Ogólnie przyjęło się, że to chłopak płaci, bo to On proponuje spotkanie i zaprasza. Ogólnie się z tym zgadzam, ale w sytuacji gdy dziewczyna w trakcie randki wie, że nie będzie chciała się spotkać z tym chłopakiem już więcej to według mnie dziewczyna powinna za siebie zapłacić. Często właśnie jest tak, że pomimo tego dziewczyna i tak nie poczuwa się do zapłacenia za siebie. Mnie na Jej miejscu byłoby bardzo głupio, gdybym wiedział, że to nasze ostatnie spotkanie i pomimo tego nie zapłaciłbym za siebie. Czułbym, że naciągnąłem i wykorzystałem Tę osobę. Dla mnie jest to pewnego rodzaju oszustwo.
A jakie Wy macie zdanie na ten temat? ![]()
1 2014-08-15 13:54:17 Ostatnio edytowany przez jolero (2014-08-15 13:56:43)
2 2014-08-15 14:22:42 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-08-15 14:24:45)
Przyjęło sie, że powinien płacić chłopak, albo ten kto zaprasza, ewentualnie każdy za siebie. Chociaż mi osobiście były by głupio gdyby to dziewczyna za mnie płaciła, no jakoś tak dziwnie
Co innego już w dalszej fazie relacji.
Temat wałkowany już.
Ogólnie przyjęło się, że to chłopak płaci, bo to On proponuje spotkanie i zaprasza. Ogólnie się z tym zgadzam, ale w sytuacji gdy dziewczyna w trakcie randki wie, że nie będzie chciała się spotkać z tym chłopakiem już więcej to według mnie dziewczyna powinna za siebie zapłacić. Często właśnie jest tak, że pomimo tego dziewczyna i tak nie poczuwa się do zapłacenia za siebie. Mnie na Jej miejscu byłoby bardzo głupio, gdybym wiedział, że to nasze ostatnie spotkanie i pomimo tego nie zapłaciłbym za siebie. Czułbym, że naciągnąłem i wykorzystałem Tę osobę. Dla mnie jest to pewnego rodzaju oszustwo.
A jakie Wy macie zdanie na ten temat?
Gdyby facet był miły, ale nie w moim typie to pewnie byłabym skłonna dorzucić do rachunku, ale jakby facet okazał się chamem to zamówiłabym najdroższego drinka, potem wyszła do toalety i wymknęła się tylnym wyjściem ![]()
4 2014-08-15 15:18:10 Ostatnio edytowany przez jolero (2014-08-15 15:22:16)
Tutaj mam na myśli sytuację, że jest to pierwsza randka. Chłopak jest kulturalny, sympatyczny, itd. ale nie w typie dziewczyny. To jak dla mnie jeśli Ona wie, że się nie spotkają już więcej to powinna zapłacić za siebie, bo inaczej to jest naciąganie.
To nie zapraszaj na pierwszą randke tam gdzie trzeba płacić za coś, jeśli masz taki problem z tym
Chyba, że to taki rodzaj "zemsty", nie chcesz mnie to płać sobie sama.
6 2014-08-15 15:32:31 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-08-15 15:33:47)
Tutaj mam na myśli sytuację, że jest to pierwsza randka. Chłopak jest kulturalny, sympatyczny, itd. ale nie w typie dziewczyny. To jak dla mnie jeśli Ona wie, że się nie spotkają już więcej to powinna zapłacić za siebie, bo inaczej to jest naciąganie.
A to już zależy od wielu czynników - czy chłopak zapraszał, czy było to spotkanie na neutralnym gruncie, kto wybierał miejsce, czy chlopak sam proponował jakies ekstra dodatki czy była to wyłącznie zachcianka dziewczyny itd.
Ogólnie rzecz biorąc gdyby to chodziło o kawę to targowanie sie o to kto placi byłoby z lekka smieszne, z drugiej strony jezeli faceta nie stac na kolorowego drinka i czuje sie "naciągnięty" to następnym razem niech wybierze spacer w parku... ![]()
Ewentualnie facet powinien zwrócić kobiecie za pończochy, które kupiła specjalnie na tę randkę ![]()
Mam tutaj na myśli sytuację, że ogólnie utarło się, że to facet płaci. Ale niby dlaczego ma to robić skoro kobiety pracują, często zarabiają nawet więcej niż faceci, a poza tym mamy równouprawnienie?
Naciąganie? Naciągnąć to można sytuację jaką opisujesz pod prostytucję
"Jeśli się będziesz ze mną dalej spotykać to zapłacę rachunek" ![]()
Jeśli facet zaprasza to, wg zasad savoir vivre - on płaci. Niezależnie od tego czy się spotkają ponownie czy nie. Owszem, wiele dziewczyn proponuje zapłacenie za siebie i jest to fajny gest - jednak należy się liczyć z tym, że taki gest nie nastąpi i wziać to na klatę, zamiast ubolewać, że "nażarła się za darmo i sobie poszła". Jak już wyżej wspomniano - jeśli nie jesteś gotów płacić lub jeśli rachunek traktujesz w kategorii zobowiązania - zapraszaj dziewczyny na spacery po parku.
Mam tutaj na myśli sytuację, że ogólnie utarło się, że to facet płaci. Ale niby dlaczego ma to robić skoro kobiety pracują, często zarabiają nawet więcej niż faceci, a poza tym mamy równouprawnienie?
Jeżeli to kobieta cię zaprosi to wtedy ona stawia. Nie mieszaj savoir vivre z rownouprawnieniem.
Jak zaprosisz babcię na kawę to każesz jej płacić i samej biec do szatni po płaszcz bo mamy rownouprawnienie?
To wlasnie dlatego kobiety nie umawiaja sie z toba drugi raz...
Umawiają się ze mną drugi raz ![]()
Nawet jak One proponują, że zapłacą to jak i tak płacę za dziewczynę. Chyba, że dziewczyna bardzo się upiera przy tym, aby zapłacić to wtedy nie ma sensu się z Nią kłócić.
No to w czym problem?
Żeby koszt nieudanych randek jakos znacząco obciążył kieszen to chyba trzeba dostawac kosza co tydzien ![]()
W innym wypadku - no cóż - nie ma ryzyka, nie ma zabawy ![]()
Umawiają się ze mną drugi raz
Nawet jak One proponują, że zapłacą to jak i tak płacę za dziewczynę. Chyba, że dziewczyna bardzo się upiera przy tym, aby zapłacić to wtedy nie ma sensu się z Nią kłócić.
