Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Hej dziewczyny.
Piszę, bo mam problem, potrzebuję porady, mądrego słowa, może nawet potrząśnięcia i uświadomienia mi mojej głupoty.

Postaram się jakoś w miarę zwięźle to opisać, chociaż jest ciężko.

Wyszłam za mąż z rozsądku. Kochałam go i kocham, ale nie było między nami (z jego strony może tak, ja tego nie czułam) jakiegoś wielkiego pożądania (z wyjątkiem jednego razu, może dwóch, ale o tym później). Mimo że on podoba mi się i fizycznie i psychicznie (obiektywnie rzecz biorąc jest przystojnym, inteligentnym facetem) to brakowało tego czegoś, jakiejś takiej iskry.
Związałam się z nim, bo miałam dosyć facetów władczych, takich którzy byli dla mnie źli, na takich w większości trafiałam i byłam tym zmęczona.

Poznałam go na imprezie studenckiej, z dwóch mieszanych kierunków (nasze wydziały tak to organizowały), dobrze nam się rozmawiało. Wtedy byłam w związku z facetem, który na to nie zasługiwał, w ogóle nie zasługuje na żadną kobietę. Byłam z nim długo, jakoś dwa lata. Mówił mi, że moim obowiązkiem jest chodzić z nim do łóżka, raz tak mnie złapał za rękę, że zostały mi siniaki. Zmądrzałam i odeszłam. Ale moja psychika bardzo się przez tego człowieka zmieniła.
Wyprowadziłam się od niego i przez 2 tygodnie, zanim sama sobie czegoś nie wynajęłam, mieszkałam u kumpla, mojego obecnego męża. Wtedy się ze sobą raz przespaliśmy (i wtedy te ikry były), ale stwierdziliśmy, że zostaniemy przyjaciółmi.
Ale tak wyszło że po pół roku byliśmy już razem. I tutaj zaczął się ciąg moich błędów który doprowadził do tego co jest dzisiaj.
Na początku chciałam go przetrzymać i przez parę miesięcy nie chodziliśmy ze sobą do łóżka. Potem ja z jakąś durną chłodną kalkulacją stwierdziłam, że powinnam. Dalej miałam w swoim durnym łbie poczucie obowiązku i chodziłam z nim do łóżka z obowiązku. Tak właściwie zostało do dzisiaj. I nie chodzi mi o to, że on jest zły w łóżku, bo nie jest. Wszystko technicznie jest super. Ale ja nie potrafię poczuć czegoś więcej. Mam orgazm, ale on jest czysto mechaniczny. Fizyczne rozładowanie napięcia i tak dalej, a chciałabym czegoś więcej.
Wyszłam za mąż z miłości, ale bez pożądania. Z takiej miłości jak do brata czy przyjaciela. Dlatego mówię, że chyba w większości z rozsądku, bo zazwyczaj ludzie pobierają się w emocjach, wielkiej namiętności. A u nas wszystko było dokładnie omówione.

Raz było super. Wyjechał na staż do Hannoveru. Przed jego wyjazdem się pokłóciliśmy. Mieliśmy się zobaczyć dopiero za dwa tygodnie. przez te dwa tygodnie czekałam, ciągle o nim myślałam, tęskniłam. Jak się spotkaliśmy to czułam coś zupełnie innego. Seks był inny, było więcej emocji, przede wszystkim on był ostrzejszy. I potem zasnęliśmy przytuleni, a nie jak zawsze na dwóch końcach łóżka. I było tak co dwa tygodnie przez cały okres jego stażu. I potem jakoś dwa miesiące po powrocie. Potem wszystko powróciło do tej cholernej normy.

