Mam trzyletnią córeczkę- Zosię. U moich rodziców jest to szósta wnuczka, a moje pierwsze dziecko. U rodziców męża pierwszy wnuczek i nie widać aby rodzeństwo męża chiało mieć potomstwo. Od czterech lat wynajmujemy mieszkanie i jedniocześnie budujemy dom. Obecnie jest prawie wykończony. Ja pracuję jako nauczycielka, mąż pracuje z teściem. Wzięliśmy 250 tysięcy na dom, później dobraliśmy jeszcze 30 tyś kredytu gotówkowego. Ziemię pod dom kupiliśmy z odłożonych pieniędzy i ślubnych. Rodzice męża (a zwłaszcza teściowa) ciągle kupują córce najrózniejsze rzeczy i zabawki, którymi zaraz się nudzi i idzie do babci po kolejne zabawki. Prosiłam żeby nie przesadzali, że to nie jest dobre dla dziecka. Moi rodzice nie kupują wielu rzeczy, ale pamiętają o świętrach, urodzinach, imieninach itp... teraz gdy urządzamy dom okazuje się że teściwa chce kupić wszystkie meble do pokoje dziecka. Zawsze wchodząc do pokoju córeczki ustalałam gdzie co postawię, że ściany będą różowe a meble białe. A tu wszysyko juz urządziły za moimi plecami stawiając prawie przed faktem dokonanym. Powiedziałam mamie że nie chcę żeby kupywali meble dla Zosi, że sami z mężem dobierzemy sobie wszysko według naszego gustu. A ona się obraziła, ubliżając mi że "[wulgaryzm] z taką synową", "że nie chce mnie widzieć u siebie w domu", "że nie wiem co to wdzięczność, bo moi rodzice mi nie pomagali" itp. A mąż poparł swoją mamusię i siostrzyczkę, że nie chce być z kimś takim jak ja, bo nie szanuję jego rdziców, ani jego. Mam dość... Moi rodzice mi nie dali pieniędzy, ale zarabiam i nie jestem darmozjadem. Wzięliśmy kredyt razem, razem go spłacamy. To, że teść wypłaca pensję to mam być im wdzięczna? Co wy myślicie? coś jest nie tak ze mną? czy z nimi?
1 2014-08-16 17:14:48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-17 17:54:32)
nie no sorry nie wiem czemu mąż stoi po stronie rodziców. ja bym nie chciala aby mi ktokolwiek narzucał cokolwiek w moim wlanym domu.
Owszem jesli chcą mogą cos dokupić, ale tylko w moim guście a nie oni już sboie wielkie plany robią jak bedzie wygladał pokoik moje dzieciaczka.
Jestes mama,tesciowa i babcia i nigdy z zyciu tak bym nie postapila i nie oczekiwalabym jeszcze poklasku.......owszem jakby mnie bylo stac na taki prezent to dalabym pieniadze rodzicom wnuczki zeby sami zdecydowali co chca kupic . Sprobuj cos takiego zrobic jak bedziesz u tesciow,poprzestawiaj jej np kwiaty,upnij inaczej firanki
i zobacz jej reakcje....wtedy jej powiedz ,co Ty czujesz....bo to co Ty zrobilas to "pikus" w porownaniu to ,co ona Wam robi.Dziwi mnie rowniez postawa Twojego meza....tak nie powinna byc jego relacja do ciebie i do rodzicow.....teraz Ty i Wasze dziecko to najblizsza rodzina>nie pozwol sobie na takie traktowanie,sprobuj porozmawiacz mezem o tym !
Tu największy problem jest z moim mężem bo za wszelką cenę stoi po stronie mamusi i siostry swojej. Stwierdził, że i tak kupi te meble córce, bo za dużą przykrość zrobiłam jego mamie. Mam dość tego małżeństa. Jestem w ciąży z drugim dzieckiem a on z mamusią twierdzą że go zdradzam, że to nie jego dziecko. Jak można być tak beznadziejnym. Mam ochotę zabrać dziecko i uciec jak najdalej od tej chorej rodziny... Brakuje mi tylko odwagi.
Zaproponuj, że Ty im urządzisz kuchnię, bo taka jak jest, Ci się nie podoba. I nie zapomnij dodać, że spodziewasz się wdzieczności, bo przecież teraz jest brzydko, a Ty zrobisz ładnie.
Ale to rzeczywiście nie one są Twoim głównym problemem, tylko niedpępowiony mąż.
A nie możesz spokojnie pogadać z teściową, pójść troszeczkę na kompromis? Może razem wybierzcie te mebelki, a teściowa za nie zapłaci?
7 2014-08-17 16:40:39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-17 17:53:36)
Próbowałam rozmawiać z teściową, ale usłychałam tylko "że nie mam prawa pokazywać się jej na oczy", "że [wulgaryzm] z taką synową" i jeszcze coś się darła na mnie ale w tym całym szku nie pamiętam już co.
Próbowałam rozmawiać z teściową, ale usłychałam tylko "że nie mam prawa pokazywać się jej na oczy", "że [wulgaryzm] z taką synową" i jeszcze coś się darła na mnie ale w tym całym szku nie pamiętam już co.
Niefajnie zareagowała... A Ty jak zareagowałaś? Może też zbyt gwałtownie i dlatego ją też poniosło?
Jestem zwolenniczką rozwiązań ugodowych, może poczekaj, aż opadną emocje i zadzwoń do niej, umówcie się na kawę i pogadajcie.
Może się uda dogadać.
sęk w tym, że nikt do mnie zadzwonił, nikt ze mną nic nie ustalił. Teściwa przedzwoniła do męża i powiedziała o tych mebelkach. Odpowiedział, że żona nie chce tych mebli. Poparł mamę, że przykro mu że ma taką żonę. Po zakończeniu rozmowy stwierdził że mama nie chce mnie widzeć. POstanowiłam przedzwonić do mamy w czym widzi problem, ale nie dała mi nawet dojść do głosu tylko ubliżała mi. Mąż jest ostro przeciwko mnie. Nie śpi już ze mną, twierdzi że nie chce być już ze mną, bo nie umię okazać wdzięczności ani szacunku. Jestem załamana... od początku kolejnej ciąży ciągle mi wmawia że to nie jego dziecko. Może to taka ich zagrywka żebym odeszła ja i rozwód był z mojej winy? Chyba już od dawna mnie nie kocha....
Sęk w tym że nikt do mnie nie zadzwonił. Wszystko uzgadniała teściowa z mężem. Od dawna mówiłam mu jak chcę urządzić pokój dzieci. Kupili łóżeczk, trudno. Kupili to kupili, ale reszty mebli niech już nie zamawiają. Teściowa przedzwoniła do męża, powiedziała, że uzgodniła cenę już z właścicielką mebli i trzeba tylko pojechać i odebrać. Ten odpowiedział, że żona nie chce i że przykro mu że ma taką żonę. Po zakończeniu rozmowy stwierdziła że mama nie chce mnie już widzieć u siebie w domu. Przedzwoniłam więc do teściowej, że nie ma powodów do takiej reakcji. nie krzyczała, nie podniosłam nawet głosu, bo tobył tylko monolog z jej strony, krzyki, wyzwiska, żebym zostawiła jej syna skoro mam już kogoś innego itp. Mąż stoi po stronie swjej mamy, nie śpi już razem ze mną, nie chce być już ze mną bo nie nauczyli mnie rodzice szacunku ani wdzięczności, że w nowym domu moi rodzice nie mają prawa pokazywać się, bo pieniędzy mi nie dali. To jest takie przykre... Jestem w ciąży z kolejnym dzieckiem a ten twierdzi że to nie jego. Nie mam już siły,jak rozmawiać żeby było dobrze. chyba tylko ciągle ulegać... nie mieć własnego zdania... A mże to tylko specjalna ich zagrywka zeby ja pierwsza odeszła i rozwód był z mojej winy?
11 2014-08-18 08:49:38 Ostatnio edytowany przez szeropinjon (2014-08-18 15:01:41)
Problemy z teściami to tak na prawdę problem na linii twój mąż-teściowa, i na tej linii powinien być rozwiązany. Myślę, że twój mąż powinien stanąć po twojej stronie. To jak on się zachowuje względem Ciebie jest niedopuszczalne. On zezwala na to, żeby teściowa ciebie kontrolowała i dyktowała Ci co masz robić a to prowadzi do sporej frustracji i złości, bo to ty powinnaś decydować o tym jak ma wyglądać pokój twojego dziecka. Piszesz, że twój mąż się dla ciebie nie stara i że oni próbują robić wszystko żeby się ciebie pozbyć z małżeństwa. Być może dobrym rozwiązanie mogłaby być dla was terapi małżeńska. Być może mamusia przekabaciła go na swoją stronę i wmówiła mu, że to ty źle postępujesz. Być może taki terapeuta przegadałby mu do rozsądku. A jeśli by się nie zgodził to skoro on cię traktuje po hamsku to ty go też tak zacznij traktować. Z teściową też bym zaczeła postępować tak jak ona z tobą, próbowałabym jej odpyskować za każdym razem gdy będzie ci próbowała dogryźć ale tak, żeby nie dać się wyprowadzić z równowagi. A jak by mnie zaczeła atakować wulgaryzmami to bym po prostu wyszła z pokoju i powiedziała, że nie zamierzam rozmawiać z kimś kto mi ubliża. Oni na każdym kroku próbują stworzyć w tobie poczucie winy co jest gorszą formą przemocy niż pobicie. Nie dawaj się wpędzić w poczucie winy, pamiętaj że cokolwiek ci będą zarzucać to jest to nieprawdą i to z nimi a nie z tobą jest coś nie tak.W ostateczności to ja bym na twoim miejscu ponagrywała te wszystkie rozmowy z teściami i z mężem, następnie doprowadziła na początku do sprawy separacyjnej i tam przedstawiła takie nagrania z wyzwiskami. Ile też można znosić takie obelgi pod własnym adresem.
Wiesz co, ja bym zostawiła problem łóżeczka, bo to nawet nie jest problem tak naprawdę.
Mąż Ci mówi, że to nie jego dziecko, traktuje źle, a Ty się łóżeczkiem martwisz...
Tu jest problem.
Rodzice męża (a zwłaszcza teściowa) ciągle kupują córce najrózniejsze rzeczy i zabawki, którymi zaraz się nudzi i idzie do babci po kolejne zabawki. Prosiłam żeby nie przesadzali, że to nie jest dobre dla dziecka. Moi rodzice nie kupują wielu rzeczy, ale pamiętają o świętrach, urodzinach, imieninach
O ile rozumiem, ze może Ci się nie podobać to że chcą urządzić pokój, możesz się nie zgodzić masz prawo, możesz wybrać meble takie jakie ty chcesz to ok. Ale jakim prawem chcesz ograniczyć ilość prezentów dla twojego dziecka?! To całkiem nie twoja sprawa. Teściowa nie kupuje tobie tylko wnuczce!!! I ma prawo kupować tyle i ile chce!!!Bo to jej wnuczka i skoro ma na to finanse to tylko pozazdrościć takiej babci. Co do mebli owszem wybrać powinnaś ty, ewentualnie skoro córka ma już 3 lata można zabrać ją do sklepu i może to ona sobie wybierze mebelki a dziadkowie zapłacą. Z drugiej strony nie piszesz nic o tym, że meblują Wam cały dom tylko pokój dziecka. A tak z ciekawości bo ty mówisz, że ty masz swoją wizje tego pokoju, a masz pieniądze, żeby kupić dziecku wymarzone meble?! Ale nie takie najtańsze z Ikea czy Tesco tylko coś porządnego drogiego, firmowego. Czy może teściowa wie, ze Was nie stać, albo, ze kupicie wszystko znów na kredyt czy raty. A skoro to ich jedyna wnuczka to chce jej pokój sfinansować. Owszem powinniście to wybrać wspólnie, najlepiej z Zosią, jak znam życie dziecku się jakaś kolekcja mebli typu ,,księżniczka'' spodoba i wybierze za Was. A Wy nie będziecie mieć pretensji na wzajem kto wybrał.
