Witam.
Zacznę pierw od opisu objawów: Ścisk w żołądku zwłaszcza po jedzeniu nawet zwykłego jogurtu, ciągłe uczucie sytości, brak apetytu, nuności. Ogólnie rzecz biorąc jest mi niedobrze jak zjem cokolwiek i nawet jak nie zjem, czuję jakby ktoś mi ściskał żołądek z całych sił. Często mi się "odbija" po jedzeniu.
Nie boli mnie, nie wymiotuję, wypróżniam się normalnie.
Te objawy mam juz od około tygodnia. Podobnie (lecz chyba w mniejszym stopniu) miałam jakiś rok temu nie cały. W marcu miałam robioną gastroskopię, usg jamy brzusznej. Wszystko w normie. Gastroskopia wykazała tylko niewydolność wpustu.
Ogólnie przeszło mi z dnia na dzień. Gastrospopia robiona była wtedy jak już praktycznie nic mi nie dolegało.
Parę razy od tego momentu jeeszcze miałam nawroty, lecz to trwało dzień, dwa i było odczuwane tylko trochę. Nie przejmowałam się tym, brałam nolpazę (którą miałam przepisaną od lekarza), czasami nawet pomogła zwykła, ciepła puszka coca- coli.
Teraz mi nie przechodzi nic, a wręcz się nasila. Nie mogę normalnie funkcjonować, jestem ciągle zmeczona, przez to wszystko mogę przespać cały dzień, całą noc. Boję się wziąć cokolwiek do ust, bo wtedy ten ścisk się nasila. Jeb bardzo mało, a czuję się jakbym zjadła konia z kopytami. Byłam z nów u lekarza, przepisała mi ponownie nolpazę (którą biorę od tygodnia), lacidofil i bellegort. Te 2 leki biorę od wczoraj.
Nie wiem co się dzieje, jestem panicznie przerażona, boję się o swoje zdrowie, nie umiem funkcjonować jak człowiek. Miała (może miał) któraś z Was podobnie? Może to jest jakaś nerwica?
Lekarka mi powiedziała, że może to być podrażnienie żołądka z nerwów (bo zapytała czy miałam jakieś stresy), ale sama widać nie bardzo wiedziała co to może być.
Może ja sama sobie wymyślam i sobie wmawiam?
Dodam, że byłam dziś na badaniu krwi (Morfologia, OB, amylaza, glukoza TSH). Wyniki do wglądu będę miała jutro, lecz skonsultować z lekarzem będę mogła dopiero w poniedziałek.