Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1 Ostatnio edytowany przez patmosa (2014-09-25 15:35:55)

Temat: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Kiedyś myślałam, że to tylko takie gadanie, ale na własnym przykładzie stwierdzam teraz, że coś w tym jest. Ja miałam w swoim życiu dwie przyjaciółki, o których myślałam: od serca, na zawsze. Z jedną znam się od dzieciaka, z drugą od 5 lat.
Z tą pierwszą było wszystko znakomicie dopóki nie poznała swojego, teraz już męża. Ja rozumiem, że jak się pozna faceta to przyjaźń przechodzi na drugi plan, wcale się temu nie dziwię bo sama byłam zakochana, teraz kocham, i wiem jak to jest. Ale na pewno żadne uczucie do żadnego faceta nigdy nie zrobiło ze mną tego, co zrobiło z moją pierwszą przyjaciółką. Nie tylko nie była w stanie napisać do mnie raz w miesiącu, ale nawet raz na kwartał było dla niej to osiągnięciem. Do tej pory tak jest. Nie wiedziałam o co chodzi, ale teraz już wiem, miłość przesłoniła jej CAŁY świat. Jak ja, sama będąc do bólu zakchana w swoim mężczyźnie, sama nie podejmowałam próby kontaktu, to tego kontaktu nie było.

Druga przyjaciółka, no cóż - jej zachowanie względem mnie zmieniło się diametralnie, gdy rzuciłam swojego byłego chłopaka-fajtłapę, i poznałam super człowieka. Nigdy, przenigdy nie myślałam, że moja PRZYJACIÓŁKA (tak o niej myślałam) będzie mi tak bardzo tego zazdrościć. Gdy chodziłam z fajtłapą, nie bójmy się tego słowa, to byłam ta dobra. Zapraszana ka kawki, spotkanka, imprezy. Jak tylko poznałam super faceta, od razu nos na kwintę, brak uśmiechu, na poczatku myslałam czy ja się nie zmieniłam jakoś na gorsze? ale nie - przecież pisałam do niej często, chciałam się spotkać. Ona nie rozumiała, że nie mam już czasu co tydzień iść na długie plotki, tym bardziej że miałam nawał zajęć poza moim mężczyzną. Kiedyś nawet spotkała się ze mną, by wzbudzić we mnie poczucie winy, mówiła: "Aha, rozumiem, to już koniec naszej przyjaźni? Teraz co innego będzie najważniejsze? to sorry ale dla mnie to nie ma przyszłości, nasza znajomość". Do tego zaczęła mi dogryzać, zaczęła być złośliwa, nie poznawałam tamtej wspaniałej dziewczyny z kiedyś, z którą można było konie kraść! Byłam i jestem w szoku.

Z opowaidań znajomych widzę, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. Że naprawdę częste jest, że ktoś jest niby wielkim przyjacielem dopóki nie wejdzie na inny etap życia i nie oleje cię, albo jest też druga grupa - niby przyjaciół, ale tak naprawdę kochają cię póki masz źle, smutno i gówniane (ich zdaniem) życie. Taka jest prawda.

Kto się zgadza?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

ja sie zgadzam w 100%

3

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.
Lamika napisał/a:

ja sie zgadzam w 100%

Jak masz jakieś przykłady, to podaj, może są ciekawe.

4

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Nie zgadzam się.
Dużo zależy też od tego z jaką osobą wchodzimy w relacje przyjacielskie.
Zależy od tego co dana osoba sobą prezentuje, jakie ma reguły, pogląd na życie.

Bo jeśli to osoba toksyczna to wcześniej czy pozniej te rlacje się zakończą.
I miałam nawet taki przykład.
Byłam dla kogoś najlepszą przyjaciółką, dopóki dawałam z siebie dosłownie niemal wszystko.
Począwszy od ciągłej pomocy jakiej się tylko dało.
W zamian otrzymywałam jakieś minimalne chwilowe miłe słowa, czy gesty.
Wszystko skończyło się z wielkim hukiem, a ja już nie chcę do tego wracac.

Prawdziwa przyjazn, moim zdaniem nie ma względu na to, czy ktoś ma w życiu lepiej, czy gorzej.
W sumie to po to chyba są przyjaciele, żeby wrazie czego wzajemnie się wspierac.
I jeśli dana osoba jest szcześliwa, to dla tej drugiej to powinna byc radośc.
A gdy drugiej się nie wiedzie, to tym samym tej pierwszej nie będzie z tego powodu wesoło.
Zaczynam w to wszystko wierzyc smile

5

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.
strzała napisał/a:

Nie zgadzam się.
Dużo zależy też od tego z jaką osobą wchodzimy w relacje przyjacielskie.
Prawdziwa przyjazn, moim zdaniem nie ma względu na to, czy ktoś ma w życiu lepiej, czy gorzej.

Ja też się nie zgadzam.
Mam przyjaciół, którzy mają ode mnie "lepiej" i mam takich, którzy mają "gorzej". Nasze relacje na tym nie cierpią.
Tak jak napisała Strzała - wszystko zależy od tego z kim wchodzimy w relacje.

6

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

A ta dla mnie 1 przypadek jaki opisujesz jest jak najbardziej uzasadniony. Dziewczyna w koncu poznała miłość swojego życia, faceta z którym chciała zaiste spędzać każdą wolną chwilę. Ja też miałam kiedyś koleżankę, z którą włóczyłam się tu i tam w wolnych chwilach, ale poznalam kogoś i znajomość z nią zeszła na dalszy plan. Miałam uczelnię, pracę, faceta... więc kiedy miałam to wszystko robić? Usłyszałam od niej też że jestem taka i taka, bo nie mam dla niej czasu... ale potem i ona kogoś poznała. Do dziś się widujemy, ale czasem piszemy ale nie jest relacja na zasadzie - "muszę dziś do ciebie napisać"... 2 przypadek z kolei jaki opisujesz to czysta zazdrość. Wstyd się przyznać, ale i przeze mnie to uczucie przemawia. Sądzę, że przez każda kobietę, tylko nie w tej samej dziedzinie i nie każda umie się do tego przyznać. No cóż... taka już nasza natura. Miałam koleżankę, taką troszkę zakompleksioną, która bez przerwy ryczała, dzwoniła do mnie, że facet ją rzucił i było mi jej żal. Potem poznała takiego 1 kolesia - brzydki jak jasna cholera, ale mnie się wtedy nie układało i byłam zazdrosna... Tyle, że ja tego nie pokazywałam tongue a jestem straszną zazdrośnicą, również w związku, o relacje mojego partnera z koleżanką/ kuzynką/ siostrą. Teraz Ty jesteś na wygranej pozycji, ale myślę, że gdyby było odwrotnie też byłabyś zazdrosna, chociaż teraz pewnie myślisz że nie. Niekoniecznie musisz dać po sobie to poznać, ale sądzę, że i Ciebie by to nie ominęło tongue

7

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

odpowiedz na jedno pytanie
masz chłopaka - koleżanka Ci zazdrośći
Ty chcesz się spotkać ale nie masz czasu na "cotygodniowe ploty:
więc co -> ona ma mieć dla Ciebie czas ale jak Ty coś chcesz to już nie? Bo tak to wygląda skoro to Ty ustalasz termin spotkania a ona "nie nic do gadania" bo przecież Ty zajęta jesteś
trochę empatii

8

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Z tą pierwszą było wszystko znakomicie dopóki nie poznała swojego, teraz już męża. Ja rozumiem, że jak się pozna faceta to przyjaźń przechodzi na drugi plan, wcale się temu nie dziwię bo sama byłam zakochana, teraz kocham, i wiem jak to jest. Ale na pewno żadne uczucie do żadnego faceta nigdy nie zrobiło ze mną tego, co zrobiło z moją pierwszą przyjaciółką. Nie tylko nie była w stanie napisać do mnie raz w miesiącu, ale nawet raz na kwartał było dla niej to osiągnięciem.

