Witam
Od jakiegoś czasu jesteśmy blisko z chłopakiem uprawiając seks oralny , petting ale bez klasycznego seksu. Początkowo było wspaniale , oboje odczuwaliśmy z tego ogromną przyjemność
. Mogliśmy to robić często , zawsze nas do siebie ciągnęło. Jak tylko zostawaliśmy sami już zaczynało mi się robić gorąco , czułam motylki w brzuchu i ogromną chęć by mnie dotykał . Podczas zbliżeń miałam ciarki na placach , byłam wilgotna nawet baaardzooo i prawie za każdym razem miałam orgazm. Bardzo go kocham , nie mogę żyć bez niego a on beze mnie. Co się zmieniło? Zmieniło się to , że przestaje odczuwać przyjemność z naszej bliskości, nie ma tego co kiedyś. Spotykamy się co tydzień lub 2 na weekendy . Zaczęłam się masturbować , sama nie wiem jak to możliwe skoro mam u boku tak wspaniałego faceta. Nasza gra wstępna jest dość długa, do niczego się nie spieszymy ,czuję się przy nim bezpieczna , kochana i bardzo mu ufam. Jednak jak się spotykamy nie mam ochoty na bliskość , ale jeśli do niej dochodzi on się bardzo stara , nic mu nie mogę zarzucić ale ja się męczę . Po jakimś czasie czuje , że mam dość , odczuwam ból po pieszczotach , nie doprowadza mnie już do orgazmu a jeśli już to bardzo rzadko, nie jestem wilgotna jak kiedyś,czasem mam ochotę płakać ,że nie wychodzi. On zaś jest w pełni zaspokojony , jest zadowolony czasem potrafi krzyczeć z rozkoszy ale załamuje się , że nie jest wstanie zaspokoić moich potrzeb , że nie czuję się tak wspaniale jak kiedyś. Chcemy coś zmienić , nauczyć się siebie , poznać swoje ciała i nasze reakcje. Nie bardzo jednak wiemy w czym tkwi błąd i co mamy zrobić by było jak dawniej. Na pewno nie zrezygnujemy z siebie bo za bardzo się kochamy i planujemy wspólną przyszłość
. Dodam też , mój chłopak jest przystojny i bardzo mi się podoba a ja jemu. Więc w tej kwestii nie ma problemu. Proszę o pomoc.
1 2014-09-01 15:01:07 Ostatnio edytowany przez Nadzieja89 (2014-09-01 15:34:44)
Kochana, ja po dwóch latach małżeństwa mam podobnie, wolę masturbację. Mężowi też się nie chce, i tak raz na miesiąc, jak sobie wypijemy, to "coś" jest, ale na trzeźwo już nie ma szans....
3 2014-09-01 16:58:14 Ostatnio edytowany przez Nadzieja89 (2014-09-01 17:01:17)
Kochana, ja po dwóch latach małżeństwa mam podobnie, wolę masturbację. Mężowi też się nie chce, i tak raz na miesiąc, jak sobie wypijemy, to "coś" jest, ale na trzeźwo już nie ma szans....
Nie jesteśmy ze sobą jeszcze tak długo
. Dopiero od 8 miesięcy. Tak na prawdę zaczynamy dopiero a już są problemy
. Bardzo lubię bliskość z nim a po dłuższej rozłące on inicjuje coś to zgadzam się , chce tego , jednak ciągle kończy się tym , że on jest spełniony , zadowolony a ja obolała i zła. Staramy się oboje a nie wychodzi
. Nie kłócimy się o to bo wierzymy , że się nauczymy siebie i czasem musi minąć dużo czasu zanim będą efekty ale takie rozczarowanie zostaje:/ . Nic nie jest na siłę chcę tego bardzooo zarówno jak i On , czasami nie mogę się doczekać kiedy będziemy razem. Jest delikatny , czuły , odpowiedzialny ale nie mogę jakoś poczuć tej rozkoszy jak na początku
. Trochę się obawiam , że nie jesteśmy ze sobą bardzo długo a już coś nie tak...
