polubić - siebie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » polubić - siebie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: polubić - siebie

czyli jak?

i tak po prostu, bez patosu - bez wgłębiania się w przyczyny, bez smutnych historii i genezy.

być może szukam zbyt konkretnych wskazówek bądź drogi na skróty, ale co to oznacza? które ja polubić, gdzie jest to ja? i jeśli go nie ma, to skąd je wytrzasnąć?
a jak już będzie - to co z nim zrobić, żeby lubić?

nie przekonuje mnie afirmowanie się, nie działa sprawianie sobie doczesnych przyjemności - tego mam w nadmiarze. tylko gdzie to lubienie?

bo podejrzewam - że wielu z was siebie polubiło - jak to zrobiliście?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: polubić - siebie

Samo afirmowanie, wypowiadanie pustych słów bez przekonania nic nie da smile.
Ważne jest szczere zaakceptowanie siebie smile. Każdy / każda z nas jest wyjątową osobą, trzeba tylko to dostrzec smile Tak jak każdy ma talent , ale nie każdy go niestety wykorzysta.
Należy skupić się na swoich pozytywnych stronach, popracować nad wadami. Pomyśleć co nam się w życiu udało dokonać , a jakie mamy marzenia smile. Polubienie siebie jest najważniejsze, bez tego nie stworzymy z nikim udanej relacji.

3

Odp: polubić - siebie

ja powoli staram się polubić siebie smile zauważyłam, że kiedyś tak naprawdę mało co siebie lubiłam, mogę nawet powiedzieć, że nienawidziłam. katowałam się głodówkami i niszczyłam swoje ciało, przez to cały czas byłam nieszczęśliwa. przede wszystkim trzeba zaakceptować swoje wady. trzeba zrozumieć swoje głupie zachowania, uświadomić sobie dlaczego tak się zachowuje. nie katować się wyrzutami sumienia - co się stało, to się nie odstanie. jeżeli pojawiają się jakieś natrętne myśli, oddzielić je od siebie, patrzeć na nie tak jakby nie były naszą częścią. bardziej skupiać się na tym, co jest wewnątrz nas niż zewnątrz. odejść od wszystkiego, co nam nie służy. robić to, co się lubi. odnaleźć w sobie "wewnętrzne dziecko" i pocieszać je, kiedy jest zasmucone. medytować.

myślę, że jest wiele sposobów, najlepiej praktykować wszystkie na raz, ale efekt i tak nie będzie widoczny od razu smile tak czy inaczej pokochanie samego siebie to najlepsza rzecz, jaką możemy dla siebie zrobić!

4 Ostatnio edytowany przez AnabellSR (2014-08-20 00:14:45)

Odp: polubić - siebie

Kiedys siebie nie lubilam, ale nagle moje zycie stanelo na glowie. Mnostwo zmian, nowe miejsca, nowe znajomosci, kilka zmian we mnie i nagle, nie wiem skad, spojrzalam w lustro i pomyslalam "hej laska lubie cie za to jaka jestes. Raz mila raz wredna, bywasz slodka i chamska, jestes soba i nie udajesz."
Moze przyczyna jest to ze przestalam tlumic uczucia i zaczelam otwarcie mowic o sobie i o wszystkim co mnie dotyczy. O przeszlosci, bledach, marzeniach, uczuciach. Chyba gdy przestajesz udawac nawet przed soba kogos kim nie jestes zaczynasz lubic i akceptowac prawde o sobie i siebie sama.

5

Odp: polubić - siebie

Samo wypowiadanie pustych frazesów nic nie da.Akceptacja siebie takiego jakim się jest ze wszystkimi wadami i zaletami,wychodzenie do ludzi,rozmowa z nimi.Pozytywne myślenie.

6

Odp: polubić - siebie
a_noli napisał/a:

być może szukam zbyt konkretnych wskazówek bądź drogi na skróty, ale co to oznacza? które ja polubić, gdzie jest to ja? i jeśli go nie ma, to skąd je wytrzasnąć?
a jak już będzie - to co z nim zrobić, żeby lubić?

Lubienie siebie wyraża się najprościej w odpowiedzialności za siebie: dbanie o zdrowie, dbanie o kondycję, dbanie o własne interesy, asertywność, akceptacja siebie, zaufanie do siebie, dbanie o rozwój, schludność, higiena, praktyki duchowe.

Polecam lekturę książek Leo Buscaglia.