Skoro dziadkowie wnuczkę rozpieszczają to tylko się trzeba cieszyć!!!!
Co do Cb i męża. Możecie być razem albo się rozejść ale nigdy nie możesz zabronić dziecku przyjmowania prezentów od dziadków, bo to nie twoje prezenty i nie twoja sprawa. Swoją droga to odnoszę wrażanie, że Ci to przeszkadza, że to rodzice męża kupują drogie prezenty, pomagają Wam a nie twoi rodzice i jesteś trochę zazdrosna bo pewnie Zosia bardzo dziadków lubi.
Ale jakim prawem chcesz ograniczyć ilość prezentów dla twojego dziecka?!
a no pewnie takim że jest matką tego dziecka,że nadmiar prezentów szkodzi,tak samo jak rozpieszczanie przez dziadków,
są jakieś granice
Nagrywaj wszystkie rozmowy, rozwód będzie z jego winy. Ja bym się nawet chwili nie zastanawaiała, wiem, ze jest trudno, ale z tym człowiekiem nie będziesz miała dobrego życia.
lena812 pamiętam jak byłam dzieckiem, miałam dziadków ze strony ojca w Stanach i oni mi przysalali paczki, i zawsze jak dzwonili to pytali co bym chciała, a moja mama często wmawiała mi, że nie wolno wołać, że nie wypada, ze im się nie przelewa. I ja miałam taką w sobie głupia skromność, nieśmiałość, taka głupia fałszywa pokora. I wiele na tym straciłam bo mam była ich synową i o wiele bardzo przejmowała się, że np oni tez nic za darmo nie mają niż ich rodzona córka (moja chrzestna) ona i jej dzieci zawsze miały listę prezentów na zamówienie. A tamci gdyby nie mieli to by nie przysyłali paczek więc widać było ich stać.
No i chrzestna i wnuki korzystali a ja mniej bo się wstydziłam i to była głupota życia. Do tej pory jestem z to zła na mamę i jej to wypominam, dość często czy pamięta, ze przez nią dostawałam mniej, ja jak podrosła to się strasznie buntowałam i mam znudzona moimi wyrzutami powiedział pewnego dnia ,,a rób jak chcesz wołaj ile chcesz''. Ale było za późno to głupie poczucie ,,skromnej dziewczynki pozostało'' oczywiście szybko się go pozbyłam ale dziadkowie się nauczyli, ze ja nie wołam i pakowali w tamtych wnuczków a ja jestem wściekła do tej pory!!!! Wcale mnie to nic nie nauczyło, żadnej pokory, tylko wręcz wywołało pretensje do mojej mamy, a we mnie wręcz na odwrót mam wstręt do poczucia pokory i skromności. Mnie to np na maksa wk.... jak ktoś dostaje kosztowny prezent a mówi ,,nie mogę tego przyjąć'' zamiast się cieszyć. A jeszcze bardziej jak jego dziecko coś drogiego dostaje a rodzic mówi że to był za drogi prezent, że nie wypada do jasnej cho.... jakim prawem ktoś rządzi się czymś prezentem, nawet swojego dziecko to jego własność a nie jego rodzica i rodzic powinien zamilczeć!!! Bo nawet nie ma prawa się odezwać, bo cudza własność to świętość, nawet własność dziecka.
I tu wracając do tematu, jeżeli autorka ma takie same warunki i finanse żeby urządzić pokój dziecku nie gorzej tylko wg innego gustu to ok. Ale jeżeli ma to wziąć na kredyt czy raty i kupować rzeczy tańsze meble, słabsze bo na modny wystrój ją nie stać a dziadkowie mają do zaoferowania modny, elegancki pokoik, meble z kolekcji no to sorry bardzo.
Zosia za kilka lat może mieć żal do mamy, że ma gorszy pokoik, a mogła mieć lepszy, a jak urodzi się inna wnuczkę czy wnuczek dziadkom i tamci rodzice będą umieli wykorzystać sytuację to Zosia pójdzie w odstawkę, przez mamę. Bo na pewno znajdzie się synowa która będzie umiała wykorzystać sytuację i będzie zadowolona, że je dziecko to oczko w głowie dziadków. Owszem teściowie nie mają prawa ingerować w Wasze życie, ale rozpieszczenie wnuków to dziadków święte prawo a nawet obowiązek !
Hmm gdyby chodziło tylko o meble to powiedziałabym kij z tym, to tylko meble, dziecku pewnie i tak to bez różnicy, ale ty piszesz o gorszych rzeczach niż same mebelki, dających o wiele więcej do myślenia, mówię tu o wmawianiu Ci zdrady przez męża i teściową, tak się nie da żyć. Tak jak Ci dziewczyny napisały, ponagrywaj te rozmowy i uciekaj.
18 2014-08-20 21:34:21 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-08-20 21:36:50)
Insurmountable_Woman wiesz kto był mądrzejszy? Twoja matka,nie ich córka
bo kiedys to sie myslało o ten jak mieszka za granica to ma kasę ,jest bogaty
a to nieprawda
Córka nauczyła swoje dzieci aby wyciągały od dziadków co tylko chcą,dziadkowie kupowali aby wynagrodzić byc moze brak obecnosci w życiu wnuków,ale mogłobyć to też okupione długami,pozyczkami itd
CZy nauczyłaś swoje córki aby od dziadków wołały?
Rozpieszczanie przez dziadków to obowiazek?Wiesz jak cos czasem wymyslis to nie wiem czy smiac się czy płakać.
Co do tych nieszczęsnych mebelków,wiesz nie każdy musi mieć wszystko markowe,z najnowszej kolekcji itd.
Dziecka też nie powinno się uczyć że musi mieć wszystko najlepsze i że wszystko musi miec,bo to też do niczego dobrego nie prowadzi.
19 2014-08-20 22:19:27 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-08-20 22:24:29)
Nigdy nie pozwoliłabym, aby ktoś wybierał meble do mojego domu. A co do męża? Współczuję
Do Insurmountable_Woman W swoim dawnym mieszkaniu w kuchni przez rok miałam meble z Biedronki. Nie czuje się przez to gorsza.
Kurde, z mężem jest problem
pogadaj z nim... może terapia Wam pomoże?
Jeżeli chodzi o meble to masz prawo odmówić. Dopóki dziecko nie będzie w stanie wyrazić własnych opinii to masz prawo wypowiadać się w jego imieniu.
Insurmountable_Woman nie zgodzę się z Tobą. I to bardzo. Nie powinniśmy przekładać rzeczy materialnych nad relacje. Myślisz, że dziecko posiadające meble z nowszej kolekcji ale z niespokojną matką będzie szczęśliwsze od dziecka, które ma tańsze meble i spokojną matkę? Matka decyduje, czy dziecko może być rozpieszczane czy nie. Dziadkowie nie mają nic do gadania.
A Zosia, jeżeli będzie za parę lat miała trochę oleju w głowie to na pewno zrozumie decyzję mamy...
21 2014-08-20 22:32:37 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-08-20 22:39:42)
Moje dzieci na szczęście wołać nie muszą. Bo ja była w rodzinie jedyna wnuczką i jedyną córką i moje dzieci są jedynymi wnuczkami. Zresztą moja mama widząc moje podejście do dziś się cieszy, że się w ogóle wnuków doczekała i z tej wdzięczności im robi prezenty. Dziadkowie ze strony męża nigdy aktywnie nie uczestniczyli w życiu wnuczek ale prezenty były fajne i są nadal nie powiem. Jak się rozwiedliśmy, z jego winy i jego rodzice się dowiedzieli, że trochę zamazać winy, zaproponowali, że mi dadzą dla sporo pieniędzy żeby zabezpieczyć przyszłość wnuczek. Dużo osób mi mówiło żebym odmówiła ale jak dla mnie to byłby egoizm bo owszem ja dla siebie tych pieniędzy przyjąć nie mogłam ale dla dzieci. Mimo wszystko spotkałam się z nimi i powiedziałam, że ja na swoje konto nie moje przyjmę bo nie chcę potem oskarżeń, że wzięłam, że zabrałam. Ale żeby otworzyły wnuczką konta oszczędnościowe, lokaty i tam wpłacili całą kwotę. Oczywiście wiedzą od kogo są dziadkom wdzięczne. I po tym co zrobił ich syn oni są bardzo aktywni moje córki zawsze dostają od nich duże prezenty.Owszem może nie mają obowiązku ale mają takie prawo i jeżeli chcą to ja się bardzo cieszę. Nawet jak jeszcze były niepełnoletnie, to jak tam jeździły zaraz po rozwodzie to dostały złote kolczyki, bransoletkę, i mnie to bardzo ucieszyło, że pamiętają o nich. Nigdy mi na myśl nie przyszło żeby ukracać moim dzieciom zabierać tę przyjemność dziadkom. Zresztą nigdy nie miałam i nie ma takiego prawa.
Wracając do mebelków. Skoro dziadkowie chcą kupić i urządzić pokój nowocześnie jakim prawem odmówić. Owszem nie maja prawa o wszystkim decydować. Powinni konsultować przede wszystkim z małą Zosia bo to w końcu jej pokoik a dziecko od małego powinno się uczyć żeby miało swoje zdanie no powinni pamiętać o rodzicach Zosi. I to autorka powinna czynnie uczestniczyć w wyborze mebli i urządzaniu pokoju. Ale nie ma prawa odmówić dziecku. Bo jeżeli ma podejście, że raz kupi jeden mebel z miesiąc następny bo ja nie stać ale chce wszystko sama to jakieś głupie chore podejście w ten sposób to może swój pokój urządzać, bo to jej wybór a ni pokój dziecka. Bo Zosia będzie miała pretensje że mogła mieć to i tamto a przez matkę tego nie ma.
Wracając do mojej matki i chrzestnej. Cóż moja mama bardziej przejmowała się obcymi ludźmi niż własnym dzieckiem. Bo dziadkowie jakoś żyją do tej pory, a ciotce jeszcze nowy dom wybudowali, także widać biedy nie było. Z tą różnicą, ze dzieci chrzestnej miały wszystko na talerzu podane a ja o to wszystko walczyłam. Jak ja im wszystkiego zazdrościłam, tych podróży do USA, tych wszystkich drób które miały jako dzieci więcej ode mnie. Nigdy nie mieliśmy zbyt dobrych relacji bo one mają takie dziwne charaktery, z chrzestną też nie jestem w zgodzie. Znaczy, nie że skłócone ale najpierw to ja im bardzo zazdrościłam potem oni mi zazdroszczą do tej pory. I jakoś tak zostało. Także w moim przypadku lekcja skromności przyniosła bardzo odwrotne skutki.
Dziś uważam, że człowiek skromny, pokorny, nieśmiały to człowiek stracony i wiem to po własnych błędach!!!
samotnax4 no dobra, ale to była twoja kuchnia, i mogłaś mieć jakie chcesz i żaden wstyd ani problem jest ok. Ty wybrałas toja kuchnia twoje meble. Ale to pokój dziecka a nie jego matki i gdy teściowie proponują nową kolekcję a matka np kupi jakieś przecenione z Ikei to chyba dziecko ma prawo się potem wkurzać i wypominać. A teściowa a może pomyśleć o synowej jak o co najmniej dziwnej.
