Witam. Mam chłopaka. Jesteśmy razem rok. On jest ode mnie starszy 6 lat. Miał dwie dziewczyny, spotykał się z nimi ok 2 - 3 miesiące i współżył z nimi. Później przez rok był sam, wrócił ze szkolenia wojskowego i jakas dawna znajoma zadzwoniła, spotkali się ze dwa razy i też się z nią przespał. Raz. I to by było na tyle. Niby niewiele, ale ja mam z tym problem. Ja sama byłam dziewicą i tylko z nim współżyłam. wiem o tym, że nie mogę mieć pretensji o to co było, nie znał mnie wtedy. Kiedy nie znałam szczegółów było mi łatwiej, ale zawsze o czymś się tam wspomni przez przypadek, a ja to wszystko gromadzę, układam w głowie, a potem sama się tym ranię. O tej dziewczynie, z którą spał raz, dowiedziałam się z fb. Weszłam na jego konto, bo miałam coś mu ustawić, myszka mi poleciała i włączyła się rozmowa z nią. Ona zapytała dlaczego się nie odzywa, on, że raczej nic z tego nie będzie i żeby nie chowała do niego urazy, bo przecież spali ze sobą. Ona napisała, żeby się nie przejmował tym. Ona jak widać też się nie przejęła. To wszystko miało miejsce jakieś dwa tygodnie przed naszym poznaniem. Zapytałam o nią, jak to było. Powiedział, że dawno nie miał dziewczyny, ona zaczęła go dotykać, on się podniecił, miał ochotę, więc sobie ulżył. O drugiej np. dowiedziałam się, że ona miała, kochając się z nim , 5 orgazmów. Albo, że np. robili to u jej babci. Wiem, że to głupie, ale ja już sobie wyobrażam jak to było. Sama jestem sobie winna, bo ja drążyłam temat, ale z drugiej strony, ciągle to sobie wyobrażałam i myślałam, że to co powie mnie pocieszy w jakiś sposób. On mówi, że tamto to tak naprawdę tylko seks, że przy mnie poczuł co to prawdziwa miłość, zresztą oświadczył mi się. Wiem, że jest mi wierny, że mnie kocha, ale te myśli ciągle krązą mi po głowie, nie mogę sobie z tym poradzić. Nie męczy mnie to zawsze, ale czasem gdy zaczynam o tym myśleć, nie mogę o tym zapomnieć. Wiem, że sama się tym ranię.
Odpuść sobie bo zniszczysz swój związek i przy okazji wpadniesz w czarną dziurę która doprowadzi cię do nerwicy.
Napisałaś że to było zanim ciebie poznał i tego się trzymaj,teraz jest z Tobą ciebie wybrał i tylko na tym się skup.
Kochana nie wymyślaj sobie problemów
, które nie istnieją. Facet jest teraz z Tobą i nie ma powodu by Cię kłamać, a tamte dziewczyny, no cóż każdy ma swoją przeszłość. Ja myślę, że powinnaś uwierzyć, że On jest szczęśliwy z Tobą i bądz szczęśliwa również
żeby czasem nie zauważył, że się tym zadręczasz. A co do przygody, faceci mają inne podejście - seks nie jest równoznaczny z miłością dla nich. My w większości mamy trochę inaczej. Poza tym nie ma reguł, są i tacy co szaleją, ale spotkają tą jedyną i tracą dla Niej głowę, zmieniają się. Nie myśl już o tamtych dziewczynach
co z Nim robiły itd, Po co?? Skup się na Twoim związku ! Szczęścia życzę ![]()
P/ S. mój chłopak te ż gada o byłych, ale jakoś mi to nie przeszkadza, bo się ciekawych rzeczy dowiedziałam
, kiedyż mu przejdzie a jak nie to poproszę grzecznie żeby już tego nie robił
. Wszystkiego dobrego
).
ja mam z tym problem. Ja sama byłam dziewicą i tylko z nim współżyłam. wiem o tym, że nie mogę mieć pretensji o to co było, nie znał mnie wtedy. Kiedy nie znałam szczegółów było mi łatwiej, ale zawsze o czymś się tam wspomni przez przypadek, a ja to wszystko gromadzę, układam w głowie, a potem sama się tym ranię..
