Strasznie długie zadurzenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Strasznie długie zadurzenie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 ]

Temat: Strasznie długie zadurzenie

Witajcie piękne Panie,

Wiem, że to forum jest dla kobiet - ale szczerze mówiąc inni mężczyźnie nie są mi w stanie pomóc. Więc może kobieca inteligencja jakoś zaradzi smile

Jestem sobie 30 latkiem, z przyzwoitym zawodem (radca prawny), ponoć niebrzydkim i niegłupim, z poczuciem humoru.

Od 5 lat jestem sam, po nieudanym narzeczeństwie nie udało mi się do tej pory nikogo spotkać. Parę dziewczyn "latało" za mną, za paroma latałem Ja. Ale nic z tego nie wyszło. Moje dotychczasowe "zadurzenia" mijały dosyć szybko. Tzn. może nie bardzo szybko, ale po koszu 3-5 miesięcy i nie było śladu po danej osobie. Fakt, doskwiera mi samotność, większość kolegów ma już rodziny i dzieci, trochę mi samotnie na świecie. Ale jakoś sobie radziłem...

Jak się domyślacie teraz nastąpi zatrważający zwrot w historii, który sprowadził mnie na to forum.

Scena ustawiona, światła zgaszone - zaczynam opowiadać.

Rok temu zaprosiła mnie na wesele koleżanka z pracy. Do koleżanki z pracy kiedyś smaliłem cholewy, ale była zaręczona więc odpuściłem, zostaliśmy w miarę bliskimi znajomymi. Ona sporo o mnie wiedziała, dużo gadaliśmy, ale z mojej strony było to całkowicie czyste - już bez żadnej romantycznej naleciałości. Na tymże weselu, była Ona - jej koleżanka. Bardzo ładna dziewczyna, o której wiedziałem już wcześniej, że jest sama, więc oczywiście w te pędy chciałem ją zdobywać. Trochę potańczyliśmy, było nawet fajnie.

I tutaj popełniłem pierwszy błąd. Posłuchałem koleżanki z pracy, która stwierdziła, że z S. powinienem ostrożnie, bo ją trudno zdobyć, jest zamknięta w sobie i generalnie ma wysokie wymagania co do mężczyzn.

W tym czasie moje kontakty z S. to głównie facebook (jesteśmy z innych miast), a ja nie chciałem proponować po tym co usłyszałem, żadnej randki. Rozmowy nie kleiły się jakoś specjalnie, ale S. zachowywała się dziwnie. Bo wysłaniu do niej jakiejś wiadomości nie odpisywała na nią np. tydzień. Ale w końcu odpisywała. Nie wiedziałem jak mam to odebrać. Inna dziewczynę bym dawno olał, ale przy niej coś mnie trzymało. Były u niej nagłe zrywy, kiedy odpisywała mi szybko - było nieraz czekanie...

Powoziliśmy się tak pół roku, po czym dotarło do mnie, że u S. ktoś się w życiu pojawił. Więc na gwałt zaprosiłem ja na randkę. Ale odpisała, że się z kimś spotyka i nie bardzo, ale że ma nadzieje, że jeszcze kiedyś na siebie wpadniemy.

Gdyby to był ktoś inny, to znowu bym po takiej deklaracji odpuścił...  I odpuściłem ... na miesiąc... spędzony na myśleniu o S. budzeniu się z S. chodzeniu spać z S. wchodzeniu na profil S. na fb po tysiąc razy dziennie, mimo że nic na nim nie publikuje.

Po 3 miesiącach - w maju tego roku - ponownie zaprosiłem ją na randkę. Odpisała mi, że jest z tym samym kolesiem, że jej to pochlebia, ale nie da rady.

Znowu odpuściłem - na miesiąc. Znowu do niej piszę, ona znowu mi coś odpisze, ja znowu "spać prze nią nie mogę".

I teraz jest moja prośba o pomoc. Ja nie wiem co się ze mną dzieje. Mam świadomość całkowitej nieracjonalności zadurzenia się w kimś, kogo się spotkało raz, o kim się prawie nic nie wie. Ale S. jest w moim życiu ciągle, nie mogę o niej przestać myśleć. Staram się do niej nie pisać etc.  ale każdy dzień to jest katorga. Jestem osobą, która zwykle działa - mam problem i go rozwiązuje. Ale tutaj jestem zupełnie bezsilny. Przez ten rok spotkałem się na randkach z ok 15 dziewczynami. I co z tego, jak siedzę na tej randce i myślę o S. O zapiciu smutków i innych tego typu rzeczach nie wspominając.

Co ja mam zrobić...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Strasznie długie zadurzenie

No nic nowego pod słońcem - masz obsesję na punkcie kobiety, która jest niedostępna dla Ciebie.
A że najprawdopodobniej masz lęk przed bliskością, taka relacja jest dla Ciebie pociągająca z 2 powodów:
1. masz zajęte myśli (głowę), czyli zapewnione emocje BEZ większego "rozczarowania" związanego z ewentualna konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością
2. Taki stan odurzenia możesz użyć sobie jako pseudo argumentu by nie szukać przyczyny w sobie, tylko w okolicznościach, na zasadzie: "Ten zły świat..no już już ! jak AKURAT się zakochałem ..to ona akurat mnie nie chce" wink Innymi słowy: możesz pielęgnować swój lęk przed bliskością z kimś osiągalnym (nudnym zapewne z Twego punktu widzenia) i napawać się endorfinami

Rób z tym coś, bo kilka latek tak może Ci "wypaść" niezauważenie.. na snuciu iluzji

3

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

No nic nowego pod słońcem - masz obsesję na punkcie kobiety, która jest niedostępna dla Ciebie.
A że najprawdopodobniej masz lęk przed bliskością

Hmm no właśnie nie mam lęku przed bliskością - w sensie, gdyby z tymi kobietami, które dały mi dotychczas kosza "zeszło" się czasowo - to bym z nimi był. Fakt, że miałem dwa przypadki, kiedy po tym jak sobie poradziłem, to te drugie strony stwierdzały, że jednak coś jest na rzeczy. Spotykałem się z nimi i stwierdzałem, że to jednak nie to - pierwszy ogień minął no i została mi tylko trzeźwa ocena, która nie pozwała, żeby znowu coś się u mnie rozpalało. 


Elle88 napisał/a:

1. masz zajęte myśli (głowę), czyli zapewnione emocje BEZ większego "rozczarowania" związanego z ewentualna konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością

No coś może być na rzeczy. Bo o S. słyszałem, że to strasznie toksyczna osoba. Moja koleżanka stwierdziła, że gdyby była facetem, to nie chciałaby mieć takiej dziewczyny... Ale to nie zmienia faktu, że wciąż jest mi źle.


Elle88 napisał/a:

2. Taki stan odurzenia możesz użyć sobie jako pseudo argumentu by nie szukać przyczyny w sobie, tylko w okolicznościach, na zasadzie: "Ten zły świat..no już już ! jak AKURAT się zakochałem ..to ona akurat mnie nie chce" wink Innymi słowy: możesz pielęgnować swój lęk przed bliskością z kimś osiągalnym (nudnym zapewne z Twego punktu widzenia) i napawać się endorfinami

Hmm tylko jak ma mam spotykać się z innymi jak nie jestem dla tych innych w stanie z siebie nic wykrzesać? Dla kobiety, którą chce jestem w stanie "góry przenosić" - będę wymyślał setki scenariuszy randek, słał kwiaty, układał wiersze i robił wszelkie idiotyzmy uważane za romantyczne... a dla tych do których mnie nie ciągnie jestem w stanie wykrzesać pizze i kino. Jest mi, aż głupio się z kimś tak spotykać. Jestem facetem, który działa na zasadzie 0/1 - ciężko mi o pół środki. Za kobietą też latam tak, że albo świata za nią nie widzę, albo jest mi uczuciowo obojętna.


Elle88 napisał/a:

Rób z tym coś, bo kilka latek tak może Ci "wypaść" niezauważenie.. na snuciu iluzji

No tego się bardzo obawiam.  I dlatego tu jestem... bo normalne sposoby zawodzą.

4 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-27 18:19:17)

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Lek przed bliskością nie objawia się tylko tym, że ktoś unika wchodzenia w dłuższe relacje, tu chodzi o ich JAKOŚĆ - przez "jakość" rozumiem intymność (bliskość emocjonalną) a nie tylko fizyczność, przebywanie ze sobą na płytkim poziomie.
U Ciebie, po tym co napisałeś a propos "zadurzania się" i nie widzenia świata poza kimś, kogo dobrze nie z nasz -w tym przypadku RAZ na oczy widziałeś - idealnie do tego syndromu pasuje.
Zadurzasz się nie w samej osobie, tylko w WYOBRAŻENIU n/t danej osoby, czyli jest to iluzja i zatracanie się w niej.

Szukasz skrajnych emocji i masz tendencję do mylenia namiętności i fantazji z głębszym uczuciem, jakim jest miłość.

Czy to nie jest tak, że Ty w zakochaniu szukasz ucieczki od "normalności"/prozy życia, które podświadomie uważasz za nudne, a miłość ma Cię z tej nudy wytrącić/wybawić?
Czy potrafiłeś kiedykolwiek zauroczyć się i dłużej 'wytrzymać' w relacji z kobieta, która nie dostarczała Ci skrajnych emocji i wrażeń, które uruchamiają w Tobie syndrom "gonienia króliczka"?

5

Odp: Strasznie długie zadurzenie

czy Ty właśnie krytykujesz go za to, że działa na podstawie pierwszego wrażenia a sama pisałaś, że dla Ciebie jeśli facet po kilku chwilach nie wywoła chemii to nic z tego nie będzie ? big_smile

6

Odp: Strasznie długie zadurzenie

dymitrop: gdybyś chciał poznać moje poglądy, to znałbyś je z wątku, o linka do którego prosiłeś swego czasu. widocznie poszedłeś na skróty, to nie mój problem.
Nie rozwalaj tematu autorowi, ja nie mam ochoty na osobiste wycieczki.

7

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Lek przed bliskością nie objawia się tylko tym, że ktoś unika wchodzenia w dłuższe relacje, tu chodzi o ich JAKOŚĆ - przez "jakość" rozumiem intymność (bliskość emocjonalną) a nie tylko fizyczność, przebywanie ze sobą na płytkim poziomie.
U Ciebie, po tym co napisałeś a propos "zadurzania się" i nie widzenia świata poza kimś, kogo dobrze nie z nasz -w tym przypadku RAZ na oczy widziałeś - idealnie do tego syndromu pasuje.
Zadurzasz się nie w samej osobie, tylko w WYOBRAŻENIU n/t danej osoby, czyli jest to iluzja i zatracanie się w niej.

