Jakieś trzy tygodnie temu poznalam pewnego faceta. Jest ode mnie mlodszy o 3 lata. Pierwsze nasze spotkanie z kolezanka bo to ona byla glowna inicjatorka spotkania. Bylo milo, po spotkaniu pytal sie jej czy ma u mnie jakies szanse. Zaproponowal spotkanie sam na sam. Bylo dziwnie, niezrecznie, czasem bywaly momenty ciszy, bo na poczatku byl jakis taki niesmialy. O dziwo po spotkaniu zaproponowal kolejne. Spotkalismy sie drugi raz umiego. On nie chcial tego bardzo, w sumie to chyba nawet moj pomysl byl zeby wpasc i sie napic jakiegos drinka, co sie okazalo nie pilismy jednak nic bo kupil nie dobre wino.. Byl czuly, przytulal mnie i calowal, mimo ze na poczatku bylo strasznie dretwo i dziwnie- tak jak bysmy nie nadawali na tych samych falach. Doszlo do seksu. Potem trzecie spotkanie bylo juz fajniejsze. Byl taki otwarty do nnie, czuly i z mojej inicjatywy ( nie chcialam isc do pubu ani nigdzie indziej bo bylo zimno) poszlismy do niego. Mily czuly, uprawialismy seks. Co mnie zastanowilo, ze praktycznie ciagle mu opadal. No ale tlumaczylam sobie to tak ze czesto bawi sie reka ( przyznal ze czasem nawet 3 razy dziennie) no i ze nie mial partnerek seks. Podobno przede mna tylko jeden raz kochal sie z dziewczyna. Dodan do tej calej opowiesci ze pomiedzy tymi trzema spotkaniami zrobilam mu dwie akcje. Pierwsza o to ze sie nie odezwal jeden dzien i druga nie pamietam ale wien ze byl wkurzony jednak powiedzial ze postara sie ta nasza rozmowe wymazac.
Chlopak miedzy tymi naszymi spotkaniami na aluzje dotyczace naszej relacji powiedzial ze on sie nie chce angazowac, dopoki mnie nie pozna. Ze zawsze szybko sie angazowal i nic z tego nie wyszlo. Ze chce sie na razie spotykac jak kolega kolezanka i zobaczymy czy cos z tego bedzie czy nie. Wiem ze nie chodzi mu o seks bo proponuje spotk w miejscah publicznych. Powiedzial tez ze nie odczuwa pisania do mnie codziennie ze moze jak sie zaangazuje to to sie zmieni. Ostatnio chcialam go przetrzymac i mu nis odpisalam wiec napisal jeszxze dwa smsy w tym czemu nie odpisuje. Bylo tak dwa razy. Wczoraj odpisalam mu na jego pytanie czemu nie odpisuje ze nie mialam czasu ale widzac jak on pisze tak chlodno bez emocji napisalam mu ze co on taki oschly i i ze jak sie z kims ktos spotyka to trzeba sie choc troche wysilic. Napisal ze po co ma sie wysilac ze on tak ma ze poki sie nie zaagazuje to sie wysilal nie bedzie, ze on mi przeciez mowil ze dopoki sie nie zaangazuje to tak bedzie. Powiedzial ze narazie nie chce sie angazowac, zebysmy sie spotykali jak kolega kolezanka i sie zobaczy. Zapytalan go czy nie ma chemii to powiedzial ze wlasnie nie wie bo zdziwil sie ze mu tak opadal, ze go podniecam ale z tamta laska co raz sie kochali mial zupelnie inaczej. Dodal ze w niej byl zakochany i moze dlatego mial inaczej niz ze mna. Skonczylo sie tak ze powiedzialam ze to nie ma sensu ze sie juz nie spotkamy bo boje sie ze ja sie zaangazuje a on dalej bedzie traktowal mnie jak kolezankw.
Co o tyn sadzicie? Czy za szybko na niego naciskalam?