Ona nie rozumiała, że nie mam już czasu co tydzień iść na długie plotki, tym bardziej że miałam nawał zajęć poza moim mężczyzną.

Zgadzam się z dymitropem.

Ogólnie mam wrażenie, że u Ciebie bardzo mocno punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak Ty byłaś tą, dla której przyjaciółka nie miała czasu i czułaś sie zaniedbana i odtrącona, to ona jest ta zła, ale kiedy to Ty nie miałaś czasu dla przyjaciółki, ona się czuła zaniedbana i odtrącona... to ona jest ta zła, bo nie rozumie.

Ja też bym nie rozumiała.
Przyjaźń to nie jest coś, co ma za zadanie wypełnić czas do znalezienia partnera czy pomiędzy nimi, to jest coś ważnego, o co należy dbać, stale. Jak praca jest dla Ciebie ważna, to jej nie zaniedbujesz ani nie rzucasz, bo masz chłopaka i nie oczekujesz od szefowej zrozumienia, bo teraz jesteś w związku, prawda? Więc dlaczego, skoro przyjaźń jest dla Ciebie ważna, nie znajdziesz dla niej czasu, tylko pozwalasz jej uschnąć? Wątpię, żeby przyjaciółka była aż tak zaborcza, że wymagała poświęcania jej CAŁEGO wolnego Twojego czasu, raczej po prostu właśnie nie chciała czuć się zepchnięta na dalszy plan.

Niestety, przyjaźń to nie jest kamień, coś stałego i niezmiennego, że jak już go masz, to masz i niezależnie co z nim zrobisz, czy będziesz o niego dbać czy rzucisz w kąt, on pozostanie taki sam. Przyjaźń, jak każda relacja, to żywy twór, jak roślina albo zwierzę oswojone - jak o nie nie będziesz dbała, to zmarnieje i umrze. Nie możesz wtedy powiedzieć "wredny kot, wredny pies, wredny fikus, powinien był zrozumieć, że nie miałam czasu o niego dbać jak do tej pory, bo mam chłopaka". Coś za coś.

"Jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy."

9 Ostatnio edytowany przez patmosa (2014-09-26 01:42:02)

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Ale cięzko chyba kontynuować ciągłe spotkania, jak się wyprowadziło 200 km od przyjaciółki, prawda? a ona tego nie rozumiała, od razu założyła: "Aha, wyjeżdżasz? to jak dla mnie to koniec" a są pociągi, są autobusy, dawniej co tydzien tyle dojeżdżałam do domu.

Nie umiecie ni w ząb czytać ze zrozumieniem - napisałam, że jedna z przyjaciółek nie miała czasu nawet RAZ NA 3 MIECHY. To chyba przegięcie, prawda? Ja nigdy wobec żadnej z nich nie stosowałam jakichś przetrzymywanek na miesiąc czy 3 miesiące. Owszem nie miałam czasu spotkac sie w kazdym tygodniu ale jakąś miarę jednak miałlam! Od każdej oczekiwałam minimum uwagi a jedna chciała jej tyle, że w związku to niewykonalne (co parę dni piwo, jakieś imprezy minimum raz na 2 tygodnie) - nie kumała, że jestem na innym etapie i to juz nie wróci że mam czas tylko dla niej. do poprzedniej tez miala "ale", bo ta poznała chłopaka i nie mogła z nia pojechać na letni festiwal.

A ta pierwsza po poznaniu faceta nawet na smsa nie potrafila odpisac i spotkac sie raz w miesiacu mimo 30 minut drogi do mnie, komunikacją miejską. więc proszę mi tu nie pierniczyc o moim braku empatii i przeczytac wszystko jeszcze raz.

Jak mnie to wkurza...na tym forum nie ma sensu się więcej uzewnętrzniać....większość to hejterzy którzy zanim doczytają ze zrozumieniem, już jadą po autorze postu. Ble.

Wydaje mi się że w dorsołym życiu raczej ciężko będzie, mając męża, a potem dzieci, czytaj: swoją rodzinę, latać co dwa dni na kawkę z psiapsiółką. A prawdziwa przyjaźń powinna przetrwać nawet jak ludzie się nie widzą pół roku, to jest w sercu! Niestety zaborcza X. ni umiała pojąć, że nie jest już jedyna. A ta druga nie mogła pojąć, że oprócz lubego może raz na kwartalik kawa z przyjaciółką? może by się ukochany nie obraził? Ludzie, litości.

10

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

VIAN -> MAŁY KSIĄŻĘ <3 Właśnie wczoraj czytałem piąty raz big_smile

impreza na tygodnie to kupa czasu no tak, przecież melanże teraz tydzień trwają big_smile

11

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.
dymitrop napisał/a:

VIAN -> MAŁY KSIĄŻĘ <3 Właśnie wczoraj czytałem piąty raz big_smile

impreza na tygodnie to kupa czasu no tak, przecież melanże teraz tydzień trwają big_smile

no, chyba u plebsu.

12 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-09-26 01:51:34)

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Patmosa, ale 3 miesiące to nie jest jakaś uniwersalna granica, że do niej mozna zawsze a po niej już nie. smile Ja bym np. straciła cierpliwość o wiele szybciej niż po 3 miesiącach, więc co - jestem zaborcza?

Po prostu uważam, że to zdrowe - mieć czas dla tych osób, które go mają dla nas. Wtedy jest sprawiedliwie. Ok, rozumiem odległość, rozumiem nawał zajęć, chłopaka też rozumiem, ale Twoją przyjaciółkę też rozumiem.

Jeśli nie ma czasu spotkać się osobiście na ploteczki, bo to się wiąże z podróżą 200km, to można spróbować rozmawiać krócej ale częściej np. na skype, spotkać się za to osobiście na dłużej, wpaść do siebie np. raz na jakiś czas na cały weekend (bez Twojego chłopaka). A to, że marudziła, że to już koniec - cóż, trzeba w takim układzie pokazać, że nie. Na pewno nie można oczekiwać, że ktoś się czasowo do nas dostosuje (nie wiem, czy tak było u Ciebie, ale to popularna opcja).

Po prostu przyjaźń jest jak związek każdy, tylko bez seksu. Wymaga zaangażowania i czasu. I nie można powiedzieć "nie mam go teraz dla ciebie, bo mi nie wygodnie", a potem oczekiwać, że ktoś to w pełni zaakceptuje.

