I co tu robic... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: I co tu robic...

Witam,

Pewnie w ogole nie powinienem sie znalezc na tym forum jako ze nazwa wskazuje ze jest przeznaczone dla kobiet ale wlasnie kobiecego spojrzenia mi trzeba. Mam nadzieje ze nie spotkam sie z ostracyzmem smile a ktos bedzie w stanie odniesc sie w jakikolwiek sposob do sytuacji, w ktorej sie znalazlem.

W skrocie:
2 lata po slubie, od co najmniej roku notoryczne nieporozumienia i klotnie, ktore zazwyczaj maja podobne podloze.
Moja zona twierdzi ze jestem chorobliwie zazdrosny, ona sie czuje przeze mnie osaczona itd. Teraz dlaczego tak sie czuje. Mam pretensje o sytuacje, ktore powtarzaja sie w zasadzie w czasie naszego kazdego wspolnego wyjscia, np:
- rzucanie sie na szyje bylemu chlopakowi i dwugodzinna z nim dyskusja bez kompletnego zainteresowania co w tym czasie robie ja.
- trzymanie sie za reke z kolega (tez impreza) i podobnie jak wyzej dluuuga "dyskusja"
- impreza, tance z kolega, w pewnym momencie zaczynaja sie tzw tance wolne, jedyna para na ciemnym parkiecie, uwieszeni na sobie, rece kolegi zaczynaja troche "bladzic".
- natykamy sie na siebie w klubie (osobne wyjscie), pretensje o to ze sie spotkalismy i natychmiastowa pozytywna reakcja na zagadywanie przypadkowego faceta.
- przyjezdzam na weekend (akurat chwilowo jestem "wyjechany"), idziemy na domowe party, jest tam jeden nieznajomy facet, znajduje wiernego sluchacza w mojej zonie (wpatrzony w nia zreszta jak w obraz...), rozmowa trwa i trwa, w koncu zostaje przerwana ale pozniej kolega probuje znowu bo nie ma pojecia ze TA dziewczyna jest tam z kims i jej maz siedzi w tym samym pokoju, metr obok. Zachowywala sie jakbysmy sie nie znali. Na moja prosbe (2 w nocy) ze chcialbym zebysmy juz poszli( pamietamy ze przyjechalem tylko na weekend) slysze ze mam isc sam bo ona musi jeszcze z kolezankami pogadac i nie ma ochoty isc do domu.
Takie przyklady moglbym mnozyc.
Uwaza ze jestem dla niej "facetem w kapciach", nic nie robie itd. Prace mam taka ze kiedy pracuje to mnie nie ma wiec kiedy jestem nigdy nie widziala zebym pracowal. Ostatnio uslyszalem ze bardzo jest jej potrzebny moj "sukces" ( zarabiam naprawde dobrze wiec nie wydaje mi sie zebym bym jakims zyciowym oferma...).
Ostatnio juz sie nawet nie calujemy, twierdzi ze nie ma na to ochoty.
Pewnie ktos powie ze prawda i wina lezy gdzies po srodku. Zeby nie bylo ze kreauje sie na jakiegos aniola bez skazy...oczywiscie ze mam swoje wady i mam ich swiadomosc, kilka razy kiedy sie klocilismy powiedzialem rzeczy, ktorych mowic nie powinienem (sam tez kilka uslyszalem takich ze nie polecam).
Jednoczenie moja zona twierdzi ze mnie kocha i nie chce sie rozstawac. Badz tu madry czlowieku.
Ja odnosze wrazenie ze ona jest jeszcze kompletnie niedojrzala i nie dorosla do malzenstwa. Wazne sa kolezanki, imprezy itd Mowi ze jest inaczej ale fakty niestety sa inne.
Dodam jeszcze ze ciagle mowi o tym ze sie nudzi, ze nasz zwiazek to nuda itd, nie wiem jak sie to ma do tego ze ciagle chodzimy na jakies imprezy, kolacje, do kina, klubu itd.
Kurcze, ja chcialbym miec normalny, spokojny dom i pewnosc spraw najwazniejszych (moja zona twierdzi ze wynika to z moich kompleksow, niskiej samooceny itd, moim zdaniem to sa jakies herezje...)
I co Wy na to...
Wiem ze moze do mojej opwiesci wkradlo sie troche chaosu i wszystko zostalo opisane zbyt pobierznie ale gdyby bylo inaczej musialbym chyba ebooka opublikowac : )

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-10-07 10:18:31)

Odp: I co tu robic...

