Witam spróbuje opisać wszystko krótko i na temat, mam 25 lat skończyłem studia jestem Inżynierem. Pisze tu ponieważ juz nie wiem co mam robić, pomijając to że nie mam przyjaciół, znajomych tak naprawdę nigdy ich nie miałem, nigdy nie byłem popularny a nawet lubiany bardziej tolerowany. Wiem jaki jestem i wiem że jestem brzydki, bo naprawdę jestem, ludzie mi to wypominali przez całe życie mam do tego wadę wymowy. Nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy nie byłem nawet na randce, może to się wydawać śmieszne lub żałosne ale to prawda, próbowałem poznawać kobiety, jakoś zagadać, pogadać ale zawsze kończyło sie tak samo albo prosto w twarz "jestem brzydki" , "nigdy w życiu" itp. Albo owijanie kota ogonem. Moje pytanie jest takie dlaczego skoro jestem Mądrą, inteligentną osobą, jestem dobrze wychowany dbam o siebie jak tylko mogę, jestem uczynny, miły a i tak zawsze słyszę NIE, przez prawie całe moje życie otoczenie robiło ze mnie obiekt do śmiania się i drwienia, ale jakoś zawsze myślałem że ciężka praca, nauka a przede wszystkim bycie sobą odmieni moje życie, mam 25 lat i nic. Dlaczego kobiety nie piszę że wszystkie ale te które ja poznałem w ciagu 25 lat życia zwracają uwagę na wygląd, to że urodziłem się brzydki to nie moja wina i nic na to nie poradzę, czy w życiu liczy się tylko Jak wyglądasz i jaki gruby portfel masz. Już zaczynam mieć dość wszystkiego, gdzie mam szukać nadziei bo już nie wiem co mam robić, zaczynam sie zastanawiać czy nie jest mi pisane po prostu zdechnąć w samotności.
Strasznie dramatycznie do tego podchodzisz...
ale faktycznie jakieś zalety trzeba posiadać. To nie prawda, że liczy się tylko wygląd. Liczy się zaradność, pogodne usposobienie, poczucie humoru, inteligencja...
Może szukasz kobiet, które są dla Ciebie nieosiągalne, może masz za wysokie oczekiwania.
Poza tym, pomimo, że piszesz, że jesteś miły, uczynny kobiety nie lecą do Ciebie jak muchy na lep. Może otoczenie tego tak nie odbiera? Masz zaniżoną saomocenę - silnie związana z wyglądem i wadą wymowy... czy byłeś u logopedy? Chcesz byc postrzegany jako miły, ale może otoczenie wyczuwa, że to maska mająca na celu ukrycie kompleksów - czy myślałeś o wizycie u psychologa, który profesjonalnie "przerobiłby" z Tobą twoją samoocenę?
Dlaczego nie masz przyjaciół i znajomych. Tu brak urody i wada wymowy raczej nie powinny przeszkadzać?
Zacznijmy od tego, bo nie chcę strzelać w ciemo.
Pozdrawiam
A nie jest tak, że odpychasz ludzi właśnie tym zachowaniem typu ''jestem brzydki, zdołowany, nikt mnie nie lubi''?
Polub siebie, zadbaj o siebie, a inni to zauważą.
Wydaję mi się że troszeczkę użalasz się nad sobą "jestem brzydki" widocznie masz niską samoocenę musisz zaakceptować to jak wyglądasz jesteś dużym chłopcem, większość osób w tym wieku rozumie już że niektórzy wyglądają korzystniej inni mniej, masz wiele pozytywnych cech, jesteś miły, uczynny, wykształcony powinno to trochę przysłaniać defekty urody. Pomyśl nad wizytą u psyhologa może to pomoże Ci wyłonić się ze świata kompleksów, nikt nie jest idealny.
Być może faktycznie jesteś przez społeczeństwo odbierany jako taki maskujący się, bądź też po prostu odrzucasz ludzi swoją zaniżoną samooceną. To trochę jak z kobietami... Jeśli czuje się piękna, atrakcyjna, dba o siebie to przyciąga ludzi... Skoro uważasz, że z Twoją urodą nie jest za dobrze, to wszyscy to czują. Czują że jesteś zdołowany, więc też automatycznie nie lgną do Ciebie, a raczej wprost przeciwnie. Spróbuj się bardziej otworzyć na ludzi, popracować nad własną charyzmą.
I co tu dużo mówić, tak jak przedmówcy wspominali - psycholog byłby dobrym rozwiązaniem. Popracujcie nad Twoją samooceną, pewnością siebie, otwartością na innych ludzi. Zagadaj może do jakiegoś kolegi, wyjdźcie np do klubu napić się, może tam "poćwicz" zagadywanie do dziewczyn?
Generalnie kobiety z takimi zainteresowaniami jak Twoje znajdziesz w tych miejscach, które sam lubisz, tak zazwyczaj jest.
Podobno niezłym treningiem pewności siebie, otwartości itd jest portal randkowy. Zanim się umówicie - pogadajcie trochę, opowiedz o sobie, pytaj o Nią... Musisz po prostu zapomnieć o tym, że wiele razy słyszałeś "jestem brzydki" i zacząć sobie powtarzać "jestem w porządku, jestem mądry, miły, mam wykształcenie, jestem świetny!". Pewność siebie, trening otwartości, charyzmy... Działaj, nie użalaj się ![]()
Wiecej pewnosci siebie
wyglad nic nie ma do rzeczy jezeli jestes dobrym czlowiekiem. Jezeli nie potrafisz sobie poradzic z pewnoscia siebie, radze zglosic sie do psychologa, na jakas terapie
psycholog pomoze Ci otworzyc sie na ludzi i znajomosci
Piszesz, ze jestes mily. No i wlasnie o to chodzi, zeby byc milym
wiecej sie usmiechaj, nie zwracaj uwagi na ludzi ktorzy zle sie do Ciebie odnosza, bo na takich szkoda czasu. Glowa do gory ![]()
Hm, nie ukrywajmy że jak koleś idzie ulicą to pierwsze co inni widzą to wygląd, nikt nie widzi czy jest życzliwy, pracowity, czuły. To samo będzie podczas jakichkolwiek spotkań. Żeby coś ruszyło, żeby jakkolwiek się otworzyć na nowe znajomości to niestety nie ma innej drogi niż uwierzyć w siebie i może znaleźć jakąś cechę, którą należy pielęgnować i szczycić się nią. W ten sposób można nabrać pewności siebie- myśleć o tej jednej sprawie i powoli zapomina się o innych mankamentach. Może masz coś takiego w sobie wyjątkowego?
Manna z nieba nie spadnie (czyt. dziewczyna), czasem trzeba polować i zawalczyć.
Witam nie spodziewałem się że aż tyle osób się wypowie, dziękuje. Zastanowię się nad tym co napisaliście i spróbuje coś wieczorem odpowiedzieć
10 2014-10-19 10:34:41 Ostatnio edytowany przez Robert89 (2014-10-19 10:35:21)
Przemyślałem sobie co tu napisaliście.
Czy mam za duże wymagania ? - Nie nie mam, życie jako nieatrakcyjna osoba nauczyło mnie czegoś, aby nie zwracać uwagi jak kto wygląda lub jakie ma ciuchy, każdą osobę traktuje identycznie z identycznym szacunkiem, nie interesuje mnie czy ma twarz jak gwiazda filmowa lub nie, to jest bez znaczenia.
Co do mojej samooceny faktycznie teraz może być zaniżona, ale jak byłem na studiach, było zupełnie inaczej, byłem i po części jestem teraz pewną siebie osobą. Do logopedy chodziłem, mam ćwiczenia które robię i są postępy, ale nadal wada jest.
Dlaczego nie masz przyjaciół i znajomych ?? - Nie wiem, zawszę byłem 5-kołem u wozu dla innych, starałem się poznawać nowych ludzi ale zawszę i tak zostawałem sam na wieczorne Weekendy, nigdy mnie nikt nigdzie nie zapraszał, takie życie mi się trafiło, jestem wysoki 183 cm i chudy 62 kg i do tego jak pisałem szpetny jak noc, królem balu nigdy nie byłem, jeżeli rozumiecie o co mi chodzi.
Zauważyłem że wiele osób piszę o wizycie u psychologa,niedawno zapisałem się do logopedy aby pokazała mi jakieś nowe ćwiczenia na moją mowę okazało się że jest także psychologiem i trochę sobie też porozmawialiśmy, ogólnie tylko straciłem pieniądze wyszedłem od niej chyba głupszy niż przyszedłem i odczuwałem że próbuje mnie spławić jak najszybciej, ogólnie powiedziała mi : takie jest życie, walcz za marzeniami, nie poddawaj się, Do widzenia i tyle.
ktoś napisał o wyjściu do klubu, rozumiem że to była dobra rada ale 2 razy w życiu byłem w klubie i nie lubię takich miejsc, poza tym nie umiem tańczyć w ogóle 0.