Zacznijcie uprawiać normalny stosunek, co was blokuje? Może to wam da pełną przyjemność, i w trakcie sensu będziecie uczyć się siebie jak i zarówno tego jak się zaspokajać.
Zacznijcie uprawiać normalny stosunek, co was blokuje? Może to wam da pełną przyjemność, i w trakcie sensu będziecie uczyć się siebie jak i zarówno tego jak się zaspokajać.
Nic nas nie blokuje. Chcemy z tym jeszcze zaczekać , uważamy , że na wszystko jest czas a zwłaszcza na normalny stosunek. Chcemy się poznać , przygotować do tego w jakiś sposób też:)
6 2014-09-01 23:45:48 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-01 23:46:21)
Pożądanie poszło, motylki odleciały i juz rozdrażnienie? ![]()
Z reszta jak domyslasz sie, ze to problem z masturbacją to skoncz z nią i sprawdź co będzie wtedy. Najpierw sie eliminuje przyczyny, których sie domyślamy. Dodatkowo mowisz, ze trochę histeryzujesz, czyli - pewnie blokujesz sie psychicznie (a kobieca przyjemność, orgazm - zaczyna sie w głowie), ale to musiałabyś lepiej znać siebie, by wybadać gdzie zaczął się problem. Reszta to wróżenie z fusów. Mialas tez problemy z okresem, hormonami (tabletki?). Wiele spraw na to libido wpływa (tylko pytanie czy tu chodzi o konkretnego chłopaka, czy ogólnie nie masz ochoty, przyjemności). Początkowe emocje opadły, wiec moze trzeba silniejszych bodźców. No ale jak kompletnie nie masz ochoty na jego dotyk to troche jak stare malzenstwo juz i szybko to wszystko padło. Jesli odczuwasz przyjemnosc z masturbacji, to wydaje mi sie mozg Ci sie przełączył na to, ze kojarzy Ci sie to z lepszymi doznaniami niż z chłopakiem... ale jak mowie, to czyste strzały.
Z reszta jak domyslasz sie, ze to problem z masturbacją to skoncz z nią i sprawdź co będzie wtedy. Najpierw sie eliminuje przyczyny, których sie domyślamy.
Jak dla mnie masturbacja to nie przyczyna. Masturbacja musi z czegoś wynikać i to jest ta właśnie przyczyna. Wg. mnie koleżanka za bardzo skupia się na technicznych aspektach zbliżeń np. że musi być bardzo mokra, co pewnie daje jej masturbacja. Masturbacja sama w sobie daje jej komfort pełnego zadowolenia, ale niestety oddala od zbliżeń z innym człowiekiem.
Pożądanie poszło, motylki odleciały i juz rozdrażnienie?
Z reszta jak domyslasz sie, ze to problem z masturbacją to skoncz z nią i sprawdź co będzie wtedy. Najpierw sie eliminuje przyczyny, których sie domyślamy. Dodatkowo mowisz, ze trochę histeryzujesz, czyli - pewnie blokujesz sie psychicznie (a kobieca przyjemność, orgazm - zaczyna sie w głowie), ale to musiałabyś lepiej znać siebie, by wybadać gdzie zaczął się problem. Reszta to wróżenie z fusów. Mialas tez problemy z okresem, hormonami (tabletki?). Wiele spraw na to libido wpływa (tylko pytanie czy tu chodzi o konkretnego chłopaka, czy ogólnie nie masz ochoty, przyjemności). Początkowe emocje opadły, wiec moze trzeba silniejszych bodźców. No ale jak kompletnie nie masz ochoty na jego dotyk to troche jak stare malzenstwo juz i szybko to wszystko padło. Jesli odczuwasz przyjemnosc z masturbacji, to wydaje mi sie mozg Ci sie przełączył na to, ze kojarzy Ci sie to z lepszymi doznaniami niż z chłopakiem... ale jak mowie, to czyste strzały.