A teraz samotna dajmy taką sytuację mieszkasz z partnerem stać Was na te meble z biedronki a twoi rodzice proponują, że Wam kupią jakieś fajne ekskluzywne na miarę. A facet się nie zgadza, to co nie wściekłabyś się ze będziesz miała obciachową kuchnie bo facet ma taki kaprys?! Oczywiście to taki przykład, ja np na takim facecie bym ,,wyjechała'' raz dwa!!! Bo lubie luksus i wygodę i na to stawiam!
22 2014-08-20 22:57:58 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-08-20 23:00:52)
Do Insurmountable_Woman Widzisz mamy zupełnie inne podejście. Ja bym nie dała kupić mebelków jeżeli miałyby być takie, jak sobie wymyśliła teściowa. To mój dom i ma być urządzony po mojemu. Ja założyłam rodzinę, ja biorę za nią odpowiedzialność i kupuję to, na co mnie stać. Gdy kupiliśmy z mężem swoje pierwsze mieszkanie kupowaliśmy co miesiąc jedną szafkę. Bo tylko na tyle było nas stać. Owszem przyjęłam od taty pralkę ale on dał mi pieniądze i powiedział, że to na pralkę. Nie narzucał mi jaką mam kupić. A tu teściowa narzuca, chociaż nie ma takiego prawa.
Napisałaś "A teraz samotna dajmy taką sytuację mieszkasz z partnerem stać Was na te meble z biedronki a twoi rodzice proponują, że Wam kupią jakieś fajne ekskluzywne na miarę. A facet się nie zgadza, to co nie wściekłabyś się ze będziesz miała obciachową kuchnie bo facet ma taki kaprys?! Oczywiście to taki przykład, ja np na takim facecie bym ,,wyjechała'' raz dwa!!! Bo lubie luksus i wygodę i na to stawiam!"
Otóż moi rodzice chcieli nam dać na wesele, a mojego faceta nie było na to stać, a nie chciał brać od moich rodziców. Co zrobiłam? Powiedziałam mamie, że sami uzbieramy na wesele i zrobimy takie, na jakie będzie nas stać. Jeśli rodzice chcą, niech pieniądze które chcieli nam dać na wyprawienie przyjęcia dadzą nam w kopertę jako prezent ślubny. Marzyłam o dużym weselu, ale są ważniejsze rzeczy. Jakie? Wspieranie mojego męża w jego decyzjach. A tu mąż autorki dał totalną plamę.
samotna sorry bardzo, ale ten twój facet to taka dupa. Bo sam nie miał nic do zaoferowania jeżeli chodzi o wesele i jeszcze tobie spieprzył ten najpiękniejszy dzień bo sam mówisz, że marzyłaś o weselu. na miejscu twoich rodziców dąłbym prezent tobie i tylko tobie, bo i tak byłaś pokrzywdzona. A tu taki dupa a nie zięć. Ja nie rozumiem po co się taki facet żeni skoro nawet na wesele nie ma to jakie on życie może zapewnić rodzinie?! Ja miałam dwa wesela w życiu. i obydwa z dużym rozmachem nie wyobrażam sobie skromnej ceremonii. Jestem zwolenniczka dużych wystawnych imprez. I skoro mnie stać to sobie nie wyobrażam żeby rezygnować ze swoich marzeń dla chłopa! Ja tego ucze swoje dizeic jestem osoba bezkompromisową nieustępliwą, swoją wygodę i swoje marzenia stawiam najwyżej nie jestem w stanie z niczego zrezygnować ani się dla nikogo poświęcić i tego uczę moje dzieic żeby przede wszystkim dbałby os siebie. I trochę rozumiem rodizćów znacyz teściów pewnie ich trafia szlak że syn ma gorzej niż oni, ze ma ciężko, oni mogą pomoc a jego zona ma jakąś głupią ambicje. Bo każdy rodzic chce dla dziecka jak najlepiej, synowa to dzisiaj ta jutro może być inna, a syn i wnuczka to zawsze rodzina.
Samotna ja jeszcze jestem pamiętliwa i wypominalska na twoim miejscu 1000 razy bym mężowi wypominała ,że przez niego nie miałam wesela, ze on jest dziad... wszystko przed tobą
24 2014-08-20 23:36:57 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-08-20 23:44:36)
No właśnie i tu się bardzo różnimy:) Owszem mój mąż nie miał mi nic do zaoferowania z rzeczy materialnych, zarabiał najniższą krajową, ale nie czuje się pokrzywdzona. Zawsze miałam to co chciałam, rodzice byli bardzo majętni, ale pieniądze to nie wszystko. Nie wyobrażam sobie, że ja bym się bawiła na weselu a on przez moje chcę, musiałby pracować 20 godzin dziennie i każdy grosz odkładać. Ja również jestem bardzo bazkompromisowa itp, ogólnie mam bardzo twardy, ciężki charakter. Ale dla mojego męża zrobiłabym wszystko. I chcę wierzyć, że on dla mnie też. Brak wesela nie jest moim zdaniem dużą ceną za uśmiech na twarzy ukochanego w tak ważnym dniu. Co do wypominania, wypominam mu naprawdę wiele rzeczy, ale wesela nigdy. Bo jego brak nie jest dla mnie jakimś strasznym problemem:)
Co mój mąż miał mi do zaoferowania? Miłość do mnie i mojej córki, swoją pracowitość. Tylko tyle i aż tyle. I to nie jest tak, że z niego dupa jak piszesz. Dorobiliśmy się dwóch dobrych samochodów, dwóch mieszkań. I mam satysfakcję, bo do wszystkiego doszliśmy sami, ciężką pracą. Tak więc jednak nie taki straszny jak myślisz:)
Co do teściów. Ja również chcę, aby moje dzieci miałyby jak najlepiej. Ale na pewno będąc teściową nawet gdy nie będę lubiła synowej, nie będę mieszać. Skoro syn wybrał taką żonę, rodzice powinni to uszanować. Chcą pomóc finansowo? Fajnie, ale nie narzucając swojego zdania i gustu, które może być zupełnie inne niż synowej. A w końcu to dom jej i męża.
No właśnie i tu się bardzo różnimy:) Owszem mój mąż nie miał mi nic do zaoferowania z rzeczy materialnych, zarabiał najniższą krajową, ale nie czuje się pokrzywdzona. Zawsze miałam to co chciałam, rodzice byli bardzo majętni, ale pieniądze to nie wszystko. Nie wyobrażam sobie, że ja bym się bawiła na weselu a on przez moje chcę, musiałby pracować 20 godzin dziennie i każdy grosz odkładać. Ja również jestem bardzo bazkompromisowa itp, ogólnie mam bardzo twardy, ciężki charakter. Ale dla mojego męża zrobiłabym wszystko. I chcę wierzyć, że on dla mnie też. Brak wesela nie jest moim zdaniem dużą ceną za uśmiech na twarzy ukochanego w tak ważnym dniu. Co do wypominania, wypominam mu naprawdę wiele rzeczy, ale wesela nigdy. Bo jego brak nie jest dla mnie jakimś strasznym problemem:)
Co mój mąż miał mi do zaoferowania? Miłość do mnie i mojej córki, swoją pracowitość. Tylko tyle i aż tyle. I to nie jest tak, że z niego dupa jak piszesz. Dorobiliśmy się dwóch dobrych samochodów, dwóch mieszkań. I mam satysfakcję, bo do wszystkiego doszliśmy sami, ciężką pracą. Tak więc jednak nie taki straszny jak myślisz:)
Co do teściów. Ja również chcę, aby moje dzieci miałyby jak najlepiej. Ale na pewno będąc teściową nawet gdy nie będę lubiła synowej, nie będę mieszać. Skoro syn wybrał taką żonę, rodzice powinni to uszanować. Chcą pomóc finansowo? Fajnie, ale nie narzucając swojego zdania i gustu, które może być zupełnie inne niż synowej. A w końcu to dom jej i męża.
Amen ! Swietnie napisane!
Dziękuję:)
27 2014-08-21 05:55:23 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-21 05:56:21)
samotna sorry bardzo, ale ten twój facet to taka dupa. Bo sam nie miał nic do zaoferowania jeżeli chodzi o wesele i jeszcze tobie spieprzył ten najpiękniejszy dzień bo sam mówisz, że marzyłaś o weselu. na miejscu twoich rodziców dąłbym prezent tobie i tylko tobie, bo i tak byłaś pokrzywdzona. A tu taki dupa a nie zięć. Ja nie rozumiem po co się taki facet żeni skoro nawet na wesele nie ma to jakie on życie może zapewnić rodzinie?! Ja miałam dwa wesela w życiu. i obydwa z dużym rozmachem nie wyobrażam sobie skromnej ceremonii. Jestem zwolenniczka dużych wystawnych imprez. I skoro mnie stać to sobie nie wyobrażam żeby rezygnować ze swoich marzeń dla chłopa! Ja tego ucze swoje dizeic jestem osoba bezkompromisową nieustępliwą, swoją wygodę i swoje marzenia stawiam najwyżej nie jestem w stanie z niczego zrezygnować ani się dla nikogo poświęcić i tego uczę moje dzieic żeby przede wszystkim dbałby os siebie. I trochę rozumiem rodizćów znacyz teściów pewnie ich trafia szlak że syn ma gorzej niż oni, ze ma ciężko, oni mogą pomoc a jego zona ma jakąś głupią ambicje. Bo każdy rodzic chce dla dziecka jak najlepiej, synowa to dzisiaj ta jutro może być inna, a syn i wnuczka to zawsze rodzina.
Samotna ja jeszcze jestem pamiętliwa i wypominalska na twoim miejscu 1000 razy bym mężowi wypominała ,że przez niego nie miałam wesela, ze on jest dziad... wszystko przed tobą
Z tego co widzę to tylko ty masz tutaj takie roszczeniowe podejście do wszystkiego. Strasznie mnie denerwujesz.
Powiem tylko ze twoja mama to bardzo mądra kobieta.
Mylisz się, nikt nie ma prawa narzucić nikomu jakie ma meble mieć w domu, tylo dlatego ze jest bogatszy. Synowej także należy się szacunek, nie ważne czy jest bogata. Tutaj problemem jest fakt, że teściowie nie liczą się ze zdaniem synowej wcale. Narzucają jej wybór mebli do domu, wiec ma prawo podziękować za takie dobro. Zarzucają jej ze dziecko ma z kimś innym.! Nie rozmawiają z nia, nie ustalają decyzji z nia dotyczących jej i ich dziecka. Swoja ,,dobrocią,, skłócają małżonków!
Mylisz się synowej należy się szacunek także, a nie ze jutro może być inna. To ze ty czy teście autorki sa bogaci nie znaczy ze można pomiatać ludzmi, narzucać im swoje zdanie! Stac cie na lepsze meble ok, ale mówienie ze jak autorka może pozowlic sobie na meble z biedronki czy Ikei to cos gorszego?:)
Masz Women do zaoferowania swiatu tylko swój wygląd i bogactwo, a to trochę za mało nie uważasz? To sa takie rzeczy które łatwo można stracic i co wtedy? Z czym zostaniesz teoretycznie?
Jest takie powiedzenie ,,najgorzej jak z dziada zrobi się Pan,, i to dokładnie widać u ciebie. Trudno obrazisz się, ale denerwuje mnie jak w każdym temacie każdego kto ciężko pracuje i woli mieć mniej ale za swoje a nie od kogos patrzeć az dostanie, nazywasz zaraz dupa i dziadem!
samotnax4 i mariola856
dokładnie,zgadzam sie z Wami ![]()
29 2014-08-21 09:53:17 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-08-21 09:54:04)
O, a mnie Insurmountable_Woman nie denerwuje, to jest raczej smieszne ![]()
Do tematu...autorko niestety ale widze ciemnosc. Kochajacemu mezowi nie przyszlyby do glowy takie oskarzenia gdy nie ma ku temu podstaw. A moze to on Cie zdradzil i chce w ten sposob odciagnac mysli od wlasnego poczucia winy? Szkoda tylko ze cierpi na tym wasze nienarodzone dziecko. A takiego meza to bym kopnela w dupe.
