Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

On ogląda porno, nie podoba mi się to!
Muszę za niego płacić, wykorzystuje mnie! Myślę o intercyzie!
Chce, żebym siedziała w domu i nie pracowała!
On marzy o dziecku i ślubie, a ja nie chcę zobowiązań!
Nie chce mi dać haseł do komputera i telefonu, jak może rozmawiać z kimś bez mojej wiedzy?!
Chce zamieszkać z rodzicami, a ja wolę budować dom!
I tak dalej... i tak dalej...

Co to? Podsumowanie wielu wątków na forum, z których wypływa (chociaż kusi napisać, że wylewa się hektolitrami) wniosek, że w wielu związkach nie ustala się wręcz podstawowych spraw odpowiednio wcześnie. Czasem komuś głupio podnieść temat, czasem uważa się go za oczywistość, czasem... pewnie ile związków, tyle powodów.

Interesuje mnie, jakie zasady u Was zostały wprowadzone czy jakie się utarły same po dłuższym czasie. Jak rozwiązaliście wiele kwestii pojawiających się na co dzień - pieniądze, pracę, rozrywkę, styl życia, właściwie wszystko. Po prostu - Wasz mały kodeks związkowych zasad, nad którymi się pewnie nawet nie zastanawiacie. Raz, że to może być ciekawe, a dwa... że może wielu otworzyć oczy, na co zwracać uwagę i czego bronić już na początku relacji, żeby później nie obudzić się ze świadomością, że przyzwyczaiło się misia pysia do czegoś, co nam się nie bardzo podoba.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

U mnie rozwiązało się to bardzo prosto. Znalazłam partnera, który jest partnerem, mamy podobny światopogląd i podejście do wieli spraw. Jednym słowem - pasujemy do siebie.

To, co opisałaś, to nic innego jak niedopasowanie i życie z przeświadczeniem "jakoś to będzie". Na tym polega 80% związków, partnerzy żyją wyobrażeniem o tym drugim i w ogóle nie chcą go poznać, bo jakby poznali, to by się okazało, że wcale do siebie nie pasują i trzeba by się rozstać, ale sie nie rozstają, bo jak to nie mieć chłopaka/dziewczyny, przecież to wstyd i hańba na całą wieś!
Ludzie nie słuchają, ludzie nie umieją przyjąć do wiadomości pewnych faktów, ludziom się myli zauroczenie z miłością. Nie ogarniają sytuacji takiej jaka jest, tylko ciagle im się coś wydaje i szukają magicznego zaklęcia. Po co rozmawiać jeśli z tej rozmowy może wyniknąć coś, co nam się nie podoba? Przecież lepiej żyć w ułudzie, a potem "jakoś to będzie".

3

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Bardzo ładnie to opisałaś Teo, że po co zaczynać rozmowę na jakiś temat, skoro może wyniknąć coś z tego nie po naszej myśli. Po prostu się tego boimy.

Inną rzeczą może być to, że tego typu rozmowy na początku związku trącą dużą odpowiedzialnością, zaangażowaniem i "związkiem na poważnie". Wiele ludzi na etapie, gdzie właśnie wypracowuje się te wspólne rzeczy, jeszcze nie wiedzą czy chcą być razem na poważnie czy nie, więc takie rozmowy dla niektórych są nie na miejscu, w sensie za wcześnie na nie.

Jak już uznamy, że związek jest na poważnie, to już pewne rzeczy są utarte, jak np. temat wspólnego spędzania czasu itd. Może wcześniej partnerzy nie rozmawiali nt. wizji wspólnego zamieszkania lub rozmawiali w sensie wielkiej niewiadomej, a jak przyjdzie co do czego to i on ma swoja wizję, a ona swoją (wcześniej jedno przytakiwało drugiemu i był spokój).

Jakie są moje doświadczenia w tej kwestii? Mam go ogólnie mało, chociaż mam 25 lat. I fenyloetynoamina przysłoniła mi oczy. Miałam duże pokłady cierpliwości, tolerancyjności, miłości do mojego wybranka. Jednak po jakimś czasie zauważyłam, że jego forma spędzania czasu mnie nie pasuje i tworzy ze mnie człowieka nieszczęśliwego. Zupełnie nie dogadywaismy się jak chodzi o banalne sprawy: ja lubię wnetrza jasne, rozświetlone, przewietrzone: on najchętniej zbudowałby jamę smoka. Ja na imprezę- on w domu. Ja na basen: on w domu. Pierdyliardy takich spraw. On chce dziecko teraz, a ja za jakieś 3 lata. Pod względem gustu  kulinarnego zupełnie się nie zgrywalismy.

