Witam,
faceci chyba nie są mile tu widziani, ale zakradłem się do Waszego forum ![]()
Cały czas zastanawiam się nad jednym, gdzie są prawdziwe kobiety?.. może Wy zadajecie sobie podobne pytanie w stosunku do płci przeciwnej..
Jest hipoteza, a więc piszę już do rzeczy..
Hmmm... przez te ćwierć wieku, które żyję, chyba nie spotkałem kobiety, prawdziwej kobiety. Tzn. takiej, która jest odpowiednio zrównoważona, pod względem charakteru, emocjonalnym, dojrzała...
Chyba to też takie czasy, może wina rodziców -złego wychowania, nawyków np. córeczka musi mieć wszystko, jedynaczki, córeczka tatusia itd.... to kategoria raczej dziewczynek zagubionych w tym świecie, marzycielek, chcących mieć wszystko a od siebie dając minimum - przynajmniej w 90% przypadków...
Taki etap w moim życiu - Poznawanie kobiet. Poznałem ich "trochę", były różne, każda praktycznie miała inny charakter, większość wymagała bardzo dużo... Zauważyłem, że 100% z nich by tylko poznać zachowywała się całkiem miło
z czasem jednak przy dłuższym zapoznaniu pokazywała swoją drugą twarz, a i często niestety (to chyba pięta achillesowa kobiet) nagle okazywało się, że oczywiście panna niczym się nie interesuje, gada o wszystkim i o niczym... To jakiś obłęd.. Przykładowo usłyszałem: "wiesz, lubię teatr", pomyślałem sobie fajnie, może mnie tym zainteresuje, ale jak zwykle okazało się, że nie zna żadnej sztuki a w teatrze to była, ale kilka lat temu... Kobiety nie pytają czym zajmuje się facet chyba 80% przypadków, jeśli już zapyta to jest CUD! a jak już usłyszy odpowiedź to nie dopytuje, nie jest ciekawa
po prostu chyba pytanie takie na zabicie czasu... Nie rozumiem tego... Wydaje mi się, że te które mają "jakieś" zainteresowania stanowią może 5% przypadków? Reszta - kino, imprezy, ciągle to samo czyi nic.... bo gdyby było inaczej to chyba same byłyby ciekawe co być może przyszły partner robi... A może by tak jak już interesujecie się czymś to warto o tym opowiedzieć? my chętnie Was wysłuchamy, ale nadal mam wrażenie, że większość kobiet po prostu nie ma o czym mówić... Często było tak (przynajmniej w moim przypadku), gdzie wciąż po długiej znajomości trzeba było księżniczce opowiadać, bo sama z siebie nic nie dawała, ooo właśnie to też dobre określenie... czasem facet stara się jak Tytan pracy, a kobietom albo ciągle mało, albo przyzwyczajone do dobroci faceta, olewają już wszystko... Co się z Wami dzieje?? może po prostu to są takie chore czasy... Moja już wiekowa mama powiedziała mi takie słowa: "bo wiesz synu teraz kobiety są dużo gorsze od mężczyzn, ciężko o właściwą" nie wiem ile w tym prawdy... Wydaje mi się, że kobiety też kryją się za takim płaszczem, niby romantyczna czuła, troskliwa, odpowiedzialna, wierna??? a która to? ja takich nie widzę, chętnie poznam choćby za kolejne 25 lat, albo zostanę sam... Może również ktoś w płci przeciwnej miewa podobny problem, nie neguje tą tezą innych poglądów.. to moja subiektywna ocena poparta doświadczeniami.. Hej
Pozdrawiam ciepło