Witam wszystkich... Jestem tu po raz pierwszy i bardzo potrzebuję pomocy....
To była miłość od pierwszego wejrzenia - jak tylko zobaczyłam go pierwszy raz - nogi się pode mną ugięły... Uosobienie mojego męskiego ideału... Jego spojrzenie było tak paraliżujące... Pamiętam to do dziś... Zwariowałam na jego punkcie, zawsze chciałam takiego faceta, którego będą mi zazdrościć wszystkie koleżanki i dziewczyny dookoła... Wiedziałam, że każda na niego patrzy, że każda mi zazdrości, czułam się przy nim tak fajnie... Tak dowartościowana tym, że mam takiego faceta... Że każda mi zazdrości - to mi dawało siły... To uczucie jest okropnie silne i chyba dlatego nie mogę uwolnić się od tego faceta... (Ogólnie mam coś z DDA, mimo tego iż nigdy nie narzekałam na powodzenie i płci przeciwnej i zainteresowanie ze strony mężczyzn, to ogólnie mam niskie poczucie własnej wartości...)..
Sytuacja jest świeża, sprzed tygodnia, ale jeśli chodzi o nasz roczny związek to cały czas było źle... Wieczne pretensje, obwinianie mnie o wszystko, o każdy problem w związku, wyzwiska, wieczna krytyka, kontrola, próbowanie odsaperowania mnie od rodziny i przyjaciół - każdy inny był głupi i gorszy....a nawet popchnięć, przytrzymywania czy podduszania - z mojej strony niestety też bo ten człowiek doprowadzał mnie do takiego stanu...
((
Wiem, że nic dobrego z tego by nie miało prawa być, jest egoistą - patrzy tylko na siebie, swoje potrzeby i plany, jest wygodny, uparty, chamski, bezuczuciowy i mnie nie szanuje, ale nie potrafię się pozbyć uczucia straty... Wie, że ekstra wygląda i jest pewien siebie... Boli mnie sama myśl, że może być z kimś innym, nie potrafię przestać myśleć, już kilka razy wyciągałam do niego rękę - pokłóciliśmy się okropnie ostatnio, on powiedział, że ma mnie dość, akcji, czepiania o "pierdoły" itp itd - czepiałam się o to samo co on, wymagałam tego, co on ode mnie wymagał, nic innego, ale wszystko było ok tylko do tego momentu jak ja miałam to robić, ale on to już nie bardzo... i się zaczęło... Wymagał ode mnie czegoś, z czego daniem sam miał problem...
Proszę o pomoc... Nie wiem jak sobie poradzić z uczuciem straty...albo z natrętnymi myślami, że już nigdy nie będę miała tak przystojnego faceta - przypominam, że mam wiele sygnałów syndromu DDA, więc posiadanie takiego kogoś przy moim boku dawało mi siłę, poczucie dowartościowania, poczucie, że jestem fajna - widziałam te spojrzenia, dawało mi to satysfakcję i siłę... i jest to naprawdę silne aż do tej pory - jak się tego pozbyć?! jak zmienić kierunek myślenia!?! Nie zwymyślajcie mnie błagam, bo ja sobie zdaję sprawę z mojego problemu, a to już pierwszy krok do wyleczenia, ale nie umiem sobie z tym poradzić !!
Wiem, że napiszecie "ładna miska jeść ci nie da", ale dodam, że ten człowiek to absolutnie przebiegły, cwany manipulator - choćby nie wiadomo co zrobił, to tak to przekręci, zacznie wypominać moje błędy, że wszystko okaże się suma sumarum moją winą, a to sprawia, że za każdym razem płaszczę się przed nim prosząc o zgodę....
Co zrobić z obsesją?! Z natrętnymi myślami ?!! Z tym myśleniem, że przy nim czułam się dobrze i dowartościowana - bo to mnie pcha do tego, aby znów do niego jechać, czy napisać, czy zadzwonić !! ?? a już naprawdę nie chcę się przed nim płaszczyć ;((
Czy ktoś miał kiedyś podobnie ? Jak sobie wtedy poradził ? Co zrobić?? ;((( przez niego jestem wrakiem....
W razie jakichkolwiek pytań, proszę napiszcie - odpowiem, bo wiem, że to wszystko napisane jest chaotycznie...
BŁAGAM O POMOC
(((