Siłownia ważniejsza od żony - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Siłownia ważniejsza od żony

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

Temat: Siłownia ważniejsza od żony

Witam
Nie wiem co mam robić od ponad roku moj maz chodzi na siłownie i to sie dla niego tylko liczy ale on twierdzi ze nie .... Cały czas tylko przeglądanie ćwiczeń w necie jego dieta , non stop.... Niby chodzi tylko trzy dni w tyg ale jak poproszę zeby ze mną został i spędził ze mną czas to nie bo musi iść na siłownie .... Nawet w jeden dzień poszedł pomimo ze byłam przeziębiona i mówiłam zeby sie mną zaopiekowal to nic z tego .... Siłownia diety cwiczenia to sie tylko liczy .... Nie raz tak było ze nie miał sił ze mną wyjść na spacer bo zmęczony po pracy ale na siłownie zwarty i gotowy za każdym razem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Chcesz z nim spędzać więcej czasu? Więcej być razem? To zacznij z nim chodzić na siłownię! Nie dla niego, tylko dla siebie. A przy okazji... z nim!

3

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Nie zrozumiesz tego jeśli nie ćwiczysz .To jest dla niego cześć życia ,gdy nie zrobi treningu będzie czuł się fatalnie. Doceń to ,że twój mąż ma jakaś pasje ,że nie wychodzi na wódkę  czy na imprezy, zamiast to ćwiczy ! Dobrym pomysłem by było jak byś zaraziła się tą pasją co on ma i ćwiczyli byście razem smile

4

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Ja też mam swoje hobby, ale gdyby staruszek źle się poczuł zostaję. Kwestia priorytetów. Nasze zainteresowania nie mogą być w hierarchii wyżej niż nasz partner/małżonek/dzieci.

5

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

To chyba jesteś w związku z moim kumplem big_smile

Identyczna sytuacja big_smile

6

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Trzy razy w tygodniu chodzi.Z tego o wiem trening trwa do dwóch godzin, wliczając w to pogaduchy przed i po będzie ze trzy.
I Ty akurat wtedy chcesz spędzać z nim czas..
Mi to zalatuje zwykłą przekorą.Tak samo jak to przeziębienie.No byłaś przeziębiona i co z tego?W jaki sposób jego obecność wpłynęłaby na Twój stan zdrowia/samopoczucie?Nijak.
To jest zwykła zazdrość o hobby i nic poza tym.Typowo babskie sprawdzanie co jest dla faceta ''ważniejsze''- objawiające się nagłymi ''potrzebami'' akurat wtedy gdy mężczyzna jest czymś/kimś zajęty.

7

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

pitagoras ma racje. też miałam fana siłowni i innych sportów, nie było sensu z tym walczyc, nawet nie chciałam wiec sie przyłaczyłam i chodzilismy razem na siłke, basen itd:)

8 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-10-15 19:01:14)

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Może ona chce spędzać z nim więcej czasu, a może jest zazdrosna.

Tylko darujcie sobie te rady o przyłączeniu jak chce z nim spędzać więcej czasu. To nie zadziała w każdym przypadku. Już by mój stary polazł na próbę chóru!
No i nie byłoby wam miło, gdyby ktoś się o was trochę zatroszczył, zwłaszcza w okresie choroby?
Licząc (wg Pitagorasa), te 3 godz. x3 w tygodniu, zbiera się 9 godz. Jak dla mnie, to dużo. Mam nadzieję, że w domu przy odkurzaczu też trenuje.

9

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Mnie też zostawiła z tego właśnie powodu ale wtedy to ćwiczyłem 7 razy w tygodniu big_smile Też podobne testowania co ważniejsze ja czy siłownia i tak dalej więc wybór był prosty. Teraz trenuję 5 razy w tygodniu i nikt tego nie zmieni i ćwiczę nawet jak jestem chory zresztą takie choroby jak przeziębienie czy kaszel to nie jest choroba, skoczę na siłkę 2 godziny machania żelazem i wypocony syf.
Trzy razy w tygodniu po 2 godziny to jest malutko pewnie nóg nie robi hmm powiedz mu żeby dodał 4 dzień jedynie na nogi, intensywny trening na nogi zwiększa ilość wolnego testosteronu więc będzie jeszcze większy big_smile

Ogólnie to twojego problemu nie rozumiem bo taka pasja jest super człowiek staje sie zdyscyplinowany i systematyczny a jak się pojawiają efekty to jeszcze bardziej się motywuje, z głowy raczej tego mu nie wybijesz.

10

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Hej,
widzę, że nie tylko ja się z tym tematem nie mogę uporać. może tu koleżanka źle to trochę opisała. Więc napiszę jak to jest u mnie. Plan tygodniowy mojego męża:
pon - 8-16 szkoła 17-21 siłownia
wt - 8-14 szkoła 15-22 praca
śr - 8-15 szkoła 16-21 siłownia 21-23 basen
czw - 8-14 szkoła 15-22 praca
pt - 8-15 szkoła 16-21 siłownia
sb - 10-22 praca
nd - 10-20 praca

Jak ktoś po tym planie tygodniowym mi powie, że jestem PO PROSTU zazdrosna i nie mam czy się zając jak go nie ma, to mnie chyba coś trafi.
Już nie mówiąc o tym, że jak w któryś dzień łaskawie nie idzie do pracy czy na studia to siedzi w domu i ogląda filmiki na yt o ćwiczeniach, potem ćwiczy w domu na drążku rozporowym.
Uprzedzam od razu porady typu: "idź z nim na siłownię" - nienawidzę tego miejsca
Jeśli to pasja faceta - ok zrozumiem, moją to na pewno nie jest i nie będzie. I tak, uprzedzam kolejne pytania i aluzje, byłam niejednokrotnie i za każdym razem nienawidzę jeszcze bardziej, a na pewno nie jestem z tych osób co ruch i sport (nawet ekstremalny) uważają za zło konieczne. Uwielbiam się ruszać i męczyć ćwicząc,ale nie na siłowni. Więc nie mam pojęcia jak to pogodzić. I dlatego bardzo dobrze rozumiem dziewczynę, która zaczęła ten wątek. a z facetem po wielu próbach, stwierdzam, że nie ma sensu gadać... dotrze owszem,ale może na tydzień, albo wcale. Potem jest to samo.
Najlepsze sytuacje są wtedy gdy juz sie tydzień wcześniej gdzieś umawiamy, na godz 16 ze powiedzmy jedziemy na zakupy (ubrania - dla niego, nie dla mnie). Po czym koło 15 on pisze, że jednak nie bo idzie na siłownie,ale tyko na 1-1,5. No dobra - niech idzie. Ale godz 18-19 dalej go nie ma. Pytasz czemu, a on co? a bo jeszcze nie poszedłem bo oglądałem filmiki na yt, albo bo jeszcze nie skonczyłem. I w dupe bierze cały zaplanowany dzień. Ja specjalnie dla niego wychodzę wcześniej z pracy, przekładam spotkanie ze znajmomymi itp