Co do dziadkow, mebelkow i calego kramu...dziadkowie owszem powinni rozpieszczac ale nie bez granic bo dzieciak sie przyzwyczai i w doroslosci moze zostac emocjonalna kaleka. A o wystroju pokoju dziecka powinni decydowac rodzice a nie ktos inny. To Ty jestes matka Zosi. To Ty ja nosilas pod sercem wiec jak najbardziej naturalne jest Twoje prawo do decydowania o tym. Tesciowa miala juz swoje dzieci i swoja szanse.
W tej pani widze podobienstwo do wlasnej babci, ktora wszystkich chce ustawiac po katach. Zawsze sie wtracala w moje i brata wychowanie. Nie musze chyba dodawac ze na dobre mi to nie wyszlo. Cale szczescie rodzice w pore zareagowali. Ale stanowili jeden glos, Ty masz meza przeciwko sobie ![]()
Nie pozwol autorko by Twoja tesciowa weszla Ci na glowe. To ostatni moment by sie postawic.
Pozdrawiam ![]()
Jest takie powiedzenie ,,najgorzej jak z dziada zrobi się Pan,, i to dokładnie widać u ciebie. Trudno obrazisz się, ale denerwuje mnie jak w każdym temacie każdego kto ciężko pracuje i woli mieć mniej ale za swoje a nie od kogoś patrzeć az dostanie, nazywasz zaraz dupa i dziadem!
Mariola z tym powiedzeniem zgadzam się na 100% i jeszcze dodam jedno które jest konieczne do tamtego ,,czegoś głupi?! boś biedny, czegoś biedny?! boś głupi! Tyle, że mnie to nie dotyczy za bardzo ani jedno ani drugie, bo ja na brak gotówki i biedę nigdy nie narzekałam, jak już pisałam byłam jedynaczką, oczkiem w głowie, tylko, ze ja nigdy nie usiadłam na laurach mnie minimum nie zadowala, ja zawsze dążyłam do czegoś więcej. I to powiedzenie jedno i drugie pasuje mi do tego: jak byliśmy dziećmi znaczy ja i moja klasa, byliśmy na wycieczce, i nie wiem jakim to cudem było, ze każdy z nas otrzymał coś ok 50zł na to żeby je zagospodarować. I co się okazało, te biedne dzieci pierwsze roztrwoniły całą gotówkę, bo kupowały mnóstwo różnych zbędnych rzeczy, i mało tego stawiały całej klasie a to lody a to napój. Ja mało tych 100zł miałam jeszcze przy sobie kieszonkowe i większość do domu przywiozłam. Ale na nic sobie nie żałowałam, też kupiłam sobie loda, jakąś pamiątkę ale z umiarem. Nikomu się nie pochwaliłam ile mam, nie dzieliłam skory na niedźwiedziu. Ja zawsze dostawałam pieniądze ale umiałam je uszanować, składałam albo jak już wydawałam to musiał być jakiś wyższy cel. W dzieciństwie nazywali mnie ,,dusi-gorsz'', Co do drugiego powiedzenia ,,czegoś głupi?! boś biedny, czegoś biedny?! boś głupi! podam inna historię.
Jakiś czas temu czytałam facet na pomorzu, był biedny ledwo wiązali z żoną koniec z końcem, wygrali w lotto 3mln. I co pochwalili się pierwsze co znajomym i rodzinie. Ba kupowali im prezenty pożyczali, jeździli na wakacje, stawiali wszystkim doszło do tego, ze jakiś mądry kolega pożyczył od nich coś ok 300 tys na mieszkanie i tak na gębę mu pożyczyli bo jakże koledze się nie odmawia. I tak rozpierniczyli kasę bo z pracy się zwolnili szaleli, wakacje, zabawy. XXX nawet o porządnym mieszkaniu dla siebie nie pomyśleli, że o oszczędnościach nie wspomnę. I tak w ponad rok rozpierniczyli cała kasę i zostali z gołą d... i co myślicie ze ktoś z tych którym stawiali im pomógł albo oddał pożyczkę?! Najmądrzejszy był ten kolega co pożyczył 300tys na mieszkanie, bo Ci państwo pożyczyli mu na słowo a on się zaprał, jakie pieniądze jakie mieszkanie?! Kolega wyprowadził się do Norwegii mieszkanie wynajął i ma co miesiąc zysk. Jedyny mądry. A oni latali po prawnikach no ale cóż jak się głowa nie myślało... i czy w tym przypadku powiedzenia się nie sprawdzają?!
Co do reszty. Owszem teściowie nie mają prawa urządzać cudzego domu. Ale ja tu słyszę, ze nie od dom chodzi tylko o konkretny pokój wnuczki. Jest taka opcja, że matka Zosi, mogła ten pokój pomalować i od razu jechać i za gotówkę kupić porządne meble, zrobić pokoik na bóstwo i postawić dziadków przed faktem dokonanym. I nadal może to zrobić wtedy jedzie do sklepu kupuje wszystko robi elegancko pokoik i sprawy nie ma. Ale jeżeli to jest tak, że ten pokoik jest pusty, i ona ma kupować tam po jednej szafce, co miesiąc, to nie jest fair nawet w stosunku do dziecka. Co do reszty domu, jak teściowie są bogaci i chcą pomóc to powinni dać synowi pieniądze w kopertę, a nie wybierać. A syn cóż to są rodzice skoro chcą pomoc, mają na to finanse, wnuczka to oczko w głowie, to nie dziwię się ze syn korzysta i lubi bardzo z rodziców. Syn robi tak jak jemu wygonie. Dlaczego mąż ma rezygnować z lepszych standardów które mogą zaoferować rodzice?! Dlatego, że zonie się nie podoba?! Proszę Was ma facet rację, ze korzysta. Bo z jakiś czas któreś z jego rodzeństwa założy rodzinę i rodzice zmienia obiekt zainteresowania. To właśnie wielkie szczęście być pierwszą i jedyną wnuczką! Które trzeba wykorzystać, bo dziadkowie kochają bezinteresownie i dla nich to pewnie radość kupować wnuczce a wnuczka na tym zyskuje. Więc nie wiem kto i jakim prawem che to ukrócić.
inna sytuacja bylaby gdyby dali pieniądze na te meble czy razem pojechali wybrać uwzgledniajac zdanie synowej, bo ona jest matka dziecka
ale nadal uważam ze to jest najmniejszy problem w tym momencie
a co do twoich historii, to pouczające sa ale one w niczym nie pomoga dziewczynie,
mnie się tez nie tycza, bo ani nie jestem głupia ani biedna, owszem bogata tez nie ale to nie znaczy ze gorsza od kogos i ze pozwoliłabym komus rządzić w swoim domu, mówić jak mam ubierać dziecko, jakie mam mieć meble w domu tylko dlatego ze ktoś ma więcej pieniędzy, nawet jeśli to sa teście
jeśli zechce to będę kupować po jednej szafce czy używane meble (zgroza co nie?):) i nikomu nic do tego
jeśli zechce to będę kupować po jednej szafce czy używane meble (zgroza co nie?):) i nikomu nic do tego
No dobra, możesz kupować ale do swojego pokoju wtedy nie zgroza wtedy to twój pokój i twój decyzja. I nikt nie ma prawa nic powiedzieć. No ale załóżmy taka sytuację jesteś dzieckiem, i dziadkowie proponują, ze urządzą Ci pokój w nowoczesnym stylu, a twoja matka im tego zabrania, i urządza Ci pokój bardzo obskurnie. Czy nie byłabyś wściekała, ze miałaś szansę na nowy elegancki pokoik a rodzic Ci ją zabrał i do tego nic lepszego nie dał w zamian?!
Ja na miejscu mamy Zosi jeszcze dziś bym pojechała do meblowego i kupiła cały komplet eleganckich mebli, i ubiegła teściów. Zrobiła wszystko nie gorzej tylko w swoim guście. No ale chyba, że jest tak, że ten pokój stoi pusty i nie zanosi się, że autorka w najbliższym czasie kupi te meble. Albo dziadkowie przewidują, że kupi gorsze albo używane. I wkraczają do akcji. Autorka ma szanse kupić te meble i urządzić po swojemu. To od niej zależy.
33 2014-08-21 11:42:58 Ostatnio edytowany przez szeropinjon (2014-08-21 12:27:34)
Tu chodzi o łamanie podstawowych praw matki jakim jest decydowanie o wychowaniu własnego dziecka. W tym momencie babcia i mąż wykluczyli i zablokowali możliwość decydowania o podstawowej sprawie jakim jest wystrój pokoju dziecka. W tym momencie to babcia przerzuciła takie prawo na siebie. Babcia powinna dać w kopercie pieniądze na urządzenie pokoju dziecka wtedy zyskało by dziecko i nikt nie czuł by się pokrzywdzony. Patrząc na całokształt to intencją babci może być właśnie przypisanie sobie praw, które należą się matce i pozbawienie jej możliwości decydowania o własłnym dziecku. Nawet jeśli babcia nie ma złych intencji to nie można przyzwyczajać jej do takiego stanu rzeczy i to od razu bo im później tym gorzej. Pozwalanie innym na łamanie własnych praw z czasem prowadzi do coraz większej bierności co tak na prawdę zaczyna być kalectwem a do tego prowadzi do dużej frustracji. Tak na prawdę jeśli pozwolić na decydowanie o pokoju dziecka to za chwilę babcia będzie chciała decydować o fryzurze wnuczki potem o wyborze przedszkola itd. Im dłużej taki stan będzie trwał tym bierność matki będzie się pogłębiać. Za chwilę każdy z zewnątrz będzie umiał się wetknąć w wychowanie jej córki bo matka nie będzie umiała bronić swoich praw. Co do zbytniego rozpieszczania dziecka prezentami to też bym miała pewne obawy. Teściowa już przekabaciła syna na swoją stronę. Za chwilę będzie chciała przekupić wnuczkę, żeby przekabacić również ją co w przypadku dziecka nie jest aż takie trudne. Dziecko tak na prawdę dużo bardziej potrzebuje zdrowej i spokojnej matki niż bogatego prezentu.Dobro dziecka jest bardzo uzależnione od dobrego samopoczucia matki. A pozwalanie nad deptanie własnych praw prowadzi do coraz większej bierności co z psychologicznego punktu widzenia jest już kalectwem a nawet może spowodować nerwice i inne choroby psychiczne.I tu nie chodzi o to, że matka nie chce pozwolić dziadkom na rozpieszczanie wnuczki. Tu chodzi o to, że teściowa chce zadeptać swoją synową a nawet bym powiedziała,że zniszczyć matkę swojej wnuczki. To jest niewybaczalne. Jak można wulgarnie się odnosić do kobiety w ciąży. Dla pocieszenia mogę tylko dodać, że mam podobną sytuacje i bardzo dobrze rozumiem autorkę posta aczkolwiek mój mąż jeszcze się stara ale teście też robią wszystko, żeby przekabacić go swoją stronę. Robię wszystko, żeby im się nie podporządkować dlatego jestem z teściami w stanie wojny ale dzięki temu to ja a nie oni decyduje o swoim dziecku, o swoim życiu i małżeństwie.Przez pewien okres czytałam sporo poradników psychologicznych i robiłam sobie sama terapię ściągniętą z internetu co mi nieco pomogło bo przez ich zachowanie byłam cały czas w poczuciu winy bo cały czas próbowali mi pokazać, że jestem złą synową i że jestem wszystkiemu winna. To poczucie winy sprawiało, że źle się czułam ale nauczyłam się pozbywać takiego stanu rzeczy co mi znacznie pomogło. Muszę też cały czas pracować nad swoją samooceną i samoakceptacją bo wizyty u nich znacznie obniżały moje mniemanie o sobie. Ciągła krytyka działa jak pranie mózgu, kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą, po jakimś czasie można uwierzyć w negatywne opinie swoich teściów. Bałam się też tego, że w końcu wyprowadzą mnie z równowagi ale na to też znalazłam sposób. Nauczyłam się też im odpyskowywać bo wcześniej byłam bierna na ich złośliwości.A na wulgaryzmy pod moim adresem absolutnie bym sobie nie pozwoliła. Nie można pozwalać sobie na takie upodlenie. Najpierw będzie cię upadlać teściowa a za chwilę każdy będzie cię umiał upodlić bo nie będziesz się umiała przed tym bronić, nie można być biernym wobec takiego zachowania. Chyba bym z nimi zerwała kontakt i nie czułabym się z tego powodu winna. Moi teście jeszcze nie stosują wulgaryzmów ale jest już blisko dlatego też rozważam, żeby zerwać z nimi kontakt.