W odpowiedzi na pytania
... Problemy z okresem? Mam go dość regularnie ale nie czuję się najlepiej , silne bóle brzucha , pleców i piersi czasami są bardzo uciążliwe. Kiedyś miałam niedoczynność tarczycy i brałam leki , teraz jest ona wyleczona więc nic oprócz przeciwbólowych tabletek od czasu do czasu gdy trzeba nie biorę. Co do masturbacji , sama nie wiem. Kiedyś by mi ona zupełnie nie przyszła do głowy. Stało się to kiedy nie widzieliśmy się z chłopakiem ponad 2 tyg i jakoś nie wytrzymałam. Później to dla mnie trochę szok był , wyrzuty sumienia się pojawiły bo przecież mam kochanego mężczyznę u boku czułam się spełniona a tutaj coś zawiodło w tej sprawie. Jeśli chodzi o libido to nie znaczy , że ja wgl nie mam ochoty na bliskość bo mam i to dość dużą. Może problem tkwi też w tym , że chłopak uważa , że im dłuższa gra wstępna tym lepiej? . Wiadomo , że seks to nie sport , nie ma się po co spieszyć ale ja czasami po prostu mam dość , chce mi się spać , czuje się zirytowana , zła i mnie jego dotyk po prostu zaczyna męczyć
. On uważa , że jest dobrze , że się stara a ja mam dość . Wtedy nawet jego delikatny dotyk powoduje u mnie ból
. A jeśli chodzi o histeryzowanie to prawda , jestem trochę przewrażliwiona . Może za bardzo chcę żeby wszystko było jak najlepiej ? żeby nie zawieść w niczym siebie ani jego ? ![]()
thepass napisał/a:Z reszta jak domyslasz sie, ze to problem z masturbacją to skoncz z nią i sprawdź co będzie wtedy. Najpierw sie eliminuje przyczyny, których sie domyślamy.
Jak dla mnie masturbacja to nie przyczyna. Masturbacja musi z czegoś wynikać i to jest ta właśnie przyczyna. Wg. mnie koleżanka za bardzo skupia się na technicznych aspektach zbliżeń np. że musi być bardzo mokra, co pewnie daje jej masturbacja. Masturbacja sama w sobie daje jej komfort pełnego zadowolenia, ale niestety oddala od zbliżeń z innym człowiekiem.
Jeśli o masturbację chodzi to wcześniej tego nie robiłam , nawet przez myśl mi ona nie przeszła. Czułam się szczęśliwa i spełniona w związku a pierwszy raz kiedy się to stało to po dłuższym nie widzeniu się z chłopakiem . Nie zdarza się to wiele razy , może jakoś raz na dzień czasami wcale ale jakoś nie umiem sobie z tym poradzić bo odczuwam taką potrzebę. Chciałabym z tym skończyć żeby w przyszłości nie mieć w związku problemów. Zaczynam panikować , że to może przez to nam nie wychodzi
.
Nadziejo... musisz uświadomić sobie, co TOBIE sprawia przyjemność i czego chcesz. Konkretnie Ty.
Nie wstydź się nazywać, oczekiwać i mówić. Próbuj.
Myślę, ze gdzieś masz lęk w sobie, bo chciałabyś a nie wychodzi tak, jak oczekujesz i Ty i Twój chłopak.
Spróbuj Ty nim pokierować... jeśli masz ochotę na krótszą grę wstępną (nigdzie nie jest powiedziane, że musi trwać ileś konkretnie) - powiedz to mu, pokieruj nim - jego ręką, językiem, pomóż mu rozpalać Ciebie. On też poznaje Twoje ciało - jeśli mu nie powiesz co i jak może wyciągnąć błędne wnioski.
Nie wstydź swoich pragnień, nazywaj je... seks to połączenie, wspólny kierunek, wspólna przyjemność.
I nie stawiaj sobie żadnych wymagań... niech Twoje pragnienia same Cię prowadzą
I nie stawiaj sobie żadnych wymagań... niech Twoje pragnienia same Cię prowadzą
Pragnienia wyprowadzą ją na zyciowe manowce.
