Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Gdzieś czytałam podobny topic i zakładam go tutaj. Z chęcią poczytam Wasze historie i równie chętnie opowiem swoją. Pierwsza będzie z serii "młoda naiwna ja".
 
Mieszkałam kiedyś w Holandii a mój ex-ukochany w Warszawie. Widywalismy się, kiedy przyjeżdżałam na ferie i święta do rodziny. Raz zaprosił mnie do siebie na 5 dni. Takie 5 dni on i ja. Jak wiadomo - kasa na taki wyjazd potrzebna. Nie tylko na podróż, ale też na mejscu. Zawsze robiłam w Holandii zaopatrzenie dla znajomych w Polsce, a w Polsce dla tych z Holandii i dla siebie również. Ale większej sumy pieniędzy na podróż nie brałam. Wpadliśmy z byłym na pomysł, że przeleje na jego konto a na podróż wezme drobne. On mi tą kase odda jak przyjade.
Przyjechałam do niego, wszystko pięknie, super. Nie wzięłam od razu całej przesłanej sumki z jego konta, żeby wszystkiego od razu nie stracić wink Byłemu kupiłam dużo piwa i wino dla nas na romantyczny pierwszy wieczór. Kupiłam też jemu proszki, pasty, słodycze itd, które uważał za dobre. Wszystko dałam mu za free jako podziękowanie za zaproszenie. Normalnie te produkty wynosiły ponad 200zł. Podczas pobytu u niego ładnie mu sprzątałam i gotowałam. On zabierał mnie na naleśniki i obiadki.  Jakie było moje zdziwienie gdy pod koniec ten wyciągnął kartkę gdzie rozpisane miał na pół koszty tego co przez te dni spożywaliśmy. Powiedział, że był tak łaskawy i że to wszystko dla nas policzył i że odciągnie mi z moich pieniedzy które były u niego na koncie. I rozumiem jeszcze obiad w restauracji, taki tani nie był, ale tam nawet było policzone masło, które było u niego w lodówce kiedy przyjechałam. Kopara mi opadła do piwnicy. Głupia byłam, że go nie wysmiałam tylko pokornie zgodziłam się na coś takiego. Głupia byłam, że nie zawołałam kasy za prezenty, kótre mu dałam. W ogóle głupia byłam, że pojechałam do takiego dusigrosza. Rozumiem, że ludzie mają w życiu różne sytuacje finansowe, raz lepiej, raz gorzej, ale no jak się kogos zaprasza to produkty na obiad mu można postawić. A ten udawał, że mi stawia a w ukryciu chował paragony by potem móc się rozliczyć. Cieszyłam się, że za wode i prąd mi nie odciągnął, chyba zapomniał wink

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Też by mi się bardzo nie podobało takie zachowanie. Z drugiej strony - jeśli Twój były jest Holendrem albo tam się wychował... Kiedyś jedna polska rodzina opisywała mi swoją wizytę w holenderskim domu. Gospodyni posadziła ich na kanapie, podeszła do kredensu, wyjęła z niego pudełko z ciastkami, pozwoliła wziąć każdemu po jednym, odniosła pudełko do kredensu i tak pozostało w nim zamknięte do końca spotkania. big_smile Na stole nie pojawiło się już nic innego. (Chyba że jeszcze coś do picia.)

Może więc Twój ówczesny facet był nieprzeciętnie skąpy, a może wpojono mu inne spojrzenie na gościnność? Mieszkańcy krajów Beneluksu są - z naszego punktu widzenia - dość oszczędni.

3

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady
Koczilla napisał/a:

Też by mi się bardzo nie podobało takie zachowanie. Z drugiej strony - jeśli Twój były jest Holendrem albo tam się wychował... Kiedyś jedna polska rodzina opisywała mi swoją wizytę w holenderskim domu. Gospodyni posadziła ich na kanapie, podeszła do kredensu, wyjęła z niego pudełko z ciastkami, pozwoliła wziąć każdemu po jednym, odniosła pudełko do kredensu i tak pozostało w nim zamknięte do końca spotkania. big_smile Na stole nie pojawiło się już nic innego. (Chyba że jeszcze coś do picia.)