W przyszłym tygodniu będę miał zakładany aparat na zęby, to chyba będzie Wisienka na Torcie pod względem Mojej Atrakcyjności.
Wydaje mi się że walczę w przegranej wojnie, urodziłem się brzydki z kilkoma defektami i tyle. Najlepsze w tym wszystkim jest chyba to że dookoła panuje przesłanie że Wygląd się nie liczy, najważniejsze jest jaka dana osoba jest i chyba ja tylko byłem taki głupi wierząc w to, obojętnie jak próbowałem zagadać zawszę wynik jest ten sam NIE !!!!!
11 2014-10-19 15:44:13 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2014-10-19 15:46:58)
Zacznijmy od tego czemu uważasz, że jesteś brzydki? Bo widzisz moim zdaniem nie ma ludzi brzydkich! Każdy, ale to dosłownie każdy jest w stanie wyglądać dobrze i atrakcyjnie jeśli tylko chce! A Ty nie chcesz! Bo sam piszesz: dla mnie nie ważny jest ubiór i to jak ktoś wygląda. Otóż to jest ważne! Bo jeden np fajnie wygląda w koszulach, innego oszpecają. Musisz sam zobaczyć w czym wyglądasz najlepiej.
Dobrze jest też fajną fryzurę dobrać. Bo wydaje mi się, że Ty chodzisz do fryzjera tylko na skrócenie włosów jak są za długie. A może pokombinuj, spytaj się o poradę w jakiej Ci najlepiej, może trochę żelu.
Piszesz, że jesteś wysoki i chudy. To zacznij iść na siłownię, zadbaj o zbudowanie sylwetki. Ja np lubię opalonych ludzi, więc nad tym też pomyśl. Może spróbuj pokombinować coś z zarostem? Odważ się na zmiany.:)
I aparat na zęby dobrze wygląda. Lepiej jest pokazać, że się o nie dba, niż mieć krzywe i zepsute.
Czemu uważam że jestem Brzydki - ponieważ kilka kobiet powiedziało mi to w twarz, żadna nie chciała mieć ze mną nic wspólnego (chyba że potrzebowały mojej pomocy), dlatego że ludzie śmiali się z mojej wady wymowy prosto w twarz (i mężczyźni i kobiety). Tak, napisałem że dla mnie wygląd jest bez znaczenia, ja nie oceniam ludzi po tym. Tak chodzę do fryzjera aby skrócić, co ma fryzura do tego jaki ja jestem ?, ktoś chce mieć fryzurę jednego z One Direction Ok jego wybór, mi coś takiego się nie podoba i szczerze szkoda mi byłoby pieniędzy na prawdziwego fryzjera, nie mam za co kupić sobie butów na zimę a mam stracić 30-50 zł. na fryzjera. Co do siłowni ja mam bardzo szybki metabolizm, przez 6 miesięcy trzymanie się ścisłej diety i ćwiczenie, ani kilograma nie przybyło, nawet robiłem badania krwi nic nie wykazały jestem chudy i tyle a sterydami nie będę się faszerował.
Naprawę ja nie chcę wychodzić na takiego co ciągle narzeka czego on nie ma a inni mają i na wszystko jest na NIE ale już wszystkiego co znam i wiem próbowałem aby jakoś zmienić siebie i swoje życie, efekt jest taki sam zawszę.
Kiedyś usłyszałem że definicja szaleństwa to - Robienie w kółko tych samych rzeczy oczekując innych efektów, a ja nie chcę być szalony. Chciiałbym być szczęśliwy, nie piszę nawet o kimś bliskim w moim życiu, ale o spokoju abym chociaż raz w życiu powiedział sobie że jest dobrze.
Podsumowując: jesteś brzydki, masz wadę wymowy, jesteś bez grosza przy duszy, nie chodzisz do fryzjera, nie tańczysz, nie chodzisz na imprezy... i jesteś marudny...
Sorry, ale ja też bym nie chciała się z Tobą przyjaźnić, bo co masz do zaoferowania... i wygląd na prawdę nie ma tu nic do rzeczy...
Ale nadal uważam, że pewnie zbyt wysoko mierzysz. Trafi swój na swego, jeżeli jest Ci to pisane, nie marudź tylko zrób coś ze swoim życiem.
A ja tam go rozumiem.
Robercie ja nie pytałam co inni ludzie myślą o Tobie, tylko czy Ty jak patrzysz w lustro to czy widzisz brzydkiego człowieka? Jeśli tak, to czemu?
15 2014-10-20 09:05:48 Ostatnio edytowany przez Robert89 (2014-10-20 09:37:52)
Podsumowując: jesteś brzydki, masz wadę wymowy, jesteś bez grosza przy duszy, nie chodzisz do fryzjera, nie tańczysz, nie chodzisz na imprezy... i jesteś marudny...
Sorry, ale ja też bym nie chciała się z Tobą przyjaźnić, bo co masz do zaoferowania... i wygląd na prawdę nie ma tu nic do rzeczy...
Szczerze jak tak to ujęłaś to nie chcę być nieuprzmy ale ja także z tobą nie chciałbym się przyjaźnić. Czyli liczy się Kasa + Fryzura ??, nie lubię i nie umiem tańczyć czuje się wtedy nie komfortowo, jedna osoba lubi nie wiem, śpiewać, pływać, biegać itp a inna osoba nie lubi tego i tyle, i tak jest z moim tańczeniem. Pisałem że byłem 2 razy w życiu w Klubie i nie podobało mi się, a na inne imprezy nigdy nie byłem zapraszany. Już od wyjścia do Klubu wole iść na salę pograć w Siatkówkę bo chodzę i na normalną i na siedząco (tak jak grają niepełnosprawni), ktoś inny może wolałby zamiast sali iść do Klubu. Wiem i zdaje sobie sprawę że straciłem zarówno Dzieciństwo (Nie było za wesoło w domu) a także czasy Nastolatka (zawsze byłem pomijany przez rówieśników) nie stać mnie było na rzeczy które mieli inni (Modne ciuchy, kasę na picie, kino itp), założę się że są 15-16 letni nastolatkowie, którzy więcej posmakowali życia towarzyskiego niż ja, ale ja swojego życia nie wybrałem. Do każdej nowo poznanej osoby podchodzę z życzliwością i przyjaźnią. A i tak zawsze ludzie się do mnie zgłaszają jak czegoś potrzebują.
A ja tam go rozumiem.
Robercie ja nie pytałam co inni ludzie myślą o Tobie, tylko czy Ty jak patrzysz w lustro to czy widzisz brzydkiego człowieka? Jeśli tak, to czemu?
. Po pierwsze Nie mam na imię Robert to jest Mój nick którego zawsze używam (Od pewnego naukowca) ale mniejsza z tym. Czy ja widze brzydkiego faceta, Leonadro Dicapro to ja nie jestem, według mnie jestem po prostu normalną osobą, po sporych przejściach. Co do wyglądu pisałem że jestem chudy (mozna liczyć żebra) pięknością nie grzeszę, od jutra będę miał aparat na zębach, bo trochę mi brakuje do idealnego uśmiechu, ale nigdy nie było mnie wcześniej stać na taki aparat i jeszcze do tego dochodzi wada wymowy. Ogólnie ja siebie i innych nie oceniam po wyglądzie, ale jak ludzie śmieją mi się w twarz z powodu mojej wady wymowy albo kobieta mi mówi że jestem po prostu Szpetny ( i to nie są pojedyncze przypadki) to wiem że też coś w tym musi być, ogólna bezinteresownosc moją osobą.
A pytałeś się takiej dziewczyny czemu uważa Cię za szpetnego i co najbardziej jej w Twoim wyglądzie przeszkadza? Bo dzięki tej informacji mogłeś się dowiedzieć co ludziom w Tobie przeszkadza i to zmienić. Ja rozumiem, że Ci ciężko, ale Ty chyba w życiu za bardzo nad sobą nie lubisz pracować. Wszystkich obwiniasz za swoje nieszczęście tylko nie siebie. Każda kobieta zła, bo ma wymagania. A no ma, bo ma do tego prawo. Denerwuje mnie też powoli pogląd: na dyskoteki nie chodzę, bo nie lubię, a nie lubię bo nie potrafię tańczyć. To się naucz! Jeszcze nigdy nie spotkałam się z poglądem: tańczę podobno bardzo dobrze, ale na dyskoteki chodzić nie lubię. Wiesz to nie jest ani moja wina, ani żadnej innej kobiety, że Ty nie potrafisz tańczyć! Chcesz czekać aż zjawi się kobieta, która zaakceptuje Ciebie w całości i pokocha takiego jakim jesteś to czekaj sobie, ale nie miej żalu do ludzi, że się do tej pory nie doczekałeś.