Sama widzisz, że poznawanie szczegółów tylko pogarsza Twoje samopoczucie. Ranisz się sama i sama możesz temu zapobiec.
Dobrze byłoby udać się do psychologa i sprawdzić, że przyczyna nie tkwi w Twojej osobowości.
Jak tu Ci ktoś napisał, sama zniszczysz tę relację, jak nie zrobisz z tym porządku.
O tej dziewczynie, z którą spał raz, dowiedziałam się z fb. Weszłam na jego konto, bo miałam coś mu ustawić, myszka mi poleciała i włączyła się rozmowa z nią. Ona zapytała dlaczego się nie odzywa, on, że raczej nic z tego nie będzie i żeby nie chowała do niego urazy, bo przecież spali ze sobą. Ona napisała, żeby się nie przejmował tym. Ona jak widać też się nie przejęła. To wszystko miało miejsce jakieś dwa tygodnie przed naszym poznaniem. Zapytałam o nią, jak to było. Powiedział, że dawno nie miał dziewczyny, ona zaczęła go dotykać, on się podniecił, miał ochotę, więc sobie ulżył. O drugiej np. dowiedziałam się, że ona miała, kochając się z nim , 5 orgazmów. Albo, że np. robili to u jej babci. .
Na razie to On ma zaufanie do Ciebie, ale jak stwierdzi, że dopytujesz się, to zacznie Ci oszczędzać takich informacji co sprawi, że Ty zrobisz się podejrzliwa i zaczniesz szukać tak zwanej "dziury w całym". Kto szuka, ten znajduje i robi "z igły widły". Potem z tego powodu robi się awantury i zaczyna być po relacji.
Wiem, że to głupie, ale ja już sobie wyobrażam jak to było. Sama jestem sobie winna, bo ja drążyłam temat, ale z drugiej strony, ciągle to sobie wyobrażałam i myślałam, że to co powie mnie pocieszy w jakiś sposób. On mówi, że tamto to tak naprawdę tylko seks, że przy mnie poczuł co to prawdziwa miłość, zresztą oświadczył mi się. Wiem, że jest mi wierny, że mnie kocha, ale te myśli ciągle krązą mi po głowie, nie mogę sobie z tym poradzić. Nie męczy mnie to zawsze, ale czasem gdy zaczynam o tym myśleć, nie mogę o tym zapomnieć. Wiem, że sama się tym ranię.
Ze swojej winy szybko zrobisz Jego winę. Takich opowieści o winie na tym forum jest dużo. Nagroda pocieszenia jest zawsze dla tych, co nie zdołali osiągnąć nagrody głównej. Nagrodą główną jest miłość, ale taki sposób myślenia i wyobrażania sobie jest przeszkodą w rozwoju miłości.
Nie tylko siebie ranisz, ale zaczniesz ranić także Jego uczucia. Uczucia to delikatna materia. Łatwo to zniszczyć. Zanim dasz ostateczną odpowiedź zadbaj o swoją higienę psychiczną. Zafunduj sobie serię treningów rozwoju osobistego lub sesje u terapeuty, które pozwolą Ci lepiej zrozumieć siebie.
Stwarzasz problemy, gdzie ich nie ma. Kazdy z nas ma swoja przeszlosc. Teraz jest z Toba, kocha Cie, jest Ci wierny. Po co ranic siebie doszukujac sie czegos w czyms, co jak sam stwierdzil, bylo bez znaczenia. Moze rozmowa z psychologiem Ci pomoze
Stwarzasz problemy,
Ten problem istnieje zapewne od dawna w Autorce wątku. Nie miał powodu się objawić tak drastycznie, póki nie było okoliczności.
Ten problem istnieje zapewne od dawna w Autorce wątku. Nie miał powodu się objawić tak drastycznie, póki nie było okoliczności.
