Czy to już koniec?;-( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to już koniec?;-(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Czy to już koniec?;-(

Nie wiem już co myśleć, robić, stąd mój wątek.. Jestem po ślubie zaledwie 8 miesiecy, a słowo rozwód padło niedługo po slubie( z mojej strony). Juz prze slubem a wlasciwie 5 mies. przed zaczeło sie psuć. Byly kłotnie ze moze to odwolac wszystko,ale nie zostało odwolane.Myslalam ze to stres ze nagle cale zycie sie zmienia i stad to wszystko.Ale jednak nie bo po slubie bylo tylko gorzej. A więc, za moim mezem poszłam z dużego miast na wieś. Nie przeszkadzalo mi to, bo poszlam za człowiekiem i tylko to sie liczylo.Zreszta wies nie byla mi obca, bo od dziecinstawa bywalam u ciotek na wsi a to pozniej cale lato na dzialce z rodzicami.W miescie mam super warunki w wcale nie musialam sie przeprowadzac. Poszlam bo on mial tu prace(a pracuje z ojcem w warsztacie na podworku u siebie) ja skonczylam akurat studia. pracy nie szukalam bo niedlugo bul slub i przeprowadzka. i sie zaczelo... klotnie z powodu mojego praku pracy i wytykania ze on jest zemczony a ja przeciez w domu siedze a skoro siedze to nic nie robie. Wiec awantury ze jak to nic nie robie? pracuje w domu -pranie sprzatanie gotowanie. Mieszkamy w domku wynajetym niedaleko jego rodzicow. bo z tesciami apsolutnie nie chcialam mieszkac. Na poczatku byl problem ze ja nie pracuje a ona wielce zmeczony mimo ze czasem robi 5 h,  w koncu robil na swoim a raczej na ojca. To co oczywiscie brak seksu bo zmeczony a ja wredna baba wymagam od niego zamiast swiety spokoj daa i w koncie zniknac.A przed slubem rozmawialismy ze ma byc partnerstwo. kazdy robi po strochu i sie staramy, dobamy o nasz relacje. fakt duzo z domu wyniosl jak nie rozmawianie, duszenie emocji, wygodnictwo bo wczesniej wszystko mamusia isiostra robily za niego a on po pracy wracal i gral albo gole baby na komputerze ogladal i nikt mu nie przeszkadzal tylko miseczke z obiadiem dostal. ja wymagam niestety od niego, od siebie tez. Tez mialam wygodnie i obiadki ale liczylam sie z brudnyi sapetami itp. najgorzej jak mi wchodzil na psychike mowiac ze nic nie robie, jak ja staralam sie jak moglam i jak pies czekalam kiedy wroci. innym faktem jest tez e on jest bardzo podatny na sugestie innych.oj bardzo. wiec w tym okresie nie raz kolega go nastawil typu " i ty se tak pozwalasz?moja to...". Jestem takim typem ze sobie nie pozwole na zahukanie. on zaplacil za czynsz na rok z gory wiec niejednokrotnie wyrzucal mnie z domu bo to on zaplacil i ma wiecej do powiedzenia. mam rodzine 100km dalej i nikogo w okolicy wiec wiedzial ze wroce. w zime 3 h na przystanku przesiedzialam bo nie mialam gdzie isc. Nie raz mi mowil ze to wszystko moja wina, i tylko moja, bardzo to we mnie zakorzenil... przechodze dalej, wkoncu  znalazlam sobie staz w najiwekszym miescie w okolicy. sama zanlazlam bez niczyjej pomocy. chodzilam z cv i pytalam mama mi pomagala bo auto ma i jeden dzien na mezu wymusilam mowiac ze to w jego intersie tez jest. to potem źle bo mnie w domu nie ma wiec nie ma kto robic, obiadku nie ma pod dziob tylko odgrzac trzeba.iwec przez pewiem czas byly o to klotnie. nie traktowal mojej pracy na rowni z soba, bo wg niego ta praca jest warata w ktorej wiecej sie zarobi wiec moja jest gowno warta.wazne ze sie z tej wsi wyrwalam nie wazne ile mam $. to pozniej ajkos zaakceptowal ze pracuje i on usi tez robi to po wielu aferach nauczylam jak malego pas sie uczy sikac na dworze nauczylam troche chate ogarniac i zmywac SUKCES!! ale dalej jest zle.