No i jak się skończyło? Nie jesteśmy razem. Nie pasowaliśmy do siebie. I dziękuję że on jako mężczyzna podjał tą decyzję. Nie wybaczyłabym sobie i jemu gdybyśmy byli jedną z tych par, gdzie właśnie ja mam do niego pretensje, że ogląda porno i nie daje mi zajrzeć w jego telefon, on nie zajmuje się dzieckiem.

Myślę że współcześnie coraz mniej jest par, że "jakoś to będzie". Ludzie więcej ze sobą rozmawiają. Pamiętajmy że są ludzie z różnych grup społecznych, gdzie archetyp kobiety i mężczyzny różnią się (wiecie o co mi chodzi smile Świadomość chyba rośnie, że nie warto tkwić w czymś co nie jest satysfakcjonujące.

4

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Tylko pytanie kiedy jest to "odpowiednio wczesnie". Teoretycznie juz na pierwszym spotkaniu powinno sie wymienic liste z preferencjami o wielu dziedzinach zycia. Zwlaszcza o seksie. No ale to nie spotka sie z akceptacja. Potem natomiast po wielu spotkaniach juz troche z rozpedu sie jest z dana osoba i trudno zerwac znajomosc gdy ten szczegol lub inny sie roznia w preferencjach. Nie wiem czy da sie ustaluc taki moment na ustalenia.

5

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

To jest bardzo dobra uwaga- kiedy jest odpowiednio wcześnie.
Jednak rozmowy o seksie, dzieciach i wspólnym zamieszkaniu na początku związku spowodować mogą że związek stanie się jednoosobową spółką smile Nie wiem jak znaleźć ten moment. Any ideas?

6 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-19 12:55:49)

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Ja się zgadzam z tym co Teo napisała, a a propos dobrego momentu to też podciągnęłabym to pod wzajemne dopasowanie osób, wtedy - nawet jeśli moment nie jest 'dobry' w znaczeniu, że wcześniej niż można się było takiej rozmowy spodziewać- to nikt nie ucieknie czy nie sprawi, że ta druga strona poczuje się zażenowana, bo po prostu nie ma ściemy i 2 strony czują, że chcą tego samego, więc czas jest tu sprawa drugoplanową - ważne jest dogranie się intencji.

A często ludzie kombinują odwrotnie: albo grają na czas, albo coś przyspieszają, w nadziei, że wpłyną na intencje (chęci) u drugiej osoby.

7 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-10-19 13:10:19)

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

To wszystko zależy, bo są podstawowe sprawy takie jak poglądy i są pierdoły.

Jeżeli chodzi o pierwsze, to zwykle szybko orientuję się na początku znajomości jakie zapatrywania na posiadanie dzieci, styl życia, poglądy religijne, polityczne sympatie ma facet, i jeżeli na tym etapie nie potrafimy się dogadać, to nawet nie myślę o kontynuowaniu znajomości w kierunku romansowym (oczywiście co nie przeszkadza kolegować ani przyjaźnić się z nim ale wyklucza absolutnie plany matrymonialne). Czyli, nie czekam na jakiś odległy termin, żeby poinformować mężczyznę, że nie mam planów zostania matką, jestem lewakiem, do kościoła nie chodzę, a imprezowy styl mam dawno za sobą.

Natomiast pierdoły to takie drobne różnice (nie wiem, on jest bałaganiarz a ja wolę wszystko poukładane- oczywiście w granicach rozsądku), które można jakoś sobie, z jednej strony tolerować, z drugiej iść na jakiś kompromis. Ja sobie poradziłam z bałaganiarstwem faceta po prostu przez nieingerowanie w jego pokój ze sprzętem i garderobę oraz grafik, w którym wie, kiedy jest jego dzień np. na odkurzanie. On sobie poradził z moim pedantyzmem przez niewchodzenie mi do kuchni tongue

8

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Uważam, że jeśli jest się z kimś te kilka miesięcy i uprawia się seks, to normalną powinna być rozmowa: "Co by się kochanie stało, jakbyśmy wpadli"? Wydaje mi się, że to nie świadczy o tym, że dana strona myśli już o nas jako o partnerze na całe zycie, pytanie nie jest wiążące, a jednocześnie bardzo odpowiedzialne, bo skoro decydujemy się na coś, to musimy być przygotowani na konsekwencje.