Ty miałaś prawo nie mieć czasu, ona miała prawo poczuć sie odrzucona i poszukać kogoś, kto ten czas dla niej będzie mieć.

A prawdziwa przyjaźń powinna przetrwać nawet jak ludzie się nie widzą pół roku, to jest w sercu! Niestety zaborcza X. ni umiała pojąć, że nie jest już jedyna. A ta druga nie mogła pojąć, że oprócz lubego może raz na kwartalik kawa z przyjaciółką? może by się ukochany nie obraził?

No i nie widzisz tu sprzeczności? smile
Przecież prawdziwa przyjaźń powinna przetrwać nawet jak ludzie się nie widzą pół roku więc co kawa raz na kwartalik przeszkadzała? ;-)
Ano nie czułaś zaangażowania ze strony tamtej przyjaciółki.
Tak jak ta druga przyjaciółka widać nie czuła go z Twojej.

13 Ostatnio edytowany przez patmosa (2014-09-26 01:59:24)

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Ale u niej to wyglądało tak, że jak tylko się dowiedziała że kogoś nowego mam, od razu zmieniła swe zachowanie o 180 stopni, zaczęła mi docinać, nawet wyśmiała mnie. Byłam szczerze w szoku... jak po czymś takim miałam ją nadal zapraszać co chwilę na kawki? Musiało minąć trochę czasu zanim znów się odezwałam a dla niej już było za późno??

Poza tym miesiąc po poznaniu przeze mnie mojego, gdzie miałam z przyjacilka kontakt bardzo czesty smssowy i na necie, nie wiem tez czy bylo po drodze jedno spotkanie, chyba tak, potem spotkała się ze mną na obiad, i wtedy wyraźnie mi powiedziałą, że dla niej jak nie ma spotkań raz na dwa tygodnie minimum, to przyjaźń nie istnieje. Ja rzecz jasna nie mogłam jej tego obiecać z racji tego, ile teraz miałaby wynosić odległość od siebie nawzajem. Postawiła mi też ultimatum: jak się wyprowadzasz, to koniec. Nie wyobrażam sobie przyjaźni bez spotkania na żywo raz na dwa tygodnie co najmniej. Albo nasza przyjaźń albo Twoja wyprowadzka. I nadal jest to dla Was prawdziwa przyjazn? Mi sie odechciało w to wierzyć.

A ta pierwsza, to co? Też to moja wina? Ją też rozumiecie? facio przesłonił jej cały świat, ona stała sie zupełnie kim innym, ja widzę że ona mówi i myśli jak on, stopiła się z nim w całość, w dodatku on też jakiś zaborczy, raz umówiłysmy sie łaskawie po długich miesiącach to przylazła z nim!!! nie uprzedziwszy mnie. a potem sama, ale na 3 raz znowu jak do niej przyszłam to on nie ruszył dupy tylko siedzi z nami jak przyzwoitka. I to ma być dojrzała relacja typu przyjaźń? Czy jakiś powalony trójkącik?

14

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Yy dla mnie brak zaangażowania nie jest aż takim problemem jak już weszłyśmy na nowy etap i ona i ja. Dla mnie niedopuszczalne jest nie odpisać nawet na smsa, bo to już jednak nie jest normalne i akcpetowalne. Odpisywałam mi po 6 dniach jeśli w ogóle.Nieźle. Nigdy taka nie byłam. a ona sama od siebie - nic. A ja zawsze do nich pisałam regularnie, nawet jak miałam głowę nabitą facetem.

15

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Patmosa, dla mnie z drugą przyjaciółką obie pokpiłyście sprawę.
Ona nie wykazała się elastycznością w kontaktach i sparaliżowała ją z jakiegoś powodu (pewnie niefajne wcześniejsze doświadczenia) obawa, że skoro nie masz dla niej czasu jak dawniej, to go mieć nie będziesz i zaczniesz olewać. Profilaktycznie sama się zdystansowała i spowodowała efekt samospełniającej się przepowiedni.

Ty nie wykazałaś się empatią i nie dałaś jej poczucia bezpieczeństwa, szczególnie w szokowym dla niej okresie, kiedy nagle - z jej perspektywy - znalazłaś faceta przestałaś dla niej mieć 90% czasu. Oczekiwałaś, że sobie sama z tym powinna poradzić, no a nie poradziła.

Wiesz, Patmosa, słowa są niczym. Ja też Ci mogę napisać "jesteś dla mnie ważna, dbam o Ciebie, nasza przyjaźń jest dla mnie cenna i nie chcę jej stracić", ale jak nic albo niewiele za tym idzie, bo jest praca, obowiązki, a w wolnym czasie facet i wcześniej miałaś czas na częste spotkania, a tu nagle PUFF i przez miesiąc MOŻE jedno a może i to nie, to się poczuła odrzucona. Bo jak inaczej w normalnych okolicznościach pokażesz, że ktoś jest dla Ciebie ważny jak poświęcając mu czas..? Nie tylko ten, który masz na zbyciu, bo nie masz co robić, to skrobniesz sms, ale też taki, który jakoś wykroisz, bo Ci zależy.

Yy dla mnie brak zaangażowania nie jest aż takim problemem jak już weszłyśmy na nowy etap i ona i ja. Dla mnie niedopuszczalne jest nie odpisać nawet na smsa

DLA CIEBIE brak zaangażowania to nie problem, a DLA MNIE by był. ;-) Dla mnie klepnięcie smsa raz na jakiś czas jest ok jak się nic nie dzieje i na krótki okres, a nie przyjaźń ograniczyć do klepnięcia smsa bo tak wygodnie. smile Moja przyjaciółka ma dwójkę dzieci (no dobra, córkę już dorosłą, ale jak się poznałyśmy, to była mała ;-) ), dużo pracuje, ja dużo pracuję, do tego mamy inne godziny funkcjonowania, bo ja wstaję w południe a chodzę spać rano, a ona wstaje o 5-6 nad ranem. I dajemy radę, bo jak potrzeba to czasem ja się zwlekę wcześniej, czasem ona zarwie noc i posiedzi do północy. Mimo, że są problemy i czasami kontakt nie jest szczególny to widać, że nam zależy, że jesteśmy gotowe się postarać, więc nie ma problemów.

Z kolei z drugą przyjaciółką mam kryzys (powoli go rozwiązujemy, ale jeszcze nic nie wiadomo), bo właśnie zaangażowanie było dość jednostronne - jak jej pasowało siedzieć godzinami i gadać, to było fajnie, a jak jej nie pasowało, to z dnia na dzień ograniczyła kontakt do smsa raz na jakiś czas i była wielce oburzona, że mnie to dotknęło. Bo jej teraz nie pasuje i nie ważne, że ja miałam taki okres, że ten czas jej by mi się przydal. No i problem konkretny powstał, prawie się przyjaźń skończyła.

Nie ma tak, że jedna osoba robi jak jej wygodnie a druga się musi dostosować. Obie muszą coś z siebie dać, najlepiej po równo.

A ta pierwsza, to co? Też to moja wina? Ją też rozumiecie?

