Cześć wszystkim,
Chciałabym zadać tylko jedno konkretne pytanie odnośnie mojej sytuacji. Jestem singielką, mam 28 lat. Wydaje mi się, że mam powodzenie u facetów, ale lubię wolność i dlatego do tej pory nie byłam raczej związkową osobą. Teraz chciałabym to zmienić i z kimś bym się związała na trochę dłużej. Mam potrzebę poznania kogoś.
W ten weekend byłam umówiona z dwoma mężczyznami. Problem w tym, że żaden mi się nie podoba ![]()
1 - żonaty, na dodatek jego żona pracuje ze mną, więc gdy moje koleżanki (nie z pacy) dowiedziały się o tym od razu wybiły mi z głowy spotkanie. Szczerze, to mają rację, bo ja sama boję się sytuacji, w której jego żona podchodzi do mnie w pracy i mówi coś w stylu "zostaw mojego męża". Darowałam sobie to spotkanie. ![]()
2. - wolny 40 latek. Problem w tym, że on wybitnie mi się nie podoba, jest mojego wzrostu, ja mam 165, nie mogę nawet ubrać obcasów, bo wtedy wygląda jak mój uczeń. Jest gruby i wybitnie nieprzystojny. Wiem, wiem, jestem straszna. Ale efekt tego taki, że NIE MAM NAJMNIEJSZEJ CHĘCI się z nim spotkać. Poznaliśmy się tak, że kiedyś na ulicy podszedł do mnie, wręczył wizytówkę. Spotkałam się z nim raz, po to, żeby "niczego nie przeoczyć", myślałam, że może się przekonam. Ale nie. Nie mogłam się przekonać, zmusić nawet do pocałunku w policzek, uciekałam od tych sytuacji. Przełożyłam to spotkanie.
Ech co robić? Jest mi smutno, bo zamiast latać zakochana, ja naprawdę niczego nie czuję do żadnego z powyższych panów.
Czy jest ze mną coś nie tak? Nie chcę być stara i samotna
:(