11

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
nijuuu napisał/a:

Hej,
widzę, że nie tylko ja się z tym tematem nie mogę uporać. może tu koleżanka źle to trochę opisała. Więc napiszę jak to jest u mnie. Plan tygodniowy mojego męża:
pon - 8-16 szkoła 17-21 siłownia
wt - 8-14 szkoła 15-22 praca
śr - 8-15 szkoła 16-21 siłownia 21-23 basen
czw - 8-14 szkoła 15-22 praca
pt - 8-15 szkoła 16-21 siłownia
sb - 10-22 praca
nd - 10-20 praca

Jak ktoś po tym planie tygodniowym mi powie, że jestem PO PROSTU zazdrosna i nie mam czy się zając jak go nie ma, to mnie chyba coś trafi.
Już nie mówiąc o tym, że jak w któryś dzień łaskawie nie idzie do pracy czy na studia to siedzi w domu i ogląda filmiki na yt o ćwiczeniach, potem ćwiczy w domu na drążku rozporowym.
Uprzedzam od razu porady typu: "idź z nim na siłownię" - nienawidzę tego miejsca
Jeśli to pasja faceta - ok zrozumiem, moją to na pewno nie jest i nie będzie. I tak, uprzedzam kolejne pytania i aluzje, byłam niejednokrotnie i za każdym razem nienawidzę jeszcze bardziej, a na pewno nie jestem z tych osób co ruch i sport (nawet ekstremalny) uważają za zło konieczne. Uwielbiam się ruszać i męczyć ćwicząc,ale nie na siłowni. Więc nie mam pojęcia jak to pogodzić. I dlatego bardzo dobrze rozumiem dziewczynę, która zaczęła ten wątek. a z facetem po wielu próbach, stwierdzam, że nie ma sensu gadać... dotrze owszem,ale może na tydzień, albo wcale. Potem jest to samo.
Najlepsze sytuacje są wtedy gdy juz sie tydzień wcześniej gdzieś umawiamy, na godz 16 ze powiedzmy jedziemy na zakupy (ubrania - dla niego, nie dla mnie). Po czym koło 15 on pisze, że jednak nie bo idzie na siłownie,ale tyko na 1-1,5. No dobra - niech idzie. Ale godz 18-19 dalej go nie ma. Pytasz czemu, a on co? a bo jeszcze nie poszedłem bo oglądałem filmiki na yt, albo bo jeszcze nie skonczyłem. I w dupe bierze cały zaplanowany dzień. Ja specjalnie dla niego wychodzę wcześniej z pracy, przekładam spotkanie ze znajmomymi itp

No to przestań przekładać spotkania i organizować czas pod niego. Wyjedź sobie gdzies na tydzien jak możesz. Przestań zajmować się domem, a zacznij sobą - fryzjer, kosmetyczka, spa, cokolwiek. Zacznij częściej wychodzić z domu, spotykać się ze znajomymi. Wieczorne imprezy też wskazane. Zacznij go nie zauważać, olewać i traktować jak współlokatora. Jak się nie ocknie, to raczej niewiele możesz z tego wycisnąć,

12

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Trzy razy w tygodniu to nie jest moim zdaniem dużo. Jak ktoś nie uprawia sportu, to tego nie zrozumie. Ja bez moich treningów nie byłabym szczęśliwa, jak ktoś chce ze mną być, to niestety musi zaakceptować, że od poniedziałku do czwartku wieczorami mnie nie ma w domu, bo trenuję. Piątki, soboty i niedziele mam zwykle trochę luźniejsze, nie ma problemu żeby czasem były całkiem wolne, ale w tygodniu nie ma opcji żeby opuścić trening i koniec - żadne jęczenie nie pomoże, póki nie dzieje się coś absolutnie wymagającego mojej obecności, jakaś wyjątkowa sytuacja. Trening jest świętością i tyle. Jak wychodzę z domu to mnie w sumie z dojazdem nie ma czasem ze 3-4h. Mimo to myślę, że z wygospodarowaniem czasu na życie osobiste nie mam problemu. Nie da się zrobić tak żebym z kimś spędzała czas codziennie, ale jak trzeba, to ten czas się znajdzie.

13

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

No więc ja też nie rozumiem, w czym problem. Mój chodzi na treningi 2x w tygodniu na minimum 5 godzin. Ja czasem dołączam, jak mi się chce. Sama ćwiczę w domu średnio co drugi dzień, czasem częściej, po półtorej godziny. Nie wyobrażam sobie, żeby zaczął mi w tych ćwiczeniach przeszkadzać, bo ma ochotę ze mną posiedzieć. Zawsze może dołączyć smile. Poza tym podstawą zdrowego związku jest wspólna pasja, jeśli tą pasją jest jakiś rodzaj sportu, to jeszcze lepiej. Bo aktywność niemal gwarantuje długie, zdrowe i szczęśliwe życie. Więc zamiast jęczeć, że facet ćwiczy to rusz cztery litery i idź na tę siłownię czy inny trening z nim. Tylko na tym skorzystasz. A przeziębienie to nie grypa. Nie ma się co nad sobą użalać. Czasem i przeziębiona trenuję i korona mi z głowy nie spada. A jak chce się osiągać konkretne sportowe cele, to trening to rzecz święta i nie ma innej opcji, tak jak to WitchQueen napisała. No ale syty głodnego nie zrozumie.

14 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-12-09 03:20:20)

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
WitchQueen napisał/a:

Trzy razy w tygodniu to nie jest moim zdaniem dużo. Jak ktoś nie uprawia sportu, to tego nie zrozumie. Ja bez moich treningów nie byłabym szczęśliwa, jak ktoś chce ze mną być, to niestety musi zaakceptować, że od poniedziałku do czwartku wieczorami mnie nie ma w domu, bo trenuję. Piątki, soboty i niedziele mam zwykle trochę luźniejsze, nie ma problemu żeby czasem były całkiem wolne, ale w tygodniu nie ma opcji żeby opuścić trening i koniec - żadne jęczenie nie pomoże, póki nie dzieje się coś absolutnie wymagającego mojej obecności, jakaś wyjątkowa sytuacja. Trening jest świętością i tyle. Jak wychodzę z domu to mnie w sumie z dojazdem nie ma czasem ze 3-4h. Mimo to myślę, że z wygospodarowaniem czasu na życie osobiste nie mam problemu. Nie da się zrobić tak żebym z kimś spędzała czas codziennie, ale jak trzeba, to ten czas się znajdzie.

