Witam,
Jestem od urodzenia osobą niepełnosprawną, obecnie dostałem się na II rok studiów.
Próbowałem poderwać koleżankę z roku z którą dość fajnie mi się rozmawiało, ale tylko przez internet gdyż bałem się do niej podejść na uczelni.( To jest bardzo dziwna sprawa o tyle, że nie mam żadnych problemów w kontaktach z kobietami dopóki, któraś mi się nie spodoba.) Gadaliśmy przez jakiś czas, jednak kiedy próbowałem ugrać coś więcej ona natychmiast zerwała kontakt i do dzisiaj mnie unika. A ja teraz mam wrażenie, że jej się narzucałem.
Napisze może kilka zdań o sobie:
Mieszkam w akademiku, poruszam się o własnych siłach i jestem całkowicie samodzielny. Mam dużo zainteresowań, dużo czytam, jestem wolontariuszem gdzie prowadzę zajęcia z dziećmi chorymi na autyzm(organizujemy im czas, jako, że jest to środek zajmujący się hipoterapią w ramach "zapłaty" sam się uczę jeździć konno.) Pływam od gimnazjum, wygrałem dwa medale w ogólnopolskich mistrzostwach akademickich dla osób niepełnosprawnych( srebro i złoto). Od nowego roku akademickiego zaczynam trenować szermierkę, gdyż na naszej uczelni są organizowane tego typu zajęcia.
Miałem kiedyś dawniej dwie koleżanki ze szkoły z którymi też próbowałem coś "ugrać". Mimo tego, że nie byłem dla tej pierwszej niemiły w żaden sposób ona mi odpowiedziała w taki sposób, że z kalekami nie będzie się zadawać bo wstyd z takim pokazać na ulicy. Druga była bardziej taktowna, ale też odparła, że mimo tego, że jestem przystojny i inteligenty(jak ona to określiła) to i tak nic z tego nie będzie bo kaleka nie jest dla niej atrakcyjny.
Mój problem polega na tym, że mam dużo znajomych i ogólnie ludzie mnie lubią ale mam problem z nawiązywaniem bliższych relacji z ludźmi przez nieśmiałość, która skrzętnie ukrywam ale jest ona spowodowana zapewne moimi doświadczeniami z podstawówki, gdzie to moi rówieśnicy znęcali się nade mną fizycznie i psychicznie, a z kolei moi nauczyciele stale powtarzali mi,że gimnazjum jest poza moim zasięgiem i jedyną możliwością uzyskania pracy jest zawodówka. Ja jednak nie posłuchałem tych rad i zrobiłem wszystko żeby się dostać na studia.
Czasami ma takie myśli, że może nie powinienem był się nigdy urodzić, gdyż jak mam się zastanowić żadna kobieta nie chciała by kogoś takiego jak ja. Świat jest tak urządzony, że dziewczyny szukają ludzi zaradnych i zdrowych. jako,że nie spełniam tego warunku mam ujemne punkty na starcie.
Moje pytanie jest następujące: W jaki sposób powinienem się prezentować w przyszłości żeby nie wyjść na ofiarę losu. Przywykłem już do tego, że są ludzie, którzy traktuje mnie jak odmieńca i nie chce w ogóle mnie znać i teraz nie wiem czy można jakoś odwrócić tę sytuację, czy lepiej szykować się na to że w pewnych aspektach pozostanę zawsze wyrzutkiem społecznym.
Właściwie to potrzebuję porady odnośnie tego co jeszcze mógłbym zmienić w moim życiu żeby stać się bardziej atrakcyjnym dla kobiet, bo przyznam szczerze, że sprawy damsko-męskie mnie przerastają i ich nie rozumiem.
Przepraszam za ewentualne błędy. Post napisany został na szybko. Druga rzecz jest taka że mam od zawsze problemy z interpunkcją.
Pozdrawiam
jaki to rodzaj niepełnsprawności, jesli moge zapytać?
ciężka sprawa, zastanawiam się jaką ja bym podjeła decyzję. wyobrażam sobie, że jeśli byłbyś taki sam jak mój facet, ale z jakąś niepełnosprawnością, to chyba nie miałabym z tym problemu. ale to tylko moje wyobrażenie. życie weryfikuje.
zastanowiłabym się też, czy dziewczyny wśród których szukasz, nie są zbyt...hmmm..[nie chcę nikogo urazić] "puste"??
jaki to rodzaj niepełnsprawności, jesli moge zapytać?
ciężka sprawa, zastanawiam się jaką ja bym podjeła decyzję. wyobrażam sobie, że jeśli byłbyś taki sam jak mój facet, ale z jakąś niepełnosprawnością, to chyba nie miałabym z tym problemu. ale to tylko moje wyobrażenie. życie weryfikuje.
zastanowiłabym się też, czy dziewczyny wśród których szukasz, nie są zbyt...hmmm..[nie chcę nikogo urazić] "puste"??
Ruchowa, trochę utykam i potrzebuje barierki do wejścia na schody tylko tyle. Prawdopodobnie powodem może być mój brak śmiałości, którego powodem są moje patologiczne relacje z rówieśnikami w dzieciństwie. Rozważam żeby się wybrać do psychologa i tam to jakoś przepracować( dzieciństwo w sensie.)
Co do samych kobiet. Coż, te dwie do których próbowałem uderzać jeszcze przed studiami miały jedne z najlepszych ocen w szkole. Osobiście myślałem wtedy, że z tego względu są bardziej ogarnięte życiowo. Ale jednak albo się pomyliłem albo prawdopodobnie zrobiłem coś nie tak i w ten sposób całkowicie przekreśliłem swoje szanse.
Nie zrozum mnie źle, możliwe, że masz rację. Ja jednak nie ma na tyle doświadczenia żeby ocenić, która dziewczyna mimo tego, że wydaje się dość rozgarnięta życiowo może się okazać "pusta". Nie chce oczywiście nikogo negatywnie oceniać. ja po prostu pogubiłem się w tym wszystkim i nie wiem co mam myśleć.
