Dziś rano wzięliśmy do domku szczeniaczka ze schroniska. Ma jakieś 6 tygodni. Od razu pojechaliśmy do lecznicy aby go odrobaczyć. Został mu również wstrzyknięty czip. Początkowo był bardzo wystraszony i markotny, dopiero potem pokazał swoje ząbki i wesołe szczekanie, ale wciąż jest niepewny. Wiemy, że dopiero zaczyna samodzielnie jeść, bo jeszcze ząbki mu się wyrabiają. Weterynarz polecił nam przez pierwszy tydzień karmić go tylko karmą (suchą bądź mokrą) i wodą, bo inaczej dostanie sraczki i będzie się męczył. Żadnego mleka ani nic innego. Stosujemy się do jego zalet, ale piesek nie chce nawet tknąć jedzenia. Rozmoczyłam nawet karmę w wodzie, żeby zrobiła się miękka papka, ale zjadł dwa ziarenka i zwrócił to. Doszliśmy do wniosku, że chyba jednak pojedziemy i kupimy mu morką karmę, którą zaczął dostawać w schronisku. Nie wiem czy to ze stresu nie je, czy naprawdę za wcześnie na suchą karmę, ale kupimy mokrą i zobaczymy. Martwię się, że nie chce jeść, bo wszystko inne jest oki. Bawi się i teraz już około godzinki sobie śpi.
Kolejna sprawa z sikaniem. Chyba takiego małego sikacza nie należy jeszcze stresować gdzie ma sikać i kiedy? Już dwa razy nam nasiusiał w mieszkanku ale nie stresujemy go, bo wiem, że on na razie jeszcze nic nie rozumie. Teraz pytanie, kiedy zacząć go uczyć, że ma sikać jak wyjdzie na dwór? Czy na etapie 3 miesiąca? W sumie mamy balkon, na który możemy go wynosić jak chce sikać, ale to pierwszy dzień, więc nie chcę go stresować...
Wiemy już kiedy ma brać kolejne dawki na odrobaczenie i kiedy mają być szczepionki bo dostaliśmy od razu książeczkę zdrowia. Czy jeszcze coś na początek powinnam wiedzieć? Mamy też dla niego pudełko i wyścielone w nim nasze ubrania, w których niedawno chodziliśmy. Jak na razie śpi w pudełku, bo nie chcemy go uczyć ciągłęgo spania na łóżku czy na kolanach. Robimy tak, że ja przysypia to potem przenosimy go do pudełka. On tam śpi dalej. Budzi się rozejrzy się dokoła i znowu idzie spać, to chyba dobry początek?
Smyczy i obróżki jeszcze nie kupiliśmy, bo w sklepie nie było takiego malego rozmiaru, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Kąpać chyba jeszcze nie trzeba? Gryzie nasze buty, a raczej metalowe części, bo chyba ząbki go swędzą. Poradźcie, czy coś jeszcze powinnam od początku wiedzieć? Jak postępować i w jakich sytuacjach? jakie wy miałyście przeboje i jak uczyłyście?
2 2014-09-27 17:36:08 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-27 17:44:13)
Pytanie. Czy pies miał już wykonaną serię szczepionek? Są bodajże 3 ostatnia dopiero w trzecim miesiącu, ale czy miał wykonane dwie pierwsze? Jeżeli nie nie wychodź z nim w ogóle bo może się rozchorować.
Pies już mały nie jest głupi i szybko się uczy gdzie ma sikać, ale jeśli nie miał przynajmniej dwóch szczepień to lepiej nie wychodzić, za duże i niepotrzebne ryzyko.
Pies powinien mieć swoje gryzaki, nasza psina nie zniszczyła nam ani jednej rzeczy, ale od małego miała swoje pluszaki, piłeczki i gryzaki, wie że to jej i tylko tym się bawi, no wynosi mi jeszcze skarpetki zwinięte w kulkę, ale tylko tyle.
Nie kupuj mu na razie łóżeczka, moja swoje zjadła ;p potem zaczęła się kokosić na moim kocyku i jej go oddałam, ma swoje jaśki i tak sobie śpi, ale w nocy i tak ładuje się do nas.
Ja swojej nie karałam kiedy narobiła w domu, nauczyłam ją tylko i wyłącznie dając jej nagrody za załatwienie się na dworze, no i jak już pies się załatwi to masz się zachowywać tak jakby to była najcudowniejsza rzecz jaka Cię w życiu spotkała ;P
Zainwestuj w dobrą karmę dla szczeniąt koszt 16 kilo to około 130 zł, małemu psu starczy na długo, a to inwestycja w jego późniejsze zdrowie. Ja kupuję karmę Britt.
Niepokoi mnie to że pies wymiotuje, udaj się do weterynarza i rozwiąż problem, być może odrobaczenie nie było w pełni skuteczne lub piesek ma jakieś wady np refluks.
Dziękuję za odpowiedź!
Piesek nie miał żadnych szczepień. Za 10 dni ma wyznaczoną pierwszą szczepionkę. Na razie jak wychodzimy to cały czas jest u nas na rękach i raczej w samochodzie, bo musieliśmy kilka spraw w związku z nim załatwić. Jak widzę, że chce mu się sikać to wynoszę go do łazienki albo kuchni (kafelki, gumoleum) i faktycznie po chwili kręcenia się robi siku ![]()
Kupiliśmy mu mokrą karmę dla szczeniąt z pedigree, na razie dwie puszki, jest mały wiec na kilka dni wystarczy. Zjadł porcję bardzo apetycznie i nie wymiotował, potem chwilę pobiegał na trawce u rodziców i wróciliśmy do domku. Podejrzewam, że zwrócił suchą karmę, bo po prostu jej dobrze nie pogryzł tylko łyknął w całości. Bawi się chętnie przeważnie naszymi rękoma (goni je) ale szybko się meczy i raczej więcej śpi. Chwilę się pobawi i znowu kładzie się spać. Cieszy mnie fakt, że potrafi wyłożyć się na podłodze i już spać. Kładziemy go do pudełka i on dalej śpi hehe. Nie pcha się obowiązkowo na ręce żeby go pieścić albo tam spać.
Czyli mamy go w ogóle nie wynosić na dwór? Bo samego w domu go nie chcemy na razie zostawiać, więc bierzemy go za pazuchę i nosimy go na rękach. Gryzaki kupi mu się lada dzień więc będzie miał swoje.
Raczej odradzam wychodzenia na dwór z nieszczepionym szczeniakiem. Nasza zaczęła porządnie wychodzić dopiero jak skończyła 3 miesiące i miała ostatnie szczepienie, weterynarz uprzedziła nas że lepiej nie wychodzić z nieszczepionym szczeniakiem, w tamtym okresie zresztą notowano wiele zachorowań na parwowirozę.
Nasza śpi z nami i pcha się na kolana mimo że ma już ponad rok, podejrzewam że trochę to zasługa mojego taty, bo jak jechaliśmy do rodziców to on ją usypiał na rękach jak małe dziecko ![]()
5 2014-09-27 18:47:07 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-09-27 18:53:55)
No skoro tak, to zmienimy chyba plan działania. Mieliśmy w planach wozić małego do rodziców M. na podwórek, ale skoro to kiepski pomysł, to chyba będziemy go wozić do mojego taty, bo na razie i tak jest w domku. A tam jest ciepło i sucho i nikt nie będzie na niego krzyczał jak się zsika
Tak się zastanawiam, czy to normalne, że te małe psiaczki wstają tylko zsikać się, chwilę polatać, zjeść i znowu spać? On przed chwilką obudził się, zaczął skomleć, więc poszedł za nami do kuchni, tam zrobił siku. Daliśmy mu jeść, zjadł prawie wszystko (nie dajemy mu dużo, tylko tak małą garstkę, dosłownie kilka kawałków mięsnych), wróciliśmy do pokoju i dosłownie po minucie bawienia się, padł na podłogę i już spał hehe. Przenieśliśmy go do pudełka, żeby się nauczył, że ma swoje miejsce do spania, i śpi dalej.
Wiem, że może troszkę wyolbrzymiam, bo to malutki piesek, tak jak malutkie dziecko, jeść, sikać, spać i chwile się pobawić, ale pierwszy raz wychowuje pieska od pierwszego dnia, więc nie chcę niczego pominąć ![]()
A właśnie, jeszcze jedna sprawa. Byliśmy jakąś godzinę jemu w zoologicznym, bo M. zauważył, że piesek chyba ma małe pchełki w jednym miejscu, czasem się drapał i faktycznie malutkie czarne punkciki są. Chcieliśmy kupić cos w zoologicznym od pchełek, ale powiedzieli, że mają preparaty dopiero od 8-10 tygodnia, a on ma chyba 6 tygodni, więc musimy pojechać z nim w poniedziałek do weterynarza, bo podobno on ma takie preparaty dla takich małych piesków. Szkoda tylko, że wcześniej nie sprawdził czy piesek ma pchełki, jak byliśmy na miejscu rano.
W ogóle nie kupuj preparatów na pchły w zoologicznych bo zwykle mają mało skuteczne badziewie ;/
Może tak być że dużo śpi, nasza nie była mega śpiochem, ale to taki mały adhdowiec ![]()
Właśnie próbujemy małego usypiać w kuchni. Nie wiem czy to dobry pomysł, bo co raz wybudza się, szczeka i przychodzi do nas, ale M. uparł się, że nawet jednej nocy nie będzie spał tutaj, że chce go nauczyć, żeby spał w kuchni już od samego początku. Szkoda mi psiaka, bo wlasnie co został do rodzinki odseparowany i na pewno mu ciężko bo malutki jest, ale M. jest uparty. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Powiedziałam, że to on będzie do niego w nocy wstawał
A ile razy dziennie szczeniak powinien zrobić kupkę? Bo chcieliśmy, żeby przed snem jeszcze się załatwił, ale on nie chce. Około 14-15 zrobił kupkę, ale nie wiem czy w nocy przypadkiem mu się nie zechce...
8 2014-09-27 21:53:54 Ostatnio edytowany przez Eowina (2014-09-27 21:56:24)
Witaj!
Ja też wychowywałam pieska od 6 tygodnia jego życia...
. Niestety, to było dawno temu i nie ma jej już z nami
.
Co do sikania, to radzę przygotować jedno miejsce w domu - rozłożyć ceratkę, a na nią gazety lub stare prześcieradło (pociąć na 3 części i wymieniać). I za każdym razem jak piesek będzie siusiał, to go tam przenosić. Podobnie rano po przebudzeniu. Początkowo nie będzie wiedział o co chodzi, ale powinien szybko załapać. No i chwalić jak mu się uda trafić w to miejsce w czasie siusiania - choćby tylko przednimi łapami
.
Odnośnie spania w kuchni, to nie znam żadnego psa, który spałby w miejscu wyznaczonym przez domownika. Nasz miał swoje miejsce (tam znosiła zabawki i przekąski), ale spała - na fotelu w sypialni rodziców. A spanie w zamkniętej kuchni, bez nikogo w pobliżu będzie dla takiego małego psiaka trudne.