No ja się zgadzam. Tylko co ja mam z tym zrobić - jak to kobiety, które mi się podobają nie chcą wejść ze mną w bliższe relacje... Innymi słowy - jak ja mam je poznać, skoro one nie chcą poznać mnie... w tym jest problem - byciu odrzuconym już na samym początku. Moją zasadą jest, że nawet jak do kogoś mnie nie ciągnie, to nigdy nie odmawiam z kimś takim rozmowy - choćby to było na fb. I staram się być otwarty i poznawać tę osobę - bo a nuż coś zaiskrzy. Daję też poznać siebie. Jak nie iskrzy to odpuszczam...


Elle88 napisał/a:

Czy to nie jest tak, że Ty w zakochaniu szukasz ucieczki od "normalności"/prozy życia, które podświadomie uważasz za nudne, a miłość ma Cię z tej nudy wytrącić/wybawić?

Szukam związku, bo nie chce być sam. Ale nie chce być też w związku z desperacji... tzn. jak mam spotykać się z kimś, do kogo mnie nie ciągnie? Ile ma takie coś trwać - miesiąc, kwartał, pół roku?

Elle88 napisał/a:

Czy potrafiłeś kiedykolwiek zauroczyć się i dłużej 'wytrzymać' w relacji z kobieta, która nie dostarczała Ci skrajnych emocji i wrażeń, które uruchamiają w Tobie syndrom "gonienia króliczka"?

No właśnie na tym polega mój ból, że żadna z kobiet, w których się zauroczyłem nie dała mi się poznać...
Ale byłem w związku 4 lata. Byliśmy zaręczeni. Kobieta mnie zdradziła no i się rozpadło. Ale nie uważam, że szukam skrajnych emocji, raczej szukam bycia z kimś do kogo mnie od początku będzie ciągnęło...

8

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Poznawanie kogoś na odległość poprzez sporadyczne rozmowy na fb ZWŁASZCZA jeśli ona sama nie wykazuje inicjatywy, to kiepski pomysł, dlatego wybacz, ale odrazu go pominę wink

Co do bycia odrzucanym od początku z powodu fizyczności (najprawdopodobniej) to tak też się zdarza, bo nie wszystkim się wszyscy muszą podobać. Jasne, ze to jest płytkie patrzenie, ale ja wyznaję zasadę, że facet nie musi być w "moim typie" (zwłaszcza, że swojego typu nie posiadam wink) - chodzi tylko o to by nic mnie w jego fizyczności nie odrzucało, do reszty się człowiek przyzwyczai.

Może zastanów się nad tym jak Ty podchodzisz do Kobiet, bo z tego co opisałeś w pierwszym poście wynika, że sam zwracasz dużą uwagę na wygląd, wręcz do tego stopnia, że jesteś w stanie zadurzyć się tylko na tej podstawie jak..sorry, za szczerość- nastolatek wink
wiesz, w pewnym wieku wygląd nie powinien być na szczycie listy..

Co takiego miała w sobie ta dziewczyna, że tak Ci zawróciła w głowie?  Na pewno jest do tego przypadku jakiś "klucz".
Odpowiedź jest w Tobie, ale musisz poszperać trochę.

9

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Poznawanie kogoś na odległość poprzez sporadyczne rozmowy na fb ZWŁASZCZA jeśli ona sama nie wykazuje inicjatywy, to kiepski pomysł, dlatego wybacz, ale odrazu go pominę wink

Elle88 napisał/a:

Co do bycia odrzucanym od początku z powodu fizyczności (najprawdopodobniej) to tak też się zdarza, bo nie wszystkim się wszyscy muszą podobać. Jasne, ze to jest płytkie patrzenie, ale ja wyznaję zasadę, że facet nie musi być w "moim typie" (zwłaszcza, że swojego typu nie posiadam wink) - chodzi tylko o to by nic mnie w jego fizyczności nie odrzucało, do reszty się człowiek przyzwyczai.

No tak - ale we mnie chyba nic nie odrzuca... tzn. mam w miarę powodzenie i nigdy nie narzekałem na zupełny brak zainteresowania. Interesowały się mną dziewczyny powszechnie uważane za ładne. Więc nie wiem, czym odpycham od siebie te, które podobają się akurat mnie. Ale masz racje, nie każdy musi mieć taki zapatrywanie jak Ty - niektórym mogę się po prostu od początku nie podobać...

Elle88 napisał/a:

Co takiego miała w sobie ta dziewczyna, że tak Ci zawróciła w głowie?  Na pewno jest do tego przypadku jakiś "klucz".
Odpowiedź jest w Tobie, ale musisz poszperać trochę.

Nie wiem i nie potrafię na to odpowiedzieć. Są dziewczyny, które poznawałem przez lata, które były zdecydowanie ładniejsze od S. Miały też wiele zainteresowań, których S. nie posiada (generalnie ona z tego co mi wiadomo, niespecjalnie interesuje się czymkolwiek - na pewno nie czyta jakoś specjalnie dużo - co "na trzeźwo" jest dla mnie dosyć ważne, bo sam jestem molem książkowym. Nie uprawia również sportu, co dla mnie też jest ważne u kobiety - bo dosyć mocno dbam o wygląd i regularnie "się ruszam". Są to takie drobnostki - ale zwykle to drobne rzeczy powodują, że coś zaskoczy albo nie. Mimo to, w chwili obecnej potrafiłbym takie rzeczy zupełnie pominąć...) - a nie byłem w nich zadurzony.

I racjonalnie to rozpatrując, ja wiem, że nas niewiele łączy... tylko świadomość tego w żaden sposób nie tamuje tornada, które mam w sobie smile

10

Odp: Strasznie długie zadurzenie

W takim razie to wszystko brzmi tak jakby najbardziej z tego wszystkiego rajcował Cię fakt, że nie możesz jej mieć, co zgodnie z powszechną zasadą tylko potęguje tą chęć smile

Do tego wstawka o tym, że koleżanka opisała ją jako:"Niedostępną i wymagającą", po czym okazało się, ze niedostępna jest owszem, ale nie dla tego z kim się aktualnie spotyka wink
Tak czy inaczej.. ja widzę bardzo silny instynkt zdobywcy u Ciebie, szkoda że przed zdobyciem nie masz bladego pojęcia o kogo się tak bardzo starasz i te noce zarywasz.
Chyba bardziej potrzebujesz przez to spotkanie sobie coś udowodnić, zadość uczynić poczuciu odrzucenia (cierpiące ego) niż to wszystko jest naprawdę warte..

11

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

W takim razie to wszystko brzmi tak jakby najbardziej z tego wszystkiego rajcował Cię fakt, że nie możesz jej mieć, co zgodnie z powszechną zasadą tylko potęguje tą chęć smile

Do tego wstawka o tym, że koleżanka opisała ją jako:"Niedostępną i wymagającą", po czym okazało się, ze niedostępna jest owszem, ale nie dla tego z kim się aktualnie spotyka wink
Tak czy inaczej.. ja widzę bardzo silny instynkt zdobywcy u Ciebie, szkoda że przed zdobyciem nie masz bladego pojęcia o kogo się tak bardzo starasz i te noce zarywasz.
Chyba bardziej potrzebujesz przez to spotkanie sobie coś udowodnić, zadość uczynić poczuciu odrzucenia (cierpiące ego) niż to wszystko jest naprawdę warte..

Pewnie masz rację - tylko, że ciągła walka jest wpisania w moją naturę... I ja nie potrafię, tak po prostu odpuścić...

Ch****a - jak ja zazdroszczę ludziom, którzy mają na tyle zdrowego rozsądku, żeby tak po prostu odpuścić... ja nie potrafię...

Ale pewnie będę musiał... bo kolejnego roku w takim stanie "nie zniese", a nie jestem w stanie zrobić absolutnie NIC, żeby jakoś tą dziewczynę poznać - choćby po to, żeby się przed nią uwolnić.

Jest jakiś dobry sposób, żeby nauczyć się odpuszczać w takich sytuacjach ?

12

Odp: Strasznie długie zadurzenie

A wcześniej zdarzyło Ci się "zadurzyć" w kimś kto Cię odrzucał i tez tak reagowałeś?

Bo coś mi się wierzyć nie chce, że to pierwszy raz.. wink

13

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

A wcześniej zdarzyło Ci się "zadurzyć" w kimś kto Cię odrzucał i tez tak reagowałeś?

Bo coś mi się wierzyć nie chce, że to pierwszy raz.. wink

tak - ale nigdy nie trwało to tyle czasu. W sensie dużo łatwiej reagowałem na kosza, jak ktoś się ze mną spotkał, pogadał i nawet jeżeli nie miał ochoty na następne spotkanie, to jakoś mi było łatwiej, bo miałem jakie informacje i wiedziałem, jak ta osoba się zachowuje, jak mówi etc.

Czyli jest szansa, że sobie idealizuję S. Tylko, że nigdy nie trwało to tyle czasu - zawsze po 4 miesiącach był spokój.

14 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-27 19:57:37)

Odp: Strasznie długie zadurzenie

To że sobie ja wyidealizowałeś to w ogóle nie ma najmniejszych wątpliwości.

Problemem nie jest ta konkretna osoba, tylko Twoja reakcja.
Totalnie nieadekwatna do sytuacji i przeciągnięta w czasie.

Znałam kiedyś podobnego do Ciebie faceta, niszczył każdą relację, bo "zakochiwał się" średnio co kilka m-cy z reguły w kimś kto był z jakichś powodów niedostępny, albo była gwarancja na to, że będzie.
A im bardziej ktoś go nie chciał 'na stałe' tym bardziej jemu "zależało" - odrzucał to, co mógł mieć, ale odbierał podświadomie jako gorsze, bo "łatwe". Klasyczny syndrom lęku przed realna relacją.

Wiesz, ciężko uwierzyć, że poznając w ciągu ostatniego roku 15 kobiet, co daje w ciągu 5 lat jak jesteś sam juz pokaźna liczbę, nie znalazła się ani JEDNA, która by okazała się z Twojego punktu widzenia coś warta i chciała Cię poznać, za to dziwnym trafem z nich wszystkich Twoją uwagę zwróciły tylko te, które Cię odrzuciły..
Z tego wyłania się pewien wzorzec. Za dużo ciągłych powtórek by był to "czysty przypadek" , nie sądzisz?

15

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

To że sobie ja wyidealizowałeś to w ogóle nie ma najmniejszych wątpliwości.

Znałam kiedyś podobnego do Ciebie faceta, niszczył każdą relację, bo "zakochiwał się" średnio co kilka m-cy z reguły w kimś kto był z jakichś powodów niedostępny, albo była gwarancja na to, że będzie.
A im bardziej ktoś go nie chciał 'na stałe' tym bardziej jemu "zależało" - odrzucał to, co mógł mieć, ale odbierał podświadomie jako gorsze, bo "łatwe". Klasyczny syndrom lęku przed realna relacją.