Z resztą Autorka dzieki dyskomfortowi jaki odczuwa już wie, że coś idzie w złym kierunku. Umiejetnosc kierowania swoim życiem, to dopiero przyjemnosc. ![]()
12 2014-09-02 14:11:08 Ostatnio edytowany przez Nadzieja89 (2014-09-02 14:14:15)
Nadziejo... musisz uświadomić sobie, co TOBIE sprawia przyjemność i czego chcesz. Konkretnie Ty.
Nie wstydź się nazywać, oczekiwać i mówić. Próbuj.
Myślę, ze gdzieś masz lęk w sobie, bo chciałabyś a nie wychodzi tak, jak oczekujesz i Ty i Twój chłopak.
Spróbuj Ty nim pokierować... jeśli masz ochotę na krótszą grę wstępną (nigdzie nie jest powiedziane, że musi trwać ileś konkretnie) - powiedz to mu, pokieruj nim - jego ręką, językiem, pomóż mu rozpalać Ciebie. On też poznaje Twoje ciało - jeśli mu nie powiesz co i jak może wyciągnąć błędne wnioski.
Nie wstydź swoich pragnień, nazywaj je... seks to połączenie, wspólny kierunek, wspólna przyjemność.
I nie stawiaj sobie żadnych wymagań... niech Twoje pragnienia same Cię prowadzą
Tu też mam problem
. Rozmawiamy o wszystkim dość otwarcie o wszystkim w tym i o seksie. Jeśli jesteśmy blisko to już nie które sprawy mnie krępują nie jestem tak otwarta. Jak jestem rozpalona , pobudzona nie czuje skrępowania przy nim , jakiegoś zażenowania sytuacją i pozwalam sobie i jemu na więcej . Innym zaś razem czuję się jak bezbronne dziecko , mam ciarki na plecach , zakrywam się , panikuję , nie umiem racjonalnie myśleć i nie zgadzam się na wiele rzeczy czasami mam łzy w oczach. Wiadomo nic nie zrobię wbrew sobie ani chłopak nie naciska tylko przytula mnie , mówi , ze nic się nie stało , że wszystko w porządku ...Innym zaś razem chłopak mnie nie poznaje ani ja siebie
. Raz nawet zaczął mówić do mnie moja lwico
.
13 2014-09-02 14:12:53 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-09-02 14:16:43)
Zdradzę Ci tajemnice Filipie
... trochę spontanu w seksie to dopiero przyjemność ![]()
Pozwól i sobie na odrobinę luzu ![]()
Innym zaś razem czuję się jak bezbronne dziecko , mam ciarki na plecach ,
Czy wtedy masz w ogóle ochotę na seks? Może problem w tym, ze wtedy po prostu nie chcesz?
14 2014-09-02 14:18:18 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-02 14:31:12)
No błagam. Czy kobieta to nie duże dziecko? 20 lat!
Dla mnie to jest strzelenie focha na brak orgazmu... od razu zmiana emocji na te negatywne "wychodze i nie wiem kiedy wróce".
Ok, chodzi o to, że nie ma spodziewanego efektu (przyjemnosc), wiec następuje rozdrażnienie, zmęczenie.
Mezczyzna moze sie "wstrzelić" w schemat i dogodzić, ale to jest szczęśliwy traf. Kobieta musi siebie rozpracować, wyluzować. Nie skupiac sie na finale, ale na tym co jest, moze nawet na półśrodkach. A jak nie to silniejsze bodźce... tylko mozna z gory zalozyc, ze i te silniejsze sie znudzą i nie dadzą satysfakcji.
Taki jest mechanizm. 'nie wiem co sie dzieje, jest zle, odczuwam zniechęcenie, nie chce'. Czemu nie chce? "nie wiem".
To wygląda jak foch, choc miałem na celu bardziej zażartować skojarzeniem ;p ale wytłumaczyć o co chodzi, o tą zmiane emocji.