9

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Jasne, Teo, ale przez te kilka miesięcy można zauważyć czyjeś zachowania tak w ogóle: jak się lubi bawić, ile pije, jak rozwiązuje konflikty, jakie ma plany na przyszłość. Tylko, że możny zauważyć i zamknąć oczy, albo wyciągnąć WNIOSKI i nie oczekiwać, że domator nagle zacznie chcieć spędzać każdy weekend w klubie, a Jasiu Wędrowniczek co lubi po świecie latać, będzie wakacje chciał spędzać w ogródku.

10

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Tak, ale na początku ludzie są zakochani i problemy/inność która normalnie jest nieakceptowalna/powodująca konflikty, jest niezauważana, bo wiele rzeczy jest widziane przez różowe okulary. Nie mówię tutaj o typie nastoletniej miłości, no ale jednak postrzeganie drugiej osoby jest nieco inne.

11

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Nie przypominam sobie długich rozmów i ustaleń, ale wszystko jakoś jest ustalone. Jakoś tak wyszło tongue

Nie wyobrażam sobie jednak związku bez pewnych zasad, rozwala mnie kiedy związki rozpadają się po 20 latach bo "ona nie chce dzieci"...

12 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-10-20 02:07:40)

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Są 2 różne zdania.

Pierwsze (moje) czyli wykładanie się na tacy. Mozna od początku o tym rozmawiać, o sobie. Jaki problem?
Drugi to taki, że wszędzie trąbią o tym, by nie być takim dostępnym, bo sie szybko znudzimy i nie będzie iskry, zauroczenia.

A więc albo iskra (złudna) albo rozmowy i dostępność.

13

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

W sumie nie wiem czy to sa 'zasady' ale pewne warunki, ktore musi spelniac jesli chce powaznego zwiazku ze mna:

-nie moze chciec dzieci
-nie moze wierzyc w zadnego boga.
-nie moze byc strasznie zazdrosny
-musi lubic seks tak samo jak ja, albo bardziej ode mnie
-musi czuc sie na silach, zeby odlaczyc mnie od maszyny podtrzymujacej zycie / zalatwic mi smierc innym sposobem w razie gdybym byla sparalizowana
-nie moze palic papierosow
-nie moze byc homofobem, ani seksista ani rasista
-musi lubic zwierzeta

To podstawa, bez tego nie ma powaznego zwiazku ze mna. Do chwili w ktorej ktos nie spelnia wszystkich tych warunkow, jest dla mnie kochankiem i nie mam zadnych planow.

14 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-10-20 03:08:06)

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...
Nina napisał/a:

musi lubic seks tak samo jak ja, albo bardziej ode mnie

O, Pani dziś w żartobliwym nastroju... big_smile

U mnie z takich ogólnych to nie kłamać i szanować się wzajemnie (czyli prywatność i przestrzeń osobistą też). I umieć kategoryzować sprawy na takie ważne i ważniejsze. Istotne jest też, żebyśmy umieli się kłócić i godzić i żeby to była w miarę wytrwała osoba, nie lubię ludzi, którzy szybko się zniechęcają przy byle niepowodzeniu.

No oczywiście w seksie też musimy być dopasowani w miarę, w poglądach co istotniejszych, intelektualnie, emocjonalnie, ale to normalne dla mnie, że dopasowani być musimy z każdą bliższą osobą. Jak ktoś jest rasistą czy homofobem to się pewnie nawet nie zakumplujemy, bo ja raczej nie chcę takich ludzi w swoim otoczeniu, a jakbyśmy byli seksualnie niedopasowani, to ciężko byłoby zostać choćby kochankami. Duże różnice intelektualne obie te opcje wykluczają.

15

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...
Facet79 napisał/a:

Tylko pytanie kiedy jest to "odpowiednio wczesnie". Teoretycznie juz na pierwszym spotkaniu powinno sie wymienic liste z preferencjami o wielu dziedzinach zycia. Zwlaszcza o seksie. No ale to nie spotka sie z akceptacja.