Ciężko mi określić co chciałabym zmienić, ale na pewno:
chciałabym żeby nie traktował mnie tak delikatnie, zwłaszcza w łóżku. ja wiem że on wie jak było z tamtym facetem ale bez przesady, nie jestem kruchym dzieckiem
chciałabym żeby było więcej emocji. my się nawet nie sprzeczamy
chciałabym żeby nie pracował tyle. ale to nie możliwe, bo ma ciągle dyżury w szpitalu, więc nie mogę tego od niego wymagać
chciałabym nie myśleć że seks jest moim obowiązkiem. w sumie codziennie to dla mnie za często, po prostu teraz to dla mnie rutyna. ale staram się rozumieć że on ma stresującą pracę i że to dla niego ważne. i nie wiem jak te dwie rzeczy pogodzić
chciałabym żeby po prostu on mnie zaczął pociągać i chciałabym żeby to było spontaniczne


Nie odejdę od niego, bo:
kocham go
jestem mu wdzięczna bo przez jakiś czas mnie utrzymywał (byłam na aplikacji i przez jakiś czas nie miałam żadnej pracy, a przecież nie będę niezbyt zamożnych rodziców prosić o pieniądze będąc właściwie starą krową), mimo że o to nie prosiłam, starałam się sama dorabiać i do dzisiaj mi z tym głupio
bardzo się o mnie troszczy każdego dnia, jest naprawdę dobrym człowiekiem i fajnym facetem.
to smutne, ale wszyscy mówią ze mamy małzeństwo idealne. ale nie wiedzą jak jest.

Proszę, nie myślcie że mam takiego fajnego faceta a jestem taka okropna. ja się naprawdę staram. staram się żeby w domu zawsze było czysto, ładnie, staram się żeby zawsze zjadł coś dobrego, jak mam wolne to gotuję jak nie to kupuję, bo teraz zakładam coś swojego i wiecie jak to jest na początku, ciągle coś załatwiam, jest czasem wychodzę o 8 a wracam o 20. najgorzej jest jak ja wracam a on idzie na dyżur albo jak po niego dzwonią w środku nocy, nie odmawiam mu seksu, chyba że czuję sie naprawdę źle fizycznie.
Ale powoli mam tego dosyć. czuję się jak automat. to nie jego wina, ja sama nie potrafię z tego wyjść. dla mnie relacja z nim stała sie jakimś dziwnym obowiązkiem mimo że nie mamy dzieci i powinniśmy cieszyć się sobą.

W sumie zastanawiam się czy z nim szczerze nie porozmawiać. ale boję się że go zranię, urażę, obrażę.
Mam wyrzuty sumienia, że on jest dla mnie taki dobry, że nie jest tacy jak moi byli, nie pije, nie krzyczy na mnie, odnosi się do mnie z szacunkiem, do niczego mnie nie zmusza, pieniądze wydaje na dom i na  nas a nie na wyjścia z kumplami i tak dalej, a ja nie potrafię tego docenić naprawdę wewnętrznie.
Co sądzicie o tej całej chorej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2014-09-23 14:49:37)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Nie kłócicie się, bo szczerze nie rozmawiacie. Przynajmniej Ty nie jesteś z nim szczera i zachowujesz się ulegle w stosunku do niego, bo masz jakieś chore przekonanie, że tak powinnaś. I nie uprawiaj z nim seksu codzienne, jak nie masz ochoty.
Ty w tym związku się sama jakoś spętałaś strasznie i nie dziwię się, że nie czujesz się dobrze. Według mnie, to że w waszym związku nie ma jakieś wielkiego pożądania, to nie jest główny problem. Po wielu latach, w większości związków, nawet tych z pożądania seks spada na dalszy plan. Brak szczerości zabija bliskość i radość ze spędzania czasu z nim. Może powinnaś mu zaufać i zacząć z nim rozmawiać.

3

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Nie kłócicie się, bo szczerze nie rozmawiacie. Przynajmniej Ty nie jesteś z nim szczera i zachowujesz się ulegle w stosunku do niego, bo masz jakieś chore przekonanie, że tak powinnaś. I nie uprawiaj z nim seksu codzienne, jak nie masz ochoty.
Ty w tym związku się sama jakoś spętałaś strasznie i nie dziwię się, że nie czujesz się dobrze. Według mnie, to że w waszym związku nie ma jakieś wielkiego pożądania, to nie jest główny problem. Po wielu latach, w większości związków, nawet tych z pożądania seks spada na dalszy plan. Brak szczerości zabija bliskość i radość ze spędzania czasu z nim. Może powinnaś mu zaufać i zacząć z nim rozmawiać.

