witam proszę pomóżcie mi nie wiem już co mam robic strasznie kocham mojego meza ale nie mogę już znieść jego kłamstw dzisiaj jego kolega się zeni dostaliśmy zaproszenie ale uzgodniliśmy ze nie pojdziemy i co ja wlasnie siedze w domu a on jest na tym weselu SAM rozmawiałam z nim to zazekał się ze tam nie pojechal ale jego koszuli krawatu i garnituru nie ma w domu a teraz ma wyłączony telefon. wcześniej już tez zdazaly się takie sytuacje ze nie wracał do domu i się nie odzywał po kilka dni przyznał się ze kilka razy brał narkotyki i twierdzi ze już tego nie robi nie wiem czy mogę mu wierzyć nie wiem nawet czy mogę mu wierzyć jak mowi ze mnie kocha chce być ze mna i zależy mu na mnie nie wiem czy jest jeszcze sens być z nim bo mam wrazenie ze on się nigdy nie zmieni i nie chce isc do psychologa bo twierdzi ze wszystko jest w porządku a ja bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie zycia bez niego wogole to mam ochote ze sobą skonczyc bo nie mogę już dłużej znieść tego cierpienia naprawdę nie wiem co mam robic
1 2014-09-20 18:39:16 Ostatnio edytowany przez aga0010024@gmail.com (2014-09-20 18:41:52)
Weź się obudź co ty piszesz. Przeczytaj to co napisałaś.
Proponuje rozwód i to szybki. A jak on się bawi na weselu a ty w domu. Chore to jest. Weź sie w garsć, są lepsi faceci na świecie.
ten facet poniża Ciebie... widocznie znalazł jakąś partnerkę na to wesele a z Ciebie robi idiotkę. nie czekaj na niego, nie płacz. rozwód szybki i to już. im wcześniej, tym lepiej.
Chcesz prawdy:
Twój mąż ma Ciebie gdzieś! Po prostu! I wcale się z tym nie ukrywa! Obudź się i zostaw to...bo resztę życia spędzisz z kimś kto ma lepsze rzeczy do roboty niż wspólne życie z Tobą!
Aga, porozmawiaj z nim jeszcze. Powiedz, że wiesz.. , że nie rozumiesz dlaczego, że chyba zasługujesz na szczerość. W końcu braliście ślub, to do czegoś zobowiązuje, bycie z kimś opiera się na szczerości i zaufaniu. Jakie masz podstawy do zaufania, jeśli nie ma szczerości? Zobacz, co odpowie. Jeśli uważasz, że mimo wszystko jesteś okłamywana, to .. przemyśl to wszystko na spokojnie. Może otworzą mu się oczy, że może Cię stracić i wówczas zacznie się zachowywać tak, jak przystało na odpowiedzialnego i solidnego faceta..
Trzymam kciuki..
Mimo tego iż jestem wielką zwolenniczką rozmowy zwłaszcza w małżeństwie, uważam że w tym przypadku rozmowa nic nie da. Poza tym nie sądzę, że autorka nie próbowała rozmawiac. On niestety ma ją gdzieś i taka jest prawda! Generalnie współczuję...
7 2014-09-20 22:25:42 Ostatnio edytowany przez karolina444 (2014-09-20 22:26:15)
Przepraszam ale mnie ta cała sytuacja aż rozbawiła. Twój mąż kompletnie nie liczy się z Twoim zdaniem, jeżeli oboje nie idziecie to nie, co to ma być w ogóle?
Poza tym zrobiłas ogromny błąd nie widząc tego przed ślubem...
bardzo wam wszystkim dziekuje ale nie jest łatwo zostawić kogos kogo się tak bardzo kocha nawet jeżeli on tak krzywdzi ja wiem ze to chore zdaje sobie z tego sprawę ale on nie był taki przed slubem dopiero od jakiegoś czasu się taki zrobił twierdzi ze bardzo mnie kocha i ze chce być ze mna i nie wie dlaczego tak się zachowuje. Nikomu nie życze żeby ktoś tak cierpiał i tak mocno kogos kochał jak ja jego straszne bo che się z ta osoba być a jednocześnie che się rozwodu ma się dość tej chorej sytuacji i takigo traktowania. Nigdy bym nie pomyślała ze będę tak zakochana i żyć w tak toksycznym związku. Rita 54 bardzo Ci dziękuje na pewno jeszcze z nim porozmawiam. pozdrawiam.
Skoro on nie wie dlaczego tak czyni, to o czym chcesz z nim rozmawiać? No chyba, że jesteś wróżką i Ty wiesz dlaczego tak się dzieje. I prosze nie kłam, że przed slubem tak nie było, bo musiało byc, tylko Twoja miłość przysłaniała Ci prawdziwy obraz rzeczywistości. Wyszłaś za mąż za gówniarza i teraz przebudziłas się, bo zycie daje w kość.
