Może wy mi coś podpowiecie bo ja już sama nie wiem co mam zrobić.
Moja sytuacja wygląda następująco: w czerwcu skończyłam studia licencjackie, wówczas zastanawiałam się na tym co dalej studia dzienne, zaoczne czy może wyjazd za granicę? W końcu wybrałam studia dzienne aby nie wydawać kasy na zaoczne. Teraz po ponad miesiącu studiowania okazuje się, że wcale mi się te studia nie podobają ( w mieście, w którym studiuje kontynuacji kiernku z licencjatu na razie nie ma, mgr dopiero ma zostać otwarty za rok lub dwa).
I tu pojawia się mój dylemat:
- mimo wszystko zacisnąć zęby i przemęczyć się te 2 lata, a ewentualnie po skończeniu studiów wyjechać lub robić mój kierunek na mgr zaocznie i pracować
- rzucić studia, wyjechać razem z narzeczonym za granicę, jeśli się uda posiedzieć tam 2/3 lata i po powrocie iść na mgr.
Mam jeden mętlik w głowie. Gdy rzucę studia rodzice ( zwłaszcza tata) na pewno się wścieknie ponieważ dla niego nauka zawsze powinna być stawiana na pierwszym miejscu, a wyjazd za granice to głupota bo gdy się skończy studia to i pracę się znajdzie...
Ale z drugiej str studiować coś co mnie nie interesuje tylko po to żeby oni byli zadowoleni a ja miała święty spokój to też bez sensu.
Myśleliśmy z narzeczonym na początku o jakiejś pracy na magazynach, pakowaniu czy przy kwiatach. Angielski mniej więcej umiem ( czytając zrozumiem sporo gorzej już z rozmową).