A uczyć różnych zachowań można go już teraz. Tylko spokojnie, łagodnie, ale stanowczo. Radzę ustalić jedno hasło, które będzie miało hamować niewłaściwe zachowanie, np. "nie wolno". U nas reaguje na nie nawet kot
.
Absolutnie nie pozwalać zjadać kapci. Tak jak radzi Małpa69, psiak musi mieć swoje zabawki. Jak nie nauczycie od razu, to będzie potem mega problem. Jak widzicie, że się bierze za gryzienie czegoś, podchodzicie, zabieracie, mówicie groźnie "nie wolno" i podtykacie pod nos jego zabawkę.
Na i najważniejsza też nauka reagowania na imię. My wołaliśmy po imieniu i jak przybiegała, to dostawiała przysmak.
Nie pamiętam tylko co z jedzeniem. Tutaj stosuj się do zaleceń weterynarza. Weź od niego nr telefonu i w razie czego konsultuj. Takie wymioty też warto konsultować.
Powodzenia!!!
I pamiętajcie - koniec z końcem to i tak pies wychowuje sobie właściciela
.
Eowina bardzo ciekawa informacja o tej gazecie/scierce do sikania
muszę wypróbować, bo sika bardzo często hehe. Ale na szczęście na dywan nasikał tylko 3 razy, potem zauważyłam, że zaczął szczekać i się kręcić więc ja go pod pachę i do kuchni i tam robił siku. I tak robi cały czas. Najczęściej po przebudzeniu się.
Z jedzeniem już jest okay, to był jednorazowy niestrawiony kamyczek karmy. Sytuacja się nie powtórzyła, bo wcina sobie mokrą karmę z puszki.
Kuchnia nie jest zamknięta, nasz pokój też jest otwarty dla niego, dzieli nas na wprost kwadracik przedpokoju, a drogę już zna. O dziwo nie skomli nawet jak się go zaniesie. Nie zwraca panicznie od razu do nas, tylko grzecznie śpi tam, gdzie go się kładzie w pudelku. Ma nasze ubrania i mojego kudlatego ciapa w którym już nie chodzę a bawił się nim wcześniej. Jak się obudzi i zechce siku, to albo sam wyskoczy, albo zaszczeka i pójdzie się do niego. Ja wiem, że to drastyczne, ale nie krzyczymy na niego, tylko jak przybiega, to chwilę się z nim podroczymy zeby zmęczyć i on znowu zasypia - czyli znowu wraca do pudełeczka. Ale skubany wie już, że jak ma iść za nami do pokoju to bardzo chętnie biegnie, a jak człapiemy do kuchni to udaje zmeczonego i od razu kładzie się przed wyjściem z pokoju hehe.
Z wołaniem, to pierwszy dzień, chcemy najpierw nauczyć go reagować na imię. Jak się nauczy, to wtedy będzięmy dodawać "nie wolno", albo pochwałę, dodawane do jego imienia. Chodzi o to, żeby automatycznie reagował najpierw na imię, nie ważne czy zrobil dobrze, czy źle.
Kupno zabawki ustalone na jutro
Mój M. ma się tym zająć jak ja bedę w pracy hehe
mam nadzieję, że nie kupi mu niczego niebezpiecznego!
Hej duszyczka!
Przede wszystkim gratuluję pieska. Z pewnością dostarczy Wam wiele radości.
Moja rada to, aby od początku pamiętać, że pies jest innym gatunkiem i ma inne potrzeby.
Psa należy uczyć od szczeniaka. Nie powinno się zwierzęcia karcić. Tak jak piszą moje poprzedniczki najlepszą metodą jest nagradzanie.
Odnośnie spania w wyznaczonym miejscu, to trudno oczekiwać od maleństwa, które jest wyrwane ze znanego sobie otoczenia, żeby spało samotnie. Psy się kierują węchem i dlatego sprawdza się metoda stopniowego przesuwania legowiska w wybrane przez siebie miejsce. Czyli tak: pierwszej nocy stawiamy legowisko obok naszego łóżka. Piesek czuje nasz zapach i słyszy oddech. Jeśli śpi niespokojnie, zbudzi się możemy go pogłaskać. Wypracowuje w nim się poczucie, że jego legowisko jest bezpieczne. Co dziennie przesuwamy legowisko odrobinę bliżej miejsca, które wybraliśmy. Po kilku tygodniach sam będzie do niego wracał. Zapach legowiska będzie mu się kojarzył z bezpieczeństwem, które poznał wcześniej.
Jeżeli nie chcecie, żeby pies spał w Waszym łóżku, to nie można mu na to pozwalać od początku. Zwierze nie potrafi rozgraniczyć sytuacji, że dziś wolno, a jutro nie. Porusza się po terenie, na który pozwolono mu wchodzić.
Od początku należy ustalić z całą rodziną zasady i się ich trzymać. Piesek będzie szczęśliwy, gdy będzie wiedział czego się od niego oczekuje.
Psy są zwierzętami stadnymi i chętnie się podporządkowują hierarchii stada, którym teraz jest Wasza rodzina.
Odnośnie siusiania, to pieski zazwyczaj wypróżniają się w tym samym miejscu. Wystarczy zaobserwować, gdzie robią to najczęściej i właśnie w to miejsce położyć wspomniane przez Eowinę ceratki i gazetę. Później postępujemy tak jak z legowiskiem, czyli stopniowo przenosimy w wybrane przez nas miejsce. Piesek kierując się zapachem będzie do niego wracał.
Gdy już przyjdzie pora nauki załatwiania się na dworze, to na pierwsze spacery warto zabrać ceratkę lub gazetę, na którą siusiał.
Pisałaś o ząbkach. W tej chwili ma zęby mleczne i trudno mu nimi rozgryźć suchą karmę. Rozmaczanie jej jest dobrym pomysłem. Uważam również, że powinnaś zadzwonić do schroniska i dokładnie dowiedzieć się jaką karmę dostawał. Na początku nie zmienia się szczeniakowi jedzenia. Już po tygodniu można mu dosypywać inną i z czasem przestawić całkowicie na tę, którą wybraliśmy. Piesek przeżywa stres w związku ze zmianą środowiska i bardzo często objawia się on biegunką i rozstrojem układu pokarmowego. Z tego powodu należy być bardzo ostrożnym. Telefon do weterynarza uspokoi Cię i pozwoli zorientować w sytuacji.
Chciałam jeszcze wspomnieć o zębach. Psom zmienia się uzębienie, z zębów mlecznych na stałe, mniej więcej ok. 4-5 miesiąca. W tym czasie szczególnie potrzebuje gryzaków, którym może być zwykły patyk. Nie wolno bawić się wówczas z pieskiem w tz. "ciągnięcie", czyli przeciąganie sznurka, czy szmaty, bo możemy mu zdeformować zgryz.
Dziewczyny wspomniały o maskotkach. Warto podarować pieskowi misia lub innego pluszaka. Taki substytut zwierzaka, z którym będzie spał i się bawił.
Życzę Ci wielu wspaniałych chwil z Twoim nowym i, o czym się niedługo przekonasz, wiernym przyjacielem.
A, raczej nie karmiłabym psa karmą marketową, to dosłownie śmietnik, dobra karma to inwestycja w zdrowie psa. Dobrą karmę jak mówiłam można kupić za 130 zł za 16 czy 18 kilo, w przeliczeniu wychodzi taniej niż marketowa, tyle że trzeba kupić więcej na raz. A ta karma ma 40% świeżego kurczaczka nie MOMu, zioła, owoce.
12 2014-09-28 00:47:54 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2014-09-28 00:49:53)
A, raczej nie karmiłabym psa karmą marketową, to dosłownie śmietnik, dobra karma to inwestycja w zdrowie psa. Dobrą karmę jak mówiłam można kupić za 130 zł za 16 czy 18 kilo, w przeliczeniu wychodzi taniej niż marketowa, tyle że trzeba kupić więcej na raz. A ta karma ma 40% świeżego kurczaczka nie MOMu, zioła, owoce.
My karmimy nasze psy przeważnie produktami naturalnymi - nie mylić z pozostałościami po naszych posiłkach.
Gdy braliśmy naszego Reksa od jego wcześniejszych właścicieli, to wypytałam szczegółowo o karmienie i zwyczaje psa. Uniknęliśmy rewolucji pokarmowych, bo przez pierwszy tydzień przestawialiśmy go na nasz sposób odżywiania.
Nasz weterynarz, o którym wspominałam w innym wątku , uważa, że sucha karma dla psów, to jak chipsy lub fast foody dla człowieka. Dużo chemii, a niewiele wspólnego z odżywianiem. Nie będę się wypowiadać na temat karm, bo stosuję je tylko w wyjątkowych sytuacjach.
Wiedzę o psach jakąś tam posiadam i nią się mogę podzielić. Mam dwa futrzaki powyżej kolana, które oddadzą za mnie i moją rodzinę życie i mam powody ufać im na tyle, że bez mojej komendy nikogo nie skrzywdzą.
Wychowałam wiele psów i wiąż się uczę z nimi postępować.
Wiem jedno - pies mnie jeszcze nie zawiódł, ja psa owszem.
Ewko, dupna sucha karma jest faktycznie do niczego, śmieciowe jedzenie, ale dobra sucha karma z dobrym składem jest dobra, nie znajdziemy jej jednak w marketach i nie kosztuje kilka złotych za kilogram.
tu skład jednej z dobrych karm: świeże mięso kurczaka 22%, dehydratyzowane mięso kurczaka 15%, świeża wątróbka z kurczaka 4%, świeże mięso śledzia 4%, świeże mięso indyka 4%, dehydratyzowane mięso indyka 4%, świeża wątróbka z indyka 3%, świeże całe jaja 3%, świeże mięso sandacza 3%, świeże mięso łososia 3%, świeże serce kurczaka 3%, chrząstka z kurczaka 3%, dehydratyzowane mięso śledzia 3%, dehydratyzowane mięso łososia 3%, olej z wątróbki z kurczaka 3%, czerwona soczewica, zielony groszek, zielona soczewica, lucerna, słodkie ziemniaki, włókno grochu, ciecierzyca, dynia, kabaczek, szpinak, marchew, czerwone jabłka, gruszki, żurawina, czarne jagody, organiczne wodorosty, korzeń lukrecji, dzięgiel litwor, kozieradka, kwiat nagietka, koper słodki, liście mięty pieprzowej, rumianek, mniszek, cząber, rozmaryn.
Moja je dobrą suchą karmę, plus świeże owoce i warzywa (np jabłko, marchewka), dodatkowo gotuje jej mięsko i ryby z dodatkiem węglowodanów.
Dobra sucha karma jest dobra, pies musi gryźć, pomaga to zachować zęby w dobrym stanie, ale wystarczy porównać skład tej karmy ze składem jakiejś marketówki i widać różnicę między jedzeniem, a śmieciem.
