nie radzę sobie ze zdradą męża :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Jestem z nim ponad 10 lat, od 3 lat jesteśmy małżeństwem, nie mamy dzieci. Przez całe wakacje siedział na delegacji, złożył pozew  o rozwód, mówił w oczy, że nie kocha, że mam go "ku*** nie dotykać", że mam obwisłą dupe, że jestem mu obojętna, że moge być z kim chce i może mnie dotykać kto chce. Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie zranił. Zawsze myślałam, że on mnie mocno kocha, że nie mógłby zrobić mi takiej krzywdy sad Płakałam, uwierałam od środka, to tak bardzo bolało, a ja tak bardzo kochałam go całe życie, był moim promyczkiem szczęścia, moim kochaniem, był najdroższą osobą w moim życiu. Całe życie się o niego troszczyłam, pomagałam we wszystkim, wyciągałam z kłopotów, byłam gdy był biedny, gdy się zadłużał, gdy robił głupoty. Kiedy pomogłam mu w założeniu firmy i zaczął więcej zarabiać stwierdził, że nie jestem mu potrzebna, zdradzał mnie całe wakacje podczas gdy ja zanosiłam się płaczem, chudłam, nie umiałam się pozbierać bo cały czas pragnęłam, żeby ten koszmar się skończył, żebym znów mogła się przytulić, zasnąć obok i czuć jego zapach. Przez ten czas gdy on chciał rozwodu zakochał się się we mnie wartościowy, mądry i przystojny mężczyzna. Pocieszał mnie, był przy mnie. Ponadtwo otworzyłam oczy i przestałam być tak ślepo wpatrzona w męża. Dostrzegłam, że jestem wartościową i ładną kobietą i dopiero teraz zauważyłam ilu facetów za mną szaleje. Teraz wycofał pozew o rozwód, znów jestemy razem. Ale ja nie potrafię poradzić sobie z tym co zrobił. Mam przed oczami, że jego usta i ręce pieściły inne kobiety. Lubiłam patrzeć na niego rano jak śpi, pogłaskać go i myślałam jak go kocham, jak kocham te ustka moje. A teraz patrze na niego i same łzy mi do oczu napływają. jeszcze kolega, który był z nim na delegacji powiedział mi, że on mnie nie kocha, ze to jest kamuflaż, że potrzebuje kogoś kto bedzie mu sprzątał, prał i gotował a zdradzać będzie dalej tylko teraz bardziej uważa. Kocham go choć nie jest to to co było, zawsze za nim tęskniłam, miałam motyle w brzuchu. On twierdzi, że za mną nie tęskni,że motyle są na poczatku, że to już przyzwyczajenie. Ja chciałabym znów go tak pokochać. Całe wakacje starał się o mnie inny, przynosił kwiaty, rafaello do pracy bo uwielbiam, słuchał i naprawde potrafił rozmawiać, był szczery, zabierał w fajne miejsca. A mój mąż myśli, że jak do mnie wrócił, to wszystko wróciło do normy. Moje uczucia gasną z dnia na dzień, coraz bardziej zaczynają opadać emocje a pojawia się rozsądek. Nie potrafię zaufać, wszyscy wokół mówią, że on to zrobi znów, nie potrafię uwierzyć, że on mnie kocha i potrafił coś takiego zrobić. Nie ma dnia by nie poleciała łezka. Jest mi tak bardzo ciężko, nawet byłam pare razy u psychologa a mój mąż powiedział tylko:"zastanów się bo ja nie chce byc z kimś kto się ze mną męczy". To było tak egoistycznie, nie interesuje go jak bardzo mnie skrzywdził! Gdybym jeszcze widziała, że się stara, chce mnie zdobyć od nowa, że zależy mu żebym go pokachała tak mocno jak dawniej! Gdyby przyniósł piekne kwiaty, zaskoczył mnie czymś, powiedział kochanie ubierz się ładnie idziemy na randke albo jedziemy na super weekend do hotelu. sad Ale on kompletenie sie nie stara, mi mowil ze mam obwisłą dupe a nowo poznanym laskom potrafil pisac piekne i czule slowa. Nie pamietam kiedy mi napisal ze jestem piekna albo ze za mna szaleje:( nie pamietam kiedy dostalam kwiaty albo zaprosil mnie na randke. Mysli, ze w zwiazku nie trzeba sie starac. A ja naprawde zaczynam mysleć ze to jest odpowiedni moment zeby odejść bo moje uczucia słabną. Chciałabym namietności, spontanicznego seksu np. rano, ale on chyba mnie nie pragnie. Zrobił się nudny, nie ma w nim szalenstwa, spontaniczności, nie stara się, nie zaskakuje mnie. Kazdy związek tego wyamaga. On nie zdaje sobie sprawy, że to co zrobił tak mocno wpłynęło na mnie i zachwiało mą psychikę, że mnie straci. Nie wiem co robić sad jeszcze ten płomyczek zwany miłością nie wygasł, ale ja psychicznie nie daje rady, gdyby on jeszcze o mnie zawalczył... gdybym zobaczyła, że zależy mu i żałuje całym secem, ale on myśli, że jak z nim jestem to wszystko ok. Nic nie jest ok:((( tak mi ciężko. a to wszystko za to, że nigdy go nie zdradziłam i całe życie kocham :,(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Dobra rada...skończ ten cyrk.