Może więc Twój ówczesny facet był nieprzeciętnie skąpy, a może wpojono mu inne spojrzenie na gościnność? Mieszkańcy krajów Beneluksu są - z naszego punktu widzenia - dość oszczędni.

To był Polak wink Ale Holendrzy też są dziwni. Tzn Polacy są aż za gościnni, my jak robimy urodziny czy impreze to szykujemy kanapki, sałatki, kotlety itd. Holender wyciągnie orzeszki, jakieś chipsy i piwo i to na tyle tongue

4

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady
edytka55 napisał/a:

To był Polak wink Ale Holendrzy też są dziwni. Tzn Polacy są aż za gościnni, my jak robimy urodziny czy impreze to szykujemy kanapki, sałatki, kotlety itd. Holender wyciągnie orzeszki, jakieś chipsy i piwo i to na tyle tongue

No widzisz, a z perspektywy takiego Dagestańczyka to właśnie my wyszlibyśmy na ostatnich dziadów. wink Tam na cześć zbłąkanego podróżnego urządza się przyjęcie! big_smile Koleżanka opowiadała mi, jak wysiedli ze znajomymi z pociągu, w szczerym polu. Szczęśliwie znalazł się jakiś przechodzień, a ten - zapytany o drogę do najbliższego miasta - nie tylko zawiózł ich na swój koszt (i bez cienia przestrachu) ale też zaprosił do domu, nakarmił, upił, przenocował, a przed spaniem sprowadził  kapelę wygrywającą oryginalne ludowe melodie. Koleżanka nadmieniła bowiem, że interesuje ją miejscowy folklor. smile

Moja uczelniana profesor opowiadała, że swego czasu pracowała z doktorantką z Bliskiego Wschodu. Tamta kobieta podobno bardzo rozczarowała się polską gościnnością, bo przez te parę miesięcy nikt jej do siebie nie zaprosił. Nie rozumiała, że dla nas gość w dom - Bóg w dom, ale nie ściągamy tak chętnie ludzi "z ulicy".

5 Ostatnio edytowany przez tulka (2014-10-31 15:09:30)

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Mnie kiedyś zaprosiła do siebie koleżanka ze studiów. Trochę o sobie wiedziałyśmy, często się spotykałyśmy na mieście i na uczelni. Jej męża nie znałam osobiście, tylko z opowiadań. Ponieważ miesiąc wcześniej urodziła córeczkę, kupiłam dla małej upominek i coś na nowe mieszkanie. Była godzina 17. Przywitała mnie i poprosiła do salonu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam przygotowany stół pełen przekąsek (to akurat miłe) i... jej męża leżącego w pościeli na kanapie z małą, który oglądał głośno mecz. Nawet na mnie nie spojrzał. Podeszłam, przedstawiłam się i  podałam mu rękę, ten coś tam odburknął i dalej patrzył w ekran; nawet nie wstał. Koleżanka wzięła prezenty i nawet nie zajrzała co jest w środku. Zapytałam czy przyszłam nie w porę (chociaż umawiałyśmy się tydzień wcześniej), zdziwili się dlaczego pytam. Koleżanka usiadła ze mną przy stole i gadałyśmy. Czułam się nieswojo. Jej mąż cały czas trzymał dziecko, nawet nie mogłam małej dobrze zobaczyc; czasem coś wtrącił do rozmowy (czyli słuchał o czym rozmawiamy). Głupio mi było rozmawiac o moich jakichś prywatnych sprawach przy nim. Długo nie siedziałam, wykręciłam się, że muszę wracac do domu, bo współloktorka zapomniała kluczy. Małą mogłam wziąc na ręce dopiero jak wychodziłam, kiedy koleżanka wzięła ją od męża. Dziwne to dla mnie wszystko było, bo czułam się jak intruz. Dziwne jest też to, że jej mąż był z nami w pokoju, chociaż mają 2 inne i jeszcze jeden telewizor... Dodam jeszcze, że kiedy powiedziałam mu czesc na pozegnanie, ani nic nie powiedział, ani na mnie nie spojrzał. Milusio. Potem pytałam się koleżanki czy mają jakiś gorszy okres, albo czy był zły że mnie zaprosiła; powiedziała, że nie. Czyli to chyba norma, że tak przyjmują gości. Albo było jej wstyd, nie wiem do dziś. Po skończeniu studiów nie utrzymujemy kontaktu.