Nie, pierwsza to egoistka, która ocenia się przez pryzmat faceta, więc się uzależnia od niego. ;-) Nie ma tu usprawiedliwienia. big_smile

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Zgadzam sie z autorka !

Jak poznalam faceta ktory mi robil prezenty  ,to moja znajoma stala sie niemila zlosliwai zaczela mnie obgadywac,ze niby mam sponsora  itp... mniej sie usmiechala ,patrzyla takim niemilym wzrokiem jak bylysy na spotkaniu..

17

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Między ZNAJOMĄ a PRZYJACIÓŁKĄ spora różnica... ;-)

18 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-09-26 11:09:38)

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Dla mnie z przyjaźnią jest jak ze związkiem między kobietą a mężczyzną. Są pary, które świetnie współgrają na pewnym etapie życia(liceum, studia, etc), a potem jak się zmienia etap to się rozpadają. A są takie, które idą razem przez życie od momentu poznania, choć to wymaga dużej elastyczności i pracy nad relacją. I z przyjaźniami tak samo. Ja miałam kilka przyjaciółek na różnych etapach życia i te przyjaźnie zwykle umierały śmiercią naturalną, albo zamieniały się w luźną znajomość.

Natomiast jeśli chodzi o przyjaźń babską,która głównie polega na gadaniu,  to odległość nie ma tu żadnego znaczenia w dzisiejszych czasach, gdzie są tanie rozmowy telefoniczne czy skype. Moja przyjaźń się rozwinęła kiedy ja mieszkała 3000 km od mojej przyjaciółki. Znałyśmy się wcześniej, ale ona była w związku i miała niewiele czasu, a jak się rozstała to zaczęłyśmy dużo rozmawiać, a potem nasze życie różnie się toczyło, ale ta więź po prawie 10 latach jest już bardzo mocna i raczej nic jej nie grozi. Ale żadna z nas nie traktuje tej przyjaźni jako substytutu na czas braku faceta. To nie może być podwalina przyjaźni.

19

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Coś w tym jest, niestety dużo jest takich "stereotypowych" zazdrosnych bab tongue Ale teraz bym raczej powiedziała, że wszystko to kwestia osobowości, ale także szczerości - jak druga osoba nas traktuje. Bo przyjaciółka nie zazdrości, nawet jeśli jej samej źle smile Mi w pamięć zapadły najbardziej trzy przypadki, z jakimi miałam do czynienia.

1 - współlokatorka na studiach, znałyśmy się od liceum. Ja byłam wtedy gruba, ona do dzisiaj jest chuda i wysoka, jednak nigdy nie mogła znaleźć sobie faceta i miała z tego powodu spore kompleksy. Mówiłyśmy sobie wszystko, świetnie nam się mieszkało. W końcu ja poznałam kogoś, dla niego schudłam kilkanaście kilo i nagle zaczęły się kłótnie, docinki, specjalne robienie mi na złość tongue Kiedyś doszło do tego, że specjalnie zaprosiła znajomych, choć wiedziała, że on przychodzi do mnie na obiad. Tak się wtedy wściekłam, że jej przy znajomych wygarnęłam jej zachowanie, a ona wykorzystała to jako pretekst żeby już do dziś się do mnie nie odzywać smile

2 - inna bardzo dobra kumpela, z którą rozmawiałyśmy dosłownie codziennie. Miała jedną wadę, bo najczęściej mówiła o facetach, a że przebiera i wybrzydza, to od prawie 3 lat jest sama. Ale dawałam się jej wygadać, chociaż nie do końca zgadzałam się z jej poglądami (np seks bez zobowiązań, dla mnie coś takiego nie istnieje) i sama nie zawsze mogłam się wyżalić, bo jej problemy były zawsze ważniejsze. Zresztą zwyczajnie ją lubiłam i każde nasze spotkanie było rewelacyjne. Ale jak zaczęłam być z obecnym ukochanym, to się zaczęła jazda smile Kretyńskie docinki, głupie żarty, krytyka wszystkiego (czyli np że jestem głupia, bo gotuję facetowi codziennie obiad) żalenie mi się w środku nocy jak jej źle i wyrzuty sumienia że o niej zapomniałam - chociaż z czystym sumieniem mówię, że to nieprawda, nawet to jej jako pierwszej wysłałam smsa, że M. mnie w końcu pocałował tongue Bilans? Brak kontaktu od maja, czyli od momentu, gdy mieszkam razem z M...

3 - i wreszcie dla odmiany ktoś, kogo mogę nazwać przyjaciółką bez wahania. Znamy się już prawie 9 lat, dziewczyna bardzo religijna i skromna, nigdy nie miała chłopaka, choć bardzo by chciała, ale jest raz że nieśmiała, a dwa że dochodzą poglądy. Gorzej jej się ułożyło niż mi, bo pracy w zawodzie nie znalazła i po dwóch kierunkach studiów pracuje jako kelnerka. Ale nigdy nie dała mi odczuć, że jest zazdrosna smile Wręcz przeciwnie, zawsze wspiera, zawsze się zainteresuje co u mnie, zawsze ma dla mnie czas. Bardzo lubią się też z moim facetem i jak się już w trójkę spotkamy, to zawsze jest kupa śmiechu. Co do jej dobrych intencji nie mam ani grama wątpliwości i staram się być dla niej tak cudowna, jak ona jest dla mnie.

Reasumując, kwestia charakteru i chęci. Choć zdaje się, że statystycznie spotykamy więcej tych zazdrosnych "bab", które nie mogą zdzierżyć, że my akurat mamy udane życie, a one nie. Przykre.

20

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

W moim przypadku parę moich przyjaźni się skończyło, ale zawsze mogę się spotkać z tymi osobami, jak bym bardzo tego chciała. Z tym że ja nie zawsze chce. Ogólnie wiąże się to właśnie z jakimś czasem, okresem zaprzeszłym, do którego nie chce się jakby już wracać, bo to wiąże się ze wspomnieniami i różnymi zajęciami, z którymi się wtedy przychodziło zmierzyć.

21

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Nie zgadzam się z tytułową generalizacją.

Nic nie jest dane raz na zawsze. Także przyjaźń. Jedne relacje trwają, inne słabną. To nie zależy od płci.

W moim życiu było parę kobiet, które z dzisiejszej perspektywy mogę nazwać przyjaciółkami. Nie utrzymujemy już kontaktów, bo rozeszłyśmy się do różnych szkół, rozjechałyśmy do innych miast, a nawet krajów.

Obecnie jestem mężatką i ktoś mógłby powiedzieć, że w moim przypadku relacja z mężczyzną okazała się ważniejsza niż te z kobietami, ale gdyby nie one, kto wie? Może nie byłoby mnie tu dzisiaj i mój mąż nie miałby szansy mnie poznać? smile To jasne, że kontakty z przyjaciółkami zajmą mi mniej czasu i energii niż te z partnerem, ale to nie oznacza, że nie będą dla mnie ważne!

Podsumowując, kobiety zawsze stanowiły dla mnie wsparcie oraz inspirację. Nie było zazdrości o sukcesy, spędzany z kimś innym czas.