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Nie ma czegos za cos. Twoj maz pokazal ze Ciebie nie szanuje i kocha wylacznie siebie. Powodem jego obecnego postepowania jest prawdopodobnie wygoda oraz rzucenie go przez pierwsza kochanke. Powodem Twojego tkwienia w tym chorym w tej chwili ukladzie sa zasady i nie kierowanie sie powodem zakonczenia malzenstwa przez nowa Twoja znajomosc. Przede wszystkim musis oddzielic od siebie rozne rzeczy, ktore laczysz co widac jak "oceniasz" chcialo by sie napisac, bylego juz meza, laczac jego postepowanie, swoja milosc, z jego slowami. To nie jest tozsame i to wszystko sa rozne rzeczy, ktore wystapily jednoczesnie. Fakty sa jednak takie ze Twoj "byly maz" przekreslil i zniszczyl wasze malzenstwo, nie przez to co zrobil ale przez to co robi teraz. W zyciu jest jednak wazny szacunek do samego siebie bo czlowiek jest "swiatynia". Bedziesz miala rady zeby kierowac sei nienawiscia i emocjami co jest typowe dla ludzi, ktorzy to samo przezywali i to ich pchalo do dzialania. W twoim przypadku jest trudniej bo nie kierujesz sie takimi bodzcami. W takim razie musiz odwrocic sytuacje i popatrzecz punktu widzenia skutkow. Co bedzie jak zostaniesz w takim zwiazku? Jakie beda skutki braku szacunku, zgody na zniszczenie milosci, zycia dla wartosci formalnych i materialnych. To jedyne, moim zdaniem, sluszne dla Ciebie spojrzenie i wtedy dzialanie. Zycie z kims kto Cie nie kocha jest wyjatkowo trudne choc dla wielu osob moze byc wyborem. Wybor musi jednak byc swiadomy i sa tego konsekwnecje w postaci niszczenia swojej tozsamosci i wielu cennych wartosci. Moze byc zlym przykladem dla innych, np. dla dzieci, ktore potem powtarzaja bledy rodzicow i nie miaja przykladu dobrego zwiazku. Nie musisz sie kierowac nienawiscia ale powinna sie kierowac wlasna godnoscia. Bo to jest jedyna rzecz, ktora mozesz zachowac i jedyna, na ktorej Ty mozesz sie oprzec.

4

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

On teraz twierdzi, że mnei kocha, jest miły i czuły w stosunku do mnie, ale po tym co zrobił ja potrzebuję czegoś więcej. Widziałam jak całe wakacje starał się o mnie inny facet. I tego samego potrzebowałabym od męża, gdyby chciał na nowo zdobyć tak dużą miłośc, gdyby zabrał mnie na randkę, kupił jakis prezencik, kwiaty... byłam rozpieszczana przez innego i czułam się doceniona, czułam się jak wartościowa piękna kobieta, czułam się naprawdę dobrze. ja sie staram o męża dlatego nie mogę uwierzyć ze on mnie kocha bo po tym wszystkim powinien stanać na glowie zeby było dobrze... więc myślicie, że to się nie zmieni? sad wczesniej przed tym wszystkim byłam szczęśliwa... to jego zachowanie dziwne zaczeło sie kilka miesiecy temu

5

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

alez jesteś uzalezniona od padalca

padalec ma cie gdzies,zadnej milosci jak tu nie widze,wyqrwil sie i wrocil ,przyjelas z otwartymi ramionami,nic nie musial,zobacz traktuje cie tak jakby nic sie nie stało,jakby wyszedł rano po gazete a nie sobaczyl sie miesiące ...........