No tak, ale popatrz, on ma całe dni zawalone, wraca w nocy praktycznie ciągle, 5 dni w tygodniu, nie ma dla niej nic czasu. Jak chce z nim jechać na zakupy, to nawet wtedy, to olewa. Uważam, że to jest problem. To, że ćwiczy, uwielbia nie jest problemem. No, ale jak ktoś chce, to i tak znajdzie czas dla partnera, a nie tylko trening, praca, szkoła, a resztę ma gdzieś... Skoro nie potrafi jej poświęcić nawet chwili, umawia się, a potem ma gdzieś, to problemem nie są treningi, ale ta postawa ,no każdy w końcu chyba by się wkurzył. Nie ma nic złego w treningach, pewnie, że nie, ale jak jest się w związku, to nic dziwnego, że ukochana może być zła, jeżeli nie poświęcimy jej nic czasu. A i przy treningach można ten czas znaleźć dla drugiej osoby, tylko trzeba chcieć. Można ćwiczyć 3 dni w tygodniu, a nawet i 5 dni w tygodniu, pracować, a i tak mieć czas dla partnera. No więc spróbujcie spojrzeć na postawę jej faceta. Dla mnie jest niefajna i dla mnie dziewczyna wcale nie przesadza. To, że chce choć minimum uwagi nie jest niczym złym. To raczej normalne, że w związku, żeby ten związek przetrwał to trochę czasu się razem spędza, coś razem robi, a nie tylko wszystko ważniejsze. Nie chodzi o żadne ograniczanie, ale nie może być odczucie, że dla partnera jesteśmy na szarym końcu. A on raczej wie, że ona siłowni nie lubi, ale to nic nie szkodzi, on ćwiczy, a potem przecież mogą iść czasem gdziekolwiek czasem, razem, a nie, że on potem od razu zmienia plany. Kilka razy ok, ale jeśli to jest ciągle? No to wtedy taki mąż, ale bardziej na papierze, skoro nie ma nic czasu razem spędzanego i właściwie wszystko zaczyna dzielić. Dlatego ja popieram radę Teo, żeby zaczęła dużo sama wychodzić, może wtedy coś zrozumie? Albo i nie, bo już jej nie zauważa wcale? Wtedy kiepsko. Tu nie chodzi o treningi, pasję, naprawdę, bo nikt tu niczego nie chce zakazywać, to by było chore, ale nie ma co popadać w skrajności myślę.

15

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

nijuuu a co Twój mąż robi 5 godz na siłowni?
Mój jak chodzi to góra 2 h.

Rozumiem troszkę autorke postu.
Ja sama mam za zle gdy mój maż wraca z pracy i zamiast pobyć z nami w domu lub wziąć synka na spacer idzie z kolegami na silownie. I nie ma go 3 h. Wróci i idzie spać lub ogląda tv. A ja cały dzień w domu sama z dzieckiem.
Teraz na siłownie nie chodzi ma przerwe i biega. Prosze by przepisał na mnie karnet ale się nie zgadza. Dziwne? On mógł chodzić ale sam z dzieckiem na te 3 h nie zostanie bym ja miała czas dla siebie.


netmisiek czasami nawet jakby się chciało wyjsć z partnerem to nie można. Ja bym chciała ale ktoś z dzieckiem być musi.

16

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

truskaweczka19 - Ja nie twierdzę, że jego postawa jest dobra, bo nie jest. Jakby mnie ktoś całkiem zlewał, to bym stwierdziła, że widocznie mnie w swoim życiu nie potrzebuje i odeszła, ale nikt za dwójkę dorosłych ludzi nie ustali przecież jak ma wyglądać ich wspólny czas i kiedy w ogóle mają go dla siebie mieć. Poza tym ja pisałam bezpośrednio do autorki tematu, a tam nie ma nic o tym ile pracuje, tylko, że się nią nie opiekuje jak jest przeziębiona i nie odpuszcza nigdy treningów - czyli dla mnie marudzenie.

Facetowi nijuuu to ja nie wiem po co w ogóle kobieta, bo jeżeli ona nie przesadza, to ten grafik jest jakiś masakryczny.

17

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Niezaleznie od pracy, hobby budowanie wiezi polega na spedzaniu czasu razem. Ja np. mam taka prace ze z reguly wracam po 18tej ale zdarza sie ze po 20stej. Co wtedy? Czasami robie cos dla siebie ale najczescie rezygnuje z tego i spedzam 1-2 h z zona. Inny sposob spedzania czasu (samemu) zemscil sie naszymi obopolnymi zdradami. Drugi czlowiek potrzebuje biskosci, zrozumienia, czulosci, poczucia bezpieczenstwa wynikajacego nie tylko z pieniedzy ale z bycia razem. Traktowanie malzenstwa jako "mebla" bo jest zawsze, prawie zawsze msci sie w jakis sposob, co najmniej oddaleniem od siebie.

18

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
chaber05 napisał/a:

Ja też mam swoje hobby, ale gdyby staruszek źle się poczuł zostaję. Kwestia priorytetów. Nasze zainteresowania nie mogą być w hierarchii wyżej niż nasz partner/małżonek/dzieci.

tak wychodzą z założenia kobiety zbyt miłe (to parafraza z ksiażki: faceci kochają zołzy), "zołza" natomiast najpierw zadba o swoje dobre samopoczucie.
Przykład niemalże identyczny do Twojego opisany był w książce: facet realizował swoje pasje, a dziewczyna siedziała w domu z pretensjami/prośbami kiedy poświęci jej więcej czasu.
I rada autorki była taka: zajmij się swoimi pasjami: wyjdź z koleżankami i nie musisz mówić dokładnie o której wrócisz i dzwonić co 10 minut do niego co właśnie robicie. daj mu zatęsknić przez kilka godzin; chodź na aerobik, kurs gotowania czy cokolwiek. Wtedy znów zacznie szaleć za Tobą.
Nie chodzi o to, że Twój mąż ceni siłownię bardziej od Ciebie - on po prostu ma pasję. a ty jaką masz? bo czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, ale zapędzamy się w róg sytuacji gdy jedyną naszą przyjemnością jest spędzanie czasu z mężem i zajmowanie się dziećmi.
Może wyjedz spontanicznie z koleżankami na weekend, z mamą lub siostrą? z pewnością kiedyś miałaś coś, bez czego nie wyobrażałaś sobie życia. warto więc do tego wrócić.
a poza tym kwestia przeziębienia: myślę, że wbrew pozorom ceniłby to, że wyszłaś w związku ze swoimi zajęciami a dopiero potem podałaś mu rosół. wtedy by traktował Cię na równi.a tak, nawet nie ma kiedy zatęsknić, bo cały czas musi z Tobą siedzieć (tak skomentowałby to facet w rozmowie z facetem) - mężczyźni lubią niezależność i chwilę dla siebie (trochę prawdy o tym jest w kabarecie w tytule którego jest empty box)

19

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
Koniusia napisał/a:

nijuuu a co Twój mąż robi 5 godz na siłowni?
Mój jak chodzi to góra 2 h.