7 Ostatnio edytowany przez canufeelit (2014-08-20 13:12:45)

Odp: polubić - siebie
a_noli napisał/a:

czyli jak?

i tak po prostu, bez patosu - bez wgłębiania się w przyczyny, bez smutnych historii i genezy.

być może szukam zbyt konkretnych wskazówek bądź drogi na skróty, ale co to oznacza? które ja polubić, gdzie jest to ja? i jeśli go nie ma, to skąd je wytrzasnąć?
a jak już będzie - to co z nim zrobić, żeby lubić?

nie przekonuje mnie afirmowanie się, nie działa sprawianie sobie doczesnych przyjemności - tego mam w nadmiarze. tylko gdzie to lubienie?

bo podejrzewam - że wielu z was siebie polubiło - jak to zrobiliście?

A po co mamy siebie 'lubić'? Siebie trzeba akceptować, lubić to ja mogę jeść pomarańcze.

8

Odp: polubić - siebie
Animus napisał/a:

Lubienie siebie wyraża się najprościej w odpowiedzialności za siebie: dbanie o zdrowie, dbanie o kondycję, dbanie o własne interesy, asertywność, akceptacja siebie, zaufanie do siebie, dbanie o rozwój, schludność, higiena, praktyki duchowe.

Polecam lekturę książek Leo Buscaglia.

Animus
tylko czy tu jest przyczyna i skutek? lubię siebie, więc o siebie dbam, jestem asertywna i sobie ufam.
a jeśli siebie nie lubię - to dbając o siebie dojdę do akceptacji, asertywności i zaufania?

dbając siebie polubię, czy jak polubię to ja - zacznę o nie dbać. nie rozumiem, logicznie, jak zaufać sobie.

9

Odp: polubić - siebie

Jeśli akceptujesz to też lubisz, prawda...?

10 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2014-08-20 18:51:32)

Odp: polubić - siebie

Ja bym nie powiedziała, że akceptacja rowna się  z lubieniem.
Akceptuje dużo rzeczy, ale części z nich nie lubię i nie polubię. Weźmy jako przykład - koty, akceptuję je, ale nie lubię wink.

Posłuchaj a_noli   Praca nad sobą jest jedną z najcięższych, jak nie najcięższą. Przede wszystkim miej do siebie zdrowy dystans. Żartuj z siebie, ze swoich wad, wyglądu (nieuczesane włosy, rozciagnięta koszulka, niewyprasowane spodnie, rozmazany makijaż  itp). Wiecej luzu. smile Naprawdę - mówi Ci to świezo upieczony pedagog. wink

Proponuję byś zajęła się tym, co lubisz. Rozwijaj się, dbaj o swoją kondycję fizyczną , o włąsne zdrowie, pomagaj innym - jeśli lubisz. A wszystko będzie w porządku.

Warto zapytać siebie "Dlaczego się nie lubie, co jest nie tak?" Odpowiedz sobie na te pytanie proszę.

Pamiętaj, że Twoje Ja jest jedyną osoba, z którą będziesz musiala żyć do konca swoich dni smile

11 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-20 22:49:29)

Odp: polubić - siebie
Suzan_444 napisał/a:

Weźmy jako przykład - koty, akceptuję je, ale nie lubię wink.

Posłuchaj a_noli   Praca nad sobą jest jedną z najcięższych, jak nie najcięższą. Przede wszystkim miej do siebie zdrowy dystans. Żartuj z siebie, ze swoich wad, wyglądu (nieuczesane włosy, rozciagnięta koszulka, niewyprasowane spodnie, rozmazany makijaż  itp). Wiecej luzu. smile Naprawdę - mówi Ci to świezo upieczony pedagog. wink

Pamiętaj, że Twoje Ja jest jedyną osoba, z którą będziesz musiala żyć do konca swoich dni smile

Weźmy na przykład koty: czy to akceptacja, czy tolerancja?

Brak klasycznego wykształcenie sprawia niekiedy problemy z odczytaniem znaczenia słów. Tolerancja to cierpliwość w znoszeniu czegoś (poglądów, postaw, postępków, zachowań). Akceptacja to zgoda, zatwierdzenie, aprobata, przyjęcie, uznanie czegoś.

Godzę się na siebie samego, z sobą, aprobuję, uznaję za wartościowego. Czy z kotem się zgadzam? No, raczej znoszę jego zachowanie, toleruję jego zapach, sierść, zachowanie.