34 2014-08-21 11:55:52 Ostatnio edytowany przez fujitsu (2014-08-21 12:00:34)
Uważam że dziecinne mebelki nie są warte tego,aby drzeć koty z teściową i całą rodziną.Jeżeli babcia ma gest ,jest to jej jedyna wnuczka i chce mieć tę radość z urządzenia pokoiku to bym się na to zgodziła.Teściowa nie chce synowej urządzać salonu czy kuchni,to tylko dziecinne meble które za parę lat i tak się wymieni.Jeżeli chcecie żyć w stanie wojny z takich powodów,to gratulacje dla was .
Ja po prostu cieszyłabym się,że zamiast wydać pieniądze na mebelki mogę kupić córce jakąś inną fajną rzecz a nie myślała o swojej wielce urażonej dumie.
fujitsju a gdyby tobie ktoś chciał koniecznie sprezentować drogi prezent, którego nie chcesz i musialabys być wdzieczna! bo inaczej wyzwiska bys uslyszala to inaczej bys mówila
do tego wymarzylabys sobie cos zupełnie innego?
teraz meble a potem wybor imienia itd.,
Mój punkt widzenia: skoro babcia tak bardzo chce kupić te mebelki wiadomo wnuczka ukochana itp. Jedzcie razem do sklepu i wspolnie zdecydowac sie na te mebelki. Oczywiście zdanie autorki wątku jest istotne to jej mieszkanie i ona sama powinna dobierać wszystkie meble to stylu który panuje w domu.
Babcia jeśli chce niech da kasę, pojedzie popatrzy a synowa no i wnusia sobie wybiorą jakie chcą mebelki.
Nie chce mi sie juz w ogóle nic komentować jeśli chodzi o pewna osobę tu na forum. Dziewczyna pyta sie , ma prosbe a co nie którzy opowiadają swoje życie.
A chyba pytanie autorki wątku bylo inne.
37 2014-08-21 12:23:37 Ostatnio edytowany przez fujitsu (2014-08-21 12:47:46)
Co innego imię dla dziecka,a co innego meble i radość jaką babcia będzie miała z tego,że je kupi.
Myślę,że wcale nie byłoby wyzwisk i kłótni gdyby nie takie wypaczone pojmowanie rzeczywistości.
Wcale nie byłoby to taktowne,gdyby babcia zaproponowała wybór mebelków a synowa zażądała pieniędzy i oświadczyła że kupi je sobie sama.To nie są meble dla synowej,tylko dla wnuczki i nie wierzę że byłyby aż tak paskudne i kłóciły się z wystrojem innych pomieszczeń żeby ich nie przyjąć.
Po co miałabym przy okazji kupna mebli rozmyślać o tym co będzie w przyszłości i na zapas się awanturować.
Może kiedy naprawdę teściowa zaczęłaby wybierać imię lub szkołę dla córki wtedy bym zareagowała bo to poważna sprawa w przeciwieństwie do urządzenia jej pokoiku.
Uważam,że nie musiałabym mieć długu wdzięczności za meble które podarowała nie mnie,ale mojej córce.
38 2014-08-21 12:39:19 Ostatnio edytowany przez szeropinjon (2014-08-21 13:21:44)
Skoro babcia tak bardzo chce kupić mebelki to niech da pieniądze w kopercie. Dlaczego synowa ma jej ustępować. Co to jest święta krowa, że może sobie robić wszystko co jej się podoba. Jeśli dojdzie do wojny to tylko z powodu teściowej.Niech się za wczasu nauczy, że ma się nie wcinać w sprawy innych. Widać, że dysponuje kiepskim rozumem ale dlaczego z tego powodu ma cierpieć synowa. Jak teściowa nie umie dobrze współżyć z innymi to jest tylko i wyłącznie jej problem.A że dojdzie do wojny z powodu jej chorej osobowości to już trudno. Nie można dać sobie zniszczyć życia bo ktoś ma chorą osobowość. To nie jest świat muzułmański, żeby klęczeć przed drugim człowiekiem na kolanach. Zgoda na te mebelki z pewnościa załagodziła by atmosferę ale myślę, że na krótko bo takim ludziom nigdy nie jest mało i za chwilę pojawiłoby się nowe poważniejsze żądanie, znam to z doświadczenia. Z tego co tu czytam to tej pani w ogóle nie zależy na dobrych relacjach i można ją podejrzewać o złe intencje.Piszecie o dobru dziecka, to może to jest dobre, żeby matka klękała przed teściową i była upokarzana na oczach dziecka. To jest waszym zdaniem lepsze wyjście niż to, że dziecko może nie dostać pięknych mebelków.I co wy myślicie, że dziecko będzie szanowało taką matkę, którą inni pomiatają?Matka musi mieć u swojego dziecka jakiś autorytet i to a nie jakieś markowe mebelki jest najważniejsze.
39 2014-08-21 12:44:02 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-08-21 12:45:26)
W ostatecznosci można było iśc na kopromis i jakoś te meble wybrac razem,
ale to że synowa odmówiła,nie daje prawa mówić teściowej że h... z taką synową itd.
Tak samo jak teściowa miałaby powiedzmy dom urządzony w starodawnym stylu,a tu synowa przychodzi i mówi a kupimy mamie sofę,którą oczywiście synowa wybierze,a bedzie to sofa w stylu nowoczesnym bo jej taki się podoba
i co czy tesciowa bedzie szczęsliwa z tego powodu? nie
A dlaczego? Przecież to tylko mebelek wymieni sobie za parę lat,
nie ma znaczenia czy to dla dziecka czy dorosłej osoby.
Jeszcze lepiej niech sama Zosia wybiera meble,no fakt 3 letnie dziecko ma pojęcie o jakości,kolekcji itp tych mebli
dla dziecka wazne aby były ładne,z jakimiś najlepiej jeszcze motywami ,bajkowymi,ksiezniczkowatymi itd
nie wazne czy beda z płyty wiórowej czy z dębu
To dom synowej więc ona decyduje o wystroju,meblach itp
Co innego imię dla dziecka,a co innego meble i radość jaką babcia będzie miała z tego,że je kupi.
Myślę,że wcale nie byłoby wyzwisk i kłótni gdyby nie takie wypaczone pojmowanie rzeczywistości.
Wcale nie byłoby to taktowne,gdyby babcia zaproponowała wybór mebelków a synowa zażądała pieniędzy i oświadczyła że kupi je sobie sama.To nie są meble dla synowej,tylko dla wnuczki i nie wierzę że byłyby aż tak paskudne i kłóciły się z wystrojem innych pomieszczeń żeby ich nie przyjąć.
Po co miałabym przy okazji kupna mebli rozmyślać o tym co będzie w przyszłości i na zapas się awanturować.
Może kiedy naprawdę teściowa zaczęłaby wybierać imię lub szkołę dla córki wtedy bym zareagowała bo to poważna sprawa w przeciwieństwie do urządzenia jej pokoiku.
Uważam,że nie musiałabym mieć długu wdzięczności za meble które podarowała nie mnie,ale mojej córce.
Bo to jest dopiero początek. Skoro już są zapędy urządzania, wielka obraza majestatu i wyzwiska, to myślisz, że później będzie inaczej? Zacznie od mebli, a skończy na wychowywaniu i nastawianiu przeciwko matce.
Są rzeczy i sprawy na które wolno pozwolić i takie na które godzić się absolutnie nie należy. Jakby babci zależało na ogólnym szczęściu i dogodzeniu to dogadałaby się z synową, zaproponowała wspólne wyjście chociażby na zakupy. Jeśli kobieta zachowuje się tak jak opisała autorka, czyli musi być tak, jak ja mówię, a jak nie to wyzywa i się obraża, to nie jest dobra osoba, której należy pozwalać i ustępować.
Uważam że dziecinne mebelki nie są warte tego,aby drzeć koty z teściową i całą rodziną.Jeżeli babcia ma gest ,jest to jej jedyna wnuczka i chce mieć tę radość z urządzenia pokoiku to bym się na to zgodziła.Teściowa nie chce synowej urządzać salonu czy kuchni,to tylko dziecinne meble które za parę lat i tak się wymieni.Jeżeli chcecie żyć w stanie wojny z takich powodów,to gratulacje dla was .
Ja po prostu cieszyłabym się,że zamiast wydać pieniądze na mebelki mogę kupić córce jakąś inną fajną rzecz a nie myślała o swojej wielce urażonej dumie.
No dokładnie zgadzam się z tym. Zresztą z jakiej racji ma dać w kopercie pieniądze synowej o ile to synowi i Zosi. Zresztą moim zdaniem to problem ma autorka bo jej mąż jest zadowolony, Zosia jest rozpieszczana przez dziadków i nikt nie widzi w tym problemu. Tylko moim zdaniem to jest tak, ze autorka jest zazdrosna bo rodzice męża pomagają, a jej rodzice nie. To samo z wnuczką to dziadkowie ze strony męże rozpieszczają wnuczkę, i to pewnie ich woli Zosia niż np rodziców autorki. I tu chyba nie chodzi o same meble tylko o to, że teściów na nie stać, i ze to teściowe mają pieniądz i oni kupują a nie autorka czy jej rodzice.
Mariola ale to nie jest prezent dla autorki tylko dla jej córki. Więc autorka nie ma prawa tego nie przyjąć. Obojętnie czy to jest drogie czy tanie. Zresztą Zosia to tak samo córka ojca i on chyba tez ma jakieś zdanie na ten temat. Jeżeli ktoś coś daje naszym dzieciom to my nie mamy prawa tego nie przyjąć, bo to nie jest dla nas tylko dla dzieci. , możemy tylko podziękować w ich imieniu.
tylko ze rodzice maja prawo powiedzieć dość gdy ktoś za bardzo rozpieszcza dziecko, chodzi o te zabawki, ze ciagle sa kupowane nowe a dziecko się nudzi starymi i idzie po nowe do babci
matka i ojciec wychowują dzieci razem, a nie ze babcia i dziadek obojętnie z której strony mieliby decydujący glos w jakiejkolwiek kwestii
nie dziwie się dziewczynie ze się burzy, bo jest pomijana w decydowaniu o dziecku, tak jakby babka zagarnela sobie prawo do decydowania o wnuczce, o meblach tych nieszczęsnych, ale i o wychowaniu dziecka, a to już inna sprawa
43 2014-08-21 13:40:20 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-08-21 13:42:20)
tylko ze rodzice maja prawo powiedzieć dość gdy ktoś za bardzo rozpieszcza dziecko, chodzi o te zabawki, ze ciagle sa kupowane nowe a dziecko się nudzi starymi i idzie po nowe do babci
matka i ojciec wychowują dzieci razem, a nie ze babcia i dziadek obojętnie z której strony mieliby decydujący glos w jakiejkolwiek kwestii
nie dziwie się dziewczynie ze się burzy, bo jest pomijana w decydowaniu o dziecku, tak jakby babka zagarnela sobie prawo do decydowania o wnuczce, o meblach tych nieszczęsnych, ale i o wychowaniu dziecka, a to już inna sprawa
To rodzice w ogóle mają jakieś prawa?