Facet musi przejśc szybki kurs dojrzałości, wezwanie do sądu w sprawie rozwodu lub separacji powinno mu w tym pomóc.
Skoro on nie wie dlaczego tak czyni, to o czym chcesz z nim rozmawiać? No chyba, że jesteś wróżką i Ty wiesz dlaczego tak się dzieje. I prosze nie kłam, że przed slubem tak nie było, bo musiało byc, tylko Twoja miłość przysłaniała Ci prawdziwy obraz rzeczywistości. Wyszłaś za mąż za gówniarza i teraz przebudziłas się, bo zycie daje w kość.
Facet musi przejśc szybki kurs dojrzałości, wezwanie do sądu w sprawie rozwodu lub separacji powinno mu w tym pomóc.
Niestety, czasami tak bywa, że miłośc przesłoni rzeczywisty obraz danej osoby. Poza tym kobiety tak miewają, iż myślą, że facet po slubie się zmieni- na lepsze. Niestety, nie zmieni się, a już z pewnością nie będzie to zmiana na lepsze. Nie każdy potrafi wyłączyc uczucia i popatrzec racjonalnie na kochaną osobę. Może to jest kobieta kochająca za bardzo??? Takowe istnieją.
Nie obwiniałabym jej.
Żal tylko ze doszło do ślubu- on pewnie takie rzeczy wyczyniał już w narzeczeństwie, ona może nie reagowała...i efekt mamy jaki mamy.
W dalszym ciągu nie zmienię swojego zdania iż mąż naszej autorki ma ja niestety w głębokim poważaniu, tyle!
Mi to przypomina zachowanie źle wychowanego dziaciaka, który robi różne numery rodzicowi. Nie został wychowany wg zasady robisz coś, ponosisz tego konsekwencje. Tylko rodzic swoje, a on swoje, bo wie że i tak mu sie upiecze.
Tutaj żona swoje coś tam gada, a on wie, że i tak ona czeka na niego w domu. Pogada i przejdzie.
Mi to przypomina zachowanie źle wychowanego dziaciaka, który robi różne numery rodzicowi. Nie został wychowany wg zasady robisz coś, ponosisz tego konsekwencje. Tylko rodzic swoje, a on swoje, bo wie że i tak mu sie upiecze.
Tutaj żona swoje coś tam gada, a on wie, że i tak ona czeka na niego w domu. Pogada i przejdzie.
Zatem niech przestanie gadac i robi swoje. Wyrzucic dziada za drzwi i koniec:))
po przeczytaniu jeszcze raz tego co mi napisaliście i rozmowie zupełnie obcym człowiekiem który zobaczył jak siedze i płaczę podszedł do mnie i poprosił mnie o zapalniczke i zaczął ze mna rozmawiać pytał co się stało i opowiedział mi o swojej żonie i o rozwodzie dotarło do mnie ze sa ludzie którzy nigdy się nie zmienia i on do takich niestety należy. Jest mi bardzo przykro że po 3 latach małżeństwa i wspólnego życia z osobą którą się kocha i planuje się całe życie okazuje się że tej osoby w ogóle się nie zna. Niby życie toczy się dalej i powinnam być silna myśleć pozytywnie myśleć że będzie tylko lepiej że zasługuje na kogoś lepszego ale nie potrafie sobie poradzić z tym rozstaniem jest to cholernie trudne nie wiem jak przeżyje ten rozwód o ile w ogóle go przeżyje bo czasami myśle że samobójstwo to jest jedyny sposób żeby sobie z tym wszystkim poradzić jesteście jedynymi osobami z którymi o tym rozmawiam nawet nie mogę liczyć na własną matke która po kolejnej kłótni wyrzuciła mnie z domu także jakbym miała problemów z nim to od jutra jestem bezdomna i co żyć nie umierać nie czasami myśle że ten na górze się na mnie uwziął i mnie nienawidzi tylko nie wiem za co ze mam tak cały czas pod górke brakuje jeszcze tylko żeby zdechł mi pies i zwolnili mnie z pracy. Masakra co?
Podręcznikowa miłość istnieje tylko w książkach, a nie w świecie rzeczywistym. Ulokowałaś swoje uczucia w beznadziejnym typie mężczyzny, który nie dorósł jeszcze do poważnego związku, opartego na szczerości i zaufaniu. Trudno. Życie toczy się dalej.
Użalenie się to najgorsza rzecz jaką teraz możesz robić. Stoisz na rozdrożu, od jutra zaczyna się Twoje nowe życie, nowy etap, a Ty siedzisz i szlochasz. Ja rozumiem, nie jest łatwo, gdy szargają Nami emocje, a świat właśnie runął Nam na głowę. Ty niestety nie masz czasu na wielkie rozmyślania, musisz działać. Może skontaktuj się z jakąś dobrą znajomą, u której mogłabyś się zatrzymać na jakiś czas. Może poproś kogoś z bliskiej rodziny o pomoc. Może porozmawiaj raz jeszcze ze swoją matką.