15 2014-09-02 14:25:08 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-09-02 14:43:25)
Przesadzasz tym razem...wszędzie widzisz fochy
Dobra, rozumiem tok myślenia. Ale jeśli nie wie, czy nie lepiej spróbować poszukać w tym siebie? Znaleźć i określić to co sprawia przyjemność? Ale co ja tam wiem... nie mój target wiekowy ![]()
Zdradzę Ci tajemnice Filipie
... trochę spontanu w seksie to dopiero przyjemność
Pozwól i sobie na odrobinę luzuInnym zaś razem czuję się jak bezbronne dziecko , mam ciarki na plecach ,
Czy wtedy masz w ogóle ochotę na seks? Może problem w tym, ze wtedy po prostu nie chcesz?
Chcę a się boję
i z jednej strony wiem , że mu ufam , że go kocham , że nie zrobi mi krzywdy , nie zrobi niczego czego bym nie chciała a czuje , że panikuję
.
Ale czego się boisz, bo się pogubiłam?
Wcześniej się nie bałaś a teraz panikujesz?
No błagam. Czy kobieta to nie duże dziecko? 20 lat!
Dla mnie to jest strzelenie focha na brak orgazmu... od razu zmiana emocji na te negatywne "wychodze i nie wiem kiedy wróce".Ok, chodzi o to, że nie ma spodziewanego efektu (przyjemnosc), wiec następuje rozdrażnienie, zmęczenie.
Mezczyzna moze sie "wstrzelić" w schemat i dogodzić, ale to jest szczęśliwy traf. Kobieta musi siebie rozpracować, wyluzować. Nie skupiac sie na finale, ale na tym co jest, moze nawet na półśrodkach. A jak nie to silniejsze bodźce... tylko mozna z gory zalozyc, ze i te silniejsze sie znudzą i nie dadzą satysfakcji.Taki jest mechanizm. 'nie wiem co sie dzieje, jest zle, odczuwam zniechęcenie, nie chce'. Czemu nie chce? "nie wiem".
To wygląda jak foch, choc miałem na celu bardziej zażartować skojarzeniem ;p ale wytłumaczyć o co chodzi, o tą zmiane emocji.
Właśnie brawo ! coś w tym stylu niestety
. Z tym , że nie focham się na chłopaka, nie robię wyrzutów jemu a bardziej zamykam się w sobie , czuję jakąś wewnętrzną pustkę , złość. Jeśli zaś jest dobrze oboje odczuwamy przyjemność jestem szczęśliwa. Tylko jak to wszystko zmienić ? Żyć chwilą , wyluzować ? Czy raczej znów porozmawiać z chłopakiem ? Uczyć go co sprawia mi przyjemność ? Raz pamiętam próbowałam nim kierować bo sam chciał ale zupełnie mu to nie wychodziło i poczuł się zrezygnowany
.
Ale czego się boisz, bo się pogubiłam?
Wcześniej się nie bałaś a teraz panikujesz?
Mój chłopak jest pierwszym partnerem jeśli chodzi o seks. Na samym początku przy poznawaniu się był strach , panika . Kiedy mu zaufałam , poczułam się z nim wspaniale wszystko się układało , byliśmy szczęśliwi. Poznawaliśmy się i pozwalaliśmy sobie na więcej rzeczy. Tak jak mówiłam seks oralny , petting , palcówka i tak uczyliśmy się siebie. Teraz czuję się jakbym wracała do tych pierwszych bliższych kontaktów i panikowała .
20 2014-09-02 14:49:46 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-02 14:52:22)
Bym powiedział tak. Po trupach do celu. Nie rezygnować łatwo, a próbować dalej nakierowywać. Tyle, że jesli nie umiesz kierowac to też wpadniecie w rów... w sensie nie dojedziecie do celu. Raczej tu duzo od samego charakteru zależy, a to trzeba nawet własne mysli nakierowac na szukanie plusów, pozytywów. Tego, że nic byc nie musi, że to nie mus. Że cos jest nie tak. Czemu kobiety mocno zakochane mają łatwiejszą szanse na osiagniecie orgazmu, przyjemnosci? Bo czują się błogo w tym stanie, same w sobie. Bo masz wtedy nastawienie pozytywne i cieszysz się tym co masz niezależnie od efektu koncowego. Więź jest ważna, mowisz, ze macie. Problem wg mnie jest tylko w tym Twoim 'spinaniu'.