Obecnie też mam  w pracy  dobrą koleżankę, z którą mogę porozmawiać na poważne tematy i się zwierzyć. Nie czujemy potrzeby spędzania ze sobą zbyt wiele wolnego czasu, ale kiedy rozmawiamy, wiem, że nie jest to czas stracony!

Zresztą przed kim się teraz  otwieram? Przed kobietami! Na forum Netkobiet przyciągnęła mnie dobra atmosfera oraz uczciwie opowiedziane historie i mądre rady, dzięki którym wiele się nauczyłam. A kto tu głownie komentuje? Zakłada wątki? Kobiety!

Przykro mi, gdy Panie umniejszają swoje zasługi i przypisują sobie wady, które są kwestią kultury osobistej a nie płci.

22

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

A ja myślę, że przychodzi w życiu człowieka taki czas gdzie psiapsióły i te sprawy odchodzą zwyczajnie na bok. U mnie tak jest np. Mam dobrą koleżankę, właściwie też mogłabym ją nazwać przyjaciółką. Mimo, iż mieszkamy w 1 miejscowości trudno jest nam się spotkać. To jednak nie zmienia faktu, że to 1 z nielicznych osób, w której towarzystwie naprawdę lubię przebywać. Ma inne poglądy niż ja, ale generalnie mnie rozumie i nie irytuje. Mało kontaktu chyba na zdrowie nam wychodzi, bo im kogoś więcej tym bardziej ma się go momentami dość... Poza tym gadajcie jak tam uważacie, dla mnie nie istnieje przyjaźń między kobietami... big_smile Zresztą najlepiej od początku traktować kogoś jak zwykłego znajomego/ fajną kumpelę, ale nie wyobrażać sobie od razu nie wiadomo czego. Dla mnie to oczywistość, że pojawi się facet, potem dziecko, praca, wiele innych spraw i to koliduje... a w wolnej chwili kobita umęczona wszystkim na raz może bardziej potrzebować relaksu w rodzaju: cichy spacer, ciepła kąpiel, serial... nie psiapsióła.

23

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.
patmosa napisał/a:

Z opowaidań znajomych widzę, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. Że naprawdę częste jest, że ktoś jest niby wielkim przyjacielem dopóki nie wejdzie na inny etap życia i nie oleje cię, albo jest też druga grupa - niby przyjaciół, ale tak naprawdę kochają cię póki masz źle, smutno i gówniane (ich zdaniem) życie. Taka jest prawda.

Kto się zgadza?

To nie jest żadna prawda tylko Twoje wyobrażenia.

24

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Coś w tym jest, niestety;/
Spotkać prawdziwych znajomych, a co dopiero przyjaciół, to szczęście. Ja do tej pory nie mogę znaleźć prawdziwej koleżanki;/
Często koleżanki wyciągają ode mnie informacje, aby tworzyć z tego plotki.. smutne.. albo kiedy jest " lepiej", to słowami dobije.
Jeśli spotykam wartościowych ludzi, to są daleko, daleko ode mnie, zazwyczaj z innych miast.

25

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Oj biednaś. Przyjaciel to przyjaciel a w twoim opisie widzę co najwyżej dobrych znajomych. Takich, których spotyka się od czasu do czasu. Przyjaciel, to zupełnie inna forma relacji. Moim przyjacielem jest moja żona, najbliższym i jedynym chyba którego znam, czy ona ma o mnie takie samo zdanie, to już co innego. Mam też przyjaciela ze studiów. Nie widujemy się często, mamy swoje biznesy rodziny. Ale nie musimy się widzieć co dziennie, czy kilka razy w tygodniu.
Również cieszymy się ze swoich sukcesów zawodowych, rodzinnych, jakichkolwiek, Nasze żony także się przyjaźnią i nie widzę między nimi takich odruchów jak je opisujesz.

Nie bardzo więc rozumiem, o co masz żal. Szczególnie że spoglądasz na to tylko jednostronnie. A skąd wiesz co tak naprawdę o tobie myślą owe Panie?
Raczej wychodzi na to, że nie była to przyjaźń wg. twoich zasad i twoich reguł, a skoro nie było tak jak chcesz......... A resztę sobie sama dośpiewaj.

26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-09-29 02:33:48)

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Ja mam przyjaciółkę i u nas tak nie jest. No mam też taką dobrą kumpelę i to jest też przyjaciółka mojej przyjaciółki (:P), czasem i we trzy się spotykamy, jest rewelacyjnie no i powoli może i tę kumpelę też mogę nazwać przyjaciółkę. A z przyjaciółką sama też się spotykam oczywiście. A jak w trójkę to też super z nas trio smile
Z przyjaciółką znam się od liceum, tzn wcześniej znałyśmy się już nawet w podstawówce, ale tak nieco i niezbyt tongue Teraz znamy się już chyba 7 lat tongue Takie mocne relacje po półtora roku gdzieś, powoli ewaluowało, rozwijało się smile A muszę dodać, że miałam niefajnie podstawówka, gimnazjum też, byłam wyśmiewana, źle traktowana. W liceum też nie byłam zbyt lubiana, po prostu raczej trzymali się ode mnie z daleka, mimo że jestem sympatyczną osobą myślę, no ale ich wybór, ale już wtedy była ta przyjaciółka i ta kumpela, więc niespecjalnie się przejmowałam smile Jestem bardzo szczęśliwa, że są obok smile To wspaniałe osoby, miałam szczęście, bo naprawdę mam czasem wrażenie, że ciężko poznać kogoś w porządku.

A nie jestem narzekaczem, starałam się zawsze poznawać ludzi, mam pozytywne nastawienie. No więc chyba coś w tym jest, że ciężko kogoś poznać, a ja wcale nie osiadałam na laurach. Tak że w końcu miałam to szczęście i je spotkałam smile No i co? Nie wydaje mi się, by żadna z nas czegoś sobie zazdrościła. Ja czasem jestem o coś zazdrosna.,ale jest to motywująca zazdrość. Było różnie, a to ja miałam zawirowania z byłym jak już je znałam, a ta druga kumpela też miała sporo zawirowań, a przyjaciółka moja nie miała nikogo, nie czuła się gotowa albo chciała z kimś, a on nie. Potem związałam się z obecnym facetem, z którym jestem już ponad 6 lat i już jest dobrze, a przyjaciółka przez te całe 7 lat generalnie była sama, nie układało jej się na tym polu, skupiła się na czymś innym i dopiero niedawno z trzy miesiące temu zaczęła się z kimś poważnie spotykać i są razem smile Wcześniej nie zauważyłam jej zazdrości wobec mnie, że jestem z moim facetem, że jest nam dobrze, a ona sama.

