Witam.
Moja sytuacja wygląda dosyć dziwnie. Mój mąż nie pracuje. Ja obecnie również nie ponieważ jestem w ciąży. Pracowałam jako agent nieruchomości, w 3 miesiącu ciąży przez mdłości i złe samopoczucie nie byłam w stanie tak często spotykać się z klientami. Pracowałam na umowę zlecenie. Szefostwo zauważyło pogorszenie moich wyników pracy. Wolałam sama odejść.
Mimo, iż mój mąż obecnie nie pracuje wyzywa mnie od nierobów. Mąż łapie co chwila jakąś "pracę" ale zawsze coś mu nie tak i rezygnuje. Wyjeżdżał już do Holandii ( jeszcze wtedy nie byliśmy małżeństwem) ale wrócił po kilku dniach, bo tam bardzo źle i strasznie. Pracował w fabrykach, dokładnie dwóch, w każdej przez około rok. Z ostatniej zrezygnował i poszedł do wojska bo, to ma dać ponoć większe pieniądze i lepszą przyszłość. Zrezygnował z pracy w fabryce, pojechał, ale nic z tego nie wyszło. Jeszcze w czasie służby dowiedział się że mając żonę rodzina dostaje dodatkowe pieniądze za rozłąke. Wtedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem. Myślałam że naprawde chce ślubu a to co możemy zyskać jest tylko przy okazji, a okazało się odwrotnie. Slub był po to żeby dostać pieniądze. NIe udało się jednak, ponieważ jakiś tam dowódca wyczuł że jest to specjalnie zrobione. Pobraliśmy się w konsekwencji szybko i byle jak. Nawet mi się nie oświadczył. a cały ślub musiałam zorganizować w tydzień. Ślub był w kwietniu. W tym też miesiącu wrócił z wojska. Rozmawiając o ślubie pojawiły się też rozmowy o dzieciach ( mam jednego syna z poprzedniego małżeństwa). Mówił o macierzyńskim że dostanę ( w styczniu zawiesiłam firmę, którą wcześniej prowadziłam)- zadłużając się bardzo zresztą. Bardzo chciałam dziecka. Liczyłam, że zmieni się kiedy będę w ciąży. Ze pomyślio rodzinie i o swoim dziecku i że wtedy nie będzie awantur. ( bywało że mnie pchnął mocniej albo uderzył, albo prowokował do tego żebym już nie wytrzymywała, a kiedy chciałam wyjść z domu i ochłonąć zabierał klucze i nie pozwalał). Przez cały okres od kwietnia do sierpnia praktycznie siedział w domu i grał. Kiedyś mówił że wszystkie rzeczy dla jego dziecko będą nowe. Teraz okazuje się, że wszystko będzie używane. Na początku ciąży rzucił we mnie krzesłem przy kłótni. Już nieraz słyszałam, że on mnie wykończy, albo że skręci kark. Później się wszystkiego wypiera albo mówi że to moja wina. W sierpniu podjął nową pracę. Miesiąc był na miejscu. Późńiej wyjechał na drugi koniec Polski na kolejny miesiąc. Wrócił i zrezygnował bo za długo poza domem. Stwierdził że musi odreagować stres w pracy i w ogóle prace więc grał.
NIc nie mówiłam kiedy wstawał rano i od razu włączał komputer. Schodził dopiwro na obiad, a nieraz i jadł z talerzem przed komputerem. Przychodził wieczorem, oglądaliśmy jakiś film, ale gdy budziłam się w nocy słyszałam jak gra w pokoju syna. Nic nie mówiłam. Chodziłam na spacery i do mamy żeby na to nie patrzeć. Sprzątałam. Kiedy odchodził od komputera żeby "spędzić czas z żoną" włączał jakiś film "bzyknął" sobie i wracał z powrotem.