Pierwsza noc za nami. Korek równiutko co dwie godziny wstawał, robił siusiu i przybiegał nas o tym informować. Chwilę się pobawił z ręką po czym zasypiał i znowu lądował w łóżeczku. Ja chciałam, żeby on spał pierwszą noc przy naszym łóżku, ale niestety mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu i mamy wykladzinę w pokoju, która szybko zacznie śmierdzieć jak piesek będzie na nią sikał. Jednak nie czuł się jakoś bardzo pokrzywdzony, w ogóle nie piszczał, tylko nudziło mu się samemu jak się obudził. Ostatecznie przed 7 już całkowicie się obudził i nie pozwalał się ignorować ![]()
Chcę mu potem wprowadzić suchą karmę, ale jeszcze nie teraz. Czy mieszanie mokrej i suchej karmy na początek to dobre rozwiązanie? Kupiliśmy już wczoraj pedegree i nie chcę, żeby się zmarnowała. Następną kupię jakąś inną z tych, co polecacie. Czy wprowadzenie mleka za jakiś czas też wchodzi w grę? Nie chcę mu za wiele bełtać w początkowym stadium, więc chcę wiedzieć na ile mogę pozwolić. Jak podrośnie to wtedy oczywiście jakieś warzywka mu wprowadzę, ale M nie chce, żeby był chodowany na ludzkim żarełku. Pewnie jak pojedziemy na szczepienie to zapytam o to weterynarza i zobaczymy co mi powie.
W schronisku on dopiero zaczynał dostawać karmę mokrą, ale była to karma dla dorosłych psów z dużymi kawałkami i z tego co widziałam, to on ją zdołal tylko lizać, więc kupiliśmy mu inną, dla szczeniąt.
Jeśli chodzi o kupkę to jestem zadowolona, bo robi ładną kupkę, taki wężyk
Żadnej sraczki nie ma ani żadnych bobków zatwardzenia. Zauważyłam, że jeśli dajemy mu jedzenie, to on i tak sam sobie wyznacza ile chce zjeść. Porcje dostaje takie same o określonej godzinie, ale weźmie kilka kęsów, popije i resztę zostawia "na później", potem leci dalej się bawić i spać.
Na łóżko od początku nie ma wstępu. Jeśli chce do nas wskoczyć bo mu smutno to wtedy ja schodzę do niego na podłogę, bawię się z nim, a potem dalej robię swoje a on się zajmuje sobą (dziś rano akurat zaliczył kilka zderzeń z suszarką próbując podskakiwać i chwytać ząbkami pranie). Były już sytuacje, kiedy kilkakrotnie powtarzałam mu, że nie wolno i odsuwałam od tej rzeczy. W końcu się nudzi i albo idzie zaczepiać inną rzecz, albo kładzie się udając zrezygnowanego.
Siusianie... niestety sika w różnych miejscach. Najczęściej to się dzieje, jak wychodzi z łóżka i gdzieś sobie człapie, to "po drodze" mu się siknie gdzie popadnie. Ale kupkę robił już 3 razy i za każdym razem był to przedpokój. Dlatego jak będę miała wolne, to wprowadzę mu zasadę ceratki.
Dziękuję za rady!
Teraz piesek pojechał z moim M do jego rodziców zaczerpnąć świeżego powietrza, a ja na cały dzień idę do pracy ![]()
Chcę mu potem wprowadzić suchą karmę, ale jeszcze nie teraz. Czy mieszanie mokrej i suchej karmy na początek to dobre rozwiązanie? Kupiliśmy już wczoraj pedegree i nie chcę, żeby się zmarnowała.
Pedigree to dobra karma.
Czy wprowadzenie mleka za jakiś czas też wchodzi w grę? Nie chcę mu za wiele bełtać w początkowym stadium, więc chcę wiedzieć na ile mogę pozwolić. Jak podrośnie to wtedy oczywiście jakieś warzywka mu wprowadzę, ale M nie chce, żeby był chodowany na ludzkim żarełku.
Mleko nie jest niezbędnym składnikiem diety psa. Jeżeli zwierze dobrze je toleruje, to jak najbardziej można mu dawać.
Nasz Cezar jest uczulony na mleko. Jak go nim karmimy, to chudnie w oczach. Weterynarz polecił całkowicie je wykluczyć z jego żywienia.
Słyszałam również opinię, że krowie mleko jest dobre dla cielaków, nie koniecznie dla ludzi i innych gatunków.
Jak będziesz miała czas to wstaw tutaj zdjęcie mordeczki, uwielbiam takie słodziutkie pyszczki ![]()
17 2014-09-28 16:23:09 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-28 16:53:49)
Pedigree to nie jest dobra karma czy wy macie w ogóle zwyczaj czytania składu tego co kupujecie? Przecież to śmieciowa karma, jak macie kupować takie świństwo które o zgrozo w cale nie jest tanie i kosztuje około 5 a nawet 6 zł za puszkę 400 g to nie lepiej kupić mięso z kurczaka, marchewkę i coś węglowodanowego i mu ugotować?
Karma w której są odpady mięsne a nie mięso pełnowartościowe w ilości tak śmiesznej że niemal nie ma tam mięsa to nie jest dobra karma dla psa, nie wiem skąd takie rewelacje, ale na prawdę jeśli kochacie swoje psy a domyślam się że kochacie to nie podawajcie im takiego paskudztwa do jedzenia.
4% produktów pochodzenia zwierzęcego (czyli skóra, chrząstki, pazurki, oczka) to chyba nie brzmi jak dobry obiad?
za cenę puszki 400 g możecie psu ugotować kilogram pełnowartościowej karmy.
Tak jak mówiłam może się wydawać że dobra karma to duże wydatki tymczasem, po pierwsze jeśli zamawiamy dużą ilość suchej karmy wychodzi taniej, jeżeli chodzi o gotowanie samemu to wychodzi taniej tyle tylko że trzeba poświęcić na to trochę czasu, ale przecież można ugotować więcej i zamrozić.
Jeszcze jedna rzecz te śmieciowe karmy powodują coś co u nas powodują np chipsy, zwierzak chce więcej, szybko znowu jest głodny.
Moja suka jest psem rasowym z hodowli, no cóż okazało się że hodowla lewa pies przyjechał do nas z robalami, w książeczce miała wpisy o odrobaczeniu niestety lewe bez naklejek, miała wyjałowiony układ pokarmowy i ciągoty to kupek (pies ma na nie chęć kiedy układ pokarmowy nie ma odpowiedniej flory). Nie mogłam sobie za nic z tym poradzić, kupiłam specjalne tabletki jednak nie pomogły. Jednak zmiana karmy na bardzo dobrą karmę i gotowanie psu kurczaka, ryb, podawanie warzyw i owoców również świeżych sprawiły że mój pies wreszcie ma zdrowy brzuszek. Niestety przez to że jako szczeniak była zarobaczona i w związku z tym nie dostawała odpowiedniej ilości składników odżywczych jest około 2 kilo mniejsza (nie mylić z wychudzeniem) niż powinna być ![]()
Pies za raza sie prz ez kontakt z moczem lub kalem-przez ywalnosc drobnoustroi w glebie jest dosc duza. Mozna nieszczepionego s zczeniaka wyprowadzac na zamknietym terenie, gdy jestesmy pewni ze obce psy nie mialy dostepu. Pies dorosly, szczepiony I zdrowy nie jest nosicielem c'horob przeciwjko ktorym sie szczepi. Wirusa mozna mechanicznie prz yniemsc do domu na butach. Pedigree nie jest dobra karma, mozna ja traktowac jako dodatek do miesa, zanmiast ryzu czy makaronu. Nie za duzo-producenci dodaja tzw atraktanty by psy chetniej jadly, w tym duzo cukrow I soli. Przepraszam za bledy, pisze z tableta, moj laptop przepadl w naprawie gwarancyjnej.
Pedigree to nie jest dobra karma czy wy macie w ogóle zwyczaj czytania składu tego co kupujecie? Przecież to śmieciowa karma, jak macie kupować takie świństwo które o zgrozo w cale nie jest tanie i kosztuje około 5 a nawet 6 zł za puszkę 400 g to nie lepiej kupić mięso z kurczaka, marchewkę i coś węglowodanowego i mu ugotować?
Karma w której są odpady mięsne a nie mięso pełnowartościowe w ilości tak śmiesznej że niemal nie ma tam mięsa to nie jest dobra karma dla psa, nie wiem skąd takie rewelacje, ale na prawdę jeśli kochacie swoje psy a domyślam się że kochacie to nie podawajcie im takiego paskudztwa do jedzenia.
4% produktów pochodzenia zwierzęcego (czyli skóra, chrząstki, pazurki, oczka) to chyba nie brzmi jak dobry obiad?
za cenę puszki 400 g możecie psu ugotować kilogram pełnowartościowej karmy.
Tak jak mówiłam może się wydawać że dobra karma to duże wydatki tymczasem, po pierwsze jeśli zamawiamy dużą ilość suchej karmy wychodzi taniej, jeżeli chodzi o gotowanie samemu to wychodzi taniej tyle tylko że trzeba poświęcić na to trochę czasu, ale przecież można ugotować więcej i zamrozić.
Jeszcze jedna rzecz te śmieciowe karmy powodują coś co u nas powodują np chipsy, zwierzak chce więcej, szybko znowu jest głodny.
Moja suka jest psem rasowym z hodowli, no cóż okazało się że hodowla lewa pies przyjechał do nas z robalami, w książeczce miała wpisy o odrobaczeniu niestety lewe bez naklejek, miała wyjałowiony układ pokarmowy i ciągoty to kupek (pies ma na nie chęć kiedy układ pokarmowy nie ma odpowiedniej flory). Nie mogłam sobie za nic z tym poradzić, kupiłam specjalne tabletki jednak nie pomogły. Jednak zmiana karmy na bardzo dobrą karmę i gotowanie psu kurczaka, ryb, podawanie warzyw i owoców również świeżych sprawiły że mój pies wreszcie ma zdrowy brzuszek. Niestety przez to że jako szczeniak była zarobaczona i w związku z tym nie dostawała odpowiedniej ilości składników odżywczych jest około 2 kilo mniejsza (nie mylić z wychudzeniem) niż powinna być
W pedigree junior, a zakładam, że dla szczeniaka taką karmę się kupuje, jest mączka kostna, a nie tylko odpady zwierzęce. Uważam, że jako uzupełnienie żywienia psa, jest dobrym wyborem. Po za tym duszyczka już ją kupiła, więc raczej sama nie zje;)
Pofatygowałam się i przejrzałam poradnik hodowcy psów, okazuje się, że jest to najczęściej wybierana karma początkowa przez hodowców, bo szczeniaki wyglądają po niej zdrowo i łatwiej je sprzedać. Co ciekawe psy chętnie ją jedzą. Naszego Reksa i jego poprzednika, również na początku dokarmiałam waśnie pedigree junior, wyrośli na zdrowe psy. Rewolucji pokarmowych też po niej nie było.
Jak wspomniałam mamy duże psy i sami przygotowujemy im posiłki ze względów ekonomicznych, ale gdy gdzieś wyjeżdżamy, to dostają zwykłą karmę z Biedronki i jakoś się im nic po niej nie stało.