W moim przypadku różnica jest taka, że ja się nie wiąże z nikim, do kogo mnie naprawdę nie ciągnie. A ponieważ ciągnie mnie do takich, a nie innych kobiet (czyli tych które mnie odrzucają), to jestem sam. Nie potrafię także związać z kimś, kto może i jest "w porządku" i mamy jakieś cechy wspólne, ale przy którym nie ma chemii i którego nie potrafię traktować inaczej, jak koleżanki. I robi się z tego błędne koło. Tylko, że ja już raz próbowałem takie koło przerwać - tj, spotykałem się z kimś, z kim nie miałem chemii. No i doszło do tego, że tamta kobieta się mocno zadurzyła czy wręcz zakochała, a ja nie miałem w sobie nic - żadnej chęci na związek z nią.

Elle88 napisał/a:

Wiesz, ciężko uwierzyć, że poznając w ciągu ostatniego roku 15 kobiet, co daje w ciągu 5 lat jak jesteś sam juz pokaźna liczbę, nie znalazła się ani JEDNA, która by okazała się z Twojego punktu widzenia coś warta i chciała Cię poznać, za to dziwnym trafem z nich wszystkich Twoją uwagę zwróciły tylko te, które Cię odrzuciły..
Z tego wyłania się pewien wzorzec. Za dużo ciągłych powtórek by był to "czysty przypadek" , nie sądzisz?

Faktycznie jest to pewien schemat. Tylko jak ja się mam z niego wyrwać? Mój poprzedni poważny związek - czyli ten związany z narzeczeństwem wypalił początkowo właśnie dlatego, że była w nim z mojej strony chemia. Fakt, moja była narzeczona zostawiła dla mnie kogoś z kim się spotykała, ale nie zmienia to faktu, że z mojej strony od początku była chemia, której tak mi brakuje przy pozostałych kobietach, które "mnie chcą".

16 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-27 21:53:39)

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Nie potrafię także związać z kimś, kto może i jest "w porządku" i mamy jakieś cechy wspólne, ale przy którym nie ma chemii i którego nie potrafię traktować inaczej, jak koleżanki. I robi się z tego błędne koło. Tylko, że ja już raz próbowałem takie koło przerwać - tj, spotykałem się z kimś, z kim nie miałem chemii. No i doszło do tego, że tamta kobieta się mocno zadurzyła czy wręcz zakochała, a ja nie miałem w sobie nic - żadnej chęci na związek z nią.

Jasne, że spotykanie się z kimś na siłę mija się z celem.

Sama mam za sobą sytuację -też zero 'chemii', ale osoba, z która się spotykałam próbowała (w mało przekonywujący dla mnie sposób) powiedzieć mi, że może coś z tego być jeśli się tylko odpowiednio postaram. Ale że krowie spod ogona nie wypadłam wink to nie widziałam sensu zmuszać się do fizyczności z nim (a to miał być wg niego gł. element "budujący więź" wink), gdy nie mieliśmy kompletnie o czym rozmawiać - co z kolei dla mnie jest absolutną podstawą.
Skończyło się tez dość kiepsko, bo ja sfrustrowana kompletną nudą i brakiem atmosfery podczas spotkań biednego faceta dociskałam żeby cokolwiek z siebie wykrzesał, skoro już przyszedł i mi ten czas zajmuje jakby nie było, co mogłam odbierać jako jego dobra wolę.
Z kolei on przychodził, bo widocznie sądził, że to mi na tym cholernie musi zależeć big_smile I tak się "pobujaliśmy", oj długo za długo.

Ważne tylko żeby od początku stawiać sprawy jasno.
Ja wyciągnęłam z tego taka lekcję, że pomimo, że facet mnie nie pociąga to wiele można nadrobić w tej kwestii ciekawa osobowością, rozmową, ale nigdy odwrotnie.
Natomiast z kimś kto ma fiksację na fizyczności nie jesteś w stanie nic zrobić, bo to jak rozmowa z łysym o kolorach - on widzi tylko to co daje szybki efekt (szybkie emocje).
Paradoks polega na tym, że osoba o takim podejściu problem widzi w czynnikach zewnętrznych, a nie powierzchowności swojej postawy.





Reasumując, jeśli u Ciebie jest faktycznie tak jak piszesz, że nawet jeśli początkowo nie jesteś zafascynowany osobą, ale potrafisz i chcesz rozmawiać, angażujesz się aktywnie w poznawanie drugiej osoby to powinieneś być w stanie tą 'chemie' stworzyć z Kobieta, bo z czasem poznałbyś wszystkie czynniki i elementy, które ja kręcą. To działa w dwie strony. smile

No, chyba że spotykałeś się też z kobietami, które w ogóle fizycznie Ci się nie podobały na zasadzie- nie zależy mi więc nie boję się odrzucenia i luzik - i to było głównym celem, taka "bezpieczna przystań", a w międzyczasie szukałeś kogoś bardziej odpowiedniego to komentarz jest zbędny. wink

17

Odp: Strasznie długie zadurzenie

A ponieważ ciągnie mnie do takich, a nie innych kobiet (czyli tych które mnie odrzucają)

Jeszcze to mi się nasunęło.. To jakiś specyficzny typ kobiet, coś je łączy? Czy chodzi głównie o to, żeby Ciebie miały gdzieś? big_smile
wiesz, pisze to trochę pół żartem, ale to nie chce brzmieć inaczej jak problemy z samooceną, ale na takim głębszym poziomie u Ciebie.
Świadomie możesz tego nie postrzegać w ten sposób, natomiast podświadomość może mówić Ci, że "nie jesteś dość dobry" by mieć związek w którym jesteś 'bezpieczny', więc szukasz takich przedstawicielek płci pięknej, które z zasady Ci tego nie dadzą, czyniąc Twoje przekonanie jeszcze bardziej "prawdziwym". I tak koło się kręci wink

To z reguły są bardzo proste mechanizmy, tylko trudno je z początku wychwycić, kiedy mocno działa system wyparcia.

18

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Jasne, że spotykanie się z kimś na siłę mija się z celem.

Sama mam za sobą sytuację -też zero 'chemii', ale osoba, z która się spotykałam próbowała (w mało przekonywujący dla mnie sposób) powiedzieć mi, że może coś z tego być jeśli się tylko odpowiednio postaram. Ale że krowie spod ogona nie wypadłam wink to nie widziałam sensu zmuszać się do fizyczności z nim (a to miał być wg niego gł. element "budujący więź" wink), gdy nie mieliśmy kompletnie o czym rozmawiać - co z kolei dla mnie jest absolutną podstawą.
Skończyło się tez dość kiepsko, bo ja sfrustrowana kompletną nudą i brakiem atmosfery podczas spotkań biednego faceta dociskałam żeby cokolwiek z siebie wykrzesał, skoro już przyszedł i mi ten czas zajmuje jakby nie było, co mogłam odbierać jako jego dobra wolę.
Z kolei on przychodził, bo widocznie sądził, że to mi na tym cholernie musi zależeć big_smile I tak się "pobujaliśmy", oj długo za długo.

No widzisz - ale to jest etap, do którego jak z dziewczynami z "chemią" nie dochodzę. Nawet nie wiesz jak ja pragnę się rozczarować, iść na tę randkę i się przekonać, że to nie jest to, że nie mamy o czym gadać, że laska jest pusta, a swoje powodzenie buduje jedynie na urodzie.

Mój znajomy już ukuł teorię, że część tych dziewczyn po prostu, po zasięgnięciu języka na mój temat zaczyna się mnie obawiać. W sensie, ponieważ w większości to osoby wyniosłe, to poniekąd boją się oceny. Znajomy zapytał mnie: "I o czym Ty byś z nimi gadał? Książek nie czytają, a Ty się zabawiasz czytaniem klasyków z XIX wieku. Muzyki może i słuchają, ale Ty zaczniesz z nimi gadać o muzyce, którą znają twórcy i ich rodzina. Przy filmach nie po opowiadasz im o wybuchach - tylko zaczniesz analizować motywy działań bohaterów Transformersów w oparciu o teorię monomitu. Nawet jak zażartujesz,  to one albo tego nie zrozumieją, albo jak zrozumieją, to stwierdzą, że Twoja ironia jest dziwna."

Ja się z nim nie zgadzam - uważam, że z każdym się można dogadać przy odrobinie dobrej woli. To, że nie mam z kimś wspólnych zainteresowań nie skreśla drugiej osoby.


Elle88 napisał/a:

Natomiast z kimś kto ma fiksację na fizyczności nie jesteś w stanie nic zrobić, bo to jak rozmowa z łysym o kolorach - on widzi tylko to co daje szybki efekt (szybkie emocje).
Paradoks polega na tym, że osoba o takim podejściu problem widzi w czynnikach zewnętrznych, a nie powierzchowności swojej postawy.

No tutaj nie mogę się wypowiedzieć, bo nie dowiedziałem się nigdy dlaczego zostałem "z urzędu" skreślony. Może być, że i przez fizyczność, bo nie uważam się za osobę, aż tak bezbarwną i nieciekawą, żeby ktoś nie dał mi szansy na dłuższą rozmowę.


Elle88 napisał/a:

Reasumując, jeśli u Ciebie jest faktycznie tak jak piszesz, że nawet jeśli początkowo nie jesteś zafascynowany osobą, ale potrafisz i chcesz rozmawiać, angażujesz się aktywnie w poznawanie drugiej osoby to powinieneś być w stanie tą 'chemie' stworzyć z Kobieta, bo z czasem poznałbyś wszystkie czynniki i elementy, które ja kręcą. To działa w dwie strony. smile

Ale ja wiem, że jestem w stanie to zrobić - tylko to musi być kobieta, która mnie kręci od początku. Musi być jakaś iskra, czy to przez rozmowę, czy to z jakiegokolwiek innego powodu. Ja naprawdę nie mam oczekiwać, nie oceniam obiektywnie zalet czy wad... musi być po prostu ta iskra.

Elle88 napisał/a:

No, chyba że spotykałeś się też z kobietami, które w ogóle fizycznie Ci się nie podobały na zasadzie- nie zależy mi więc nie boję się odrzucenia i luzik - i to było głównym celem, taka "bezpieczna przystań", a w międzyczasie szukałeś kogoś bardziej odpowiedniego to komentarz jest zbędny. wink

Nigdy czegoś takiego nie robiłem - jako człowiek permanentnie uczuciowo nieszczęśliwy, staram się takich rzeczy nie robić i liczyć się z uczuciami innych. Rozmowa i relacje koleżeńskie jak najbardziej, nawet z osobami bez chemii - ale bez przekraczania granic. Zresztą nie należę do mężczyzn, którzy są w stanie się przespać z każdą...



