Dzis mija 5 miesiecy odkad zakonczylismy te toksyczna relacje, znajomosc czy nie wiem, jak to nazwac, a ja w dalszym ciagu, gdy go widze, zachowuje sie jak na samym poczatku, kiedy to przy kontaktach z nim, na jego widok drzaly mi dlonie, nogi, a serce bilo jak oszalale. Po prawie pol roku od zakonczenia, widze, nic sie nie zmienilo. Jak zyc? Moje drogie. Jak ja mam wejsc w nowa relacje, zaangazowac sie w cos uczuciowo, jesli jestem psychiczna i wzdycham do kogos, dla kogo prawdopodobnie nic nie znacze. Zdaje sobie sprawe, ze na pewno sa osoby, ktore byly w owiele dluzszych zwiazkach, coz szczerze mowiac, tego zwiazkiem nazwac nie mozna. To ja zabiegalam o niego, staralam sie. A on na to odpowiadal. W zasadzie rowniez byl zainteresowany. Fakty o ktorych mowie aktuanie nie maja znaczenia, ale na samym poczatku dal mi wyraznie do zrozumienia, ze on nie chce zwiazkow, ze zostal zraniony dotkliwie przez kobiete i nie chce przezywac tego ponownie. Ja glupia wierzylam,ze go zmienie.
1 2014-08-26 18:59:11 Ostatnio edytowany przez patata15 (2014-08-26 19:02:06)
2 2014-08-26 19:03:52 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-26 19:04:32)
Wątpię byś była psychiczna. Co najwyżej NADWRAŻLIWA... WIEM, że to co opisujesz zdarza się i "najtwardszym" i po roku a nawet po dwu... pocieszające jest to, że znając własne słabości można z nimi walczyć
może wesprzyj się lekturą dotyczącą mechanizmów obronnych?
Wątpię byś była psychiczna. Co najwyżej NADWRAŻLIWA... WIEM, że to co opisujesz zdarza się i "najtwardszym" i po roku a nawet po dwu... pocieszające jest to, że znając własne słabości można z nimi walczyć
może wesprzyj się lekturą dotyczącą mechanizmów obronnych?
tego , co poczulam do niego nie da sie w ogole wyjasnic racjonalnie, jakie ksiazki, sama siebie nie rozumiem... Do tej pory.
A w jakich okolicznościach go spotykasz? Po co się widujecie?
Kiedy sie widujemy? Zazwyczaj są to spotkania przypadkowe, mieszkamy w okolicy, zatem jest to nieuniknione, choć nieczęste.
6 2014-08-27 23:52:51 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-27 23:54:07)
Dzis mija 5 miesiecy odkad zakonczylismy te toksyczna relacje,.
Skąd wiesz, że to była toksyczna relacja? Pochwała dla Ciebie, że relację nazywasz toksyczną, a nie osobę, to jednak nie pozwala w żaden sposób, bez opisu konkretnych sytuacji, przeanalizować przyczyn.
jestem psychiczna i wzdycham do kogos, dla kogo prawdopodobnie nic nie znacze.
Użyłaś w tym zdaniu ważnego słowa: prawdopodobnie. Otóż, zdarzenia są bardziej lub mniej prawdopodobne. O jakim prawdopodobieństwie piszesz?
Nie mniej ważniejsze jest, jakie były Twoje oczekiwania i jakie znaczenie dla Niego chciałaś mieć. Mówił Ci o swoim zranieniu, więc to wymagało cierpliwości. Być może cały problem nie jest w znaczeniu, ale w procesie, który chciałaś przyspieszyć.
Przeżywane sensacje natury fizjologicznej świadczą o Twoim reagowaniu i typie emocjonalności. Każdy z nas jest psychiczny, dzięki temu mamy przeżycia i świadomość tych przeżyć. Bez tej "psychiczności" nie bylibyśmy zdolni do trwałych uczuć, a co najwyżej do zachowań instynktownych.
Ja glupia wierzylam,ze go zmienie.
Brawo! Twoja wiara dokonała cudu. Udało Ci się Go zmienić.. Możesz teraz zmienić Go na całkowicie kogoś innego. To jest właśnie pełny sukces przy takim założeniu.
Dodam, że to jest założenie fałszywe. Prawdziwe uczucie nie oczekuje zmiany od kogoś, ale powoduje zmianę i przystosowanie siebie.
Jak zyc? Moje drogie. Jak ja mam wejsc w nowa relacje, zaangazowac sie w cos uczuciowo, jesli jestem psychiczna i wzdycham do kogos, dla kogo prawdopodobnie nic nie znacze. Zdaje sobie sprawe, ze na pewno sa osoby, ktore byly w owiele dluzszych zwiazkach, coz szczerze mowiac, tego zwiazkiem nazwac nie mozna.
Nie jesteś psychiczna
Ja przez 2 lata (może bez 1 miesiąca) byłam zauroczona chłopakiem, z którym zamieniłam kilka słów (wtedy nastąpił początek zauroczenia), a później nawet go nie widywałam. Przez cały ten czas żyłam wyobrażeniami i może dlatego tak długo to trwało. Pamiętam, że wtedy też myślałam podobnie do Ciebie
ALE! Potem poznałam mojego obecngo chłopaka i dziś tamtego nawet nie wspominam. (No może czasem
)