Moja znajoma miala kiedys chlopaka i zachowywala sie dokladnie jak Twoja zona. Bylo mu z tym zle, wiec chcac ratowac swoj zwiazek pokazal jej jak to boli takie zachowanie i robil tak jak ona, dziewczyna w pore sie opamietala, poczula zadzrosc o swojego chlopaka, i dodalo to troche pikanterii ich zwiazkowi. Ale nie we wszystkich przypadkach to zadziala, niekiedy takie zachowanie moze  byc innym na reke. Ale to wtedy mozna sie dowiedziec na czym sie stoi smile

3

Odp: I co tu robic...

Jak sam napisałeś z jej zachowania wynika że naprawde jest nie dojrzała...wydaje się jej jakby była pępkiem świata i wszyscy muszą się jej podstosowac i tolerowac jej zachowanie. Chyba zwyczajnie Twoja żona sie niewyszalała i szuka rozrywki ale nie w Twoim towarzystwie nie stety. Zachowuję się jakby nie miała wobec Ciebie żadnych zobowiązań. Jej postępowanie jest karygodne, dziwię się że pozwalasz jej na to. Na Twoim miejscu nie pozwoliłabym żeby sobie flirtowała tak na Twoich oczach! Niezachowuj się tak jakbyś nie istniał w jej życiu bo to ona Tobie ślubowała. Porozmawiaj o tym z nią , o tym jak Ci jest przykro jak Cię w ten sposób ignoruje.

4

Odp: I co tu robic...

no ja bedąc tylko dziewczyną (nie żoną) nie robiłam takich akcji. ok porozmawiać z kolega spoko ale rzucać mu się na szyję nieee.
No i przede wszystkim zawsze się martwiłam o mojego juz ex czy on się dobrze bawi, podchodziłam zagadywałam i wszyscy widzieli że jesteśmy razem.
Napisz ile macie lat bo byc może masz bardzo młodziutką żonę która może faktycznie jeszcze się nie wyszalała choć to i tak  nie zwalnia jej z obowiązku bycia żoną

5

Odp: I co tu robic...

Trudna sprawa... Ja mam bardzo zazdrosnego męża - wręcz chorobliwie. Ale nie daję mu takich powodów do zazdrości jak Twoja żona. On jest zazdrosny o wszystko - o każde spojrzenie, uśmiech itd. Aby uniknąć kłótni czy też cichych dni po prostu staram się unikać sytuacji, w których mogłabym zostać posądzona o zdradę, złe zachowanie itd. Ja po prostu nauczyłam się z tym żyć. Nie wiem, czy w Twoim przypadku dadzą coś Twoje tłumaczenia i prośby. Samo się nic nie zrobi... Myślę, że Twoja żona musi dojrzeć do tego, aby zrozumieć i to zmienić. Może tak jak mówisz - nie dorosła do życia we dwójkę. Hmm... chyba nic konkretnego Ci nie doradziłam :-). Życzę wytrwałości w walce o żonę, którą jak mniemam - kochasz.

6

Odp: I co tu robic...

Yostynka, mlodziutka to ona nie jest...30+ tak wiec mozna by sadzic ze czlowiek w tym wieku pewien etap ma juz za soba.
Rozmawiac probowalem juz nie raz i nie 10, efekty sa zadne a w zasadzie kazda z tych rozmow konczy sie klotnia poniewaz Ona uwaza ze nie robi nic zlego. Zreszta tak naprawde nie sposob ja zmusic do jakiejkolwiek rozmowy, sa to zazwyczaj moje monologi, ktore jak napisalem wyzej niczego nie zmieniaja.

7 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-10-07 17:46:52)

Odp: I co tu robic...

des gdybyście byli ot parą doradzałabym  puść panne w pole ,ale skoro juz jesteście małżeństwem chociaż uważam za drastyczne "oko za oko" to myślę,że w Twojej sytuacji poskutkuje.Ona ma za dobrze z Toba ot tyle, jest Ciebie pewna w każdej kwestii.Wzbudź w niej troszke niepewności. Z tego co piszesz jest raczej przyzwyczajona do adoracji i nadskakiwania ,gnoruj ja nie zabiegaj o czułość ,o rozmowy ..teraz daj jej się wykazać.

8

Odp: I co tu robic...