Suzan, ładnie to opisałaś. Mam jedną uwagę: czy widziałaś kogoś, kto aprobuje siebie, akceptuje siebie i zmienia się przez zrobienie makijażu? Przyznam, że ilekroć widzę na twarzy kobiety makijaż to właśnie kojarzę go z brakiem akceptacji, im bardziej wyraźny, tym mnie zadowolenia z siebie bez tej "ozdoby". Nie pamiętam, żebym się pomylił, przyjmując to proste kryterium akceptacji u kobiet.

No i drobnostka: czy "ja" jest osobą? Pozostawiam tę kwestię otwartą...

a_noli napisał/a:

tylko czy tu jest przyczyna i skutek? lubię siebie, więc o siebie dbam, jestem asertywna i sobie ufam.
a jeśli siebie nie lubię - to dbając o siebie dojdę do akceptacji, asertywności i zaufania?

dbając siebie polubię, czy jak polubię to ja - zacznę o nie dbać. nie rozumiem, logicznie, jak zaufać sobie.

W poście powyżej nie użyłem implikacji (w uproszczeniu jest to związek przyczynowo- skutkowy, z czegoś wynika coś), a tym bardzie równoważności (działa w obie strony). Napisałem, że "lubienie wyraża się w odpowiedzialności", którą następnie zoperacjonalizowałem, czyli wymieniłem zachowania i procesy, będące manifestacjami odpowiedzialności.

Zapytałaś o zaufanie, więc na tym przykładzie to spróbuję pokazać: zaufanie jest wypadkową obrazu siebie i doświadczenia. Obraz siebie kształtuje się poprzez opinie ludzi o mnie i moje własne wyobrażenia. Jeśli one nie są adekwatne do moich możliwości to wtedy tracę zaufanie, a jeśli mój obraz siebie jest adekwatny do moich możliwości, to otrzymuje potwierdzenie i ufam sobie w tej sprawie.

Wysłuchałem niedawno pewnej znanej (z TV) socjolożki, która poprawiała pewnej grupie samopoczucie, twierdząc, że Polacy mają zaniżoną samoocenę. Przyjęła, że zaniżona samoocena nie jest pożądana. Myliła się: groźna jest każda samoocena nieadekwatna, niezależnie od tego, czy jest zawyżona, czy zaniżona. Zaniżona powoduje straty z niedoszacowania, a zawyżona z przeszacowania. Spójrzmy na pewien przykład: skoczek o tyczce ustala dla siebie najlepszy wynik poprzez ćwiczenie i konfrontacje swoich możliwości z innymi zawodnikami. Robi to metodą prób i błędów, a wynik zależy także od warunków zewnętrznych, a nie tylko jego sprawności. Skoczkowie nie licytuję się, kto ile może skoczyć, ale próbują to ustalić eksperymentalnie. Podobnie jest z zaufaniem do siebie: w każdej sytuacji jest to wypadkowa samopoczucia i zmiennych warunków. Zaufanie pozwala podjąć próbę i podjąć ryzyko, ale nie gwarantuje sukcesu. Jeszcze trudniej jest wtedy, gdy spotyka się dwoje ludzi i każdy z nich ma jakiś obraz siebie i wyobrażenie o swoich możliwościach. Wtedy powodzenie w sprawie, której się podejmą zależy od jeszcze jednego ważnego czynnika - sprawnego sposobu komunikowania się.

Pewnie to nieco skomplikowane, ale starałem się najprościej jak mogłem przy tej objętości. Ważne, aby w tych próbach potwierdzania swoich możliwości i próbach komunikowania się nie zniechęcać się łatwo. To proces uczenia się, więc trzeba go rozłożyć w czasie.

12 Ostatnio edytowany przez a_noli (2014-08-21 18:29:31)

Odp: polubić - siebie
Animus napisał/a:

Jeszcze trudniej jest wtedy, gdy spotyka się dwoje ludzi i każdy z nich ma jakiś obraz siebie i wyobrażenie o swoich możliwościach. Wtedy powodzenie w sprawie, której się podejmą zależy od jeszcze jednego ważnego czynnika - sprawnego sposobu komunikowania się.

Czy to jest sedno sprawy? spotykam się ze sobą, mam pewien obraz siebie i swoich możliwości - moje ja ma również pewne możliwości. Ale nie potrafimy się komunikować.

