Powiem wprost, jestem z chłopakiem przez pół roku, chociaż znamy się dłużej (2 lata). Jest to związek na odległość. Na początku związku było cudownie, czułam sie kochana, zauważana. A teraz? Przeminęło z wiatrem. Od jakichś 2 tygodni codziennie się kłócimy. Ale w czym jest problem? On w ogóle mnie nie zauważa... Olewa, zważa tylko na siebie i swoje uczucia. Mówiłam mu o tym setki razy, ale nic nie pomaga. On słyszy tylko to co chce usłyszeć. Jego musi być na wierzchu. Ja już w kłótniach/rozmowach się nawet nie odzywam, bo po co? Skoro on ma to głęboko w 4 literkach. Ciągle tylko słyszę, że moja wina, ja coś robie źle, coś przeze mnie. Nie wiem już jak mam sobie poradzić. On traktuje mnie jak przedmiot, nie chce się z nim rozstawać ![]()
2 2014-10-12 18:57:48 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-10-12 18:59:50)
...jestem z chłopakiem przez pół roku....Jest to związek na odległość...codziennie się kłócimy...słyszę, że moja wina, ja coś robie źle, coś przeze mnie...On traktuje mnie jak przedmiot, nie chce się z nim rozstawać
![]()
Nie chcesz się z nim rozstawać? Mimo, że czujesz, że traktuje Cię jak przedmiot? Mimo, że podkopuje (skutecznie) Twoje poczucie wartosci? Skoro wszystko robisz źle, wszystko (złe) jest Twoja winą - to co daje Ci ten "związek"?
Jednego nie rozumiem: skoro to związek "na odległość" to jak te kłótnie wyglądają? Bo wiesz, rozumiałbym takie kłótnie i takie teksty na każdym kroku z jego strony gdybyście mieszkali razem... To "rozumiałbym" znaczy, że wówczas są wyjątkowo i boleśnie odczuwalne jeśli ze strony tej bliskiej osoby... Ale jeśli nie mieszkacie razem, a takie kłótnie mają miejsce...?
W sumie to i tak chyba nie ma wiekszego znaczenia. Wiesz, bycie "z kimś", związek to jest coś, co powinno ...dodawać nam skrzydeł, powinno czynić szczęśliwym. Bycie z kimś nie powinno wyglądać jak jakaś ...kara. A Twój opis Waszej znajomości wyglada jak karanie Ciebie za to, że ...jesteś. Bycie w związku to wzajemne wspieranie się, szacunek, wyrozumiałość i uczucie rzecz jasna.
Jeśli ten chłopak potrzebuje osobistej ofiary do odreagowywania własnych frustracji - i Ty nią właśnie jesteś - to lepiej z tego się uwolnij. Nikt doskonały nie jest, a Twój chłopak też zapewne ma jakieś ...niedoskonałości, a skoro Ty jemu tego nie wypominasz i go w ten sposób nie niszczysz psychicznie - on też nie powinien... Skoro pozwala sobie na takie Ciebie traktowanie - powinnaś zakończyć taki związek, bo za niedługi czas staniesz sie wrakiem psychicznym...
Być może jest typem toksyka i związek z takim człowiekiem wyniszcza partnera...
Zawsze mozesz mu próbować uświadomić jak sie z tym wszystkim czujesz, że Cię rani i nie jesteś szczęśliwą. Jeśli ma rozum i mu zależy na Tobie - moze coś pojmie i zmieni swój stosunek do Ciebie... Ale to wątpliwe.
Bardzo często to wynika z problemów z komunikacją potrzeb, lub kompletnie odmiennymi priorytetami w związku. Pierwszy pogodzisz np sugetiami pozytywnymi, a nie wyrzutami np chwaleniem, a w drugim przypadku to niestety trzeba byc empatycznym i kompromisowym człowiekiem, więc tego nie zmienisz.
Jednego nie rozumiem: skoro to związek "na odległość" to jak te kłótnie wyglądają? Bo wiesz, rozumiałbym takie kłótnie i takie teksty na każdym kroku z jego strony gdybyście mieszkali razem... To "rozumiałbym" znaczy, że wówczas są wyjątkowo i boleśnie odczuwalne jeśli ze strony tej bliskiej osoby... Ale jeśli nie mieszkacie razem, a takie kłótnie mają miejsce...?
Jedyny kontakt jaki mamy na co dzień to rozmowa przez telefon. Zazwyczaj wszystko odbywa się na zasadzie "ja słowo, on słowo" i wynika niepotrzebna scysja. Jak się spotykamy nie ma miejsca na kłótnie, więc problem ten występuje tylko, gdy rozmawiamy przez telefon.
Ale mimo wszystko dziękuję. Mogłam się wygadać, bo w sumie z tym też ciężko u mnie. Czuję się "lżej". Oczywiście chłopaka będę przywoływać do porządku. Podeprę się też Twoimi wnioskami ( które oczywiście są jak najbardziej słuszne). Jeżeli to nie pomoże będę musiała się z nim rozstać ![]()
A co to znaczy ten związek na odległosc??