Rozumiem troszkę autorke postu.
Ja sama mam za zle gdy mój maż wraca z pracy i zamiast pobyć z nami w domu lub wziąć synka na spacer idzie z kolegami na silownie. I nie ma go 3 h. Wróci i idzie spać lub ogląda tv. A ja cały dzień w domu sama z dzieckiem.
Teraz na siłownie nie chodzi ma przerwe i biega. Prosze by przepisał na mnie karnet ale się nie zgadza. Dziwne? On mógł chodzić ale sam z dzieckiem na te 3 h nie zostanie bym ja miała czas dla siebie.


netmisiek czasami nawet jakby się chciało wyjsć z partnerem to nie można. Ja bym chciała ale ktoś z dzieckiem być musi.

masz okropną sytuację. On po pracy, potem musi po pracy odpocząć wiec spędza czas np na siłowni. a ty w pracy caaaały czas. Myślę, że rozwiązaniem byłoby, gdyby rzeczywiście przepisał karnet na Ciebie i posiedział z maluchem. a jak nie, to niech opłaci opiekunkę na czas twojej nieobecności a karnet kup sama( jeśli tylko pozwalają ci na to fundusze - i jeśli masz własny budżet, inaczej możesz usłyszeć, że trwonisz pieniądze)

20

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Właśnie nie rozumiem tej postawy zakładającej poświęcenie tego co się kocha robić na potrzeby związku "bo miłość jest najważniejsza" "bo pasja nie może być ważniejsza od rodziny". Bliskie osoby nie powinny się czuć zaniedbywane, ale rzucanie tego, co nam sprawia radość jest bez sensu. Poza tym, to przecież nie moja wina, że ta druga osoba jak ja jestem na treningu siedzi i myśli, że jest sama, że ja poszłam tam się bić i tarzać po podłodze z bandą facetów i czy znowu ćwiczę w parterze z tym napakowanym kolegą, co wygląda jak ruski morderca tongue
Nie moja wina, że ta druga osoba nigdzie nie zamierza wychodzić, bo woli grzać tyłek w domu, siłą przecież nikogo nie trzymam. Z poprzednim facetem jak byłam, to właśnie jeździłam dużo konno, on trenował szermierkę i tajski boks i oboje rozumieliśmy, że jedno, albo drugie musi wyjść, bo ma trening. Przecież wróci i będziemy mieli wtedy czas dla siebie. Wszystko jest do dogadania.
A już ze szczęścia bym chyba nie wyrobiła jakbym znalazła faceta, który chociaż od czasu do czasu będzie ze mną chodził na treningi.

21 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-12-09 23:00:19)

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
WitchQueen napisał/a:

truskaweczka19 - Ja nie twierdzę, że jego postawa jest dobra, bo nie jest. Jakby mnie ktoś całkiem zlewał, to bym stwierdziła, że widocznie mnie w swoim życiu nie potrzebuje i odeszła, ale nikt za dwójkę dorosłych ludzi nie ustali przecież jak ma wyglądać ich wspólny czas i kiedy w ogóle mają go dla siebie mieć. Poza tym ja pisałam bezpośrednio do autorki tematu, a tam nie ma nic o tym ile pracuje, tylko, że się nią nie opiekuje jak jest przeziębiona i nie odpuszcza nigdy treningów - czyli dla mnie marudzenie.

Facetowi nijuuu to ja nie wiem po co w ogóle kobieta, bo jeżeli ona nie przesadza, to ten grafik jest jakiś masakryczny.

Aaa, do autorki tematu pisałaś, źle zrozumiałam. No chyba, że tak, to racja. Ja o njuuu pisałam. No właśnie sytuacja njuuu jest inna, dlatego też zastanawiam się po co mu kobieta, czasu jej nie poświęca nawet trochę jak widać. Takim sposobem zawsze ludzie się od siebie oddalą, nie chodzi o to, by zawsze być razem, ale wcale nie będąc razem też źle, bo zanika bliskość i wszystko co ważne w związku.

22

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Oj tak, siłownia uzależnia, w ogóle aktywność fizyczna uzależnia i to zostało już potwierdzone naukowo - bez względu na płeć. W trakcie wysiłku fizycznego organizm człowieka produkuje hormony szczęścia, dzięki którym uzyskuje się podobny stan jak przy orgaxmie albo jedzeniu czekolady ;p (to drugie jest słabsze, chociaż jak kto woli). Zresztą myślę, że każda pasja działa podobnie.

Autorka wątku pewnie przesadza i szkoda, że nie podzieliła się z nami szczegółami.

Co do Nijuuu...

nijuuu napisał/a:

Plan tygodniowy mojego męża:
pon - 8-16 szkoła 17-21 siłownia
wt - 8-14 szkoła 15-22 praca
śr - 8-15 szkoła 16-21 siłownia 21-23 basen
czw - 8-14 szkoła 15-22 praca
pt - 8-15 szkoła 16-21 siłownia
sb - 10-22 praca
nd - 10-20 praca

Nie chcę wywoływać burzy, albo coś w tym planie szwankuje, albo ty wyolbrzymiasz, albo taki plan jest od niedawna (i to tylko początkowa fascynacja, która wkrótce się unormuje), albo twój mąż cię oszukuje i robi w tym czasie coś innego (nie mówię, że zaraz zdradza)... 4 h na siłowni to bardzo dużo... szczególnie intrygująca jest środa, gdzie do 5 h siłowni trzeba jeszcze dodać 2 godzinki basenu (7 h wysiłku? seriously?) i jeszcze mi może powiesz, że do domu przyjeżdża przed północą, a potem zrywa się z łóżka przed 7, żeby zdążyć na 8 na zajęcia... to po prostu niemożliwe... tzn. możliwe, ale nie przy takim trybie dni, jakie sobie narzucił...

gdyby twój mąż miał taki grafik od miesięcy/lat... to jak udałoby mu się nakłonić cię do małżeństwa? Zresztą on ma w ogóle dla ciebie siły? Kiedy przygotowuje się do zajęć, kolokwiów? Wkrótce zaczyna się sesja...

23

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Mi ta środa tez podpadła. Organizm, żeby się zregenerować, potrzebuje minimum 9 godzin snu. A nie 7. Chyba że zamiast basenu poci się w saunie, albo po prostu ściemnia i coś kombinuje na boku, albo po prostu łazi gdzieś, a tobie mówi, że to siłownia lub praca. Przejdź się kiedyś z nim, tak znienacka. Zobaczysz, czy się zacznie motać i szperać w telefonie, czy raczej się ucieszy.