Straszna maruda.
Mick Jagger też jest szpetny, a jednak ludzie kochają go słuchać.
I jeszcze wielu innych lubianych odbiega od ogólnego kanonu piękna.
A Ty masz jakąś pasję, hobby? Jesteś w stanie kogoś sobą zainteresować?
A jaki szpetny jest Maleńczuk.:D A i tak go uwielbiam, bo ma to coś w sobie.:)
A pytałeś się takiej dziewczyny czemu uważa Cię za szpetnego i co najbardziej jej w Twoim wyglądzie przeszkadza?
Szczerze samo określenie Szpetny mi wystarczyło.
Ty chyba w życiu za bardzo nad sobą nie lubisz pracować. Wszystkich obwiniasz za swoje nieszczęście tylko nie siebie. Każda kobieta zła, bo ma wymagania.
Nie obwiniam wszystkich, nie ma kogo obwiniać, a za co mam obwiniać siebie ?? Za to że urodziłem się nieatrakcyjny, a może biedny, że wole pieniądze wydać na podstawowe zakupy niż na fryzjera ? Bo nie wiem co masz na myśli.
Denerwuje mnie też powoli pogląd: na dyskoteki nie chodzę, bo nie lubię, a nie lubię bo nie potrafię tańczyć.
Nic takiego nie napisałem, byłem 2 razy w klubie nie spodobało mi się tam, a nie tańczę ponieważ nie lubię, nawet jakbym umiał tańczyć to i tak bym nie tańczył, wiecie dlaczego ....... ponieważ NIE LUBIE TAŃCZYĆ ! tyle.
Chcesz czekać aż zjawi się kobieta, która zaakceptuje Ciebie w całości i pokocha takiego jakim jesteś to czekaj sobie, ale nie miej żalu do ludzi, że się do tej pory nie doczekałeś.
Nie mam żalu, napisałem tu po prostu bo nie wiedziałem co robić dalej.
Pasja, hobby - chyba tylko komputery/Informatyka w tym się kształciłem ostatnie 7,5 roku (Technikum + Inż), zapewne też dla was to jest nudne. Nie chcę być marudą ale takie jest moje życie.
A jaki szpetny jest Maleńczuk.:D A i tak go uwielbiam, bo ma to coś w sobie.:)
To chyba ja nie mam czegoś w sobie i zamiast przyciągać to odpycham.
To co, pozostaje mi tylko zdechnąć w samotności ?
Tendre77 napisał/a:Podsumowując: jesteś brzydki, masz wadę wymowy, jesteś bez grosza przy duszy, nie chodzisz do fryzjera, nie tańczysz, nie chodzisz na imprezy... i jesteś marudny...
Sorry, ale ja też bym nie chciała się z Tobą przyjaźnić, bo co masz do zaoferowania... i wygląd na prawdę nie ma tu nic do rzeczy...Szczerze jak tak to ujęłaś to nie chcę być nieuprzmy ale ja także z tobą nie chciałbym się przyjaźnić. Czyli liczy się Kasa + Fryzura ??, nie lubię i nie umiem tańczyć czuje się wtedy nie komfortowo, jedna osoba lubi nie wiem, śpiewać, pływać, biegać itp a inna osoba nie lubi tego i tyle, i tak jest z moim tańczeniem. Pisałem że byłem 2 razy w życiu w Klubie i nie podobało mi się, a na inne imprezy nigdy nie byłem zapraszany. Już od wyjścia do Klubu wole iść na salę pograć w Siatkówkę bo chodzę i na normalną i na siedząco (tak jak grają niepełnosprawni), ktoś inny może wolałby zamiast sali iść do Klubu.
Od tego trzeba zacząć: siatkówka... co jeszcze?
Nie, nie liczy się kasa i fryzura... nie tylko...
Brak Ci pozytywnego nastawiania, brak ci hobby, pasji... no człowieku!!! zwalasz wszystko na brzydotę, a to nie jest sedno problemu.
Nie chciałabym się z Toba przyjaźnić bo pompowanie czyjegoś ego i samopoczucia mnie już nie interesuje.
Sama mam wiele zainteresowań, świetnie się czuję sama ze sobą i swoją rodziną, pomimo tego, że życie mnie nie oszczędzało... ale nie siedzę, nie płaczę i nie marudzę...
A Ty siebie nie lubisz, no to sorry - oczekujesz od innych tego czego sam od siebie nie potrafisz uzyskać. Wstydź się.
Ja za to mam szczerze dość wysłuchiwania jak ktoś użala się nad sobą.
Wyobraź sobie, że masz grupkę przyjaciół i dziewczynę. Czy to w jakiś sposób wpłynęłoby na to w jaki sposób siebie postrzegasz? Jeżeli tak, to jest trochę smutne, że potrzebujesz osób trzecich, żeby napompowali Twoje ego.
Ja sam nie jestem super przystojny (wręcz przeciwnie, odrobinę przystojniejszy od diabła
) ale czy to w jakiś sposób przeszkadza mi w poznawaniu nowych ludzi? Oczywiście, że nie. Jasne, że nie wszyscy będą dla Ciebie od początku super mili ale jeśli pokazujesz swoim zachowaniem, że wiesz ile jesteś wart i że Twoje zdanie o samym sobie jest ważniejsze niż co inni sądzą o Tobie, to od razu stajesz się bardziej interesujący i te wszystkie wady przestają mieć znaczenie.
Trochę więcej luzu, naucz się śmiać ze swoich niedoskonałości. Zauważ, że wszyscy są trochę "wybrakowani", nie ma ludzi idealnych i każdy ma jakieś kompleksy (nawet najpiękniejsze dziewczyny). Kluczem jest to, żeby zaakceptować to, że na wygląd nie masz wpływu, masz za to wpływ na charakter i osobowość i możesz nad tym pracować.
Kiedyś usłyszałem tekst, który bardzo mi się spodobał:
Jest tylko jedna osoba, która na 100% będzie zawsze przy Tobie, jesteś nią Ty sam.
Wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci, nikogo nie ma z Tobą, za chwilę umrzesz. Od Ciebie zależy z jakim podejściem odejdziesz z tego świata.
1. Możesz sobie myśleć: Robert89 nienawidzę Cię. Zniszczyłeś mi całe życie, jesteś brzydki i nikt Cię nie lubi. Żałuję ,że musiałem spędzić z Tobą całe życie. Jesteś do d*py.
2. Albo: Robert89 było zaje*iście. Świetnie się razem bawiliśmy, szkoda tylko że tak krótko. Do zobaczenia po drugiej stronie, ciekawe co nas tam czeka ![]()
Wybór należy do Ciebie.
Myszeczka23 napisał/a:A pytałeś się takiej dziewczyny czemu uważa Cię za szpetnego i co najbardziej jej w Twoim wyglądzie przeszkadza?
Szczerze samo określenie Szpetny mi wystarczyło.
No to słabo trochę, bo gdybyś zapytał to byś się dowiedział czemu one tak uważają. Gdyby mi ktoś w oczy powiedział: jesteś szpetna, to bym zapytała czemu tak uważa. A poza tym, takim właśnie podejściem pokazujesz, że wolisz tylko siedzieć i narzekać, zamiast działać.
Myszeczka23 napisał/a:Ty chyba w życiu za bardzo nad sobą nie lubisz pracować. Wszystkich obwiniasz za swoje nieszczęście tylko nie siebie. Każda kobieta zła, bo ma wymagania.
Nie obwiniam wszystkich, nie ma kogo obwiniać, a za co mam obwiniać siebie ?? Za to że urodziłem się nieatrakcyjny, a może biedny, że wole pieniądze wydać na podstawowe zakupy niż na fryzjera ? Bo nie wiem co masz na myśli.
Co żeś Ty się tak tego fryzjera uwziął? Nikt Ci nie każe płacić 50 zł za taką wizytę. Wchodzisz i pytasz jaka fryzura Ci pasuje, jak się obciąć by poprawiło Ci to wygląd i co możesz robić samemu w domu, aby utrzymać fajny wygląd włosów. Ot i cała filozofia. A jak kasy nie masz to zarób i odłóż sobie na ten żel np.
Myszeczka23 napisał/a:Denerwuje mnie też powoli pogląd: na dyskoteki nie chodzę, bo nie lubię, a nie lubię bo nie potrafię tańczyć.
Nic takiego nie napisałem, byłem 2 razy w klubie nie spodobało mi się tam, a nie tańczę ponieważ nie lubię, nawet jakbym umiał tańczyć to i tak bym nie tańczył, wiecie dlaczego ....... ponieważ NIE LUBIE TAŃCZYĆ ! tyle.