jest wygodny,potrzebuje cie do prania gaci,ty już to wiesz ,wiedz tez ze przycichnie na moment a potem będzie powtorka z rozrywki,wiesz dlaczego? bo on cie nie kocha i nawet nie szanuje.....
jesteś dla niego jak mebel,jestes bo tak mu wygodnie,korzysta z ciebie i ni nie musi

6

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(
LUSILJU napisał/a:

alez jesteś uzalezniona od padalca

padalec ma cie gdzies,zadnej milosci jak tu nie widze,wyqrwil sie i wrocil ,przyjelas z otwartymi ramionami,nic nie musial,zobacz traktuje cie tak jakby nic sie nie stało,jakby wyszedł rano po gazete a nie sobaczyl sie miesiące ...........

jest wygodny,potrzebuje cie do prania gaci,ty już to wiesz ,wiedz tez ze przycichnie na moment a potem będzie powtorka z rozrywki,wiesz dlaczego? bo on cie nie kocha i nawet nie szanuje.....
jesteś dla niego jak mebel,jestes bo tak mu wygodnie,korzysta z ciebie i ni nie musi

Ech... To samo powiedział jego kumpel, który był z nim na delegacji, powiedział mi, że jestem piękna i seksowna, inteligentna, że można ze mną konie kraśc i mi to mówi, bo nie może patrzeć już co ten chu*** wyprawia. Że jak go zostawie i sobie życie ułoże z kimś wartościowym to mu jeszcze podziękuje, że trzyma mnie tylko ten czas i slub. A to jego dobry kumpel. Racja. Racja. Racja. Ja walczyłam, on też powienień. Skoro ma to gdzieś znaczy, że i wy i jego kolega i mój "kolega z wakacji" macie rację. Muszę się wziąć w garść.

7

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Powtórzę: WIEJ!!!!!

8

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Kobieto co Ty sobie najlepszego robisz, naprawdę nie szkoda ci samej siebie dla tego gów***.

9

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

W czym ma Cię w garści? Przecież nie utrzymuje Ciebie chyba. A nawet jeśli, to chleb suchy da się jeść.
Maja rację moi przedmówcy: spadaj stamtąd!

Nie nienawidź. Płacz. Staw czoło bólowi i usuń się.

10

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Dla mnie stwierdzenie że "masz obwisłą dupę" to nic innego jak agresja słowna, która ma zaniżyć Twoje poczucie własnej wartości, żebyś nigdy nie znalazła w sobie siły i odwagi, by odejść i być szczęśliwą. Myślę, że będzie Ciebie dalej poniżał, bo to mu się zwyczajnie opłaca - potrzebuje sprzątaczki, praczki i kucharki, a kobieta która myśli że niewiele jest warta będzie miała problem z wiarą w siebie i podjęciem decyzji o odejściu. Nie daj się zmanipulować. Jesteś mądrą, wartościową kobietą. Kobietą. Nie sprzątaczką, praczką, i nie kucharką. Zobacz, jak wiele osób Ci to mówi - całe Twoje otoczenie, przyjaciel męża, mężczyzna który adorował Cię w wakacje. Zasługujesz na kogoś lepszego - kogoś kto będzie Cię kochał i szanował, traktował jak kobietę a nie jak służącą.

Zostaw go. Daj sobie szansę!

11 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-11-20 11:25:54)

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

mówił w oczy, że [...] mam obwisłą dupe, że jestem mu obojętna, że moge być z kim chce i może mnie dotykać kto chce

Kawał gnoja = walizki za drzwi i rozwód. Dziękuję, do widzenia

jestem wartościową i ładną kobietą i dopiero teraz zauważyłam ilu facetów za mną szaleje

Wydrukuj sobie to zdanie czcionką wielkości minimum 48 i powieś na drzwiach lodówki smile - SERIO





nie potrafię poradzić sobie z tym co zrobił. Mam przed oczami, że jego usta i ręce pieściły inne kobiety

Oooo czyżby znów walizy za drzwi dla tego pożal się panie Boże faceta?