Elle88 napisał/a:

Jeszcze to mi się nasunęło.. To jakiś specyficzny typ kobiet, coś je łączy? Czy chodzi głównie o to, żeby Ciebie miały gdzieś? big_smile
wiesz, pisze to trochę pół żartem, ale to nie chce brzmieć inaczej jak problemy z samooceną, ale na takim głębszym poziomie u Ciebie.
Świadomie możesz tego nie postrzegać w ten sposób, natomiast podświadomość może mówić Ci, że "nie jesteś dość dobry" by mieć związek w którym jesteś 'bezpieczny', więc szukasz takich przedstawicielek płci pięknej, które z zasady Ci tego nie dadzą, czyniąc Twoje przekonanie jeszcze bardziej "prawdziwym". I tak koło się kręci wink

Trochę to nie tak. To nie jest tak, że u mnie chemia jest po tym, jak już mnie ktoś nie chce. U mnie chemia jest najpierw, więc jeszcze nie wiem, czy ta kobieta mnie chce czy nie smile O ile nie włączymy w to metafizyki (czyli, że coś stawia przede mną akurat takie kobiety), to można uznać, że jest "normalnie". Ktoś mi się podoba, zagaduje, ona mnie olewa w większości przypadków, ja próbuje dalej, bo nie wiem czy to kosz czy po prostu wyniosłość (u kobiet nieraz  trudno rozpoznać, czy chodzi o "spadaj" czy o "staraj się bardziej"). NO i tutaj są dwie ścieżki - przy jednej odpuszczam, przy drugiej nie jestem w stanie i brnę w to dalej.

Co do samooceny ciężko mi powiedzieć, możliwe, że działa tutaj podświadomość. Od paru osób już usłyszałem, że jak na to co sobą reprezentuje, to za mało wymagam od potencjalnej partnerki. Ale szczerze mówiąc mam to gdzieś ... smile

19

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Ale ja wiem, że jestem w stanie to zrobić - tylko to musi być kobieta, która mnie kręci od początku. Musi być jakaś iskra, czy to przez rozmowę, czy to z jakiegokolwiek innego powodu. Ja naprawdę nie mam oczekiwać, nie oceniam obiektywnie zalet czy wad... musi być po prostu ta iskra.

Wiesz, wbrew pozorom im jesteśmy starsi, tym powinniśmy być bardziej świadomi: swoich potrzeb, tego co nas "kręci", co mamy do zaoferowania ale i czego oczekujemy. Oczywiście nie zawsze wiek idzie ze samoświadomością w parze, ale to inna sprawa wink

Ale zdecydowanie uważam, że to co tajemniczo nazywamy "iskrą" przy dobrej znajomości i akceptacji siebie (a tzn. byciu szczerym ze sobą) da się w 90% przypadków odkodować do pewnych cech i zalet czy to osobowości, czy fizyczności. Owszem ma to wszystko elementy metafizyki, ale po to człowiek się rozwija (zyskuje świadomość siebie) żeby z czasem potrafić coraz więcej tych cech i pragnień nazwać, bo im więcej wiemy o sobie, tym szybciej wyeliminujemy sytuacje i ludzi, którzy do nas nie pasują.

I teraz, Ty piszesz, że nie masz "oczekiwań", nie oceniasz zalet i wad.. Tak jakbyś zdawał się kompletnie na ślepy traf, byle tylko Twoje ciało zareagowało na daną kobietę odpowiednio.
Z tego co napisałeś do tej pory ten sposób podejścia nie za bardzo Ci się opłacił.. Poprzednia partnerka Cię zdradziła, a tą przez która źle sypiasz widziałeś RAZ w życiu smile
Jaki z tego wniosek?

Wygląda na to, że od czasu rozstania z poprzednią partnerką Twoje kryteria 'doboru' partnerki i samoświadomość stanęły  w miejscu.

KOGO szukasz? Jaki związek chcesz stworzyć? JAKIE kobiety Cię pociągają?
To są pytania bez odpowiedzi na które będziesz ciągle zdany na "los" i powtarzał te same błędy.

Wielokrotnie  w tym co piszesz przewinęła się u potencjalnych partnerek  taka cecha jak: "wyniosłość", a wcześniej pisałeś coś o toksyczności i że to Ci nie przeszkadza.
Ja nie sądzę, że tu chodzi o to, ze Ty masz "niskie standardy", ale czuję że nie są one typowe dla większości mężczyzn.
Szukasz określonego typu kobiet z charakteru tylko mam wrażenie, że nie do końca chcesz o tym wprost pisać..mam racje?

20

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Wiesz, wbrew pozorom im jesteśmy starsi, tym powinniśmy być bardziej świadomi: swoich potrzeb, tego co nas "kręci", co mamy do zaoferowania ale i czego oczekujemy. Oczywiście nie zawsze wiek idzie ze samoświadomością w parze, ale to inna sprawa wink

Jest coś w tym, co mówisz, ale nie zapominajmy, że to nie jest matematyka. Mam pewne określone cechy u kobiet, które mnie "kręcą". Tylko, że co z tego, skoro kobiety, które ja mają mnie "nie kręcą". To trochę jak z gotowaniem, mogę lubić bitą śmietanę, oliwki, czekoladę i kurczaka z tabasco - tylko jak mi to ktoś połączy w jednym daniu, to wcale nie musi oznaczać, że to będzie dla mnie smaczne.

Mój związek był "ciężki", ale przez pewien okres czasu było mi w nim bardzo dobrze. Po 3 latach zaczęło się psuć no i zepsuło się zupełnie. Ale nie uważam, żeby to było związane z faktem, że poleciałem na "chemię", a nie na jakieś tam cechy. Z mojej perspektywy ten związek był do uratowania - trzeba było tylko trochę pracy, której brakło - w czym nie jestem też bez winy.

Elle88 napisał/a:

Ale zdecydowanie uważam, że to co tajemniczo nazywamy "iskrą" przy dobrej znajomości i akceptacji siebie (a tzn. byciu szczerym ze sobą) da się w 90% przypadków odkodować do pewnych cech i zalet czy to osobowości, czy fizyczności. Owszem ma to wszystko elementy metafizyki, ale po to człowiek się rozwija (zyskuje świadomość siebie) żeby z czasem potrafić coraz więcej tych cech i pragnień nazwać, bo im więcej wiemy o sobie, tym szybciej wyeliminujemy sytuacje i ludzi, którzy do nas nie pasują.

To co piszesz jest słuszne - ale ja nie mam takich radykalnych poglądów na eliminowanie ludzi, którzy jakiś moich wymagań nie spełniają. Innymi słowy - są pewne rzeczy, które ciężko by mi było udźwignąć, ale poza jakimiś ekstremami, jestem w stanie dużo zaakceptować. O to chodzi w związku - żeby się dotrzeć, a nie szukać idealnego puzzla - bo tego się nigdy nie znajdzie.

Elle88 napisał/a:

I teraz, Ty piszesz, że nie masz "oczekiwań", nie oceniasz zalet i wad.. Tak jakbyś zdawał się kompletnie na ślepy traf, byle tylko Twoje ciało zareagowało na daną kobietę odpowiednio.
Z tego co napisałeś do tej pory ten sposób podejścia nie za bardzo Ci się opłacił.. Poprzednia partnerka Cię zdradziła, a tą przez która źle sypiasz widziałeś RAZ w życiu smile
Jaki z tego wniosek?

Partnerka zdradziła mnie po kilku latach związku - jak pisałem, to nie jest spowodowane praprzyczyną naszego zejścia się... czyli tą chemią.

Tak widziałem ją raz i jak pisałem, jest to dla mnie sytuacja dziwna i niezrozumiała. Tak, jest szansa, że byśmy do siebie nie pasowali. Ale u mnie to nie byłoby tak, że spotkamy się na randce i jest to równoznaczne ze związkiem. Mnie brakuje tego elementu poznania się, nie chodzi o zdobycie etc. Chodzi o to, że nie dostałem szansy spotkania się z tą osobą, normalnej rozmowy, poznania, cokolwiek. Jak pisałem w jednym z postów poprzednich - jeżeli, która z tych kobiet traktowała mnie normalnie, na zasadzie - pogadam z nim trochę, zobaczę co to za osoba - to nawet jeżeli potem miała mnie gdzieś, to mi było łatwiej. A tutaj nie dostaje nawet szansy na normalną rozmowę. Jasne, byłby jakiś podtekst, że mnie zależy, ale przy dorosłych ludziach takie rzeczy to norma - przecież ja jej przez ten komputer nie zjem. nie zjem jej też na kawie.

Elle88 napisał/a:

Wygląda na to, że od czasu rozstania z poprzednią partnerką Twoje kryteria 'doboru' partnerki i samoświadomość stanęły  w miejscu.

KOGO szukasz? Jaki związek chcesz stworzyć? JAKIE kobiety Cię pociągają?
To są pytania bez odpowiedzi na które będziesz ciągle zdany na "los" i powtarzał te same błędy.

Wielokrotnie  w tym co piszesz przewinęła się u potencjalnych partnerek  taka cecha jak: "wyniosłość", a wcześniej pisałeś coś o toksyczności i że to Ci nie przeszkadza.
Ja nie sądzę, że tu chodzi o to, ze Ty masz "niskie standardy", ale czuję że nie są one typowe dla większości mężczyzn.
Szukasz określonego typu kobiet z charakteru tylko mam wrażenie, że nie do końca chcesz o tym wprost pisać..mam racje?

Nie zgodzę się, że stanąłem w miejscu - mój poprzedni związek bardzo dużo mnie nauczył, tylko żeby to wypróbować, to muszę móc sprawdzić, jakie dana osoba ma cechy, bez poznania nie jestem w stanie tego zrobić.

Mam swój ideał kobiety - jak ktoś czytał Sapkowskiego to pewnie kojarzy Yennefer big_smile a jeżeli nie, to szukam kobiety, która jest samodzielna, mocna psychicznie,  chce się sama rozwijać i ma potrzebę samodoskonalenia, ale jednocześnie nie przysłania jej to takich pryncypiów jak rodzina, czy bliskie osoby.

21

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Ok, teraz trochę nowe światło rzuciłeś.
Z tego co piszesz to masz całkiem sensowne podejście, nie "przegięte" w żadną stronę.

Problem z tą 'nową' na dobrą sprawę sam sobie zdiagnozowałeś - tu chodzi o to, że zostałeś z góry skreślony niejako, bez możliwości odwołania się od wyroku Wysokiego Sądu wink

Ale weź jednak pod uwagę, że jakby nie patrzeć, jednak spotkaliście się na tym weselu i trochę czasu razem spędziliście. Więc można to traktować w kategoriach spotkania, nawet takiego przedłużonego.
Czasem - intuicyjnie - podejmujemy pewne decyzje, o których z góry wiemy, że byśmy ich nie zmienili.

Ja tak mam jako Kobieta, wielokrotnie z góry wiedziałam, że z danym osobnikiem się "nie dogadam" i wcale nie chodziło o jakieś ewidentne braki u niego, tylko bardziej w kontekście tego o bitej śmietanie, oliwkach i kurczaku, co wyżej napisałeś. wink

I teraz, daj taki mały kredyt zaufania tej kobiecie, że ona miała prawo też coś takiego poczuć (lub nie poczuć - w zależności z której str. spojrzeć smile) i zadecydowała na nie.


Dla Ciebie, jako faceta, który lubi sobie powalczyć jest to coś trudnego do 'przejścia do porządku dziennego', ale uwierz mi - jest realne.
Czasem wystarczy zmienić perspektywę.