,,Miałem kiedyś dawniej dwie koleżanki ze szkoły z którymi też próbowałem coś "ugrać". Mimo tego, że nie byłem dla tej pierwszej niemiły w żaden sposób ona mi odpowiedziała w taki sposób, że z kalekami nie będzie się zadawać bo wstyd z takim pokazać na ulicy. Druga była bardziej taktowna, ale też odparła, że mimo tego, że jestem przystojny i inteligenty(jak ona to określiła) to i tak nic z tego nie będzie bo kaleka nie jest dla niej atrakcyjny.,,
Przykro mi, ale trafiłeś na puste dziewczyny, bo nawet jeśli nie byłyby zainteresowane toba jako mężczyzna, to taka odpowiedz jest nie na miejscu, ale coz sa i tacy ludzie pewnie w większości, a to ze one cie nie chciały to może i lepiej, gdyż zasługujesz na kogoś wartościowego jak każdy człowiek.
jak dla mnie to o czym piszesz nie jest jakas ogromna niepelnosprawnoscia.potrzebujesz barierki, zeby wchodzic po schodach..i coz w tym dziwnego. lepszy taki facet, niz ten, ktory co wieczor nie moze wejsc po schodach, bo jest pijany w trupa . wydaje mi sie, ze trafiasz na "pustaki" [ z ich wypowiedzi, tak wynika. masz rację ciężko jest to ocenic na poczatku, oceny w szkole tez nie swiadcza o charakterze osoby. ale czasem wyglad ci podpowie...
a co do niesmialosci jesli wiesz i czujesz taka potrzebe, aby przepracowac to z psychologiem to probuj
jak dla mnie jestes odwazny i konkretny w rozwiazywaniu swojego problemu, wiec to nie moze sie nie udac ![]()
"pustaki" lub osoby nieprzygotowane na jakąkolwiek "nie-idealność" - z opisu Twojej osoby wynika, że masz wiele zainteresowań i nie masz problemu w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi.
Jak chcesz idź do psychologa, ale mentalności dziewczyn nie zmienisz.
Twoja kolezanka z roku pewnie Cię lubi, ale jest nieprzygotowana , w jej głowie jest superaśny chłopak z którym będzie chodziła tu i tam i pękała z dumy. Chwilę jej zajmie nim dojdzie do niej, że takie "ideały" nie zawsze mają wiele do zaoferowania.
Wiem, że to może być trudne i przykre być samemu tyle czasu, ale nie poddawaj się.
Jestem pewna, że zjawi się wartościowa osoba dla której Twoja niepełnosprawność (nie tak znowu wielka!) nie będzie problemem.
Niepełnosprawność rodzi w się w głowie. Można mieć dwie sprawne ręce i dwie sprawne nogi, i przegapić prawdziwe życie. Można nie mieć kończyn i żyć będąc spełnionym( "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń., Nick Vujicic). Wszystko zależy od Ciebie, od Twojego nastawienia. Wiem, że ludzie ranią słowami traktując chorego jak odmieńca, znam to z autopsji. Jednak nie obchodzi mnie to co myślą o mnie ludzie, to ich problem. Pomimo choroby przejechałam trzy kontynenty, skończyłam dwa kierunki studiów, byłam w kilku związkach.
Nie wiem w jaki sposób przechodzisz z poziomu koleżeństwa na poziom "coś więcej". Jednak niezależnie od wszystkiego, zachowanie dziewczyn opisanych przez Ciebie jest żenujące. Idź dalej, dwie czy trzy dziewczyny to nie cały świat, a oprócz wiecznych dziewczynek istnieją prawdziwe kobiety, które widzą coś więcej niż wygląd, pieniądze itp. I nie oceniaj tamtych osób źle, widocznie ktoś im pokazał taki "idealny" świat i tylko takiego "idealnego" życia szukają.
Myślę, że pójście do psychologa to dobry pomysł. Zauważ, że swoją wypowiedź zacząłeś od tego, że jesteś niepełnosprawny, a potem okazało się, że po prostu utykasz... Z tego, co o sobie napisałeś, wydajesz się być fajnym i aktywnym facetem, tylko chyba po prostu nie wierzysz w siebie... Wydaje mi się, że jest wiele dziewczyn, którym Twój defekt nie będzie przeszkadzać, jeśli sam nie będziesz robić z tego wielkiej sprawy, musisz tylko trafić na odpowiednią osobę. Powodzenia.
Coż moja sprawność znacząco polepszyła się na przestrzeni tych kilkunastu lat. Chodziłem kiedyś tylko i wyłącznie o kulach a nawet najmniejszy podmuch wiatru z łatwością mnie przewracał. To że obecnie sam się poruszam to zasługa mojej pracy i poświęcenia moich rodziców. Dodatkowo jako jeszcze dziecko miałem wtedy dość duże problemy z czynnościami manualnymi. Miałem na przykład problem z utrzymaniem kubka w dłoni. Dzisiaj jestem w stanie bez problemu wymienić kartę graficzną w komputerze, naprawić cieknący kran. Oczywiście idzie mi to trochę ciężko, ale daję radę. Czasem Ojciec mi pomaga bo jest w tym dobry. Mam taki trochę dryg do komputerów i czasem sobie dorabiam na naprawie komuś sprzętu. Ostatnio rzadko bo studiuję w innym miejscu, a moich kilku kumpli z LO wyjechało do innych miast.
Cóż nie zamierzam się do niczego zrażać i obrażać na nikogo. Po prostu będę robić swoje dalej i czekać na to co przyniesie przyszłość.
Pozdrawiam
Wydaje mi się, że jest wiele dziewczyn, którym Twój defekt nie będzie przeszkadzać, jeśli sam nie będziesz robić z tego wielkiej sprawy, musisz tylko trafić na odpowiednią osobę. Powodzenia.
Bardzo przepraszam ,ale zaklinanie rzeczywistości raczej niewiele da. Jak chce niech idzie do psychologa, ale po wsparcie. Nie sądzę by robił problem z niepełnosprawności.