Wiesz ja też kiedyś źle się czułam na dyskotece jak tańczyć nie potrafiłam i też tego nie lubiłam robić. Nie chcesz nawet spróbować się nauczyć i przekonać się czy by Ci się wtedy spodobało, to ok Twoja sprawa, ale nie miej żalu, że kobiety lubią tych co tańczą dobrze. Lecz są takie, które też dyskotek nie lubią i były by zadowolone z tej Twojej cechy.:)
Myszeczka23 napisał/a:Chcesz czekać aż zjawi się kobieta, która zaakceptuje Ciebie w całości i pokocha takiego jakim jesteś to czekaj sobie, ale nie miej żalu do ludzi, że się do tej pory nie doczekałeś.
Nie mam żalu, napisałem tu po prostu bo nie wiedziałem co robić dalej.
No to my Ci radzimy co możesz zrobić, to wiecznie piszesz, że się nie da. Nawet uwierzyć nie chcesz w to, że każdy jest w stanie zmienić swoje życie jak tylko chce. Ty zaś nam piszesz, że chcesz ale się nie da, bo całe społeczeństwo uważa, że jesteś szpetny i tyle udało się ustalić w Twoim temacie. ![]()
Pasja, hobby - chyba tylko komputery/
Informatyka w tym się kształciłem ostatnie 7,5
roku (Technikum + Inż), zapewne też dla was
to jest nudne. Nie chcę być marudą ale takie
jest moje życie.
Mój chłopak ma identyczne wykształcenie i jakoś dla mnie nudny nie jest. Można rozmawiać o innych rzeczach.:)
Myszeczka23 napisał/a:A jaki szpetny jest Maleńczuk.:D A i tak go uwielbiam, bo ma to coś w sobie.:)
To chyba ja nie mam czegoś w sobie i zamiast przyciągać to odpycham.
To co, pozostaje mi tylko zdechnąć w samotności ?

Z siatkówką jest tak, ludzie którzy też tam przychodzą traktują mnie jak powietrze, kompletne olanie ale jestem dość dobry w to, więc mnie wybierają do drużyny. Oprócz 1 na tydzień siatkówki nie mam nic, czytam książki i chyba tyle. Jeżeli przez całe życie ludzie dookoła mnie nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego, podstawówka, gimnazjum, średnia, studia każde miejsce w innym środowisku z innymi ludźmi nawet w innych miastach, gdzie starałem się pokazać siebie z jak najlepszej strony, poznać ludzi, zaprzyjaźnić się, zakolegować, nic. To nie wiem o co chodzi. Tak, wiem nie mam pozytywnego nastawienia już nie, jak mam mieć ? Co do mojego Ego to Freud trochę o tym pisał i ja wole trzymać się mojego "Id" bardziej (Kultura Jako Zródło Cierpienia. Polecam przeczytać).
Wyobraź sobie, że masz grupkę przyjaciół i dziewczynę. Czy to w jakiś sposób wpłynęłoby na to w jaki sposób siebie postrzegasz? Jeżeli tak, to jest trochę smutne, że potrzebujesz osób trzecich, żeby napompowali Twoje ego.
Może i by wpłynęło, nigdy nie miałem tego, każdy chyba chcę mieć jakichś ludzi bliskich, ja nawet nie mam do kogo gęby otworzyć.
Wyobraź sobie, że leżysz na łożu śmierci, nikogo nie ma z Tobą, za chwilę umrzesz. Od Ciebie zależy z jakim podejściem odejdziesz z tego świata.
1. Możesz sobie myśleć: Robert89 nienawidzę Cię. Zniszczyłeś mi całe życie, jesteś brzydki i nikt Cię nie lubi. Żałuję ,że musiałem spędzić z Tobą całe życie. Jesteś do d*py.
2. Albo: Robert89 było zaje*iście. Świetnie się razem bawiliśmy, szkoda tylko że tak krótko. Do zobaczenia po drugiej stronie, ciekawe co nas tam czeka
Na dzisiejszy dzień wybór : Bramka nr. 1, taka jest prawda, jak mam się cieszyć, chyba nawet nie wiem co to szczęście. Jak napisałem słowo "Szpetny" mi wystarczyło, słyszałem pod moim adresem, chyba wszystkie Odmiany tego słowa.
A poza tym, takim właśnie podejściem pokazujesz, że wolisz tylko siedzieć i narzekać, zamiast działać.
Napisałem tu ponieważ nie wiem co robię niepoprawnie, dlaczego wszyscy odemnie uciekają przez całe życie. Przyznaje się wychodzę na "Marudę" ponieważ tego próbowałem, tamtego próbowałem, tak zagadać a może tak a wynik Jak grochem o ścianę, to co mam się śmiać jak mi plują w twarz i mowić że pada.
Nawet uwierzyć nie chcesz w to, że każdy jest w stanie zmienić swoje życie jak tylko chce. Ty zaś nam piszesz, że chcesz ale się nie da, bo całe społeczeństwo uważa, że jesteś szpetny i tyle udało się ustalić w Twoim temacie.
Chcem wierzyć naprawdę bardzo, ale co jest innego, skoro wszyscy mi to mówili i chociaż starałem się być i byłem sobą, nie zważałem na to co mówią inni, Glowa uniesiona w górze pełen optymizm i mobilizacja do działań ale ile można, każdy ma granice po której bedzie już miał dość. Bardzo serdecznie dziękuje za waszę wpisy. Chyba już za dużo się wydarzyło żebym teraz normalnie funkcjonował, nawet w obecnej pracy ludzie traktują mnie jak powietrze, No chyba że jest praca albo potrzebują mojej pomocy.
Masz 25 lat, będziesz żył jeszcze ze 2 razy tyle. Jak możesz więc twierdzić, że tego, co się wydarzyło przez 25 lat nie da się odkręcić przez kolejne 50?
Człowiek zmienia się cały czas. Ty też. Ale Ty zmieniasz się w coraz bardziej zgorzkniałego smutasa. Możesz tak. Kto Ci zabroni? Mało tego - nikt się tym nie przejmie. Bo to Twoje życie i tylko Ty wybierasz czy będziesz narzekał czy dążył do zmian na lepsze. Ale też tylko Ty poniesiesz konsekwencje swoich wyborów.
Kluczem jest Twoje nastawienie. Czy Ci się to podoba czy nie. Ludzie to wyczuwają bez słowa. I wieją. Żebyś ich nie utopił w swoich żalach.
Wygląd nie jest przyczyną Twoich niepowodzeń. Gdybyś był fajnym facetem to otaczałoby Cię liczne grono znajomych, choćbyś był brzydki jak noc listopadowa. Więc nie o wygląd chodzi. Uczepiłeś się tego wyglądu, bo łatwiej zwalić winę na to czego się zmienić nie da niż wziąć się do roboty nad czymś co się zmienić da (a co jest faktyczną przyczyną).
Prezentujesz postawę: "jestem beznadziejny, taki się urodziłem, taki umrę, świat jest okropny, bo kobiety śmią oczekiwać, że facet ma mieć coś do zaoferowania".
Wymieniasz listę swoich dramatów, z których niemal każdy jest do przeskoczenia. Źle wyglądasz? To popraw to co możesz poprawić. Nie masz kasy? To zarób (nie doczytałam nic o braku kończyn czy mózgu). Wspomniany wcześniej nieszczęsny fryzjer milionów nie wymaga. Jesteś marudą? To przestań być. Owszem, tego się nie zmieni w ciągu tygodnia, ale jeśli zaczniesz nad tym pracować to za kilka lat możesz być duszą towarzystwa. Jeśli nie będziesz z tym nic robił (a przecież nie musisz) - kilka lat i tak minie a Ty będziesz dalej użalał się nad swoją samotnością. 25 lat to nie koniec życia. To początek. I tylko od Ciebie zależy jak dalszy jego ciąg będzie wyglądał.
Wiesz ja naprawdę nie potrafię uwierzyć w to, że Ty nie masz kompletnie nikogo. Masz rodzeństwo? Jaki jest Twój kontakt z rodzicami? Czemu w pracy z nikim nie gadasz? Czy pracujesz w swoim zawodzie?
Masz 25 lat, będziesz żył jeszcze ze 2 razy tyle. Jak możesz więc twierdzić, że tego, co się wydarzyło przez 25 lat nie da się odkręcić przez kolejne 50?
75 lat chciałbym dożyć, a czy da się odkręcić, straciłem 25 lat i nadal leci.
Uczepiłeś się tego wyglądu, bo łatwiej zwalić winę na to czego się zmienić nie da niż wziąć się do roboty nad czymś co się zmienić da (a co jest faktyczną przyczyną).
Ok przyjmę twój tok myślenia, czyli co może być tego przyczyną jeżeli nie moja uroda ??.