Nie wiem, czy nie potrafię się jasno wyrazić, czy nie potrafię was usłyszeć i przez to nie rozumiem. Nie jest u mnie problemem motywacja - problemem jest kwestia techniczna. Nie potrzebuję dowodów, dlaczego warto zadbać o siebie - ale z samej chęci nic nie wynika.
Stąd pytania - czy jeśli zacznę troszczyć się o osobę, której nie lubię - to dzięki temu zapałam do niej sympatią?
Czy nieznajomość swoich potrzeb wynika z braku zainteresowania?

Animus
według Twojego prostego kryterium dla kobiet, akceptuję siebie w pełni. Obawiam się jednak, że sfera duchowa nie nadąża za fizyczną.

13

Odp: polubić - siebie
a_noli napisał/a:

Ale nie potrafimy się komunikować.

Nie wiem, czy nie potrafię się jasno wyrazić, czy nie potrafię was usłyszeć i przez to nie rozumiem. Nie jest u mnie problemem motywacja - problemem jest kwestia techniczna. Nie potrzebuję dowodów, dlaczego warto zadbać o siebie - ale z samej chęci nic nie wynika.

Komunikacja interpersonalna ma kilka poziomów. Opiszę je w skrócie:
1. Zdolność rozumienia siebie, swoich potrzeb, emocji, sygnałów. Zdarza się, że przed sobą taimy swoje myśli i pragnienia. Nazywa się to wstydem albo fałszem.
2. Zdolność werbalizowania swoich myśli. Czasami występuje syndrom św. Augustyna, który pisał, że "kiedy myśli o czasie to wie, ale kiedy go pytają i próbuje powiedzieć, to nie wie." Wyrażania siebie uczymy się. Osiągamy sprawność w otwartym komunikowaniu swoich myśli, gdy czujemy się bezpiecznie.
3. Komunikacja zależy od używania analogicznych kodów znaczeniowych, czyli przypisywaniu tym samym pojęciom przynajmniej zbliżonych znaczeń. Tu często następuje trudność w komunikacji męsko-damskiej, bo poszczególne słowa mają bardzo różną zawartość znaczeniową i następuje przekłamanie komunikatu (często jest to przyczyna oskarżenia o kłamstwo). Podobna trudność występuje w kontakcie z dziećmi, ale tu jesteśmy uważniejsi, bo upewniamy się, czy dobrze dziecko rozumiemy. Z dorosłymi często zakładamy, że słowa mają te same znaczenia co dla nas.
4. Zakłócenia w spójności komunikatu. Najczęściej spotykane zakłócenie w niespójności komunikatu wynika z rozbieżności pomiędzy warstwą werbalną (mówimy coś) a niewerbalną ( a nasze ciało coś innego sygnalizuje, np. "Lubię Cię" i odsunięcie się".
5. Zakłócenia w odbiorze komunikatu. Warto potwierdzić, czy dobrze rozumiemy komunikat, a wszelkie domysły nie są wskazane i zakłócają przekaz.

a_noli napisał/a:

Stąd pytania - czy jeśli zacznę troszczyć się o osobę, której nie lubię - to dzięki temu zapałam do niej sympatią?
.

Może się tak zdarzyć. To nie działa jednak tak, że Ty nagle zapałasz sympatią, ale uruchomisz sprzężenie zwrotne: ta osoba odpowie na troskę pozytywnie, to wzmocni Twoje działanie i to znowu wpłynie na emocje tamtej osoby.

Taki proces uruchamiamy w kierunku sympatii i w kierunku antypatii, mechanizm sprzężenia zwrotnego działa wtedy w dwóch kierunkach.

a_noli napisał/a:

Czy nieznajomość swoich potrzeb wynika z braku zainteresowania?

Może mieć różne przyczyny: brak zainteresowanie, utajnienie, wstyd, negatywna ocena potrzeb, negatywne rozpoznanie co do możliwości zaspokojenia potrzeb, brak poczucia bezpieczeństwa itp.)

a_noli napisał/a:

według Twojego prostego kryterium dla kobiet, akceptuję siebie w pełni. Obawiam się jednak, że sfera duchowa nie nadąża za fizyczną.

Siebie? Nie. Tylko swój wygląd. Możesz akceptować swoją cielesność i nie akceptować swojego sposobu zachowania, sposobu reagowania, sposobu odbierania ludzi i świata, sposobu myślenia, sposobu mówienia, sposobu chodzenia, ekspresji ciała.

Akceptacja siebie to zjawisko wielowarstwowe.

14

Odp: polubić - siebie

Animus, zrobiłeś mi niezły Wietnam w głowie. Teraz mam dzień gmerania w swojej osobie.

