Cześć ![]()
Jestem nowa na tym forum. Zarejestrowałam się bo potrzebuję rady.
Od pół roku jestem z chłopakiem. To mój pierwszy poważny związek. Kocham go, ale czasem sobie myślałam jak by to było spróbować z kimś innym. Tylko z ciekawości. Nie myślę o zdradzie. Moim problemem jest to, że nie umiem normalnie rozmawiać z facetami... Jestem przyjacielska i to jest odczytywane jako flirt... Czasem mi się zdarzy poflirtować, ale nie biorę tego na poważnie. Mój chłopak jest o mnie zazdrosny.
Mam kolegę z którym raz się trochę upiłam i mało co pamiętamy, ale do niczego nie doszło. Wtedy jeszcze nie byłam w związku. Mój chłopak o tym wie. Ostatnio kolega zaproponował mi spotkanie, żeby uczcić założenie firmy. Zgodziłam się. Powiedziałam chłopakowi, ale nie uzyskałam odpowiedzi zwrotnej, ale i tak poszłam. To w końcu tylko spotkanie ze znajomym. Dawno się nie widzieliśmy i było mnóstwo tematów do obgadania i zeszły cztery godziny. Owszem piłam trochę alkoholu, ale nie byłam pijana i pamiętam każdą sekundę spotkania. Do niczego nie doszło. Dotknęłam go w ramię, ale jako gest pocieszający, nic dwuznacznego i zostało to odczytane zgodnie z intencją.
Zgodziłam się na spotkanie, ponieważ byłam w okropnym nastroju i potrzebowałam z kimś porozmawiać, wygadac się. Mój chłopak mieszka ponad 60 km ode mnie więc ciężko się codziennie spotykać.
Po powrocie do domu zastałam mnóstwo wiadomości na gg od chłopaka. Najpierw, że już tęskni a później, że czemu tak długo mnie nie ma i co ja robię i co to za kolega i że pewnie on mnie lepiej pocieszy itp.
Chłopak nie odpisywał, nie odbierał telefonu, nic. Poczułam się okropnie jak ostatnia... Nie mogłam spać, chciałam tylko wszystko wyjaśnić. Jak mojemu chłopakowi już trochę przeszło to wszystko wytłumaczyłam. Odpowiedziałam przebieg spotkania ze szczegółami i wytłumaczyłam, że do niczego nie doszło. Pokazalam mu nawet smsy które pisałam z kolegą. Nic w nich nie było dwuznacznego.
Minął dzień i sytuacja tylko trochę się poprawiła. Wiem, że on dalej mnie kocha. Mam wyrzuty sumienia. Mój chłopak nie zasługiwał na to, żeby go tak skrzywdzić. Nie zdawałam sobie sprawy, że spowoduje taką katastrofę. .
Proszę o pomoc, radę. Kompletnie nie wiem co robić. Moim zdaniem to nie jest zdrada, ale już sama nie wiem /: chłopak ma do mnie pretensje, nasluchalam się, że skoro tak świetnie się bawiłam to żebym poszła do tego kolegi, skoro on tak świetnie mnie pocieszył...
Mam już dość ten sytuacji. Wiem, że muszę ponieść konsekwencje, ale nie wiem jak naprawić całą sytuację i odzyskać chociaż częściowo jego zaufanie.
Bardzo źle zrobiłaś...tłumacząc się z niewinności.
Za co Ty masz ponosić konsekwencje? Za paranoję Twojego chłopaka?
Nie zrobiłaś nic złego. Twój chłopak natomiast obrzydliwą manipulacją wpędza Cię w poczucie winy. Muszę przyznać, że bardzo łatwo mu się udało.
Dziewczyno, spójrz obiektywnie na tę sytuację. Spotkałaś się ze znajomym. Żeby było śmieszniej - Twój chłopak nie o miał o to pretensji (pierwsze wiadomości, ze tęskni). Dopiero później coś się mu uroiło i postanowił strzelić focha. Bo za długo siedziałaś. Zamierzasz tłumaczyć mu się z każdej minuty czy może zerwać kontakty ze znajomymi, bo on będzie Ci narzucał ile czasu ma trwać spotkanie?
Doszło do czegokolwiek? Miałaś chociażby taki zamiar?
To z czego mu się tłumaczysz i za co zamierzasz pokutować?
Nie bierz do siebie jego paranoi tak mocno. Nie zrobiłaś tak na prawdę nic złego. Twój chłopak po prostu jest zaborczy u lubi sobie analizować różne sytuacje - w rezultacie dochodzi do jakiś dziwnych wniosków. Popełniłaś błąd tak mu się tłumacząc intensywnie. Bo to mogło mu się wydać dziwnie. Ogółem najlepiej nie wracajcie do tematu, ale też zapamiętaj na przyszłość - jeżeli ty czujesz, że postępujesz fair to nie dawaj sobie wmówić, że jest inaczej.
4 2014-10-17 00:12:30 Ostatnio edytowany przez kev87 (2014-10-17 00:15:23)
Dobra, to napiszę coś z perspektywy faceta, bo od kobiet oczywiście najpewniej będziesz dostawała tylko takie odpowiedzi jak dwie powyższe.
Moim zdaniem oboje daliście ciała. On przede wszystkim dlatego, że strzelił focha jak jakiś dzieciak. Trochę się nakręcił, ale może poczuł się nieco odtrącony. Jako Twój chłopak sam chciałby Ci pomagać, gdy jesteś w kiepskim nastroju itd.
Ty sama przyznajesz, że sobie myślisz jak to by było z kimś innym. Rozumiem, że nie myślisz o zdradzie, ale jest to trochę niepokojące. Co jak pojawi się impuls? Czasem Ci się zdarza poflirtować, ale nie bierzesz tego na poważnie? Facet też ma uczucia i jakoś tak średnio chyba się może czuć zauważając to. Chociaż pewnie jest wtedy daleko i nawet nie ma szans zauważyć. Piszesz, że powiedziałaś mu, ale nie dostałaś odpowiedzi zwrotnej. Czyli napisałaś a nie powiedziałaś, dobrze rozumiem? Poszłaś sama do gościa, z którym kiedyś się upiłaś i mało pamiętasz a teraz nic Cię nie powstrzymywało przed sięgnięciem po alkohol? Do niczego nie doszło, ale może spróbuj sobie wyobrazić tą sytuację z odwróconymi rolami. Fajnie byś się czuła? Poza tym, potrzebowałaś z kimś porozmawiać i nie chciałaś np. zadzwonić do swojego chłopaka. Miał prawo się źle poczuć w związku z tym, że szukasz pocieszenia u innego faceta, i to sama.
Porozmawiajcie sobie i ustalcie pewne rzeczy, takie rozwiązanie będzie najlepsze. To nie jest zdrada jeśli do niczego nie doszło, ale wcale nie zachowałaś się ok.
Wszystko się wyjaśniło:) rozmawialiśmy sporo na ten temat. Nie będziemy już do tego wracać. Przeprosił mnie za fochy i już jest dobrze. Oboje się uczymy, jesteśmy młodzi, więc problemy i nieporozumienia będą, ale damy radę.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi
bardzo mi pomogły
Drugi raz skonczy sie zdrada, nie ma co. Zwlaszcza jesli beda problemy w malzenstwie
Rozmawiac to trzeba ze soba, a ze znajomymi, o ile sie da, rowniez w swojej obecnosci.