Prezentujesz postawę: "jestem beznadziejny, taki się urodziłem, taki umrę, świat jest okropny, bo kobiety śmią oczekiwać, że facet ma mieć coś do zaoferowania".
I tu jest pies pogrzebany Żadna kobieta nie dała mi nawet szansy aby pokazać co mam do zaoferowania.
Wiesz ja naprawdę nie potrafię uwierzyć w to, że Ty nie masz kompletnie nikogo. Masz rodzeństwo? Jaki jest Twój kontakt z rodzicami? Czemu w pracy z nikim nie gadasz? Czy pracujesz w swoim zawodzie?
Nie mam nikogo naprawdę, mam siostrę jest troszkę starsza, ona już sobie poukładała życie. Na chwile obecną mieszkam z matką, nie pracuje w zawodzie (wszędzie chcą Doświadczenie) ale szukam nadal, jestem na stażu ale w pracy nie w moim zawodzie. Ojca nie mam, nie wiem gdzie jest (ostatni raz go widziałem jak miałem 8 lat). W pracy większość osób to Kobiety najmłodsze są po 30 lub przed, wszystkie ktore ja znam mają już rodziny, próbuje coś tam pogadać z nimi raz odpowie innym razem kompletne olanie, ale ja jestem tam tylko stażystą więc z definicji jestem traktowany niżej w statusie firmy (pomijając to że 2x szybciej wykonuje prace od nich).
Robercie (tak, przeczytałam, że to nie Twoje imię, ale przecież nie będę się do Ciebie zwracać "ej, ty") - jaki, Twoim zdaniem, powinieneś być, żeby być lubianym, mieć znajomych, nie być ignorowanym przez kobiety? Wszystko, oprócz cech wyglądu możesz napisać ![]()
Może być Robert, nie przeszkadza mi.
jaki, Twoim zdaniem, powinieneś być, żeby być lubianym, mieć znajomych, nie być ignorowanym przez kobiety? Wszystko, oprócz cech wyglądu możesz napisać
Do niedawna sądziłem że wystarczy być sobą, ale wychodzi na to że to jednak nie to. Teraz to już chyba nic nie wiem i do niczego (oprócz tańczenia
) nie jestem w 100% już przekonany. Nie wiem co napisać (oprócz = Być Sobą) uważam że zostałem wychowany na dobrego człowieka, szanuje kobiety, uważam że posiadam (normalne) poczucie humoru, są mi znane dobre maniery. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy poza Fizycznymi cechami i $
Odczep się od tych pieniędzy, bo jest wiele kobiet, które potrafią zarobić na siebie i nie chcą od kogoś brać kasy.
A może ludzie widzą ten Twój dystans, oraz to, że Ty na siłę próbujesz się komuś przypodobać?
30 2014-10-24 07:35:36 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2014-10-24 07:37:01)
Niestety rozumiem dlaczego tak jest. Budzisz antypatię. Mimo szczerych chęci, już mnie zniechęciłeś do siebie...
Teksty:
ja jestem tam tylko stażystą więc z definicji jestem traktowany niżej w statusie firmy (pomijając to że 2x szybciej wykonuje prace od nich).
Pomimo braku pewności siebie, tupetu Ci nie brakuje. No uwzięli się... i tutaj nie wygląd jest barierą tylko twój status stażysty...
nie pracuje w zawodzie (wszędzie chcą Doświadczenie) ale szukam nadal
No chcą, bo każdy chce zatrudnić dobrego pracownika. Powinieneś szukac stażu w swoim zawodzie, bo co daje ci staż w innym...
uważam że zostałem wychowany na dobrego człowieka, szanuje kobiety, uważam że posiadam (normalne) poczucie humoru, są mi znane dobre maniery. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy poza Fizycznymi cechami i $
No właśnie uważasz, ale czy to pokrywa się z tym co inni o Tobie uważają? Są oczywiście ogólnospołeczne normy, które są takie same dla wszystkich np. nie zabijaj. Ale już poczucie humoru określane mianem "normalne"? Dla mnie normalny jest Adam Sandler, dla innych głupi. Jedni zachwycają się Jasiem Fasolą - mnie zupełnie nie bawi... Normalne to poczucie względne i raczej subiektywne.
Zastanawia mnie to, że jak na osobę otwartą, miłą i kulturalną - jak siebie określasz, wyjatkowo łatwo ferujesz wyroki, oceniasz innych ludzi, krytykujesz - powód jeden jeżeli ktoś nie chce sie z Toba kumplować i jest na ciebie mało otwarty to znaczy - jest niedobry.
Ludzie mają prawo wyboru - powinieneś to uszanować. I pomimo swojej zaniżonej samooceny, która moim zdaniem wynika z braku relacji z ojcem, brakiem autorytetu /co powinieneś serio skonsultować z psychologiem/ powinienes krytycznie ocenic także swoje zachowanie, ale czy patrząc na te słowa stać Cie na to... :
Zauważyłem że wiele osób piszę o wizycie u psychologa,niedawno zapisałem się do logopedy aby pokazała mi jakieś nowe ćwiczenia na moją mowę okazało się że jest także psychologiem i trochę sobie też porozmawialiśmy, ogólnie tylko straciłem pieniądze wyszedłem od niej chyba głupszy niż przyszedłem i odczuwałem że próbuje mnie spławić jak najszybciej, ogólnie powiedziała mi : takie jest życie, walcz za marzeniami, nie poddawaj się, Do widzenia i tyle.
Logopeda to nie psycholog. A Tobie uważam potrzebny jest specjalista.
Pomimo braku pewności siebie, tupetu Ci nie brakuje. No uwzięli się... i tutaj nie wygląd jest barierą tylko twój status stażysty..
Oni robią sobie Kawę a ja zapierda*** ale to jest logiczne i wiedziałem że tak będzie, po to tam jestem, stażu w moim zawodzie nie było, więc wolę robić coś niż siedzieć w domu na bezrobociu. Szukam nadal pracy w zawodzie ale jak na razie bez skutku.
No właśnie uważasz, ale czy to pokrywa się z tym co inni o Tobie uważają?
Inni mają mnie tam gdzie słońce nie dochodzi i w tym jest problem
Zastanawia mnie to, że jak na osobę otwartą, miłą i kulturalną - jak siebie określasz, wyjatkowo łatwo ferujesz wyroki, oceniasz innych ludzi, krytykujesz - powód jeden jeżeli ktoś nie chce sie z Toba kumplować i jest na ciebie mało otwarty to znaczy - jest niedobry.
Ja też się zastanawiam jak to jest, nie oceniam ludzi i wcale nie jest tak jak napisałaś, nie krytykuje innych za to że nie chcą być moimi BFF, tak każdy ma prawo wyboru i zdaje sobie sprawę że ktoś może mnie nie lubić, ma do tego prawo, ale wszyscy w otaczającym mnie życiu ?. ludzie odemnie uciekają jak najdalej.
Wydaje mi się że WY mnie postrzegacie jako bachora, który obwinia wszyskich dookoła siebie za swój los,widzi tylko końcówkę swojego nosa,ja nie czekam na gwiazdkę z nieba, ja tylko chciałbym zaznać spokoju, szczęścia, chyba każdy na to zasługuje.
I pomimo swojej zaniżonej samooceny, która moim zdaniem wynika z braku relacji z ojcem, brakiem autorytetu /co powinieneś serio skonsultować z psychologiem/ powinienes krytycznie ocenic także swoje zachowanie.
Czytałem o Dzieciach Rozwodników, Dzieciach alkoholików itp. dzieciństwo było piekłem ale przeżyłem to i nie wracam do tego, w gimnazjum byłem popychadłem i pośmiewiskiem dla reszty i obojętnie jak na to reagowałem ja byłem tym poszkodowanym, później nie było wcale lepiej, ale nie czuje tego że to co się zdarzyło jak byłem dzieckiem ukształtowało mnie jaki jestem teraz,nie mówię że nie miało wpływu, ale nie czyje się w jakiś sposób "uszkodzony psychicznie".
Wiem że istnieją ludzie dla których nie liczą się rzeczy materialne (pieniądze, samochód) ponieważ ja jestem taką osobą, innych osób z podobnego Gatunku jeszcze nie spotkałem osobiście.
Wiem że istnieją ludzie dla których nie liczą się rzeczy materialne (pieniądze, samochód) ponieważ ja jestem taką osobą, innych osób z podobnego Gatunku jeszcze nie spotkałem osobiście.
Pieniądze szczęścia nie dają ale bez pieniędzy szczęścia nie ma.
Ale nie sądzę, aby ktoś kto pierwszy raz ma z Tobą styczność wiedział coś o twoim statusie majątkowym /chyba, że widać to po twoim ubiorze/... nie może to być przyczyną niechęci.