A teraz patrze na niego i same łzy mi do oczu napływają. jeszcze kolega, który był z nim na delegacji powiedział mi, że on mnie nie kocha, ze to jest kamuflaż, że potrzebuje kogoś kto bedzie mu sprzątał, prał i gotował a zdradzać będzie dalej tylko teraz bardziej uważa

Ze zdrada jak ze złodziejstwem. Jak się coś raz do ręki "przykleiło" to i kolejny raz się "przyklei". Nie daj mu się zwodzić dziewczyno


Nie potrafię zaufać, wszyscy wokół mówią, że on to zrobi znów

Mają rację. Otwórz oczy

nie interesuje go jak bardzo mnie skrzywdził Gdybym jeszcze widziała, że się stara, chce mnie zdobyć od nowa, że zależy mu żebym go pokachała tak mocno jak dawniej! Gdyby przyniósł piekne kwiaty, zaskoczył mnie czymś, powiedział kochanie ubierz się ładnie idziemy na randke albo jedziemy na super weekend do hotelu. sad Ale on kompletenie sie nie stara

Ten pan to świnia i typowy gnojek. Powinnaś go w dupę kopnąć. Tyle na ten temat


zaczynam mysleć ze to jest odpowiedni moment zeby odejść bo moje uczucia słabną

Zrób to bo inaczej on Ci psychikę zryje do imentu

12 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-11-20 13:46:21)

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(
patyczek6 napisał/a:

Jestem z nim ponad 10 lat, od 3 lat jesteśmy małżeństwem, nie mamy dzieci. Przez całe wakacje siedział na delegacji, złożył pozew  o rozwód, mówił w oczy, że nie kocha, że mam go "ku*** nie dotykać", że mam obwisłą dupe, że jestem mu obojętna, że moge być z kim chce i może mnie dotykać kto chce. Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie zranił. Zawsze myślałam, że on mnie mocno kocha, że nie mógłby zrobić mi takiej krzywdy sad Płakałam, uwierałam od środka, to tak bardzo bolało, a ja tak bardzo kochałam go całe życie, był moim promyczkiem szczęścia, moim kochaniem, był najdroższą osobą w moim życiu. Całe życie się o niego troszczyłam, pomagałam we wszystkim, wyciągałam z kłopotów, byłam gdy był biedny, gdy się zadłużał, gdy robił głupoty. Kiedy pomogłam mu w założeniu firmy i zaczął więcej zarabiać stwierdził, że nie jestem mu potrzebna, zdradzał mnie całe wakacje podczas gdy ja zanosiłam się płaczem, chudłam, nie umiałam się pozbierać bo cały czas pragnęłam, żeby ten koszmar się skończył, żebym znów mogła się przytulić, zasnąć obok i czuć jego zapach. Przez ten czas gdy on chciał rozwodu zakochał się się we mnie wartościowy, mądry i przystojny mężczyzna. Pocieszał mnie, był przy mnie. Ponadtwo otworzyłam oczy i przestałam być tak ślepo wpatrzona w męża. Dostrzegłam, że jestem wartościową i ładną kobietą i dopiero teraz zauważyłam ilu facetów za mną szaleje. Teraz wycofał pozew o rozwód, znów jestemy razem. Ale ja nie potrafię poradzić sobie z tym co zrobił. Mam przed oczami, że jego usta i ręce pieściły inne kobiety. Lubiłam patrzeć na niego rano jak śpi, pogłaskać go i myślałam jak go kocham, jak kocham te ustka moje. A teraz patrze na niego i same łzy mi do oczu napływają. jeszcze kolega, który był z nim na delegacji powiedział mi, że on mnie nie kocha, ze to jest kamuflaż, że potrzebuje kogoś kto bedzie mu sprzątał, prał i gotował a zdradzać będzie dalej tylko teraz bardziej uważa. Kocham go choć nie jest to to co było, zawsze za nim tęskniłam, miałam motyle w brzuchu. On twierdzi, że za mną nie tęskni,że motyle są na poczatku, że to już przyzwyczajenie. Ja chciałabym znów go tak pokochać. Całe wakacje starał się o mnie inny, przynosił kwiaty, rafaello do pracy bo uwielbiam, słuchał i naprawde potrafił rozmawiać, był szczery, zabierał w fajne miejsca. A mój mąż myśli, że jak do mnie wrócił, to wszystko wróciło do normy. Moje uczucia gasną z dnia na dzień, coraz bardziej zaczynają opadać emocje a pojawia się rozsądek. Nie potrafię zaufać, wszyscy wokół mówią, że on to zrobi znów, nie potrafię uwierzyć, że on mnie kocha i potrafił coś takiego zrobić. Nie ma dnia by nie poleciała łezka. Jest mi tak bardzo ciężko, nawet byłam pare razy u psychologa a mój mąż powiedział tylko:"zastanów się bo ja nie chce byc z kimś kto się ze mną męczy". To było tak egoistycznie, nie interesuje go jak bardzo mnie skrzywdził! Gdybym jeszcze widziała, że się stara, chce mnie zdobyć od nowa, że zależy mu żebym go pokachała tak mocno jak dawniej! Gdyby przyniósł piekne kwiaty, zaskoczył mnie czymś, powiedział kochanie ubierz się ładnie idziemy na randke albo jedziemy na super weekend do hotelu. sad Ale on kompletenie sie nie stara, mi mowil ze mam obwisłą dupe a nowo poznanym laskom potrafil pisac piekne i czule slowa. Nie pamietam kiedy mi napisal ze jestem piekna albo ze za mna szaleje:( nie pamietam kiedy dostalam kwiaty albo zaprosil mnie na randke. Mysli, ze w zwiazku nie trzeba sie starac. A ja naprawde zaczynam mysleć ze to jest odpowiedni moment zeby odejść bo moje uczucia słabną. Chciałabym namietności, spontanicznego seksu np. rano, ale on chyba mnie nie pragnie. Zrobił się nudny, nie ma w nim szalenstwa, spontaniczności, nie stara się, nie zaskakuje mnie. Kazdy związek tego wyamaga. On nie zdaje sobie sprawy, że to co zrobił tak mocno wpłynęło na mnie i zachwiało mą psychikę, że mnie straci. Nie wiem co robić sad jeszcze ten płomyczek zwany miłością nie wygasł, ale ja psychicznie nie daje rady, gdyby on jeszcze o mnie zawalczył... gdybym zobaczyła, że zależy mu i żałuje całym secem, ale on myśli, że jak z nim jestem to wszystko ok. Nic nie jest ok:((( tak mi ciężko. a to wszystko za to, że nigdy go nie zdradziłam i całe życie kocham :,(