Co w tym złego, że teściowa chce organizować komuś innemu życie? Przecież to nic złego, prawda? Co z tego, że autorka jest na skraju załamania nerwowego przecież nic się nie stało! Bo przecież to autorka ma jakiś problem ze sobą, nie teściowa, która chce o wszystkim decydować.
Mariola moim zdaniem to każdy ma prawo kupować komuś prezenty bez konsultowania z kimś innym. Dziadkowie też, owszem gdyby kupowali synowej to tak może odmówić czy czuć się źle. Ale dziecku?! To są dziadkowie i mają takie prawo, zresztą sama mówisz, że dziecko ma dwoje rodziców a mąż autorki nie widzi problemu. I on ma prawo do swojego zdania, może mieć swoje zdanie i robić tak jak mu się podoba a nie być pantoflarzem i dostosowywać się do żony.
Moim zdaniem to jest też tak, ze autorka się tego boi że Zosia będzie wolała ojca i dziadków niż ją. Kole ją w oczy, że ona ma mniej do zaoferowania a przecież chce być ta najlepszą, a tu rad dusza do raju tylko grzechy nie dają. Może najlepiej byłoby gdyby teściowa dała synowej na te mebelki w kopercie i jeszcze żeby to autorka powiedziała córce ze to od niej?! Co?! Zresztą z tego co pisze to teściowie to ustalili z ojcem dziecka, to jego rodzice, moim zdaniem mogliby zaprosić synową i Zosię żeby pomogły w wyborze tych mebli. Ale pytać synową czy mogą kupić meble wnuczce?!!!! No Ludzie bez przesady!!!
Mariola ale to nie jest prezent dla autorki tylko dla jej córki. Więc autorka nie ma prawa tego nie przyjąć.
Czy Tobie ta welna na glowie to nie wywrocila sie do wewnatrz?
Corka mieszka w domu MAMY czyli autorki i nie ona decyduje o wystroju wnetrz. No przynajmniej nie w wieku 3 lat na Boga! I autoraka ma pelne prawo powiedziec "dziekuje, postoje i urzadze za swoje".
To, ze Ty honoru za grosz nie masz ani dumy i lape po wszystko caly czas wyciagalas do kazdego z rodziny swojej czy nie swojej i nadal to robisz, uczac corki tego samego, to nie znaczy, ze kazdy wedle takich standardow zyciowych postepuje.
Awantura o paczki z USA:)) Mowilam, ze domorosla Aleksis sie trafila.
Zreszta grzyb z meblami, problem jest duzo duzo glewbszy.
Panie Boze, dziekuje Ci tu publicznie na forum, ze mi dales dwie zdrowe polkule i rece do roboty a moich tesciow trzymasz daleko:))
mysterious_chocolate w pierwszej chwili myślałam ze ty tak na serio:) ulga
wogole nie roumiem jak można mieć taka postawe jak ty Insurmountable_Woman ze obojętnie ile by się nie miało to zawsze mile jest widziane jest jak ktoś ciagle daje, czy to zabawek dziecku (ile można, czy to takie dobre jak dziecko ma gore zabawek które nie szanuje?) czy innych materialnych rzeczy,
już pomijam fakt gdzie to trzymać wszystko
47 2014-08-21 13:51:37 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-08-21 13:56:07)
Mariola moim zdaniem to każdy ma prawo kupować komuś prezenty bez konsultowania z kimś innym. Dziadkowie też, owszem gdyby kupowali synowej to tak może odmówić czy czuć się źle. Ale dziecku?! To są dziadkowie i mają takie prawo, zresztą sama mówisz, że dziecko ma dwoje rodziców a mąż autorki nie widzi problemu. I on ma prawo do swojego zdania, może mieć swoje zdanie i robić tak jak mu się podoba a nie być pantoflarzem i dostosowywać się do żony.
Moim zdaniem to jest też tak, ze autorka się tego boi że Zosia będzie wolała ojca i dziadków niż ją. Kole ją w oczy, że ona ma mniej do zaoferowania a przecież chce być ta najlepszą, a tu rad dusza do raju tylko grzechy nie dają. Może najlepiej byłoby gdyby teściowa dała synowej na te mebelki w kopercie i jeszcze żeby to autorka powiedziała córce ze to od niej?! Co?! Zresztą z tego co pisze to teściowie to ustalili z ojcem dziecka, to jego rodzice, moim zdaniem mogliby zaprosić synową i Zosię żeby pomogły w wyborze tych mebli. Ale pytać synową czy mogą kupić meble wnuczce?!!!! No Ludzie bez przesady!!!
Pod warunkiem, że ktoś ma jasne, dobre intencje. Tutaj widać jak na dłoni, że chęć kupienia wnuczce mebelków ma swoje drugie dno.
Właśnie, bez przesady. Teściowa nie musiała od razu wyzywać synowej i nastawiać syna przeciwko niej.
Dziwne, że matka chce być dla dziecka najważniejsza, przynajmniej w tym momencie jego życia. No kto by się spodziewał. Nienormalna!
Przecież najważniejsze są zabawki ![]()
Insurmountable_Woman napisał/a:Mariola ale to nie jest prezent dla autorki tylko dla jej córki. Więc autorka nie ma prawa tego nie przyjąć.
Czy Tobie ta welna na glowie to nie wywrocila sie do wewnatrz?
Corka mieszka w domu MAMY czyli autorki i nie ona decyduje o wystroju wnetrz. No przynajmniej nie w wieku 3 lat na Boga! I autoraka ma pelne prawo powiedziec "dziekuje, postoje i urzadze za swoje".
To, ze Ty honoru za grosz nie masz ani dumy i lape po wszystko caly czas wyciagalas do kazdego z rodziny swojej czy nie swojej i nadal to robisz, uczac corki tego samego, to nie znaczy, ze kazdy wedle takich standardow zyciowych postepuje.
Awantura o paczki z USA:)) Mowilam, ze domorosla Aleksis sie trafila.
Zreszta grzyb z meblami, problem jest duzo duzo glewbszy.
Panie Boze, dziekuje Ci tu publicznie na forum, ze mi dales dwie zdrowe polkule i rece do roboty a moich tesciow trzymasz daleko:))
Amen ![]()
48 2014-08-21 13:57:07 Ostatnio edytowany przez szeropinjon (2014-08-21 14:00:17)
Mariola moim zdaniem to każdy ma prawo kupować komuś prezenty bez konsultowania z kimś innym. Dziadkowie też, owszem gdyby kupowali synowej to tak może odmówić czy czuć się źle. Ale dziecku?! To są dziadkowie i mają takie prawo, zresztą sama mówisz, że dziecko ma dwoje rodziców a mąż autorki nie widzi problemu. I on ma prawo do swojego zdania, może mieć swoje zdanie i robić tak jak mu się podoba a nie być pantoflarzem i dostosowywać się do żony.
Moim zdaniem to jest też tak, ze autorka się tego boi że Zosia będzie wolała ojca i dziadków niż ją. Kole ją w oczy, że ona ma mniej do zaoferowania a przecież chce być ta najlepszą, a tu rad dusza do raju tylko grzechy nie dają. Może najlepiej byłoby gdyby teściowa dała synowej na te mebelki w kopercie i jeszcze żeby to autorka powiedziała córce ze to od niej?! Co?! Zresztą z tego co pisze to teściowie to ustalili z ojcem dziecka, to jego rodzice, moim zdaniem mogliby zaprosić synową i Zosię żeby pomogły w wyborze tych mebli. Ale pytać synową czy mogą kupić meble wnuczce?!!!! No Ludzie bez przesady!!!
To może twoi teście powinni ci zafundować nowy biust, żeby twój mąż był bardziej z ciebie zadowolony co. Dlaczego masz odmawiać takiego prezentu. Czemu twój mąż miał by cierpieć przez to że ty chcesz odmówić. Do tego jeszcze operacja popiększenia nosa. Przecież twój mąż i dziecko mają prawo mieć ładną żonę i matkę. A odnośnie całej tej sprawy to nie chodzi tutaj o przyjmowanie tych całych bzdurnych prezentów tylko o to, że teściowa ma złe intencje i robi wszystko, żeby upodlić swoją synową. To, że dają tyle prezentów wcale nie musi wynikać ze szczerej chęci obdarowania kogoś tylko o zwykłe przekupienie dziecka i przekabacenia go na swoją stronę i to o te złe intencje może czepiać się autorka z resztą zbytnie rozpieszczanie może też prowadzić do zepsucia i infantylizacji dziecka i tu rodzice mają prawo się czepiać.
Insurmountable_Woman napisał/a:Mariola moim zdaniem to każdy ma prawo kupować komuś prezenty bez konsultowania z kimś innym. Dziadkowie też, owszem gdyby kupowali synowej to tak może odmówić czy czuć się źle. Ale dziecku?! To są dziadkowie i mają takie prawo, zresztą sama mówisz, że dziecko ma dwoje rodziców a mąż autorki nie widzi problemu. I on ma prawo do swojego zdania, może mieć swoje zdanie i robić tak jak mu się podoba a nie być pantoflarzem i dostosowywać się do żony.
Moim zdaniem to jest też tak, ze autorka się tego boi że Zosia będzie wolała ojca i dziadków niż ją. Kole ją w oczy, że ona ma mniej do zaoferowania a przecież chce być ta najlepszą, a tu rad dusza do raju tylko grzechy nie dają. Może najlepiej byłoby gdyby teściowa dała synowej na te mebelki w kopercie i jeszcze żeby to autorka powiedziała córce ze to od niej?! Co?! Zresztą z tego co pisze to teściowie to ustalili z ojcem dziecka, to jego rodzice, moim zdaniem mogliby zaprosić synową i Zosię żeby pomogły w wyborze tych mebli. Ale pytać synową czy mogą kupić meble wnuczce?!!!! No Ludzie bez przesady!!!To może twoi teście powinni ci zafundować nowy biust, żeby twój mąż był bardziej z ciebie zadowolony co. Dlaczego masz odmawiać takiego prezentu. Czemu twój mąż miał by cierpieć przez to że ty chcesz odmówić. Do tego jeszcze operacja popiększenia nosa. Przecież twój mąż i dziecko mają prawo mieć ładną żonę i matkę. A odnośnie całej tej sprawy to nie chodzi tutaj o przyjmowanie tych całych bzdurnych prezentów tylko o to, że teściowa ma złe intencje i robi wszystko, żeby upodlić swoją synową. To, że dają tyle prezentów wcale nie musi wynikać ze szczerej chęci obdarowania kogoś tylko o zwykłe przekupienie dziecka i przekabacenia go na swoją stronę i to o te złe intencje może czepiać się autorka z resztą zbytnie rozpieszczanie może też prowadzić do zepsucia dziecka i tu rodzice mają prawo się czepiać.
Dokładnie. Teściowa chce pokazać autorce, że jest od niej lepsza, że nie nadaje się na matkę bo nie ma tyle do zaoferowania co babcia. Podła baba nie babcia.
