Zakupy spożywcze są dla mnie jak chleb powszedni. Osobiście przyznam się, że nie lubię spędzać na zakupach zbyt wiele czasu. W związku z tym wcześniej planuję, co kupię. Nie lubię też nieświeżych produktów, więc kupuję codziennie i na bieżąco. Wiąże się to z tym, że raczej lekceważę promocje. Co mi po cytrynach z promocji, kiedy już właśnie je wcześniej nabyłam. Nie lubię też kupowania większej ilości produktów, bo kosztuje to taniej. Chyba, że to jakiś makaron albo ryż.
A jak wy sobie radzicie z zakupami? Jak często kupujecie i czym się kierujecie przy wyborze produktów spożywczych?
Lubicie polować na promocje czy raczej niespodziane obniżki nie robią na was wrażenia?
na mnie nie działają żadne chwyty marketingowe ![]()
stosuję zasadę rozwagi, nie robię zapasów tylko dlatego, że cena super, nie daję się zwariować, wcześniej czy później znów będzie gdzieś dobra cena
a czym się kieruję?
ceną do jakości
pewne rzeczy mogą być z dolnej półki, a pewno wolę już z wyższej, bo często, co tanie, to drogie
nic z superpromocji nie robi na mnie wrażenia, że tracę zmysły, bo działam w handlu (wiele branż) od kilkunastu lat i uodporniłam się już w zasadzie na wszystko ![]()
Ale jak ostatnio słyszałam o wyjątkowo tanich jabłkach, a chodzą słuchy, że w ramach jakichś akcji nawet dają za darmo, to aż mnie korci, żeby je nabyć i zrobić z nich jakieś przetwory. Z drugiej strony obawiam się czy aby nie są naszpikowane za bardzo chemią.
4 2014-10-24 20:49:02 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-24 20:56:30)
A ja wykorzystuję promocje. Choć na nie nie poluję, to kiedy są, chętnie korzystam. Co prawda w UK promocje i przeceny wyglądają trochę inaczej jak je pamiętam z Polski, niemniej schemat jest podobny.
W promocjach i przecenach kupuję przede wszystkim produkty drogie, gdzie zniżka o 50% czy nawet 30% daje faktycznie jakąś zauważalną różnicę: proszek do prania + płyn do płukania (używam niemiłosiernie drogich, tylko dlatego, że podoba mi się kombinacja ich zapachów
), kawę (wiem jakie kawy mi smakują, na bank w którymś supermarkecie jest promocja jednej z nich
), wszelkiego rodzaju kulinarne ingriedencje z całego świata typu ocet modeński, szlachetne oliwy i oleje, marynaty, orientalne przyprawy itp.
Produkty i półprodukty do codziennwj konsumpcji, ale te z wyższej półki, na które normalnie raczej sobie nie pozwalam w większej ilości ( chyba głównie sery).
Inne środki czystości - wolę poczekać na promocję i kupić sobie np dwa skuteczne spraye do sprzątania łazienki, choć i w promocji kosztują więcwj niż "zwykły" płyn, ale za to wiem, że nie będę kląć podczas sprzątania ![]()
Droższe produkty spożywcze codziennego użycia - absurdem wydaje mi się oszczędzanie 0,50? na kilogramie mąki, ale jeżeli widzę "buy one get one" na ulubionych płatkach śniadaniowych mojej córki to od razu biorę 4 pudełka ;P
Przy czym "polowanie na promocję" w moim przypadku nie wymaga żadnego specjalnego wysiłku bo mam 3 różne supermarkety po drodze pracy do domu - czyli to tylko kwestia gdzie się zatrzymać ![]()
Z tego też powodu (znaczy z powodu tego, że mi supermarkety rosną po drodze ;P) nigdy nie robiłam zakupów w Aldi - uznawanym tutaj za jeden z tańszych ( taka UK-owska wersja Biedronki) bo musiałabym skręcić z trasy ![]()
...
Ach! No i alkohole
Jak widzę Baileysa czy Malibu za pół ceny, to jednak trudno mi się oprzeć
Nie wspominając o winach ![]()
A ja lubię promocje ![]()
Chemię lubię kupowac w promocji i staram się ja wypatrzyć ![]()
Proszek do prania, plyn do naczyń czy jakieś inne mleczka do czyszczenia - kupuje.