Nie, zresztą, ona sama wie, że każdy ma swój czas i widziałam, że po prostu cieszy się ze mną, teraz ja też cieszę się z nią smile Tak samo ta kumpela. Wczoraj zaś były moje urodziny, byłyśmy właśnie w trójkę, niby zwykła posiadówa,a żądna impreza, ale było fantastycznie, po prostu my gadamy o wszystkim, doradzamy sobie, wspieramy. One przygotowały też dla mnie fajną niespodziankę, prezenty też przepiękne, ich obecność. Wspieramy się w trudnych momentach, chcemy dla siebie jak najlepiej po prostu. Kiedyś miałam takie inne kumpele, co nazywały się moimi przyjaciółkami, ale wiedziałam, że to nie to i mówiłam im, teraz wiem, że to to. No wiadomo, nigdy nic nie jest pewne, ale po prostu to widać i myślę, że tak będzie smile

Sprawiamy sobie prezenty, zawsze o sobie pamiętamy, spotykamy kiedy możemy, przy sobie zapominamy o wszystkim, często potem mówią, że no tak, spotkałyśmy się i teraz zagadamy się do nie wiadomo której wink Po prostu zawsze możemy na siebie liczyć, a parę tych trudnych chwil już było, oj było. Jesteśmy do siebie podobne, nawet urodziny mamy blisko siebie, ja wczoraj, przyjaciółka za 11 dni, a druga kumpela za niecały miesiąc. Jeżeli chodzi o nasze życiowe decyzje, to radzimy sobie, ale wiadomo nic też nie robimy na siłę w naszej relacji, bo każda z nas wiadomo ma prawo do swoich decyzji, nawet, jakby druga osoba podjęła inną decyzję, bo każdy jest inny i my wiadomo - też się różnimy. Różni nas też trochę rodzina, bo np ja mam siostrę przyrodnią, tak to nie mam, moja kumpela tamta jedynaczka (ale nie rozpieszczona, dojrzała, wie, że nie wszystko jej się należy, docenia to), przyjaciółka ma 6 rodzeństwa, także u nich jest wesoło wink
No więc jak na razie wynika z moich doświadczeń, to niekoniecznie przyjaciółki sobie zazdroszczą, my się cieszymy jak dobrze nam się układa. Teraz właśnie nam wszystkich się układa generalnie dobrze, więc jest tym lepiej smile No, ale oczywiście różne są osoby i pewnie są też takie zazdrośnice, ale wtedy po prostu być może to nie jest ta relacja, no wiadomo. Jak piszę, ja chyba miałam szczęście i oby tak dalej, tego bym sobie życzyła w relacji z przyjaciółką i tą kumpelą smile Mam jeszcze parę innych koleżanek, takie małe grono ,ale one dwie są mi najbliższe i to ma te podstawy, po prostu jesteśmy sobie bardzo bliskie, jak na razie już od 7 lat. A i właśnie ta przyjaciółka od 3 miesięcy z tym chłopakiem, ale nasza relacja nic nie cierpi. Jest zadowolona, ale po prostu wiemy, że jesteśmy dla niej ważne z tą kumpelą i czas ma nadal, nie odstawia na boczny tor.

Ja tak samo dla żadnego faceta bym nie ograniczała kontaktu czy nie daj losie zrywała z nimi. Relacje są człowiekowi potrzebne, dla mnie z przyjaciółką i tą kumpelą zwłaszcza. Normalna sprawa smile Ja też mam czas dla nich, na początku związku tak samo. Wiadomo, że czasem może było nieco mniej, ale nie odstawiałam na boczny tor. Jasne, to normalna sprawa, że z chłopakiem w przyszłości będę spędzać więcej czasu jak zamieszkamy razem, teraz czasem też częściej, ale dla nich też jest czas, kiedy tylko mogę, są dla mnie ważne zawsze po prostu, bo jak dla kogoś ktoś jest ważny tylko jak ten ktoś jest sam to dla mnie to nie jest nawet koleżeństwo raczej. No, a jak jesteśmy dla siebie ważne to zawsze czy będąc samymi czy mając ludzi wokół siebie, faceta, nie zapominamy o sobie absolutnie i dbamy o naszą relację jak możemy smile

mala_milka, jak ktoś nie chce to znajdzie powód, a jak ktoś chce, to znajdzie sposób. Można mieć uczelnię, chłopaka, dużo spraw, a znaleźć czas dla przyjaciółki. Moja tak ma, a znajduje czas. Jasne, wtedy to bywa rzadziej np raz jest raz na tydzień, a raz nie widzimy się 2 tygodnie albo najdłużej miesiąc, bo naprawdę bardzo gorący okres był, no bywa, owszem, ale nadal kontakt jest podtrzymywany, bliskość, jesteśmy dla siebie ważne i nikt tak jak napisałaś nie idzie w odstawkę, więc to wcale nie jest oczywiste, że spotyka się faceta i przyjaciółka idzie w odstawkę. U mnie tak nie było absolutnie. No, ale mówię, to zależy od relacji i może kiedyś jak miałam tylko zwykłe koleżanki byłoby inaczej, ale przy przyjaciółce, przy kimś baardzo bliskim po prostu jest inaczej i się chce tego kontaktu, tego bycia obok, to jest po prostu bardzo ważna osoba.

Natomiast, miałam kiedyś taką koleżankę co to przyznam była kiepska znajomość, ale byłam młodsza, głupsza, do tego, ona niby uważała się za przyjaciółkę, ale np wymagała, bym widywała się z nią codziennie. Inaczej jakieś fochy, a np ja musiałam się uczyć albo np jednego dnia bym się spotkała z chłopakiem, innego z nią, a tu nie, ona chyba liczyła, że wszystko rzucę, by z nią się widzieć, taka mega zaborcza. W końcu miałam tego dość. Z moją przyjaciółką tak nie jest, mamy dla siebie wyrozumiałość i wiadomo, że raz spotkamy się częściej, a raz rzadziej, ale żadna z nas nie wymaga, by inna rzuciła wszystko czy żeby pozrywała kontakty, by widywać się tylko ze mną. Taka zaborczość to dla mnie nie przyjaźń, to niedojrzałe ogólnie. No, ale fakt, niektórzy nie rozumieją i może myślą, że jak przyjaciółka to musi poświęcać każdą minutę, a swojego życia oprócz tego ma nie mieć, czysty egoizm, tylko JA JA.

No, ale tutaj nie o to chodzi, nie chodzi o to, by być ciągle obok siebie, by wszystko olewać, bo nie, nie olewam chłopaka dla przyjaciółki ani na odwrót. Jest różnie, ale nawet jak widzimy się rzadziej to jest bliskość, pamiętanie o sobie, kontakt w miarę regularny (niekoniecznie codzienny, ale pamiętamy o sobie). No i dla mnie właśnie to jest ważne smile Zrozumienie i bycie blisko, nie jakiś egoizm, moja przyjaciółka jak pisałam jest też przyjaciółką dla tej kumpeli, a tamta dla mnie trochę mniej bo kumpela, ale może i to kiełkuje w przyjaźń kto wie, a jak i nie to i tak nasze trio jest świetne wink Niemniej, w życiu np nie przyszłoby mi do głowy być np zazdrosna, że przyjaźni się też z nią, bo wiem, że to nie jest zagrożenie dla naszej przyjaźni smile Możesz uważać inaczej, ale ja uważam, że przyjaźń między kobietami istnieje.