No to z czym problem jest?
Z tym, że większość nie poczuwa się do płacenia ![]()
Jak idzie się z koleżanką lub kolegą na pizzę to oczywiste jest, że każdy płaci za siebie. A dziewczyna, z którą się spotykam, ale nie jestem w związku też jest tylko koleżanką.
KAŻDA na pierwszej randce jest koleżanką. A na dobrą sprawę nawet koleżanką nie jest.
Nie takie oczywiste bo czasem "ktoś" stawia np. Ale Ty zapraszasz tą dziewczyne czy Ona Ciebie?
Nie takie oczywiste bo czasem "ktoś" stawia np. Ale Ty zapraszasz tą dziewczyne czy Ona Ciebie?
Dziewczyna nigdy Cię nie zaprosi, bo zawsze czeka na inicjatywę.
17 2014-08-15 16:29:55 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-08-15 16:30:45)
Majki napisał/a:Nie takie oczywiste bo czasem "ktoś" stawia np. Ale Ty zapraszasz tą dziewczyne czy Ona Ciebie?
Dziewczyna nigdy Cię nie zaprosi, bo zawsze czeka na inicjatywę.
Czy nigdy to nie wiem
No to skoro Ty zapraszasz to powinieneś pokryć koszta ewentualnie. Ale Ty z tego co widze to za bardzo kalkulujesz czy sie opyla czy nie. Nie tędy droga ![]()
Czy jeżeli zaproszę znajomego do domu na kolację a wieczorem spontanicznie zdarzy sie nam seks, ale okaże się. że znajomy jest bardzo kiepski w łóżku to jako facet z honorem powinien mi zwrócić połowę kosztów kolacji?
Czy jeżeli zaproszę znajomego do domu na kolację a wieczorem spontanicznie zdarzy sie nam seks, ale okaże się. że znajomy jest bardzo kiepski w łóżku to jako facet z honorem powinien mi zwrócić połowę kosztów kolacji?
Jeśli jest bardzo kiepski w łóżku to powinien zapłacić za gumki ![]()
Iceni napisał/a:Czy jeżeli zaproszę znajomego do domu na kolację a wieczorem spontanicznie zdarzy sie nam seks, ale okaże się. że znajomy jest bardzo kiepski w łóżku to jako facet z honorem powinien mi zwrócić połowę kosztów kolacji?
Jeśli jest bardzo kiepski w łóżku to powinien zapłacić za gumki
A jak dobry to nie powinien mieć tych gumek? Mam nadzieję, że uważasz się za żalosnego kochanka, bo w przeciwnym wypadku będziesz zarabiał wyłącznie na alimenty...
21 2014-08-15 16:38:11 Ostatnio edytowany przez jolero (2014-08-15 16:40:36)
jolero napisał/a:Majki napisał/a:Nie takie oczywiste bo czasem "ktoś" stawia np. Ale Ty zapraszasz tą dziewczyne czy Ona Ciebie?
Dziewczyna nigdy Cię nie zaprosi, bo zawsze czeka na inicjatywę.
Czy nigdy to nie wiem
No to skoro Ty zapraszasz to powinieneś pokryć koszta ewentualnie. Ale Ty z tego co widze to za bardzo kalkulujesz czy sie opyla czy nie. Nie tędy droga
Ja nie kalkuluję, tylko nie rozumiem jak kobiety mogą być tak wyrachowane.
jolero napisał/a:Iceni napisał/a:Czy jeżeli zaproszę znajomego do domu na kolację a wieczorem spontanicznie zdarzy sie nam seks, ale okaże się. że znajomy jest bardzo kiepski w łóżku to jako facet z honorem powinien mi zwrócić połowę kosztów kolacji?
Jeśli jest bardzo kiepski w łóżku to powinien zapłacić za gumki
A jak dobry to nie powinien mieć tych gumek? Mam nadzieję, że uważasz się za żalosnego kochanka, bo w przeciwnym wypadku będziesz zarabiał wyłącznie na alimenty...
Akurat w łóżku jest całkiem dobry z tego co słyszałem.
23 2014-08-15 16:46:31 Ostatnio edytowany przez jolero (2014-08-15 16:49:48)
jolero napisał/a:Mam tutaj na myśli sytuację, że ogólnie utarło się, że to facet płaci. Ale niby dlaczego ma to robić skoro kobiety pracują, często zarabiają nawet więcej niż faceci, a poza tym mamy równouprawnienie?
Jeżeli to kobieta cię zaprosi to wtedy ona stawia. Nie mieszaj savoir vivre z rownouprawnieniem.
Jak zaprosisz babcię na kawę to każesz jej płacić i samej biec do szatni po płaszcz bo mamy rownouprawnienie?
To wlasnie dlatego kobiety nie umawiaja sie z toba drugi raz...
Właśnie mam problem z kobietami, ale nie polega on na tym, że nie podoba mi się, że dziewczyny za siebie nie płacą. Ale może polega on na tym, że poznaję głównie przez net.
Nie potrafię zainteresować sobą kobiety przez dłuższy czas.
Iceni napisał/a:jolero napisał/a:Mam tutaj na myśli sytuację, że ogólnie utarło się, że to facet płaci. Ale niby dlaczego ma to robić skoro kobiety pracują, często zarabiają nawet więcej niż faceci, a poza tym mamy równouprawnienie?
Jeżeli to kobieta cię zaprosi to wtedy ona stawia. Nie mieszaj savoir vivre z rownouprawnieniem.
Jak zaprosisz babcię na kawę to każesz jej płacić i samej biec do szatni po płaszcz bo mamy rownouprawnienie?
To wlasnie dlatego kobiety nie umawiaja sie z toba drugi raz...
Właśnie mam problem z kobietami, ale nie polega on na tym, że nie podoba mi się, że dziewczyny za siebie nie płacą. Ale może polega on na tym, że poznaję głównie przez net.
Nie potrafię zainteresować sobą kobiety przez dłuższy czas.