24 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-12-10 09:10:49)

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Co on robi na tej siłowni 5 godzin? Trening zawodników zaawansowanych to około 45-60 minut. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że on wtedy jest na siłowni.

25 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-12-10 10:51:01)

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Mamy podobny temat w dziale psychologia, tutaj wklejam moja odpowiedz na podany tam problem "rowerowy" autorki:

"Droga Izo, nie ma obiektywnej odpowiedzi na Twój problem a wszystko zależy jak sobie meza "wychowasz". Jakis czas temu pojawil się na forum temat siłowni i spędzania tam całego czasu przez parnera a odpowiedzi w temacie były na pewno nieobiektywne, przewazaly glosy ze strony tych co "sport uprawiają".

Tutaj mamy kilka problemów:

1. Oczywiście ze hobby, zainteresowania sa ważne i nie należy ludziom im zakazywać, z drugiej strony pojawia się kwestia czasowa oraz w przypadku autorki "monotematyczność" rozmow z mezem. To drugie mnie bardzo niepokoi bo w pracy mam taka kolezanke która przez prawie 1,5 roku była "monotematyczna" i wszyscy mieli tego serdecznie dość keidy wchodzila i już było wiadomo o czym będzie mowic. Jest to wiec również kwestia kultury oraz dostrzeganiem drugiego człowieka.
Ja mogę się czyms fascynować ale z czasem zauwazylem ze nie każdego to interesuje, nawet jeśli chodzi o parnera. Za to sa na pewno inne wspólne tematy. Trzeba się tutaj nauczyć komunikować i mowic prosto ze może porozmawiajmy o czyms innym, wiesz dzisiaj to, tamto. Moza tez trochę zainteresować się hobby meza i pobutac o to i owo. Chodzi o to żeby maza widział akceptacje tego co robi a z drugiej strony żeby zauwazyl ze również sa inne aspekty zycia i rozmowy z Toba nie musza dotyczyc jego hobby.

2. Zupelnie inna sprawa wrzucana do jednego worka jest aspekt czasowy hobby. Otoz można mieć pretensje o podzial obowiazkow ale to trzeba sobie wypracować poprzez wychowanie parnera i rozne "sztuczki" jak choćby z ta opisane o swoim hobby. Prawdziwy problem jest inny. Jeśli spędzamy mało czasu z parnerem to oslabia się wiez emocjonalna miedzy nami, co może skutkować roznymi problemami w przyszłości, w malzenstwie, ze zdrada czy rozpadem związku wlacznie. Dzieje się tak dlatego ze druga osoba oczekuje poswiecenia czasu, uwagi i spedzanai go razem, zwłaszcza ze tego typu potrzeby spelniaja układy towarzyskie a jeśli ich nie ma w pracy czy poza domem w postaci przyjaciol, to spelnenia tej potrzeby oczekuje się w domu.

Jeśli wiec sytuacja wygląda tak, ze nie spędzamy ze sobą tych chociaż 2h dziennie oraz dnia w weekend to to nie jest malzenstwo, tylko układ domowo-hotelowy. W temacie siłowni były przykłady ze ktoś przychodzi z pracy, idzie na silownie wraca po 23, potem pracuje w domu w weekendy. To typowy układ domowo-hotelowy a nie normalne malzenstwo. I nie dziwi wtedy ze ludzie uciekają na silownie bo w domu zla atmosfera.

W Twoim przypadku maz spedza chyba 1 - 1,5 dnia w weekendy w domu, wieczory w domu wiec należy to jakos efektywnie wykorzystać, bo jeśli wraca z roweru i idzie spac to nie jest dobrze, czy nie ma go caly dzień w weekend, tak samo nie dobrze. Natomiast jeśli macie wieczorem te 1-2h dla siebie, dzień czy pol dnia w weekend (jeśli powrot po południu oznacza powrot po 16,17tej to nie jest dobrze - niech wyjezdza wcześniej) to trzeba je dobrze wykorzystać. Poza tym ważne dla wiezi rodzinnej sa wspólne posiłki czy to codzienne kolacje, czy sniadanai i obiady w weekend. I o to trzeba walczyc bo inaczej - mamy hotel. Natomiast oddzielna sprawa sa obowiązki bo tu czujesz się niedoceniania. To kwestia organizacji i wychowania. Można np. zrobić grafik. Na pewno masz tutaj dużo racji w tym co piszesz i możesz zastoswoac dużo inwencji organizacyjnej."

Mysle, moim zdaniem zachwalając swoje układy domowo-hotelowe brniecie w slepa uliczke albo...jest to ucieczka lub radzenie sobie z sytuacja w malzenstwie. Można i tak, czego nie neguje jeśli alternatywna jest w rzeczywistości jego rozpad. Jednak jeśli jest dobrze to układ domowo-hotelowy może w perspektywie czasu, tak oslabic wiezi malzenskie ze oboje małżonkowie będą czuli się opuszczeni, samotni i niespełnieni.

26

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
Marcjano napisał/a:

Co on robi na tej siłowni 5 godzin? Trening zawodników zaawansowanych to około 45-60 minut. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że on wtedy jest na siłowni.

No oprócz tego, że nie poświęca swojej kobiecie nic czasu, nie chce nic tu zmienić, jakby ona była tylko obok jak obca kobieta, to faktycznie brzmi to też podejrzanie. Też bym była za tym, że to nie są tylko treningi.

27

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Siłownia to nie tylko trening, to styl życia.Trening dwugodzinny jest standardem.Pogaduchy przed i po, zbierze się cztery godziny.Basen po-jak najbardziej, na rozluźnienie.W opisanym grafiku nie ma nic szczególnego.

28

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
pitagoras napisał/a:

Siłownia to nie tylko trening, to styl życia.Trening dwugodzinny jest standardem.Pogaduchy przed i po, zbierze się cztery godziny.Basen po-jak najbardziej, na rozluźnienie.W opisanym grafiku nie ma nic szczególnego.

Tyle, że z takim grafikiem nie poświęca żonie nic czasu i nie próbuje znaleźć dla niej nawet godziny...

29 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-12-11 08:49:28)

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
pitagoras napisał/a:

Siłownia to nie tylko trening, to styl życia.Trening dwugodzinny jest standardem.Pogaduchy przed i po, zbierze się cztery godziny.Basen po-jak najbardziej, na rozluźnienie.W opisanym grafiku nie ma nic szczególnego.

Nie wiem gdzie trenujesz. Ja trenuję na siłowni wraz z mistrzami świata i europy i im trening nie zajmuje więcej niż 45-60 minut. Mi zresztą też, a trenuję intensywnie. Zresztą nawet badania naukowe dowodzą, że trening dłuższy jak godzinę nie ma najmniejszego sensu. No chyba, że jesteś trójboistą i masz przerwy miedzy seriami po 5 minut to wtedy tak. Nie widziałem, żeby jakiś poważny zawodnik robił trening po dwie godziny. Są tacy co trenują nawet i po 2,5 ale odkąd ich widuję to żadnych postępów nie zrobili. Dlatego mi nie pasuje te 5 godzin. Zbyt wiele lat trenuję żebym w to uwierzył.