Dużo większą szkodę w organizmie psa powodują przyprawy i saletra z naszych kiełbas. Przykładowo malamut, którego kiedyś mieliśmy potrafił odchorować nawet niewielką ilość wędlin.
Z pewnością najgorsza karma dla psów będzie odpowiedniejsza niż nasze resztki z solą i cukrem.
20 2014-09-28 17:42:09 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-28 17:43:29)
Ewko tu się zgadza resztki ze stołu to nie jest dobre jedzenie dla psa, chociaż moje resztki raczej psu nie zaszkodzą, nie używam ani soli ani cukru, gotowe wędliny i kiełbasy nie są dobre dla nikogo, niestety.
Nie twierdzę że pies będzie chorował po tego typu karmach, natomiast nie uważam aby to były dobre karmy, są lepsze, lepsze jest też gotowanie dla psa samodzielne, oczywiście ze zwróceniem uwagi aby było tam zarówno mięso, jak i węglowodany, a także dobre tłuszcze.
To że pies chętnie je taką karmę, to akurat nie jest koniecznie dobre, te karmy już takie są żeby zwierzak jadł ich dużo i mu smakowały, niekoniecznie to co smakuje jest dobre. Przestrzegam absolutnie przed karmą z rossmana którą mój kot jadł aż mu się uszy trzęsły nic mu tak nie smakowało jak ta karma, ale to nie była dobra karma, a któregoś razu wyciągnęłam z niej wielką chrząstkę ;/
Osobiście uważam że najlepiej zainwestować w dobre chrupki o takim składzie jak np ten który przytoczyłam i gotować psiakowi, podawać mu też warzywa i owoce w umiarkowanej ilości. Uśmiałam się bo Moja 5 minut temu ukradła mi jabłko ![]()
PS odpisałam na Twoją wiadomość
Tanie karmy sa chetnie zjadane bo zawieraja dodatki smakowe, w tym sol I cukier. Dzieci tez chetnie jedza chipsy.
No właśnie o to chodzi, to celowy zabieg producentów pies chętnie je, a właściciel się cieszy bo tak ładnie zjadł bo mu smakuje. Błąd. Nie wszystko co smakuje jest zdrowe i wartościowe.
Nie chce sie rozpisywac, bo to temat na cala ksiazke, ale zalecam przede wszystkim rozsadek. Pies jest miesozerca, bardziej padlinozerca niz drapieznikiem I potrzebuje bialka zwierzecego, zwlaszcza w okresie wzrostu. Producent deklaruje sklad karmy-na pierwszym miejscu widzimy zboze I produkty zbozowe. Nie ludzmy sie, ze to pelnowartosciowe zboza. Tez to co deklaruja jako mieso I produkty miesne to w najlepszym wypaku tzw, mieso mechanicznie odkostnione. I to chyba zadko, bo widze je jako sklad ludzkiej zywnosci. Zazwyczaj to niejadalne odpady typu wycinki uszu, macice czy gruczoly, zawierajace hormony. Albo mieso niezdatne do spozycia przez ludzi, Z powodu BSE zlikwidowano w Anglii prawie cale poglowie bydla. Sztuki te powinny byc zutylizowane. Krotko potem mialam nadzor nad masarnia,rozmawialam z kolegami. Nieoficjalnie wiele osob mi moowilo' ze padlina poszla do karmy dla psow, wlasnie pedigree.
Ewko tu się zgadza resztki ze stołu to nie jest dobre jedzenie dla psa, chociaż moje resztki raczej psu nie zaszkodzą, nie używam ani soli ani cukru, gotowe wędliny i kiełbasy nie są dobre dla nikogo, niestety.
Nie twierdzę że pies będzie chorował po tego typu karmach, natomiast nie uważam aby to były dobre karmy, są lepsze, lepsze jest też gotowanie dla psa samodzielne, oczywiście ze zwróceniem uwagi aby było tam zarówno mięso, jak i węglowodany, a także dobre tłuszcze.
To że pies chętnie je taką karmę, to akurat nie jest koniecznie dobre, te karmy już takie są żeby zwierzak jadł ich dużo i mu smakowały, niekoniecznie to co smakuje jest dobre. Przestrzegam absolutnie przed karmą z rossmana którą mój kot jadł aż mu się uszy trzęsły nic mu tak nie smakowało jak ta karma, ale to nie była dobra karma, a któregoś razu wyciągnęłam z niej wielką chrząstkę ;/
Osobiście uważam że najlepiej zainwestować w dobre chrupki o takim składzie jak np ten który przytoczyłam i gotować psiakowi, podawać mu też warzywa i owoce w umiarkowanej ilości. Uśmiałam się bo Moja 5 minut temu ukradła mi jabłko
PS odpisałam na Twoją wiadomość
No cóż, zgodzę się z tym, że producenci karm, zwłaszcza molochy, są nastawione na zysk i z pewnościom nic ciekawego w gotowych karmach nie ma. Mimo to, muszą spełniać jakieś wymogi i są sprawdzani.
Co do samodzielnego przygotowywania posiłków, to jak wspomniałam są znacznie tańsze. Kilogram korpusów z kurczaka kosztuje 1,60zł., kości 3zł, kasza, makaron itp., to też nie majątek. Z ubojni kupujemy nerki i płucka, tak więc nasze psy dużo nie kosztują.
Co do zbóż nie każdy pies je toleruje, nasz Cezar po kaszy ma biegunkę.
Małpa69 dziękuję za odpowiedź, za moment zajrzę, bo chwilowo nie mam swojego laptopa i korzystam z komputera, do którego trudno się dopchać;)
25 2014-09-28 20:05:35 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-09-28 20:07:05)
Ja po pierwsze napisze żebyście sprawdzili w bazie czipów czy wasz pies został zgloszony. Niedawno siostrze mojej koleżanki zginął zaczipowany pies i okazało się że nie był w żadnej bazie zgloszony (weterynarz zawalił)
Po drugie choć sama kupuje psy leksze karmy (BBosch, Eukanuba) to jako dodatek kupuje puszki Chapi czy Pedigree bo mój pies za żadne skarby nie zje samej suchej karmy.
Po trzecie. Mój pies gdy był szczeniakiem też wymiotowal po karmie. Gdy zmienilam na karmę sensitive (zz wrażliwym układem pokarmowym) problemy się skończyły.
A co do ttych tanich karm to mój poprzedni poes tzn pies rodziców od poczwrku byl karmiony pedigree i 13 lat żyła. Jedyny mankament to jakość siersci nie była taka dobra jak psa karmionego lepszą karmą. A więc jak kogoś nie stać to i taka karma jest dobra. A jak już się tak czepiać prawidlowego żywienia to psy powinno się karmić surowyn mięsem. Wszak tak jadaly ich przodkowie.
I pytanie. A czemu dopiero za 10 dni szczepienia?
Korpusy kurze w niewielkich ilosciach-zostaja przy nich nerki-taka czerwona masa po obu stronach kregoslupa.Tez jadra lub jajniki. Mamy wiec mase hormonow oraz zakumulowane antybiotyki paszowe, substancje wzrostowe, metale ciezkie -to w nerkach.
27 2014-09-28 21:09:52 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-28 21:11:21)
Ja nie daje psu podrobów, sama też ich nie jem, nerki czy wątroba, nie wspominając już o reszcie pełnią funkcję oczyszczania organizmu, część ze szkodliwych substancji się tam zbiera w dość dużych ilościach.
Ja psu kupuję ćwiartki lub nóżki, czasami całego i po prostu gotuję i obrywam mięso, tylko mięso, nie daje jej żadnych kości, żyłek, skóry i wszystkiego tego czego sama bym nie zjadła, do tego gotuję jej coś węglowodanowego, ale wysokiej jakości z pełnym ziarnem. Jako dodatek dostaje marchewkę lub jabłko obrane ze skórki, bo skórka kiedy pies nie gryzie dokładnie to kiepski pomysł. Dodatkowo dostaje karmę Britt lub Orijen, chętnie je, karma jej się nie nudzi.
Ona wie kiedy gotuję dla niej, siada wtedy koło moich nóg i się cieszy ![]()
Mój pies jada surowe mięso, ale tylko wtedy gdy jest to mięso kupione u gospodarza, gdzie mam 100% pewności że jest świeże i przebadane.
Watroba wolowa I wieprzowa ni? sa tak niebezpieczne jak drobiowe. Drobiowa mozna jesc rz na tydzien, tak mi radzil kolega cale zycie pracujacy na farmach drobiu. Wszystkie skory I chrzastki sa dla psa konieczne bo zawieraja kolagen. Trzydziesci procent bialka w organizmie to wlasnie kolagen. Za malo jest go w karmach przemyslowych. Tez za malo w diecie ludzkiej, a od nieogo zalezy wytrzymalosc sciegien, wiezadel ale tez wyglad. Kolageon prawie nie wchlania sie przez skore' jego zawartosc w kremach to chwyt reklamowy. Zreszta potrzebny jest w duzych ilosciach, kto by liczyl na to' ze zaspokoi zapotrzebowanie na bialko za pomoca kremu? Cale 'rusztowanie' twiarzy to kolagen' jego brak daje efekt starzenia. Kosmetologia zajmuje siie tylko kilkumilimetrowa skora.
Dziewczyny jest problem. Nie wiem czy mam się bardzo bardzo martwić, ale jednak się martwię bo piesek gdzieś połknąl kawałek kłaczka i potem zwymiotował śliną, razem z nią wyszedł chyba jeden, może dwa długie, wijące się robaczki. Bylam w dzień w pracy, ale M mówi, że w dzień jadł normalnie i pił, a dopiero teraz wieczorem nic nie tknął i ucieka od jedzenia i wody. Czy to normalna reakcja jak w brzuszku buszuje mu robak? Wczoraj dostał tabletkę na odrobaczenie, ale wolałabym, żeby wysrał to. O właśnie wypluł drugiego ogromnego robaka
Jutro jedziemy z nim do weterynarza na to odpchlenie i powiemy mu o tych robaczkach które wypluwa. Zapytam też dlaczego pierwsze szczepienie dopiero tak późno, bo tego nie wiem jakie są przyczyny.
Poza tym, czy piesek taki mały mógłby się już zarazić jakąś poważną chorobą? Niestety kiedyś ugryzł mnie pies i miałam lęki napadowe, bo nie wiedziałam, czy był szczepiony na wściekliznę
Trochę się stresuję tą calą sytuacją. Może za bardzo panikuję? ![]()
Noc przespał przy naszym łóżku, dopiero o 4 nad ranem zaczął skomleć i nie dał spać. Wstałam i poszłam z nim do kuchni. Wypił pół miseczki wody, zrobił siku i chciał się bawić, bawić i bawić... Udało się go uśpić, ale już niechętnie chciał spać. Teraz już się bawi i szaleje. Wodę chlipnie, ale jedzenia nadal nie ruszył. Za chwilę jedziemy do weterynarza. Jak będę w pracy to z telefonu napiszę co i jak, o ile mi M powtórzy.