6

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

tulko, może mąż tak na nią źle wpłnął?

7

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Mi się przypomniała jeszcze jedna historia, o tym jak my gościliśmy u siebie kuzyna i jego nową dziewczynę. Kuzyna widywaliśmy raz na rok, nagle po latach odezwał się, że mieszka razem z nową wybranką niedaleko nas. Chciał nas odwiedzić, ale nie ma samochodu i pyta się czy mama po niego nie przyjedzie. Moja mama dla mnie nigdy miła nie jest, ale innym gwiazdkę z nieba by dała. Okazało się, że mieszkają 150km od nas. Jak przyjechali siedzieli tydzień. I to był tydzień szkolny, a reszta jak wiadomo chodziła do pracy. Nie zwracali uwagi na to, że ludzie tutaj chodzą wczesniej spać, siedzieli do 4 nad ranem oglądając TV i opróżniając nam lodówkę. Spali w salonie na kanapach, czasami nawet do 14. Salon miałam duży, miesciła się w nim też jadalnia i szafka z książakmi. Nie przeszkadzał im, że domownicy chcieliby spokojnie zjeść obiad, obejrzeć tv itp. Ah obiad napisałam.. Żarty ten mój kuzyn i jego laseczka byli, nie krępowali się opychać do pełna za czyjeś pieniądze. Kiedy tylko podaliśmy obiad, oni nakładali sobie jako pierwsi. Nie patrzyli się w ogóle czy dla nas coś zostanie czy umrzemy z głodu. Żeby było śmieszniej przez cały tydzień nie umyli nawet zębów. Chociaż mój kuzyn po tym jak przyjechał wziął prysznic, ale co to mu dało jak oni nawet ubrań na zmiane nie mieli. Chodzili śmierdzący i spoceni przez cały czas. Mało tego dziewczyna podczas mojej nieobezcności grzebała mi w kosmetykach i wylewała na siebie moje perfumy. Oprócz tego siedziała cały dzień na kanapie i oglądała jakies "inteligntne" seriale i reality shows, a o przełączeniu mowy nie było.
I sama jak czytam teraz to co napisałam, uwierzyć nie mogą, że tacy ludzie chodzą po cywilizowanym kraju, gdzie łazienka jest obecna może nie w 100, ale w 99,90% kazdego domu.
Po ich wyjeździe pierwszy raz w życiu tak dokładnie wyczyściłam kanape i zdezynfekowałam toalete itd. Wyprałam wszystko z czym mieli kontakt. Chcieli jeszcze do nas wpaść, ale udawalismy wielce zajętych.

