Wiem, że tematów dotyczących pierwszych randek parę było na forum a jeszcze więcej mogę znaleźć w internecie "by google". Wszystkie one w zasadzie jednak odnoszą się do sytuacji w której zapraszasz nowo poznaną osobę, czyli w zasadzie się nie znacie.
Moja sytuacja przedstawia się następująco. Jestem introwertykiem, dość skrajnym przypadkiem, dodatkowo cechuje się osobowością schizoidalną (w necie bez problemu możecie przeczytać co to takiego). Efekt jest taki, że zbliżam się do 30 i do tej pory moje bliższe kontakty z płcią przeciwną nie istnieją. Nie miałem nigdy dziewczyny, nie byłem nawet na 1 randce, trzymanie za ręce/obejmowanie/całowanie to abstrakcja. Z domu w zasadzie wychodzę jedynie do pracy oraz aby pograć z paroma znajomymi w piłkę 2-3 razy w tygodniu. Mimo, iż w zasadzie już jakiś czas temu pogodziłem się z tym stanem rzeczy oraz przygotowałem mentalnie do pozostania wiecznym kawalerem (a przynajmniej tak mi się wydawało) to jednak co jakiś czas pojawiają się u mnie wątpliwości (albo raczej niespełnione pragnienia ...) na zasadzie: "to nie jest normalne". Nie będę przedstawiał całego swojego profilu psychologicznego oraz historii gdyż nie o tym jest temat, tak tylko musiałem nakreślić Wam sytuację (no chyba, że ktoś będzie zainteresowany).
Ostatnio pojawiła się u mnie myśl aby jednak spróbować poszukać drugiej połówki. Chciałbym spróbować zaprosić koleżankę z pracy na randkę. Na chwilę obecną w zasadzie i tak niemożliwe jest abym zaprosił kogoś mi obcego. Nawet w pracy z koleżankami zacząłem się czuć w miarę pewnie dopiero po 1-1,5 roku wspólnej pracy. Dopiero wówczas "odblokowałem" się na tyle, że mogłem z nimi normalnie porozmawiać, pożartować, może odrobinkę bardzo niewinnie poflirtować (poza zwykłymi niezobowiązującymi rozmowami o pracy pogodzie itp.). Jednak tu pojawia się problem. Gdzie ? Jak ? Kiedy ? O czym rozmawiać ? Jak się potem zachować w pracy ? (budżetówka więc szefostwo nie ma nic do gadania, zresztą to na tyle duża "firma", że romanse/pary/małżeństwa między współpracownikami są czymś normalnym) Co dalej ? Kiedy drugie spotkanie ? Gdzie ? Jak ?
Dla mnie osobiście to czarna magia. Wiem, że tego typu spraw nie da się zaplanować, że to powinno iść swoim własnym torem. Jednak taki już jestem, że muszę mieć sobie wszystko zaplanowane (mimo iż zdaję sobie sprawę i jestem przygotowany na to, że wszystkie plany mogą wziąć w łeb), po prostu lepiej się wówczas czuję i nie stresuję się tak. Lubię mieć sprawy pod kontrolą.