Znam wiele niedoskonałych osób które próbują nie robić problemu ze swojego wyglądu ,a jednak świat dostrzega brak idealności i ich nie oszczędza. Sama poza "jest świetnie mimo ,że kuleję" nie sprawi ,że dziewczyny zaczną patrzeć na niego inaczej.
Nie zaczną, bo u nas lansuje się to co piękne i idealne.
Przykład : w moim mieście miały się odbyć zawody sportowe dla osób niepełnosprawnych - począwszy od znalezienia sponsorów na nagrody, aż po miejsce zawodów - nikt nie chciał tego organizować. Największym sponsorem była firma z Niemiec, której właściciel ma biznes w naszym mieście.
Chłopie kiedyś jakaś panna się na Tobie pozna i wszystko się fajnie ułoży. Nie zrażaj się do durnego społeczeństwa, które chce Ci wmówić, że problem jest w Tobie.
Zdecydowanie z tymi dziewczynami było "coś nie tak". Sama nigdy nie używam słowa "kaleka" a już na pewno nie wyobrażam sobie, żeby tak komuś w twarz powiedzieć. Owe znajome błysnęły chamstwem, po prostu.
Jeżeli "tylko utykasz", to nie sądzę aby coś takiego dyskwalifikowało fajnego faceta w moich oczach. Wielu ludzi napisze, że "liczy się tylko wnętrze" i bez problemu związałoby się z osobą niepełnosprawną. Póki faktycznie kogoś takiego nie spotkają na swojej drodze...
Nie chcę zostać źle odebrana,ale obawiam się, że jednak nie związałabym się np. z osobą na wózku inwalidzkim. Oczywiście, że nie uważam takiej osoby jako gorszej czy też mniej wartościowej ode mnie. Obawiam się jednak, że nie byłabym w stanie udźwignąć tego wszystkiego. Gdyby jednak kiedykolwiek, cokolwiek przydarzyło się mojemu chłopakowi (odpukać bardzo mocno w niemalowane), to nie wyobrażam sobie, żeby go zostawić z takiego powodu. Przez życie idzie się razem na dobre i na złe.
Nigdy nie wiem jak się zachować w towarzystwie osoby niepełnosprawnej, np. podczas podróży autobusem. Nie wiem czy takiej osobie w czymś pomóc. Ludzie są tak różni, tak ciężko ich rozgryźć. Spotkałam się z przeróżnymi reakcjami. Jedni chętnie przyjmą pomoc i podziękują z uśmiechem na twarzy, drudzy taką propozycję odbiorą jako atak.
Pamiętam nawet, że w gimnazjum podobał mi się pewien chłopak, też nie był w pełni sprawny. Miał bodajże jedną rękę trochę krótszą od drugiej, wykrzywioną i w ogóle nie mógł się nią posługiwać. Jak widać, nie przeszkadzało mi to. Tak więc, jak już pisałam na temat tego Twego utykania- nie sądzę, żeby to było aż tak dyskwalifikujące wśród kobiet. Może po prostu byłeś traktowany jako przyjaciel, nie kandydat na faceta. To dotykania wielu osobników płci męskiej. Tych pełnosprawnych też.
Głowa do góry i powodzenia z szukaniu drugiej połówki. :-)
Bardzo przepraszam ,ale zaklinanie rzeczywistości raczej niewiele da.
Zgadzam się.
Nie ma się co oszukiwać, że widoczna niepełnosprawność nie będzie przeszkadzała w znalezieniu drugiej połówki.
I nie chodzi tu wcale o żałosne zachowania opisane wyżej, bo to skrajność.
Pomijając romantyczno-grzecznościową otoczkę, to kobiety podświadomie szukają efektywnego ''reproduktora'' że się tak dosadnie wyrażę; który ma być silny i zdrowy.
Facet z zauważalnym defektem zdrowotnym nie jest przeważnie postrzegany w kategoriach ''mężczyzna''.Nawet jeśli budzi sympatię, zaufanie itp, to pozostaje bezpłciową istotą.Często gęsto dziewczyny lgną nawet do takich wiedzione tyleż jakąś potrzebą opiekuńczości, co poczuciem bezpieczeństwa- bo taki koleś nie wydaje się ''groźny'' i może służyć za męską przyjaciółkę.
To oczywiście nie przekreśla szans na znalezienie kobiety, ale musisz popracować nad sobą: wyostrzyć typowo męskie cechy charakteru, tak aby ''przykryć'' wadę fizyczną.Musisz być po prostu bardziej męski w zachowaniu niż inni.To jest osiągalne i do wyćwiczenia.
Bo póki co, wydaje się, że ''cierpisz'' na nadmiar empatii i dobrego serca przez co jeszcze bardziej upośledzasz swoją męskość.
13 2014-08-19 16:51:01 Ostatnio edytowany przez Robsonerri (2014-08-19 22:20:49)
mocna.Frappe napisał/a:Bardzo przepraszam ,ale zaklinanie rzeczywistości raczej niewiele da.
Zgadzam się.
Nie ma się co oszukiwać, że widoczna niepełnosprawność nie będzie przeszkadzała w znalezieniu drugiej połówki.
I nie chodzi tu wcale o żałosne zachowania opisane wyżej, bo to skrajność.
Pomijając romantyczno-grzecznościową otoczkę, to kobiety podświadomie szukają efektywnego ''reproduktora'' że się tak dosadnie wyrażę; który ma być silny i zdrowy.
Facet z zauważalnym defektem zdrowotnym nie jest przeważnie postrzegany w kategoriach ''mężczyzna''.Nawet jeśli budzi sympatię, zaufanie itp, to pozostaje bezpłciową istotą.Często gęsto dziewczyny lgną nawet do takich wiedzione tyleż jakąś potrzebą opiekuńczości, co poczuciem bezpieczeństwa- bo taki koleś nie wydaje się ''groźny'' i może służyć za męską przyjaciółkę.
