Mam 43 lata , mój partner jest w podobnym wieku , jest kawalerem 4 lata mlodszym. Znamy się ok. 7 lat.
Ja jestem od wielu lat rozwódką, mam 18 -letniego syna.. Ogólnie to bardzo się kochamy, Każde z nas ma swoje mieszkanie.. W czym problem?
Mój ''LUBY'' mówi że malżeństwo niszczy fascynacje sobą, milo jest tęsknic odrobine za sobą.. Codzienność i rutyna wiele psują ...
Nie wiem co mam myślec?!..
Napiszcie jak WY to widzicie, co sądzicie?
Mam 43 lata , mój partner jest w podobnym wieku , jest kawalerem 4 lata mlodszym. Znamy się ok. 7 lat.
Ja jestem od wielu lat rozwódką, mam 18 -letniego syna.. Ogólnie to bardzo się kochamy, Każde z nas ma swoje mieszkanie.. W czym problem?
Mój ''LUBY'' mówi że malżeństwo niszczy fascynacje sobą, milo jest tęsknic odrobine za sobą.. Codzienność i rutyna wiele psują ...
Nie wiem co mam myślec?!..
Napiszcie jak WY to widzicie, co sądzicie?
Może myśleć tak, jak mówi. Może teksty o rutynie stosować jako wymówkę. Czy przytaczał jakieś negatywne historie małżeńskie?
Czasem, po wielu latach życia jako singiel, bardziej ceni się prywatność, własny kąt i wygodę niż wspólną codzienność. I postawa taka nie wyklucza miłości. ![]()
Wielokrotnie mówil o negatywnych historiach malżeńskich...Jego rodzice też się rozwiedli.
Wygląda więc na to, że faktycznie ma takie właśnie poglądy i może ich nie zmienić. Ty zaś nie musisz jego postawy brać do siebie. Musisz natomiast zastanowić się, czy jesteś w stanie żyć w wolnym związku, czy jednak stawiasz na małżeństwo.
No jeżeli on całe życie był sam - to może być tak, ze on zwyczajnie boi się coś zmieniać w swoim życiu. Mnie by troche zastanowił fakt - dlaczego tak bardzo nei chce. Bo jego argument mnie nie przekonuje. To tak jakby: no bo jak mi sie znudzisz to chce móc odejść..U niego już widać brak wiary, że Ty jesteś TĄ kobietą, z którą chce być do końca. Postawy on raczej nie zmieni - ale tobie polecam trochę dystansu..Bo może być tak, ze bardzo sie przyzwyczaisz a on..ucieknie.
Mam 43 lata , mój partner jest w podobnym wieku , jest kawalerem 4 lata mlodszym. Znamy się ok. 7 lat.
Ja jestem od wielu lat rozwódką, mam 18 -letniego syna.. Ogólnie to bardzo się kochamy, Każde z nas ma swoje mieszkanie.. W czym problem?
Mój ''LUBY'' mówi że malżeństwo niszczy fascynacje sobą, milo jest tęsknic odrobine za sobą.. Codzienność i rutyna wiele psują ...
Nie wiem co mam myślec?!..
Napiszcie jak WY to widzicie, co sądzicie?
A ja to po trochu rozumiem
Jeżeli kiedykolwiek zwiążę się z kimś innym, to chyba nieprędko będzie mi do codziennej rutyny, ktora tak czy tak prędzej dopada ludzi żyjących pod wspólnym dachem
Renata2014 napisał/a:Mam 43 lata , mój partner jest w podobnym wieku , jest kawalerem 4 lata mlodszym. Znamy się ok. 7 lat.
Ja jestem od wielu lat rozwódką, mam 18 -letniego syna.. Ogólnie to bardzo się kochamy, Każde z nas ma swoje mieszkanie.. W czym problem?
Mój ''LUBY'' mówi że malżeństwo niszczy fascynacje sobą, milo jest tęsknic odrobine za sobą.. Codzienność i rutyna wiele psują ...
Nie wiem co mam myślec?!..
Napiszcie jak WY to widzicie, co sądzicie?A ja to po trochu rozumiem
Jeżeli kiedykolwiek zwiążę się z kimś innym, to chyba nieprędko będzie mi do codziennej rutyny, ktora tak czy tak prędzej dopada ludzi żyjących pod wspólnym dachem
Mi sie to kojarzy z takim brakiem odpowiedzialności troche. Spotykajmy się, jest ok jak jest teraz.. Ale nigdy nie wiesz, czy jak nastaną problemy to czy nie uciekne.
LonelyM napisał/a:Renata2014 napisał/a:Mam 43 lata , mój partner jest w podobnym wieku , jest kawalerem 4 lata mlodszym. Znamy się ok. 7 lat.
Ja jestem od wielu lat rozwódką, mam 18 -letniego syna.. Ogólnie to bardzo się kochamy, Każde z nas ma swoje mieszkanie.. W czym problem?
Mój ''LUBY'' mówi że malżeństwo niszczy fascynacje sobą, milo jest tęsknic odrobine za sobą.. Codzienność i rutyna wiele psują ...
Nie wiem co mam myślec?!..
Napiszcie jak WY to widzicie, co sądzicie?A ja to po trochu rozumiem
Jeżeli kiedykolwiek zwiążę się z kimś innym, to chyba nieprędko będzie mi do codziennej rutyny, ktora tak czy tak prędzej dopada ludzi żyjących pod wspólnym dachemMi sie to kojarzy z takim brakiem odpowiedzialności troche. Spotykajmy się, jest ok jak jest teraz.. Ale nigdy nie wiesz, czy jak nastaną problemy to czy nie uciekne.
a czasem złe życiowe doświadczenia motywują ludzi do takich przemyśleń
Z obserwacji mlodych ludzi (tych w narzeczęństwie) spostrzeglam , ze boją się wiązać wężlem malżeńskim.
Zastanawiam się czy to z ''wygody'' na W O L N O ŚĆ?...A może z braku dojrzalośći?... Co najwyżej decydują śię na ślub cywilny.. i to wtedy gdy pojawi się dziecko.
Mniejsza o moją sytuację, w malżenstwie już życia zaznalam, niestety to nie byl odpowiedni mężczyzna...
Uważam że, za 10 , 20 lat zawieranie MALZENSTW będzie szczególnym wydarzeniem.. Tak bardzo staje się modne bycie nieżależnym SINGLEM..
Przykre to..
Modne? Po prostu widzą przykłady jak to ludzie kompletnie nie są przystosowani do zwiazkow, do tego ze uczucia tworzy sie tylko w wyobrażeniach (czyli np gdy nie spędza sie czasu razem, nie rozmawia, prowadzi oddzielne zycie). Wiec maja negatywne historie i nie chcą powtorzyc tego samego.
Kawaler po 40 to daje do myślenia... Nie sądzisz ?
Kawaler po 40 to daje do myślenia... Nie sądzisz ?
-Daje... chcialam poznać opinie innych.. Wiem , co chcialaś mi uświadomić.. DZIĘKI....