Do tego jeszcze operacja popiększenia nosa.
Chyba powiekszenia, zeby sie juz calkiem do Pinokio upodobnic. Bo co post to coraz lepsze farmazony.
Trolling, trolling, trolling..:) - jak z Blues Brothers:))
Jej dziękuję, że ja od zawsze miałam mieszkanie swoje i tylko swoje. I żaden mąż teściowa czy nikt inny ni mail prawa wypowiadać się w moim domu. To ja wszystko kupuje, urządzam, i ja decyduje. Szczerz mówiąc to nie ma nic gorszego niż wspólnota małżeńska! Po pierwsze współczuje autorce i jej mężowi bo co by nie zrobić ktoś będzie pokrzywdzony. Jeżeli się ona dostosuje a to nie będzie zgodne z jej przekonaniem to będzie cierpieć i też dobrze nie będzie. Z drugiej strony dlaczego mąż i Zosia mają cierpieć przez ambicje matki i żony?! Dlaczego to mąż ma ustąpić?! Ok wg Was niektórych jeżeli si ktoś nie dorobił z pracy rąk, to już jest be. A uwierzcie, że są osoby które nie maja ochoty dorobić się garba kiedy mogą iść na łatwiznę.
Zresztą ja rozumiem tę teściową jako matkę. Bo widzi, ze jej synowi jest ciężko, że mają kredyt, chce pomóc. I moim zdaniem matka chce pomóc synowi i wnuczce a nie dokopać synowej. Bo matce serce się kraje jak widzi jak jej dziecko musi harować, i chce pomóc jak ma okazję, a tu synowa zamorduje syna i siebie pracą ale nie da sobie pomoc. Meble i pokój dziecka to koszt paru tysięcy. I jak znam życie pani nauczycielka tego z pensji w całości nie pokryje, mąż też będzie musiał ciężko na to pracować. A przecież kredyty już mają. Wiec skoro matka widzi jak synowi ciężko a synowa nie da sobie pomóc tylko dlatego, że nie wie co to pomoc bo jej rodzice nie pomogli bo się unosi ambicją. Nie daje kupować dla wnuczki, bo to złe.
Ludzie nie jesteście rodzicami???? Nie pękło by Wam serce gdybyście widzieli jak Wasze dziecku się męczy pracą, kredytami, a Was stać pomóc, możecie ulżyć dziecku, a tu jakaś obca osoba Wam nie pozwala??? I uważam, że teściowa może śmiało powiedzieć ,,a z kim to ożenił się mój biedny syn''
Bo nasze dziecko nasze, które my urodziłyśmy my wychowałyśmy powinno być dla nas najważniejsze. Syn zawsze bedize synem niezależnie czy będize miał 2, 5,10, 30, 50 czy 70 lat dla rodzica zawsze to będzie dziecko. A matka zawsze będzie matką! Synowa i zięć nie wiem jakimi staraniami to zawsze bedą osoby obce, można się z nimi zżyć, pokochać ale najważniejsze sa nasze rodzone dzieci a nie obce osoby. I mówię to jako synowa:)
Do Insurmountable_Woman Ciesze się, że nie mam cię w rodzinie. Ciesze się również, że mimo pieniędzy rodzice nie wychowali mnie na tak pustą osobę. Ale jednego mnie nauczyłaś. Od dziś zacznę dzieciom częściej odmawiać, aby nie wyrosły na osoby podobne do ciebie.
Zresztą ja rozumiem tę teściową jako matkę. Bo widzi, ze jej synowi jest ciężko, że mają kredyt, chce pomóc. I moim zdaniem matka chce pomóc synowi i wnuczce a nie dokopać synowej. Bo matce serce się kraje jak widzi jak jej dziecko musi harować, i chce pomóc jak ma okazję, a tu synowa zamorduje syna i siebie pracą ale nie da sobie pomoc. Meble i pokój dziecka to koszt paru tysięcy. I jak znam życie pani nauczycielka tego z pensji w całości nie pokryje, mąż też będzie musiał ciężko na to pracować. A przecież kredyty już mają. Wiec skoro matka widzi jak synowi ciężko a synowa nie da sobie pomóc tylko dlatego, że nie wie co to pomoc bo jej rodzice nie pomogli bo się unosi ambicją. Nie daje kupować dla wnuczki, bo to złe.
Pomoc, a narzucanie swojego zdania i postanawianie bez konsultacji, a potem wyzywanie, to dwie różne rzeczy. Wmuszanie w kogoś pomocy, to chęć kierowania nim i decydowania za niego. Wyzywanie, bo synowa się nie zgodziła nie ma nic wspólnego z troską, a chamstwem i buractwem.
Do Insurmountable_Woman Ciesze się, że nie mam cię w rodzinie. Ciesze się również, że mimo pieniędzy rodzice nie wychowali mnie na tak pustą osobę. Ale jednego mnie nauczyłaś. Od dziś zacznę dzieciom częściej odmawiać, aby nie wyrosły na osoby podobne do ciebie.
Samotna żebyś się nie zdziwiła, bo to zazwyczaj ma odwrotne skutki. Moja mama uczyła mnie żeby nie wołać i podobnego podejścia jak ty i kilka tu obecnych osób. Jako dziecko musiałam jej przytakiwać i się z nią zgadzać. Ale zawsze myślałam swoje. Zawsze dążyłam do swojego celu, najpierw pod przykryciem ,,skromnej dziewczynki''. Ale dopiero jak stałam się niezależna stałam się prawdziwą sobą. Także pokora ma często odwrotne skutki. Niektórzy myślą, że ja się zmieniłam wtedy a tak naprawdę wtedy stałam się prawdziwą sobą. Zresztą mówią, ze charakter ma się po chrzestnych... mimo, że nie przepadam za własna matką chrzestna ale chyba coś w tym jest.
Gdybyście znali moją mamę, owszem bardzo ja kocham szanujemy się, mamy dobry kontakt. Ale, że tak powiem całkiem inne podejście, wartości, charaktery, jak dwie inne osoby. Przyjaźń byłaby między nami niemożliwa. Moja mam nie rozumie mnie a ja jej.
Zaraz zaraz mówicie, że to dom autorki ok ale chyba też jej męża?! To on nie ma nic do powiedzenia?! I z tego co wiem on chce pomocy, Zosia też nie narzeka. To dlaczego autorka ma zdecydować o wszystkim, przecież jej mąż to ojciec dziewczynki i on wyraził zgodę. Dlaczego w ogóle jego nie bierzecie pod uwagę?!
55 2014-08-21 15:42:13 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-08-21 16:00:06)
IW tak jesteś manipulatorka i to niezla fakt
a dlatego tak bronie autorki ze utworzyła tesciowa front w rodzinie przeciwko niej, jest tesciowa, maz i dziecko jako jeden oboz i ta niewdzieczna synowa, która można zmienić zawsze, wykopac z rodziny, zresztą drugie dziecka nie jest być moze meza, bo ta wredna synowa pewnie go zdradzila, rozumiesz teraz?
Zosia ma 3 lata i jest zasypywana przez babcie zabawkami to jak ma narzekac?:)
Kasiuhaniu ale mowiłas ze odeszłaś już wiec co się stało ze wrociłas do meza?
56 2014-08-21 15:55:55 Ostatnio edytowany przez szeropinjon (2014-08-21 16:25:49)
Problemem jest to, że mąż jest uległy wobec matki.Natomiast dla męża powinno być ważniejsze zdanie żony niż matki. W momencie gdy żona czuje się, że nie jest dla męża najważniejszą osobą bo ważniejsza jest mama i jej zdanie to kobieta zaczyna czuć się bardzo niekomfortowo i niepewnie jako żona. Po drugie to nie jest małżeństwo tylko trójkąt w którym do tego żona idzie w odstawkę bo ważniejsza jest mamusia do tego bardzo wulgarna i hamska mamusia. Nie rozumiem takich kobiet jak Insurmountable_Woman. Dla świętego spokoju i dla zadowolenia wszystkich jest gotowa zrezygnować z możliwości decydowania o dziecku na rzecz babci i męża ale jednak myślę, że to jest ze szkodą dla dziecka. Uważam, że dziecko powinno mieć nad sobą jedną osobę matkę, bo matka która pozwala decydować innym za nią nie jest w pełni matką. Jest tylko niewolnikiem, który robi wszystko, żeby nikt nie miał pretensji a wychowawcą stają się ci którzy kładą na nią presje, że ma zrobić coś tak a nie inaczej. Jest jak chorągiewka, która powiewa jak powieje wiatr. Nie ma własnego zdania, stałych wartości. Wszystko urządza podle innych. Czego może nauczyć taka matka, że nie ma stałych zasad czy wartości i że trzeba robić tak jak chcą inni żeby się nie narazić stawiając siebie pod innymi.Taka postawa nie jest dobra i niczego dziecka nie nauczy. Mąż od szwagierki przyjął taką postawę, że robi tak jak się teściom podoba, żeby się im nie narazić. W efekcie jest on odsunięty od wychowania własnego dziecka. On się boi do niego podchodzić, żeby teścia nie zdenerwować ale jemu też bardzo nie zależy. Nie przejmuje się tym, że dziecko nie ma ojca tylko dziadka. Jemu jest wygodnie bo ma spokój ale ja widzę, że to jest z wielką krzywdą dla dziecka bo takie dziecko nie będzie się czuło z nim związane.
Wrocila do meza bo pewnie ma nadzieje, ze on sie zmieni. Nie stanie sie tak. Jej maz jest mentalnie zupelnie gdzie indziej.
Znaczy ja ustępliwa nie jestem ja jestem osobą bardzo roszczeniową i kłótliwą i nie ma szans, ze ja pójdę na kompromis czy ustąpię we własnym domu czy w ogóle. Ale naświetlając całą sprawę. Uważam, ze najlepiej dorabiać się samemu, i dlatego są pieniądze tak ważne bo tylko one dają niezależność. Bo gdy dom jest mój i tylko moj to tylko my mamy do niego prawo! Dla mnie coś takie jak ,, nasze'' nie istnieje. Tak w pierwszym małżeństwie jak i w drugim pierwszą rzeczą była solidna intercyza! Bo w przypadku państwa to jest tak, że mają duży kredyt, wspólny, dom wspólny i to jest sytuacja podbramkowa. Znaczy moim zdaniem nie ma rzeczy gorszej niż pakowanie się we wspólnoty. Zresztą tak sobie myślę, że autorka chyba wiedziała jaka to rodzina, ja rodzinę męża prześwietliłam na wylot zresztą oni jak mnie tylko poznali wiedzieli, jaka jestem i zawsze byliśmy na dystans. Bo ja to w ogóle nic nie pozwolę sobie narzucić. Ale z tą różnicą, że ja miałam swoje i tylko swoje mieszkanie, byłam całkowicie niezależna w każdym calu, od razu zarządziłam intercyzę. Szczerze ja bym się bała z kim kolwiek ryzykować domu na 250 tys za dużo potem kłopotu. Trzeba być przewidującym w razie rozwodu, albo tragedii co będzie?! Kto to spłaci. Ja bardzo współczuję autorce mimo wszystko bo nie ma nic gorszego niż to, że trzeba iść na kompromis, wspólny dom to masakra jakaś trzeba wszystko wspólnie wybierać. Z tymi mebelkami wyszło źle i trochę jednak w tym winy teściowej też jest. J ana miejscu autorki jeszcze dziś bym pojechał do sklepu jak najszybciej i urządziła ten pokój wg własnego gustu. Jej wina jest taka, ze skoro zna teściowa mogła przewidzieć ze ta kupi meble i ją uprzedzić.
ma się ścigać z teściową? ty jak cos wymyślisz, bez urazy ale ona jest w ciąży poza tym i nie powinna teraz jeszcze od ,,wspanialej,, teściowej wysłuchiwać wyzwisk
ma się ścigać z teściową? ty jak cos wymyślisz, bez urazy ale ona jest w ciąży poza tym i nie powinna teraz jeszcze od ,,wspanialej,, teściowej wysłuchiwać wyzwisk
Czemu, to moim zdaniem nie jest zła porada. Być może autorka posta wysłucha wyzwisk teściowej aczkolwiek ja bym takiej teściowej nie wpuszczała do domu ale za to nie będzie się frustrować, że ktoś jej urządza dom co jest moim zdaniem gorszym stresem.