To oczywiście nie przekreśla szans na znalezienie kobiety, ale musisz popracować nad sobą: wyostrzyć typowo męskie cechy charakteru, tak aby ''przykryć'' wadę fizyczną.Musisz być po prostu bardziej męski w zachowaniu niż inni.To jest osiągalne i do wyćwiczenia.
Bo póki co, wydaje się, że ''cierpisz'' na nadmiar empatii i dobrego serca przez co jeszcze bardziej upośledzasz swoją męskość.
A jeśli nawet to od czego proponujesz zacząć?
Właściwie to zrobie tutaj mały edit bo chcę wspomnieć jeszcze o kilku kwestiach.
Udało mi się zapisać do psychologa pierwszą wizytę mam w połowie września i zamierzam tam popracować nad pewnością siebie. Kolejna rzecz jest taka, że w przyszłym roku zapewne zrobie w końcu prawo jazdy. Chciałem przed maturą, ale w moim przypadku samo zrobienie prawa jazdy wiąże się z "lataniem" po lekarzach po wszelkie zgody odnośnie przystąpienia do egzaminu. Choruję na lekką postać dość ciężkiej z definicji choroby i po prostu samo prawo wymaga zrobienie kompleksowych badań. Jednak co jest pewne, w moim przypadku nie potrzebuję żadnych ingerencji w pojazd. Generalnie choroba na którą choruję nie jest ani dziedziczna ani zaraźliwa i wiąże się jedynie z zaburzeniami ruchu i postawy, których nasilenie jest zależne od stopnia nasilenia tego schorzenia i ilości czasu poświęcanych na rehabilitacje.
W przypadku rozmów z dziewczynami nigdy nie próbowałem robić z siebie ofiary ani być nachalnym w jakiś sposób. Staram się rozmawiać z każdym tak samo i jednakowo być uprzejmym.
Co do samego podejścia do siebie to nie uważam się za kogoś wymagającego specjalnego traktowania i nigdy nie posługuję się postawą roszczeniową tylko sam próbuję wszystko załatwić. Nie ukrywam oczywiście, że towarzyszy mi nieśmiałość zwłaszcza przy poznawaniu nowych ludzi, gdyż nie wiem w jaki sposób na mnie zareagują i trochę się ich obawiam.
Staram się po prostu funkcjonować jak naj;lepiej w miarę swoich możliwości.
Nie chcę zostać źle odebrana,ale obawiam się, że jednak nie związałabym się np. z osobą na wózku inwalidzkim. Oczywiście, że nie uważam takiej osoby jako gorszej czy też mniej wartościowej ode mnie. (...)
Nigdy nie wiem jak się zachować w towarzystwie osoby niepełnosprawnej, np. podczas podróży autobusem. Nie wiem czy takiej osobie w czymś pomóc. Ludzie są tak różni, tak ciężko ich rozgryźć. (...)
No właśnie - nie jesteśmy przygotowani (przygotowane) na inność /niepełnosprawność/ nieidealność . Są osoby które niepełnosprawnych się boją/wstydzą, a są tacy jak bakalia - nie wiemy jak się zachować, jak pomóc etc.
Kiedyś będąc za granicą skupiłam na sobie uwagę (chyba kolorową kurtką) dziewczynki z zespołem Downa (w autobusie), była pod opieką, ale przyleciała do mnie i chciała sobie pogadać. Jej opiekunka podeszła , powiedziała mi o co małej chodzi, ALE małej nikt ode mnie nie zabierał, siedziała obok i plotła mi całą drogę. Jej opiekunka była za nami, pomocna jeśli będzie potrzebna, ale nie zabierała dziecka, nie pytała czy mała może tu siedzieć -nic ,to było normalne, że o ile mi nie przeszkadza i nic nie mówię, to tak jedziemy dalej. Tam nikt się na tą małą nie gapił, nikt nie wpadł , żeby ją traktować inaczej.
Nie pamiętam by kiedykolwiek w szkole mówiono o tym jak się zachowywać względem osób niepełnosprawnych.
Szkoda, bo na lekcje o zakładaniu kondomów był czas/nauczyciel/ fundusze...
bakalia napisał/a:Nie chcę zostać źle odebrana,ale obawiam się, że jednak nie związałabym się np. z osobą na wózku inwalidzkim. Oczywiście, że nie uważam takiej osoby jako gorszej czy też mniej wartościowej ode mnie. (...)
Nigdy nie wiem jak się zachować w towarzystwie osoby niepełnosprawnej, np. podczas podróży autobusem. Nie wiem czy takiej osobie w czymś pomóc. Ludzie są tak różni, tak ciężko ich rozgryźć. (...)No właśnie - nie jesteśmy przygotowani (przygotowane) na inność /niepełnosprawność/ nieidealność . Są osoby które niepełnosprawnych się boją/wstydzą, a są tacy jak bakalia - nie wiemy jak się zachować, jak pomóc etc.
Kiedyś będąc za granicą skupiłam na sobie uwagę (chyba kolorową kurtką) dziewczynki z zespołem Downa (w autobusie), była pod opieką, ale przyleciała do mnie i chciała sobie pogadać. Jej opiekunka podeszła , powiedziała mi o co małej chodzi, ALE małej nikt ode mnie nie zabierał, siedziała obok i plotła mi całą drogę. Jej opiekunka była za nami, pomocna jeśli będzie potrzebna, ale nie zabierała dziecka, nie pytała czy mała może tu siedzieć -nic ,to było normalne, że o ile mi nie przeszkadza i nic nie mówię, to tak jedziemy dalej. Tam nikt się na tą małą nie gapił, nikt nie wpadł , żeby ją traktować inaczej.
Nie pamiętam by kiedykolwiek w szkole mówiono o tym jak się zachowywać względem osób niepełnosprawnych.
Szkoda, bo na lekcje o zakładaniu kondomów był czas/nauczyciel/ fundusze...