Osobiście uważam, że jest wielu ludzi, którzy nie skupiają się na pieniądzach, ale mój drogi - każdy musi coś do garnka włożyć... życie miłością przeważnie kończy się tragiczną śmiercią... ale prędzej rozwodem.
Nie mówię, że każda napotkana kobieta patrzy na ciebie jak na kandydata na męża... ale w pewnym wieku nie jest to bez znaczenia.
Twoim problemem jest ... natłok problemów... najpierw uczepiłeś się wyglądu... później wady wymowy, następnie płynnie przeszłeś do tego, że jesteś bez kasy...
Ignorujesz natomiast fakt nieszczęśliwego dzieciństwa i braku ojcowskiego wsparcia.
Oni robią sobie Kawę a ja zapierda*** ale to jest logiczne i wiedziałem że tak będzie, po to tam jestem, stażu w moim zawodzie nie było, więc wolę robić coś niż siedzieć w domu na bezrobociu. Szukam nadal pracy w zawodzie ale jak na razie bez skutku. .
Ale Oni czują twoją niechęć... bo to aż bije z twoich słów. Zamiast się wykazać, zapracowac na to by kiedyś też sobie robić kawę... marudzisz i ich oceniasz.
Powiem Ci tak. Mimo tego, iż uważasz, że jesteś "brzydki" to zapewne to nie jest problemem tego, że np w szkole byłeś pomijamy. Chodząc do szkoły, nie ma podziału na tych brzydkich, tylko problem tkwi w Tobie, że nie jesteś otwarty na innych ludzi. Twierdzisz, że jesteś brzydki i podajesz się. Ja jakoś nie jestem za ppiękny i w domu różnie bywało, ale znajomych mam. Chodził do mnie do klasy pamiętam znajomy teraz, miał pełno na twarzy pryszczy itd, ważył ze 120kg, ale nikt się nie odważył śmiać z niego bo zawsze można było z nim pogadać, znajome również go nie odrzucaly. Wszystko tak na prawdę zależy od tego jakie Ty masz podejście do ludzi. Pytając moja teraz już narzeczoną (tez napisałem na forum o swoim problemie bo sądziłem, że Ona mnie wykorzystuje i była szczera rozmowa, teraz jest git) co we mnie widziała, że się mną zainteresowała. Okazało się ,że mój charakter, nie wygląd, a charakter. Zapraszalem Ja na spacery chociaż bałem sięodrzucenia
PPozdrawiam, pisze na tel, nie wszystko napisałem perfekcyjnie i w dodatku jestem chory.
Wiem że istnieją ludzie dla których nie liczą się rzeczy materialne (pieniądze, samochód) ponieważ ja jestem taką osobą, innych osób z podobnego Gatunku jeszcze nie spotkałem osobiście.
A skąd wiesz, że Ci ludzie, których w życiu spotkałeś też nie są materialisami? Czemu innych w ten sposób oceniasz? To że ktoś się z Tobą nie chce zadawać (i słusznie, też bym nie chciała) nie oznacza, że jest materialistą!
A ja myślę, że problem leży w czymś całkowicie innym! Nie w wyglądzie
!
Ale zacznę od czegoś innego. Proszę, przeczytaj to na spokojnie.
Ja - naiwna. Jestem osobą nieśmiałą, niepewną siebie, nieszczęśliwą i samotną. Czy to jest prawda? Tak, ale nie do końca. Mam 22 lata. Przez całe życie wmawiałam sobie, że to przez mój wygląd. Gdybym była chudsza ( mam sporą nadwagę i ludzie się ze mnie śmiali), kolor włosów ( jestem ruda i mieszkam w małym miasteczku - ludzie dokuczali mi całe życie z tego powodu), dość krzywe zęby ( nie jakoś mocno, ale są) - to byłabym szczęśliwa... - NIEPRAWDA! Czytałam wiele forów, gazet, artykułów - w którym pisali "to nie chodzi o wygląd" - a ja się głupia śmiałam "łatwo mówić jak się jest pięknym".. I teraz jedyne czego żaluję, że tak późno w to uwierzyłam. Mam 22 lata i zrozumiałam, że to prawda. Zmieniam się powoli, ale.. bardzo ciężko idzie. Gdy się ma 22 lata i chce się zmienić swoją psychikę na pewno jest trudniej niż mogłoby być wcześniej. Mogę ci powiedzieć, że im dłużej będziesz czekać nad tym by się zmienić - tym będzie Ci trudniej.
No - do rzeczy. Co zmienić?
Wygląd? Charakter? Znajomych? Otoczenie?
Jak po co? Głupoty gadasz!
Czy aktualnie czytając to czujesz ZŁOŚĆ? - He, tak JA ją też czułam! Mówiłam: Niee, TY mnie nie rozumiesz - skąd możesz wiedzieć?!
Wiesz co musisz zmienić?
Tak naprawdę - NIC. To co mówisz "być sobą" - to prawda. Tylko, wiesz jaki jest problem? Ty NIE ZNASZ SIEBIE. I wstyd się przyznać, ale ja mam 22 lata.. i dopiero teraz poznaję siebie i.. dowiaduję się czego chcę, jaka jestem!
Gdybyś znał siebie - to byś był szczęśliwy, wiedział jaki jesteś, jakie masz wartości, co jest w TOBIE pięknego, cennego.. i miałbyś pewność siebie, bo wiedziałbyś że jesteś na swój sposób wyjątkowy i JEDYNY!
Jeśli chcesz nad tym popracować - odezwij się. Postaram Ci się pomóc, ale na siłę niczego robić nie będe
.
A po pierwsze.. - nie denerwuj się
. Jeśli denerwujesz się szybko, powinna ci sie zaswiecic czerwona lampka - ze jednak..jestes troche przewrażliwiony.. na pewne punkty, nad którymi musisz popracować.
Twoim problemem jest ... natłok problemów... najpierw uczepiłeś się wyglądu... później wady wymowy, następnie płynnie przeszłeś do tego, że jesteś bez kasy...
Ignorujesz natomiast fakt nieszczęśliwego dzieciństwa i braku ojcowskiego wsparcia.
Czyli co, wszystkie moje problemy wiążą się z tym że ojciec się znęcał a później opuścił rodzinę TAK ?? Ja tego tak nie widzę pogodziłem się z tym co było jak byłem mały i nie rozdrapuje ran z przeszłości, bo po co.
Powiem Ci tak. Mimo tego, iż uważasz, że jesteś "brzydki" to zapewne to nie jest problemem tego, że np w szkole byłeś pomijamy. Chodząc do szkoły, nie ma podziału na tych brzydkich, tylko problem tkwi w Tobie, że nie jesteś otwarty na innych ludzi.
Dzieciaki robiły sobie ze mnie zabawę, wyzywanie upokarzanie, podstawówka + gimnazjum, w szkołach są podziały na grupy ja nie pasowałem do żadnej. Obojętnie co robiłem i tak byłem na przegranej pozycji
Opcja :
1: Nic nie robiłem - słowa innych ludzi "Jeżeli nie będziesz zwracał uwagi na to - Znudzi im się" każda osoba chyba to słyszała !, problem jest w tym że im się to nie nudziło i było coraz gorzej.
2: Próbowałem nie być im dłużny, jednemu, drugiemu przywaliłem. Rozmowa u pedagoga "- Bo ty musisz być mądrzejszy od nich" i 2 tygodnie kary dla mnie a dla nich nic.
Obojętnie co bym nie wybrał, zawszę JA byłem tym złym.
A skąd wiesz, że Ci ludzie, których w życiu spotkałeś też nie są materialisami? Czemu innych w ten sposób oceniasz? To że ktoś się z Tobą nie chce zadawać (i słusznie, też bym nie chciała) nie oznacza, że jest materialistą!
Tyle razy pisałem że mnie nie obchodzi, jak ktoś wygląda, jaki gruby ma portfel albo jakie ciuchy ma, a ty chcesz mnie dodać do kręgu ludzi, którzy tacy są.
No - do rzeczy. Co zmienić?
Wygląd? Charakter? Znajomych? Otoczenie?
Jak po co? Głupoty gadasz!
Czy aktualnie czytając to czujesz ZŁOŚĆ? - He, tak JA ją też czułam! Mówiłam: Niee, TY mnie nie rozumiesz - skąd możesz wiedzieć?!Wiesz co musisz zmienić?
Tak naprawdę - NIC. To co mówisz "być sobą" - to prawda. Tylko, wiesz jaki jest problem? Ty NIE ZNASZ SIEBIE. I wstyd się przyznać, ale ja mam 22 lata.. i dopiero teraz poznaję siebie i.. dowiaduję się czego chcę, jaka jestem!
Tak odczuwam ZŁOŚĆ, ale uważam że znam siebie, wiem co lubię a czego nie, wiem jaki jestem, tylko dlaczego inni nie chcą tego dostrzec.