Zdjęcie wstawię jak będę w domku ![]()
31 2014-09-29 08:00:50 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-09-29 08:05:32)
Być może trzeba mu będzie podać jeszcze jakiś środek na robaki, nie na każdego robaka działa każdy rodzaj proszka. Pasożyty są przeróżne i są umiejscowione w różnych miejscach.
Wam nic nie grozi o ile będziecie dbać o higienę.
Prócz tego najpierw likwiduje się pchły, a potem podaje proszki na robale, bo pchły roznoszą robale.
Juz bylismy u weterynarza. Powiedzial ze tabletka zaczela dzialac i piesek w ten sposob pozbywa sie robakow z organizmu. M pisal ze piesek juz sie normalnie najadl i bawi sie. Teraz jest u mojej rodziny w mieszkaniu i potem moj go zabierze znowu do domku. Dostal tez proszek w pudrze od pchelek do wmasowywania w siersc. Wet mowil ze piesek wyglada zdrowo i radosnie mimo nocnych robaczkow i gdyby ten stan nie jedzenia i dreczenia przez robaczki utrzymywal sie stale to wtedy dzwonic do niego.
Jak na razie jest dobrze. Największy i główny problem jest z sikaniem. Nie chce sikać w jednym miejscu nawet jak się go wynosi. Teraz częściej sika w pokoju a tak nie może być. Mój M bardzo się denerwuje na niego. Postanowiłam zastosować karę jak na dziecku. Źle zrobiłeś, więc spędzasz 15 minut w swoim pudełku w przedpokoju. Jak wychodzi, to znowu go zanoszę. On wie, że źle zrobił, bo jak się zsika na dywanie to po cichu chowa się udając, że nic się nie stało. Ja mam cierpliwość, ale mój M zachowuje się też jak dziecko. Obraża się na psiaka za to, że nasikał i nie chce w ogóle się z nim bawić. Powiedziałam, że może go skarcić, zdenerwować się, ale żeby ten stał po chwili mijał, bo piesek wyczuwa ciągłe zdenerwowanie z jego strony.
A tu fotka. Tak wygląda jak jeździ z nami w samochodzie:

34 2014-09-30 15:00:41 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-09-30 15:02:03)
duszyszka karzesz szczeniaka za to, ze zrobił siku? Dziecko też byś karała za to, że nasikało w majtki a nie do nocnika?
Karaniem szczeniaka nie nauczysz.
Po pierwsze. Po każdym siku musisz dokładnie wyszorować miejsce gdzie się pies zsikał bo będzie tam chodzić bo czuje mocz.
po drugie ja bym chodziła z psem na dwór na te kilka sekund, żeby siku zrobił, wiadomo trzeba pilnować żeby nic nie polizał. Ale jeśli nie chcesz chodzić z nim na dwór to musisz go systematycznie odnosić na jedno miejsce gdzie ma się załatwiać. Ja w czasie nauki załatwiania psa na dworze wychodziłam z nim co godzinę a nawet co pół. A zaraz po obudzeniu od razu na ręce i na dwór. Strasznie to było męczące bo trzeba było psa non stop obserwować.
A chłopakowi wytłumacz, że szczeniak to jak niemowlę i trzeba go nauczyć co trwa. Wy myślicie, że szczeniak, którego macie od kilku dni będzie wszystko umiał?
i jeszcze raz napiszę. Nie ucz szczeniaka poprzez kary bo możesz spowodować, że pies będzie lękliwy i niepewny siebie. A uwierz mi - nie chcesz tego
A co do pieska to śliczności ![]()
35 2014-10-01 08:08:09 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-10-01 08:13:55)
LeeBee, jak długo trwało to systematyczne noszenie szczeniaczka na jedno miejsce lub na dwór, zanim nauczył się, że jak chce siku, to musi tam pójść? I czy nosiłaś go zanim robił siku czy dopiero jak widziałaś, że się dopiero przymierza to bach na ręce i biegiem na to miejsce? Wczoraj był raczej grzeczny, zdarzyło się dwie plamy w pokoju, ale pozostałe kupki i siku były albo w przedpokoju albo na dworze za co bardzo go chwaliłam! A dziś od rana jakby zapomniał o wszystkim i robił i siku i kupę na dywanie ![]()
I jeszcze pytanie, czy nie nosić go w ogóle na rękach, czy czasem można sobie pozwolić, żeby go wziąć i poprzytulać? Nie chcę go rozpieszczać. Jeździ na kolanach/rękach jak jedziemy gdzieś samochodem. Nosimy go jak wychodzimy na dwór, czy nie przyzwyczai się za bardzo do takiego zachowania?
No i kwestia wskakiwania na łóżko. Nie wiem czy to akcja "pobaw się ze mną" zwrócenia uwagi, czy naprawdę chce wejść do nas na łóżko i sobie tam pospać (co jedno i drugie odpada!) Od samego początku powtarza mu się, że nie wolno i odsuwa się go od łóżka, ale uparciuch nie odpuszcza!
Witaj
sądzę,że takiego malucha możesz uczyć "wysadzania" na specjalne podkłady,które położysz np. pod drzwiami.Jak zauważysz,że psiak chce nasikać lub zrobić kupę szybciutko go tam zanosisz.
Takie zachowanie- wyniesienie do pudła może zadziałać na paromiesięczniaka ale jedynie pod warunkiem,że Ty widzisz,że pies sika.Bo jak go ukarzesz po fakcie to pies nie będzie wiedział o co chodzi.
Zgadzam się z LeeBee - z psem wychodzisz po każdej drzemce,po każdym posiłku i wypiciu wody.
Psiak jest słodziutki. Wydaje mi się,że będzie duży więc może lepiej nie ucz go,że jeździ w aucie na kolanach.Może na kolanach ale w pudełku? Moja jamniczka jako maluszek jeździła na kolanach i nie było dla niej problemem nauczyć się siedzieć na podłodze od strony pasażera ale z doświadczenia z moimi innymi psiakami wiem,że nie każdy chce się przestawić.Przecież na kolanach jest tak fajnie i wszystko widać przez szybę:)
Co do noszenia i przytulania- wkrótce pewnie urośnie z niego duży psiak więc i tak nosić go nie będziesz.Na razie jest bardzo malutki- w zasadzie 6 tygodniowe psiaki powinny być przy matce. Więc wymaga i noszenia i przytulania- choć nie każdy szczylek to lubi.
Moja jamniczka- roczny psiak nie ma wstępu na łóżko i bawi mnie to jak słyszę od właścicieli jamnków,że każdy właściciel śpi z jamnikiem ale nie każdy do tego się przyznaje.Ja konsekwetnie uczyłam,że na fotele,kanapy,łóżka pies nie ma wstępu.I mimo,że nasza psina jest bardzo skoczna i z pewnością wskoczenie na kanapę to dla niej żaden problem to tego nie robi. Nasz pies dodatkowo ma zakaz wstępu do pokoju córki i go przestrzega:)
Jak pies wskakuje na łóżku stawiaj go na podłogę i mów poważnym tonem: nie! Jak próbuje wskoczyć odsuwaj i mów : nie!
Jak widzisz,że się posłucha nagrodź go jakimś smaczkiem
gojka, tak tak, ja go wyniosłam jak tylko zobaczyłam, że sika. On wiedział, że źle zrobił. Ale ja więcej tego nie zrobię, bo zauważyłam, że niechętnie wychodzi z naszego pokoju, bo boi się, że zostanie sam, więc jak widzę, że zaczyna sikać lub srać, to od razu na ręce i aut z pokoju. Kiedy się naje lub zaraz po śnie, zabieram go natychmiast do przedpokoju, bo u niego wysikanie się to kwestia jednej sekundy od otwarcia oczek. Jak zje i napije się to zostaję z nim w kuchni i przedpokoju dopóki się nie załatwi - wtedy dopiero zapraszam go do pokoju, bo już zrobił swoje. Przed chwilą bardzo go pochwaliłam, bo jęczał dając znać, że chce siku, ale nie czekał aż ja go wyniosę tylko sam podreptał do przedpokoju i się wysikał.
Nie będzie duzym pieskiem. Ma już 7 tygodni (wg weta) i drobne łapki, z tego co wiem, to suka nie była duża, twierdzą, że będzie raczej z mniejszych/średniawych. Wczoraj jak jechaliśmy samochodem, to też spóbowaliśmy go zostawić na wycieraczce, nie protestował, ale z drugim razem już chciał wejść na fotel hehe.
Słowo "Nie!" "Nie wolno!" jest cały czas używane jak gryzie nas po rękach, firankach, itp. Wtedy kilkakrotnie powtarzam to, aż za którymś razem zdenerwuje się, warknie (obrazi) i pójdzie gdzie indziej, ale to też mozolna robota, bo ciężko mu się poddać skoro on tak bardzo chce gryźć!
gojka, tak tak, ja go wyniosłam jak tylko zobaczyłam, że sika. On wiedział, że źle zrobił. Ale ja więcej tego nie zrobię, bo zauważyłam, że niechętnie wychodzi z naszego pokoju, bo boi się, że zostanie sam, więc jak widzę, że zaczyna sikać lub srać, to od razu na ręce i aut z pokoju. Kiedy się naje lub zaraz po śnie, zabieram go natychmiast do przedpokoju, bo u niego wysikanie się to kwestia jednej sekundy od otwarcia oczek. Jak zje i napije się to zostaję z nim w kuchni i przedpokoju dopóki się nie załatwi - wtedy dopiero zapraszam go do pokoju, bo już zrobił swoje. Przed chwilą bardzo go pochwaliłam, bo jęczał dając znać, że chce siku, ale nie czekał aż ja go wyniosę tylko sam podreptał do przedpokoju i się wysikał.
Nie będzie duzym pieskiem. Ma już 7 tygodni (wg weta) i drobne łapki, z tego co wiem, to suka nie była duża, twierdzą, że będzie raczej z mniejszych/średniawych. Wczoraj jak jechaliśmy samochodem, to też spóbowaliśmy go zostawić na wycieraczce, nie protestował, ale z drugim razem już chciał wejść na fotel hehe.
Słowo "Nie!" "Nie wolno!" jest cały czas używane jak gryzie nas po rękach, firankach, itp. Wtedy kilkakrotnie powtarzam to, aż za którymś razem zdenerwuje się, warknie (obrazi) i pójdzie gdzie indziej, ale to też mozolna robota, bo ciężko mu się poddać skoro on tak bardzo chce gryźć!