Mozliwe. Mysle ze jesli nie zrobi by go rozwiazac, ten problem bedzie sie tylko poglebial.
Odpuść sobie bo zniszczysz swój związek i przy okazji wpadniesz w czarną dziurę która doprowadzi cię do nerwicy.
Napisałaś że to było zanim ciebie poznał i tego się trzymaj,teraz jest z Tobą ciebie wybrał i tylko na tym się skup.
Zawsze powtarzam sobie te słowa, wierzę w nie. Nie mam problemów z partnerem, on ze mną też nie. Czasami jednak wyobrażam sobie różne złe rzeczy, albo interpretuję słowa nie tak jak powinnam. Wtedy przed oczami mam słowa, które napisała już motylek.
Czasami jednak wyobrażam sobie różne złe rzeczy, albo interpretuję słowa nie tak jak powinnam. Wtedy przed oczami mam słowa, które napisała już motylek.
i bardzo dobrze robisz, bo motylek mądrze napisała ![]()
Miałam w sumie podobnie.
Tak naprawdę nigdy nie miałam problemu z zazdrością. Nigdy nie interesowała mnie związkowa przeszłość partnerów.
Ale im dłuższy staż w moim obecnym związku tym więcej głupich myśli plątało mi się po głowie. Ostatecznie zdiagnozowałam to jako zazdrość o przeszłość. Ten problem uświadomiłam sobie czytając książkę J.Carrolla, kiedy trafiłam na fragment:
"Zazdrość jest chciwością. Chcę mieć wszystko i nigdy nie zamierzam się dzielić nawet cząstką. Czasem, kiedy o tym myślę, zazdrosny jestem o mężczyzn z twojej przeszłości, o to, co z tobą robili. Chciałbym cofnąć się w czasie i odebrać im wszystkie twoje pocałunki i pieszczoty, by zatrzymać je dla siebie."
Byłam wtedy na etapie podstępnego zerkania na każdą poduszkę, szklankę, czy ręcznik... ponieważ mieszkam w mieszkaniu, które mój narzeczony urządzał będąc jeszcze ze swoja byłą. Nie dawało mi to wszystko spokoju. Pomyślałam, że pomoże mi wypytanie o wszystko. Ale chęć poznania całej prawdy wcale nie pomaga.
Uciekam teraz jak najdalej od takich durnych myśli. Jak znowu zaczynają nachodzić mnie takie bzdury wychodzę na rower, pobiegać, włączam film. Uciekam myślami jak najdalej i to pomaga. Już praktycznie mi przeszło.
Więc najważniejsze jest to żeby samemu się nie nakręcać. Nie dopuszczać takich niezdrowych myśli a przestaną w końcu przychodzić do głowy.
Powodzenia ![]()
Dziękuje Wam bardzo za odpowiedzi. Najgorsze jest to, że ja zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego. Już tyle osób mi to tłumaczyło. Wiem, że on wtedy mnie nie znał, miał swoje życie, mógł robić co chciał. Niektórzy przecież robili gorsze rzeczy. Nie mogę mieć pretensji o przeszłość, nie było mnie wtedy w jego życiu. Narzeczony nie daje mi powodów do zazdrości. Zresztą powiedział, że gdyby wtedy wiedział, że mnie pozna, czekałby na mnie. Mówił, że teraz z perspektywy czasu widzi, że z tymi dziewczynami nie łączyło go żadne uczucie, właściwie to były tylko do zaspokojenia. Że gdy się kochamy to jest zupełnie inaczej, bo robi to z miłości.
Mimo tego ja i tak wracam w pamięci do tego co on mi tam kiedyś powiedział i układam to w pamięci. Szczególnie w kwestiach związanych ze sprawami intymnymi. Wiem, że sama się tym ranię, ale nie umiem odgonić tych myśli. Staram się o tym nie myśleć, ale cokolwiek bym nie zrobiła, czymkolwiek bym się nie zajęła, to mam te myśli gdzieś z tyłu głowy.