Bo może zastanawiasz sie nie nad tym co trzeba. Randka to swego rodzaju łowy - twoją przynętą jest to jak się zajmiesz dziewczyna w reatauracji jej przyneta jest to jak sie "zrobi" na tę randkę. Nie zlowisz szczupaka na kulki z chleba.
jolero napisał/a:Iceni napisał/a:Jeżeli to kobieta cię zaprosi to wtedy ona stawia. Nie mieszaj savoir vivre z rownouprawnieniem.
Jak zaprosisz babcię na kawę to każesz jej płacić i samej biec do szatni po płaszcz bo mamy rownouprawnienie?
To wlasnie dlatego kobiety nie umawiaja sie z toba drugi raz...
Właśnie mam problem z kobietami, ale nie polega on na tym, że nie podoba mi się, że dziewczyny za siebie nie płacą. Ale może polega on na tym, że poznaję głównie przez net.
Nie potrafię zainteresować sobą kobiety przez dłuższy czas.Bo może zastanawiasz sie nie nad tym co trzeba. Randka to swego rodzaju łowy - twoją przynętą jest to jak się zajmiesz dziewczyna w reatauracji jej przyneta jest to jak sie "zrobi" na tę randkę. Nie zlowisz szczupaka na kulki z chleba.
Założę nowy wątek i dokładniej opiszę na czym to polega, żeby nie mieszać tematów.
Jak mylisz savoir vivre z równouprawnieniem to wcale sie nie dziwie że masz problem z kobietami.Rozumie że puszczanie kobiety przodem i otwieranie przed nią drzwi też Ci sie nie podoba bo mamy równouprawnienie??To może kobieta powinna Ciebie puszczać przodem ??
Jak mylisz savoir vivre z równouprawnieniem to wcale sie nie dziwie że masz problem z kobietami.Rozumie że puszczanie kobiety przodem i otwieranie przed nią drzwi też Ci sie nie podoba bo mamy równouprawnienie??To może kobieta powinna Ciebie puszczać przodem ??
Otwieram drzwi i puszczam kobietę przodem, ale to za mało, aby Ją sobą zainteresować.
Jak mylisz savoir vivre z równouprawnieniem to wcale sie nie dziwie że masz problem z kobietami.Rozumie że puszczanie kobiety przodem i otwieranie przed nią drzwi też Ci sie nie podoba bo mamy równouprawnienie??To może kobieta powinna Ciebie puszczać przodem ??
Właśnie jakiś tam fason trzeba trzymać ja tam zawsze otwieram drzwi kobietom i puszczam przodem dla tego miłego uśmiechu i w 99% zawsze panie mówią dziękuje
Ja tam zawsze płacę za kilka pierwszych spotkań ale po czasie już było fifty fifty jak do kina to ja bilety ona jedzenie i tak dalej. Te dwie randki to z własnej kapsy ale zresztą idzie inaczej czas spędzać niż chodzić po restauracjach i jeść są rowery, spacery a najlepiej oglądać razem film a po filmie nanana.... ![]()
MissyLady napisał/a:Jak mylisz savoir vivre z równouprawnieniem to wcale sie nie dziwie że masz problem z kobietami.Rozumie że puszczanie kobiety przodem i otwieranie przed nią drzwi też Ci sie nie podoba bo mamy równouprawnienie??To może kobieta powinna Ciebie puszczać przodem ??
Właśnie jakiś tam fason trzeba trzymać ja tam zawsze otwieram drzwi kobietom i puszczam przodem dla tego miłego uśmiechu i w 99% zawsze panie mówią dziękuje
Ja tam zawsze płacę za kilka pierwszych spotkań ale po czasie już było fifty fifty jak do kina to ja bilety ona jedzenie i tak dalej. Te dwie randki to z własnej kapsy ale zresztą idzie inaczej czas spędzać niż chodzić po restauracjach i jeść są rowery, spacery a najlepiej oglądać razem film a po filmie nanana....
Dokładnie zgadzam się z Tobą :)na pierwszym czy drugim spotkaniu jak męzczyzna zaprasza kobiete to on powinien płacić , mimo świadomości że mogą się więcej nie spotkać.Jest to oznaką że traktuje kobietę poważnie. A jeśli zamierzają kontynuować znajomość to na nastepnych spotkaniach przecież mogą się dzielić po połowie, albo raz jedno zapłaci potem drugie. Kwestia dogadania. Wiadomo że jedna osoba nie bedzie non stop sponsorować wszystkiego bo to już jest naciąganie.A poza tym tak jak mówisz można wiele różnych innych rzeczy robić wspolnie nie wymagających płacenia ![]()
Albo w trakcie filmu nananana
hahahahah
Aby w trakcie filmu było nanana to trzeba mieć jeszcze gdzie Ją zaprosić
A ja swojego własnego domu ani mieszkania nie posiadam ![]()
31 2014-08-15 20:30:18 Ostatnio edytowany przez MissyLady (2014-08-15 21:16:25)
To gdzie mieszkasz w namiocie?? Czy pod mostem??
![]()
32 2014-08-15 20:55:09 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-15 20:56:17)
MissLady nie wiem czy taka żartownisia z Ciebie, czy masz problem z myśleniem
I idąc za tym drugim wnioskiem nie sądze byś dała rade wprawnemu graczowi na rynku podrywu, gierek i manipulacji (nie tych rodem z gimnazjum, nie, tylko to o czym mowi Rychu)
Obalono teorie, approved by me. Ale niby ładna jesteś, świadoma atrakcyjności, pewna siebie i duzo sie smiejesz. Nic tylko brać ![]()
Autorze, wyrachowany jesteś
Albo interesowny.
To gdzie mieszkasz w namiocie?? Czy pod mostem??
W kartonie po lodówce...
Ogólnie przyjęło się, że to chłopak płaci, bo to On proponuje spotkanie i zaprasza. Ogólnie się z tym zgadzam, ale w sytuacji gdy dziewczyna w trakcie randki wie, że nie będzie chciała się spotkać z tym chłopakiem już więcej to według mnie dziewczyna powinna za siebie zapłacić. Często właśnie jest tak, że pomimo tego dziewczyna i tak nie poczuwa się do zapłacenia za siebie. Mnie na Jej miejscu byłoby bardzo głupio, gdybym wiedział, że to nasze ostatnie spotkanie i pomimo tego nie zapłaciłbym za siebie. Czułbym, że naciągnąłem i wykorzystałem Tę osobę. Dla mnie jest to pewnego rodzaju oszustwo.
A jakie Wy macie zdanie na ten temat?