30

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Jest jeszcze taki niuans: mąż autorki nie jest zapewne zawodowym kulturystą...
Treningi godzinne robią ludzi ćwiczący codziennie.Jak ktoś chodzi trzy raz w tygodni, to jednorazowo robi przynajmniej dwie grupy mięśniowe- to już jest godzina x 2 ; do tego normalni ''osiedlowi'' pakerzy ćwiczą bardziej siłowo, z dłuższymi przerwami między seriami, potem ze 40 minut aerobów na koniec.
Nieważne, jak to się ma do najnowszych odkryć i obiektywnej skuteczności.W kontekście tego wątku wystarczy zadowolić się faktem, że tak po prostu jest.

31

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Moja wizja treningowa legła w gruzach:P Ale będę dalej robił swoje. To chociaż przynosi efekty:) A i życie rodzinne nie ucierpi:D

32 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-12-11 23:08:52)

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Co do nijuuu to ma tragicznie i facet to raczej nie potrzebuje i kobiety i zwiazku wogole bo nie ma czasu na to niech siue najpier opanuje a potem bierze za zwiazki.
Wedlog mnie hobby jest ok ale nie mozesz tez zajmowac wiecej czasu i zaastepowac druga polowke bi wtedy co to za zwiazek, nie mowi sie ze ktos ma rezygnowac ale jakis umiar musi byc we wszystkim. A gadanie ze ktos z kims musi to samop robic tez jest bez sennsowne bo nie kazdy musi to samo lubic i tyle. Jak sie jest w zwiazku to trzeba mu czas poswiecic, wesmy przyklad osoba wolna zajmuje sie calosciowo wolnym czasem na swoich pasjach i co wchodzi w ziwazek nie zmieniajac tego to przeciez chore bo nie bedzie mial czasu dla drugiej strony wiec troche musi zrezygnowac jakis kompromis itp,
Zwiazek nie powinien nas ograniczac zeby ze wszystkiego rezygnowac ale nie tez w druga strne przeginac i zajmowac sie tylko soba a nie byc z kobieta gdzies pojsc czy co kolwiek. To tak samo jak ktos duzo pracuje i nie ma czasu dla rodziny to tez sie nazywa pracoholizm wiec i w innych sytuacjach tez tak moze byc jak z silownia jezeli nie jest zawodowcem to za duzo spedza tam czasu.
Zreszta nie rozumiem jak sie nibykogos kocha i chce byc z nim to sie z nim jest a nie tylko swoje sprawy i nic wiecej.

Jak sie pochodzo co drugi dzien na dwie godzinki to powinno wystarczyc dla zwyklej osoby dla atywnosci a nie przesiadywanie , jak dla mnie to sa typy facetow takich ktorzy tylko zdobyc kobiete potem robi co chce a ona obie tylko jest i tyle i juz mysli ze bedzie i nie trzeba z nia czasu spedzac. Sa tacuy bo wiem nie mowie ze wasi tacyu musza byc ale sa tacy ludzie ale wy kobiety tego nie widzicie nieraz myslicie ze on pasje czy spotkania z kolegami ale to wszystko wymowki zeby z wami nie byc.

Jak dla mnie to chce sie przebywac gdzies pojsc z wlasna kobieta jakos ten czas znalezc dogadac sie  a jak ktos przelada inne sprawy ponad zwiazek niech spada bo jak nie ma czasu to po co jest w zwiazku dla samego statusu.

33

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
pitagoras napisał/a:

Siłownia to nie tylko trening, to styl życia.Trening dwugodzinny jest standardem.Pogaduchy przed i po, zbierze się cztery godziny.Basen po-jak najbardziej, na rozluźnienie.W opisanym grafiku nie ma nic szczególnego.

Wiesz co chodzilem sporo lat kieyds na silownie z jednym sie zhodze ze do dwoch godzin byl trenigd ale nie z tymi pogsaduchami twoimi ze ci drugioe tyle czasu zajmuja, u nas sie rozmawialo w miedzy czasie chwili odpoczynku zwolnienia sie sprzetiu jakigos, i np. droga powrotna wiec rozmawialo sie w czasie treningu, a ty ti a jakis dodatkowych dwoch godzinach gadania mowisz. To marnowanie czasu lubilem silownie ale nie lubie marnowac czasu tyle.

34

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Racja, poza tym jakieś długie pogaduszki u facetów to chyba nie jest aż tak częste, by miało być aż tak, że 2 godziny więcej wink

35

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

to faceci odbywają coś takiego jak pogaduszki? na siłowni? prawdę mówiąc nigdy takich tam nie spotkałam, ale specem jakimś wielkim nie jestem, a i w siłowni do tej pory byłam tylko jednej... może w innych panują inne zwyczaje

36

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
marchewa91 napisał/a:

to faceci odbywają coś takiego jak pogaduszki? na siłowni? prawdę mówiąc nigdy takich tam nie spotkałam, ale specem jakimś wielkim nie jestem, a i w siłowni do tej pory byłam tylko jednej... może w innych panują inne zwyczaje

No właśnie, też piszę, że to raczej dziwne, zwłaszcza jakby to miały być ciągle te pogaduszki po 2 godziny big_smile

37

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

takie męskie ploteczki wink w stylu: czytałem ostatnio w "Poradniku kulturysty" w dziale kosmetyki o zajebistym olejku do ciała! Muskuły się po nim błyszczą jak diamenty!

big_smile

38

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

To by było zabawne big_smile No albo rozmowy o tym ile kto wyciska na klatę, ile przebiegł na bieżni czy cokolwiek innego tongue No i tak przez 2 godziny 3 dni w tygodniu, to by było ciekawe big_smile

39

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

takie rozmowy to raczej standard ;p ale rzucone w biegu bez wdawania się w szczegóły... wiesz dla oznaczenia terytorium i podsumowania, kto tu jest największym maczo, gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości ;p

40

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Tak, same takie rozmowy i przechwalanie się tak, ale nie przez 2 godziny 3 dni w tygodniu właśnie wink O to mi chodzi.

41

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

W trakcie treningu raczej się nie rozmawia wcale. Poważnym treningu.