Gdybysmy nie byli malzenstwem to w ogole nie byloby chyba tej dyskusji...
Zgadzam sie z kazdym slowem w poscie powyzej. Jest pewna i przekonana, zreszta kiedys uslyszalem ze "jestem podany na tacy" a Ona chcialaby o mnie powalczyc. Tylko ze to jest troche dziecinada bawic sie w jakies gierki, przeciaganie liny itd. W pewnym wieku i na okreslonym etapie powinno juz chodzic o cos innego, przynajmniej tak mi sie wydaje...

9

Odp: I co tu robic...

Wspomniałeś, że dobrze zarabiasz. A kto płaci za te imprezy? Kto płaci za Wasze wypady etc... ? Bo może jest tak, że po prostu kocha Twoje pieniążki a nie Ciebie. Nie chcę nikogo oskarżać, ale na to wygląda. sad a jak większość ludzi wie- pieniądze to nie wszystko.

I powiem szczerze "oko za oko" będzie świetnym rozwiązaniem- więc jestem kolejną osobą, która obstawia to rozwiązanie smile Pewnie będzie Ci trudno, bo widzę, że ją kochasz tylko masz dość tej chorej i nie pewnej sytuacji.

Ja trzymam za Ciebie kciuki smile

10

Odp: I co tu robic...

Z tego co piszesz wnioskuje że Twoja żona to typ kobiety bardzo towarzyskiej, która nie lubi siedzieć w czterech ścianach, nie znosi rutyny i nudy. Jednym słowem lubi jak coś się dzieje.. Takie osoby z reguły później myślą o ustatkowaniu się, dzieciach, później dojrzewają do pewnych ważniejszych spraw.. Moja rada? Myślę że chociaż to może być dla Ciebie trudne podczas kolejnego Waszego wyjścia zachowaj dystans do tego co robi i z kim rozmawia...Daj jej odczuć że to Cię nie interesuje...Sprawiaj wrażenie że dobrze się bawisz... Kobiety lubią być adorowane.. ale wiedzione nutką niepewności same zaczynają zabiegać o swojego faceta.. wink Dlatego dobrze jest odegrać czasami rolę "niedostępnego" to tylko podsyca atmosferę uczuć;)
Powodzenia;)

11

Odp: I co tu robic...

des ,aleTwoja zonka nie doszła do etapu o jakim piszesz, wiec facet jak juz kiedyś pisałam na jakimś poście na każdego jest sposób:"oko za oko" i postawa "lodowa góra" to Twój sposób.

12

Odp: I co tu robic...

"puscic panne w pole " : ) dobry tekst. Postawa pod haslem "gora lodowa" jest chyba jedynym wyjsciem, co prawda nie za bardzo lubie takie gierki ale jesli nie ma innego wyjscia...Albo sie opamieta i zorientuje ze cos jest nie tak albo brzydko mowiac oleje sprawe ale wtedy przynajmniej bede wiedzial juz na pewno na czym stoje. Okazja jest tym lepsza ze w tej chwili jestem poza domem.

13

Odp: I co tu robic...

Czytając Twoją historie wyobrażam sobie mojego mężczyznę na miejscu Twojej żony a mnie na Twoim. Mój też nie miał czasu się wyszaleć, więc zrobi to gdy się pobierzemy?
Powiem Ci jedno... Tak nie wygląda miłość dojrzałej kobiety.Zdecydowanie nie.
Radzę, przestań wychodzić z nią i z lekka odciąć się od "jej" świata. Jeśli twierdzi ze jest u was nuda, (pomimo iz(jak mówisz) wychodzicie do kina, klubu itd.) pokaż jej czym jest prawdziwa nuda. Przestań ją zabierać gdziekolwiek. Niech sobie chodzi na te imprezy, niech robi co chce.
Pamiętaj-zakazany owoc smakuje najlepiej.

14

Odp: I co tu robic...

najgorsze co może byc że nawet pogadać nie z nią nie możesz wiem jak to jest jak się mówi do "ściany"
może zamiast tej rozmowy zacznij robic jej tak jak ona Tobie, wiem że to dziecinne i mi by się nie chciało bawić w takie gierki ale coz być może ona nie jest zbyt dojrzała jak na swój wiek, może właśnie tego potrzebuje.
niech trochę będzie zazdrosna o Ciebie, na początek zacznij może chowac tel przed nia albo zabieraj go ze sobą nawet do łazienki.. jak to ma jej pomóc.
a na imprezach rób tak samo- olewaj ja i zacznij rozmawiać z koleżankami, niech ona teraz poczuje jak to jest !!

15 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-10-08 16:28:42)

Odp: I co tu robic...