żle bo nie od czasu slubu bardzo rzadko sie kochamy, co mu wielokrotnie komunikowalam ze to wazna kwestia o ktora trzeba dbac. wiec jak cos jest 1-2 w miesiacu to max. nie rozmaiwamy. musze go zmuszac zeby powiedzial co mu zlezy zeby oczyscic atmosfere.nie moge na nim polegac mam byc babochłopem, umieć wszystko we wszystkim. taki mial przyklad po dziadkach bo babcia nic nie umiala, w rodzsicow podobnie.wiec mialam by przeciwienstwem. przez co byly afery. jestem wobcym miejscu i nie wiem w nim wsparci opory bardzo urjnuje mi psychike.stalam sie przewrazliwiona na wszytko. prez co ze przez to niesiace o glupich mnie wyzywal,bezmozgich jak czegos nie zrobilam.Jestem tak nauczona ze u mnie w domu jak byl problem to sie mowilo i bylo wsparcie.nie majac tu nikogo jedynym ratunkiem byl telefon do mamy, starszej siostry. ale moj maz i tescie uwazaja to za chore bo chocbycmy ze soba z siekieral biegali to to ma nie wyjsc na swiatlo dzienne. teraz to wiem.przekonalam sie jak po kolejnym wyrzuceniu poszlam na piechote spory kawal do jego rodzicow bo zawsze deklarowali ze jak cos to mam przychodzic. wysluchali nie, ze sie wyrzywa psychicznie a do tego lapie mnie za rece sciska z calej sily i popycha a to na lozko a to na sciane/drzwi a i to moja wina ze boli bo sie wyrywam,nachyla sie wtedy nade mna i drze sie ze on jest facet i sobie nei pozwoli i ze inaczej to do mnie nei dotrze ze sila trzeba....to wielce zdiwienie se skad on ten przyklad ma?łola boga!!!! za pare dni nie odzywania w kolejenej klotni oznajmil ze jego ridzice nie zycza sobie zebym przyhcodzila i mowila im bo to nasze aprwy i sami mamy je zalatwiac.. to po co gadali łola baga córuś zasze mozesz przyjsc i tu spac!????????? dodam ze jest tydzien dobrze tydzien zle. a ciche dni trwaja conajmniej tydzien. raz trwaly 2 tyg. wtedy to nic nie moge na niego liczy no moze jakbym umierala to moze.. a tak to nic. on jest dobry jak jest dobrze. po ostatniej klotni znowu wplatani zostali jego rodzice bo nie odberalam/oddzowinila do jego mamusi. to przyszedl czepnal sie ze piec anie zamkanela a potem o to ni eodebranie/oddzwoanienie do mamusi. tonem pogardy.. ja od pewnego czasu jestem klebkiem nerwow. schudlam 8kg. przez to. jestem juz przerwazliwiona na kadzym punkcie. wiec awantura o mamusie skonczyla sie tym ze wrocilam pociagiem do domu a on sam mnie na stacje zawiozl. przed rodzicami zrobil chora prychicznie ktora powinna sie leczyc. wrocilam w poniedzialek prosto do pracy z laska przyjechal po mnie. w domu powiedzial cos ty narobila, cos tym matce nagdalam(mojej, ktora zadzwonika fakt ze w nerwach do jego rodzicow) nic sie nie odzywalam,nie tlumaczylam. powiedzial ze przes ten tydzien musi przemyslce co dalej. powiem tak, zostal nastwiony przez rodzicow i kolegow(bo jak jest zly to zawsze jezdzi do nich po rady) mial zapwene wbijane i po co ci dzewczyne z miasta bylo brac?itp. aktualnie znalazlam mini kawalekre do wynajecia.nie za ciekawa ale zawsze cos. chce by do czwartu sie okreslil.bo w piatek wyjedzam a ta kawalerke mam od poniedzialku. nie powie mu ze cos mam.zobacze co on mi powie. jest jeszcze jeden argument ze on ma znalesc prace gdzin indziej niz u tatusia, to ze tatus ma wglad dp naszych finansow i wydzil mu piwniadza ma zly wplym i sliny argunet. wygodnie u niego ma wiec watpie ze go oposci.ajke tak to do nidzego nie dojdzie. kase ma jak tata mu wydzieli, ubezpieczenia brak, emertury brak. nic totale nic. nie wiem czy sie nie pospieszylam z ta kawalerska ale nie zniose kalejnego wyrzucenia z domu.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez seymour (2014-10-28 19:23:20)