Właśnie często nawet jak jestem zmęczona, to mam ochotę na spotkanie z przyjaciółką, a ona ze mną wink To daje mi często pozytywną energię, ja po prostu jestem osobą, która potrzebuje kilka ważnych osób wokół siebie, bliskich relacji smile A po spotkaniu zawsze jestem zadowolona, bardzo miłó spędzamy czas, jest to i poprawiacz nastrój, i bliskość po prostu bliskiej nam osoby, poczucie, że jesteś dla kogoś ważnym i wyjątkowym. Relacja bardzo ważna, związek oczywiście też bardzo ważny dla mnie. O każdą ważną relację dla mnie dbam, o koleżanki też, wiadomo, ale to też jasne,że o przyjaciółkę bardziej, po prostu to inna relacja i nieco inaczej wygląda, już opisałam. Coś wspaniałego dla mnie i po prostu nie każda kobieta jest hm.stereotypowa smile Ja nie i one też nie, daleko mi od stereotypów.

Nie mówię, że zawsze, bo wiadomo, że czasem jest większa ochota na łózko i czytanie książki, różnie bywa, ale nie raz też zmęczone, a się widziałyśmy. Po prostu jesteśmy dla siebie ważne, widoczne dla Ciebie inna dziewczyna nie była tak ważna, nie czułaś tego i tyle. No, ale bez przesady, nie każdy ma tak jak Ty i tak samo spycha na tor koleżanki jak poznaje faceta. Owszem, możesz nie chcieć się przyjaźnić, może Ty czujesz, że nie potrzebujesz, ale ktoś inny może chcieć i tyle smile Ja właśnie po naszym spotkaniu czuje się zwykle pełna energii bardzo zadowolona. Oczywiście po spotkaniu z facetem też, kocham go, nie ulega wątpliwości.

Chcę Ci tylko pokazać, że można przyjaźnić się z kobietą, czerpać z tego radość, nie każdy odbębnia to tylko czasem jak Ty, a tak naprawdę nie czuje chęci do bliższych relacji. Nie każdy jest taki sam smile Ja jestem osobą, która potrzebuje takich kontaktów, a to są ważne dla mnie osoby i dlatego wiesz, znajduję czas, a jak dojdzie więcej obowiązków, to wiem, że też znajdę. Wiem, czasem może rzadziej, ale kto chce ten znajdzie, czasem nawet jakby było mniej czasu, to godzinkę można czy dwie spędzić w weekend nawet dla zajętej osoby to nie musi być taki problem i już jest się blisko smile Owszem, mamy to szczęście, że mieszkamy w jednym mieście, ale czuję, że i odległość nie byłaby przeszkodą jakoś. No bo jak ktoś jest dla nas ważny to jest i to też tego nie zmieni generalnie.

Rozumiemy siebie wzajemnie i nie jesteśmy bluszczami, rozumiemy przecież też, że każda ma swoje życie też oprócz tego i jest to zrozumiałe smile Co do zazdrości to nie zgadzam się, by to była taka kobieca cecha, zależy od osoby. Jasne, ja też czasem zazdroszczę, ale jak mówię jest to bardziej zazdrość motywująca. Może kiedyś byłam przesadnie o coś zazdrosna, ale nie u przyjaciółek, tylko u obcych osób. Nie wyobrażam sobie źle życzyć przyjaciółkom, być zawistna, właśnie dlatego, że liczy się dla mnie ich szczęście. Wobec obcych osób już taka zazdrosna nie jestem też, też jak już bardziej motywująco, bo nie ma co się porównywać, to nic nie przynosi, wolałam wyluzować i skupić się na sobie niż się porównywać smile No rozpisałam się strasznie, wybaczcie wink Ciężko się czyta takie wywody pewnie, ale uznałam, że muszę dopisać, muszę i tak wyszło, no ale są akapity, więc może nie będzie tak źle smile

27

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

A mnie nie sposób się nie zgodzić z Autorką. Miałam podobnie. Nie zgadzam się z oskarżaniem takiej osoby, że przyjaźń prowadziła "na odwal", ja w poście nie wyczytałam nic na to wskazującego.
Ja miałam z kolei bliską koleżankę, która lubiła się ze mną spotykać, a kiedy dowiedziała się o moich zaręczynach, zerwała ze mną kontakt, tzn. nie odpisała na wiadomość parę miesięcy temu i nie podjęła próby kontaktu później, mimo, że nie było między nami żadnej niesnaski. Po prostu na wieść o zaręczynach mnie "olała" i tak jest do tej pory. Uważam, że prawdziwą przyjaźń da się zbudować chyba tylko z osobą, która zazdrość potrafi odłożyć na bok albo jakoś się jej wyzbyć. Musi to być osoba, która sama jest szczęśliwa i nie ma jakichś chorych kompleksów na naszym tle. Kobieta kobiecie zazdrościć może wszystkiego: osiągów, faceta, sytuacji życiowej ogólnej, wyglądu, stylu...można mnożyć. Z tym, że jeśli taka sytuacja występuje, o przyjaźni nie może być mowy.

Uważam, że przyjaźń między kobietami istnieje ale jest niezwykle rzadko spotykana.

28

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Zdecydowanie zgadzam się z Magdaleną.
Jeśli w przyjaźni pojawia się zazdrość, toć ba, nie nutka zazdrości, ale naprawdę zazdrość, to przyjażń zaczyna obumierać śmiercią naturalną.
Niektórym pasowałoby, gdyby było źle w naszym życiu.
Myślę, że istnieje przyjaźń między kobietami, ale bez udziału nadmiernej zazdrości.
Trzeba mieć szczęście do ludzi, po prostu..

29 Ostatnio edytowany przez magdalena7$9* (2014-09-29 12:35:56)

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.
katek28 napisał/a:

Niektórym pasowałoby, gdyby było źle w naszym życiu.
Myślę, że istnieje przyjaźń między kobietami, ale bez udziału nadmiernej zazdrości.
Trzeba mieć szczęście do ludzi, po prostu..

Dokładnie tak, i to zdecydowanej większości pasowałoby, gdyby było w naszym życiu źle. Tylko nieliczni potrafią cieszyć się czyimś szczęściem. Zazdrość jest to natomiast "smutek z czyjegoś szczęścia", i odnoszę wrażenie, że zwłaszcza w naszym, jeszcze dość tradycyjnym społeczeństwie mimo wszystko, poziom zazdrości wobec innych "samic", rośnie u kobiet wraz z ich wiekiem...ciągle jeszcze panuje to przeświadczenie że singielka po 30-tce to osoba, której nikt nie chce, i ma przekichane.Stąd zazdrość tym, które wpisują się w model tradycyjny przy jednoczesnym byciu w związku z facetem 'z prawdziwego zdarzenia', czytaj: zaradnym, szanującym cię, dbającym o ciebie i o swój rozwój i wygląd także. Ale to chyba tylko część kobiet zazdrości właśnie z powodu tego, że po prostu koleżanka nie została sama. Duża część pokazuje uśmiechoból na twarzy, gdy nam czegoś gratuluje, bo same są nieszczęśliwe, nie mają miłości, nie wiedzie im się w tej czy innej sferze według nich.