Aaa- no to wszystko wiesz:)To wybacz za te "cenne" rady
Nie jestem pewna ale wydaje mi się psiak będzie taki do kolan. A to też niemała psina przecież. Jak gryzie po rękach dobrze jest odwrócić uwagę jakimś gryzakiem,zabawką.Bierzesz go w rękę w dajesz psu by sobie pogryzł.Potem oczywiście chwalisz:)
Z tego co wyczytałam psiak nie był szczepiony? Trzeba wtedy uważać by nie pakował się do waszych butów,nie gryzł,nie lizał bo niektóre wirusy np. parwowirozy czy nosówki możesz przynieść do domu na butach.Jeśli o nie wyprowadzanie psa przed szczepieniem chodzi- jeśli masz ogród to czemu nie? Trzeba też pamiętać by tydzień po szczepieniu nie wyprowadzać psa bo wtedy występują tzw faza ujemnej odporności- w związku z tym,że tworzy się reakcja immunologiczna organizmu po wprowadzeniu wirusa i organizm jest słabszy a jak się zdarzy jakaś infekcja to może mieć ciężki przebieg.Wielu wetów o tym nie mówi ![]()
Czy psiak zostaje sam w domu? Jak się zachowuje?
39 2014-10-01 09:43:37 Ostatnio edytowany przez femte (2014-10-01 09:46:52)
Zanoszac go do pudelka nauczysz najwyzej zalatwiania w pudelku. Nalezy chwalic za kazdy sukces, 'wypadki' przyjmowac obojetnie. Pies musi wiedziec, ze wlascicielowi zalezy, to I jemu bedzie zalezec. Ja nauczylam czystosci pieciotygodniowy miot, czasem sie wypadek zdarzyl, trudno z piatego pietra sprowadzic dziwiec dzisieciokilowych szczeniekow. Ale wiedzialy o co chodzi. Pies w saumochodzie moze jezdzic albo na siedzeniu pasazera, przypiety pasami I w szelkach, albo w bagazniku w klatce. Nie wiem jak w kraju, ale w Danii w gre wchodzi tylko bagaznik typu combi lub bus. Klatki sa ze specjalnym atestem, z rur aluminiowych, dajace ochrone w razie wypadku. Oczywiscie piszac o siedzeniu mialam na mysli tylne. Absolutnie niedopuszczalne I, bardzo niebezpieczne jest przebywanie psa na przedonim siedzeniu lub na podlodze z przodu.
W Polsce kodeks drogowi stanowi,że zwierzęta należy transportować w sposób bezpieczny i nieograniczający kierowcy widoczności oraz możliwości ruchu. Jeśli policja uzna, że przewozimy naszego pupila niewłaściwie, może ukarać nas mandatem.
Tak, jest tez przepis ze nie wolno z przodu przewozic przedmiotow zagrazaujacych bezpieczenstwu. Wiec mandaty za psa z przodu I to jeszcze luzem sa uzasadnione. Znajomy ukarany na podstwaie tego przepisu powiedzial policjantom ze w takim razie powinni go karac za kazdym razem jak jedzie z zona.
42 2014-10-01 11:27:06 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-10-01 11:30:38)
Nie, szczepienie ma mieć za kilka dni (chyba 6 dni do szczepienia zostało). Dziękuję za informację o tym nie wychodzeniu i obniżonej odporności. Będę wiedziała, gdyby wet nam o tym nie wspomniał. Pod kamienicą mamy teren prywatny ogrodzony, sąsiedzi mają dwa pieski, ale one chyba też wychodzą gdzieś indziej na spacery. Zresztą nasz nie chodzi i nie wącha terenu, po prostu niuchnie dwa razy i już sika. Właściwie to jaka jest częstotliwość sikania małych piesków? Bo mam czasem wrażenie, że nasz sika bardzo bardzo za dużo O.O. Do butów staramy się go nie dopuszczać, bo nam gryzie sznurówki, raczej skupia się na moich kłapciatych ciapach (takie puchacze bo są różne rodzaje - pieski, króliki, słonie, itp), piłeczce albo spinaczach do ubrań (dwa sobie upodobal więc mu zostawiliśmy i leżą cały czas na podłodze), ma też gumową zabawkę "parówkę" ze sznureczkami na końcach.
W domu staramy się go nie zostawiać samego szczególnie na początku, bo jest jeszcze za mały i nie wiadomo co zrobi, jak się zachowa, czy nie zapiszczy się i sąsiedzi nie będą mieli pretensji, czy nie zniszczy czegoś co nam umknie, czy nie zje przypadkiem papierków lub pudełka w którym śpi, itp. Kiedy oboje jesteśmy w pracy lub nie możemy go zabrać ze sobą, to wieziemy go do naszych rodziców (do mnie do mieszkania taty lub do rodziców M, gdzie mają podwórko). Staramy się, żeby nie musiał od samego początku zmagać się z samotnością, to jeszcze za wcześnie. Dwa razy zostawiliśmy go w samochodzie i poszliśmy do sklepu na zakupy (nie było gorąco, raczej chłodno na dworze, więc bez obaw) Za pierwszym razem cały czas sobie spał na kapanie, nawet nie zauważył, że nas nie ma. Za drugim razem zrobił siku na wycieraczkę i gryzł swoją zabawkę, nie piszczał ani nic z tych rzeczy (chociaż dłużej nam to zajęło, bo była kolejka w banku), ale poza tym wszędzie bierzemy go ze sobą.
Edit:
W pudełku się ani razu nie załatwił, on tam tylko śpi i to nie zawsze, bo czasem woli położyć się obok puchatego ciapa mojego i spać na podłodze przy łóżku.
Z pieskiem sama samochodem nie jeżdżę, zawsze na siedzeniu pasażerskim jest mój M, który go trzyma na rękach bądź w nogach na wycieraczce. Zdarzyło się nawet, że położyliśmy go spać na tylną wycieraczkę i tam sobie grzecznie spał.
Jak mówiłam moim zdaniem absolutnie nie wychodź z nieszczepionym psem, od razu po szczepieniu też nie, szczepionka potrzebuje czasu żeby zadziałać.
Moja posikiwała do jakiegoś 6 miesiąca, były nawet diagnozy że może ma moczówkę, bo potrafi wychlać 1,5 l wody a to jedynie mały pies (raptem 6 kilo z ogonkiem), wychodziło dopiero od 3 miesiąca kiedy miała komplet szczepień, nigdy nie została skarcona, a bez problemu wszystko zrozumiała. Na łóżko od małego próbowała włazić, miała problemy żeby wskoczyć to potrafiła 10 minut tak kicać żeby się do nas dostać, to normalne że pies chce spać z resztą stada
Mój pies jeździ na kolanach pasażera i niestety nie można jej zostawiać zbytnio samej, płacze, smuta, bardzo tego nie lubi, w domu po prostu pójdzie spać, ale w czasie podróżny właśnie kiedy jedno z nas pójdzie gdzieś a drugie z nią zostanie to ona piszczy za tym które akurat poszło, strasznie pilnuje żebyśmy byli razem.
1,5 litra dziennie?! To dużo. Mój jest malutki, ale właśnie moim zdaniem sika więcej niż wypije... Chlapnie językiem 3 razy wodę a potem ze 2-3 razy sika, raz wielka plama po spaniu a potem dwie malutkie w trakcie zabawy. Czy o takie rzeczy też powinnam zapytać weta czy to po prostu normalne? Swoją drogą też go nie przekarmiamy, może sika tyle dlatego, że nie je non stop i brzuszek mu się opróżnia - nie ma jedzenia, więc wiecej sika? Chyba u człowieka też tak jest?
Małpa, ale przecież nie zostawię go samego w domu jak musimy gdzieś na miasto pojechać załatwiać sprawy/zakup/ po coś pojechać? Musi z nami jeździć, bo zasika nam cały dom i będzie się bał. Jest za mały :<
A właśnie, jeśli chodzi o pchełki to dziś drugi raz go popudrowaliśmy tym proszkiem. Ale cię cieszył maluszek. Myślał, że to fajna zabawa, bo sypaliśmy proszek i tarliśmy go po całym ciałku. Potem jak chciał się pogryźć po nóżce to chwile się zawahał i zrezygnował. Chyba jest poprawa ![]()
Ja mojej też zbytnio nie zostawiam samej, pracuję w domu więc praktycznie ciągle jest ze mną, ale najszczęśliwsza jest kiedy siadamy oboje obok siebie i siada nam na kolanach ![]()
Szczeniaki dużo sikają nie ma co się denerwować ani karcić takiego malucha.
duszyczka mój miał 10 tygodni jak go wzięłam, ale dosyć szybko załapał, że załatwia się na dworze. Może ze 2-3 tygodnie. Wiadomo, że potem czasem się jeszcze przydarzyło. Tak jak już pisałam, w czasie nauki latałam z nią na dwór co godzinę, a czasem nawet częściej. To było straszne. Niestety ze szczeniakiem tak już jest. Jak trochę odrosła to stwierdziłam, że nie chce więcej szczeniaka bo wymaga bardzo dużo pracy. Jak nasikała nigdy nie skarciłam. Traktowałam obojętnie.
Musisz być konsekwentna z miejscem. Tzn. jeśli wskazujesz psu miejsce do sikania w domu niech to będzie jedno i to samo miejsce.
Co do noszenia na rękach póki co to jeszcze maleństwo i krótko z Wami jest, więc myślę że na razie możecie go porozpieszczać, a za parę tygodni weźmiecie się za wychowanie.
Jeżeli chcecie aby pies bezwzględnie nie wskakiwał na kanapę, to nie bierzcie go na nią nawet raz. A jak wejdzie (gdy już będzie umiał) to trzeba nauczyć komendy zejdź. Zakładasz psu obrożę i jeśli nie chce się ruszyć to lekko pociągasz za obrożę, a kiedy ruszy się do zejścia puszczasz (chodzi o wywołanie ruchu) no i jak zejdzie to nagradzasz smakołykiem.
Jeśli bierze się za podgryzanie czegoś czego nie powinien trzeba mu natychmiast odwrócić uwagę jakąś zabawką. Choć raczej bez żadnych szkód się nie obędzie. Mój upodobał sobie strasznie listwę przypodłogową, która była w jednym miejscu tylko przyłożona. Jak się zorientowała, że da się ją ruszyć to notorycznie ją gryzła pod naszą nieobecność. Nawet zpsikanie dezodorantem nie pomogło.
W samochodzie lepiej nauczyć leżenia w określonym miejscu bo z czasem pies będzie większy i nie będzie z nim po prostu wygodnie podróżować a poza tym zacznie gubić sierść. Ale mówię, póki co to maleństwo, więc jeszcze kilka tygodni można sobie odpuścić.
U nas nie ma możliwości, żeby ktoś latal z nim co godzinę na dwór więc póki co pozwalamy mu się załatwiać w kuchni i w łazience. Za każdym razem jak wstaje to od razu wołamy go poza pokój, jak się wysika to mocno go chwalę a on tak radośnie macha ogonkiem i wtedy wie, że jak się załatwił, to może wrócić do pokoju. Zauważyłam, że po zjedzeniu i wypiciu, albo zostaje w kuchni na progu, żeby poczekać aż się załatwi i potem dopiero wbiega do pokoju, albo idzie się od razu bawić. Przy drugiej opcji musimy uważać, że zaraz może mu się zechce siku więc obserwacja i w nogi. Bywa, że po kilku minutach zabawy wołam go do kuchni pod jakimś pretekstem, a on wtedy chwile się kreci i robi tam siku.