Żywność raczej na bieżąco kupuje - jedynie herbaty staram sie kupowac w promocji dużo pijemy w mojej rodzinie no i dużo jej idzie ![]()
No i kawe jak kupie lepsza w promocji starczy na dłużej, goście jedynie u nas pija.
Kasza, maka, makarony, ryz zwykle kupuje w jednym sklepie tego raczej wiecej idzie wiec nie zawsze są promocje ![]()
Po za tym wiemy jak te promocje wygladaja ![]()
Owszem, korzystam z promocji (prawdziwych, nie tych naciąganych) bardzo chętnie, ale pod warunkiem, że jest to produkt, którego właśnie potrzebuję, ewentualnie potrzebować będę niebawem. Raczej nie mam tendencji do znoszenia do domu mnóstwa rzeczy tylko dlatego, że akurat była na nie cenowa okazja
.
Podobnie jednak jak LonelyM, znając różnorakie zagrywki marketingowców, na wszelkie okazje/promocje/super oferty biorę gigantyczną poprawkę i patrzę na nie bardzo sceptycznie. Jednym słowem nie tak łatwo mnie nabrać, a skoro tak, to też i nieczęsto mam okazję z czegoś skorzystać
.
Olinka zgadzam sie z Tobą ![]()
U mnie na zapas raczej nic sie nie kupuje , a jak jest jakas "promocja" nie rzucam sie i nie biore parę sztuk tylko dlatego ze jest na nie "promocja"
Jak sie cos kończy wtedy kupuje albo jak wiem ze przez najblizszy czas nie będę w mieście.
8 2014-10-25 09:54:51 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-10-25 09:56:48)
Ostatnio ciągłe promocje pojawiają w pewnym sieciowym supermarkecie. W dniu pojawienia się promocji czyli co tydzień pojawiają się tam tłumy ludzi przebierających w artykułach. Ciekawe czy potem taki nietrafiony towar kupiony w ferworze gorączki zakupów po promocyjnej cenie można potem zwrócić.
Ja promocję lubię, ale tylko wtedy jak jest produkt, który chcę własnie wykorzystać ![]()
Nie poluję na nie jakoś specjalnie, ale jak jesteśmy w markecie, to przy okazji mijamy punkt z towarami o obniżonej cenie. Jeśli jest coś na co mam ochotę i wie, że spożytkuje to dziś czy jutro to kupuje. Czasami są produkty, których wcześniej nie miałam okazji spróbować, a jak jest w przecenie to uznaj, że mogę to kupić i spróbować. Jednak to są promocje na kończące się daty produktów bo wtedy cena faktycznie jest niższa, a z tych "super cena/promocja" bo? to rzadko korzystam. Kupuję to, co jest mi potrebne, a jeśli przy okazji ten produkt jest w "promocji" tym bardziej się cieszę ![]()
A t różnie. Trzeba uważać na te pseudo okazje. Ale gdy widzę coś w dobrej cenie co może dłużej poleżeć na przykład makaron czy pastę do zębów to kupuję. Ale nie będę jeździć na 2 koniec miasta po pomidory o 8 groszy tańsze.
Ale nie będę jeździć na 2 koniec miasta po pomidory o 8 groszy tańsze.
A Ty wiesz, że znam takich? Potrafią stracić czas i benzynę tylko dlatego, że w którymś z marketów coś tam można kupić odrobinę (dosłownie kilka groszy) taniej
. Mało tego, mają poczucie doskonale zrobionego interesu, tak jakby ta beznzyna i ten czas były zupełnie bez znaczenia.
robię większość zakupów na promocji.
Przede wszystkim chemie zawsze kupuje na promocji.
Dzięki temu sporo oszczędzam.
No, ja właśnie dziś sobie kupiłam ogromną butlę Persila za pół ceny
I teraz będę prać przez trzy miesiące za pół darmo. I specjalnie dlatego, że była promocja wybrałam największe opakowanie ![]()
Często korzystam z promocji, przede wszystkim spożywka, która jest przeceniana o 50% lub więcej ze względu na krótki (1-2 dni) termin ważności. Często kupuję do pracy sałatki za 1,40?, normalnie kosztują 3. Jogurty, chemia, czasem ubrania (zamiast 50?, tylko 17).