Gdybyś znał siebie - to byś był szczęśliwy, wiedział jaki jesteś, jakie masz wartości, co jest w TOBIE pięknego, cennego.. i miałbyś pewność siebie, bo wiedziałbyś że jesteś na swój sposób wyjątkowy i JEDYNY!
Taa jestem wyjątkowy, 25 lat i brak kogokolwiek, czegokolwiek.
Rozumiem Twój smutek i żal, że nie masz nikogo. Widzę, że ogromnie Cię to boli. Ale swoją frustracją bardzo zrażasz ludzi do siebie. Zobacz: my Cię kompletnie nie znamy, nigdy na oczy Cię nie widzieliśmy, a najlepszego zdania o Tobie nie mamy. I to nie dlatego, że potrafimy za szybko kogoś ocenić, ale dlatego, że Ty wszystkich ludzi obwiniasz za swoje nieszczęście. A to w niczym nie pomoże Ci. Ile już tu jesteś na forum? Czy coś się od tego czasu w Twoim życiu zmieniło? Czy ktoś tutaj zdołał Ci pomóc?
Ty wszystkich ludzi obwiniasz za swoje nieszczęście. A to w niczym nie pomoże Ci.
jak już pisałem JA NIKOGO NIE OBWINIAM ale widzę że ty chcesz na siłę przylepić mi tą łatkę.
Ile już tu jesteś na forum? Czy coś się od tego czasu w Twoim życiu zmieniło? Czy ktoś tutaj zdołał Ci pomóc?
Na forum pierwszą wiadomość napisałem 2014-10-22, zmieniło się tylko to że mam już aparat na zębach, odezwała się do mnie jedna dziewczyna nawet tu się wypowiedziała, ma mi jakoś poradzić dać wskazówki, dużo także mi dały wszystkie odpowiedzi w tym temacie.
Ja już chyba kompletnie zwariowałem, teraz już sam nie wiem co i jak, nie wiem co jest prawdą a co kłamstwem czy ja się we wszystkim myliłem czy miałem racje ?. Pisaliście że emanuje złością, frustracją, niechęcią, antypatią że nie jestem otwarty na ludzi itp .............. Do każdej osoby podchodzę z otwartym sercem, ja nie mam wypisane na twarzy SPIER***AJ ODE MNIE a jednak ludzie traktują mnie jak trędowatego aby tylko się przypadkiem nie zarazić
Ludzie Cie widza tak jak ty sam sie widzisz w swoim obiciu, zasada lustra . Czyli przykladowo jesli ja pisze o sobie pierdoly , zle rzeczy zrazam ludzi do siebie , jesli natomiast mysle o sobie dobrze , cenie sie wysoko , mam wysoka samoocene , staram sie byc przykladem dla innych , codziennie sie rozwijam , jestem pozytywnym optimista , i ciesze sie ze zyje ludzie chca zarazic sie tym wszystkim.
Druga sprawa szczegolnie popularni sa ci ktorzy w jakis sposob udzielaja sie w spoleczenstwie a nie siedza przed kompem i surowo siebie oceniaja , narzekaja jacy oni sa nieszczesliwi , nikt mnie nie chce itp.
Wsrod moim wielu znajomych mam osoby mniej popularny i wiecej ci ktorzy sa popularni to urodzeni optimisci wiecznie szczesliwi , silne jednostki , autorytety.
Tylko ze oni przyciagaja do siebie ludzi wlasnie swoja silna osobowoscia to najczesciej urodzeni liderzy grup.
Jeden kumpel jest zajebiscie brzydki mowie ci naprawde , ja nie moge na niego patrzec ale ma to cos co przyciaga do niego ludzi. Jest bardzo lubiany i szanowany przez innych. Ma chyba najladniejsza dziewczyne na osiedlu ale wszystko to ze on nie ocenia siebie , ma kompletnie w nosie co inni o nim mysla i jest tylko soba , robi taka aure wokol siebie ze wszyscy chca z nim przebywac.
Chcesz recepte ? Jestes panem swojego zycia , orginalnosc i bycie soba , wlasne zdanie na kazdy temat i bycie kompletnym luziakiem , nie branie siebie i zycia na serio. Rob to co chcesz przez 24 godziny , zaskocz czyms swoje otoczenie jakas przemiana siebie , ulepszaj sie caly czas i nie daj sie ludziom ciagnac do dolu a innych wspieraj ciagnij do gory . Cwaniakow i ludzi ktorzy ciagna innych w dol omijaj szerokim lukiem bo chyba nie potrzebni ci tacy znajomi?
Trzymaj sie caly czas wsrod ludzi , gadaj z ludzmi wymieniaj doswiadczenia zyciowe i wychodz do ludzi jak najwiecej , nie zamykaj sie w domu.
Impreza? wychodz .Spotkanie wsrod znajomych wychodz. A zdanie kto co inni o tobie mysli miej w dupie poprostu
Pozdrawiam , zycze sukcesow.
Widzisz ja Ci żadnej łatki przypiąć nie chcę! Ty sobie ją sam przypinasz. Cały czas twierdzisz, że robisz wszystko, aby ludzie Cię lubili, a oni Cię źle oceniają, mówią że jesteś szpetny, odsuwają się od Ciebie itd. Tutaj nikt Cię nie widział, a mało jest osób, które chętnie by Cię chciało zobaczyć (no chyba, że z ciekawości czy na żywo też taki ciężki w rozmowie jesteś). Ja naprawdę nie piszę tego Tobie po to, aby Ci cisnąć. Chcę Ci pomóc, bo widzę jak Cię boli samotność. Widać, że Tobie brakuje kogoś obok i cierpisz. Domyślam się, że naprawdę nie jest Ci łatwo i ja to widzę. Ale chcę Ci uświadomić, że w ten sposób nigdy nikogo w swoim życiu możesz nie zyskać.
Musisz przestać wmawiać sobie, że jesteś szpetny, bo to na pewno nie od tego. Wydaję mi się, że Ty za bardzo chciałeś mieć kogoś bliskiego i ludzie czuli Twoją desperacje. W pracy zagadujesz każdego i to jest Twój błąd. Najpierw obserwują ludzi i sam wybierz sobie takiego, którego chciałbyś za przyjaciela. Kogoś kto jest miły, uczynny, pomocny i dobry. I zagadaj o czymś naturalnym. Nie wiem czy teraz masz możliwość poznać kogoś nowego, ale dobrze by było. Mój chłopak (też informatyk) ma wiele znajomych z sieci. Był kiedyś adminem jednego forum, grał w jakieś gry, jest redaktorem jednego portalu o komputerach. Może Ty też najpierw w sieci kogoś poznaj? I uśmiechnij się trochę, my naprawdę źle nie chcemy dla Ciebie! ![]()
Myszeczka23 napisał/a:Ty wszystkich ludzi obwiniasz za swoje nieszczęście. A to w niczym nie pomoże Ci.
jak już pisałem JA NIKOGO NIE OBWINIAM ale widzę że ty chcesz na siłę przylepić mi tą łatkę.
Myszeczka23 napisał/a:Ile już tu jesteś na forum? Czy coś się od tego czasu w Twoim życiu zmieniło? Czy ktoś tutaj zdołał Ci pomóc?
Na forum pierwszą wiadomość napisałem 2014-10-22, zmieniło się tylko to że mam już aparat na zębach, odezwała się do mnie jedna dziewczyna nawet tu się wypowiedziała, ma mi jakoś poradzić dać wskazówki, dużo także mi dały wszystkie odpowiedzi w tym temacie.
Ja już chyba kompletnie zwariowałem, teraz już sam nie wiem co i jak, nie wiem co jest prawdą a co kłamstwem czy ja się we wszystkim myliłem czy miałem racje ?. Pisaliście że emanuje złością, frustracją, niechęcią, antypatią że nie jestem otwarty na ludzi itp .............. Do każdej osoby podchodzę z otwartym sercem, ja nie mam wypisane na twarzy SPIER***AJ ODE MNIE a jednak ludzie traktują mnie jak trędowatego aby tylko się przypadkiem nie zarazić
Zgadzam się z Myszeczką23.
Nie trzeba mieć od razu wypisane na twarzy. Popadasz ze skrajności w skrajność.
Widzisz to jest tak, że jak handlowiec jedzie do klienta i ma na twarzy wypisane SPRZEDAĆ to raczej mu się nie udaje. Ludzie nie lubią, żeby im coś wciskać, chcą sami dokonać wyboru i być do niego przekonanym.
Ty tak bardzo chcesz na siłę zbliżyć się do człowieka, że być może emanuje to z Ciebie i ludzie czują się osaczeni... zaraz zaczniesz protestować, że to nie tak, że jesteś tylko z otwartym sercem... ale coś musi być przyczyną... a my prónujemy ja znaleźć, aby Ci pomóc...