Czasami przykład idzie niestety z samej góry. Wspomnieć wystarczy wypowiedzi Korwina o niepełnosprawnych. Nie jesteśmy w stanie zmienić świata w pojedynkę. Poza tym ludzie są różni i każdy inaczej reaguję i nie zawsze tak jakbyśmy tego oczekiwali.
Miałam łzy w oczach czytając tą historię... Świata nigdy nie zmienimy. Ale możemy zmienić swoje myślenie i podejście do życia
zobacz, ile już osiągnąłeś! Wiele zdrowych ludzi nie ma takiej woli walki i poddaje przy byle problemie! nie szukaj drugiej połówki na siłę, zajmij się pracą nad samym sobą - pomysł z pójściem do psychologa był bardzo dobry, zawsze to jakiś kolejny krok
niby mówi się, że wygląd zewnętrzny jest ważny, ale czy on zapewnia nam szczęście? czy to, że jesteśmy piękni i zdrowi oznacza, że będzie układało nam się w sprawach sercowych? czasami wydaje mi się, że to co na zewnątrz nie ułatwia ale utrudnia sprawę, przyciągamy wtedy do siebie puste osoby, które chcą partnera idealnie dopasowanego do oczekiwań, wątpię, żeby zaakceptowali starość i być może chorobę, która może każdego z nas spotkać.
Wszystko czego potrzebujemy, jest w nas. Cała miłość, cała przyjaźń. Warto zbudować trwałą relacje z samym sobą, niezależną od innych ludzi. Bo tylko kiedy zaczynamy szczerze kochać samych siebie, przyciągamy do siebie ludzi, którzy nas kochają ![]()
Trzymam kciuki i życzę powodzenia!
Wspomnieć wystarczy wypowiedzi Korwina o niepełnosprawnych. .
Które konkretnie?
Robsonerri napisał/a:Wspomnieć wystarczy wypowiedzi Korwina o niepełnosprawnych. .
Które konkretnie?
Te o paraolimpijczykach sobie wyszukaj. Umieściłbym link ale blokady mi nie pozwalają.
JKM:"Dyskusję o wczorajszym wpisie zacznijmy od zarzutu, że ja wyśmiewam się z inwalidów!!! Jest to absurd: inwalidzi w niczym mi nie przeszkadzają. Przeciwnie: powiedziałem, że ich wysiłki są godne podziwu! Natomiast gromko potępiam tych, którzy zamiast pokazywać zakończoną właśnie Olimpiadę Sportów Umysłowych, Olimpiadę Szachową ? czy choćby wyczyny chłopaków na motorach i rowerach, znane raczej tylko z ExtremeSports ? nachalnie wciskają nam tę para-olimpiadę."
Rzeczywiście, jestem zdruzgotany.
Ale
ad rem:
Niestety odnoszę wrażenie, że Ty szukasz tutaj potwierdzenia, że liczy się wnętrze, że niepełnosprawność nie ma żadnego znaczenia i takie tam slogany. Mylę się?
Fajnie się czyta takie wzruszające tekściki jak Kariny, ale to gołe frazesy. Napisałem Ci wyżej: Na wstępie każdej znajomości z laską jesteś w plecy 10 pkt. i musisz nadrabiać.Nie Ty jeden- niscy, grubi, Jehowi i masa innych jest w tej samej sytuacji i żyją.
Ważne jedynie by mieć tego świadomość i nie czarować się pierdołami o bogatym wnętrzu.
Poczytaj sobie na necie o ''demonicznej pewności siebie'' i innych podobnych ćwiczeniach.
Psycholog Ci nic nie pomoże, raczej zaszkodzi głodnymi kawałkami o polubieniu siebie z których absolutnie nic nie wyniknie.
Chcesz efektów, to musisz pracować sam.
Tyle ode mnie.
JKM:"Dyskusję o wczorajszym wpisie zacznijmy od zarzutu, że ja wyśmiewam się z inwalidów!!! Jest to absurd: inwalidzi w niczym mi nie przeszkadzają. Przeciwnie: powiedziałem, że ich wysiłki są godne podziwu! Natomiast gromko potępiam tych, którzy zamiast pokazywać zakończoną właśnie Olimpiadę Sportów Umysłowych, Olimpiadę Szachową ? czy choćby wyczyny chłopaków na motorach i rowerach, znane raczej tylko z ExtremeSports ? nachalnie wciskają nam tę para-olimpiadę."
Rzeczywiście, jestem zdruzgotany.
Ale
ad rem:
Niestety odnoszę wrażenie, że Ty szukasz tutaj potwierdzenia, że liczy się wnętrze, że niepełnosprawność nie ma żadnego znaczenia i takie tam slogany. Mylę się?
Fajnie się czyta takie wzruszające tekściki jak Kariny, ale to gołe frazesy. Napisałem Ci wyżej: Na wstępie każdej znajomości z laską jesteś w plecy 10 pkt. i musisz nadrabiać.Nie Ty jeden- niscy, grubi, Jehowi i masa innych jest w tej samej sytuacji i żyją.
Ważne jedynie by mieć tego świadomość i nie czarować się pierdołami o bogatym wnętrzu.
Poczytaj sobie na necie o ''demonicznej pewności siebie'' i innych podobnych ćwiczeniach.
Psycholog Ci nic nie pomoże, raczej zaszkodzi głodnymi kawałkami o polubieniu siebie z których absolutnie nic nie wyniknie.
Chcesz efektów, to musisz pracować sam.
Tyle ode mnie.
Czekałem aż mi odpiszesz. Zdaję sobie sprawę,że podstawa rozwoju osobistego to praca nad samym sobą. Niczego od nikogo nie oczekuję po prostu czytam co ludzie piszą i sam odpisuję to co mi akurat przyjdzie do głowy. Za poradę dziękuję, pewnie skorzystam. Nie chcę wchodzić dalej w Korwina bo za gościem generalnie nie przepadam więc poprzestanę na tym. Z psychologie spróbuję chociaż raz, skoro już mam umówioną wizytę, zwłaszcza, że nigdy nie byłem i zobaczę chociaż jak się to odbywa. Chętnie wysłucham Jeszce jakichś zastrzeżeń, jeśli jakieś masz. Może mi się to przyda.