Odp: Czy to już koniec?;-(

Ten twój mąż to taki typowy cebulak, słoma mu z butów wystaje - bo jest samcem, bo zawsze ma rację itd.. Nie myślałaś, żeby się wynieść do miasta na jakiś czas, albo do mamy swojej? Bo on jest pod dużym mentalnym wpływem swojej rodziny, przyzwyczajony do wygody i ma bardzo konkretne wymagania wobec Ciebie. Taki tradycjonalista, on pracuje to i Ty też musisz, bo w gospodarstwie 50:50. Albo z nim pogadaj, że nie życzysz sobie takiego traktowania i spróbujcie to jakoś razem naprostować, albo zróbcie sobie przerwę.

Aha i tak na marginesie, stosuj więcej kropek, przecinków, pisz spójniej, bo się nagimnastykować trzeba, żeby rozczytać ten wątek big_smile

3

Odp: Czy to już koniec?;-(

I Ty jesteś po studiach?!

4

Odp: Czy to już koniec?;-(

O matko.... ależ napisane. Przepraszam ale literówki naprawdę utrudniają poprawne przeczytanie. Oczy bolą.

Nie mam pojęcia co trzyma Cie przy pseudo mężu?
Zabieraj rzeczy i pędź do tej kawalerki.
Watpię aby partnerstwo, szacunek i w ogóle miłość zapanowała między Wami.

5

Odp: Czy to już koniec?;-(
iLoveMyLambs napisał/a:

I Ty jesteś po studiach?!

A co studia mają do życia? smile
Kompletnie nic...


P.S. Pisownia jednak daje do myślenia smile

Odp: Czy to już koniec?;-(

Jesli moge spytac to ile przed slubem byliscie ze soba ?

Bo jakos trudno mi uwierzyc w to ze zmienil sie o 180 stopni po slubie i nie bylo wczesniej zdnych sygnalow

7 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-10-28 20:13:35)

Odp: Czy to już koniec?;-(

Nie wiem, albo dopiero zaczynam docierać do takich historii, albo coś się zaczyna złego dziać między ludźmi i "ludźmi"...
Do Autorki: biorę poprawkę na to, że pisałas to wszystko w wielkich emocjach... Stąd troche to pogmatwane.
Pomysł z kawalerką jest najlepszy z możliwych. Sugeruję kolejny: rozwód. Bo wówczas będziesz mieć szansę na ułożenie sobie życia z kimś, kto będzie Cię naprawdę kochać, szanować i wspierać ...mimo wszystko. I traktować jak człowieka.
A odpowiadając na pytanie zadane w temacie: oby!