22

Odp: Strasznie długie zadurzenie

No właśnie z tą nową to nie było tak łatwo.

Ona mi dawała sprzeczne sygnały. Rozumiem, gdyby mnie zlała od razu i po prostu nie odpisywała. Ale ona mi odpisywała za jakiś czas.

Podobnie było za pierwszym razem jak zaprosiłem ją na randkę - nie odpisała mi przez trzy tygodnie, po czym nagle odpisała, że jednak nie, bo się z kimś spotyka. Było to z mojej perspektywy śmieszne - ale coś ją musiało jednak zmusić, do tego, że nagle mi odpisała.

Podobnie niedawno, zmieniła sobie fryzurę, pisałem do niej, że ja również jestem po zmianie. Sama poprosiła o moje zdjęcia, po czym stwierdziła, że bardzo korzystna zmiana etc.

Więc albo się mną w jakiś sposób bawi i próbuje trzymać przy sobie - okazując mi takie zainteresowanie na granicy. Albo sam już nie wiem - łatwiej by było, gdyby olała mnie zupełnie...

23

Odp: Strasznie długie zadurzenie

ale coś ją musiało jednak zmusić,

A tam "zmusić" odrazu..Dłuższy okres nudy + chęć sprawdzenia czy Ci jeszcze zależy. Nic nowego wink

Nie wiem, co ci jeszcze napisać..Wszystko zostało powiedziane.
Moim skromnym zdaniem ta kobieta nie jest poważnie Tobą zainteresowana.
Nie zdarzyło mi się w całej swojej "karierze" wink traktować w ten sposób kiedykolwiek faceta, który mi się podobał odrobinę więcej niż kolega.

Co jest pewne to to, że projektujesz swoje "chciejstwa" i nadzieje związane z jej osoba na nią samą.
"Różowe okularki" czas potłuc, albo zdjąć wink

24

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

A tam "zmusić" odrazu..Dłuższy okres nudy + chęć sprawdzenia czy Ci jeszcze zależy. Nic nowego wink

Obawiałem się, że tak mi napiszesz.

Elle88 napisał/a:

Moim skromnym zdaniem ta kobieta nie jest poważnie Tobą zainteresowana.
Nie zdarzyło mi się w całej swojej "karierze" wink traktować w ten sposób kiedykolwiek faceta, który mi się podobał odrobinę więcej niż kolega.

Co jest pewne to to, że projektujesz swoje "chciejstwa" i nadzieje związane z jej osoba na nią samą.
"Różowe okularki" czas potłuc, albo zdjąć wink

Radzono mi, żebym zaprzestał zupełnie kontaktu, bo to może podziałać na zasadzie - interesował się, ale się już nie interesuje? O co chodzi... Przecież jestem taka super, a jemu przestało zależeć... może on jednak nie był taki zły...

Jeżeli to kobieta, która lubi gierki - to może okazać się, że mój brak zainteresowania i wiadomości "co u mnie" podziała, po pewnym czasie, że to ona zacznie mnie idealizować.

Nie wiem, nie znam się...

Co do tłuczenia okularów - to nie mam za bardzo wyboru. Tylko jest to strasznie ciężkie - pomimo obłożenia się zajęciami etc. moje myśli ciągle do niej uciekają...

Ale co ma być to będzie - pocieszam się, że nic więcej nad to co zrobiłem, zrobić nie mogłem...

25

Odp: Strasznie długie zadurzenie

To co piszesz poniżej:

Radzono mi, żebym zaprzestał zupełnie kontaktu, bo to może podziałać na zasadzie - interesował się, ale się już nie interesuje? O co chodzi... Przecież jestem taka super, a jemu przestało zależeć... może on jednak nie był taki zły...

Jeżeli to kobieta, która lubi gierki - to może okazać się, że mój brak zainteresowania i wiadomości "co u mnie" podziała, po pewnym czasie, że to ona zacznie mnie idealizować.

to sa zagrywki na poziomie gimbazy..sorry
Jakieś manipulacje i gierki..wyproszone zainteresowanie, emocje?

Jednak pomyliłam się co do Twojej dojrzałości.

DRAMAT.

26 Ostatnio edytowany przez zmeczony (2014-09-28 00:10:05)

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

To co piszesz poniżej:

Radzono mi, żebym zaprzestał zupełnie kontaktu, bo to może podziałać na zasadzie - interesował się, ale się już nie interesuje? O co chodzi... Przecież jestem taka super, a jemu przestało zależeć... może on jednak nie był taki zły...

Jeżeli to kobieta, która lubi gierki - to może okazać się, że mój brak zainteresowania i wiadomości "co u mnie" podziała, po pewnym czasie, że to ona zacznie mnie idealizować.

to sa zagrywki na poziomie gimbazy..sorry
Jakieś manipulacje i gierki..wyproszone zainteresowanie, emocje?

Jednak pomyliłam się co do Twojej dojrzałości.

DRAMAT.

Mówię co mi radzono, co więcej radę tą dała mi moja koleżanka w wieku lat 27 - więc nie wiem co mam o tym myśleć w perspektywie tego co napisałaś.

Co więcej - ja miałem już dwie takie sytuacje (kobiety 25 lat) kiedy takie działanie spowodowało, że to one zaczęły za mną biegać.

Też jestem przeciwnikiem tego typu rzeczy - i uważam, że lepiej zagrać w otwarte karty, ale takie rzeczy niestety działają. Jak sama pisałaś - wiek nie ma z dojrzałością nic wspólnego.

27

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Mówię co mi radzono, co więcej radę tą dała mi moja koleżanka w wieku lat 27

To ja Ci radzę wyskoczyć z 10 piętra..

http://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_EzXzIDPIYZfceOVwrI9xwztUQ8sBGriV,wat.jpg?author=aviatorppg&auth=8b07b5bfdfc06a9f102fbd1674f12327

Chłopie, naprawdę..jak z początku zacząłeś w miarę z 'wysokiego C', tak to co teraz piszesz to jest jakiś koszmarek..
Szanuj się, bo tu nie ma o co walczyć, ani czego "ratować", natomiast jako Kobieta, która ma na koncie tego typu 'kolegów' proszę Cię, nie rób z siebie cipki.

28 Ostatnio edytowany przez zmeczony (2014-09-28 00:21:13)

Odp: Strasznie długie zadurzenie

no cóż rzecz mogę smile

Aczkolwiek znając siebie i tak zrobię po swojemu smile a brak zainteresowania okażę, chcąc nie chcąc, tłukąc różowe okulary.

Ale dziękuje Ci. Co prawda obrazowo moje dzisiejsze doświadczenie na tym forum można by porównać do zdania "Przyszedłem do sklepu po sól, a zrobiono mi cewnikowanie, proktologię, dializę, przeszczep nerek, po czym posadzono na kozetce i zafundowano mentalną lobotomię smile ale coś niecoś na swój temat się dowiedziałem.


Co do "czepiania się" wszystkiego - niestety mam charakter - jak nie drzwiami to oknem... ale masz rację, powinienem się szanować bardziej smile

29

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Trochę mylisz znaczenie pewnych przysłów. to jak z "2 razy do tej samej rzeki..się nie wchodzi" wink Obiegowa interpretacja tego przysłowia jest błędna.
W Twoim przypadku drzwi i okno jest zaryglowane, tylko Ty nie chcesz tego zobaczyć.

Powodzenia w dalszym waleniu głową o ścinę. wink

30

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Powodzenia w dalszym waleniu głową o ścinę. wink

Dziękuje - to jak z mieczami pod Grunwaldem tongue

A tak serio - piszę to co piszę, ponieważ jestem w momencie, kiedy ciągle się we mnie pali nadzieja i pewnie sporo czasu mi zajmie, jak zobaczę to o czym piszesz, czyli że nigdy żadnej nadziej nie było. Niestety, logika to jedno uczucia to drugie - jedno nie panuje nad drugim.

Ludziom, z boku, łatwo pewne rzeczy pisać - na zasadzie, skończ z tym, przestań, etc. ale to tak łatwo nie działa smile

31

Odp: Strasznie długie zadurzenie

zmeczony - mam czasami wrażenie jakbyś opisywał jedną moją fatalną znajomość; prawie identyczną z tą różnicą że ja spotkałem się kilka razy, a w międzyczasie zostałem wsadzony w rolę internetowego kolegi i dostawałem "iluzję ciągłego kontaktu"; skończyło się naprawdę źle

32

Odp: Strasznie długie zadurzenie

http://i1.memy.pl/obrazki/e82e315498_a_wiec_twoj_zwiazek_opiera_sie_na_pisaniu_sms_.jpg

i można zamykać big_smilewink

33

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Jeśli o mnie chodzi to nie można było mówić o żadnym związku big_smile To było ciągłe gonienie króliczka, gdzie z czasem tylko króliczek czerpał satysfakcję z tej zabawy, a potem złapał go inny zły wilk big_smile

Na marginesie - Elle88, Twoje posty są czasami aż nad wyraz celne smile Zawód związany z psychologią?

34

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Tak już totalnie abstrahując, od tego tematu mojego. Żyję lat 30 na tym świecie. Mam sporo znajomych - ale jedno, co mogę powiedzieć - życie zadziwiało mnie już tyle razy i na taką skalę, że już nie dziwię się niczemu.

Ludzie są tak dziwnymi istotami, że przykładanie do nich miary logiki, zupełnie mija się z celem smile Gdyby 8 lat temu, ktoś mi powiedział, że będę uganiał się za taką kobietą jaką wydaje się być S. to roześmiał bym się mu w twarz smile A oto jestem - piszę na tym forum.. etc.

Byłem świadkiem sytuacji, kiedy po stokroć mówiono: "Że nie, że nigdy, że nie ma mowy, że on/ona jest do niczego, nic mnie do niego nie ciągnie etc..." dzisiaj Ci ludzie są po ślubie. smile

Mój osobisty ojciec, biegał za matką, która go ewidentnie nie chciała i olewała jak mogła. Ojciec już stracił nadzieje, a spotkali się przypadkowo na imprezie ... i oto jestem big_smile

Dlatego od pewnego momentu, przestałem śmiać się z ludzi i tym co nimi kieruje w sprawach uczuciowych. Przy tym fizyka kwantowa to pikuś smile

35

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Może jutro to rozwinę, bo dzisiaj już pora późna, ale widzę jak na dłoni że mamy podobne z autorem cechy charakteru, które prowadzą do takich historii. Nastawienie na cel, osiągnięcie go mimo wszystko, niepoddawanie się, "jak nie drzwiami to oknem" itd. Problem w tym, że można osiągnąć cele jeśli są określone jakieś zasady ich zdobycia, a liczba zmiennych przynajmniej w jakimś stopniu policzalna. W przypadku relacji międzyludzkich brak jednego i drugiego wink Nie ma gotowej recepty - rób to, tamto, tak a nie inaczej, a osiągniesz zamierzony cel.