Chętnie wysłucham Jeszce jakichś zastrzeżeń, jeśli jakieś masz. Może mi się to przyda.
To nie są zastrzeżenia tylko trzeźwe spojrzenie:)
W pewnym sensie mam podobny ''problem'' co Ty: gustuję w kobietach wyższych od siebie. Taki fetysz.
I dopóki czarowałem się bzdurami z gatunku ''bo liczy się wnętrze'' to było...słabo.
Fakty są takie, że panna z założenia marzy o wysokim, wysportowanym, dzianym, inteligentnym itd...I jeśli taki ją podrywa, to jest WOW.
A jak inny, to konsternacja. I musisz się przez tę konsternację przebić, przynajmniej na początku.
Jeśli na wstępie stawiasz się w pozycji ofiary, zaczynasz tłumaczyć co Ci jest, pytasz czy łaskawie zechciałaby umówić się z Tobą POMIMO Twoich wad/niedoskonałości to śmierć, kiła i mogiła.Spora szansa, że ona się nawet umówi: z grzeczności, bo nie chce zranić, albo nie wie jak odmówić...Ale znajomość już spisana na straty.
Pierwsza rzecz, to nauczyć się mieć to wszystko w dupie. Podejście na bezczelnego, trochę arogancji, czynią cuda.
Nie potrafię tego wytłumaczyć, to trzeba poczuć.
Podejdź sobie sondażowo do kilku obcych, bardzo ładnych lasek i rzuć na totalnym luzie jakiś płaski tekst- że fajne buty ale nie pasujądo torebki. Zobaczysz efekt. Tylko nie dumaj, ale zrób tak. Wtedy zrozumiesz o co kaman.
22 2014-08-21 00:18:05 Ostatnio edytowany przez Robsonerri (2014-08-21 05:53:14)
Robsonerri napisał/a:Chętnie wysłucham Jeszce jakichś zastrzeżeń, jeśli jakieś masz. Może mi się to przyda.
To nie są zastrzeżenia tylko trzeźwe spojrzenie:)
W pewnym sensie mam podobny ''problem'' co Ty: gustuję w kobietach wyższych od siebie. Taki fetysz.
I dopóki czarowałem się bzdurami z gatunku ''bo liczy się wnętrze'' to było...słabo.
Fakty są takie, że panna z założenia marzy o wysokim, wysportowanym, dzianym, inteligentnym itd...I jeśli taki ją podrywa, to jest WOW.
A jak inny, to konsternacja. I musisz się przez tę konsternację przebić, przynajmniej na początku.
Jeśli na wstępie stawiasz się w pozycji ofiary, zaczynasz tłumaczyć co Ci jest, pytasz czy łaskawie zechciałaby umówić się z Tobą POMIMO Twoich wad/niedoskonałości to śmierć, kiła i mogiła.Spora szansa, że ona się nawet umówi: z grzeczności, bo nie chce zranić, albo nie wie jak odmówić...Ale znajomość już spisana na straty.
Pierwsza rzecz, to nauczyć się mieć to wszystko w dupie. Podejście na bezczelnego, trochę arogancji, czynią cuda.
Nie potrafię tego wytłumaczyć, to trzeba poczuć.
Podejdź sobie sondażowo do kilku obcych, bardzo ładnych lasek i rzuć na totalnym luzie jakiś płaski tekst- że fajne buty ale nie pasujądo torebki. Zobaczysz efekt. Tylko nie dumaj, ale zrób tak. Wtedy zrozumiesz o co kaman.
Jasne, spróbuję chętnie. Mam trochę pewnie problemy z zachowaniem się w stosunku do kobiet. Skorzystam chętnie z jakiejś okazji żeby to jakoś przepracować. Prawdopodobnie ma to związek z tym, że sporo czasu spędziłem z matką jeżdżąc po szpitalach i turnusach w dzieciństwie tego względu mam z ojcem trochę słabszy kontakt niż mógłbym mieć i nie miałem się pewnie od kogo tego wszystkiego nauczyć. Z rówieśnikami miałem sporo czasu na bakier.
Jak będę mieć okazje to będę kombinować. xD
ostatnio na weselu poznałam chłopaka. spodobał mi się i uznałam, że w sumie fajnie byłoby się z nim bliżej zapoznać. uważam, że swoim charakterem, pozytywnym podejściem do życia i tym czymś, czego nie da się opisać, przebijał zdecydowaną większość poznanych przeze mnie facetów. nie był jakoś specjalnie przystojny, taki zwykły, ale jak mówiłam miał coś w sobie. i co się okazuje? on nie ma nogi!! ma protezę!! a co ja na to? nie przeszkadza mi to. co z tego, że on ma protezę. może większych urazów i chorób bym się wystraszyła, ale wyżej opisany i chłopak, o którym wspomniałam to nie jest aż taka wielka niepełnosprawność, nie będzie ciążyła na kobiecie.
widocznie nie wszystkie chcą przystojnego, wysportowanego i silnego mężczyznę.
chociaż przyznam, że od Ciebie bym uciekła, ale nie chodzi mi wcale o niepełnosprawność.
chociaż przyznam, że od Ciebie bym uciekła, ale nie chodzi mi wcale o niepełnosprawność.
A dlaczego?
Każdy ma swoje słabe i mocne strony, odnoszę wrażenie że Ty wolisz się skupiać na swoich słabszych. Po co? Jeden jest niski, drugi łysy, a trzeci głupi. A jednak poznają kobiety, zdobywają je i płodzą dzieci. Skup się na mocnych stronach, eksponuj je to i kobiety będą je zauważać zamiast wad. A odrzucenie to coś, do czego musisz przywyknąć - każdy facet dostaje czasem kosza, jaki by nie był, natomiast im więcej prób, tym większy procent tych prób jest udany.