Kiedy odmawiałam, mówił że go zdradzam. Już tracę siły. Przy ostatniej kłótni wziął pieniądze jakie zostały z wypłaty. Oszczędzałam, żeby starczyło na jak najdłużej, ale wziął bo to jesgo, a ja nierób mam sobie zarobić. Śmieszne, że sam nie pracuje 3 tygodnie grał, ale mi wypomina nieróbstwo. Nie kocham go już chyba, powiedziałam że w takim razie wpuszcze go do mojego mieszkania ( wykupiłam je przed ślubem) - to był początek długów. Za każdym razem porusza temat, że pomógł mi trochę finansowo, gdy rozliczałam się za firmę, ale reszta długów i problemów została. Kiedyś powiedział, że pomorze mi płacić Zus, żebym powiedziała jak bedę chciała pomocy. Kiedy było bardzo źle, powiedziałam że potrzebuję na zapłatę, powiedział że mam coś wykombinować sama. Dopiero później mi pomógł.
Przepraszam że to jest tak chaotyczne ale chyba jestem na skraju depresji.
Zakończ tą farsę drastycznym cięciem, bo się w końcu utopisz.
Skąd pomysł, że ludzie się zmieniają po urodzeniu dziecka?
Składaj o rozwód. Jest zameldowany u Ciebie?
3 2014-10-27 14:27:39 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-10-27 14:29:36)
Witam.
Moja sytuacja wygląda dosyć dziwnie. Mój mąż nie pracuje. Ja obecnie również nie ponieważ jestem w ciąży. Pracowałam jako agent nieruchomości, w 3 miesiącu ciąży przez mdłości i złe samopoczucie nie byłam w stanie tak często spotykać się z klientami. Pracowałam na umowę zlecenie. Szefostwo zauważyło pogorszenie moich wyników pracy. Wolałam sama odejść.
Mimo, iż mój mąż obecnie nie pracuje wyzywa mnie od nierobów. Mąż łapie co chwila jakąś "pracę" ale zawsze coś mu nie tak i rezygnuje. Wyjeżdżał już do Holandii ( jeszcze wtedy nie byliśmy małżeństwem) ale wrócił po kilku dniach, bo tam bardzo źle i strasznie. Pracował w fabrykach, dokładnie dwóch, w każdej przez około rok. Z ostatniej zrezygnował i poszedł do wojska bo, to ma dać ponoć większe pieniądze i lepszą przyszłość. Zrezygnował z pracy w fabryce, pojechał, ale nic z tego nie wyszło. Jeszcze w czasie służby dowiedział się że mając żonę rodzina dostaje dodatkowe pieniądze za rozłąke. Wtedy jeszcze nie byliśmy małżeństwem. Myślałam że naprawde chce ślubu a to co możemy zyskać jest tylko przy okazji, a okazało się odwrotnie. Slub był po to żeby dostać pieniądze. NIe udało się jednak, ponieważ jakiś tam dowódca wyczuł że jest to specjalnie zrobione. Pobraliśmy się w konsekwencji szybko i byle jak. Nawet mi się nie oświadczył. a cały ślub musiałam zorganizować w tydzień. Ślub był w kwietniu. W tym też miesiącu wrócił z wojska. Rozmawiając o ślubie pojawiły się też rozmowy o dzieciach ( mam jednego syna z poprzedniego małżeństwa). Mówił o macierzyńskim że dostanę ( w styczniu zawiesiłam firmę, którą wcześniej prowadziłam)- zadłużając się bardzo zresztą. Bardzo chciałam dziecka. Liczyłam, że zmieni się kiedy będę w ciąży. Ze pomyślio rodzinie i o swoim dziecku i że wtedy nie będzie awantur. ( bywało że mnie pchnął mocniej albo uderzył, albo prowokował do tego żebym już nie wytrzymywała, a kiedy chciałam wyjść z domu i ochłonąć zabierał klucze i nie pozwalał). Przez cały okres od kwietnia do sierpnia praktycznie siedział w domu i grał. Kiedyś mówił że wszystkie rzeczy dla jego dziecko będą nowe. Teraz okazuje się, że wszystko będzie używane. Na początku ciąży rzucił we mnie krzesłem przy kłótni. Już nieraz słyszałam, że on mnie wykończy, albo że skręci kark. Później się wszystkiego wypiera albo mówi że to moja wina. W sierpniu podjął nową pracę. Miesiąc był na miejscu. Późńiej wyjechał na drugi koniec Polski na kolejny miesiąc. Wrócił i zrezygnował bo za długo poza domem. Stwierdził że musi odreagować stres w pracy i w ogóle prace więc grał.
