Witam,
mam problem. Od ponad 3 lat jestem z mężczyzną, którego kocham nad życie. W tym czasie mileiśmy swoje wzloty i upadki. Dowiedziałam się, ze dwa razy mój ukochany mnie zdradził. Jednak potrafiłam mu to wybaczyć. Wybaczałam mu flirowanie z innymi kobietami na imprezach i pisanie z nimi na portalach spolecznościowych. Za każdym razem kiedy myślałam, że jestem już tylko ja, znajdywał kolejną niby tylko koleżankę, z któą dobrze mu się rozmawiało. Jednak ja byłam zawsze o niego zazdrosna. Mimo, ze wokół mnie kręcilo się wielu adoratorów, ja nigdy na nikogo nie potrafiłam spojrzeć ak jak na niego. Od jakiegoś czasu, gdy myślałam, ze jest miedzy nami najlepiej jak by być mogło, dochodzi między nami do kłótni. Ale nie są to zwykłe kłótnie, po każdym wybuchu oboje chodzimy struci. Tyle, ze mój mężczyzna zawsze tak potrafi obrócić sprawę, że nie ważne o co się kłócimy zawsze jest moja wina. Nie mówię, ze jestem święta, bo jestem bardzo wybuchowa i temperamentna. Jednak najgorsze jest to, że gdy ja próbuje zachować spokój już się kłócąc on zaczyna na mnie krzyczeć, nie daje mi dojść do głosu, mówi, że jestem chora psychicznie i powinnam się leczyć. I zawsze mnie obwinia. Później chodzi przez kilka dni i nie daje ze sobą porozmawiać. Dodam, ze nie mieszkamy razem, ale 3/4 tygodnia spędzam u niego w jego mieszkaniu.A jego najlepszym sposobem karania mnie jest jego "ulubiona przerwa" Co mam zobić? Po każdej kłótni czuje się jakby wszystkie nieszczęścia były moją winą, a nasz związek rozpadał się tylko przeze mnie. A mój mężczyzna tylko mnie w tym utwierdza. Mówi, ze musi się zastanowić, bo nie wie czy wytrzyma z kimś kto ciągle chcę się kłócić. A ja chodzę i wciąż go przepraszam, nawet jeśli to nie moja wina;/
To samo. Popracować nad sobą, byś nie pozwalała sobie na takie traktowanie. Twoją winą są Twoje złe zachowania i jest ich sporo. Po pierwszym, drugim, a maksymalnie trzecim okręceniu kota ogonem przez niego powinnas odejsc. Z reszta tez przy zdradzie, bo to nieprawda że wybaczyłaś. Nie chcialas byc sama, więc tylko nakręcasz brak zaufania i masz kłótnie, wybuchy, zazdrość. Od samooceny po jego czyny, których nie powinnas akceptować. No ale pewnie traktujesz go lepiej niż samą siebie, prawda? Ze jest kims lepszym i drugiego takiego to na swiecie nie ma? Ktory zdradza i obwinia, przez co czujesz sie coraz gorzej?
Kurcze ideał.
No właśnie, często się gubimy. W sensie ze ktoś staje się ważniejszy niż my sami.
Normalnie jakbym czytała o swoim ex. Może to on?? ;)Bo my się już rozwiedliśmy. Stały schemat- kłotnia, wpędzanie mnie w poczucie winy, później przepraszałam (zawsze ja), a jak prosiłam o rozmowę - kaplica, nawet kilka tyg. musiałam czekać, aż łaskawy pan zechce na mnie spojrzeć.
Toksyczny związek. Powiedziałabym również- neurotyczny.
Jesteś prawdopodobnie kobietą kochającą za bardzo, o niskim poczuciu wartości. Podobno leczy się to poprzez samorozwój i wizyty u psychologa. Mi niestety nie pomogły, uwikłałam się w kolejny trudny związek i czuję się jakbym stała nad przepaścią.
Z doświadczenia wiem, że taką osobę należy OLAĆ, obrazić się na amen, nie przepraszać, a najlepiej w ogóle się rozstać. Wtedy zaczyna coś do nich docierać i się kajają.
Jakby mój facet mnie zdradzał, flirtował i znajdywał sobie nowe koleżanki, dla mnie sprawa byłaby prosta. To jest miłosc? Cały czas szuka nowych "koleżanek", a z Tobą ciagle się kłóci.
On jest toksyczną osobą a Ty stajesz się współuzależniona. To jest jak z dziećmi toksycznych rodziców luz z żonami alkoholików. Im dłużej z nim bedziesz tym trudniej będzie Ci odejść. Poza tym Twoje poczucie włąsaej wartości będzie malało no i Twoje szczęście nie będzie się liczyć ani dla niego ani dla Ciebie.
Jedynym rozwiązaniem z takim człowiekiem jest definitywne zerwanie kontaktu, ograniczenie do minimum.
Znam taką jedną parę, dziewczyna pracuje, a chłopak siedzi w domu i potrafi ją zdradzać podczas kiedy ona pracuje. On ma 28 lat i do domu przyprowadza sobie jakieć dziewczynki z rodzin patologicznych co maja po 17-18 lat. Byli to moi sąsiedzi. Z tą dziewczyną się znałam kiepsko, ale kiedys zaprosiłam ją na herbatkę bo nie miała klucza. Herbatka zamieniła się na wino i nawet dużo nie wypiłysmy, trochę się otworzyłyśmy. Przeszyłyśmy na luźniejsze tematy, też o związkach. Delikatnie spróbowałam zasugerować, że on ją zdradza, ale wyobraź sobie, że ona o tym doskonale wie!! I jedyny jej komantarz w sprawie to: "faceci musż sie od czasu do czasu wyszaleć". Postanowiłam się w to nie mieszać, bo sama mam problemy w związku, ale nie życze żadnej kobiecie by była tak ustawiona ja tamta pani ![]()
Witam Cię zuzannnna
Podziwiam, podziwiam Cię za to, że tak dajesz się wkręcić i że to wytrzymujesz. Ty dosłownie zaczynasz wierzyć w to, że to jego zachowanie to Twoja wina...
Wiesz co, daj mu tą satysfakcję i odchodząc powiedz mu:
" Nie będę się już dłużej nad Tobą znęcała moim nieodpowiednim zachowaniem" ![]()