a ja dodam uważaj żebyś z deszczu pod rynnę nie trafiła,
szukasz czegoś czego brakuje Ci w tym co masz,
nie mówię że Ci sie nie należy, bo należy

nie dawaj mężowi, furtki, że jakby zawalczył, pokazał,
bo zmiekniesz jeśli tylko to zobaczysz, i wpuścisz się z znów w te same maliny
wiem że jest ciężko, ale tylko stanowcze kroki, moga przynieść, jakie kolwiek zmiany


10 lat to chyba dość długi czas żeby się na tyle poznać, żeby wiedziec czego się można spodziewać

generalnie próbuje Ci dać znać żebyś za szybko "zamiennika" nie szukała

"czas" jest najlepszy na wszystko, na rany jak i zmiany
pozdr

13 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2014-11-22 13:23:43)

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Jesuuuuuuuuuuu....chcesz oswoić bestię... dziwny tok myślenia... wyzwał,zadradził ....nie można tak hop siup się zmienić... taki niski system wartości... przyjąć czułość którą można dostać ot tak, po prostu, bez niczego w zamian..abstrakcja, więc siedzisz w bagnie.. jeszcze te opery mydlane i przekonanie, że miłość zwycięży wszystko, wystarczy zacisnąć na jakiś czas zęby...za dużo przeanalizowałam i już rozumiem kobiety, które wybierają, a później zostają z takimi draniami... ja tam wolałabym jakiegoś miłego i kochanego mężczyznę od macho, który nie ma ani krzty wrażliwości i nie ma do mnie szacunku...dodam WIEJ i nie marnuj czasu...

14

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Na co ty liczysz? Myślisz, że zauważył, jaki ma skarb przy sobie? Jesteś z nim o wiele za długo. O całe 10 lat.
Nie czekaj aż sprawi, że staniesz się wrakiem emocjonalnym. Będzie gorzej. Doprowadzi do tego, że poczujesz się nikim. Bezwartościowym czymś. Zwykłym g..wnem. Bez godności. Poczucia istnienia. Uciekaj...

15

Odp: nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Z własnego doświaczenia wiem że wybaczanie nic nie da ja 2 razy wybaczyłem i nic to nie dało złożyłem pozew o rozwód z orzeczeniem winy  .Wymazałem ją ,zaczynam na nowo łatwo nie będzie ale trzeba iść na przód więc i tobie życzę powodzenia  oraz uśmiechu na twarzy

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » nie radzę sobie ze zdradą męża :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024