NIc nie mówiłam kiedy wstawał rano i od razu włączał komputer. Schodził dopiwro na obiad, a nieraz i jadł z talerzem przed komputerem. Przychodził wieczorem, oglądaliśmy jakiś film, ale gdy budziłam się w nocy słyszałam jak gra w pokoju syna. Nic nie mówiłam. Chodziłam na spacery i do mamy żeby na to nie patrzeć. Sprzątałam. Kiedy odchodził od komputera żeby "spędzić czas z żoną" włączał jakiś film "bzyknął" sobie i wracał z powrotem.
Kiedy odmawiałam, mówił że go zdradzam. Już tracę siły. Przy ostatniej kłótni wziął pieniądze jakie zostały z wypłaty. Oszczędzałam, żeby starczyło na jak najdłużej, ale wziął bo to jesgo, a ja nierób mam sobie zarobić. Śmieszne, że sam nie pracuje 3 tygodnie grał, ale mi wypomina nieróbstwo. Nie kocham go już chyba, powiedziałam że w takim razie wpuszcze go do mojego mieszkania ( wykupiłam je przed ślubem) - to był początek długów. Za każdym razem porusza temat, że pomógł mi trochę finansowo, gdy rozliczałam się za firmę, ale reszta długów i problemów została. Kiedyś powiedział, że pomorze mi płacić Zus, żebym powiedziała jak bedę chciała pomocy. Kiedy było bardzo źle, powiedziałam że potrzebuję na zapłatę, powiedział że mam coś wykombinować sama. Dopiero później mi pomógł.
Przepraszam że to jest tak chaotyczne ale chyba jestem na skraju depresji.
podsumujmy
-uderzyl cię ,popchnal,a wiec agresja
-jest uzależniony od gierek
-nie pracuje ,bo----bo swiat go nie rozumie
-wyzywa cię ,nie szanuje ,ma w doopie twoje potrzeby
-nie interesuje go wasze wspolne dziecko,co mu dasz jesc
-sexu tez nie widać,milosci tym bardziej
-jest śmierdzącym,patologicznie nieodpowiedzialnym fletem
mam pytanie,jedno ZWARIOWALAS,?takie zero trzymasz pod swoim dachem,w imie czego
Obydwoje jestescie siebie warci
On nie stal sie jeszcze facetem a ty nie jestes jeszcze dojrzala kobieta. trafil swoj na swojego
jezdzicie po facecie a przyczyna lezy was obojga moim zdaniem. Wstyd ze tacy nieodpowiedzialni ludzie pozniej sie zenia a jeszcze lepiej Maja dzieci. A zreszta to nie moja sprawa , wasze zycie, robcie jak chcecie.
Granie na komputerze przez caly dzien powoduja napady zlosci, agresji i zle wplywaja na zdrowie fizyczne.
Granie na komputerze przez caly dzien powoduja napady zlosci, agresji i zle wplywaja na zdrowie fizyczne.
Możesz podać mi źródło tych rewelacji ?
Tak jest zameldowany. To było warunkiem otrzymania pomocy przy firmie ( nie zrobił tego za darmo ani z dobroci). Uważam że jestem dojrzalsza od niego wszystko bym poświęciła dla dzieci, Zawsze marzyłam o wielkiej rodzinie takiej jaką tworzyli moi rodzice. Ale ze mną też musi być coś nie tak skoro tak łatwo mu ulegam. Z pierwszym mężem też nie było kolorowo. A teraz pierwszy mąż ma drugą rodzinę i dwójkę dzieci z drugą żoną. Czy ja za bardzo się staram czy za mało. Czemu faceci zachowują się wobec mnie w ten sposób?
8 2014-10-27 21:47:29 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-10-27 22:14:46)
Tak jest zameldowany. To było warunkiem otrzymania pomocy przy firmie ( nie zrobił tego za darmo ani z dobroci). Uważam że jestem dojrzalsza od niego wszystko bym poświęciła dla dzieci, Zawsze marzyłam o wielkiej rodzinie takiej jaką tworzyli moi rodzice. Ale ze mną też musi być coś nie tak skoro tak łatwo mu ulegam. Z pierwszym mężem też nie było kolorowo. A teraz pierwszy mąż ma drugą rodzinę i dwójkę dzieci z drugą żoną. Czy ja za bardzo się staram czy za mało. Czemu faceci zachowują się wobec mnie w ten sposób?