Ja mu ufam. Tylko nie chcę go ranić.
I co mu powiem w szczerej rozmowie? Że mnie nie pociąga? Że udawałam i oszukiwałam jego i samą siebie?
Ciężko powiedzieć, że zachowuje się ulegle, bo on w sumie niczego ode mnie nie wymaga, nie krzyczy, nie jest stanowczy, bardzo delikatnie mnie traktuje (zbyt delikatnie). Ja jestem chyba uległa sama wobec własnych chorych myśli.
I właściwie co mu powiedzieć, że dlaczego nie chcę z nim współżyć? Tak nagle?
Brak pożądania to nie jest wielki problem, ale jesteśmy młodzi i krótko jesteśmy małżeństwem, chociaż wcześniej się długo spotykaliśmy. Ale nie mamy dużego stażu małżeńskiego. Przyjaciółka mówi, że to nie czas na nudę i rutynę. Ale z nią ciężko mi się rozmawia, tym bardziej że ona uważa, że wszystko jest "idealnie" (w ogóle jest niepoprawną optymistką). Aczkolwiek dziwne, że tego pożądania właściwie nie było poza tymi dwoma wyjątkami.
Boję się rozmawiać nie dlatego że mu nie ufam tylko dlatego że boję się go zranić. Co on pomyśli o mnie o sobie i o nas w ogóle?

4

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
Simi04 napisał/a:

Co on pomyśli o mnie o sobie i o nas w ogóle?

Może pomyśli, że MYŚLISZ?
Dorośli ludzie raczej słyszeli o czymś takim jak różnica temperamentów... Jeżeli największych "fajerwerków" doznawałaś PO przerwie, to ZWIERZ się z tego osobie najbliższej. Nie jest przecież miernikiem miłości codzienne pożycie - to dopiero jakaś chora iluzja. Wszak ludzką rzeczą jest poznawać swą seksualność w drodze doświadczania.
Nie jesteście postaciami papierowymi by musiało wszystko wyglądać jak w jakimś Harlequinie.
A skądże mąż ma wiedzieć o Twoich potrzebach jeśli nie od Ciebie? Jak nie potrafisz mówić w oczy - napisz piękny list smile

5

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Witam,
Krotko i na temat,
To co tu napisalas powinnas skierowac do niego w takiej samej formie, ja bym zrozumiał i staral sie to naprawic razem, kochasz go wiec rozmawiaj z nim bo czym dluzej zwlekasz tym gorzej,  rozmowa nie boli a czyni cuda.
Na spokojnie mu powiedz to co nam napisalas, tylko skieruj do niego , co cie boli i jak chciala bys to zmienic razem. Jesli cie kocha to napewno pojdzie za toba

Powodzenia

6 Ostatnio edytowany przez Simi04 (2014-09-23 15:53:06)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Ok, to w kwestii seksu.A co zrobić żeby być bliżej na co dzień? tak po prostu, żeby robić dużo rzeczy razem na tyle na ile możemy a nie uciekać od siebie i nawet filmy oglądać osobno sad
ja wiem że on chciałby mieć dziecko. ale ja dużo pracuję, on dużo pracuje i myślę że warto poczekać, bo teraz żadne z nas nie dałoby rady. jemu łatwiej, bo ma pół etatu w jednym szpitalu i kontrakt w drugim, pracuje na półtora etatu dziennie, ale może wziąć wolne jak potrzebuje. ja nie mogę, bo od własnej działalności urlopów nie ma, zwłaszcza długich  i na początku prowadzenia.
I chciałabym żeby mniej pracował... mam takie marzenie, żeby zmienił specjalizację na internę i poszedł w ślady teścia, założył własny gabinet i pracował po 6-7 godzin góra 8. ja w zamian mogłabym się zatrudnić w jakiejś firmie czy czyjejś kancelarii zamiast zakładać swoją. ale wiem że nie mogę od niego tego wymagać, bo zawsze chciał robić to co robi i to lubi chociaż mnie to dziwi w sumie, ale to akceptuję