8

Odp: Czy to już koniec?;-(

Facet nie zmieni sie. To taki typ podatny na sugestie innych,zero szacunku dla partnerki. Pozostal z rodzina w XIX wieku co najwyzej. Jak zostaniesz to na 99% masz zagwarantowana przemoc psychiczna i fizyczna z jego strony. Nie masz nic do stracenia chyba ze chcesz byc nieszczesliwa i byc pozywka dla jego ego.  Tak zostal wychowany i tego nie da sie zmienic... a jeszcze jest w swoim naturalnym srodowisku

9

Odp: Czy to już koniec?;-(
Leila01 napisał/a:
iLoveMyLambs napisał/a:

I Ty jesteś po studiach?!

A co studia mają do życia? smile
Kompletnie nic...


P.S. Pisownia jednak daje do myślenia smile

Miałam na myśli pisownie.

10

Odp: Czy to już koniec?;-(

Przepraszam, za pisownie. Po prostu emocje. 3 lata przed ślubem się znaliśmy. Faktem jest, że jest on bardzo podatny na opinie innych. W tym na rodziców. Nie mogę pojechać do domu, bo nie mam urlopu. A stażu nie rzucę, bo za bardzo się o niego starłam. Aktualnie w domu się mijamy jak współlokatorzy. Nie zamieniamy żadnego słowa. Ja oczywiście śpię na kanapie. Tuż przed ślubem były sygnały, ale myślałam,że stres w końcu całe życie się zmienia. Ale po ślubie było tylko gorzej. Tydzień dobrze tydzień źle. Tysiące razy próbowałam z nim rozmawiać. Dawało efekt na krótko. Krótko mówiąc kocham go zależy mi na nim, ale mam to do siebie,że myślę głową i kiedy tak myślę, to to nie ma przyszłości. Serce nie sługa:-(

Odp: Czy to już koniec?;-(
marr11 napisał/a:

Przepraszam, za pisownie. Po prostu emocje. 3 lata przed ślubem się znaliśmy. Faktem jest, że jest on bardzo podatny na opinie innych. W tym na rodziców. Nie mogę pojechać do domu, bo nie mam urlopu. A stażu nie rzucę, bo za bardzo się o niego starłam. Aktualnie w domu się mijamy jak współlokatorzy. Nie zamieniamy żadnego słowa. Ja oczywiście śpię na kanapie. Tuż przed ślubem były sygnały, ale myślałam,że stres w końcu całe życie się zmienia. Ale po ślubie było tylko gorzej. Tydzień dobrze tydzień źle. Tysiące razy próbowałam z nim rozmawiać. Dawało efekt na krótko. Krótko mówiąc kocham go zależy mi na nim, ale mam to do siebie,że myślę głową i kiedy tak myślę, to to nie ma przyszłości. Serce nie sługa:-(

Jakie serce nie sługa... czekasz, aż się pojawią dzieci i je też zacznie bić, bo tylko siłą da się przekazać?

12

Odp: Czy to już koniec?;-(

Czy ja muszę to pisać? big_smile Napiszę jednak XD WIDZIAŁY GAŁY CO BRAŁY.

Sama doskonale opisałaś jak się zachowywał przed ślubem i byłaś tego świadoma, więc teraz płacz, booo?

Zabieraj tyłek w troki i wyprowadzaj się do miasta. A następnym razem poszukaj kogoś, kto będzie pasował do Ciebie i nie patrz na niego przez różowe okulary.

13

Odp: Czy to już koniec?;-(

daj sobie spokój z  tym stażem w mieście masz więcej możliwości twój mąż musi widzieć ze jesteś gotowa odejść na prawdę jeżeli cie kocha przyjedzie za tobą do miasta ale moim osobiste zdanie to z nim już życia nie będziesz miała zostawiła bym go póki nie macie dzieci