BO IM NA TO POZWALASZ.....
to nie dzieje się od razu,na początku dajesz przyzwolenie na cos tam ,wbrew sobie,potem to już idzie glebiej i glebiej,potem się taka meska menda rozbestwia tak -ze masz tak jak masz teraz
nie masz zadnych wymagan wzg faceta,masz nedzna samoocenę czy co?? robisz wszystko byleby te meskie gacie w domu mieć?niewazne ze to nedzna podroba faceta;
bylejaki byle by był???
bez sensu,teraz nie wiesz co zrobić z sytuacjom na która pozwolilas,albo raczej której pozowlilas się rozwinąć,teraz mozesz się pozbyć tego wrzoda ze swojego zycia,bo TO COS się nie zmieni
Ależ przecież wy kobiety uwielbiacie chamskich brutali, tępych osiłków, oszustów i krętaczy, a potem nagle płacz.
Jak dla mnie powinnas ewidentnie sama zarobic. Ja potrafilam sie wyprowadzic do obcego miasta i od razu wskoczyc na wysokie obroty. Poczatki sa trudne, trzeba sie poswiecic. Pozniej, gdy zarobisz troche pieniedzy, mozesz spasowac i zyc spokojniej. Gdybym liczyla tylko na moich facetow, to juz dawno bym sie utopila.
Odwagi troche!
Wysokie obroty tzn na co? :DD
Wysokie obroty czyli zycie na wysokim poziomie, bez odmawiania sobie czegokolwiek ![]()
Ależ przecież wy kobiety uwielbiacie chamskich brutali, tępych osiłków, oszustów i krętaczy, a potem nagle płacz.
Bzdura. To, że nie masz podejścia do kobiet i nie wiesz jak to działa, nie znaczy, że masz rację w swoich osądach
Beti, zabezpiecz mieszkanie. Może warto, byś wniosła o separację, a potem o rozwód. W razie konieczności uciekaj do rodziców.
Może przesadzam, ale dla mnie Twój mąż to podręcznikowy przykład psychopaty.
Jest nieodpowiedzialny, nie uznaje autorytetów, szybko się nudzi, rodzinę traktuje instrumentalnie (nie nawiązuje więzi) jest agresywny i kłamie.
Doraźne awantury między Wami niczego mu nie uzmysłowią. Jedynie go nakręcą i utwierdzą w poczuciu bezkarności. A wtedy przemoc może eskalować.
"
Granie na komputerze przez caly dzien powoduja napady zlosci, agresji i zle wplywaja na zdrowie fizyczne.
Możesz podać mi źródło tych rewelacji ?"
Wlasnie doswiadczenie, obserwacje i ogolnie dostepna wiedza, przede wszystkim siedzenie w jednej pozycji silnie obciaza kregoslup, mocno obciazone sa oczy, miesnie karku, jest napiecie, pojawia sie stres, chec dalszego grania - typowe uzaleznienie, pojawia sie rozdraznienie. Co wiecej, wielodniowe granie moze prowadzic do zgonow, co juz zaobserwowano. Samo rozdraznienie widac juz po dzieciach, sam tez odczuwam podobne "objawy".
Rozumiem ze jestes uzalezniona dlatego sie pytasz?
16 2014-10-28 07:56:42 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-10-28 07:57:12)
" Bardzo chciałam dziecka. Liczyłam, że zmieni się kiedy będę w ciąży. Ze pomyślio rodzinie i o swoim dziecku i że wtedy nie będzie awantur. ( bywało że mnie pchnął mocniej albo uderzył, albo prowokował do tego żebym już nie wytrzymywała, a kiedy chciałam wyjść z domu i ochłonąć zabierał klucze i nie pozwalał). " jak czytam takie wzdury, jakie kobiety są naiwne, to aż śmiać mi się chce. Zdecydowałaś się na dziecko z facetem agresywnym, który ciągle zmieniał pracę, a teraz jesteś taka nieszczęśliwa... gratuluję głupoty bo inaczej tego nie nazwę.
Proponuję złożyć pozew o rozwód tylko ciekawe, czy nie będzie problemu z wyprowadzką pana.