P.S. Ja również gdy byłam w związku ze smutasem życiowym, depresyjnym, leniwym człowiekiem, miałam "kochające koleżanki". Ciekawe, gdzie się podziały, jak weszłam na poważniejszy etap z mężczyzną, o którym wiem że niejedna marzy. Tak się składa, że dwie się ulotniły, a trzecia ograniczyła kontakt do minimum pomimo moich zagadywań i prób kontynuowania relacji.

30

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Przyjaznie , o ktorych piszesz nie byly po prostu przyjazniami. Ot tzw psiapsiolki nazywane na wyrost przyjaciolkami.

Ja mialam to szczescie, ze zaznalam przyjazni.
Dzieki przyjazni paru superdziewczyn udalo mi sie pokonac kilka niezlych zakretow w zyciu. Sadze, ze ze swojej strony tez bywalam pomocna czsami.
Nie znosze generalizowania , ze kobiety sie nie przyjaznia, ze sa zazdrosne, ze tra,ta,ta,ta......
Tak jak bywaja falszywe przyjaznie meskie tak samo falszywe przyjaznie damskie.
Sadze, ze przyjazn to proces dlugotrwaly i nie da sie prorokowac czy z jakas znajomosc sie akurat w nia przeksztalci.
Zycie to weryfikuje i nie ma co sie obrazac, ze ktos  naszym oczekiwaniom nie sprostal, rozdzial zamknac i tyle.............

31

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Prawdziwa przyjaźń nie, dlatego ja bardzo uważam kogo nazywam przyjacielem. Hmm chyba nikogo...

32

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

A ja jestem zwykle stroną kończącą przyjaźnie. I na pewno nie jestem zazdrosną przyjaciółką smile Po prostu, jak ktoś wyżej zauważył, niektóre przyjaźnie pasują do konkretnego etapu życia i nie sprawdzają się na innym etapie. Z liceum wyszłam z 3 przyjaciółkami. Nasza przyjaźń przetrwała jeszcze kilka lat, ale później kontakty się rozluźniały. Zwyczajnie - przestałyśmy mieć wspólne tematy, nasze ścieżki życiowe pobiegły zupełnie inaczej. Dla mnie przyjaźnią nie jest ciągłe nawijanie o pieluchach i ząbkowaniu kolejnych dzieci, więc, przyznaję, to ja zaczęłam ograniczać kontakty. Obecnie spotykamy się od czasu do czasu, porozmawiamy o tych nowych ząbkach, ale nic głębszego między nami nie ma. I być nie może, ponieważ TERAZ jesteśmy zbyt różne i zupełnie inne niż byłyśmy KIEDYŚ.

Została mi jedna przyjaciółka. Tej przyjaźni nie zakłóciły żadne dzieci, odmienność życiowych ścieżek, mężczyźni, nic... Bywały okresy intensywne, bywały nawet kilkumiesięczne ochłodzenia kontaktów - ale nigdy, bez słów, bez ustaleń, w taki oczywisty sposób, nic się między nami nie zmieniało. Pełne zaufanie, pełna akceptacja, zrozumienie, wsparcie - to filary tej przyjaźni.

Tak więc, moim zdaniem, kobieca przyjaźń może się skończyć "jeśli któraś ma inaczej" smile Jeśli to "inaczej" dotyczy któregoś z filarów przyjaźni, jeśli obie strony nie czują potrzeby skorygowania relacji - to się kończy. Nie warto podtrzymywać przyjaźni tylko z powodu sloganów, że przyjaźń powinna wszystko przetrwać. Natomiast przyjaźń, która rozpada się z powodu zazdrości o "lepiej" przyjaciółki - nie była przyjaźnią. Oczywiście to tylko moje zdanie. Moja definicja przyjaźni nie zakłada wiecznego trwania takiej relacji, zakłada natomiast umiejętność szczerej radości z sukcesów drugiej strony. Ktoś inny może mieć inną definicję przyjaźni i z powodzeniem praktykować ją we własnym życiu.

33

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Ja również zgadzam się w 100%

34

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Po części sie zgadzam wink Ja miałam sporo "przyjaciółek" takich od nastoletnich jazd. Ale też byłam wtedy pustakiem, skoro myślałam, że to co nas łączy to prawdziwa przyjaźń. Potem one znalazły sobie chłopaków i zostałam wywalona z gniazdka z takiego powodu. Nie strzelam fochów jak one, nie obruszam się, gdy sie mnie nie pyta czemu od kilku dni sie nie odzywam. A moje friends taki się foszyły na swoich chłopaków, wobec tego byłam tą dobrą kumpelką, której mogli o tym powiedzieć, pogadać. A ja pustak gadałam z tymi kolesiami, na finał zostałam nazwana"zdzirą", że odbijam niuniom chłopaków.

Moja obecna przyjaciółka pozostała z tej paczki, ma chłopaka, ale wiele razy wyszliśmy we troje i oni się przy mnie miziali, całowali, ale ona nigdy nie pomyślała, że chcę jej odbić. I jasne, ma dla mnie czas rzadziej, ale przynajmniej regularnie sie spotykamy i przetrwałyśmy kilka prób już podczas tego 4-letniego stażu - wszystkie próby zdane pozytywnie smile

35

Odp: Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Myślę, że wszystko zależy od człowieka i wychowania, ogólnie każdy z nas niestety z natury woli ludzi o podobnych zainteresowaniach, na podobnym poziomie, wszelkie odstępstwa czy różnice traktowane są jako wychodzenie przed szereg i spotykają się z wrogością. Owszem kobiety są bardziej wrażliwe na wszelkie zmiany i bardziej uczuciowe, ale to nie jest reguła. W moim przypadku, czyli potwierdzę niestety twoje obserwacje, zawsze lepiej dogadywałam się z facetami, kobiety mnie otaczające zawsze w jakiś sposób inaczej mnie traktowały, mam ciężki charakter, pracą i swoim zaparciem zawsze dążę do obranego celu, zawsze też miałam własne zdanie i łatwo nie ulegam kwestiom typu "skoro wszystkie idą to ja też powinnam albo skoro wszystkie palą, piją, ja też powinnam etc... W moim przypadku w pewnym sensie problem tkwi w moim charakterze, ale przecież przyjaźń nie polega na stawianiu ultimatum, bo jak nie to...tylko na bezgranicznym zaufaniu i trwaniu, zwłaszcza gdy potrzebujemy pomocy. Osobiście wolę mieć jedną prawdziwą przyjaciółkę, niż wiele fałszywych koleżanek, które za plecami na siłę oczerniają twoją osobę by się podlizać innym. Tak to po prostu funckonuje, a ja się w ten schemat nie potrafię wpisać. Ale jak mówię, wszystko zależy od osoby i wychowania, jestem pewna, że istnieją przyjaciółki po grób, które potrafią się wspierać w najgorszych sytuacjach i potrafią zrobić bardzo wiele dla drugiej osoby, a przede wszystkim nie zazdroszczą i nie plotkują za plecami, bo to najgorsze co może w przyjaźni się pojawić.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Przyjaźń kobiet kończy się, gdy jedna zaczyna mieć lepiej lub inaczej.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024