42

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Hmmmm sama chodze na silownie, coprawda mi trening zajmuje od 1godz do 1.5, ale zaobserwowalam, ze sa tam osoby, ktore faktycznie spedzaja tam po kilka h. Dlaczego? Bo zawsze spotkaja kogos znajomego, zrobia jedna serie cwiczen, i ida rozmawiac ze znajomymi. Co dla mnie osobiscie jest bez sensu, bo ledwo rozgrzeje miesnie, a zaraz nie dostaja zadnego wycisku. Nie chcialabym byc w skorze tych osob. Co jest najlepsze, najczesciej widze takie zachowanie u mezczyzn. Kobiety najczesciej robia swoje i jada do domu. A mezczyzni siedza godzinami wink a efekty gorsze niz moje po 3miesiacach cwiczen.

Moj ukochany tez cwiczy na silowni. Jako ze niestety obecnie zyjemy na odleglosc, jakos jeszcze nigdy sie nie zdarzylo, zeby, jak dzwonie ja do niego czy on do mnie, drugie powie "Kochanie jestem na silowni musze sie skoncentrowac" zeby sie obrazac. Ale u nas jest co innego, bo obydwoje dzielimy ta pasje, po czym zawsze po treningu chwalimy sie nawzajem jakie udalo nam sie pobic wlasne rekordy.
jak poznalam mojego M. Tez nie lubilam silowni, teraz jak nie pojde dluzej niz 3dni, czuje sie zle, nic mi sie nie chce. To on mi pokazal, ze na silowni, mimo wysilku jest przyjemnie, i dzielimy swoja wspolna pasje. Do Autorki watku, moze tak jak Ci pisalo juz kilka osob, wybierz sie kilka razy z facetem na silownie? Moze wtedy bedzie Ci latwiej go zrozumiec

43

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

A ja nie uwazam zeby musila chodzic znim i ona moze rozumie ze on chce to robic alke jest druga strona swoje pasje czy zainteresowania jak wszystko z umiarem a nie kosztem drugiej osoby. to po co komus partner partnerka jak sie nie ma dla niego czasu nbo moje zajecia wazniejsze taka prawda. I jestem zadaina nie godzic sie na takie cos tylko szukac i sie dobrac dobrze rozmawiac duzo na poczatku zeby si eodwiedziec jakie kto am zwyczaje i ogolnie.

44

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Chodzi o to zeby nie mylic. Pasje swoja droga a czas dla zwiazku swoja droga. Bo mnie sie wydaje ze czesto klotnia wyglada tak, ze jednej stronie chodzi o czas ale wypomina ten czas przez przyzmat pasjii parnera, ten drugi wtedy czuje sie atakowany i broni swego. Kazdy broni swego i ma racje, mimo ze oboje rozmawiaja o czyms zupelnie innym. To wskrocie. Nie bede tego rozwijal.

45

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
maniek_z_maniek napisał/a:

Chodzi o to zeby nie mylic. Pasje swoja droga a czas dla zwiazku swoja droga. Bo mnie sie wydaje ze czesto klotnia wyglada tak, ze jednej stronie chodzi o czas ale wypomina ten czas przez przyzmat pasjii parnera, ten drugi wtedy czuje sie atakowany i broni swego. Kazdy broni swego i ma racje, mimo ze oboje rozmawiaja o czyms zupelnie innym. To wskrocie. Nie bede tego rozwijal.

No tak, samej pasji nie ma co atakować. To, że mamy czas dla siebie też oddzielnie, rozwijamy się to jest dobrze i potrzebne, wiadomo. Zgadzam się, że chodzi tu po prostu, żeby był też czas razem, bo inaczej właśnie ludzie się oddalą.

46

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Kobieto jak ja Cię rozumiem...mój mąż jest uzależniony od siłowni.chodził na nią od zawsze ale od pół roku jest juz jakiś dramat.tylko kurczak, ryż ,moje białko,mój  biceps itd.nie da się o niczym innym od niego usłyszeć.z reszta nie ma nawet czasu na pogawędki bo przecież jest jeszcze jego guru- trener któremu trzeba poświęcić życie. Wgl nie interesuje sie mną,wrzeszczy tylko ciągle na mnie i córkę, seks coraz rzadziej, nie wiem albo siłownia go wystarczająco podnieca albo ten trenerek który na pedała mi wygląda zaczął go jarać.  Z resztą co to za seks jeśli od kiedy zaczął tak bardzo się angażować w siłownię  prawie mu nie staje..  moja frustracja sięga zenitu a on problemu nie widzi.jestem na skraju wytrzymałości i myślę by go zostawić i znaleźć sobie kogoś dla kogo będę coś znaczyć:(

47

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Znam przypadek, że facet mający żonę chodził na siłownię, bo był gejem.. ale przeważnie facet nagle chodzi po to bo ma inną babkę na oku. Życie.

48

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Niestety z facetami tak jest, fiksują się na jednym temacie.

49

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
agachmielak91 napisał/a:

Niestety z facetami tak jest, fiksują się na jednym temacie.

Ta, zwłaszcza 9 lat od założenia tematu,

50

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
maku2 napisał/a:

Ta, zwłaszcza 9 lat od założenia tematu,

Autorka cytowanego posta w ogóle wydaje się być amatorką wykopalisk wink.

51

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
Olinka napisał/a:
maku2 napisał/a:

Ta, zwłaszcza 9 lat od założenia tematu,

Autorka cytowanego posta w ogóle wydaje się być amatorką wykopalisk wink.

W zasadzie to przyjemniej mi się czyta jakiś stary wątek niż kolejny tom sagi "Jestem za jakiś tam i nikt mnie nie chce". wink

52

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Mój chodził 3-4 razy w tygodniu, ale jazda tam, trening, ogarnięcie, powrót max 2,5h. Cieszyłam się, że o siebie dba, a od 4 miesięcy jeżdżę z Nim big_smile Nie rozumiem jak można tam spędzać tak dużo czasu? Uważam, że fajnie, że Twój ćwiczy ale tak samo powinien znajdować czas dla Ciebie smile

53

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Gdzieś czytałem jakis artykuł że jest dużo facetów gdzie po urodzenia dziecka nagle im się przypomina że mają różne hobby i zaczynają spełniac się w tych hobby (siłownie, wspinaczki, triatlony i itd) i są tylko goścmi w domu.

Wygląda że niektórzy faceci jak spłodzą już dziecko to czują się juz spełnieni i mają już to "odhaczone" i wole spełniać się w "ciekawszych" sprawach niż przewijanie/kąpanie/karmienie dziecka czy zajmowaniem się nim ..

Wygląda że twój maż po prostu ucieka z domu i od obowiązków ...

Jak dla mnie zupełnie nie nadaje się na męża/partnera. To duże dziecko a nie mężczyzna, który powinien wiedzieć że rodzina i dzieci to też obowiązki i trzeba im sprostać a tutaj jak szczeniak ucieka od obowiązków i problemów ..