Ja sama tak mam, chociaż nie nazwałabym tego oszustwem.
Są osoby, które to traktują totalnie na luzie i z nimi w sumie nie miałabym nic przeciwko temu, ale z kolei nie chcę jakoś tego wykorzystywac, bo wiem sama po sobie, że większość ludzi i tak to robi.
Z kolei co do osób, które zaproszenie kogoś gdzieś traktują jak inwestycję, która ma zaprocentować w przyszłości, to po prostu nie życzę sobie ich zostawiać w przekonaniu, że coś od nich wzięłam. Po prostu na to nie zasługują. Ogólna zasada jest taka, że im bardziej kogoś nie lubię, tym bardziej naciskam na zapłacenie za siebie nawet najdrobniejszych kwot.
Z drugiej strony wobec innych nie stosuję tych samych zasad i kiedy kogoś gdzieś zapraszam - proponuję spotkanie, wybieram miejsce etc - to niezależnie od tego, czy to udane spotkanie czy nie, czy będą jakieś w przyszłości czy nie, to czuję się w obowiązku zapłacić cały rachunek, chyba, że ktoś naciska. Wtedy zakładam, że ma jakieś swoje powody, żeby zapłacić za siebie i nie widzę problemu.
Ogólnie uważam, że WYMUSZANIE na kimś, żeby za siebie płacił, kiedy to TY zapraszasz, jest ogromnym nietaktem, bo ktoś może nie mieć w planach wydawania na knajpy. Nie podoba mi się też traktowanie zaproszenia kogoś, w ogóle dania czegoś komuś, jak jasne zobowiązanie tej drugiej osoby do rewanżu. Za bardzo mi to wygląda na kupowanie sobie człowieka.
36 2014-08-15 21:09:53 Ostatnio edytowany przez MissyLady (2014-08-15 21:11:44)
MissLady nie wiem czy taka żartownisia z Ciebie, czy masz problem z myśleniem
I idąc za tym drugim wnioskiem nie sądze byś dała rade wprawnemu graczowi na rynku podrywu, gierek i manipulacji (nie tych rodem z gimnazjum, nie, tylko to o czym mowi Rychu)
Obalono teorie, approved by me. Ale niby ładna jesteś, świadoma atrakcyjności, pewna siebie i duzo sie smiejesz. Nic tylko brać
Thepass to miał być żart
Ja bardzo często mówię sarkastycznie i ironicznie :)Moi znajomi się już do tego przyzwyczaili
Mam złośliwe poczucie humoru czasem heh i lubie się droczyć
Tak że czarny humor nie jest mi obcy
Więc nie wiadomo czy śię śmiać czy co, czy mówie na poważnie czy nie
Nie rozkminisz mnie do końca ![]()
A skąd wiesz czy ja nie jestem wprawioną graczką na rynku podrywu, gierek i manipulacji??
Nigdy nic nie wiadomo na kogo trafisz ![]()
37 2014-08-15 21:15:05 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-15 21:16:41)
Nie wiem, być może kiedyś sie spotkaliśmy i rzuciliśmy wobec siebie takim sarkazmem że aż uszy zatrzepotały i wyfrunęło
Nie bardzo widać kto żartuje i jakie ma intencje. Pytanie może być głupie, głupiomądre, albo złośliwą zaczepką. Nie wiadomo czy zmarszczyłaś czoło i otwarłaś buzie pisząc to pytanie
Coś jak "wat" jak to mawiają w internetach.
Mawiają w kuluarach także, że osoby które ciężko "rozkmininić" to osoby, które sie wstydzą siebie prawdziwych i dlatego nie dają sie rozpracować. This is not pewność siebie, aczkolwiek działa jako tajemniczość. Niektórzy lubią.
jolero napisał/a:Ogólnie przyjęło się, że to chłopak płaci, bo to On proponuje spotkanie i zaprasza. Ogólnie się z tym zgadzam, ale w sytuacji gdy dziewczyna w trakcie randki wie, że nie będzie chciała się spotkać z tym chłopakiem już więcej to według mnie dziewczyna powinna za siebie zapłacić. Często właśnie jest tak, że pomimo tego dziewczyna i tak nie poczuwa się do zapłacenia za siebie. Mnie na Jej miejscu byłoby bardzo głupio, gdybym wiedział, że to nasze ostatnie spotkanie i pomimo tego nie zapłaciłbym za siebie. Czułbym, że naciągnąłem i wykorzystałem Tę osobę. Dla mnie jest to pewnego rodzaju oszustwo.
A jakie Wy macie zdanie na ten temat?Ja sama tak mam, chociaż nie nazwałabym tego oszustwem.
Są osoby, które to traktują totalnie na luzie i z nimi w sumie nie miałabym nic przeciwko temu, ale z kolei nie chcę jakoś tego wykorzystywac, bo wiem sama po sobie, że większość ludzi i tak to robi.
Z kolei co do osób, które zaproszenie kogoś gdzieś traktują jak inwestycję, która ma zaprocentować w przyszłości, to po prostu nie życzę sobie ich zostawiać w przekonaniu, że coś od nich wzięłam. Po prostu na to nie zasługują. Ogólna zasada jest taka, że im bardziej kogoś nie lubię, tym bardziej naciskam na zapłacenie za siebie nawet najdrobniejszych kwot.Z drugiej strony wobec innych nie stosuję tych samych zasad i kiedy kogoś gdzieś zapraszam - proponuję spotkanie, wybieram miejsce etc - to niezależnie od tego, czy to udane spotkanie czy nie, czy będą jakieś w przyszłości czy nie, to czuję się w obowiązku zapłacić cały rachunek, chyba, że ktoś naciska. Wtedy zakładam, że ma jakieś swoje powody, żeby zapłacić za siebie i nie widzę problemu.
Ogólnie uważam, że WYMUSZANIE na kimś, żeby za siebie płacił, kiedy to TY zapraszasz, jest ogromnym nietaktem, bo ktoś może nie mieć w planach wydawania na knajpy. Nie podoba mi się też traktowanie zaproszenia kogoś, w ogóle dania czegoś komuś, jak jasne zobowiązanie tej drugiej osoby do rewanżu. Za bardzo mi to wygląda na kupowanie sobie człowieka.