Psycholog odpada, bo nie mam pieniędzy, studiuję dziennie. Boję się, że mam jakieś skłonności do zadawania sobie bólu, chociażby psychicznego. Zresztą on też mówi, że nie wie po co ranię samą siebie.
blackberry88
Ja będąc w Twojej sytuacji nie wiem czy bym dała radę, kiedy wiedziałabym, że ta była chodziła po tym mieszkaniu, spała w tym samym łóżku. Ja sama wywaliłam wszystko rzeczy, które dostał od byłych.
Nawet taka głupia sytuacja, wiem, że on wcześniej miał kanapę, którą pózniej oddał swojej cioci. I jakoś tak (głupia byłam) powiedziałam coś w stylu ciekawe co się na tej kanapie działo. Chyba miałam nadzieję, że nic, bo podobno nie zapraszał tych dziewczyn do siebie. A on na to wypalił "Kochanie, lepiej dla ciebie żebyś nie wiedziała". No myślałam, że spade z krzesła. On to chyba powiedział żartem, ale mnie starczyło. Chyba jestem chora psychicznie.
blackberry88 napisałaś coś bardzo ważnego, o czym zapomniałam:'"Uciekam teraz jak najdalej od takich durnych myśli. Jak znowu zaczynają nachodzić mnie takie bzdury wychodzę na rower, pobiegać, włączam film. Uciekam myślami jak najdalej i to pomaga. Już praktycznie mi przeszło."
Postaram się zastosować do tego, wciąż przyłapuję się na toksycznych myślach. Czasami wydaje mi się, że nigdy się tego nie wyzbyję, ale i tobie się udaje, to i mnie wyjdzie.
Żyjesz jego przeszłością seksualną, bo sama nie miałaś swojej, więc to zrozumiałe, że myśl o tym Cię rani i czujesz zazdrość.
Ale musisz to pokonać. Zwalcz te myśli, staraj się zająć czymś intensywnym, gdy tylko zaczynasz analizować. Zniszczysz tym swój związek, zacznie być toksycznie jeśli Twój facet będzie musiał czuć się winny za to, że w zasadzie nie zrobił nic złego. To było przed Tobą.
Nie pytaj go o poprzednie relacje, nie musisz tego wiedzieć, by być z nim szczęśliwa, a jeśli on tak ochoczo o tym opowiada poproś by przestał.
Czasami wydaje mi się, że szczęście w związku, to prócz 'szczęścia', ciężka praca nad sobą.
14 2014-08-22 08:49:24 Ostatnio edytowany przez Animus (2014-08-22 09:00:22)
Czasami wydaje mi się, że szczęście w związku, to prócz 'szczęścia', ciężka praca nad sobą.
Clamour, bardzo tak, tak bardzo, że szczęście wypracowuje się w sobie.
Ale musisz to pokonać. Zwalcz te myśli,.
Pokonać, czy zwalczyć? Walka jest aktywnością. Każda aktywność może zmieniać lub potęgować stan obecny. Pokonać można przez porzucenie...
Uciekam teraz jak najdalej .
Przed tym, co w nas, nie można uciec, ale można zrozumieć źródło. Tak, jak to zrobiła:
problem uświadomiłam sobie czytając książkę J.Carrolla, kiedy trafiłam na fragment:
"Zazdrość jest chciwością. Chcę mieć wszystko i nigdy nie zamierzam się dzielić nawet cząstką. Czasem, kiedy o tym myślę, zazdrosny jestem..."
Uświadomiłaś sobie, więc poszerzyłaś swoje rozumienie siebie.
Mamy pewną władzę nad swoimi myślami. Tę władzę realizujemy poprzez wolę skierowania uwagi. Mogę skupić się na negatywnych myślach albo na pozytywnych. Zamiast myśleć o tym, co było, mogę nauczyć się myśleć o tym, co jest. W ten sposób nabywam zdolności do korzystania z jedynego czasu, który mam na życie - CZASU TERAŹNIEJSZEGO.
Ciężka sprawa z kontrolowaniem myśli. Zarówno tych dobrych, jak i panowanie nad złymi.