36

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Mój osobisty ojciec, biegał za matką, która go ewidentnie nie chciała i olewała jak mogła. Ojciec już stracił nadzieje, a spotkali się przypadkowo na imprezie ... i oto jestem big_smile

I widzisz.. We wzorcach jeszcze nie grzebaliśmy, a sam podałeś odpowiedź na tacy.
ewidentnie masz zakodowane w głowie "gonienie za króliczkiem". Podejrzewam, że gdyby ta kobieta z wesela zareagowała normalnie na Twoje umizgi to mogę przyjmować zakłady, że w 10% nie byłaby tak atrakcyjna dla Ciebie jak jest teraz.

Ale jako, że jesteś w amoku to i dalsze komentarze są zbędne jak celnie zauważyłeś smile

Ale coś jest w tych prawnikach, chyba kwestia przesilenia związanego z poświęcaniem czasu na naukę przepisów, że w kwestii emocji są nieporadni jak dzieci we mgle wink

mrbart :  Dzięki, ale nie nie jestem psychologiem. Mam za to umiejętność korzystania z daru zwanego intuicją wink a jak dołożyć do tego całkiem niezłą samoświadomość to pewne mechanizmy ludzkich zachowań wychwytuje się  z łatwością, choć nie bez trwogi czasem tongue

37

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Mój osobisty ojciec, biegał za matką, która go ewidentnie nie chciała i olewała jak mogła. Ojciec już stracił nadzieje, a spotkali się przypadkowo na imprezie ... i oto jestem big_smile

I widzisz.. We wzorcach jeszcze nie grzebaliśmy, a sam podałeś odpowiedź na tacy.
ewidentnie masz zakodowane w głowie "gonienie za króliczkiem". Podejrzewam, że gdyby ta kobieta z wesela zareagowała normalnie na Twoje umizgi to mogę przyjmować zakłady, że w 10% nie byłaby tak atrakcyjna dla Ciebie jak jest teraz.

Ale jako, że jesteś w amoku to i dalsze komentarze są zbędne jak celnie zauważyłeś smile

Ale coś jest w tych prawnikach, chyba kwestia przesilenia związanego z poświęcaniem czasu na naukę przepisów, że w kwestii emocji są nieporadni jak dzieci we mgle wink

mrbart :  Dzięki, ale nie nie jestem psychologiem. Mam za to umiejętność korzystania z daru zwanego intuicją wink a jak dołożyć do tego całkiem niezłą samoświadomość to pewne mechanizmy ludzkich zachowań wychwytuje się  z łatwością, choć nie bez trwogi czasem tongue

Elle88 - mędrca szkiełko i oko smile

Nie znasz mnie zbyt dobrze - inaczej - w ogóle mnie nie znasz. Mówiąc o wzorcach, która mają wpływać na dobór przeze mnie partnerek musiałabyś się głębiej wkopać - a gwarantuje Ci, że jest w czym kopać wink "diagnozowałem" się wielokrotnie sam, diagnozowali mnie ludzie po psychologii - ja sobie, co do zasady radzę, z własnymi demonami, które mogłyby mieć wpływ na mój dobór także, mam Aspergera - delikatnego, ale jednak jest, wierz mi - jeżeli chodzi o diagnozowanie co, jak i dlaczego, to można nade mną ładnych parę godzin spędzić...

pisałem to, bo chciałem tylko zaznaczyć, że w życiu nigdy nic nie wiadomo - a uczucia nie podlegają logice, pewnie są pewne schematy, ale straszno zaczyna się robić - jak znasz swoje schematy, wiesz jak od nich uciec, a staje się coś takiego jak przytrafiło się mnie - czyli że nie wiesz jak i dlaczego smile i dlaczego tak mocno smile

38 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-28 02:15:20)

Odp: Strasznie długie zadurzenie

jak znasz swoje schematy, wiesz jak od nich uciec, a staje się coś takiego jak przytrafiło się mnie - czyli że nie wiesz jak i dlaczego smile i dlaczego tak mocno smile

To jest stała gadka ludzi, którzy ogarniają temat bardzo pobieżnie i wydaje im się, że ich przypadek jest 1 na 10000000.
Niestety, prawda jest trochę inna i dużo prostsza.

O ile prawdą jest, że aby poznać wszystkie niuanse wpływające na kształtowanie charakteru osoby trzeba z nią spędzić trochę czasu i lepiej poznać (zakładając, że ta nie przywdziewa masek - wtedy jest to strata czasu, ale i to przy wprawnym oku zostanie szybko zdemaskowane) o tyle pewne mechanizmy reakcji są względnie STAŁE.
Dlatego, że istnieje coś takiego jak "zbiorowa Świadomość", która jest czymś w rodzaju wspólnej 'matrycy', gdzie znajdują się wszystkie (jakie można sobie tylko wyobrazić) rodzaje zachowań opartych na konkretnym rodzaju mentalności - inaczej w ogóle nie byłoby możliwości by skomunikować się z kimś, kto ma odmienne od nas wzorce.   

Ale mówiąc prościej, z racji że nie każdy ma świadomy kontakt z matrycą (choć wszyscy mamy ale na poziomie nieświadomym) pewne wzorce można wyłapać na podstawie wieloletnich obserwacji i umiejętności kojarzenia bodźców wyzwalających daną reakcję z rzeczywista przyczyną.
Oczywiście wszystko jest "w głowie", nie ma przypadków ani 'cudownych wyjątków'.
Ten kto wierzy w przypadki ma nikłe pojęcie n/t potęgi podświadomości i jej przejawiania się z poziomu każdej codziennej pierdoły i tych "większych rzeczy", jak: miłość, relacje ogółem i sposoby radzenie sobie z traumami, itp.


Niestety jest to ten rodzaj wiedzy, który nie jest dostępny z poziomu 'logiki' i tzw. rozumu, bo są tą dwuwymiarowe narzędzia, zupełnie nieprzydatne w świecie tak subtelnych energii jak intuicja czy kwestie emocji, mentala - wchodzimy tu w wymiar 3.0 jak nic wink


Dlatego Twój komentarz do mojego wpisu z : mędrca szkiełkiem i okiem  był kompletnie nie trafiony.

39 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-28 02:01:10)

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Oraz zmeczony: Jesteś człowiekiem z tego co zdążyłeś się przedstawić solidnie wykształconym, jednak bardzo mało samoświadomym w zakresie podstawowej znajomości popędów i głębszej warstwy wzorców, które Tobą kierują - w tym przyp. w życiu uczuciowym.
Swoimi wpisami dajesz temu bardzo solidny wyraz.
Nie wiesz co, nie wiesz czemu, czujesz tylko jakiś impuls..i lecisz: na łeb na szyję.

Po czym piszesz coś o "znajomości własnych demonów".. ogarnij się, to się kupy nie trzyma wink

Zapewniam Cię, że więcej miałbyś pożytku  zagłębiając się w siebie i szukając przyczyny tego fatalnego zauroczenia tam właśnie, niż szukając narzędzi i sposobów na "zdobycie" kogoś, kto nie jest z Tobą kompatybilny, bo być nie może - jako zupełnie Ci obca osoba.
Jako człowiek o niskiej świadomości jesteś ofiara iluzji chemii opartej o wizerunek + mechanizm 'zakazanego owocu'.

Jeśli zadasz sobie trochę trudu i poczytasz Forum , szybko przekonasz się jak "wyjątkowa" jest Twoja historia w skali choćby tak małej jak nasza społeczności. smile

40

Odp: Strasznie długie zadurzenie

"Zmęczony" lepiej dokładnie opowiedz co się stało przy tym pierwszym spotkaniu przy rozmowie w tańcu, bo z tego wszystko wynikło. Nawet jedno zdanie czy słowo mogło wywołać mechanizm szalonego zakochania, więc trzeba ustalić co to było i czy prawidłowo oceniłeś, że macie oboje duże podobieństwo osobowości. Jeżeli oceniłeś prawidłowo, to zdarzył się pech i ona tego nie dostrzegła. Takie rzeczy się niestety zdarzają. Jeżeli oceniłeś nieprawidłowo, to masz okazję do dużej pracy nad sobą, żeby nauczyć się prawidłowo oceniać sytuację na podstawie bardzo niewielkich informacji, co jest bardzo ważne, żebyś zrozumiał to wszystko i poprawnie działał w przyszłości.

Dlatego zastanów się bardzo dokładnie co tam zaszło w tej pierwszej rozmowie, po której się zadurzyłeś i postaraj się to opisać.

41

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

To jest stała gadka ludzi, którzy ogarniają temat bardzo pobieżnie i wydaje im się, że ich przypadek jest 1 na 10000000.
Niestety, prawda jest trochę inna i dużo prostsza.

Nic takiego mi się nie wydaje. Nigdzie nie napisałem, że czuje się wyjątkowy na tle populacji ludzkiej. Pisałem, że JA nie miałem tak wcześniej. Proszę, nie wkładaj mi w usta czegoś czego nie powiedziałem, a do głowy czegoś czego nie pomyślałem.

Elle88 napisał/a:

O ile prawdą jest, że aby poznać wszystkie niuanse wpływające na kształtowanie charakteru osoby trzeba z nią spędzić trochę czasu i lepiej poznać (zakładając, że ta nie przywdziewa masek - wtedy jest to strata czasu, ale i to przy wprawnym oku zostanie szybko zdemaskowane) o tyle pewne mechanizmy reakcji są względnie STAŁE.
Dlatego, że istnieje coś takiego jak "zbiorowa Świadomość", która jest czymś w rodzaju wspólnej 'matrycy', gdzie znajdują się wszystkie (jakie można sobie tylko wyobrazić) rodzaje zachowań opartych na konkretnym rodzaju mentalności - inaczej w ogóle nie byłoby możliwości by skomunikować się z kimś, kto ma odmienne od nas wzorce.   

Ale mówiąc prościej, z racji że nie każdy ma świadomy kontakt z matrycą (choć wszyscy mamy ale na poziomie nieświadomym) pewne wzorce można wyłapać na podstawie wieloletnich obserwacji i umiejętności kojarzenia bodźców wyzwalających daną reakcję z rzeczywista przyczyną.
Oczywiście wszystko jest "w głowie", nie ma przypadków ani 'cudownych wyjątków'.
Ten kto wierzy w przypadki ma nikłe pojęcie n/t potęgi podświadomości i jej przejawiania się z poziomu każdej codziennej pierdoły i tych "większych rzeczy", jak: miłość, relacje ogółem i sposoby radzenie sobie z traumami, itp.

Zgadzam się. Pytasz mnie o wspólny mianownik dla tych dziewczyn - ja go nie znam, bo nie znam tych dziewczyn. Nie było dane mi ich poznać. Tak więc jedynym wspólnym mianownikiem jest to, że nie chciały mnie w ogóle bliżej poznać i z góry "skreśliły". Co powoduje, że jest mi z tego powodu wyjątkowo źle. To jest mój schemat, o którym mam świadomość, że istnieje. Tylko, że do tej pory schemat funkcjonował na zasadzie parę miesięcy i po bólu - mnie nurtuje pytanie, dlaczego teraz nie chce mnie puścić od roku smile

Jasne, mogą być jakieś inne rzeczy - podświadome - coś w mowie ciała, zachowaniu etc. co mózg mój widzi, a ja nie widzę - i co mnie tak nakręca. Ale nie wiem co to jest ...