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Jeśli nie nie macie ochoty wspólnie spędzać czasu to mówienie o miłości, czy kochaniu się , jest co najmniej przesadzone.
Związek damsko-męski to głównie wzajemne, również seksualna atrakcyjność+ cieszenie się swoim towarzystwem i chętne spędzanie czasu we dwoje. Jak nie ma tego, to małżeństwo się sprowadza do kontraktu. To takie małżeństwo w stylu XIX wieku, Współgospodarzenie i wypełnianie obowiązków małżeńskich. Dla mnie, nie do przyjęcia. I też w takiej relacji nie czułabym w ogóle pożądania i marzyłabym o prawdziwej bliskości.

8

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Jeśli nie nie macie ochoty wspólnie spędzać czasu to mówienie o miłości, czy kochaniu się , jest co najmniej przesadzone. Związek damsko-męski to głównie wzajemne, również seksualna atrakcyjność+ cieszenie się swoim towarzystwem i chętne spędzanie czasu we dwoje. Jak nie ma tego, to małżeństwo się sprowadza do kontraktu. To takie małżeństwo w stylu XIX wieku, Współgospodarzenie i wypełnianie obowiązków małżeńskich. Dla mnie, nie do przyjęcia. I też w takiej relacji nie czułabym w ogóle pożądania i marzyłabym o prawdziwej bliskości.

Wspólne spędzanie czasu było... ale od jakiś 2 miesięcy tak dużo pracujemy, że nawet to się sypie sad
Ja dzisiaj zrobiłam sobie wolne. powiedziałam sobie że nie będę dla pieniedzy zaniedbywać małżeństwa i koniec. poczekam na niego z kolacją.

9

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Albo wychodzisz za kogoś z miłości albo z rozsądku. Nie ma więc szans na to abyście zbudowali coś, co pozwoli wam się zestarzeć. Do tego potrzebna jest szczerość. A ty? Szczera nie jesteś.

10

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Bez linczu bitte:)
pewnie chcialabys by byl taki jaki jest ale zeby 'bil' jak tamten tak? CZY zdajesz sobie sprawe jakimi pierdolami okaze sie to, co piszesz w sytuacji gdy gosc - na przyklad - przeczyta to, co tu piszesz? Bo jak sama zaznaczasz on jest super ale Ty potrzebujesz jeszcze jakichs kopow by poczuc sie dama.
Jesli Twoim priorytetem jest adrenalina w zwiazku to nad czym sie zastanawiasz? Bierz kobieto sprawy w swoje rece i zdaj sie na swoj entuzjazm.

Powiem Ci tak. Gdybym przeczytal to bedac na jego miejscu bylby w moim zwiazku naprawde powazny problem.

11 Ostatnio edytowany przez Simi04 (2014-09-23 18:27:45)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
Lancacter napisał/a:

Bez linczu bitte:)
pewnie chcialabys by byl taki jaki jest ale zeby 'bil' jak tamten tak? CZY zdajesz sobie sprawe jakimi pierdolami okaze sie to, co piszesz w sytuacji gdy gosc - na przyklad - przeczyta to, co tu piszesz? Bo jak sama zaznaczasz on jest super ale Ty potrzebujesz jeszcze jakichs kopow by poczuc sie dama.
Jesli Twoim priorytetem jest adrenalina w zwiazku to nad czym sie zastanawiasz? Bierz kobieto sprawy w swoje rece i zdaj sie na swoj entuzjazm.