15

Odp: polubić - siebie
Animus napisał/a:

1. Zdolność rozumienia siebie, swoich potrzeb, emocji, sygnałów. Zdarza się, że przed sobą taimy swoje myśli i pragnienia. Nazywa się to wstydem albo fałszem.

a jeśli jest niezdolność? brzmi trochę, jak umiejętność wrodzona. jak ją nabyć?
jak rozpoznać swoje pragnienia minimalizując metodę prób i błędów, która czasem może się okazać z byt kosztowna?

Animus napisał/a:

4. Zakłócenia w spójności komunikatu. Najczęściej spotykane zakłócenie w niespójności komunikatu wynika z rozbieżności pomiędzy warstwą werbalną (mówimy coś) a niewerbalną ( a nasze ciało coś innego sygnalizuje, np. "Lubię Cię" i odsunięcie się".

to jak myślenie "lubię się" i grzech zaniedbania.

ja już wiem, gdzie jestem - podobno Freud twierdził, że poznanie daje rozwiązanie - a ja go dalej nie widzę.

czy to oznacza, że muszę "babrać" się w teorii, zanim przejdę do praktyki?
innymi słowy - czy ktoś z Was potrafi opisać praktykę?

czy istnieje jakiś sposób - czy skazana jestem na zadawanie sobie tego pytania aż mnie nagle olśni?

16

Odp: polubić - siebie

minęło pół roku i mam wrażenie, że jestem w punkcie wyjścia.
nie chcę się krytykować - pewnie świadomość złożoności problemu poszybowała w tym czasie znacząco w górę, ale wciąż szukam odpowiedzi na pytanie ..

jak zasypać tę dziurę braku docenienia i dowartościowania, która domaga się uwagi i szuka poklasku wszędzie na zewnątrz?

17

Odp: polubić - siebie
a_noli napisał/a:

minęło pół roku i mam wrażenie, że jestem w punkcie wyjścia.
nie chcę się krytykować - pewnie świadomość złożoności problemu poszybowała w tym czasie znacząco w górę, ale wciąż szukam odpowiedzi na pytanie ..

jak zasypać tę dziurę braku docenienia i dowartościowania, która domaga się uwagi i szuka poklasku wszędzie na zewnątrz?

Mnie to by wystarczyło, żeby siebie przynajmniej nie gnoić i przestać się tak bardzo nienawidzieć. A lubić? Błagam.

18

Odp: polubić - siebie

wracając do pytania, to ja zaczęlam od zrobienia listy swoich wad i zalet (psychicznych, fizycznych i emocjlanych), podpytałam też bliskie osoby o nie, bo zarowno wad jak i zalet czasem człowiek sam w sobie nie widzi. smile zrobiłam listę, uświaodmiłam sobie zalety i wady, o których nie wiedzialam i wprawdzilam program pracy nad sobą. Jestem niecieprliwa? Następnym razem z wyuchem złosci z powodu czyjejśc opieszałości wytrzymam 10 minut dłuzej. mam szarą cerę? odzywiam się lepiej, zmieniam pielegnację. taka wlasnie praca nad sobą w małych krokach dała mi poczucie lubienia samej siebie:)

19

Odp: polubić - siebie

Mysle ze polubienie siebie poprzez akceptacje siebie wynika z... ze zdania sobie sprawy ze inni sa tacy sami jak my a my tacy sami jak inni. W ogolnosci nie lepsi, nie gorsi, majacy te same problemy, te same leki, te same dazenia, te same wątpliwości.

20

Odp: polubić - siebie

Maniek,

ciężko uwierzyć tak "na słowo", przecież sednem niedowartościowania jest właśnie przekonanie, że inni są lepsi, mają lepiej, mają to, czego mi brakuje..
Kręcę się w kółko - nawet teraz, zamiast spróbować, próbuję uwierzyć.

21

Odp: polubić - siebie
Animus napisał/a:
a_noli napisał/a:

być może szukam zbyt konkretnych wskazówek bądź drogi na skróty, ale co to oznacza? które ja polubić, gdzie jest to ja? i jeśli go nie ma, to skąd je wytrzasnąć?
a jak już będzie - to co z nim zrobić, żeby lubić?

Lubienie siebie wyraża się najprościej w odpowiedzialności za siebie: dbanie o zdrowie, dbanie o kondycję, dbanie o własne interesy, asertywność, akceptacja siebie, zaufanie do siebie, dbanie o rozwój, schludność, higiena, praktyki duchowe.