Na pierwszym spotkaniu, o ile spotkanie z góry nastawione jest na związek, a tak przecież nie zawsze jest. Ba, niezwykle często jest dokładnie odwrotnie - ludzie spotykają się zupełnie niezobowiązująco, a dopiero po jakimś czasie stwierdzają "wow! jaki to jest fajny facet/dziewczyna!" i zaczynają na tę osobę patrzeć jak na potencjalnego partnera. 
Bez względu jednak na sytuację, omawianie pewnych kwestii już na początku znajomości, trąci straszną desperacją, dlatego tak ludzi odrzuca.

Facet79 napisał/a:

Potem natomiast po wielu spotkaniach juz troche z rozpedu sie jest z dana osoba i trudno zerwac znajomosc gdy ten szczegol lub inny sie roznia w preferencjach.

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Nigdy bowiem nie jest zbyt późno, aby zerwać niesatysfakcjonujący nas związek. Owszem, czasem wymaga to przemyślenia, czasem bywa trudne, zwłaszcza jeśli druga strona nadal jest zaangażowana, a my nie chcemy jej skrzywdzić, ale zasada "obojętnie jaki by był, byleby był" NIGDY na dłuższą metę się nie sprawdza. To jest nasze życie i tylko od nas zależy z kim je spędzimy, dlatego warto zrobić to świadomie.

Ogólnie uważam, że jeśli ludzie są dojrzali, otwarci, nie uciekają od rozmów, to sami wyczują właściwy moment na ustalenie pewnych spraw. Często przychodzi to zresztą zupełnie naturalnie. Jeśli coś jest dla nas szczególnie ważne, to zwykle dążymy do tego, aby w tej konkretnej kwestii jak najszybciej poznać zdanie partnera/potencjalnego partnera, sprawy mniej istotne przesuwając na plan dalszy, a zupełne drobiazgi na szary koniec. Jesteśmy różni, mamy różne preferencje i zakresy tolerancji, najważniejsze, aby w sprawach wyjątkowo istotnych nigdy nie zakładać, że "jakoś to będzie".

16

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Chyba nigdy nie zadawałam pytań o priorytetowe dla mnie rzeczy na początku związku, a i tak zawsze wszystko wiedziałam smile To jest przecież banalnie proste - ludzie, którzy się właśnie poznają, mają w zwyczaju rozmawiać. Wystarczy z tych rozmów wyłapywać interesujące nas fakty, czasem trochę pociągnąć temat... Żeby się dowiedzieć jaki dany facet ma stosunek do zakładania rodziny wcale nie trzeba zadać pytania: "a kiedy planujesz mnie poślubić, ile dzieci będziemy mieli i kiedy pierwsze?". Takie informacje same wychodzą i to bardzo szybko.

Inną sprawą jest to, że często informacje są ignorowane. Czasem słyszymy to co chcemy usłyszeć. Ile wątków na tym forum jest, że facet pije, bije i poniża, ale "przecież on mówi, że mnie kocha, więc na pewno się zmieni - jak do niego dotrzeć?". Tutaj nic nie da odpowiednio wczesne ustalanie zasad - przecież żaden facet nie powie kobiecie, że ma w planach ją zdradzać czy bić. Nie da się raz i ostatecznie ustalić wszystkich zasad. Naiwnością byłoby sądzić, że deklaracje z początku znajomości będą całkowicie szczere i nigdy się nie zmienią. Więc, zamiast gadania, lepiej postawić na obserwację.

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...
vinnga napisał/a:

Chyba nigdy nie zadawałam pytań o priorytetowe dla mnie rzeczy na początku związku, a i tak zawsze wszystko wiedziałam smile To jest przecież banalnie proste - ludzie, którzy się właśnie poznają, mają w zwyczaju rozmawiać. Wystarczy z tych rozmów wyłapywać interesujące nas fakty, czasem trochę pociągnąć temat... Żeby się dowiedzieć jaki dany facet ma stosunek do zakładania rodziny wcale nie trzeba zadać pytania: "a kiedy planujesz mnie poślubić, ile dzieci będziemy mieli i kiedy pierwsze?". Takie informacje same wychodzą i to bardzo szybko.