"
Granie na komputerze przez caly dzien powoduja napady zlosci, agresji i zle wplywaja na zdrowie fizyczne.
Możesz podać mi źródło tych rewelacji ?"
Wlasnie doswiadczenie, obserwacje i ogolnie dostepna wiedza, przede wszystkim siedzenie w jednej pozycji silnie obciaza kregoslup, mocno obciazone sa oczy, miesnie karku, jest napiecie, pojawia sie stres, chec dalszego grania - typowe uzaleznienie, pojawia sie rozdraznienie. Co wiecej, wielodniowe granie moze prowadzic do zgonow, co juz zaobserwowano. Samo rozdraznienie widac juz po dzieciach, sam tez odczuwam podobne "objawy".
Rozumiem ze jestes uzalezniona dlatego sie pytasz?
Chciałem się dopytać, ponieważ moja praca polega na siedzeniu przed kompem cały dzień. Często pierwsze co robię, to odpalam kompa, jakoś nie zauważyłem u siebie tych symptomów (chodzi o złość i agresję).
Myślałem, że masz jakieś linki do tych ogólnie dostępnych informacji, bo mi w google nic takiego nie wyszukuje.
Zawsze myślałem, że złość i agresje spowodowane są charakterem człowieka, a nie graniem w gry.
Jeżeli nie polepszysz swojej sytuacji (nie pozbędziesz się toksycznego partnera) to nie sądzę, żebyś wygrzebała się z obecnego stanu.
Nie ma powodu żeby dywagować kto temu winien - należy się skupić na tym co dalej. A zdaje się, że nie tędy droga i Ty o tym już wiesz.
Powodzenia!
Na początku tak nie było. ( Wiem, że tak wszystkie baby też mówią). Broniłam go kiedy ktoś mówił żebym się zastanowiła nad nim. Wcześniej nie był tak agresywny. Kłóciliśmy się zawsze. Najpierw, że się docieramy, później po prostu różnice zdań w związku. Moje dziecko za nim nie przepadało. Rozmawialiśmy, jego mama mówiła, że mam na niego dobry wpływ. Nie miałam wielkich nadziei. Podobało mi się na samym początku to co mówił, że czułby się niezręcznie, gdyby nie mógł zapewnić kobiecie i swoim dzieciom bytu, że ważna jest rodzina, bo sam nie miał dobrego dzieciństwa. Nie chciałam wyjść na zołzę, która tylko wymaga. Szukałam pracy. Również pracowałam w różnych miejscach. Nie cisnęłam nigdy, żeby znalazł pracę, ale po jakimś czasie to on zaczął mi zarzucać, że nie pracuję, albo, że za słabo szukam, albo że moja praca jest nic niewarta że i tak mało zarabiam, że się za mało staram. Chciałam się starać jeszcze bardziej. Zawsze stawiano mi duże wymagania. W szkole uczyłam się dość dobrze. Nie byłam najlepsza ale zawsze w tych lepszych. Zawsze miałam wysokie ambicje. Wtedy jeszcze się tylko kłóciliśmy, ale zawsze o pieniądze albo o to, że się czepiam, np. kiedy wymagałam żeby zrobił coś w domu kiedy on nie pracował tylko ja. Albo żeby np pomógł coś w domu jak miał prace nie było mowy. On pracuje i koniec, a ja w domu i tak nic nie robie to on nie wie w czym chce pomocy. Przyznaję nieraz uderzyłam go w twarz kiedy nazwał mnie suką albo szmatą. Kiedy płakałam, przedrzeźniał mnie i mówił że nic więcej nie potrafię. Pierwszy raz mnie pchnął jak go zameldowałam. Patrząc na pierwsze góra pół roku znajomości a teraz to dwie różne osoby. Na początku i odkurzył i był miły i spędzaliśmy razem czas ( chciałam z nim spędzać czas). Nie krytykował kiedy opowadałam o poprzednim mężu. Teraz to przeciwieństwo wszystkiego w czym pokładałam nadzieję. Poprawiło się jedynie to, że ma dobry kontakt z moim synem dlatego, że syn dorósł troszkę, a zła mam wymaga posprzątania pokoju, odrobienia lekcji, nauki itp.