Chcę tutaj sprostować, że nigdy nie wymuszałem ani nawet nie zasugerowałem, żeby dziewczyna za siebie zapłaciła. Nawet jeśli dziewczyna pytała się czy ma zapłacić to ja i tak mówiłem, że zapłacę. Dziewczyna płaciła za siebie tylko wtedy jeśli się mocno upierała, że chce zapłacić to ja nie widziałem powodu, żeby się z Nią kłócić.
Nie wiem, być może kiedyś sie spotkaliśmy i rzuciliśmy wobec siebie takim sarkazmem że aż uszy zatrzepotały i wyfrunęło
![]()
Nie bardzo widać kto żartuje i jakie ma intencje. Pytanie może być głupie, głupiomądre, albo złośliwą zaczepką. Nie wiadomo czy zmarszczyłaś czoło i otwarłaś buzie pisząc to pytanieCoś jak "wat" jak to mawiają w internetach.
Mawiają w kuluarach także, że osoby które ciężko "rozkmininić" to osoby, które sie wstydzą siebie prawdziwych i dlatego nie dają sie rozpracować. This is not pewność siebie, aczkolwiek działa jako tajemniczość. Niektórzy lubią.
No tak fakt nie nie zaznaczyłam żadnego emota ani że to joke
hahaha
następnym razem sie poprawie żeby nie było zadnych niedomówień o co chodzi hehehe ![]()
Ja akurat się siebie sie wstydzę
Może poprostu nie chce za bardzo ujawniać jaka jestem tak naprawdę żeby ktoś tego nie wykorzystał przeciwko mnie:) Wiesz taki system obronny hehehe ![]()
Na pewno sie nie spotkaliśmy , wiedziała bym o tym
Jeszcze nie spotkałam nikogo bardziej sarkastycznego niz ja ![]()
Jolero moja kumpela tez lubi pomieszkiwać w kartonach więc może sie spikniecie
:D:D:D hehehe
40 2014-08-15 21:27:29 Ostatnio edytowany przez hans9123 (2014-08-15 21:29:37)
Aby w trakcie filmu było nanana to trzeba mieć jeszcze gdzie Ją zaprosić
A ja swojego własnego domu ani mieszkania nie posiadam
Ja mam duży pokój TV też duży i duże łóżko i zawsze nanana można robić dyskretnie a z repertuaru filmów najlepiej wybrać komedię amerykańską bo i tak z tego filmu nic nie będzie
Żartowanie przez internet to ja lizanie lodów przez szybę pełno nieporozumień i wiadomo jest to puste bez emocji ![]()
jolero napisał/a:Aby w trakcie filmu było nanana to trzeba mieć jeszcze gdzie Ją zaprosić
A ja swojego własnego domu ani mieszkania nie posiadam
Ja mam duży pokój TV też duży i duże łóżko i zawsze nanana można robić dyskretnie a z repertuaru filmów najlepiej wybrać komedię amerykańską bo i tak z tego filmu nic nie będzie
Chodzi o to, że ja poznaję dziewczyny przez net z miasta, do którego mam ponad 50 km i nie wiem czy Im by się chciało do mnie przyjeżdżać. Po drugie mieszkam z rodzicami i wolałbym nie zapraszać nowo poznanej dziewczyny do domu na nananana.
Na pierwszym czy drugim spotkaniu nie wypada zaczynać od nanana
Ale z czasem jak byś koło jakiejś się zakręcił i by jeździła do ciebie to co za problem w aucie idzie też można gdzieś jechać i w plenerze ale co tam to nie temat o nanana ![]()
jolero napisał/a:Aby w trakcie filmu było nanana to trzeba mieć jeszcze gdzie Ją zaprosić
A ja swojego własnego domu ani mieszkania nie posiadam
Ja mam duży pokój TV też duży i duże łóżko i zawsze nanana można robić dyskretnie a z repertuaru filmów najlepiej wybrać komedię amerykańską bo i tak z tego filmu nic nie będzie
Żartowanie przez internet to ja lizanie lodów przez szybę pełno nieporozumień i wiadomo jest to puste bez emocji
Hans wszystko masz takie duże ???
:D:D hahahahahha
![]()
Na pierwszym czy drugim spotkaniu nie wypada zaczynać od nanana
Ale z czasem jak byś koło jakiejś się zakręcił i by jeździła do ciebie to co za problem w aucie idzie też można gdzieś jechać i w plenerze ale co tam to nie temat o nanana
Problem w tym, że moje znajomości kończą się zanim dojdzie do nananana...
Ah pamiętam na studiach na lekcji psychologii mielismy o tym kto powinien płacić i dlaczego (chyba jedyna przydatna informacja z tego przedmiotu). ;P
Otóż płacić powinni panowie, ponieważ świadczy to o ich ''chęci dzielenia się swoimi dobrami''. Po prostu z wzg ewolucyjnych ta cecha jest ważna dla kobiet- jesli mezczyzna nie odczuwa dyskomfortu placac za partnerke to co całkiem prawdopodobne ze dzielił się swoim dobrem rowniez z przyszłym potomstwem. Prawdopodobnie ...
Zastanawia mnie zdanie tych panów którzy nie chca płacić za kobiete bo np. nie spodobała się.. naprawde szkoda wam tych 5zł za kawe? ;P ja bym juz zapłaciła to 10zł rachunku zeby tylko zostawic dobre wrazenie po sobie, choc i tak wiem ze wiecej sie nie spotkamy.
46 2014-08-15 22:10:16 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-15 22:17:24)
Chcę tutaj sprostować, że nigdy nie wymuszałem ani nawet nie zasugerowałem, żeby dziewczyna za siebie zapłaciła. Nawet jeśli dziewczyna pytała się czy ma zapłacić to ja i tak mówiłem, że zapłacę. Dziewczyna płaciła za siebie tylko wtedy jeśli się mocno upierała, że chce zapłacić to ja nie widziałem powodu, żeby się z Nią kłócić.
Ale cichcem zakładasz, że fakt, że zapłacisz, ją zobowiązuje, a jeśli się zobowiązana nie czuje, to czujesz się oszukany. Czyli de facto pewnie chciałbyś powiedzieć "Skoro nie będzie więcej spotkań, to płać za siebie sama", tylko fakt, że "to nie wypada" Cię powstrzymuje. ;-)
Ah pamiętam na studiach na lekcji psychologii mielismy o tym kto powinien płacić i dlaczego (chyba jedyna przydatna informacja z tego przedmiotu). ;P
Otóż płacić powinni panowie, ponieważ świadczy to o ich ''chęci dzielenia się swoimi dobrami''. Po prostu z wzg ewolucyjnych ta cecha jest ważna dla kobiet- jesli mezczyzna nie odczuwa dyskomfortu placac za partnerke to co całkiem prawdopodobne ze dzielił się swoim dobrem rowniez z przyszłym potomstwem. Prawdopodobnie ...
