Witam. Od pewnego czasu zaczęło mnie dosyć mocno zastanawiać : Dlaczego niektórzy ludzie z łatwością nawiązują kontakty z płcią przeciwną i wchodzą w związki, a inni mają z tym problem? Niby normalnie funkcjonują, są pełni życia, poznają nowych ludzi, ale nie potrafią z kimś się związać. W czym tkwi przyczyna? Czy to zależy jedynie od szczęścia? Można by było stwierdzić, że to na początku wygląd przede wszystkim przyciąga płeć przeciwną do nas. Ale patrząc na otoczenie widać, że ludzie nie specjalnie atrakcyjni też mają partnerów, partnerki i są z nimi szczęśliwi. A więc co jest największym powodem tego? Jakie jest Wasze zdanie?
Moim zdaniem zależy to od nas, od naszego charakteru, od tego jak zostaliśmy ukształtowani w dzieciństwie. Jeżeli np. dziewczyna została wychowana bez ojca, może jej być trudniej wchodzić w relacje z mężczyznami. Myślę, że trzeba pracować nad sobą , znać swoją wartość. Piszesz o ludziach, którzy nie są specjalnie atrakcyjni a mają partnerów, tak naprawdę wygląd nie ma dużego znaczenia, liczy się nasz charakter, to jak potrafimy żyć między ludźmi, nasza pewność siebie. Zauważ, że często osoby niepwene siebie najbardziej cierpią, nie potrafią np. odejść od partnera, który ich poniża i walczyć o swoje szczęście. Osoba pewna siebie zna swoją wartość, wie jak postąpić w danej sytuacji i nie daje się wykorzystać.
Moim zdaniem zależy to od nas, od naszego charakteru, od tego jak zostaliśmy ukształtowani w dzieciństwie.
Uważam, że świetnie podsumowane.
To od wczesnego dzieciństwa nasz charakter jest kształtowany, już od najmłodszych lat doświadczamy w życiu rzeczy/spraw, które mają wpływ na to jakie będziemy mieć relację z innymi ludźmi.
Ja przykładowo dzieciństwo spędziłem wśród chłopaków, całe swoje młode życie spędziłem wokół mężczyzn i np. dla mnie kobieta jest inną (TO NIE ZNACZY GORSZĄ/LEPSZĄ!) osobą niż facet a ja tej inności nie rozumiem i nie mogę z nią złapać wspólnego języka. Proste.
A ja na przykład kiedyś bardzo szybko wchodziłam w związki z facetami, praktycznie od 15 roku życia do 21 lat nie byłam samotna pod tym względem. A teraz się to wszystko zmieniło, nie mogę ułożyć sobie z żadnym życia, nie odnajduję z nimi wspólnego języka. I o co tutaj chodzi? Też dręczy mnie to pytanie, moja była przyjaciółka po długim związku znalazła sobie partnera w niecały miesiąc, później kolejnego. A ja, pomimo tego że kiedyś też z kontaktem z facetami nie miałam większego problemu to teraz niestety czuję jakbym się cofnęła w rozwoju ![]()
leukonoe napisał/a:Moim zdaniem zależy to od nas, od naszego charakteru, od tego jak zostaliśmy ukształtowani w dzieciństwie.
Uważam, że świetnie podsumowane.
To od wczesnego dzieciństwa nasz charakter jest kształtowany, już od najmłodszych lat doświadczamy w życiu rzeczy/spraw, które mają wpływ na to jakie będziemy mieć relację z innymi ludźmi.
Ja przykładowo dzieciństwo spędziłem wśród chłopaków, całe swoje młode życie spędziłem wokół mężczyzn i np. dla mnie kobieta jest inną (TO NIE ZNACZY GORSZĄ/LEPSZĄ!) osobą niż facet a ja tej inności nie rozumiem i nie mogę z nią złapać wspólnego języka. Proste.
Czyli miałeś spaprane dzieciństwo i to wychodzi z twoich postów. Współczuję. I mimo wszystko to napisałeś, kobieta dla ciebie jest inna, gorsza.
Ja miałem normalne dzieciństwo w otoczeniu koedukacyjnym i nie mam problemów w relacjach damsko-męskich. Z żoną się spokojnie dogaduję.
Teraz rozumiem wiele twoich wpisów.
Witam. Od pewnego czasu zaczęło mnie dosyć mocno zastanawiać : Dlaczego niektórzy ludzie z łatwością nawiązują kontakty z płcią przeciwną i wchodzą w związki, a inni mają z tym problem? Niby normalnie funkcjonują, są pełni życia, poznają nowych ludzi, ale nie potrafią z kimś się związać. W czym tkwi przyczyna? Czy to zależy jedynie od szczęścia? Można by było stwierdzić, że to na początku wygląd przede wszystkim przyciąga płeć przeciwną do nas. Ale patrząc na otoczenie widać, że ludzie nie specjalnie atrakcyjni też mają partnerów, partnerki i są z nimi szczęśliwi. A więc co jest największym powodem tego? Jakie jest Wasze zdanie?
Moim zdaniem rzecz sprowadza sie do atrakcyjnosci fizycznej. Jesli jestes przystojny to niemal bez wzgledu na charakter znajdziesz dziewczyne i milosc. Odwrotnie tak to juz nie dziala.
