Hej dziewczyny,
ostatnio rozmawiałam z moją znajomą, która tak jak ja jest w ciąży. Wyraziła ona ogromne zdziwienie, że jem ser pleśniowy i od tego zaczęła się nasza, dość żywa
dyskusja.
Otóż - co sądzicie o zakazach i nakazach jedzeniowych w ciąży? Czy bezwarunkowo stosujecie się do nich czy też może ufacie swoim instynktom i jecie to na co macie ochotę?
Ja jestem fanką drugiej opcji, staram się nie panikować i nie uznawać ciąży za jakiś dekeft wymagający reżimowej diety
Jem wszelkie sery, cytrusy, zdarza mi się pić coca-colę.
Wystrzegam się jedynie surowego mięsa (tatar, sushi), kawy i niesprawdzonych mieszanek ziołowych. A jak to jest u was?