Jakiś straszny fan behawioryzmu Was uczył. ![]()
Z punktu widzenia psychologii to ciut bardziej skomplikowane tak na serio i łączy się z tym, jak ktoś postrzega w ogóle związek. Dwie ogólne wizje to związek typu "darowizna" i typu "inwestycja". W związku typu darowizna ludzie są gotowe dawać coś z siebie nie oczekując rewanżu zakładając, że kiedy sami będą potrzebować czegoś, też to dostaną bez konieczności rewanżu. W związkach typu inwestycja każda rzecz jest skalkulowana i chociaż taka osoba jest gotowa dać z siebie bardzo dużo, to zawsze ma celu osiągnięcie jakichś konkretnych korzyści w przyszłości.
Jak coś to nie jest tak, że związek typu darowizna jest lepszy niż inwestycja albo odwrotnie. To są po prostu dwa główne modele, ważne jest, żeby w tej kwestii ludzie się dobrali, bo w przeciwnym razie jedna strona może się czuć właśnie wykorzystywana.
47 2014-08-16 00:00:20 Ostatnio edytowany przez hans9123 (2014-08-16 00:01:42)
hans9123 napisał/a:jolero napisał/a:Aby w trakcie filmu było nanana to trzeba mieć jeszcze gdzie Ją zaprosić
A ja swojego własnego domu ani mieszkania nie posiadam
Ja mam duży pokój TV też duży i duże łóżko i zawsze nanana można robić dyskretnie a z repertuaru filmów najlepiej wybrać komedię amerykańską bo i tak z tego filmu nic nie będzie
Żartowanie przez internet to ja lizanie lodów przez szybę pełno nieporozumień i wiadomo jest to puste bez emocji
Hans wszystko masz takie duże ???
:D:D hahahahahha
![]()
![]()
A co masz na myśli ???
Jeśli byś mnie kiedyś ujrzała to myślę że wszystko duże ![]()
Nie do końca się zgadzam z tym, że płaci ten kto zaprasza.
Bo...
Niby to ma swoje uzasadnienie, ale. Jest właśnie jedno ale. Jeśli dwóm osobom zależy na spotkaniu to nie będą robić sobie problemów. Mówię o randce. Tylko że jeśli ktoś oczekuje że sie za niego/nią zapłąci, bo ktoś go zaprasza, to tak jakby robi się mu łaskę, że w ogóle się przyszło na spotkanie, a to nie powinno tak wyglądać. W końcu na randce spotykamy się z osobą, która ma nam być bliska.
Równie dobze można sobie wyobrazić taki dialog:
- Pójdziesz ze mną na kawę?
- Tak, ale ty płacisz.
Brzmi dziecinnie.
Jak ja byłabym zaproszona na randkę przez chłopaka na którym mi zalezy to nie stawiałbym sprawy w ten sposób. Albo on płaci z zasady jako facet, albo każde za siebie. Ale raczej każdy za siebie, bo ja też chciałabym się spotkać. Nie wiem czy mnie dobrze rozumiecie. W każdym razie zasadę "płaci kto zaprasza" uznaję za nie do końca dobrą i przemyślaną.
MissyLady napisał/a:hans9123 napisał/a:Ja mam duży pokój TV też duży i duże łóżko i zawsze nanana można robić dyskretnie a z repertuaru filmów najlepiej wybrać komedię amerykańską bo i tak z tego filmu nic nie będzie
Żartowanie przez internet to ja lizanie lodów przez szybę pełno nieporozumień i wiadomo jest to puste bez emocji
Hans wszystko masz takie duże ???
:D:D hahahahahha
![]()
![]()
A co masz na myśli ???
Jeśli byś mnie kiedyś ujrzała to myślę że wszystko duże
Hahaha no nie wiem czy bym tak dokładnie wszystko ujrzała hahahahaha
![]()
MissLady może kiedyś się zobaczymy kto wie a wtedy się okaże
a w miniaturce masz moje plecy taki malutki kawałek, całego siebie nie można dać od razu ![]()
Otóż płacić powinni panowie, ponieważ świadczy to o ich ''chęci dzielenia się swoimi dobrami''. Po prostu z wzg ewolucyjnych ta cecha jest ważna dla kobiet- jesli mezczyzna nie odczuwa dyskomfortu placac za partnerke to co całkiem prawdopodobne ze dzielił się swoim dobrem rowniez z przyszłym potomstwem. Prawdopodobnie ...
Skończmy z tymi średniowiecznymi teoriami, kto powinien płacić za randkę czy kto powinien zapraszać itp.. Dziś kobiety niezależne, zaradne, to po co staroświeckie zasady uwzględniać?
Każdy jest równy, każdy może zaprosić, każdy za randkę płaci sam, a jak ktoś się upiera, by zapłacić - ok, jego sprawa.
Skoro facet nie odczuwa dyskomfortu za płacenie za randkę, to znaczy, że będzie dzielił się swoim dobrem z potomstwem. Hmm, a jeśli kobieta nie odczuwa dyskomfortu gdy ktoś sponsoruje jej randkę, to czym podzieli się z potomstwem?
Ogólnie przyjęło się, że to chłopak płaci, bo to On proponuje spotkanie i zaprasza. Ogólnie się z tym zgadzam, ale w sytuacji gdy dziewczyna w trakcie randki wie, że nie będzie chciała się spotkać z tym chłopakiem już więcej to według mnie dziewczyna powinna za siebie zapłacić. Często właśnie jest tak, że pomimo tego dziewczyna i tak nie poczuwa się do zapłacenia za siebie. Mnie na Jej miejscu byłoby bardzo głupio, gdybym wiedział, że to nasze ostatnie spotkanie i pomimo tego nie zapłaciłbym za siebie. Czułbym, że naciągnąłem i wykorzystałem Tę osobę. Dla mnie jest to pewnego rodzaju oszustwo.
A jakie Wy macie zdanie na ten temat?