8

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Kiedyś pojechałam w odwiedziny do koleżanki na tydzień. Z koleżanką widywałam się na koloniach. Mimo to uważałyśmy siebie za przyjaciółki. Pisałyśmy do siebie listy i czasem dzwoniłyśmy do siebie (dostęp do Internetu wtedy miało kto miał). To był tydzień najgorszy jaki mógł być. Rodzina koleżanki to banda brudasów była. Podłoga w kuchni się kleiła od brudu, na stole obrus, na nim plamki i okruchy. Dostałam kołdrę prawdopodobnie wcześniej używaną i spałam na bardzo doświadczonej przez zycie wersalce. Poduszka śmierdziała stęchlizną a wersalka to już w ogóle. I obie bły bardzo wiekowe - pewnie dlatego tak śmierdziały. Koleżanka miała siostrę lat 7, jej zabawki były wszędzie, w salonie, pod werslaką, w kuchni, na parapetach, na balkonie, nawet w łazience. Tak samo ubrania domowników znajdowały się na meblach w kazdym pomieszczeniu, jakby robiły za ozdobę. Meble były poniszczone, cały dom wydawał się jakby niewykończony. W salonie niby drogi stół a przy nim amerykanka, dwa krzesła i stary fotel. W sypialni rodziców koleżanki stała tylko wersalka i lampa, dookoła leżału oczywiście zabawki i ubrania. A łazienka była bajeczna. Mała, był w niej kibelek, pralka, umywakla i przysznic. Na podłodze nie było żadnej maty, za to wszędzie był rozsypany proszek do prania. W spływie pełno kłaków domowników, prysznic obstawiony pootwieranymi butelkami szamponów, niektóre były po prostu puste. Na przedpokoju pełno butów, zabić mozna sie było o nie. A koleżance z szafy ubrania się wysyppywaly, w szufladach można było znaleźć wszystko, od nożyczek po gacie. A na obiad codziennie było podawane to samo: gotowana, tłusta karkówka z zmiemniakami i ogórkiem kiszonym.
I bardzo mnie to dziwi bo zarówno kolezanka jak i jej rodzice codziennie brali prysznic nawet po dwa razy. Zakładali na siebie czyste ubrania. Koleżanka miała całą szafkę firmowych butów i piękne ubrania. Dziwił mnie również "styl" w jakim dom był urządzony a raczej dziwił mnie brak jego urządzenia. Oboje byli wykształceni i pracowali w zawodzie, matka mojej koleżanki jest prawniczka do dziś. Niby byli czyści ale wokół siebie hodowali nieziemski bałagan. Do dziś ta rodzina to dla mnie jeden wielki znak zapytania.

9

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

hahahahha,  dobre, czegoś takiego jeszcze nie słyszałam. Facet jest zwyczajnie pierdol..y.

Wcale nie byłaś głupia. Skąd ten pomysł ?. Żaden przyzwoity człowiek, posiadający choć trochę kultury osobistej nie zachowałby się w ten sposób. To zwykły cymbał i burak. Pewnie słoik.
Ale dobrze że o tym piszesz. W życiu nie słyszałam o czymś takim.

10 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-11-05 15:18:11)

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Mnie rozbroiła pierwsza wigilia u mojej teściowej. Zaprosiła nas na wigilię, a nie miała nawet opłatka. Dobrze, że wzięliśmy z domu. Ugościła nas herbatą i ptasim mleczkiem. Takiej wigilii nie miałam nigdy:) Nie wiem, czy liczyła że my przyniesiemy potrawy?
Następnie wyjęła z szafki prezent, jaki kupiła swojej córce(40lat). Był to piękny srebrny obraz, identyczny jaki dostaliśmy od niej w prezencie ślubnym(na naszym zostawiła cenę). Mojemu mężowi na święta(30 lat) nie dała nawet głupiej czekolady. Ja rozumiem, że to stary chłop i nie wierzy w Mikołaja, ale jak można dać jednemu dziecku a drugiemu nie? tego chyba nigdy nie zrozumiem.