14

Odp: Czy to już koniec?;-(

Nie musisz. Masz racje. Jestem tego świadoma,że mogłam kopnąć w dupę nawet na ostatnią chwile przed ślubem. I masz babo placek można by rzec. Nie mamy dzieci, na szczęście. Tylko ja głupia cały czas się łudzę. A co bicia to w twarz nie dostałam, on szarpie- łapie za ręce ściska ile się da i pcha a to do ściany/drzwi. Jak to mi mówił, kiedy mówiłam, że nie ma prawa mnie szarpać i tak traktować to on" inny to już dawno by cię uderzył a ja tylko szarpie" więc jest bardzo miłosierny... Nie wyobrażam sobie życia jeśli on dalej będzie pod presją ojca w pracy i w ogóle rodziny i kolegów. Uświadamiam mu, że pracując u ojca sam nic nie osiągnie, bo jest u niego zwykłym robotnikiem i jak ojcu coś nie przypasuje to utnie mu kurek finansowy. Na dodatek on jest bez ubezpieczenia, składek nic. Pracuje przy maszynach,więc jak mu rękę utnie to  co wtedy? Jaka to ma być przyszłość? Bardzo mi to nie odpowiada, że teść ma wgląd do naszych finansów. Wcześniej obiecywał,że jak z ojcem coś nie tak będzie to rzuci to i poszuka "normalnej pracy" ehh gadanie. Wiem, że nie zostawi go, bo to jest wygoda. Dodam na koniec,że nie raz mu proponowałam terapie małżeńską, to stwierdzał "sama się lecz". I jak tu rozmawiać z człowiekiem?

15

Odp: Czy to już koniec?;-(
marr11 napisał/a:

Nie musisz. Masz racje. Jestem tego świadoma,że mogłam kopnąć w dupę nawet na ostatnią chwile przed ślubem. I masz babo placek można by rzec. Nie mamy dzieci, na szczęście. Tylko ja głupia cały czas się łudzę. A co bicia to w twarz nie dostałam, on szarpie- łapie za ręce ściska ile się da i pcha a to do ściany/drzwi. Jak to mi mówił, kiedy mówiłam, że nie ma prawa mnie szarpać i tak traktować to on" inny to już dawno by cię uderzył a ja tylko szarpie" więc jest bardzo miłosierny... Nie wyobrażam sobie życia jeśli on dalej będzie pod presją ojca w pracy i w ogóle rodziny i kolegów. Uświadamiam mu, że pracując u ojca sam nic nie osiągnie, bo jest u niego zwykłym robotnikiem i jak ojcu coś nie przypasuje to utnie mu kurek finansowy. Na dodatek on jest bez ubezpieczenia, składek nic. Pracuje przy maszynach,więc jak mu rękę utnie to  co wtedy? Jaka to ma być przyszłość? Bardzo mi to nie odpowiada, że teść ma wgląd do naszych finansów. Wcześniej obiecywał,że jak z ojcem coś nie tak będzie to rzuci to i poszuka "normalnej pracy" ehh gadanie. Wiem, że nie zostawi go, bo to jest wygoda. Dodam na koniec,że nie raz mu proponowałam terapie małżeńską, to stwierdzał "sama się lecz". I jak tu rozmawiać z człowiekiem?

Przypomnij mi proszę, co Cię więc przy nim trzyma poza głęboką i chorą desperacją?

16

Odp: Czy to już koniec?;-(

Ślepa miłość i głupota

17

Odp: Czy to już koniec?;-(
marr11 napisał/a:

Ślepa miłość i głupota

Głupota to na pewno. A czy miłość? Jakbyś stanęła na chwilę z boku i popatrzyła na to, co opisałaś, to kochałabyś takiego człowieka?

Raczej poczucie porażki, żal do siebie, jakieś tam przyzwyczajenie. To nie jest miłość.

18

Odp: Czy to już koniec?;-(

na razie "tylko" cię ściska za ręce i szarpie. zacznie cię bić kiedy będziecie mieć dzieci - wtedy mało która kobieta odchodzi bo jest bardziej od męża uzależniona finansowo, psychicznie i ze względu na dzieci.  ale mogę się mylić i może zacząć cię bić wcześniej..

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to już koniec?;-(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024