No dobrze, ale co to jest ta atrakcyjność fizyczna. Przecież każdy ma zupełnie inny gust i jednej osobie się ktoś podoba, a drugiej niekoniecznie. Nie można raczej stwierdzić, że te osoby są atrakcyjne, a te nie, bo zależy to od tego, kto to wypowiada. Ale jednak różni ludzie są w związkach, więc musi zależeć jeszcze od czegoś to, czy ktoś potrafi znaleźć miłość, czy nie. I to mnie najbardziej zastanawia
Być może od szczęścia po prostu to zależy?
Nie tylko wygląd się liczy, owszem jest on ważny, ale na dłuższą metę nie zdaje egzaminu. Charakter- rzecz pierwszorzędna.
Możesz być piękną zołzą, z którą nikt nie będzie mógł wytrzymać, albo nieurodziwą szarą myszą, która będzie miała do zaoferowania więcej, niż lodowa pani śniegu. Kwestia zrównoważenia priorytetów.
Na początku wygląd ma ogromne znaczenie i nie ma co się czarować, że nie. Jednak jak ktoś zauważył - piękno jest w oku patrzącego. Pamiętam jak na jednym forum chłopak wrzucił swoje zdjęcia do oceny, oczekiwał wręcz skali 1-10. Moja reakcja: wow, mocna 8, może i 9, a z wielkim zdziwieniem czytałam potem posty dziewczyn i ich oceny od sasa do lasa, od 4 do 9. Więc chyba faktycznie, nie licząc może jakichś skrajnych przypadków, każda potwora znajdzie swego amatora. Piękno jest bardzo subiektywne.
Tylko, ze bedac ladnym w ogole uda sie kogos poznac i potem dopiero ewentualnie moze odrzucic po pewnym czasie z powodu charakteru. Ale bez wygladu tj. bez atrakcyjnosci fizycznej nawet nie uda sie z nikim spotkac by te szanse dostac. Wyglad to pierwszy filtr.
Wyglad to pierwszy filtr.
Może i pierwszy, ale jak każdy filtr, ten również podlega hmm "przecedzeniu", "weryfikacji"?
I co pozostaje po dokonanej filtracji? Jedynie wygląd, pustostan w środku.
Problem w tym, ze to proba intelektualnej polemiki z czyms co i tak dziala instyntownie. Mozna oglosic publicznie w mediach i zrobic np. kampanie reklamowa "Hej, ludzie, naukowcy i doswiadczenia wskazuja, ze liczy sie i wartosciowy jest charakter a nie wyglad". I nawet wielu moze przyznac, ze tym sie beda kierowac. Ale i tak przy pierwszejnokazji wysrarczyl bedzie odpowiedni wyglad, jakis szczegol, piekny usmiech, meskie rysy itd by stracic glowe a conajmniej zainteresowac sie. Po prostu to sie rozstrzyga na innym poziomie, instynktow. Wyglad zawsze bedzie decydowal.
Racja, zgodzę się, wygląd to wabik niewątpliwy, nie ma nawet nad czym dywagować. Oczywistym jest fakt, że podejdzie się do atrakcyjnego osobnika, który idealnie wstrzeli się w nasze gusta, ale co potem? Panna jest ładna, ale delikatnie ujmując mało inteligentna, nie potrafi się wysłowić, jej zainteresowania zatrzymały się na etapie tipsów Dody, życiowo-klapa. Być z kimś takim, aby tylko być? W sumie można, ale po co, by się męczyć, by wyręczać pannę we wszystkim, by nie móc na nią liczyć nawet w podstawowych kwestiach? To już lepiej ustawić się obok sklepowego manekina-wygląda ok, fajna prezencja, a w dodatku nie wymaga...Ładna miska jeść nie daje ![]()
Każdy jest atrakcyjny w swój sposób... Ja do 19 roku życia miałam powodzenie u chłopaków do tej pory każdy mi mówi <mam 20 lat> że jestem piękną osobą i że mam bardzo fajny charakter. idzie ze mną pożartować pogadać a nawet mi się zwierzyć i nie mieć żadnych obaw że komuś wygadam a zarazem jestem bardzo porządną osobą .. Mam nawet przyjaciela <chłopaka> i mam z nim super kontakt ale ani z mojej strony ani z jego nie ma żadnej iskry.. Mam również kolegów i też się nic nie dzieję nie mogę znaleźć chłopaka.. Czemu? Może to nie jest ten moment. Może za wcześnie ? A może jest mi być pisane być samą? Na takie pytania nie ma konkretnej odpowiedzi...:)
Każdy jest atrakcyjny w swój sposób...
Nie każdy. To tak jakby mowic, że każdy głupi jest mądry, ale na swój sposób. I też swój swojego znajdzie. No niestety, tak prosto i fajnie to nie jest.
a ze Ty w wieku 20 lat nie masz milosci to co w tym takiego? Masz powodzenie, to się ktoś znajdzie. Prędzej czy pozniej (choc bardziej prędzej).
Nie każdy. To tak jakby mowic, że każdy głupi jest mądry, ale na swój sposób.
Bardziej mi chodzi o to że jednym podoba sie mój wygląd a drudzy nawet na mnie nie spojrzą a jak już to zrobią to stwierdzą że jestem brzydka..Dla jednych jestem mądra inni stwierdzą głupia...więc każdy postrzega drugą osobę inaczej..