Inną sprawą jest to, że często informacje są ignorowane. Czasem słyszymy to co chcemy usłyszeć. Ile wątków na tym forum jest, że facet pije, bije i poniża, ale "przecież on mówi, że mnie kocha, więc na pewno się zmieni - jak do niego dotrzeć?". Tutaj nic nie da odpowiednio wczesne ustalanie zasad - przecież żaden facet nie powie kobiecie, że ma w planach ją zdradzać czy bić. Nie da się raz i ostatecznie ustalić wszystkich zasad. Naiwnością byłoby sądzić, że deklaracje z początku znajomości będą całkowicie szczere i nigdy się nie zmienią. Więc, zamiast gadania, lepiej postawić na obserwację.

Vinnga, dokładnie tak samo myślę. Rozmowy wynikają zazwyczaj z sytuacji albo z potrzeby chwili. Co do ustaleń, kiedy mój partner robi coś, co mi nie leży (boli, uwiera, krzywdzi - a nie że foch, bo tak) to mam w zwyczaju mówić "OK, kochanie, ale od dziś, ja Ciebie traktuję tak samo, ponieważ uznaliśmy,że związek jest oparty na wzajemności".. On myśli, myśli, myśli...i stwierdza,że więcej nie będzie wink

18

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Ja swojego męża znałam dużo przed ślubem. Byliśmy kumplami. Ja na samym początku zaznaczyłam, że mam studia, prace i to jest dla mnie priorytet, dopiero za 5 lat jak skończę studia będę myśleć o związku a w tym czasie nic mnie nie może rozpraszać, jeżeli sobie kogoś znajdzie trudno. Jemu to było bardzo zna rękę, bo on ma swoją prace pasję, którą wiele kobiet by nie zaakceptowało. Ja kogoś 24/24 nie potrzebuję, wiec mi rozłąki nie przeszkadzają. On był starszy dużo już pracował a ja całe studia tylko się kumplowałam z nim. Dokładnie poznałam jego charakter, upodobania, rodzinę, przyzwyczajanie, ale jako kumpela. Dopiero jak zdałam mgr na 5, zdobyłam stały etat i pewną pracę. On awansował, wtedy oficjalnie zostaliśmy parą. Pól roku zaręczyny, ale ja już przed ustaleniem daty ślubu, wszystko dokładnie przegadałam.
Postawiłam sprawę tak:
- praca to dla mnie priorytet, nigdy dla nigdy z niej nie zrezygnuję, w sprawie pracy tylko ja mam prawo głosu
- pieniądze są dla mnie bardzo ważne, dobra materialne tak samo nie będę na twoim utrzymaniu ani ty na moim, intercyza jeszcze przed ślubem ma być!
- dziecko może być najwcześniej 5 lat po ślubie, i góra dwoje dzieci mogę urodzić o żadnych innych mowy nie ma!
- nigdy nie pozwolę żeby ktokolwiek trzeci w jakikolwiek sposób ingerował w nasze życie
- tylko mieszkanie w bloku wchodzi w grę, i tylko sami, nigdy żadnej rodziny na wspólnocie
- nie znoszę kontroli, zazdrości, szowinizmu- będę go tępić jak robale
- potrzebuję dla siebie mnóstwo czasu, lubię w siebie inwestować, w hobby, wygląd, pasje, zdrowie, ciuchy i to również się nigdy nie zmieni.
- toleruję wiele hobby poza jazdą motocyklem,
Wszystko to przedstawiłam na samym początku, i dodałam, że ja nie zamierzam się zmieniać i albo w pakiecie tka jak jestem albo wcale

19

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...
vinnga napisał/a:

Chyba nigdy nie zadawałam pytań o priorytetowe dla mnie rzeczy na początku związku

Ja wręcz przeciwnie an pierwszej randce kawa na ławę, żeby ewentualnie czasu nie tracić na coś co nie ma sensu. My i tak w niektórych sprawach mamy zgrzyty a co to by było gdyby było poważne niedopasowanie chyba tylko rozwód po ślubie.