Z reszta jesli wracacie do początku to z czym wtedy był problem? Piszesz o zaufaniu. To teraz nie masz do niego? Zmieniło sie cos?
21 2014-09-02 14:55:48 Ostatnio edytowany przez Nadzieja89 (2014-09-02 15:13:24)
Bym powiedział tak. Po trupach do celu. Nie rezygnować łatwo, a próbować dalej nakierowywać. Tyle, że jesli nie umiesz kierowac to też wpadniecie w rów... w sensie nie dojedziecie do celu. Raczej tu duzo od samego charakteru zależy, a to trzeba nawet własne mysli nakierowac na szukanie plusów, pozytywów. Tego, że nic byc nie musi, że to nie mus. Że cos jest nie tak. Czemu kobiety mocno zakochane mają łatwiejszą szanse na osiagniecie orgazmu, przyjemnosci? Bo czują się błogo w tym stanie, same w sobie. Bo masz wtedy nastawienie pozytywne i cieszysz się tym co masz niezależnie od efektu koncowego. Więź jest ważna, mowisz, ze macie. Problem wg mnie jest tylko w tym Twoim 'spinaniu'.
Kochamy się nad życie , więź jest bardzo mocna. Chłopak nie robi mi wyrzutów , nie złości się , nie próbuje mnie na siłę zmieniać. Sama chcę coś zmienić dla nas by było nam lepiej. Nawet jak się dowiedział o masturbacji a wstydziłam się ogromnie , bałam się , że to coś między nami zmieni to powiedział , że mnie kocha i wierzy , że to minie , że to przejściowe i spowodowane tym , że tęsknie za Nim. Chciałabym to zostawić , ale brak mi silnej woli
. Tak często bywam spięta... Z klasycznym seksem też obiecaliśmy sobie czekać i ciągle się boję , że się zapomnimy , że stanie się coś na co nie jesteśmy przygotowani. Wiem , że racjonalnie myśli , że nie posunie się dalej ale z natury mam takie wewnętrzne ADHD takie roztrzepanie i to czasami gubi
.
A jeśli o zaufanie chodzi to nic się nie zmieniło. Ale na początku znajomości byłam ogromnie nie śmiała , wycofana , strachliwa i czasem jeśli w łóżku coś nie wychodzi czuję się znów jak wtedy. Taka bezradna... Miałam kompleksy
Największym były bardzo małe piersi. Dzięki niemu myślałam , że się tego pozbyłąm , chodzę z podniesioną głową , dużo się uśmiecham , jestem odważna i wreszcie patrzyłam na siebie nie jako na wysoką, szczupłą i płaską dziewczynę ale jak na zgrabną kobietę . Czasem jednak jak się spinam to wraca , widać to po tym , że zakrywam się by nie widział moich piersi mimo , że mówi że są piękne. Ale ja jak ja wiem swoje :< Chcę coś zmienić a nie mogę. Z natury jestem człowiekiem , który chce pomagać innym i to robi . Zaś jeśli ja mam problem szukam rozwiązania, pytam , próbuję coś zmienić żeby mi i innym wokół żyło się lepiej. Czasem szukam potwierdzenia u innych. Wiele osób mi mówi , że im pomogłam , dziękują a sobie nie umiem. Może panikuję czasami przesadzam ale chcę coś zmienić w sobie między nami , żeby już teraz i w późniejszym czasie było nam dobrze ze sobą
. Chciałabym żeby ta miłość jaka jest teraz między nami zawsze trwała. Wiem , że miłość to nie tylko seks ale póki co na razie między nami nie ma innych kłopotów jesteśmy szczęśliwi. Chcę żeby ta bliskość nas łączyła a nie odpychała. Żebyśmy ciągle na siebie czekali i pragnęli tego a nie od tego uciekali albo szukali czegoś innego:).