Rozpieścileś żonę ,więc się rozpóściła jak żydowski bicz!
Dwa lata po Ślubie , a twoja żona dalej jak nastolatka ! Z tego co piszesz ,ona cie nie szanuje . Nie rozumiem jak mozna iść na imprezę z mężem i go nie zauważać . Coś mi się wydaje , że jej milość do ciebie wygasła , a jest z tobą bo jej wygonie , ma pieniądze ,imprezy na których zachowuje sie na luzie . Porozmawiaj z żoną , bo małżeństwo nie polega na imprezowaniu . Wydaje mi sie ,iż ona nie wie po co jest małżeństwo . Jej zachowanie wobec ciebie nie jest najzdrowsze . Nikogo nie chcę straszyć , ale jakiś rok może dwa i twoją żona znajdzie sobie kochanka , tłumacząc sie tobie , że wasz związek był strasznie nudny, mimo waszych imprez.

Wszystko ma swoje granice !

16

Odp: I co tu robic...

Imprezy nie sa jedynym problemem, sa jedynie problemem najbardziej jaskrawym i najlatwiejszym do opisania. To ze ona mnie nie szanuje jest oczywiste ale i tak najbardziej tragiczne jest to ze ona uwaza ze jest nieszczesliwa, dlaczego tak uwaza to juz nawet nie bede pisal tak jest to zenujace...
Nie sadze zeby za rok czy dwa znalazla sobie kogos na boku, przyczyna jest prosta, jesli sytuacja radykalnie sie nie zmieni za rok nie bedziemy juz malzenstwem. Juz teraz jestem na granicy i bardzo powaznie sie zastanawiam czy tego raz na zawsze nie przeciac. Wprawdzie gdzies tam tli sie nadzieja ze wszystko sie zmieni ale prawde mowiac to jest chyba bardziej oszukiwanie samego siebie.
Najbardziej zdumiewajace jest to ze ona twierdzi ze sie nie chce rozstawac, ze kocha itd. Cos mi sie jednak wydaje ze mam byc swojego rodzaju poczekalnia do czasu kiedy sie trafi jakas lepsza partia.

17 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-10-08 22:15:00)

Odp: I co tu robic...

No Des masz rację , mi też się tak wydaje że ona sama odejdzie jak znajdzie odpowiedniego faceta . Myslę jednak , że ta chwila szybko nie nadejdzie , twoja zona emocjonalnie nie dojrzała do małżeństwa i jakiegokolwiek dłuższego związku. Nie miałam na mysli ,że ma kochanka , ale że go sobie szuka . Twoja zona to egoistka , ma wszystko i jeszcze śmie twierdzic że jest nieszczęśliwa ? To co powiedzą mężatki po 20 latch małżeństwa , które prócz centrum swojego miasta w dzień nic nie widziały . Jakby kochała , to nie mówiła by że jest nieszczęsliwa , bo miłość daje nam dużo szczęścia . Porozmaiwaj z zoną i zaznacz , że każdy ma powiedziec prawdę. Choć powiem szczerze ,a raczej napiszę , że twoja zona dokładnie sama nie wie czego chce , powodem może być jakieś przeżycie np. z dzieciństwa. Mogła zostac emocjnalnie zraniona i dlatego chce byc adorowana przez facetów, a ty jej zdaniem masz sie na to godzić .

18

Odp: I co tu robic...

des nie podejmuj decyzji w emocjach.Olewaj ją niech poczuje zmianę,ja myślę, że to ja otrzeźwi.
Ponoc dopiero jak cos stracimy czujemy tego brak...

19

Odp: I co tu robic...