Pamiętaj, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
Trzymaj się ciepło i pisz, gdy wszystko się ułoży.
matka nastawiła całą rodzine przeciwko mnie zerszta to sa tacy ludzie ze nawet na zdjęciach dobrze sie z nimi nie wychodzi. na kilka dni pójde do koleżanki a co później nie stać mnie na mieszkanie za mało zarabiam
nie będę już walczyć on jeszcze nie wrócił i się nie odezwał i mam dziwne wrażenie ze na tym weselu mnie zdradził Boże nie mogę uwierzyć że to już KONIEC myślałam że to TEN JEDYNY na całe życie nawet nie miałam pojęcia jak bardzo się myliłam ja siedze i płacze a on nawet nie napisze nie zadzwoni po co dalej się łudzić że będzie dobrze i wmawiać to sobie to nie ma już sensu bardzo Wam wszystkim dziękuję za to co pisaliście potrzebowałam takiej szczerości i takiego kopa do działania jutro od razu wnoszę sprawę o rozwód. Jeszcze raz bardzo dziękuje i pozdrawiam.
Pytam z ciekawości, ile macie lat?
ja 27 a on 25
Aga, jesteś jeszcze młoda, całe życie przed Tobą. Zastanów się, czy warto marnować je dla człowieka, który ewidentnie ma Cię w tyle.
Co tam u Ciebie? Wyjaśniło się coś?
Porozmawialiśmy powiedziałam mu wszystko to co pisaliście powiedział że popracujemy nad naszym małżeństwem zgodził się nawet na pójście do psychologa po pomoc mam nadzieje ze teraz będzie już dobrze
Cóż, sądzę, że, jak wiele osób chcących usłyszeć tu nasz głos, nie mówisz wszystkiego, chcąc coś w zamian. Typowe cechy psychodramy. A może nawet nie wiesz nawet, co miałabyś dodać. Pewnych kolorów świata każdy z nas nie dostrzega. Wady wzroku, o których najczęściej nie zdajemy sobie sprawy.
Wiemy tylko, że kłamstwo i że rodzina. I że chcesz to zmienić.
Ale niech będzie. Wypowiem się.
Sądzę, że chce bywać sam, bez Ciebie.
To, że go tak bardzo kochasz, niczego nie tłumaczy. Pewnie nawet jest to elementem tej prostej łamigłówki. Mówimy tylko o objawach pewnej głębszej choroby. Co z tego, że podasz syrop i kłamstwa się zmniejszą? Nie będziesz ich widziała, albo będziesz widziała bardziej zamazane ich fragmenty. bo będą bardziej skrywane.
On ucieka. Czas też. Sądzę, że nawet psycholog go nie zatrzyma. A jeśli ktoś przestaje dawać siebie musi być tego jakaś głębsza przyczyna. Może warto poszukać jej w sobie, nie tylko w nim.
Jeśli macie dzieci, pewnie je wychowa i odejdzie. Jeśli zaczniesz na siłę go zmieniać zrobi to wcześniej.
Jeśli chcesz zatrzymać zbliżające się tsunami Twojej samotności, próbuj rozmawiać. Powoli. Sama. Wkradnij się tak, żeby tego nie dostrzegł. Sądzę, ze psycholog nie sprosta. Zawiesi przed nim zasłonę, żeby też niczego nie zobaczył.
Nie chcę być złym prorokiem. Odzyskać miłość jest trudniej niż ją wywołać. Bo jest jeszcze obcość. Wróg nr 1.
Wiem, że nie pocieszyłem. Ale może dotknąłem jakiejś części życiowej prawdy.
Takiego mężczyznę się zdradza. Są typowe scenariusze. Tu wszyscy, jak widać powyżej, tylko Cię do tego popchną. Pocieszeniami lub bezpośrednio. Uzasadniając, że jesteś skrzywdzona. Przez niego i przez los. Zresztą może to i prawda. Scenariusze te można je przeczytać w olbrzymiej ilości tu, na stronach tego Forum. Pytanie tylko, kto zrobi to pierwszy. A zdrady nie ma, dopóki o niej się nie dowiesz.
Dobrze, że odpowiednio wcześnie się budzisz, bo Dom jeszcze fizycznie stoi na swoim miejscu i nie ma jeszcze zgliszcz. Przynajmniej tak się wydaje.
To, że się zgodził na psychologa, jest dziwne. Powinien walczyć. O to, że razem jesteście w stanie to zmienić. Jest chyba godnym przeciwnikiem. To chyba dopiero początek. Chciałbym dać się przekonać, że nie mam racji.
Zez