Można przewidzieć, że jak wam nie wyjdzie w jakikolwiek sposób (także w seksie tradycyjnym) to i tak weźmiesz winę na siebie. Jak mowisz, masz dobrego chłopaka, który utwierdza Cie że jest w porządku, próbuje nawet zwalczyć Twoje kompleksy. Dlatego jesli dążyć to do wyluzowania, bo masz czego potrzebujesz, tylko nie wiesz jak osiągnąć dokładnie co byś chciała. Masz tak naprawde dużo problemów ze sobą i to może sie dobijać na tych najwazniejszych sferach. Jak masz złe myśli to one sie spełnią, ale te złe myśli są najczęściej wynikiem podświadomej reakcji na zagrożenie. To zagrożenie jednak nie jest prawdziwe. Mozesz sobie pozwolic na wszystko, nawet na to, ze mozesz nic nie czuć. I też źle nie będzie. Tylko żebyś nie zaczęła udawać, bo w koncu przeglądasz sie w oczach innych, ale to nie rozwiązuje problemu. Jezeli on jest zrezygnowany to nadal nic sie nie dzieje tak naprawde. Nie jest to zagrożenie. Nadal mozecie próbować, szukać i nie musi za kazdym razem "trząść sie ziemia". Jesteś akceptowana z każdą reakcją i z każdym wynikiem. Przynajmniej tak jak czytam;) Dlatego nie ma obaw, nie ma musu, można kombinować, można robić co sie chce spontanicznie. Ba, nawet urwać przyjemność w połowie i tym nakręcić się na kolejną dawke. Wiecej luzu, mniej przejmowania i bedzie dobrze.
Można przewidzieć, że jak wam nie wyjdzie w jakikolwiek sposób (także w seksie tradycyjnym) to i tak weźmiesz winę na siebie. Jak mowisz, masz dobrego chłopaka, który utwierdza Cie że jest w porządku, próbuje nawet zwalczyć Twoje kompleksy. Dlatego jesli dążyć to do wyluzowania, bo masz czego potrzebujesz, tylko nie wiesz jak osiągnąć dokładnie co byś chciała. Masz tak naprawde dużo problemów ze sobą i to może sie dobijać na tych najwazniejszych sferach. Jak masz złe myśli to one sie spełnią, ale te złe myśli są najczęściej wynikiem podświadomej reakcji na zagrożenie. To zagrożenie jednak nie jest prawdziwe. Mozesz sobie pozwolic na wszystko, nawet na to, ze mozesz nic nie czuć. I też źle nie będzie. Tylko żebyś nie zaczęła udawać, bo w koncu przeglądasz sie w oczach innych, ale to nie rozwiązuje problemu. Jezeli on jest zrezygnowany to nadal nic sie nie dzieje tak naprawde. Nie jest to zagrożenie. Nadal mozecie próbować, szukać i nie musi za kazdym razem "trząść sie ziemia". Jesteś akceptowana z każdą reakcją i z każdym wynikiem. Przynajmniej tak jak czytam;) Dlatego nie ma obaw, nie ma musu, można kombinować, można robić co sie chce spontanicznie. Ba, nawet urwać przyjemność w połowie i tym nakręcić się na kolejną dawke. Wiecej luzu, mniej przejmowania i bedzie dobrze.
Dziękuję bardzo za dobre słowa:)) . Tak czuję się szczęśliwa i akceptowana przez chłopaka i nie chcę tego zaprzepaścić
. Może warto spojrzeć prawdzie w oczy , że moje kompleksy , strach przed niepowodzeniem , brak luzu powoduje, że jest jak jest. Strach mnie bardzo blokuje
. Jednym razem jest super porywamy się na coś później On chce to powtórzyć a ja nieee bo co pomyśli bo jak będzie coś nie tak , bo jak go coś odepchnie? . Czasem nie dociera do mojej małej główki , że będzieee dobrzeeee , że jeśli będzie klapa to i tak mam wsparcie:/ . Muszę walczyć ze swoimi chorymi myślami i czasem je wyłączyć kiedy jesteśmy razem i dać się ponieść chwili nie myśląc jaki będzie finał
. Mam nadzieję , że sobie poradzę
))).