Wiem, że to moja wina. Głupota. I tak zdrową patrząc to powinnam się leczyć, lekceważyłam symptomy, nawet jak je widziałam wmawiałam sobie i innym, że to nic takiego, że jeszcze coś się da zrobić. Chodziłam już do terapeutów i do pani pedagog. Ale kiedy poszliśmy razem na terapię mój jeszcze wtedy chłopak zaczął opowiadać, jaki to on nie jest biedny i zastraszony i męczony. Że truje mu żeby znalazł pracę i nie pozwalam się odprężyć a on się stara. Że rzucam się na niego z pazurami i on boi się o swoje życie i że musi się zamykać w łazience. W rzeczywistości wyglądało to tak, że wyprowadza cię z równowagi tak że naprawdę dałoby się przebić ścianę ( wcześniej oczywiście nie pozwoli ci wyjść ochłonąć ani nie da spokoju tylko chodzi i podjudza), a kiedy go uderzę w twarz, wbiegł do łazienki zamknął się w niej. Siedział przez godzinę, walił w drzwi i wrezeszczał zostaw mnie. Opowiedział Pani pedagog że uciakał do łazienki przed jakimś rozjuszonym potworem i on nie wiem co mnie napadło, że zaczęłąm go bić tak sama z siebie ( uderzyłam go raz jak już nie wytrzymałam) i nie chciał mi zrobić krzywdy. A pani pedagog przyklasnęła, że ona taki dobry i niewinny i dobrze zrobił. Przestałam do niej chodzić ale pomyślałam sobie, że gdy kiedyś mnie udusi to też będzie moja wina.
1. Pozwoliłam na rozwój takiej sytuacji to prawda
2. Moja naiwność nie zna grAnic
3. I w końcu jak to mówi mój mąż moja wina, bo albo go sprowokowałam, albo mi się należało.
Tak. Najważniejsze teraz to co dalej
Wygoogluj sobie "związek z psychopatą".
Ja Cię rozumiem. Odczułam na własnej skórze coś podobnego. Idź do darmowego prawnika i dowiedz się co możesz zrobić w tej sytuacji. Tylko jak zaczniesz działać to konkretnie. Rozlało się, trudno, ale tak dalej być nie może.
maniek_z_maniek napisał/a:"
Granie na komputerze przez caly dzien powoduja napady zlosci, agresji i zle wplywaja na zdrowie fizyczne.
Możesz podać mi źródło tych rewelacji ?"
Wlasnie doswiadczenie, obserwacje i ogolnie dostepna wiedza, przede wszystkim siedzenie w jednej pozycji silnie obciaza kregoslup, mocno obciazone sa oczy, miesnie karku, jest napiecie, pojawia sie stres, chec dalszego grania - typowe uzaleznienie, pojawia sie rozdraznienie. Co wiecej, wielodniowe granie moze prowadzic do zgonow, co juz zaobserwowano. Samo rozdraznienie widac juz po dzieciach, sam tez odczuwam podobne "objawy".
Rozumiem ze jestes uzalezniona dlatego sie pytasz?
Chciałem się dopytać, ponieważ moja praca polega na siedzeniu przed kompem cały dzień. Często pierwsze co robię, to odpalam kompa, jakoś nie zauważyłem u siebie tych symptomów (chodzi o złość i agresję).
Myślałem, że masz jakieś linki do tych ogólnie dostępnych informacji, bo mi w google nic takiego nie wyszukuje.
Zawsze myślałem, że złość i agresje spowodowane są charakterem człowieka, a nie graniem w gry.
Praca a gry to jest roznica. W grze angazujesz sie emocjonalnie. Uzalezniasz sie od wyniku, nie mozesz sie oderwac.
Arius napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:"
Granie na komputerze przez caly dzien powoduja napady zlosci, agresji i zle wplywaja na zdrowie fizyczne.
Możesz podać mi źródło tych rewelacji ?"
Wlasnie doswiadczenie, obserwacje i ogolnie dostepna wiedza, przede wszystkim siedzenie w jednej pozycji silnie obciaza kregoslup, mocno obciazone sa oczy, miesnie karku, jest napiecie, pojawia sie stres, chec dalszego grania - typowe uzaleznienie, pojawia sie rozdraznienie. Co wiecej, wielodniowe granie moze prowadzic do zgonow, co juz zaobserwowano. Samo rozdraznienie widac juz po dzieciach, sam tez odczuwam podobne "objawy".