No jasne bo przecież facetowi nie opłaca się płacić jak to jedna randka i tyle ![]()
Ja jestem za tym by pierwszy rachunek zapłacił facet. Jednak ja nieraz płaciłam na takim spotkaniu za siebie bo zauważyłam, że jak facet płacił to miał wtedy jakieś dziwne poczucie, że jestem mu coś winna.
Ja uważam,że na normalnej pierwszej randce płaci facet, ale jeśli chodzi o randki internetowe to sama się zaczęłam zastanawiać jak to powinno wyglądać. No bo facet zaprasza kobietę, o której wcale nie wie czy ona mu się spodoba. Czyli taka trochę inwestycja w ciemno. Jak bym była facetem, któremu by przyszło wydać kolejne 20 zł(kawa + ciasto) na kobietę , która właściwie wcale mi się nie podoba, albo wygląda na niezainteresowaną mną, to pewnie również by mi się odechciało. Ja niezależnie od tego czy randka jest internetowa czy zwykła zawsze proponuję, że zapłacę za siebie, ale oczekuję, że facet sam powie, iż zaprasza. W sumie chyba dwóch mężczyzn moim w życiu, nie zaofiarowało się że zapłacą. Raz o mało nie zemdlałam z wrażenia i to był początek końca miłej internetowej znajomości, a drugi to mój kolega gej, który nawet mi sam pozwala sobie coś zasponsorować czasem i bardzo fajnie.
Faktem też jest, iż gdybym wiedziała na 100%, że nie jestem zainteresowana dalszą znajomością to nalegałabym, żeby sama zapłacić.
Szarlotka - insynuujesz, że geje nie płacą za randki albo faceci hetero i mdlejesz z wrażenia... haha
Jednocześnie, zapłacisz za siebie tylko, gdy wiesz, że to koniec znajomości.
Jakoś nigdy zapraszając na randkę nie płaciłem za kobietę, nie byłabyś wyjątkiem, a uiściła swój rachunek. Taka fajna fair sytuacja ![]()
A co jeśli dziewczyna myśli, że tak, że ma ochotę się znowu spotkać, jednak po jakimś czasie zmieni zdanie. To co, ma facetowi przekazem oddać to 15 zł? ![]()
Wg. logiki autora tematu dziewczyna, która proponuje, że za siebie zapłaci, w sumie chce powiedzieć, że już więcej się z nim nie umówi.
Ciekawa jestem,jak problem wygląda w parach homoseksualnych, kto za kogo płaci na pierwszej randce???
Remi to jak to robisz że nigdy nie płaciłeś ? Bo mi głupio mówić nawet jak same proponują że się dołożą to mówię że ja to zapraszałem i ja płacę nawet gdy z góry wiem że następnych spotkań nie będzie
Nie chce uchodzić za sknerusa i też za tą pierwszą randkę można zapłacić nie trzeba się robić aż tak wysranym.
Jakiś straszny fan behawioryzmu Was uczył. big_smile
Tak facet był odjechany w tym względzie
brał jakieś wygladajace na pierwszy rzut oka absurdalne zachowania i poddawaj je analizie, nagle okazywał sie ze zachowujemy sie bardzo logicznie i przewidywalnie ^^
Z punktu widzenia psychologii to ciut bardziej skomplikowane tak na serio i łączy się z tym, jak ktoś postrzega w ogóle związek. Dwie ogólne wizje to związek typu "darowizna" i typu "inwestycja". W związku typu darowizna ludzie są gotowe dawać coś z siebie nie oczekując rewanżu zakładając, że kiedy sami będą potrzebować czegoś, też to dostaną bez konieczności rewanżu. W związkach typu inwestycja każda rzecz jest skalkulowana i chociaż taka osoba jest gotowa dać z siebie bardzo dużo, to zawsze ma celu osiągnięcie jakichś konkretnych korzyści w przyszłości.
Chyba juz wiem do jakiego typu naleze
Skoro facet nie odczuwa dyskomfortu za płacenie za randkę, to znaczy, że będzie dzielił się swoim dobrem z potomstwem. Hmm, a jeśli kobieta nie odczuwa dyskomfortu gdy ktoś sponsoruje jej randkę, to czym podzieli się z potomstwem?
Co do dzielenia sie z potomstwem, matka robi to od samego poczatku - 9 miesiecy ciazy, hormony, okres karmienia, psychiczna wiez z dzieckiem itd ... to ojcom jest łatwiej porzucic dziecko bo z nimi ta wiez nie jest tak silna.
Ale nie rozumiesz sedna. Kobiety ponosza o wiele wieksze ryzyko decydujac sie na posiadanie potomstwa, w koncu zły partner = wychowuj dzieci samodzielnie. Wiec zanim zdecyduja sie na potomstwo z partnetrem, beda chcialy zmnieszyc ryzyko i sprawdzic czy posiada odpowiednie cechy np. szczodrosc, odpowiedzialnosc itd. W takiej sytuacji własnie wychodzi z jakim typem człowieka sie zadajemy. Przeciez nikt nie spyta sie wprost 'Jestes skąpy czy szczodry?' wtf
Jak bym była facetem, któremu by przyszło wydać kolejne 20 zł(kawa + ciasto) na kobietę , która właściwie wcale mi się nie podoba, albo wygląda na niezainteresowaną mną, to pewnie również by mi się odechciało.
W przypadku takich randek w ciemno to rzeczywiscie lepiej zaczac od jakiegos spaceru w parku ![]()
Tak w temacie: http://www.dailymotion.com/video/x104x_hypnotist-on-a-date_fun Little Britain and dating ![]()
Szarlotka - insynuujesz, że geje nie płacą za randki albo faceci hetero i mdlejesz z wrażenia... haha
Jednocześnie, zapłacisz za siebie tylko, gdy wiesz, że to koniec znajomości.
Jakoś nigdy zapraszając na randkę nie płaciłem za kobietę, nie byłabyś wyjątkiem, a uiściła swój rachunek. Taka fajna fair sytuacja
Remi, ja bym chętnie po kumpelsku poszła z Tobą na piwo i każdy by płacił za siebie, ale na randkę to byśmy się nie umówili, bo mamy zupełnie inne wyobrażenie o związku. Ty jesteś bardziej nowoczesny genderysta, a ja jestem bardziej za modelem tradycyjnym.