Powiem Ci tak. Gdybym przeczytal to bedac na jego miejscu bylby w moim zwiazku naprawde powazny problem.

Nie, nie chciałabym żeby mnie ktokolwiek bił.
Nie chcę jakiejś wielkiej adrenaliny...
Co takiego strasznego napisałam?

Ontakisobie - inaczej: wyszłam za mąż z miłości, ale bez pożądania. Z miłości jak do brata...

12

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Napisalas, ze pomimo tego, iz wszystko jest super-cos Ci jednak przeszkadza.zrozumialem ze do osiagniacia absolutnego szczczescia potrzebujesz dreszczyka niepewnosci.

13 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-09-23 18:49:29)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Wszyscy przede mną, Simi, zwłaszcza Szarlotka... mają rację. Wszystko rozbija się o brak komunikacji między Wami.
Trochę mało napisałaś o okolicznościach zawarcia małżeństwa. Rozumiem, że to Ty byłaś stroną inicjującą pierwszych owych "feralnych", bo wynikających z Twojego autentycznego pożądania, Waszych zbliżeń, które (pomijam inne czynniki) stały się bazą decyzji o ślubie?

Wybacz, ale odnoszę wrażenie, że nie udało Ci się odstawić w kąt skłonności do popapranych gości z parciem na przemoc. Chociaż faktycznie boisz się związków z takimi mężczyznami, brakuje Ci jednak tej odrobiny adrenaliny, dreszczyku emocji wynikających ze "złego" traktowania.

Masz za męża człowieka dobrego, poukładanego. I przewidywalnego , "niestety". Podobnie, jak i Ty, haruje od rana do wieczora. Na rozmowę nie macie już sił, ani ochoty. A porozmawiać musicie, bez dwóch zdań.
Powinnaś powiedzieć mu wszystko, co Ci siedzi na wątrobie.
Łącznie z tym, że chciałabyś, rzadziej, ale intensywniej kochać się z nim. By w łóżku był z Tobą taki
"bad boy" troszkę.
Nawet, myślę, od tego powinnaś zacząć, a o rozterkach uczuciowych względem niego dopiero potem.
Może właśnie dziś, przy kolacji i po niej?
Pozdrawiam z troską...

14

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Na kolację sobie poczekam.... o 20 kończy dopiero.
To znaczy tak - na początku on inicjował, ja odmawiałam. Potem się godziłam, bo stwierdziłam, że powinnam. Wiem, głupie.
Może faktycznie ta przewidywalność jest zbyt duża.
Zazwyczaj on był stroną inicjującą seks. Ale wtedy (w tych sytuacjach co opisałam) były iskry i ja też bardzo chciałam.

Ja mam przynajmniej wolny każdy weekend. Potrafię też nie iść do pracy bo po prostu chcę odpocząć, mam ten komfort że umawiamy się ze wspólnikiem kiedy kto co robi i nie mamy normowanego czasu pracy.
On niestety nie. Rok temu po wigilii mi uciekł do szpitala, bo zadzwonili, bo był wypadek. Wrócił jak tylko mógł. Ale zanim wrócił to przeryczałam ten czas do poduszki. a zazwyczaj nie płaczę, stara baba jestem.

Ja się boję takich facetów. Nie chcę przemocy ani fizycznej ani psychicznej.

15

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Macie rację!
Pogadam z nim dzisiaj. Wypiłam dwa kieliszki wina, powinno mi pójść łatwiej.
W sumie co za paranoja, że stresuję się przed rozmową z własnym mężem hmm

16 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-23 19:33:03)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

To co to jest, ze jak sie rozstaliscie na dluzej i POKŁÓCILISCIE to seks był inny? Boisz się, ale to emocja. Juz nie mowmy, nakręcić sie musisz, a nie nudzić. Kazda kobieta tak ma i juz ;d po prostu wiecej energii i roznorodnosci ma byc, a nie taka super dostepnosc jak rodzina.