Polecam lekturę książek Leo Buscaglia.

Więc ja siebie jeszcze nie lubię.
Dziękuję za prostotę stwierdzenia - jak rozumieć lubienie siebie

22

Odp: polubić - siebie
maniek_z_maniek napisał/a:

Mysle ze polubienie siebie poprzez akceptacje siebie wynika z... ze zdania sobie sprawy ze inni sa tacy sami jak my a my tacy sami jak inni. W ogolnosci nie lepsi, nie gorsi, majacy te same problemy, te same leki, te same dazenia, te same wątpliwości.

To mi się przydało, ale znowu tacy sami nie jesteśmy, do niektórych nas ciągnie do innych nie - są jakieś uniwersalne wartości dla wszystkich, sa uniwersalne reakcje na typowe sytuacje itd...

23

Odp: polubić - siebie
a_noli napisał/a:

Maniek,

ciężko uwierzyć tak "na słowo", przecież sednem niedowartościowania jest właśnie przekonanie, że inni są lepsi, mają lepiej, mają to, czego mi brakuje..
Kręcę się w kółko - nawet teraz, zamiast spróbować, próbuję uwierzyć.

Masz niestety racje. U mnie to myslenie wynikło z doświadczenia oraz z wlasnie poczucia wartości samego siebie. Potem doszedłem to takich wnioskow jak napisałem. Mam nadzieje ze możliwe jest jednak dojście do tego z drugiej strony od końca. Przyjecie na sile określonego myslenia, narzucenie go sobie metoda brute force, powtarzania określonych slow przed lustrem. I określenia swoich własnych kryteriów zycia. Jeśli nim będzie pieniadz to zawsze ktoś będzie "lepszy". Jeśli jakies zasady to tych "lepszych" będzie o wiele mniej.

Mysle ze żeby polubić siebie to można sobie rozne drobne przyjemności sprawiać. W końcu jak się kogos lubi albo chce polubić to trzeba mu trochę dogodzić.

24 Ostatnio edytowany przez a_noli (2015-02-18 14:16:28)

Odp: polubić - siebie

sprawianie sobie przyjemności, dbanie o siebie - słyszę to często, jak magiczny klucz do tego właśnie polubienia.

i o ile zgadzam się w zupełności, że robiłabym to, z przyjemnością i ochotą, jeśli tylko lubiałabym siebie - w drugą stronę nie działa.
Czy kluczem do sukcesu jest takie przepracowanie przyczyn, aby odszedł żal i lęk, a przyszedł spokój, czy taka walka z objawami, żeby przyczyny przestały być ważne.

..czy może po prostu robienie czegokolwiek, a nie roztrząsanie teorii?

25

Odp: polubić - siebie
a_noli napisał/a:

sprawianie sobie przyjemności, dbanie o siebie - słyszę to często, jak magiczny klucz do tego właśnie polubienia.

i o ile zgadzam się w zupełności, że robiłabym to, z przyjemnością i ochotą, jeśli tylko lubiałabym siebie - w drugą stronę nie działa.
Czy kluczem do sukcesu jest takie przepracowanie przyczyn, aby odszedł żal i lęk, a przyszedł spokój, czy taka walka z objawami, żeby przyczyny przestały być ważne.

..czy może po prostu robienie czegokolwiek, a nie roztrząsanie teorii?

Mysle ze robienie i nie roztrzasanie teorii. Bo jeśli np. boli Cie glowa od palenia papierosow to co jest rozwiązaniem? Myslenie o sposobie rzucenia czy rzucenie palenia bez wchodzenia w teorie? Potem jednak trzeba poczekać jakiś czas na skutki tego rzucenia.

Dlatego sugeruje żeby wlasnie zaczac drugiej strony. Ale trzeba sobie narzucać. Powinienem napisac z dużej litery NARZUCAC. Niestety latwiej sobie narzucić rezygnacje z czegos niż zrobienie czegos.

W sumie ostateczny wniosek jest taki ze to od Ciebie zależy jak się będziesz czula i co będziesz robila.

Ja np. rozpoczalbym od pojscia gdzies dalej, do kina, lasu, parku, spacer po starym miescie. Potem narzucilbym sobie systematyczność w tym np. co tydzień i bym nie rezygnowal. Potem poszedłbym do bibliteki, itp. Zajal się jakim sportem kupil karnet na basen.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » polubić - siebie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024