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...
Żyrafa123 napisał/a:

Ja swojego męża znałam dużo przed ślubem. Byliśmy kumplami. Ja na samym początku zaznaczyłam, że mam studia, prace i to jest dla mnie priorytet, dopiero za 5 lat jak skończę studia będę myśleć o związku a w tym czasie nic mnie nie może rozpraszać, jeżeli sobie kogoś znajdzie trudno. Jemu to było bardzo zna rękę, bo on ma swoją prace pasję, którą wiele kobiet by nie zaakceptowało. Ja kogoś 24/24 nie potrzebuję, wiec mi rozłąki nie przeszkadzają. On był starszy dużo już pracował a ja całe studia tylko się kumplowałam z nim. Dokładnie poznałam jego charakter, upodobania, rodzinę, przyzwyczajanie, ale jako kumpela. Dopiero jak zdałam mgr na 5, zdobyłam stały etat i pewną pracę. On awansował, wtedy oficjalnie zostaliśmy parą. Pól roku zaręczyny, ale ja już przed ustaleniem daty ślubu, wszystko dokładnie przegadałam.
Postawiłam sprawę tak:
- praca to dla mnie priorytet, nigdy dla nigdy z niej nie zrezygnuję, w sprawie pracy tylko ja mam prawo głosu
- pieniądze są dla mnie bardzo ważne, dobra materialne tak samo nie będę na twoim utrzymaniu ani ty na moim, intercyza jeszcze przed ślubem ma być!
- dziecko może być najwcześniej 5 lat po ślubie, i góra dwoje dzieci mogę urodzić o żadnych innych mowy nie ma!
- nigdy nie pozwolę żeby ktokolwiek trzeci w jakikolwiek sposób ingerował w nasze życie
- tylko mieszkanie w bloku wchodzi w grę, i tylko sami, nigdy żadnej rodziny na wspólnocie
- nie znoszę kontroli, zazdrości, szowinizmu- będę go tępić jak robale
- potrzebuję dla siebie mnóstwo czasu, lubię w siebie inwestować, w hobby, wygląd, pasje, zdrowie, ciuchy i to również się nigdy nie zmieni.
- toleruję wiele hobby poza jazdą motocyklem,
Wszystko to przedstawiłam na samym początku, i dodałam, że ja nie zamierzam się zmieniać i albo w pakiecie tka jak jestem albo wcale

I na żadne najmniejsze ustępstwo się nigdy nie godzisz?

21 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-10-20 13:18:39)

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

jejku jakie tutaj same mądre kobiety są wink

konkretnie tak i tak a jak nie to ... wypad

no cóż, ja należę do tych, co zwyczajnie zakochały się i wszystko było proste a królewicz taki piękny i mądry hahaha
wymagania ? sama za bardzo chyba nie wiedziałam, co mam wymagać, bo to zawsze ode mnie się wymagało - tak mnie wychowywano, dlatego nie lubiłam wymagać od kogoś ...

i tak w życiu krok po kroczku się uczyłam ... a nauka o bolała, po dupsku dostawałam
z czasem nauczyłam się stawiać granice, ustalały się zasady w ciągu naszego życia
i  nadal się zmienia w moim małżeństwie bo nie ma w nim sztywnych reguł, bo życia tak do końca przecież nie można przewidzieć wink

22

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Dobry watek.

My zamieszkalismy ze soba juz po miesiacu znajomosci. Wtedy ustalilismy wlasciwie tylko jedno:

Wszystkie finanse wspolne, zadnych osobistych pieniedzy. Byla to wspaniala decyzja jak sie okazalo. Dodam, ze wspolnie kontrolujemy wydatki, zeby nie popasc w rozrzutnosc.

Inne zasady ustalamy na biezaca w momencie pojawienia sie problemu. Czesto decyzje rodza sie w ogromnych bolach, ale ze wzgledu na wole bycia razem udaje nam sie zawsze znalezc rozwiazanie.


Do tej pory glowne problemy:

pora o ktorej idziemy spac
czestotliwosc milosci fizycznej
palenie papierosow

23

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Im osoba mniej doświadczona tym częściej będzie się godziła na "niech tak będzie, potem jakoś to będzie", bo nie wie czego chce i nie ma jasno określonych celów wobec siebie i swojego wybranka. Mnie się wiele rzeczy nie podobało jak byłam ze swoim bylym. Po ponad 3 latach zostawiłam go, bo miałam w końcu dość! Później 4 lata trwało, az na stałe dałam szansę swojemu obecnemu facetowi.
Dopóki nie mieszkaliśmy razem, każdy mial swoje zarobki. Odkąd dzielimy mieszkanie wspólnie, nie ma oddzielnych pieniędzy. Każde informuje na co wydało jakąś większą sumę, o drobiazgach nie dyskutujemy, każdy ma swoje wydatki. Każdego miesiąca po wyplatach siadamy wspólnie ze wszystkimi pieniążkami i rozmawiamy o wydatkach na bieżący miesiąc. Odkladamy pieniądze na wszelkie opłaty, wyliczamy bieżące wydatki (paliwo, opłata za samochód, coś do naprawy) i zwyczajnie na codziennie życie. Resztę wplacamy na konto, jeśli wypadnie coś nagłego to zawsze z karty można wypłacić.
Rozmowy na temat ślubu, dziecka, przyszłego życia - co jakiś czas każde z nas zaczyna luźną rozmowę, swoje przemyślenia na ten temat, więc jest u nas ciągła dyskusja. Dzięki temu każde może przemyśleć jakis temat i zmienić zdanie, bo uzna, że druga strona jednak ma rację. Jeśli się na coś nie godzimy to od razu o tym mówimy. Nie było od początku stawianych warunków, tylko poznawanie siebie, rozmowy, czasem kłótnie, czasem odkładamy jakiś temat na poźniej jeśli nie możemy dojść do porozumienia i wracamy do niego za kilka dni jak sobie każdy ponownie przemyśli dany temat. Oczywiście zaufanie i zakaz zdrad obowiązuje tongue (chyba jak w każdym związku?) Dbanie o siebie nazwajem i sluchanie swoich wzajemnych potrzeb lub niedogodności. Wszystko na bieżąco.

24

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Hm. Myślę, że jest sporo ważnych spraw wartych ustalenia, ale skupię się tylko na tych, które w ogóle nie podlegałyby dyskusji:
- każde zarabia na siebie, w przypadku ślubu intercyza - wiadomo, pewnymi wydatkami się dzielimy, czy pomagamy w trudnych sytuacjach, ale żadne z nas nie jest utrzymankiem/utrzymanką,
- podział obowiązków domowych i niezbyt wielki jego nacisk na moje sprzątanie - jestem bałaganiarą, ale mogę gotować tongue,
- brak dzieci,
- nie mieszkamy z rodzicami/teściami,
- mamy zwierzęta,
- nie marudzi na moje palenie,
- nie znamy swoich haseł do komputerów, telefonów, maili, portali społecznościowych itd.,
- nie spędzamy każdej wolnej chwili razem, każde może wyjechać ze swoimi znajomymi na parę dni itd.,
- nie muszę uzyskać jego "zgody", kiedy chcę zmienić pracę, zacząć kolejne studia, zrobić kurs itd.
- oglądanie porno to nie zdrada - nie zależy mi na tym specjalnie, ale osoby uważające inaczej... no cóż... big_smile 

Pewnie więcej tego bym zebrała, ale to pierwsze, co mi przyszło do głowy.

25

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

I na żadne najmniejsze ustępstwo się nigdy nie godzisz?

W kwestiach które napisałam nie ustąpiłabym nawet na krok to już lepiej byłoby mi się rozjeść niż zrezygnować z spraw dla mnie priorytetowych. Ale np teraz mamy wymianę poglądów na tle seksu i jestem gotowa na jakiś wspólne rozwiązanie.

P.S zapomniałam dodać nigdy nie umówiłaby się z nikim: innego wyznania, albo z rodziny patologicznej.

26

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...
Żyrafa123 napisał/a:

P.S zapomniałam dodać nigdy nie umówiłaby się z nikim: innego wyznania, albo z rodziny patologicznej.

To nieciekawie jak kategoryzujesz kogoś z góry jako gorszego za coś co nie jest jego winą.