17 Ostatnio edytowany przez Simi04 (2014-09-23 20:24:09)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Jakieś tam emocje ale to nie przemoc. Wtedy przekonałam się że mi na nim naprawdę zależy i że nie mogę bez niego wytrzymać.Za 20 minut powinien być a mi się ręce trzęsą coraz bardziej...
Ja wiem, że on jest kochany... i on swoją miłość okazuje na co dzień. Wczoraj na przykład powiedziałam że jest zimno i dzisiaj rano zanim wstałam rozpalił w kominku. I taki jest zawsze.
Tylko ja durna myślę nie wiem sama o czym.

18 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-23 20:46:30)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

A ja wiem o czym, nie o dobroci tylko pożądaniu smile
Nie pożądasz kogoś za rozpalenie w kominku i śniadanie do łóżka. To moze byc, ale po fakcie.

19

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Witaj.
Mam podobny problem do Ciebie. Facet niby ok ale pożądania brak.. Jak chcesz to poczytaj mój wątek.

Pozdrawiam.

20

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Zgadzam się. Szczera rozmowa powinna być. Jesteście małżonkami, dobrze, jakbyście byli partnerami, byście szczerze rozmawiali - to jest po prostu podstawa. Inaczej mąż nie wie czego Ci brakuje. Ja wysnuję też taki wniosek, że może seks nie do końca Cię zadowala i dlatego, że nie ma takiej bliskości teraz i szczerości między Wami, ale też dlatego, że były napsuł Ci sporo krwi i może teraz seks podświadomie źle Ci się kojarzy, jako nie bliskość, a mechaniczna czynność, pańszczyzna bardziej? Może przydatna byłaby też wizyta u psychologa, porozmawianie o tym, na pewno dzięki temu mogłabyś wiele w temacie zdziałać, może w końcu uporać się z przeszłością, bo chyba nie do końca się uporałaś.

21

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Jeśli nie nie macie ochoty wspólnie spędzać czasu to mówienie o miłości, czy kochaniu się , jest co najmniej przesadzone.
Związek damsko-męski to głównie wzajemne, również seksualna atrakcyjność+ cieszenie się swoim towarzystwem i chętne spędzanie czasu we dwoje. Jak nie ma tego, to małżeństwo się sprowadza do kontraktu. To takie małżeństwo w stylu XIX wieku, Współgospodarzenie i wypełnianie obowiązków małżeńskich. Dla mnie, nie do przyjęcia. I też w takiej relacji nie czułabym w ogóle pożądania i marzyłabym o prawdziwej bliskości.

Twoja wypowiedz pasuje do Mojego Małżeństwa jak ULAł nic Dodać nic Ując ach sad

22

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
zamyslonaxx napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Jeśli nie nie macie ochoty wspólnie spędzać czasu to mówienie o miłości, czy kochaniu się , jest co najmniej przesadzone.
Związek damsko-męski to głównie wzajemne, również seksualna atrakcyjność+ cieszenie się swoim towarzystwem i chętne spędzanie czasu we dwoje. Jak nie ma tego, to małżeństwo się sprowadza do kontraktu. To takie małżeństwo w stylu XIX wieku, Współgospodarzenie i wypełnianie obowiązków małżeńskich. Dla mnie, nie do przyjęcia. I też w takiej relacji nie czułabym w ogóle pożądania i marzyłabym o prawdziwej bliskości.

Twoja wypowiedz pasuje do Mojego Małżeństwa jak ULAł nic Dodać nic Ując ach sad

Witaj, Zamyślona.
No i jak, rozmawiałaś z mężem wczoraj, czy stchórzyłaś, bo nic na ten temat nie napisałaś.
Może warto "wygarnąć" mu to samo, co sądzi o takim związku, jak Twój, Szarlotka...?
Byłby to jakiś przyczynek do prób zmian - w tę, czy tamtą stronę?

23

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

a ja mam takie pytanie: czy można pożądania się nauczyć?

związek mąż - żona to również pożądanie a może nawet nie również, tylko bardzo...