Emocje powoli opadaja. Ja juz jestem po prostu cholernie zmeczony cala ta sytuacja. Nie za bardzo widze mozliwosc jakichkolwiek zmian i ogarnia mnie rezygnacja. Co z tego ze teraz bedzie dobrze jak za tydzien, dwa czy miesiac wszystko zacznie sie od poczatku. Poza tym ja nie wierze ze mozna kogos kochac a jednoczesnie kompletnie sie nie liczyc z nim ani z jego zdaniem.
Do tego ona ciagle mowi ze jest nieszczesliwa, ze nie spelniam jej marzen itd itp. Ja naprawde sie staram ale zawsze cos jest nie tak, czegos jest za malo, za duzo albo w zlym miejscu i czasie. Jak dlugo mozna tak zyc..?
Jest jeszcze jedna sprawa, moze to zbyt daleko idacy wniosek ale troche sie obawiam ze ta tzw milosc do mnie wynika tez z wielkiej checi posiadania dziecka. Jakis czas temu sie o nie staralismy ale jakos sie nie udalo (jak sie okazuje nie ma tego zlego...). Teraz starania z przyczyn oczywistych zostaly zarzucone (zreszta jak tu sie starac o dziecko kiedy zona nawet nie chce sie z toba calowac). I tak sobi czasem mysle ze moze mam jeszcze jedna misje do spelnienia, do tego jestem potrzebny a jak juz sie to stanie to bede juz zupelnie zbedny i bye. Ale zeby tak sie stalo to teraz trzeba urzadzic male przedstawienie pod tytulem "kocham". Poza tym tak co do zasady moja zona od dlugiego czasu w ogole nie chciala sie mna kochac a kiedy nadchodzily te dni ze byla szansa na ciaze natychmiast kochac sie chciala, tyle tylko ze wygladalo to niestety bardziej jak machinalne produkowanie dzieci bo z "kochaniem sie" nie mialo zbyt wiele wspolnego.
Daje to wszystko wiele do myslenia a nasuwajace sie wnioski nie sa zbyt optymistyczne.

20

Odp: I co tu robic...

Najgorsze chyba jednak jest to ze zaczynam tracic szacunek do samego siebie ze pozwalam zeby ktos mnie w ten sposob traktowal.
Nie moge robic z siebie posmiewiska i dlatego jak wspomnialem wczesniej jestem na granicy podjecia decyzji o rozwodzie.

21

Odp: I co tu robic...

des ,a może separacja?Na rozwód zawsze przyjdzie czas,odpocznijcie od siebie,przeczekajcie.
Jeżeli w trakcie separacji nic sie nie zmieni ...nie zrobi ona żadnego kroku...masz prawnie łatwiejszy rozwód-sorki ,ale jedyne pocieszenie w tej sytuacji.Dlaczego przeważnie tak bywa,że jednej stronie zależy bardziej?Smutne...

22

Odp: I co tu robic...

Odgrzewam posta...jednak rozwod. I to moja zona zlozyla pozew. Nie bede sie teraz na ten temat rozpisywal ale powiem wam jedno, nikomu nie zycze takiej sytuacji ani nie zycze tego zeby uslyszal to co uslyszalem ja. Oczywiscie zdawalem sobie sprawe z tego ze taki stan sie mocno przezywa ale pojecia nie mialem ze to rozstanie tak we mnie uderzy. Od miesiaca chodze dwa razy w tygodniu do psychologa zeby jakos w ogole moc funkcjonowac, paranoja. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywaly na to ze bedzie taki wlasnie final, to w jaki sposob bylem traktowany bardzo mnie bolalo ale okazalo sie ze nie mozna sie przygotowac, a emocje ktore sie pojawily po prostu mnie wykonczyly i nadal wykanczaja.

23 Ostatnio edytowany przez coco59 (2010-03-25 19:56:22)

Odp: I co tu robic...

Des..Czy jest gwarancja na to ze ona majac innego mezczyzne..bedzie sie zachowywac inaczej..
Nie,ty pozwoliles sobie na takie zachowanie,nie w pelnym tego slowa znaczeniu..byc moze trafi na to co chce..
Ale to juz nie bedzie twoje zmartwienie,ale pomysl sam Co bys sadzil o takiej kobiecie w takim wykonaniu..
W stosunku do Ciebie, ja mysle ze kobiety lubia byc zdobywane i narzucanie sie swoja osoba..
Mija sie z celem.Dobrze ze tak to sie skonczylo..Nie zamartwiaj sie,ciagnij ta terapie ,bo to Ci
Pomoze ,a do tego Cie pociesze ze napewno spotkasz kobiete swojego zycia..Tego Ci zycze z calego serca,


              POZDRAWIAM CIEPLUTKO!!!!
Des to forum jest dla wszystkich ,ktorzy tego potrzebuja,wiec czuj sie tu  swobodnie
I pisz co Cie trapi,ale koniecznie to wesole...:):):):)

24

Odp: I co tu robic...

Des, być może to najlepsze co mogło Cię spotkać i kiedyś będziesz szczęśliwy, że tak się stało... Ten związek Cię wykańczał. Teraz czeka Cię trudny okres, ale poboli i przestanie. I będziesz mógł cieszyć się życiem u boku kogoś, kto na Ciebie zasługuje i Cię doceni. I tego Ci życzę...

25 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-03-26 15:29:18)

Odp: I co tu robic...

Koniec, jest początkiem czegoś nowego, LEPSZEGO... i tego się trzymaj !!!

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024