54

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Z tym jest różnie.
Powracają do hobby z przeszłości ( lat młodzieńczych), bądź odpala się kryzys wieku średniego, lub też się tak zapuścili, że wstają sprzed kanapy  po opamiętaniu się , że jak nic ze sobą nie zrobią to niewiele im zostało. I to wcale nie jest po urodzeniu, ale bywa, że i przed, nie zawsze ktoś musi być też nawet w związku.
Po prostu lampa odpala i tyle smile .
Ile czasu  schodzi tygodniowo na trening, to wszystko zależy od uprawianej  dyscypliny, niemniej nawet w tej najmniej pożerającej czas można się zafiksować i przedwcześnie spalić robiąc sobie krzywdę do końca życia i bywa, że wielu właśnie taką sobie robi.

55

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Witam. Wiecie co ? Założyłem specjalnie konto tu by napisać coś od siebie . Jestem facetem który jest 12 lat młodszy od swojej partnerki. Ona ma dwie córki z którymi nie do końca się dogaduje mimo że chciał bym żeby ta relacją była dużo lepsza. Ja mam syn który jest tydzień u mnie a kolejny tydzień spędza u swojej mamy. Takie naprzemienne wychowanie. Mam dość już trochę całego życia powiem wam szczerze. Dwa lata temu kupiliśmy dom . Wyremontowałem go i mieszkamy w nim teraz. Dwa lata mi to zajęło gdyż wiadomo że w tym czasie też pracowałem.  Na dwa lata też zrezygnowałem z siłowni mimo że kocham to. Od roku może więcej zacząłem treningi (3x w tygodniu po 2h - 2.5h z dojazdem). Często klocimy się z moją partnerką. Nie nawidzi mojej siłowni I mówi że jestem dzieciakiem bo ludzie którzy mają dom i rodziny to nie powinni trenować tylko iść i porąbać drewno. Ona tego nie rozumie bo nie trenuje i tego nie lubi. W kłótniach często obwiniasz mnie wtedy że a to relacje z jej córkami to też moja wina, że w domu nic nie robię (święty nie jestem bo faktycznie potrafię mieć lenia ale nie zgadzam się z tym że nic nie robię bo i gotuje obiady jak trzeba i wszystko co będzie mi kazać to zrobie) . Że chodząc na siłownię to jestem jakimś narcyzem i że jej się śmiać chce ze mnie . Kompletnie nie szanuje mojej pasji. Nawet nie próbuję już z nią rozmawiać bo to nic nie daje i za każdym razem jestem zmieszany z błotem bo jej zdanie to powinienem w domu siedzieć I wykonywać obowiązki a jak mam jechać na silownie to patrzy na mnie krzywo. Nawet wysłuchuje pretensje że chce trochę zrzucić wagę i jem ten przysłowiowy ryż z kurczakiem który sam sobie przyrządzam a po wszystkim myje co do joty każde naczynie żeby tylko Nawet nie miała się o co przyczepić mnie. Powiem wam że jestem załamany i przytłoczony tym wszystkim bo nie jest mi źle że ona mojej pasji ze mną nie wykonuje tylko że nawet nie szanuje tego co robię A o wszystko w związku jestem obwiniany tylko ja. Jeszcze nie wiece co to są prawdziwe problemy. Jak będziecie mieć tak że wracacie po 8 godzinach z pracy i nie macie Nawet ochoty wracać do własnego domu to wtedy jest prawdziwy problem a ja właśnie teraz przez to przechodzę.  Nie potrafię już sobie poradzić .

56

Odp: Siłownia ważniejsza od żony
Venomix napisał/a:

Witam. Wiecie co ? Założyłem specjalnie konto tu by napisać coś od siebie . Jestem facetem który jest 12 lat młodszy od swojej partnerki. Ona ma dwie córki z którymi nie do końca się dogaduje mimo że chciał bym żeby ta relacją była dużo lepsza. Ja mam syn który jest tydzień u mnie a kolejny tydzień spędza u swojej mamy. Takie naprzemienne wychowanie. Mam dość już trochę całego życia powiem wam szczerze. Dwa lata temu kupiliśmy dom . Wyremontowałem go i mieszkamy w nim teraz. Dwa lata mi to zajęło gdyż wiadomo że w tym czasie też pracowałem.  Na dwa lata też zrezygnowałem z siłowni mimo że kocham to. Od roku może więcej zacząłem treningi (3x w tygodniu po 2h - 2.5h z dojazdem). Często klocimy się z moją partnerką. Nie nawidzi mojej siłowni I mówi że jestem dzieciakiem bo ludzie którzy mają dom i rodziny to nie powinni trenować tylko iść i porąbać drewno. Ona tego nie rozumie bo nie trenuje i tego nie lubi. W kłótniach często obwiniasz mnie wtedy że a to relacje z jej córkami to też moja wina, że w domu nic nie robię (święty nie jestem bo faktycznie potrafię mieć lenia ale nie zgadzam się z tym że nic nie robię bo i gotuje obiady jak trzeba i wszystko co będzie mi kazać to zrobie) . Że chodząc na siłownię to jestem jakimś narcyzem i że jej się śmiać chce ze mnie . Kompletnie nie szanuje mojej pasji. Nawet nie próbuję już z nią rozmawiać bo to nic nie daje i za każdym razem jestem zmieszany z błotem bo jej zdanie to powinienem w domu siedzieć I wykonywać obowiązki a jak mam jechać na silownie to patrzy na mnie krzywo. Nawet wysłuchuje pretensje że chce trochę zrzucić wagę i jem ten przysłowiowy ryż z kurczakiem który sam sobie przyrządzam a po wszystkim myje co do joty każde naczynie żeby tylko Nawet nie miała się o co przyczepić mnie. Powiem wam że jestem załamany i przytłoczony tym wszystkim bo nie jest mi źle że ona mojej pasji ze mną nie wykonuje tylko że nawet nie szanuje tego co robię A o wszystko w związku jestem obwiniany tylko ja. Jeszcze nie wiece co to są prawdziwe problemy. Jak będziecie mieć tak że wracacie po 8 godzinach z pracy i nie macie Nawet ochoty wracać do własnego domu to wtedy jest prawdziwy problem a ja właśnie teraz przez to przechodzę.  Nie potrafię już sobie poradzić .

Pomimo że temat podobny, to jednak dotyczy konkretnej, osobistej sytuacji, dlatego lepiej będzie, jeśli powyższy post skopiujesz i założysz swój własny wątek. Wtedy swobodnie porozmawiasz o wszystkim, co dotyczy Ciebie, Twojej partnerki i tego, co dzieje się między Wami.

57

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

A jak założyć nowy temat ? Przepraszam ale ciężko mi się odnaleźć odrobinę

58

Odp: Siłownia ważniejsza od żony

Wybierz pasujący do problemu dział i tam po prawej stronie znajdziesz "utwórz nowy temat", kliknij w to, potem na pewno już sobie poradzisz.

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Siłownia ważniejsza od żony

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024