26 2014-08-22 15:53:41 Ostatnio edytowany przez Robsonerri (2014-08-22 16:34:50)
Każdy ma swoje słabe i mocne strony, odnoszę wrażenie że Ty wolisz się skupiać na swoich słabszych. Po co? Jeden jest niski, drugi łysy, a trzeci głupi. A jednak poznają kobiety, zdobywają je i płodzą dzieci. Skup się na mocnych stronach, eksponuj je to i kobiety będą je zauważać zamiast wad. A odrzucenie to coś, do czego musisz przywyknąć - każdy facet dostaje czasem kosza, jaki by nie był, natomiast im więcej prób, tym większy procent tych prób jest udany.
Wiem, powoli zaczyna to do mnie docierać. Prawda jest też taka, że kolega wcześniej dał mi trochę do myślenia, ale to nie oznacza wcale,że zamierzam pozować na kogoś kim nie jestem. Nie znam wszytskich ludzi na tym świecie, a na kobietach nie znam się w ogóle, ale zdaje sobie sprawę, że ludzie są różni i nie można każdego oceniać jedną miarą. Prawdopodobnie najlepsza forma nauki jest taka żeby uczyć się na włączywszy błędach. Postaram się być bardziej otwartym człowiekiem to prawda, ale wcale nie zamierzam od razu pozować na maczo czy coś. Jestem typem analityka i lubię słuchać o swoich wadach to prawda, dlatego że wtedy wiem co mogę jeszcze w sobie poprawić. Prawdopodobnie przez to dominuję u mnie skupianie się głównie na nich. Ciężko będzie się nauczyć jakiegoś innego podejścia do życia. Dlatego póki co słucham opinii innych ludzi. Działać zacznę dopiero jak sobie przemyśle wszystko co tutaj padło.
Dziękuję wszystkim tutaj za rady i słowa otuchy. Jak mówię jedyna rzecz na jakiej mi teraz zależy to po prostu dążenie do tego żeby stać się lepszym człowiekiem niż jestem. Jak się skompromituję to trudno, jak coś uda mi się załatwić to bardzo dobrze. Jestem po prostu na takim etapie, że za bardzo nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Prawdopodobnie podstawą jest tak jak mówisz akceptacja siebie, ale to wcale nie oznacza, że nie można się zmienić na kogoś lepszego niż się jest. Jak już mówiłem postaram się po prostu każdego dnia radzić coraz lepiej we wszystkich aspektach i to jest jak na razie mój jedyny cel.
Generalnie swój rozum mam i wiem co będzie do mnie pasować a co nie. Wszystko w granicach rozsądku.
Pozdrawiam
bo widzisz, ja myślę, że tak naprawdę nie chodzi tutaj o niepełnosprawność.
mam wrażenie, że bije od Ciebie taka ogromna niepewność i brak akceptacji siebie. bałabym się, choć może bez powodu, ze będąc z Tobą w związku po jakimś czasie mogłabym chcieć się z Tobą rozstać, a ty byłbyś na tyle słaby psychicznie, że miałabym ogromne wyrzuty sumienia zostawiając Cię. i tkwiłabym w takiej sytuacji, jak go zostawię, to go zranię i będę się z tym źle czuła a jak go nie zostawię, to będę nieszczęśliwa.
wolałabym kogoś pozytywnie nastawionego do życia, takiego, który umie być tak samo szczęśliwy bez kobiety jak z kobietą i nie uzależnia się od niej. a właśnie niepewne siebie osoby mają tendencję do uzależniania swojego szczęścia od innych ludzi. jak wiadomo, kobiety lubią "niegrzecznych chłopców", ale chodzi chyba o to, że Ci "niegrzeczni chłopcy" mają jakieś zasady, pewność siebie, wcale nie zabiegają o kobiety, a mimo to, one wciąż są obok nich.
mi może nie chodzi o "niegrzecznego chłopca", ale o kogoś pozytywnego i silnego psychicznie. to chyba właśnie do takich facetów ciągną kobiety?
czy tak naprawdę kobiety zwracają uwagę na tą siłę zewnętrzną i piękne ciało?
chyba ciągnie je do facetów coś innego
znam wielu naprawdę nieatrakcyjnych, jakbym miała ocenić ich w skali od 1 do 10 zwracając uwagę tylko na wygląd, dałabym im góra 2. ale swoim zachowaniem i pewnością siebie sprawiają, że mało która przejdzie obojętnie! nawet podam za przykład chłopaka, którego wcześniej wspomniałam, tego z wesela bez nogi. miał w sobie coś, że kobiety ciągnęły do niego chociaż wcale się o to nie starał
28 2014-08-22 21:58:41 Ostatnio edytowany przez Robsonerri (2014-08-22 22:43:47)
Rozumiem. Od kilku dni intensywnie pracuję nad samooceną i pewnością siebie, choć te problemy z nią towarzyszą mi w sumie od paru miesięcy jak soboie zacząłem nadmiernie wszystko analizować i wyciągać z tego dziwne czasami wnioski. Kiedyś było pod tym względem trochę lepiej. Po prostu jestem trochę na rozdrożu i się zastanawiam.
Jestem pewien, że prędzej czy później sobie z tym wszystkim poradzę.
Ustaliłem sobie taki cel żeby zbudować jakieś podstawy nowego,lepszego podejścia do siebie i do świata jeszcze przed początkiem roku akademickiego dlatego teraz się za siebie wziąłem. Rozwiązałem w swoim życiu sporo problemów do tej pory, jednak jak widać wciąż sporo pracy przede mną.
Cześć,
Minęły dwa lata od napisania tego posta i chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim za słowa otuchy jakie zostały napisane w tym temacie i na tym forum. Skończyłem dwuletnią terapie i jestem teraz znacznie bardziej pewny siebie, przestałem też uważać niepełnosprawności za coś co całkowicie eliminuję mnie z życia. Przechodziłem różne kryzysy, ale dzięki ciągłej pracy nad sobą udało mi się nauczyć optymizmu i mimo tego, że nadal nie miałem jescze dziewczyny, to wcale nie uważam tego za jakąś wadę. Miłość jest czymś co przyjdzie albo i nie, ale wcale nie decyduje kim jesteśmy.