27

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...
Żyrafa123 napisał/a:

Ja swojego męża znałam dużo przed ślubem. Byliśmy kumplami. Ja na samym początku zaznaczyłam, że mam studia, prace i to jest dla mnie priorytet, dopiero za 5 lat jak skończę studia będę myśleć o związku a w tym czasie nic mnie nie może rozpraszać, jeżeli sobie kogoś znajdzie trudno. Jemu to było bardzo zna rękę, bo on ma swoją prace pasję, którą wiele kobiet by nie zaakceptowało. Ja kogoś 24/24 nie potrzebuję, wiec mi rozłąki nie przeszkadzają. On był starszy dużo już pracował a ja całe studia tylko się kumplowałam z nim. Dokładnie poznałam jego charakter, upodobania, rodzinę, przyzwyczajanie, ale jako kumpela. Dopiero jak zdałam mgr na 5, zdobyłam stały etat i pewną pracę. On awansował, wtedy oficjalnie zostaliśmy parą. Pól roku zaręczyny, ale ja już przed ustaleniem daty ślubu, wszystko dokładnie przegadałam.
Postawiłam sprawę tak:
- praca to dla mnie priorytet, nigdy dla nigdy z niej nie zrezygnuję, w sprawie pracy tylko ja mam prawo głosu
- pieniądze są dla mnie bardzo ważne, dobra materialne tak samo nie będę na twoim utrzymaniu ani ty na moim, intercyza jeszcze przed ślubem ma być!
- dziecko może być najwcześniej 5 lat po ślubie, i góra dwoje dzieci mogę urodzić o żadnych innych mowy nie ma!
- nigdy nie pozwolę żeby ktokolwiek trzeci w jakikolwiek sposób ingerował w nasze życie
- tylko mieszkanie w bloku wchodzi w grę, i tylko sami, nigdy żadnej rodziny na wspólnocie
- nie znoszę kontroli, zazdrości, szowinizmu- będę go tępić jak robale
- potrzebuję dla siebie mnóstwo czasu, lubię w siebie inwestować, w hobby, wygląd, pasje, zdrowie, ciuchy i to również się nigdy nie zmieni.
- toleruję wiele hobby poza jazdą motocyklem,
Wszystko to przedstawiłam na samym początku, i dodałam, że ja nie zamierzam się zmieniać i albo w pakiecie tka jak jestem albo wcale

Tyle o sobie a nic o partnerze. Jedynie współczuć mężowi, o ile istnieje.

28 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-10-20 21:06:30)

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

zyrafa123 ale mam rozumiec ze ty sztywno ustalasz w jakim wieku bierzesz slub i ze po tych 5 latrch dopiero dziecko ? a np. 3 czy 4 nie moze byc ?  dlaczego akurat 5 ? wink.
Jak ktos chce ok moze ustalac od razu zasady na sztywno na poczatku choc nie sadze ze to jest zawsze dobre chyba wszystko do jest zależy od osoby poprostu.
Odnosze wrazenie ze to takie troche ze ja nigdy nie pojde na uystepstwo nic w sobie nie zmienie tylko albo tak mnie akceptuje albo nie troche ciezko moze byc w takiej sytuacji no chyba ze ta druga strona sie zgadza na wszystkie warunki jej podane big_smile.

Mi sie podoba podejscie duszyczki i dopowiem do tego ze ludzie maja sporo czasu na poczatku sie poznac zobaczyc jaki kto jest jak lubi spedzac czas czym sie interesuje sporo mozna w rok sie dowiedziec i poznac a tematy na rozmowy same przychodza w odpowidnim czasie i te bardziej powazne i te mniej powazne.

29

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Podejście zależy od wieku. Jak się ma 20 lat to przystojny facet, który gra na gitarze w zespole, jest super. Młoda kobieta nie myśli o celach, o karierze, o dzieciach- jest studentką. Jak się ma powyżej trzydziestki, kryteria się zmieniają i nagle ten dom na przedmieściu jest ważny, i dzieci, i odpowiednie przedszkole i mąż co nie baluje przez pół tygodnia.

30

Odp: Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Co do sztywnego ustalenia zasad - myślę, że każdy ma jakieś aspekty związku, z którymi absolutnie na kompromis nie pójdzie. Jedne będą oczywiste, drugie niektórym wydadzą się błahe i stąd zdziwienie - że po co się przy takich pierdołach upierać. A jednak trzeba wziąć pod uwagę, że przynajmniej w założeniach to ustalenia na całe życie.

O co mi chodzi? Np. ja absolutnie nie mogłabym być z kimś, kto będzie oczekiwał, że będę na bieżąco sprzątać mieszkanie. No i niby drobiazg, bo co to, nie mogę poodkurzać dla ukochanego? A no mogę, ale jak pomyślę o odkurzaniu przez kilkadziesiąt lat, to hm... jednak nie. tongue

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kodeks Związkowy - zakazy, nakazy, ustalenia...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024