W pewnym supermarkecie znanej sieci spotkałam się, że inna cena była przy towarze, a inna przy kasie. Chodziło o soki. Na upartego można było nie przyjąć tej wyższej ceny przy kasie. I pewnie niejeden dał się nabrać na "tanie produkty". Kto wie, ze cena przy towarze obowiązuje i konsument ma prawo tej niższej ceny się domagać?
Witaj. ![]()
(...)Kto wie, ze cena przy towarze obowiązuje i konsument ma prawo tej niższej ceny się domagać?
Ja wiem. ![]()
Przepisu określające takowe nie podam, bo ja to wiem z jakiegoś programu z telewizji.
Prawdopodobnie mówili o tym w "Uwadze" na TVN-ie.
Zdarzała mi się taka sytuacja wielokrotnie i uznawali moje roszczenie.
Tak samo jak zakupy kartą, że punkty sprzedaży nie mogą wprowadzać ograniczeń, co do kwoty zakupu - wiadomość z tego powyższego programu.
Pozdrawiam.:)
Kto wie, ze cena przy towarze obowiązuje i konsument ma prawo tej niższej ceny się domagać?
Ja
. I jeśli zachodzi taka potrzeba, to korzystam z tego przepisu, choćby dlatego, że strasznie nie lubię, kiedy ktoś usiłuje coś ugrać na czyjejś niewiedzy lub naiwności.
Zresztą zadaniem obsługi sklepu jest między innymi dbałość o zgodność cen widocznych przy towarze z ich ceną rzeczywistą, w przeciwnym razie łatwo o nadużycia i naciąganie klientów.
Witaj. smile
Summerka napisał:
(...)Kto wie, ze cena przy towarze obowiązuje i konsument ma prawo tej niższej ceny się domagać?
Ja wiem. smile
Przepisu określające takowe nie podam, bo ja to wiem z jakiegoś programu z telewizji.
Prawdopodobnie mówili o tym w "Uwadze" na TVN-ie.
Zdarzała mi się taka sytuacja wielokrotnie i uznawali moje roszczenie.
Tak samo jak zakupy kartą, że punkty sprzedaży nie mogą wprowadzać ograniczeń, co do kwoty zakupu - wiadomość z tego powyższego programu.Pozdrawiam.smile
O zakupach kartą i ograniczeniach akurat nie słyszałam.
Zaś wracając do różnic w cenach, to w owym markecie uchodzi to, ponieważ często ludzie nie reagują na zmianę w cenie. Co z tego, że ten i ów nie wykupi danego towaru, kiedy rzesza innych klientów nie sprawdza cen przy kasie lub godzi się na zmianę. Wyobraź sobie, że spieszysz się do pracy i chcesz koniecznie szybko zrobić zakupy w pobliskim sklepie. Zauważasz promocje przy sokach czy wędlinie. Masz trzy możliwości. Wykłócasz się i spóźniasz się do pracy. Godzisz się na cenę przy kasie z poczuciem niesprawiedliwości. Rezygnujesz całkiem z zakupów i nie zdążysz już nigdzie nic kupić.
Pozdrawiam także:)
Summerka napisał/a:Kto wie, ze cena przy towarze obowiązuje i konsument ma prawo tej niższej ceny się domagać?
Ja
. I jeśli zachodzi taka potrzeba, to korzystam z tego przepisu, choćby dlatego, że strasznie nie lubię, kiedy ktoś usiłuje coś ugrać na czyjejś niewiedzy lub naiwności.
Zresztą zadaniem obsługi sklepu jest między innymi dbałość o zgodność cen widocznych przy towarze z ich ceną rzeczywistą, w przeciwnym razie łatwo o nadużycia i naciąganie klientów.