Ponadto chłopie, trzeba coś mieć w sobie... ok nie przyciągasz wyglądem, nie masz kasy, nie masz pasji... no ok grasz w koszykówkę... ale Ja mało znam ludzi, którzy tą pasje podzielają... więc bardzo Ci się grono potencjalnych znajomych zawęża.
Ludzie chcą się bawić, cieszyć, imprezować, robić ciekawe rzeczy /do tego niestety trochę kasy jest też potrzebnej/ A Ty niestety nie jesteś dla nich kompanem....
Impreza? wychodz .Spotkanie wsrod znajomych wychodz.
Nie mam żadnych znajomych i nigdy nie zostałem nigdzie zaproszony. Mandaryna napisał więcej trochę jeszcze, przeczytałem i przyjąłem do wiadomości.
Musisz przestać wmawiać sobie, że jesteś szpetny, bo to na pewno nie od tego.
całe życie to słyszę, więc coś tym musi być.
Może Ty też najpierw w sieci kogoś poznaj?
Nie siedzę dużo na komputerze, nie gram w gry, jeżeli już to czytam i uczę się o IT i to jest jedyne forum na jakim piszę, założyłem sobie rok temu konto na portalu randkowym/towarzyskim, 3 tygodnie i nic, nikt do mnie nie napisał, nawet nikt nie odpowiedział na moje wiadomości, aż w końcu pojawiła się dziewczyna Justyna pisaliśmy trochę (~1 miesiąc) aż tu nagle napisała że ona to ON i razem z 2 kolegami chcieli się zabawić, założyli konto, wrzucili zdjęcie jakiejś koleżanki i dla zabawy i śmiechów udawali ją i pisali ze mną, miałem ochotę roztrzaskać Laptopa o ścianę, nawet sobie nie wyobrażacie jak się czułem. I to nie było największe upokorzenie jakiego doznałem w życiu, w gimnazjum jak jeden zaczynał się ze mnie śmiać i mi docinać po chwili cała klasa dołączała się do niego, CAŁA KLASA możecie sobie to wyobrazić, w średniej żadna dziewczyna nie zgodziła się ze mną iść na studniówkę jak ludzie z mojej klasy śmiali się ze mnie jak siedziałem sam przy stoliku, całe życie jest upokorzeniem za upokorzeniem.
Na kosza chodziłem sam i rzucałem sam, pytałem się ludzi z mojej dzielnicy których znam aby przyszli, w grupie raźniej, NIKT nigdy nie przyszedł, na siatkówkę przestałem chodzić, jak pisałem i tak traktowany byłem jak powietrze tam.
zaraz zaczniesz protestować, że to nie tak, że jesteś tylko z otwartym sercem... ale coś musi być przyczyną... a my prónujemy ja znaleźć, aby Ci pomóc...
Wiesz co, może i macie racje, widzę że próbujecie pomóc i to jest miłe. Wyobraźcie sobie że każda rzecz wam w życiu nie wychodzi albo kończy się przegraną, nie macie i nigdy nie mieliście nikogo bliskiego, żadnych przyjaciół, znajomych i obojętnie jak byście się starali, jak walczyli aby było lepiej zawszę jest tak samo.
Coraz częściej płaczę, znikąd się zaczyna i trwa kilka minut nie mogę przestać ani już nad tym panować, to musi wyglądać żałośnie, nawet w trakcie pisania tej wiadomości nie wytrzymałem. Mam dość życia, takiego życia, za dużo razy byłem pomijany, wyśmiewany, ośmieszany abym teraz mógł funkcjonować normalnie, jestem przegranym TYLE, możecie mnie nazwać jak chcecie ale ja już mam dość.
Dziękuje za wiadomości wiem że próbowaliście i staraliście się mi pomóc.
Dobra teraz jakoś bardziej rozumiem Twoją sprawę. Dobrze, że tu do nas napisałeś. Czy Ty wiesz, że wygląda na to, że masz depresję? Pytanie teraz jak Ci pomóc. Jedno jest pewne: tutaj nikt Cię nie upokorzy i wiele znajdziesz tu miłych osób. Ludzie tu zawierają przyjaźnie, a nawet związki. Ty też możesz tu znaleźć przyjaciela, kogoś z kim będziesz mógł pogadać, a nawet się spotkać. Ale proszę Cię o jedno: uśmiechnij się choć trochę.
Czy mam depresje to nie wiem ale już mnie nic nie zaskoczy, czemu nie, dopisać jeszcze Depresji do mnie, mam bardzo często wahania nastroju ale nie takie lekkie, kompletny obrót nastroju o 180 stopni w przeciągu kilku minut.
Ale proszę Cię o jedno: uśmiechnij się choć trochę.
Ja nie wiem chyba co to nawet radość, nigdzie nie dostrzegam niczego co by mi dało zalążek radości.
No dobra ja rozumiem, że cierpisz, bo życie dało Ci nieźle w kość, ale napisałeś tu do nas, czyli gdzieś Twoja podświadomość liczy na pomoc. Więc przestań cały czas pisać jak Ci źle, bo to nic nie zmieni. My już wiemy jak się czujesz, nie musisz tego w każdym poście podkreślać.
Myślałeś nad psychologiem? Naprawdę depresja nieleczona ma fatalne skutki.
Witam Cię!
Włączę się do romowy choć nie czytałam wszystkich wypowiedzi. Żal mi Ciebie Robert jak się miotasz. Nie chcę się jednak użalać ale dać kilka rad:
1. Faktycznie potrzebny Ci psycholog, tak żeby Ci pomógł "poukładać" się wewnętrznie. Zebrać i podbudować się. Jak Ci jakiś psycholog nie będzie pasował to znajdź innego. A może jakaś grupa wsparcia? Dla ludzi z różnymi problemami. Wtedy zobaczysz, że nie jesteś sam. Ludzie mają naprawdę różne problemy. Warto poczuć się razem w problemach.
2. Może wydać Ci się to śmieszne ale idź do wizażysty
. Albo do kogoś kto się zna na poprawie wizerunku. Kobiety tak robią , dlaczego Ty jako mężczyzna nie mógłbyś? Czasami zmiana niewiekla fryzury, styl ubierania sprawia, że człowiek jest ciekawszy. W historii choćby kina jest wielu brzydali a jednak są ciekawi. Choćby Gérard Depardieu.
3. Zmień myślenie o świecie i sobie a pomoże Ci w tym patrz pkt 1.
Pozdrawiam ![]()
oto historia, która powinna cię zainteresować:
mam znajomego - dla uproszczenia określę go "brzydki", też z wadą wymowy, niski jak na faceta.do tego niezbyt inteligentny - co może mu w tym pomogło bo nie widział swojego nieszczęścia. ok 10 lat starszy od ciebie. całe dotychczasowe życie dostawał od dziewczyn "kopniaka". ale szedł dalej i co jakiś czas uderzał do kolejnej dziewczyny. ja już naprawdę myślałam ,że on zostanie sam. było mi go bardzo szkoda. ale wiesz- nigdy nie użalał się nad sobą. DUŻO SIĘ ŚMIAŁ (pochodzi z bardzo ciężkiej rodziny gdzie były nałogi i choroby psychiczne ale on jakby zdawał się nie zwracać na to uwagi) aż tu nagle.. widzę na necie wysyp zdjęć - on i jego dziewczyna!! teraz widzę już zdjęcia: on i jego narzeczona!!cieszę się bardzo z jego szczęścia a tobie życzę byś wziął z niego przykład. i był cierpliwy - jak on.
Witam
Co do psychologa to na NFZ nie mam co liczyć a prywatnie mnie nie stać, grupy wsparcia - ja nie umiem otwierać się z moją przeszłością przed obcymi osobami, tu pierwszy raz powiedziałem (opisałem) moje życie.
Niedawno odezwała się do mnie pewna osoba i próbuje wbić mi coś do tej mojej głowy.
Ale jak to będzie to nie wiem
Witam
Co do psychologa to na NFZ nie mam co liczyć a prywatnie mnie nie stać, grupy wsparcia - ja nie umiem otwierać się z moją przeszłością przed obcymi osobami, tu pierwszy raz powiedziałem (opisałem) moje życie.
Niedawno odezwała się do mnie pewna osoba i próbuje wbić mi coś do tej mojej głowy.
Ale jak to będzie to nie wiem
To dobrze, że ktoś się do Ciebie odezwał, daj sobie szansę.
A odnośnie psychologów z NFZ to poszukaj w internecie, podzwoń. Myślę, że coś znajdziesz. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale trzeba czasami gdzieś dojechać.
Jak się nie ruszysz lub czegoś nie zrobisz to raczej wątpliwe, że "samo" do Ciebie przyjdzie. Takie jest życie.
Powodzenia