24

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Daj znać jak kolacja. Hmm, myślę, że pożądania można się nauczyć, trzeba starać się szukać w partnerze tego co nas kręci, fantazjować o nim smile

25 Ostatnio edytowany przez Simi04 (2014-09-26 00:51:39)

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Hej!Pochorowałam się już całkiem (jakaś grypa czy inne cholerstwo, jak mój mąż mówi wirus big_smile ) i wreszcie mam czas żeby sobie posiedzieć, poleżeć i popisać :DPrzede wszystkim dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi smile Wygadanie się naprawdę mi pomogło, a nie bardzo miałam komu. Mam przyjaciółki, kochających rodziców, wspaniałego brata ale jakoś nie wyobrażam sobie z nimi o tym gadać. Dobra, postaram się wszystko znowu opisać :DSorry za tyle emotikonek ale humor mi dzisiaj wyjakowo dopisuje mimo choroby :DNa początku było ciężko, wrócił zmęczony i jakiś taki nie w humorze, coś tam gadał żebym wyłączyła muzykę bo go głowa boli ale jak zobaczył że zrobiłam kolację i w ogóle to się trochę rozluźnił.Strasznie ciężko mi było zacząć gadać, normalnie miałam jaką blokadę w gardle a żołądek mi się ścisnął do minimalnych rozmiarów. No ale jak zaczęłam mówić że bym chciała porozmawiać to nie miałam wyjścia bo mi nie dał spokoju. Na początku myślał że jestem w ciąży big_smile Chciał mi nawet wino zabrać big_smile Trochę mi się smutno zrobiło, bo widziałam że ucieszył się na samą myśl, a ja wiem że bym się nie cieszyła. Niby stara jestem, ale nie teraz, ja nawet nie jestem gotowa psychicznie. Ja się w sumie nie czuję na te swoje 29 lat, czuję się jakbym była z 5 lat młodsza.... Chciałabym w życiu się jeszcze chociaż trochę pobawić, wyluzować, wyjść na zwyczajną impreze ze znajomymi czy na jakiegoś drinka z przyjaciółkami do klubu, potańczyć i tak dalej.

Ok, wracam do tematu kolacji.
No to jakoś w końcu to z siebie wydusiłam. Nie wiem czemu się trochę, ale tak lekko popłakałam, może dlatego że to sytuacja stresowa, chociaż w sumie beksą nie jestem wiec się sama zdziwiłam. Powiedziałam że mam wrażenie że nam sie nie układa za bardzo, że moglibyśmy być bardziej spontaniczni, że moglibyśmy pare rzeczy zmienić w łóżku.
Trochę sie zdziwłam bo powiedział że on myślał że ja nie chce jego stanowczości ze względu na przeszłość itd ale że nie ma nic przeciwko. No i też mówiłam że moglibyśmy sie kochać rzadziej a dłużej i bardziej urozmaicone zeby to było. Troche to rzadziej powital bez entuzjazmu big_smile ale mocno sie zdziwił ze uprawialam seks nie mając ochoty. Jeszcze mnie przepraszał i tu mi było głupio bo to nie jego wina tylko moja.
W sumie to nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy tak szczerze i długo o sprawach łóżkowych. I wyszło tak, że poszliśmy do łóżka big_smile W sumie pierwszy raz od nie wiem jak długo miałam wrażenie że się kochamy a nie tylko odbywamy stosunek że tak brzydko powiem. I wczoraj tak samo big_smile
No i po tym doceniłam to że on sie stara. Zresztą przyszedł rano dzień po tej całej rozmowie ze śniadaniem do łóżka i kwiatami. Albo bardzo miło mi się dzisiaj zrobiło jak się mną zajmował przy głupim przeziębieniu smile

Trochę sie boje co będzie dalej... czy się to znowu nie wypali.  No ale on mówi że po prostu nie zdawał sobie z pewnych rzeczy sprawy. Np. powiedział ze myślał że ja sobie nie życze pociągnięcia za włosy wiadomo w jakiej sytuacji big_smile podobno kiedyś jak mówiłam o byłym to powiedziałam że mnie szarpał, pociągnął za włosy itd. ale kontekst pewnie był inny, ale Paweł to zapamiętał. Ale się ucieszyłam, bo powiedział, ze jemu też było lepiej. Ale dalej nie wiem skąd te głupie pomysły że mogę sobie nie życzyć stanowczości czy czegoś ostrzejszego.
Ale ci faceci niedomyślni....