Rozumiem ze jestes uzalezniona dlatego sie pytasz?
Chciałem się dopytać, ponieważ moja praca polega na siedzeniu przed kompem cały dzień. Często pierwsze co robię, to odpalam kompa, jakoś nie zauważyłem u siebie tych symptomów (chodzi o złość i agresję).
Myślałem, że masz jakieś linki do tych ogólnie dostępnych informacji, bo mi w google nic takiego nie wyszukuje.
Zawsze myślałem, że złość i agresje spowodowane są charakterem człowieka, a nie graniem w gry.
Praca a gry to jest roznica. W grze angazujesz sie emocjonalnie. Uzalezniasz sie od wyniku, nie mozesz sie oderwac.
W pracę też angażujesz się emocjonalnie, uzależniasz od wyniku (lepszy wynik, to lepsza kasa) i czasem ciężko się oderwać.
Z opisu wynika, że przy nim serialowy Ferdek Kiepski to świetna partia.
tiszantul napisał/a:Ależ przecież wy kobiety uwielbiacie chamskich brutali, tępych osiłków, oszustów i krętaczy, a potem nagle płacz.
Bzdura. To, że nie masz podejścia do kobiet i nie wiesz jak to działa, nie znaczy, że masz rację w swoich osądach
Nie muszę mieć zbytniego podejścia, żeby się w tej kwestii wypowiedzieć. Wystarczy przeglądnąć co drugi post na tym, czy na innym portalu kobiecym i tam mniej więcej ciągle powtarza się ten sam schemat facet - nierób, alkoholik, hazardzista i towarzyszący temu lament babeczki, jaki to on straszny, a ja mimo wszystko tak bardzo go kocham. Do tego się to wszystko sprowadza, że lubujecie się głównie w napakowanych gościach albo słodkich bajerantach, a później z żalem na forum.
26 2014-10-28 23:23:49 Ostatnio edytowany przez Arius (2014-10-28 23:26:33)
Arius napisał/a:tiszantul napisał/a:Ależ przecież wy kobiety uwielbiacie chamskich brutali, tępych osiłków, oszustów i krętaczy, a potem nagle płacz.
Bzdura. To, że nie masz podejścia do kobiet i nie wiesz jak to działa, nie znaczy, że masz rację w swoich osądach
Nie muszę mieć zbytniego podejścia, żeby się w tej kwestii wypowiedzieć. Wystarczy przeglądnąć co drugi post na tym, czy na innym portalu kobiecym i tam mniej więcej ciągle powtarza się ten sam schemat facet - nierób, alkoholik, hazardzista i towarzyszący temu lament babeczki, jaki to on straszny, a ja mimo wszystko tak bardzo go kocham. Do tego się to wszystko sprowadza, że lubujecie się głównie w napakowanych gościach albo słodkich bajerantach, a później z żalem na forum.
Po pierwsze nie jestem kobietą.
Po drugie, wyciągnie opinij z postów nieudaczników, nie prowadzi do niczego dobrego
Po trzecie
Nie muszę mieć zbytniego podejścia, żeby się w tej kwestii wypowiedzieć.
Dziękuje, dobranoc
Wygoogluj sobie "związek z psychopatą".
Przeciążona mam nadzieje, że kojarzysz mój wątek - Jestem przerażona. Z ciekawości sobie wygooglowałam... U mnie wszystko się zgadza. Po prostu wszystko
Nie potrafiłam rozszyfrować tego człowieka wcześniej. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Dlaczego postępuje w taki okrutny sposób. Myślałam, że zbyt surowo go oceniam i to ja jestem ta zła. Czuję się cudownie, że to wszystko już za mną!
Dziękuje jeszcze raz za Twoje słowa wsparcia ! ![]()
Do autorki - Nie warto się łudzić i marnować tak piękne lata swojego życia! Możesz jeszcze trafić na kogoś cudownego ![]()
właśnie ja też nie mogłam nic rozszyfrować i myślałam, że to ja jestem zła. Że to ze mną nie tak, że się czepiam za dużo i za dużo wymagam.