Elle88 napisał/a:

Nie wiesz co, nie wiesz czemu, czujesz tylko jakiś impuls..i lecisz: na łeb na szyję.

Zgadza się. Moje dotychczasowe przemyślenia w temacie dotyczą tego, że: lecę na ładne kobiety, lecę na niedostępne kobiety, lecę na kobiety, które nie dają mi się poznać.

I byłoby ok - bo to by oznaczało, że mam z jednej strony naturę zdobywcy a z drugiej jestem na tyle pusty, żeby idealizować osobę w związku z jej wyglądem (czyli twierdzić, że jak ładna to pewnie i mądra). Dałoby się to przezwyciężyć.

Tylko, że ja już miałem przypadki, gdy poznawałem piękne kobiety, które na mnie spojrzeć nie chciały - i co... i nic... Nic się nie działo - nie wybuchało to co zawsze... schemat ma to do siebie, że powinien się powtarzać. Jakiś czas temu poznałem najładniejszą dziewczynę z jaką dane mi było rozmawiać - dziewczyna jest siatkarką, a do tego pracuje jako modelka i występuje od czasu do czasu w teledyskach. Jak się domyślasz nie miałbym u niej szans - i co... i nic... zupełnie nie zaiskrzyło...


Elle88 napisał/a:

Zapewniam Cię, że więcej miałbyś pożytku  zagłębiając się w siebie i szukając przyczyny tego fatalnego zauroczenia tam właśnie, niż szukając narzędzi i sposobów na "zdobycie" kogoś, kto nie jest z Tobą kompatybilny, bo być nie może - jako zupełnie Ci obca osoba.

Czy jest kompatybilny tego nie wiem - bo tego nie da się sprawdzić, bez poznania drugiej osoby. Zgadzam się na tym, że kieruje mną chemia... wciąż jednak nie wiem dlaczego jest w tym przypadku taka silna i jak sobie z nią poradzić. Narzędzi już nie szukam - bo też i próbowałem wszystkiego.

MariuszJ napisał/a:

Dlatego zastanów się bardzo dokładnie co tam zaszło w tej pierwszej rozmowie, po której się zadurzyłeś i postaraj się to opisać.

Chodzi mi o to, że my na tym weselu jakoś specjalnie dużo nie rozmawialiśmy - trochę potańczyliśmy a zamieniliśmy raptem parę słów. Miałem wrażenie, że ona przyszła na to wesele, już do mnie uprzedzona. Poniekąd mam podejrzenie, że mogło to być spowodowane naszą wspólną koleżanką - panną młodą. To jest dziewczyna, ode mnie z pracy, do której kiedyś podbijałem. Oczywiście relacje między nami są jasne - ale mam wrażenie, że ona tym jeszcze żyje i mogła wygadać się do S. jak i innych swoich koleżanek, że kiedyś do niej podbijałem - a one to mogły przenieść na swój grunt - że podbijając do nich - chce tak naprawdę dotrzeć do tejże koleżanki. Mąż tej dziewczyny jest o mnie chorobliwie zazdrosny - mimo, że nie robię nic, co mogłoby stanowić jakiekolwiek wykroczenie poza granicę kolega - koleżanka. Ale to też jest dosyć specyficzne towarzystwo - mocno zamknięte etc. i dosyć skupione na sobie, więc może analizując moje zachowanie dochodzą do jakiś dziwnych wniosków.

42

Odp: Strasznie długie zadurzenie

A tak z ciekawości - czy tylko Ty ciągniesz te facebookowe rozmowy? Pisałeś że jak urwałeś kontakt to nie było go przez miesiąc. Czyli ona sama się nie odezwała przez ten czas? Coś mi się wydaje, że uparcie ciągniesz wóz, który już dawno nie ma kół wink

43

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Co byś nie napisał, to zadurzyć się w czyimś wyglądzie i nie spać po nocach (!) w wieku 30 lat...to zdecydowanie nie jest normalne.
Myślę, że pomijając już cała psychologię - bo tu i tak byśmy nie pogadali dłużej wink, to zachowujesz się jak facet-desperat, który nie ma wielu opcji (mówię o kobietach, które Tobie się podobają) i jak już się przyczepi to jak stalker..masakra.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ty zdajesz się nie dostrzegać oczywistych sygnałów jak: olewka, brak zainteresowania totalny..a jak trafi Ci się już jakiś jego ochłap to odpływasz zupełnie i bierzesz za dobra monetę.
Widzisz to co chcesz widzieć i nie skorzystasz z żadnej rady, po którą rzekomo przyszedłeś na Forum, bo tak naprawdę to ty wcale nie chcesz tego przerwać, tylko się tym nakręcasz i napawasz smile
Może ty jesteś psychicznym masochistą ?

44

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Co byś nie napisał, to zadurzyć się w czyimś wyglądzie i nie spać po nocach (!) w wieku 30 lat...to zdecydowanie nie jest normalne.
Myślę, że pomijając już cała psychologię - bo tu i tak byśmy nie pogadali dłużej wink, to zachowujesz się jak facet-desperat, który nie ma wielu opcji (mówię o kobietach, które Tobie się podobają) i jak już się przyczepi to jak stalker..masakra.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ty zdajesz się nie dostrzegać oczywistych sygnałów jak: olewka, brak zainteresowania totalny..a jak trafi Ci się już jakiś jego ochłap to odpływasz zupełnie i bierzesz za dobra monetę.
Widzisz to co chcesz widzieć i nie skorzystasz z żadnej rady, po którą rzekomo przyszedłeś na Forum, bo tak naprawdę to ty wcale nie chcesz tego przerwać, tylko się tym nakręcasz i napawasz smile
Może ty jesteś psychicznym masochistą ?

No właśnie to jest ten stan o którym piałem - a którego nie potrafię zrozumieć. W innych tego typu przypadkach nie miałem problemów, żeby odpuścić, a tu mnie jakoś ciągnie strasznie i nie umiem tego zwalczyć, po miesiącu czy półtora nie umiem się opanować i sam chce do niej pisać, pomimo braku kontaktu.

Chyba nie jestem desperatem - tak myślę... chociaż one pewnie tak to odbierają. Tak czy inaczej mam mocne postanowienie, że więcej do niej nie napiszę. Ma faceta, ewidentnie nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. Skoro uczucia pieprzą mi życie to czas spróbować dać władzę logice i rozsądkowi smile. Jeżeli będę miał kryzys to obiecuje w pierwszej kolejności napisać tutaj - może to mi pomoże smile

45 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-28 14:17:01)

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Bardzo mi zachowanie jednego znajomego dupka przypominasz smile
Też zero świadomości, myślenie "portkami" (chemią, jak zwał) i odwieczne dylematy: "serce czy rozum"..tylko jak ktoś w kontekście 1 spotkania i wyglądu mówi o sercu i uczuciach to wszystko opada, a jak mówi to ktoś zdawałoby się dojrzały (wiekiem) to ..

Problem jest w tobie, dopóki będziesz go zamiatał pod dywan, to o ile ci przejdzie za kilka lat obsesja na punkcie TEJ konkretnej osoby, trafi się kolejna big_smile
Masz syndrom Wertera - kolesia, który żeby coś czuć "musi mieć kłody pod nogi i liczne przeszkody" na drodze do.. wyobrażenia o miłości, które istnieje tylko w jego głowie, a Obiekt westchnień z reguły nawet nie zdaje sobie sprawy co się swięci, bo się takich kolesi nie traktuje poważnie.

46

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Bardzo mi zachowanie jednego znajomego dupka przypominasz smile
Też zero świadomości, myślenie "portkami" (chemią, jak zwał) i odwieczne dylematy: "serce czy rozum"..tylko jak ktoś w kontekście 1 spotkania i wyglądu mówi o sercu i uczuciach to wszystko opada, a jak mówi to ktoś zdawałoby się dojrzały (wiekiem) to ..

Problem jest w tobie, dopóki będziesz go zamiatał pod dywan, to o ile ci przejdzie za kilka lat obsesja na punkcie TEJ konkretnej osoby, trafi się kolejna big_smile
Masz syndrom Wertera - kolesia, który żeby coś czuć "musi mieć kłody pod nogi i liczne przeszkody" na drodze do.. wyobrażenia o miłości, które istnieje tylko w jego głowie, a Obiekt westchnień z reguły nawet nie zdaje sobie sprawy co się swięci, bo się takich kolesi nie traktuje poważnie.

ok - w takim razie jakie jest rozwiązanie długofalowe ?

od  czego mam zacząć ?

47

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Jeśli już przewidujesz kryzys i widzisz po przeszłości, że zdarzały Ci się wcześniej to może daj jej w końcu spokój w inny sposób. Mam wrażenie, że piszesz bo cały czas masz nadzieję, a promile uprzejmości płynące z jej strony to Twoje paliwo. Przestań być aktywny i oddaj świadomie ster w jej ręce (ona ma go cały czas, ale Ty nie chcesz przyjąć tego do wiadomości). Zaproponuj spotkanie. Ona się nie zgodzi. A Ty wówczas napiszesz: "Rozumiem, odezwij się jeśli będziesz miała ochotę". Kurtyna w dół. THE END.

48

Odp: Strasznie długie zadurzenie
mrbart napisał/a:

Jeśli już przewidujesz kryzys i widzisz po przeszłości, że zdarzały Ci się wcześniej to może daj jej w końcu spokój w inny sposób. Mam wrażenie, że piszesz bo cały czas masz nadzieję, a promile uprzejmości płynące z jej strony to Twoje paliwo. Przestań być aktywny i oddaj świadomie ster w jej ręce (ona ma go cały czas, ale Ty nie chcesz przyjąć tego do wiadomości). Zaproponuj spotkanie. Ona się nie zgodzi. A Ty wówczas napiszesz: "Rozumiem, odezwij się jeśli będziesz miała ochotę". Kurtyna w dół. THE END.

nie no - ona ma faceta - to nie tak działa smile nie zamierzam nic do niej pisać, nie będę nadintepretował jej zachowań...

innymi słowy S. schodzi dla mnie na dalszy plan - to ja chce być zdrowy - o zdobyciu jej mogę zapomnieć - mój upór nic nie przyniesienie (i nie przyniósł) poza ośmieszeniem się etc. smile

S. już z tego wyłaczmy - zróbmy tak, żebym to ja czuł się dobrze smile

49

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Zacznij od znalezienie prawdziwej przyczyny, zamiast skupiać całą uwagę na objawach. U Ciebie 'objawy' to skłonność do popadania w obsesję.
Druga sprawa, jak już znajdziesz przyczyny dla tej głównej, to powiązać (skojarzyć) cechy, które odebrałeś 'podprogowo' od tej kobiety z cechami jakie masz zakodowane w swoim wzorcu przeżywania miłości (celowo z małej litery wink)

To jest kupa pracy przed kimś, kto do tej pory się tym nie interesował, a jeśli- to na potrzeby chwili (pobieżnie).