26

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

No i po strachu. Masz porządnego człowieka za męża. Ego ma na swoim miejscu, dystans do siebie, a przede wszystkim - nie ucieka od rozmowy.
Postarajcie się, Simi, wygospodarować chwilę na codzienną rozmowę o Was, dla Was samych.
Powtarzajcie takie nastrojowe kolacje "bez okazji". Dojdziesz do wniosku, że ten rozsądek, który, m. in., kazał Ci wyjść za niego za mąż, był niezbędny, aby przekonać się, że kochasz męża prawdziwie.
Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.

27

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
Simi04 napisał/a:

Ale ci faceci niedomyślni....

Konsensus każdego błędu w komunikacji w związku? wink
Także bym odebrał to jakoby byś nie chciała, bo więcej było argumentów przeciw niż za, więc po co powtarzać błędy?
Nie mowisz czego chcesz = nie wiesz czego chcesz = nikt nie siedzi w Twojej głowie. To by było za proste.

28

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
Excop napisał/a:

No i po strachu. Masz porządnego człowieka za męża. Ego ma na swoim miejscu, dystans do siebie, a przede wszystkim - nie ucieka od rozmowy.Postarajcie się, Simi, wygospodarować chwilę na codzienną rozmowę o Was, dla Was samych.Powtarzajcie takie nastrojowe kolacje "bez okazji". Dojdziesz do wniosku, że ten rozsądek, który, m. in., kazał Ci wyjść za niego za mąż, był niezbędny, aby przekonać się, że kochasz męża prawdziwie.Pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.

Ego ma na swoim miejscu, aczkolwiek czasem zauważyłam, że czasami przebija przez niego ego lekarza big_smile najtrudniejsze studia itd., wszystko inne łatwe big_smile Wkurza mnie to zawsze. Prawo łatwe, politechniki łatwe, filologie łatwe, tylko medycyna jedno wielkie wooooow hmm ale oni chyba wszyscy tak mają. nie no w sumie prawda tam to szczególnie ciężkie studia


Kocham go, co do tego wątpliwości żadnych nie ma.

Moglibyście się domyślać tongue
Mi rozmowy nie przychodzą łatwo sad

29

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

A spytam czemu Tobie rozmowy nie przychodzą łatwo, czy to osławione mowienie wprost o oczekiwaniach/potrzebach?
Gdzie lezy przyczyna? Strach? Jesli tak, to czemu, kiedy racjonalnie powinno sie czuc, ze to rozwiąże problem?

30

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj
thepass napisał/a:

A spytam czemu Tobie rozmowy nie przychodzą łatwo, czy to osławione mowienie wprost o oczekiwaniach/potrzebach?Gdzie lezy przyczyna? Strach? Jesli tak, to czemu, kiedy racjonalnie powinno sie czuc, ze to rozwiąże problem?

Nie wiem, tak jakoś podświadomie.

31

Odp: Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Wyszłam za mąż z miłości, ale bez pożądania.

tak napisałaś ... czy ten brak pożądania brak tej

iskry

tobie przeszkadza, żeby czuć się szczęśliwą, spełnioną w tym związku?
to nie jest pytanie dla mnie lecz dla ciebie...
lepiej zmierzyć się z tym teraz niż za ileś lat albo gdy zrobisz coś nie do końca świadomego szukając gdzieś tej "iskry" i "pożądania"

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Małżeństwo w większości z rozsądku - męczę się dzisiaj

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024