Pytanie. Wczoraj wieczorem chyba mnie przewialo, ale głównie głowę bo os razu siadło mi na nos i taki leciwy katar mi ciągle plynie, bardziej mokry i drażniący nosek. Martwię się, że może się piesek zarazić, więc nie zbliżam się do niego za bardzo, a już na pewno nie zbliżam go do swojej twarzy, żeby się nie zaraził. W weekend bedę w pracy więc nie spędzę z nim duzo czasu, a w poniedziałek jadę z nim na szczepienie, więc też będzie ryzyko, że się zarazi ![]()
Na kanapę nie miał ani razu wstępu. Raz, że nie doskoczy jeszcze, ale próbuje się wdrapywać i bardzo się denerwuje jak nie może tu wejść. Wtedy zazwyczaj go zabawiamy jakąś zabawką, żeby odwrócić jego uwagę. Teraz już nawet bardziej reaguje na klaśnięcie jeśli czegoś mu nie pozwalam. Zrobię to 2-3 razy ale zadziała.
Co do karania to posłuchałam waszej rady i nie krzyczę na niego ani nie karam jak się zsika lub nasra w nieodpowiednim miejscu. Za to chwalę jeśli zrobi to tam, gdzie mu na to pozwalam. Nie wiem jak mój M, ale tłumaczyłam mu, że nie może tak robić, bo piesek wyczuwa emocje i chyba już tak bardzo się nie denerwuje z tego co widzę.
Dziewczyny, jest problem
Wróciłam do domu z pracy i się poplakalam, bo M poinformował mnie, że właściciele kamienicy powiedzieli mu, że nie pozwalają nam mieć psa, bo zdarza się, że piszczy w nocy. W innych mieszkaniach są dwa dorosłe psy i jeden jest za kratą na klatce schodowej. Od ponad tygodnia widzą, że mamy pieska i ani slowa nie powiedzieli. jak się tu wprowadzaliśmy, to też nie było żadnych przeciwskazań. W domu nie śmierci, bo wszystko na bieżąco czyścimy, wycieramy i myjemy. Nie wie co my teraz zrobimy...
M chce jeszcze porozmawiać z właścicielem, bo o tym poinformowała go żona właściciela a ona trochę stuknięta jest. Może da radę się jeszcze dogadać. Ale pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, to to, że będziemy musieli go gdzieś oddać
Nie oddam swojego pieska nikomu! Jak zobaczyłam, co M robi na komputerze, to się okazało, że szukał nam nowego mieszkania do wynajęcia, gdyby z właścicielami nie dała się dogadać... Bardzo mnie to ucieszyło, bo wiem, że on też nie chce oddać!
A póki co, maluch rośnie jak na drożdżach. Więcej je, więcej sra i sika. Jutro jadę z nim na pierwszą szczepionkę i wtedy zapytam dokładnie jak powinnam z nim postępować, czy nie wychodzić w ogóle na dwór i czy moje przeziębienie może mu zaszkodzić. Pewnie będzie go zastrzyk bolał... ![]()
Czy jak wynajmowaliście mieszkanie to właściciel mówił o tym że nie można mieć zwierząt, albo macie taki zapis w umowie?
Nic nie mówił o nie trzymaniu zwierząt. Umowy też nie mamy spisanej. Ale widziałam, że są tu trzy psy więc chyba nie było żadnych przeciwskazań. Po prostu tamte psy są już dorosłe i nie piszczą w nocy, a naszemu małemu zdarza się i to właścicielce chyba przeszkadza. No ale piesek przecież urośnie, to nie jest coś z czego się nie wyrasta. Czasem wydaje mi się, że tv głośniej gra albo że my głośniej go upominamy niż on sam jęczy, no ale...
Nic nie mówił o nie trzymaniu zwierząt. Umowy też nie mamy spisanej. Ale widziałam, że są tu trzy psy więc chyba nie było żadnych przeciwskazań. Po prostu tamte psy są już dorosłe i nie piszczą w nocy, a naszemu małemu zdarza się i to właścicielce chyba przeszkadza. No ale piesek przecież urośnie, to nie jest coś z czego się nie wyrasta. Czasem wydaje mi się, że tv głośniej gra albo że my głośniej go upominamy niż on sam jęczy, no ale...
Rozumiem,że te psy mieszkają także w wynajętych mieszkaniach?
Napiszę teraz może coś mało popularnego: gdybym miała utrzymywać się z wynajmowania mieszkań nie wynajęłabym go osobom ze szczeniakiem. Szczególnie po tym co napisałaś: że nie masz możliwości wychodzenia ze szczeniakiem co godzinę więc pozwalasz mu załatwiać się w domu.
Tobie może nie śmierdzieć bo zmysł węchu u człowieka najszybciej się adaptuje.Ale komuś jak tylko wchodzi do mieszkania może się niedobrze zrobić.
Łazienka to najgorsze miejsce do puszczania psa,szczególnie jeśli nie ma okna.Wynajmowałam mieszkanie jako studentka właśnie "po psie". Mimo,że było czyściutko i oglądałam mieszkanie przed wprowadzeniem się od razu uderzył mnie smród moczu.Mieszkanie miało być wysprzątane a do tego niedrogie.Niestety.przez rok mieszkania łazienka musiała być zawsze otwarta i szorowana domestosem a mimo wszystko śmierdziało moczem.
Nie wynajęłabym ludziom ze szczeniakiem nie dlatego,że szczeniaki mi przeszkadzają ale dlatego,że przeszkadzają mi ludzie nie mogący co godzinę wyprowadzić psa.
Mój pies też był szczylkiem jak go wzięłam.Miał niecałe sześć tygodni- matka nie chciała się nim zajmować dlatego dostałam go w tym wieku.
Całe wakacje poświęciłam na to by go nauczyć załatwiania się na dworze.Nieraz padałam na pysk ze zmęczenia ale mój pies nigdy nie uwalił kupy w domu a nasikał też zaledwie parę razy.
Postaw się w sytuacji właściciela,pomyśl sobie,że za chwilę będziesz musiałam wywalić kasę na remont albo wynajęcie ekipy sprzątającej,która robi to specyfikami zabijającymi zapach.
Nie miej więc pretensji do właściciela i nie spodziewaj się,że inni przyjmą Was z otwartymi ramionami jak zobaczą,że macie szczeniaka...
52 2014-10-06 08:41:03 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-10-06 08:46:04)
że nie masz możliwości wychodzenia ze szczeniakiem co godzinę więc pozwalasz mu załatwiać się w domu
Ja posłuchałam waszych rad, i teraz jak mam cały dzień wolny to z nim wychodzę. Chodzi mi o sytuacje, kiedy cały dzień mnie nie ma wtedy z nim nie mogę wychodzić, ale w takich sytuacjach pieska wywozimy z domu do moich rodziców albo do rodziców M, gdzie piesek na podwórku czas spędza. Nie zostaje sam w domu, żeby zasikać mieszkanie. Zresztą piesek jest u nas kilka dni, więc dlaczego od razu nie powiedzieli nam, że nie możemy trzymać psa, tyko po ponad tygodniu podała babka powód, "że piszczy", a nie, że śmierdzi. Poza tym właściciel przedwczoraj był u nas i uszczelniał okna, to ani słowem nie wspomniał, żeby coś śmierdziało. Zresztą każdego, kto przychodzi do nas do mieszkania teraz pytam, czy czuć nieprzyjemny zapach. Każdy mówi, że czuć, że jest piesek, ale zadnymi szczynami ani gównem nie czuć, bo wszystko czyścimy na bieżąco. Kobiecie po prostu przeszkadza, że mały piesek piszczy w nocy. W łazience jest okno, jak wychodzimy z mieszkania, to zawsze jest wietrzone. My na prawdę się staramy, żeby mieszkanie nie było zanieczyszczone odchodami pieska, bo rozumiemy, że właściciel może mieć obawy. Ale jeśli nie ma innych przeciwskazań, niż "piszczenie", to nie rozumiem argumentu. Zresztą on nie piszczy przecież całą noc. Jak się obudzi w nocy i chce się bawić albo wskoczyć nam na łóżko to wtedy zapiszczy kilka razy i potem jest spokój.
Poza tym to właściciel ma decyzyjny głos, a on nam do tej pory nic na temat pieska nie powiedział. Więc pretensji do niego nie mam. Po prostu dziwi mnie, że od początku nie powiedzieli nam, że w tym mieszkaniu nie możemy mieć zwierząt. Nawet jak zobaczyli pieska pierwszego dnia to też nic nie powiedzieli.
Ja rozumiem, że ktoś może nie chcieć wynająć mieszkania osobom ze szczeniaczkiem, ale taki warunek powinien być postawiony od razu. Po prostu będziemy szukać takiego miejsca gdzie pieska będziemy mogli trzymać.
A właśnie, zapomniałam dodać, że jak się tu wprowadziliśmy, to na naszej wykładzinie były już ciemne plamy, takie brązowe, jakby właśnie wcześniej też tu jakieś zwierzę było, tylko ktoś nie doczyścił. Nie śmierdziało w mieszkaniu, ale takie zaschnięte plamy były. Poza tym właścicielka jest złośliwa baba i wszystkim robi na złość. Pamiętam, jak wjechałam na podwórek i prosiłam, żeby nie zamykała bramy, bo muszę wejść tylko na chwilę do domu po wyniki badań bo jechałam do lekarza, no i co? Zamknęła mi bramę o.O
Musimy porozmawiać z właścicielem, a nie z tą babką, bo to on ma decydujące zdanie o wszystkim, a póki on nie zwrócił nam uwagi, to na razie będę po prost ostrożna i przygotowana na najgorsze, ale bez tragedii. Tylko mi przykro, że ktoś może robić innym na złość przez swoje widzimisię i zołzowatowość ![]()
Sprawa wyjaśniona.
Na wszelkie zaś już mieliśmy na oku dwa mieszkania w których mogliśmy mieć pieska, oglądaliśmy je nawet. Ale zaczekaliśmy z decyzją aż M porozmawia z właścicielem. Przyznał, że nie uprzedził nas o posiadaniu zwierząt no i skoro tak, to on ostatecznie pozwoli nam trzymać pieska w mieszkaniu, tylko prosi, żeby piesek nie piszczał i nie gryzł mebli. Na szczęscie mebli piesek nie gryzie, a z jęczeniem już staramy sobie radzić. Nie zamknę mu buzi na kłódkę przecież, ale zwykłe warczenie przy zabawie nie równa się chyba piskliwemu jęczeniu?
M mówił mu również, że na bieżąco pierzemy wykładzinę, więc nie będzie śladu po piesku. No i zeby nie załatwiał się poza podwórkiem, bo na podwórku bawią się dzieci. Poza tym myślę, że powiedział tak dlatego, że na zimę ciężko będzie mu znaleźć lokatorów, bo miejsce jest oddalone od centrum miasta, są to obrzeża.