61 2014-08-21 17:04:05 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-08-21 17:07:56)
Ja nie mówię żeby się ścigać. Tylko skoro maja pieniądze to czego od razu domu nie urządzili?! Zaczynając od pokoiku dziecka. Zresztą moim zdaniem to ktoś dał zezwolenie na to żeby się wtrącali. Może była za duża otwartość w kontaktach. Bo np ja to taka jestem jak mnie wszyscy znają, ze ze mną to strach zacząć bo ja jak się ,,wścieknę'' znaczy zdenerwuje. Ja nigdy nie dałam sobie nic powiedzieć zaraz się denerwowałam. Także każdy się po prostu bał odezwać. To samo w tym przypadku gdyby teściowa znała ,,reżim'' przed synową to do tego by nie doszło. Gdyby się bala to po prostu dałaby pieniądze synowi, żeby zarządził nimi jak uważa. Mnie to np jak ktoś chce coś powiedzieć czy zasugerować to mówi ,,tylko się nie denerwuj to Ci coś powiem''. Bo wiedzą, że ja sobie nie pozwolę. Zresztą widzę w autorce ten błąd, że ok skoro się zdenerwowała o te meble to powinna się kłócić na równi z teściową, a nie jeszcze dzwonić i mówić ze nic się nie stało. WŁAŚNIE ZE SIĘ STAŁO, POWINNA DRĄŻYĆ TEMAT, aż teściowa i mąż skapitulują. ,,dogryzać, że były beznadziejne, że ona się nie zgadza'' dobitnie dać do zrozumienia że zrobili źle. Tak żeby zapamiętali raz na zawsze, że mają ją pytać o zdanie. Wszak dawać Zosi prezentów nie może zabronić i przy tym nadal stoję. Co do całej reszty. Widziały gały co brały. Skoro kobieta jest żądna, to powinna brać faceta bez pakietu z rodzicami i takiego obojętnego. Ja np stawiam na facetów obojętnych, którym wszystko jedno co i jak w domu stoi, jak jest umalowane, jak urządzone. Nie znam takiej sytuacji, bo akurat w moim przypadku wszystko wybierałam ja drugiej połowie jest obojętne. Dlatego dla mnie jest minusem jak facet chętnie pomaga w domu i jest zainteresowany domowymi sprawami. Ja np lubię sama i rozumiem autorkę wszak ona musi się liczyć, ze niestety ma dom na pół z mężem i musi brać pod uwag jego zdanie.
Zresztą jak kupili już to łóżeczko to powinna okazać niezadowolenie i dać im mocno popalić a skoro była uległa i machnęła ręką to sobie pozwolili.
Mogła ustalić takie granice ,,meble i cały pokój urządzam ja ZROZUMIANO?! A prezenty możecie kupować jeżeli chcecie.
Mariola moim zdaniem to każdy ma prawo kupować komuś prezenty bez konsultowania z kimś innym. Dziadkowie też, owszem gdyby kupowali synowej to tak może odmówić czy czuć się źle. Ale dziecku?! To są dziadkowie i mają takie prawo, zresztą sama mówisz, że dziecko ma dwoje rodziców a mąż autorki nie widzi problemu. I on ma prawo do swojego zdania, może mieć swoje zdanie i robić tak jak mu się podoba a nie być pantoflarzem i dostosowywać się do żony.
Moim zdaniem to jest też tak, ze autorka się tego boi że Zosia będzie wolała ojca i dziadków niż ją. Kole ją w oczy, że ona ma mniej do zaoferowania a przecież chce być ta najlepszą, a tu rad dusza do raju tylko grzechy nie dają. Może najlepiej byłoby gdyby teściowa dała synowej na te mebelki w kopercie i jeszcze żeby to autorka powiedziała córce ze to od niej?! Co?! Zresztą z tego co pisze to teściowie to ustalili z ojcem dziecka, to jego rodzice, moim zdaniem mogliby zaprosić synową i Zosię żeby pomogły w wyborze tych mebli. Ale pytać synową czy mogą kupić meble wnuczce?!!!! No Ludzie bez przesady!!!
Tak prawo może prezenty kupować ktoś ma,ale jakie,za ile i ile tych prezentów jeśli chodzi o dziecko,to juz bym chciała jednak
miec coś do powiedzenia.
Wiesz wyskoczy mi babcia z prezentem za 5 tysiecy i co mam go przyjąć? No tak bo przeciez dziecku chciała zrobić przyjemność.
Kiedyś mój tato powiedział że mojemu synowi w prezencie komunijnym kupiłby quada,powiedziałam że absolutnie się na to nie zgadzam,wytłumaczyłam dlaczego i to zrozumiał.
Po za tym jak coś ma kupowac wnukom coś droższego,zawsze dzwoni i konsultuje to ze mną.
Nie chcę aby moje dzieci dostawały kosztowne prezenty,dlaczego? dlatego że nie będą rozpieszczani do granic możliwości,muszą się nauczyć że nie można cały czas dostawać.
Dlatego prezenty u nas są w święta i urodziny,czasem bez okazji drobiazg za 20 zł, wystarczy bo co za dużo to nie zdrowo!
Z jakiej racji teściowie mają nie pytać synowej czy mebelki moga kupić?
To co tatuś ma coś do powiedzenia a matka już nie?
knucie komuś za plecami jeszcze na dobre nikomu nie wyszło
Lena z tym kładem to rozumiem. Bo mam nadzieję, że tobie i ojcu chodziło przede wszystkim o bezpieczeństwo, bo chłopiec jest za mały na quada. Ale moim zdaniem bardzo nie w porządku postąpiliście wobec chłopca. On ma paro mieć do Was wielki żal. Bo najpierw mu dziadek obiecał, dziecko się nastawiło, czekało na prezent a tu wyrodna matka odebrała cala radość dziecku. Wtedy tak owszem dziadek powinien zadzwonić najpierw do cb, dziecku nie obiecywać i zapytać czy może kupić quada i nic dziecku nie mówić. Wtedy ty byś odmówiła, dziadek by kupił coś innego a dziecko nie miałoby takiej przykrości. Zresztą jak już tak źle wyszło, to dziadek powinien w kopercie dać równowartość quada wnukowi albo wpłacić na konto i powiedzieć ,,masz wnuku na tego quada, jak dorośniesz to sobie kupisz albo kup sobie coś innego''.
Lena jeżeli tobie babcia kupi prezent za 5tys możesz go przyjąć albo nie. Ale jeżeli twojemu dziecku to on ma prawo zdecydować a ty powinnaś to uszanować.
Insurmountable_Woman zle mnie zrozumiałaś,mój tato najpierw ze mną skonsultował kupno quada,nie wspominając nic dziecku wcześniej,tak więc mój syn nic o tym nie wiedział
wiesz nie do przyjęcia u mnie jest to aby moje niepełnoletnie dziecko decydowało czy powinno przyjąć prezent w postaci kilku tysięcy,nawet jak darczyńcę na niego stać czy nie
65 2014-08-21 21:59:12 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-08-21 22:26:59)
Lena z takim podejściem to za kilka lat twoje dzieci mogą Ci wypomnieć wszystko, że Ci bokiem wyjedzie. Niezależnie jak je wychowasz. Ja np wszystko wypomniałam mamie, to, że źle mnie nauczyła ze nie wołam. Nic mnie to nie nauczyło tylko pretensji. Ale jeżeli sobie przypomnę to ja dostawałam takie prezenty drogie bo u nas w rodzinie to rodzice chrzestni się prześcigali w dawaniu. Szczególnie mój chrzestny, a moja mama była chrzestną dla jego syna i narzekała ze musi odkupywać tak sama. Albo tez tak różnie reagowała jak mi ktoś coś dawała że po co się kosztował. Ale ja się wycwaniłam i jak tylko trochę podrosłam to się nie przyznawałam mamie że ktoś mi coś kupił czy dał, chowałam w kieszeń i już, moja mama o całym mnóstwie rzeczy nie wiedziała. Bo ja byłam cwana nie mówiłam prawdy, dostałam 100zł od chrzestnego ukryłam w skarbonce, a skrytkę miałam taką niebanalną, że nawet moja mama się nie domyślała. Tylko niewielką ilość oszczędności trzymałam w drugiej skarbonce tak na pokaz, żeby nic się nie domyślała. Potem jak się moja mam dowiedziała było jej przykro że nie mam zaufania ale ja je straciłam bo uważam ze jeżeli ktoś mi coś zabiera albo nie pozwala mi dać nie jest moim przyjacielem.
Lena uważam, ze jesteś na najlepszej drodze do tego, ze twój syn za kilka lat za twoimi plecami uprosi dziadka, ojca albo kogoś i kupi mu jakiś naprawdę niebezpieczny drogi ścigacz a ty będziesz miała guzik do gadania.
Bo zakazany owoc smakuje najlepiej, i będziesz więcej zakazywać tym bardziej to się przeciw tobie obróci.
Zresztą co do motocykla to akurat najlepiej coś o tym wiem. Moje córki dostały taki od dziadka mojego eks teścia, chyba na 17 urodziny. Tylko, że tamci nie dzwonili i mnie nie uprzedzali, tylko po prostu dali prezent, wnuczkom, bardzo mnie to zmartwiło bo jakoś mam wstręt do motocykli. Boje się martwiłabym się żeby one jeździły. Mimo, że były niepełnoletnie a nie miałam prawa nic powiedzenie zresztą jakbym powiedziała do dziś słyszałabym ,,bo to przez Cb!!!! Razy dwa. Bo to moje charaktery. Zadziory kochane. A jak by mnie teściowie w zębach nosili o matko chyba od Zakopanego po Hel bym słyszała wyrzuty. Od wszystkich. Tylko wspomniałam wtedy im, że niedawno chłopka w wieku moich córek stracił życie na motorze to wtedy żałowali ze kupili ale cóż przepadło. Na szczęście dziewczyny nie są fankami jazdy. Motocykl stal w garażu, zrobiły sobie kilka fotek, jak to niby ,,ostro jeżdżą'', obowiązkowo pochwaliły się na portalu społecznościowym, zaprosiły znajomych żeby osę pochwalić, i generalnie kilka razy się przymierzyły, sprzęt ani razu nie był odpalony. Chyba za miesiąc powiedziały, ze chcą go sprzedać bo szkoda żeby się marnował w garażu. To była wielka ulga dla mnie, dla tych co go kupili. I rozumiem matki które się boją o dzieci na quadach motocyklach bo to sa niebezpieczne sprzęty i nie jeden przypłacił życiem. Czasem komuś się wydaje, zę kupił fajny prezent ale po czasem okazuje się nieprzemyślany. Wszak jednak z dużej chmury mały deszcz, bo motor sprzedałyśmy a ja uniknęłam zarzutów od wszystkich, jaka jestem niedobra, także czasem lepiej nic nie mówić dla świętego spokoju. Bo dzieci są zmienne dziś Ci syn powie ,,dobrze mamusiu'' a jutro Powie nie nienawidzę cię zabrałaś mi motor!