Raz jescze dziękuję wszystkim za podpowiedzi w tym temacie, jestem całkowicie innym człowiekiem mimo, że obiektywnie moja sytuacja się niezmieniła, nauczyłem się jakoś zaakceptować siebie i dzięki temu czuje się lepiej.
. Dwa lata temu( i jeszcze w zeszłym roku) czułem się naprawdę paskudnie ze sobą i po prostu chciałem się wyżalić, więc napisałem tutaj, ale teraz myśle, że użalanie się nad sobą jest głupotą. Dziękuję
30 2016-06-26 21:40:06 Ostatnio edytowany przez pannapanna (2016-06-26 21:40:46)
1
Cześć,
Minęły dwa lata od napisania tego posta i chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim za słowa otuchy jakie zostały napisane w tym temacie i na tym forum. Skończyłem dwuletnią terapie i jestem teraz znacznie bardziej pewny siebie, przestałem też uważać niepełnosprawności za coś co całkowicie eliminuję mnie z życia. Przechodziłem różne kryzysy, ale dzięki ciągłej pracy nad sobą udało mi się nauczyć optymizmu i mimo tego, że nadal nie miałem jescze dziewczyny, to wcale nie uważam tego za jakąś wadę. Miłość jest czymś co przyjdzie albo i nie, ale wcale nie decyduje kim jesteśmy.
Raz jescze dziękuję wszystkim za podpowiedzi w tym temacie, jestem całkowicie innym człowiekiem mimo, że obiektywnie moja sytuacja się niezmieniła, nauczyłem się jakoś zaakceptować siebie i dzięki temu czuje się lepiej.
. Dwa lata temu( i jeszcze w zeszłym roku) czułem się naprawdę paskudnie ze sobą i po prostu chciałem się wyżalić, więc napisałem tutaj, ale teraz myśle, że użalanie się nad sobą jest głupotą. Dziękuję
Użalanie się noże być wstępem do pracy, tak jak to było u Ciebie.
BTW przeczytałam teraz ten cały wątek od początku i uderzyła mnie Twoja inteligencja i zrównoważenie.
Ja bym pomyślała, że możesz założyć profil na portalu randkowym bo oprócz szlamu jest tam cała masa wspaniałych ludzi. Sama byłam tam kilka lat i brakowało mi fajnych, sympatycznych mężczyzn na odpowiednim poziomie. Byłbyś tam zapewne perełką a i miałbyś szanse poznać się najpierw w konwersacji
Powiem Ci, że ja się nigdy jeszce nie zakochałam Od pierwszego ani drugiego wejrzenia, dopiero jak znam kogoś długo (bardzo długo, ostatnio kilka lat
) jestem w stanie coś zacząć czuć, a w takim układzie niepełnosprawność nie ma znaczenia. Z resztą, co to za niepełnosprawność. ... (jestem rehabilitantem, wiem o czy mówię ).
1
Robsonerri napisał/a:Cześć,
Minęły dwa lata od napisania tego posta i chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim za słowa otuchy jakie zostały napisane w tym temacie i na tym forum. Skończyłem dwuletnią terapie i jestem teraz znacznie bardziej pewny siebie, przestałem też uważać niepełnosprawności za coś co całkowicie eliminuję mnie z życia. Przechodziłem różne kryzysy, ale dzięki ciągłej pracy nad sobą udało mi się nauczyć optymizmu i mimo tego, że nadal nie miałem jescze dziewczyny, to wcale nie uważam tego za jakąś wadę. Miłość jest czymś co przyjdzie albo i nie, ale wcale nie decyduje kim jesteśmy.
Raz jescze dziękuję wszystkim za podpowiedzi w tym temacie, jestem całkowicie innym człowiekiem mimo, że obiektywnie moja sytuacja się niezmieniła, nauczyłem się jakoś zaakceptować siebie i dzięki temu czuje się lepiej.
. Dwa lata temu( i jeszcze w zeszłym roku) czułem się naprawdę paskudnie ze sobą i po prostu chciałem się wyżalić, więc napisałem tutaj, ale teraz myśle, że użalanie się nad sobą jest głupotą. DziękujęUżalanie się noże być wstępem do pracy, tak jak to było u Ciebie.
BTW przeczytałam teraz ten cały wątek od początku i uderzyła mnie Twoja inteligencja i zrównoważenie.
Ja bym pomyślała, że możesz założyć profil na portalu randkowym bo oprócz szlamu jest tam cała masa wspaniałych ludzi. Sama byłam tam kilka lat i brakowało mi fajnych, sympatycznych mężczyzn na odpowiednim poziomie. Byłbyś tam zapewne perełką a i miałbyś szanse poznać się najpierw w konwersacji![]()
Powiem Ci, że ja się nigdy jeszce nie zakochałam Od pierwszego ani drugiego wejrzenia, dopiero jak znam kogoś długo (bardzo długo, ostatnio kilka lat) jestem w stanie coś zacząć czuć, a w takim układzie niepełnosprawność nie ma znaczenia. Z resztą, co to za niepełnosprawność. ... (jestem rehabilitantem, wiem o czy mówię ).
Nie wiem do końca czy portale randkowe to dobry pomysł. Teraz jestem już troche mniej nieśmiały niż kiedyś to pewnie spróbuję kogoś poznać przy okazji. Ja na takich portalach nigdy nie wiem co mam o sobie napisać, piszę takie ogólniki np co robię itp bo nie potrafie jakoś więcej o sobie napisać w taki sposób żeby to nie było na siłe. Więc myślę, że tradycyjne metody są jednak lepsze, chociaż może się skuszę, nie wiem. Kiedyś próbowałem na sympatii ale tam był jakiś konkurs zdjęć i wszystko było dla mnie takie powierzchowne.
Co do portali - w większości tak jest, co nie oznacza że co 100 osoba będzie normalna i chętnie z Tobą pogada ![]()