Piesek miał już pierwszą szczepionkę. Wet mówiła, że mogę z nim wychodzić byle nie miał kontaktu z innymi zwierzętami i ich odchodami bo tam jest wiele zarazków, ale po 2 tygodniach nie ma już przeciwskazań, hulaj duszo piekla nie ma
Ale ostatnimi dniami jest bardzo nieznośny, bardzo! Wszystko by gryzl, wszędzie łaził, nawet uparte działania, że "nie wolno" nie działają na niego! Jest nie do zdarcia! M mówi, że go rozpieścilam i dlatego tak się zachowuje...
Duszyczka to dobrze że się sprawa z wlascicielem wyjaśniła.
Co do zachowania szczeniaka. Oj widać że to wasz pierwszy piesek. To jest. zczeniak, DZIECKO i jak to dzieci mają w zwyczaju będzie sie chciało wiecznie bawić i rozrabiać. Parę miesięcy jeszcze to potrwa ![]()
Tak, jest to nasz pierwszy szczeniaczek. Nigdy nie wychowywaliśmy małego pieska
Myślę, że to całkiem niezły wstęp do późniejszego, prawdziwego dziecka ![]()
Zastanawia mnie tylko jeszcze coś. Czy piesek mógł wyczuć tą niepewną atmosferę odnośnie mieszkania? Bo jak do tej pory oprócz dworu, załatwiał się tam, gdzie go uczyliśmy, czyli toaleta/kuchnia, a od tego czasu jakby właśnie bał się tam załatwiać więc znowu musimy go pilnować jak chce w pokoju sie załatwić to łapiemy pod pachy i biegiem z pokoju. Jakby zapomniał ![]()
Dalej jest problem z łóżkiem. Możemy chodzić po mieszkaniu, siedzieć na podłodze, itp i nie ma problemu, ale jak tylko usiądziemy na łóżku albo się położymy to automatycznie pisk i chęć wejścia na łóżko, mimo, że od samego początku wie, że na nie nie wejdzie. Suchą karmę dla szczenikaów już je bez problemu, ale nie mogę ustrzec go przed przypadkowymi okruszkami, które spadają na ziemię w domu teściowej lub u mojego taty. Żeby zająć go gryzieniem czego innego, to kupilismy mu takie pałeczki smakowe do gryzienia.
Tak, jest to nasz pierwszy szczeniaczek. Nigdy nie wychowywaliśmy małego pieska
Myślę, że to całkiem niezły wstęp do późniejszego, prawdziwego dziecka
Żebyś wiedziała
Uczy cierpliwości i konsekwencji.
Zastanawia mnie tylko jeszcze coś. Czy piesek mógł wyczuć tą niepewną atmosferę odnośnie mieszkania? Bo jak do tej pory oprócz dworu, załatwiał się tam, gdzie go uczyliśmy, czyli toaleta/kuchnia, a od tego czasu jakby właśnie bał się tam załatwiać więc znowu musimy go pilnować jak chce w pokoju sie załatwić to łapiemy pod pachy i biegiem z pokoju. Jakby zapomniał
Nie sądzę żeby coś przeczuwał. Ale mam radę. Skoro wychodzicie z nim na dwór żeby się załatwiał to lepiej już nie mieszać. Czyli niech nie załatwia się w domu.
Dalej jest problem z łóżkiem. Możemy chodzić po mieszkaniu, siedzieć na podłodze, itp i nie ma problemu, ale jak tylko usiądziemy na łóżku albo się położymy to automatycznie pisk i chęć wejścia na łóżko, mimo, że od samego początku wie, że na nie nie wejdzie.
I ten problem będzie jeszcze jakiś czas. Piesek chce przebywać przy stadzie, więc jak się oddalacie to on za wami podąża. Musicie się na jakiś czas z podłogą polubić ![]()
nie mogę ustrzec go przed przypadkowymi okruszkami, które spadają na ziemię w domu teściowej lub u mojego taty. Żeby zająć go gryzieniem czego innego, to kupilismy mu takie pałeczki smakowe do gryzienia.
No to czeka was kolejna lekcja nauki (oczywiście poprzez nagrody), polegająca na uczeniu psa że nie może brać jedzenia z podłogi bez pozwolenia. Jest to łatwe do nauczenia, ale wiadomo - podobnie jak przy innych sprawach trochę czasu zajmie. Trzeba być konsekwentnym czyli NIGDY z ziemi jeść nie może.
Skoro wychodzicie z nim na dwór żeby się załatwiał to lepiej już nie mieszać. Czyli niech nie załatwia się w domu.
Nie chcę mieszać, ale jak mówię, nie zawsze całymi dniami jesteśmy w domu, żeby go wynosić. Przebywając w mieszkaniu mojej rodzinki, brat go uczy załatwiania się na gazetę na balkonie - on ma trochę więcej doświadczenia w wychowywaniu piesków. Jak widzi, że piesek wstanie albo szuka jakiegoś miejsca to woła go na balkon i stara się pilnować, żeby zalatwiał się na gazetę. Wiadomo, że piesek będzie jeszcze rzez jakiś czas sikał nawet co 15 minut, więc wolę mieć jeszcze wyjście asekuracyjne - czyli gazeta w domu. Zastanawiam się tylko, czy kiedy nadejdzie moment, że pieska w końcu będziemy musieli zacząć zostawiać samego w domu, to czy nie wróci wlaśnie problem z zasikanym mieszkaniem, o skomleniu już nie wspomnę
Kiedy i jak zacząć uczyć pieska, że bedzie zostawal sam w domu?
Musicie się na jakiś czas z podłogą polubić
Wiem wiem, już sie przyzwyczajam, szczególnie w nocy. Jak w środku nocy budzi się i chce się bawić lub wskakiwać na łóżko to wtedy automatycznie schodzę na podłogę, chwilę się z nim bawię, a potem próbuję go utulać do snu na kolanach. Odkładam go na swoje miejsce i idę spać dalej. Czasami się udaje, a czasami kręci się bardzo długo.
Trzeba być konsekwentnym czyli NIGDY z ziemi jeść nie może.
Podobna sytuacja jak z wychodzeniem. Pomimo próśb moich i M, to u jego rodzicow nie zwracają uwagi na to czy on je coś z ziemi czy nie. Jak jestem tam razem z pieskiem to odsuwam go od jedzenie z podłogi, staram sie usunąć wszystko co leży gotowe do zjedzenia - patrzą na mnie jak na wariatkę, że jestem przeczulona, bo to dla nich tylko pies a nie małe dziecko. W sytuacji u mojej rodziny jest trochę inaczej, tam racze nie zje niczego z podłogi, bo brat stara się spełniać moje prośby, czyli tylko karma i woda. Ale wiadomo, że też nie chodzą za nim krok w krok. Większość rodziny uważa, że niepotrzebnie wzięliśmy sobie małego pieska, bo to kolejny problem więc w sumie to jestem wdzięczna, że może czasami niechętnie, ale jednak przyjmują malucha pod swój dach jak my jesteśmy w pracy.
Na rodzine nic nie poradzisz. Czasem moj pies zostaje u teściów. teść pasie mojego psa dosłownie wszystkim, a szczególnie słodyczami. A my sobie możemy gadać. W żywe oczy się wypierają że nic nie zjadł. Tylko że jak wróci do domu to takie cichacze wali że zdechnąć idzie normalnie.
Tak samo nauczył ją "żebrać" jak się je. Ja od małego uczyłam że ma nie stać pode mną jak jem a teść ją szybko nauczył.
Chyab zostaliśmy oszukani przez pana ze schroniska! O.O
Wiecie, kiedyś miałam taką sytuację, że wzięłam od babci kotka i babcia mówiła, że to kocur. Po 4 miesiącach pojechaliśmy z nim do weterynarza, żeby go wykastrować, a tu zonk, bo nie ma co kastrować! Wet stwierdził, że to kocica...
I teraz wydaje mi się, że jest podobna sytuacja... Myślałam, że wszystkie małe szczeniaczki mają malutki sutki, a że jajeczka niewidoczne bo małe - tak też stwierdził M, ale... Piesek rosnie i rośnie, jajek nie widać, a sutki większe... Czyżby pomyłka?! Mamy suczkę?! No i sika jak suczka... Ale ktoś powiedział nam, że wszystkie małe pieski sikają w przysiadzie... Ale... Sama już nie wiem!
61 2014-10-13 20:38:16 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-10-13 20:45:07)
duszyczka (!)Ty tak poważnie? Nie żartuj że nie rozróżniasz suczki od pieska
Wiesz gdzie dorosły pies ma prącie? Szczeniak ma dokładnie w tym samym miejscu, tylko proporcjonalnie mniejszy
Proszę tu zdjęcie szczeniaczka płci męskiej
http://hiperogloszenia.pl/x-pl/inz/271/271452-collie-owczarek-szkocki-piesek-szczeniak-2.jpg
A tu masz zdjęcie mojej osobistej suki. Może szczeniakiem tu już nie była, ale poza rozmiarem nic się nie zmienia wraz z wiekiem ![]()
Suczka ma swoje genitalia dokładnie między nogami.
Co do sikania to wszystkie szczeniaki sikają jak suczki (utrzymanie równowagi z łapą podniesioną wymaga wprawy)
A sutki mają obie płcie i suczkom one wcale nie rosną, do póki nie zajdą w ciążę lub nie mają ciąż urojonych
Moja sucz mając siedem tygodni wyglądała jak samiec LeeBee a uwierz- to nie był mój pierwszy szczeniak.Nie byłam pewna płci do momentu wizyty u weta ![]()
63 2014-10-13 21:38:00 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-10-13 21:40:34)
Gojka jakoś sobie tego wyobrazić nie potrafię
ale że jak to wyglądało że nie było wiadomo? No a umiejscowienie? Sorki ale na prawdę nie umiem sobie tego wyobrazić ![]()
Ja w swoim życiu sporo szczeniąt widziałam, ale nigdy nie było wątpliwości co do płci. No ale może dużo zależy od rasy.
Gojka jakoś sobie tego wyobrazić nie potrafię
ale że jak to wyglądało że nie było wiadomo? No a umiejscowienie? Sorki ale na prawdę nie umiem sobie tego wyobrazić
Ja w swoim życiu sporo szczeniąt widziałam, ale nigdy nie było wątpliwości co do płci. No ale może dużo zależy od rasy.
Wyglądała jakby miała penisa.Tą zmyłkę powodowały włoski na fałdzie skóry w kroczu i one imitowały penisa.Ta fałdka jakaś taka "podejrzana" była ![]()
Ja też po raz pierwszy coś takiego widziałam.
Ufff... to jednak piesek
Nie jestem specjalistką od rozróżniania płci >.< Ale patrząc na zdjęcie collie to chyba jestem prawie pewna, że to piesek hehe.
Nie wiem czym może być to spowodowane, ale dziś rano zauważyłam, że co chwila robi taką "kupkę", która wygląda jak olej z sosem pomidorowym (krew? O.O) Trzy takie plamki co chwila postawiła. Czy to przez robaki, czy mógl coś zjeść jak nie widziałam? ![]()