W międzyczasie staraj się skupiać uwagę na faktach, czynach (choć te drugie to są tylko po twojej stronie w tym przyp.) i nauczyć się nie ulegać powstającej z tyłu głowy życzeniowej interpretacji do nich.
Za jakiś czas sam zobaczysz jak bardzo mózg z tobą pogrywał i podsuwał wrażenia i historie, których nigdy nie było.

do roboty! big_smile

50

Odp: Strasznie długie zadurzenie
Elle88 napisał/a:

Zacznij od znalezienie prawdziwej przyczyny, zamiast skupiać całą uwagę na objawach. U Ciebie 'objawy' to skłonność do popadania w obsesję.
Druga sprawa, jak już znajdziesz przyczyny dla tej głównej, to powiązać (skojarzyć) cechy, które odebrałeś 'podprogowo' od tej kobiety z cechami jakie masz zakodowane w swoim wzorcu przeżywania miłości (celowo z małej litery wink)

To jest kupa pracy przed kimś, kto do tej pory się tym nie interesował, a jeśli- to na potrzeby chwili (pobieżnie).

W międzyczasie staraj się skupiać uwagę na faktach, czynach (choć te drugie to są tylko po twojej stronie w tym przyp.) i nauczyć się nie ulegać powstającej z tyłu głowy życzeniowej interpretacji do nich.
Za jakiś czas sam zobaczysz jak bardzo mózg z tobą pogrywał i podsuwał wrażenia i historie, których nigdy nie było.

do roboty! big_smile

Dzięki - ale tak może bardziej dokładnie . tzn innymi słowy - co ja mam robić big_smile przeanalizować swoje życie ? poszukiwać jakiegoś wzorca - no nie wiem big_smile

51

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Sfera uczuciowa człowieka nie różni się w kwestii programowania z podświadomości niczym od innych sfer. Dlatego żeby cokolwiek w tej kwestii zmienić to zaczynamy ZAWSZE od 'oprogramowania', zamiast tracić czas na "wygładzanie kantów", czyli kosmetyczne nic nie wnoszące powierzchowne poprawki typu: "A to pier... nie będę się już odzywał <foszek>" itp. (a w środku jak jest wiadomo- wszystko się dalej gotuje - ZERO realnych zmian).


Zaczynasz zawsze od dzieciństwa -tam mamy wszystkie wzorce relacji męsko-damskich, a więc rodzice: nasze relacje z każdym z osobna i razem, dalsza rodzina, nawet rodzeństwo.. wystarczy.

Podam Ci przykład: Mając apodyktycznego Tatusia, faceta na stanowisku, obrotnego za to niedostępnego emocjonalnie i nie umiejącego stworzyć żadnej więzi z córką - jak myślisz, jakimi chłopcami taka dorastająca Kobieta będzie podświadomie zainteresowana?
Celowo podkreślam słowo podświadomie , bo świadomie, czyli 'na rozumek i logikę' to ona może deklarować zupełnie coś odwrotnego, ale..no z Panem "Misiem", takim ciepłym kochanym facetem, który by o nią się troszczył i dbał to ona tej "chemii" mieć nie będzie.. Rozumiesz?

I w drugą stronę to samo..do tego dochodzą jeszcze po drodze kwestie ewentualnych traum, no i seksualność - co miało na nią wpływ, choć to się oczywiście wiąże z relacją Synek-Mamusia, Córeczka- Tatuś, czyli najpierw określony typ osobowości, za którym seksualność podąża.


Powtarzam jeszcze raz: Nie ma przypadków. Człowiek może zachowywać się pozornie chaotycznie, ale będzie to chaotyczne tylko dla postronnego obserwatora, natomiast nigdy z punktu widzenia podświadomości ( jego oprogramowania).

52

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Może moje spostrzeżenie jest słuszne "zmeczony". Opiszę taką sytuację. Jest kolejka po bułki, bułek jest mało, nie każdy ją dostanie. Jesteś wkurzony bo nie dostałeś bułki. Teraz, chcesz poznać dziewczynę, próbujesz i nie udaje się. Ale to nie są dwie takie same sytuacje. Relacje międzyludzkie są związane z uczuciami. Myślisz sobie że ona zraniła twoje uczucia bo nie chce z tobą być, ale staraj się częściej myśleć że ty możesz zranić uczucia dziewczyny.

Myślę że przydałoby ci się takie ćwiczenie, bo inaczej będziesz się męczyć przez wiele miesięcy. Spróbuj spotykać się towarzysko z dziewczynami, jeśli dasz radę to z kilkoma w tym samym czasie. Po prostu bądź dla nich bardzo miły. Nie licz na żaden związek. NIE MYŚL O SEKSIE!! Nawet jeśli dziewczyna ciebie zaprosi na spotkanie 1-to-1 to nie myśl o żadnym seksie z nią! Dziewczyna to nie jest towar "zdobyłem ją lub nie". Masz się nauczyć zaprzyjaźnić z dziewczyną i nauczyć empatii. Dopiero po dłuższym czasie, gdy już swobodna przyjacielska rozmowa będzie szła tobie łatwo, możesz sobie pozwolić na myślenie o intymności, nie wcześniej niż po dwóch miesiącach częstych spotkań i w tym czasie nie macie mówić o żadnych związkach czy intymnych kontaktach a tylko sobie miło spacerować i dyskutować.

Czy możesz coś takiego zrobić?

53

Odp: Strasznie długie zadurzenie
MariuszJ napisał/a:

Może moje spostrzeżenie jest słuszne "zmeczony". Opiszę taką sytuację. Jest kolejka po bułki, bułek jest mało, nie każdy ją dostanie. Jesteś wkurzony bo nie dostałeś bułki. Teraz, chcesz poznać dziewczynę, próbujesz i nie udaje się. Ale to nie są dwie takie same sytuacje. Relacje międzyludzkie są związane z uczuciami. Myślisz sobie że ona zraniła twoje uczucia bo nie chce z tobą być, ale staraj się częściej myśleć że ty możesz zranić uczucia dziewczyny.

Myślę że przydałoby ci się takie ćwiczenie, bo inaczej będziesz się męczyć przez wiele miesięcy. Spróbuj spotykać się towarzysko z dziewczynami, jeśli dasz radę to z kilkoma w tym samym czasie. Po prostu bądź dla nich bardzo miły. Nie licz na żaden związek. NIE MYŚL O SEKSIE!! Nawet jeśli dziewczyna ciebie zaprosi na spotkanie 1-to-1 to nie myśl o żadnym seksie z nią! Dziewczyna to nie jest towar "zdobyłem ją lub nie". Masz się nauczyć zaprzyjaźnić z dziewczyną i nauczyć empatii. Dopiero po dłuższym czasie, gdy już swobodna przyjacielska rozmowa będzie szła tobie łatwo, możesz sobie pozwolić na myślenie o intymności, nie wcześniej niż po dwóch miesiącach częstych spotkań i w tym czasie nie macie mówić o żadnych związkach czy intymnych kontaktach a tylko sobie miło spacerować i dyskutować.

Czy możesz coś takiego zrobić?

smile

taki element to ja już mam dawno za sobą - jak ktoś zauważył mam 30 lat i jednak jakieś doświadczenie z kobietami. Ja nie mam problemu z rozmawianiem z kobietami i mam sporo koleżanek smile to chodzi o coś innego - nie o to, że się czerwienie i słowa nie potrafię wykrzesać. Miałem okres kiedy bileterka w kinie się ze mnie śmiała - bo w jednym tygodniu byłem w kinie 4 razy codziennie z inną kobietą smile

54

Odp: Strasznie długie zadurzenie

taki element to ja już mam dawno za sobą - jak ktoś zauważył mam 30 lat i jednak jakieś doświadczenie z kobietami. Ja nie mam problemu z rozmawianiem z kobietami i mam sporo koleżanek smile to chodzi o coś innego - nie o to, że się czerwienie i słowa nie potrafię wykrzesać. Miałem okres kiedy bileterka w kinie się ze mnie śmiała - bo w jednym tygodniu byłem w kinie 4 razy codziennie z inną kobietą smile

kompletnie nie zrozumiałeś przesłania MariuszaJ.
Tu nie chodzi o to, że masz zachowywać się jak nastolatek i unikać fizyczności z Kobietą, ale o to, żeby przywrócić właściwą kolejność i proporcje w relacji damsko-męskiej.
INTYMNOŚĆ.

U ciebie cała atrakcyjność kobiety sprowadza się do chemii opartej na fizyczności..i tu zachowujesz się jak 100% nastolatek. smile
Także trochę pokory i zanim coś napiszesz, przemyśl, bo narazie cały czas pudłujesz i mimo, że taki mądry, wygadany i ogarnięty to jesteś w ciemnej pu... bo jesteś jak "naćpany" obrazkiem i wyobrażeniem, które powtarzam- zbudowałeś i dokarmiasz SAM od roku w swojej głowie.
Helouuu...tu Ziemia :>

55

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Ale to nie chodzi o to jak łatwo jest ci zaprosić dziewczynę na randkę tylko o jakość waszej rozmowy w dłuższym okresie czasowym. Zastanów się nad tym dobrze, bo kiedyś miałem taką sytuację że doradzałem chłopakowi, który miał od kilku miesięcy obsesję na punkcie pewnej dziewczyny, która była z innym, i ciągle twierdził że źle mu tłumaczę sytuację. Dopiero po pół roku nagle dostrzegł że miałem rację.

56

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Wysłałem Ci coś na priv smile może to trochę rzuci światła na to czy coś z sobą robiłem czy nie smile

57

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Ok. Odpisałam.

58

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Na tymże weselu, była Ona - jej koleżanka. ...użyłeś czegoś takiego....to brzmi jakby ta S. była tą koleżanką...może ta S. wydała Ci się właśnie taka atrakcyjna, bo była koleżanką S. ?.....poskładaj to sobie po nitce do kłębka....

59

Odp: Strasznie długie zadurzenie
czasymira napisał/a:

Na tymże weselu, była Ona - jej koleżanka. ...użyłeś czegoś takiego....to brzmi jakby ta S. była tą koleżanką...może ta S. wydała Ci się właśnie taka atrakcyjna, bo była koleżanką S. ?.....poskładaj to sobie po nitce do kłębka....

nie nie - to już było dawno po tym, jak całkowicie i nieodwołalnie wyleczyłem się z tej koleżanki, która mnie na wesele zaprosiła... ja mam zawsze jeden obiekt westchnień smile

60

Odp: Strasznie długie zadurzenie

Elle 88 bardzo fajnie to ujęła. Pociąga nas to co niedostępne, co jest skarbem, diamentem, co możemy ukryć.

Posty [ 61 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Strasznie długie zadurzenie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024