Olinko ale czy nie powinno tak być, że takie praktyki powinny być ukrócone? Kiedyś w owym markecie wszyscy rzucili się na kiwi po promocyjnej cenie. Ale przy kasie to już mało kto sprawdzał cenę.
wieloktotnie miałam taką sytuację że cena przy towarze była inna niż przy kasie, głównym zwycięzcą tego plebiscytu jest już umierający real (przejęty przez oszołoma), właściwie każde zakupy kończyły się w dziale obsługi klienta i dochodzeniem swoich praw bo przynajmniej jedna rzecz miała nie taką cenę. Raz jeden miałam taką sytuację w Lidlu, kiedy zwróciliśmy uwagę to dowiedzieliśmy się że "zawsze robimy jakieś problemy" śmieszne bo to była pierwsza taka sytuacja, zgłosiłam kierowniczce bardzo nieprzyjemnie zachowanie ekspedientek i więcej ich już tam nie widziałam, no cóż, trudno.
Olinko ale czy nie powinno tak być, że takie praktyki powinny być ukrócone? Kiedyś w owym markecie wszyscy rzucili się na kiwi po promocyjnej cenie. Ale przy kasie to już mało kto sprawdzał cenę.
Oczywiście, że powinny być ukrócone. Moja myśl jest taka, że im więcej z nas będzie świadomych swoich praw i im więcej z nas będzie domagać się zwrotu różnicy w cenie, tym handlowcom takie zabiegi rzadziej będą przychodzić do głowy. Poza tym stracić wiarygodność w oczach klienta jest przecież bardzo łatwo, za to odzyskać wizerunek uczciwej marki przychodzi już znacznie trudniej.
Ale to już wieści o tym markecie się rozeszły, a mimo tego kierownictwo nie zaniechało tych praktyk. Za to w innej sieci handlowej miła niespodzianka. Kto stoi przy kasie dłużej niż pięć minut ma prawo do niewielkich zniżek towarów. Mnie się nie zdarzyło:)
No tak ale jak ktoś w okolicy ma tylko jeden market to i tak będzie robił tam zakupy. Moja mama ma właśnie reala (zamienianego na oszołoma) i ciągle takie atrakcje, że coś ma inną cenę, że źle ważą np paczkowane produkty, że przeterminowane, albo wieczny motyw ze zgrzewką picia- zgrzewka jest tańsza niż pojedyncze butelki, a kasjerki nagminnie kasują pojedynczo, a nie jako całość ![]()
No tak ale jak ktoś w okolicy ma tylko jeden market to i tak będzie robił tam zakupy. Moja mama ma właśnie reala (zamienianego na oszołoma) i ciągle takie atrakcje, że coś ma inną cenę, że źle ważą np paczkowane produkty, że przeterminowane, albo wieczny motyw ze zgrzewką picia- zgrzewka jest tańsza niż pojedyncze butelki, a kasjerki nagminnie kasują pojedynczo, a nie jako całość
Właśnie dlatego uważam, że takie praktyki powinny być karane. To takie samo oszustwo jak każde inne.
Też tak uważam, zwłaszcza że nie każdy jest nauczony by sprawdzać paragon (mnie tego nauczyła mama) mój chowa zakupy do siatek ja w tym czasie patrzę na paragon jeśli idziemy razem. Pamiętam jak byłam u rodziców właśnie i pojechałyśmy z mamą do sklepu tego na R
, no i była cola w promocji niby, a przy kasie oczywiście cena inna, cały dzień tego nie poprawili, nie trudno policzyć ile taki wielki market dziennie wyciąga z takich przekrętów.
Też tak uważam, zwłaszcza że nie każdy jest nauczony by sprawdzać paragon (mnie tego nauczyła mama) mój chowa zakupy do siatek ja w tym czasie patrzę na paragon jeśli idziemy razem. Pamiętam jak byłam u rodziców właśnie i pojechałyśmy z mamą do sklepu tego na R
, no i była cola w promocji niby, a przy kasie oczywiście cena inna, cały dzień tego nie poprawili, nie trudno policzyć ile taki wielki market dziennie wyciąga z takich przekrętów.
Pewnie sporo wyciąga na takich klientach.W sklepie na Le ogłaszają, na przykład, dwugodzinną promocję na wybrane produkty, a ceny zostają przy towarze nadal promocyjne po jej zakończeniu. Dlatego wolę kupować w małych sklepikach. Czasem cena wyższa, ale za to prawdziwa.