11

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady
samotnax4 napisał/a:

Mnie rozbroiła pierwsza wigilia u mojej teściowej. Zaprosiła nas na wigilię, a nie miała nawet opłatka. Dobrze, że wzięliśmy z domu. Ugościła nas herbatą i ptasim mleczkiem. Takiej wigilii nie miałam nigdy:) Nie wiem, czy liczyła że my przyniesiemy potrawy?
Następnie wyjęła z szafki prezent, jaki kupiła swojej córce(40lat). Był to piękny srebrny obraz, identyczny jaki dostaliśmy od niej w prezencie ślubnym(na naszym zostawiła cenę). Mojemu mężowi na święta(30 lat) nie dała nawet głupiej czekolady. Ja rozumiem, że to stary chłop i nie wierzy w Mikołaja, ale jak można dać jednemu dziecku a drugiemu nie? tego chyba nigdy nie zrozumiem.

a mąż skomentował to jakoś potem? tongue

12 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-11-05 21:10:59)

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Mój mąż nie widział problemu. Ogólnie do tej pory był typem syneczka mamusi, który zawsze mamusię usprawiedliwiał. Teraz, po 4 lata małżeństwa to się zmieniło. Teraz matki unika i mówi, że najważniejsze, aby między nami było dobrze. Mnie nie zmusza do chodzenia do niej i tego nie robię. On też odwiedza ją sporadycznie.

13

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Byla jedna taka okazja ale bardziej o to jak wygladalo mieszkanie kiedy goście sie zjawili.
Byla to parapetówka, wszystko pieknie cacy , jedzenie, smakołyki oraz jakieś procenty.

Jedynie co przykuło moja uwagę ? ! Stolik gdzie stal telewizor cały w kurzu, warstwa taka ze chyba z miesiąc nie bylo sprzątane gdzieś tam w rogu pajęczyna , stol gdzie bylo jedzenie a raczej lawa cala w kurzu - ta druga półeczka - ogólnie z deczka brud. Ja nie mowie ze ma byc mieszkanie wysprzątane na błysk ale kurcze wszystko bylo w zasięgu wzroku (nie tylko ja zauwazylam) na dywanie jakieś okruchy .

Ale byc moze przesadzam big_smile

14

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Zona mojego ojca /4 lata starsza ode mnie/,przyjęła nas u siebie jak przyjechałam w odwiedziny.Podała nam herbatę owocową /bez konsultacji z nami,nie lubię owocowej/w brudnych,tłustych szklankach.W domu był ogólny zaduch i graciarnia.Już nie będę wymieniać dokładnie.Dała moim dzieciom po 10zł i powiedziała,że to od dziadka /mój ojciec ma emeryturę górniczą,a ja tam jadę raz na rok,albo rzadziej/.Za każdym razem jak tam jadę,to wpadam do Nich na pół godziny ze względu na ojca i udaje,ze nie chce mi się pić.
Siostry moje mówiły,że jak tam idą to sobie same szklanki sobie myją.Nie wiem jak tej kobiecie nie jest wstyd.

15

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Do mnie wprosili się tego samego dnia na kolację. Przyjęłam i potraktowałam jak rodzinę. Przed wyjściem rewanżując się zaprosili do siebie. Gdy pojechałam wraz z mężem zapomnieli, że nas zaprosili i poczęstowali sokiem pomarańczowym.

16

Odp: Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Ciotka mego męża podejmuje nas herbatą bez cukru.Podjęła dwa razy.
Do nas wpadają na grilla,jej mąż nie pije więc życzy sobie by mu piwo dać do domu- najlepiej kilka buteleczek.Zjadają przemysłowe ilości wszystkiego a to czego nie zjedzą chcą wziąć do domu...

Ostatnio wprosili tego dnia gdy miała przyjechać moja przyjaciółka z rodziną.
Maż zabawiał ich na dworze,przy stole w altanie.Kiedy zrobiło się ciemno i zaczęły gryźć komary miałam nadzieję,że wyjadą.Niestety,przyszli do domu i siedzieli na oszklonym
tarasie.
Przypuszczam,że prędko się do nas nie wybiorą bo chyba obrazili się widząc,że z przyjaciółką siedzimy przy zastawionym stole w salonie a ich tam nikt nie  tylko na tarasie częstuje winem,kawą i ciastkami.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Jak was ugościli wasi znajomi - najgorsze przykłady

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024