Witam
Jestem pierwszy raz na tym forum i w zasadzie w ostatnim miesiącu znalazłam się dziwnej sytuacji na której nie znam odpowiedzi...
2 lata temu rozstałam się po 8 latach związku generalnie mój ex szybko znalazł sobie pocieszenie w mojej ex przyjaciółce mają dziecko i udają szczęśliwych - urbanlegend...
ja te 2 lata hmmm... postawiłam na rozwój własny, mam świetnie płatną pracę i milion zwariowanych pomysłów, kiedy jak nie teraz spróbować wszystkiego po raz pierwszy. Dałam upust w wielu kwestiach... ten czas to również uodpornienia się na mężczyzn? założyłam pancerz w którym było mi mega wygodnie... przygody bez zobowiązań, bez uczucia. Ogólnie po tym jak zostałam potraktowana przez mojego ex przyjęłam teorię, że faceci nie umieją kochać, co moi "koledzy" dumnie pozwalali podtrzymywać moją teorię.
Rok temu poznałam faceta w moim wieku, który hmmm... jest artystą (poza pracą z artysty nie ma nic), zaczął zapraszać mnie na swoje przedsięwzięcia. Miły kolega, w ogóle mi się nie podobał (był w związku -wtedy dla mnie facet nie ma walorów sexualnych) i tak od imprezy do imprezy zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Oboje po przejściach(w tym samym czasie zakończyliśmy nasze "wielkie miłoście") tylko,że on poszedł totalną imprezę i nic nie znaczące związki, ja w poznanie samej siebie i nic nieznaczące przygody.
Na urodzinach naszego wspólnego kolegi coś w nas pękło i mnie pocałował. Oczywiście z powodów moralnych nie pozwoliłam na ciąg dalszy (miał 5 miesięczny związek), teraz wiem, że zawsze mu się podobałam ale myślał, że nie ma u mnie szans.
Po 3 tygodniach od zdarzenia rozstał się z nią, a że niedługo potem były moje urodziny "oddał mi się w prezencie". Szybko też wyznał mi miłość. Byłam z początku bardzo ostrożna bo sama do końca nie byłam pewna, czy mu zaufać co z resztą doskonale wiedział. Ale parł do przodu, a co najdziwniejsze za słowami szły czyny, chciał szybko poznać moich rodziców (nie napierałam wręcz oponowałam te zapędy), szybko poznałam jego rodziców. Mówił mi o 2 dzieci i kłócił się, ze mną o ślub kościelny (ja chciałam cywilny). Przez 4 miesiące związku pokłóciliśmy się raz... Zawsze szanowaliśmy swoje zdanie. Do rozstania doszło z dnia na dzień:
W piątek wstał o 6 (miał dzień wolny) aby zrobić mi śniadanie (zapewniał,że tak będzie zawsze oczywiście brałam na to poprawkę) w niedziele zrobił mi awanturę o nic i się rozstał. Dla mnie wielka tajemnica... Co się mogło wydarzyć, kiedy spotkaliśmy się na piwie na zerwanie mówił mi że pomylił wielką przyjaźń z miłością (a iskrzyło w łóżku zawsze), że nigdy nie miał tyle wolności co przy mnie (nigdy nie robiłam mu pretensji o męskie spotkania zwłaszcza, że połowa z facetów to też moi koledzy więc zawsze było mi wiadomo, co tam się działo ;P), że jestem jedną w niewielu kobiet które wiedzą co to mózg (przynajmniej z niewieloma takimi się spotkał) czyli żaden konkretny powód. Parę dni potem przyszedł do mnie do mieszkanie zabrać swoje rzeczy z zakupami bo chce ugotować mi obiad połowę rzeczy nie wziął mimo iż mówiłam gdzie leżą. Z minuty na minutę widziałam, jak się łamał w postanowieniu rozstania bo zaczął się przytulać, całować mnie po twarzy aż w końcu uciekł jakby bał się, że pęknie. Teraz wyjechał na 2 tyg w rodzinne strony i ślad o nim zaginął. Zostawiając mnie z jego połową garderoby, plakatem na ścianie przez który tak naprawdę zaczeliśmy się lubić i jego samochodem pod moim blokiem (wyjechał pociągiem) oraz zapowiedziął, że jak wróci przyjdzie upiec mi ciasto (miał zapędy na chęć posiadania "normalnego" domu) i na wódkę.
o co tu może chodzić???????????