Twoje podejście jest odpowiednie dla kobiet, które do Ciebie potencjalnie pasują, a moje, do mężczyzn, którzy pasują do mnie.:)
Remi to jak to robisz że nigdy nie płaciłeś ? Bo mi głupio mówić nawet jak same proponują że się dołożą to mówię że ja to zapraszałem i ja płacę nawet gdy z góry wiem że następnych spotkań nie będzie
Nie chce uchodzić za sknerusa i też za tą pierwszą randkę można zapłacić nie trzeba się robić aż tak wysranym.
Zawsze proponowałem spotkanie, bo to pierwsze, co przychodzi na myśl jeśli widzę dziewczynę, która się podoba. Wykazuję inwencję, bo sam proponuję spotkanie, gdy pytanie - a gdzie? To mówię, zobaczymy. Przecież nie miejsce w sumie ważne.
Z jakiej racji proponując, prowadząc rozmowę, nie dać szansy dziewczynie by się wykazała? To byłoby nie fair...
Remi napisał/a:Szarlotka - insynuujesz, że geje nie płacą za randki albo faceci hetero i mdlejesz z wrażenia... haha
Jednocześnie, zapłacisz za siebie tylko, gdy wiesz, że to koniec znajomości.
Jakoś nigdy zapraszając na randkę nie płaciłem za kobietę, nie byłabyś wyjątkiem, a uiściła swój rachunek. Taka fajna fair sytuacjaRemi, ja bym chętnie po kumpelsku poszła z Tobą na piwo i każdy by płacił za siebie, ale na randkę to byśmy się nie umówili, bo mamy zupełnie inne wyobrażenie o związku. Ty jesteś bardziej nowoczesny genderysta, a ja jestem bardziej za modelem tradycyjnym.
Twoje podejście jest odpowiednie dla kobiet, które do Ciebie potencjalnie pasują, a moje, do mężczyzn, którzy pasują do mnie.:)
Szarlotka - dziękuję za miłe słowa. Zauważ jednakże, że jeśli facet podoba ci się, to pójdziesz na daleko idące dalej sprawy niż marne 20,30 zł za kolację, które zapłacisz.
Po prawdzie czymże te marne grosze za kolację, kiedy w głowie już coś ciekawszego się pojawia.
Ja uważam, że są kobiety bezcenne, ale one same muszą to udowodnić. ![]()
Szarlotka - dziękuję za miłe słowa. Zauważ jednakże, że jeśli facet podoba ci się, to pójdziesz na daleko idące dalej sprawy niż marne 20,30 zł za kolację, które zapłacisz.
Po prawdzie czymże te marne grosze za kolację, kiedy w głowie już coś ciekawszego się pojawia.Ja uważam, że są kobiety bezcenne, ale one same muszą to udowodnić.
To nie chodzi o 20 zł, tylko o to, że moje doświadczenie pokazuje, że jak facet jest mną zainteresowany, to nigdy nie pozwoli mi za siebie zapłacić na pierwszym spotkaniu,dlatego empirycznie doszłam do konkluzji, że jak ktoś pozwala mi za siebie zapłacić, to nie jest zainteresowany.
Znam natomiast dziewczyny, które same nalegają, żeby zapłacić za siebie i sobie wręcz nie życzą , żeby facet płacił, bo cenią sobie bardzo swoją finansową niezależność, równouprawnienie etc. Nie uznają sztywnego podziału ról, więc się go nie domagają. I myślę, że właśnie takie kobiety doceniają twoje podejście, bardziej równościowe.
Jak Cię czasem czytam Remi, to sobie myślę, że Ty jesteś wymarzonym partnerem dla kobiety, która stawia bardzo mocno na karierę i rozwój zawodowy i chce faceta, który będzie szanował jej ambicje i który nie będzie oczekiwał, że się będzie realizować smażąc mu kotlety. Akurat takie kobiety właśnie, najczęściej lubią regulować samodzielnie swoje rachunki.
Remi napisał/a:Szarlotka - dziękuję za miłe słowa. Zauważ jednakże, że jeśli facet podoba ci się, to pójdziesz na daleko idące dalej sprawy niż marne 20,30 zł za kolację, które zapłacisz.
Po prawdzie czymże te marne grosze za kolację, kiedy w głowie już coś ciekawszego się pojawia.Ja uważam, że są kobiety bezcenne, ale one same muszą to udowodnić.
To nie chodzi o 20 zł, tylko o to, że moje doświadczenie pokazuje, że jak facet jest mną zainteresowany, to nigdy nie pozwoli mi za siebie zapłacić na pierwszym spotkaniu,dlatego empirycznie doszłam do konkluzji, że jak ktoś pozwala mi za siebie zapłacić, to nie jest zainteresowany.
Znam natomiast dziewczyny, które same nalegają, żeby zapłacić za siebie i sobie wręcz nie życzą , żeby facet płacił, bo cenią sobie bardzo swoją finansową niezależność, równouprawnienie etc. Nie uznają sztywnego podziału ról, więc się go nie domagają. I myślę, że właśnie takie kobiety doceniają twoje podejście, bardziej równościowe.
Jak Cię czasem czytam Remi, to sobie myślę, że Ty jesteś wymarzonym partnerem dla kobiety, która stawia bardzo mocno na karierę i rozwój zawodowy i chce faceta, który będzie szanował jej ambicje i który nie będzie oczekiwał, że się będzie realizować smażąc mu kotlety. Akurat takie kobiety właśnie, najczęściej lubią regulować samodzielnie swoje rachunki.
A czy facet tymi 30 zł musi udowadniać, że mu zależy? Niekoniecznie, bo sens znajomości to coś zupełnie innego ![]()
A czy facet tymi 30 zł musi udowadniać, że mu zależy? Niekoniecznie, bo sens znajomości to coś zupełnie innego
No już ustaliliśmy, że nie musi. Ale to jest gest symboliczny. Natomiast Remi, musisz mieć na uwadze, że jak atrakcyjna kobieta jest już nie bardzo młoda, to spotkała wielu mężczyzn, którzy wobec niej zachowali się "jakoś", jak zachowasz się w sposób stawiający Cię w potencjalnie gorszym świetle, to sam tracisz. U mnie to kwestia przyzwyczajenia, że facet zaprasza, dlatego mnie zszokowało jak jeden tego nie zrobił. Wyróżnił się bardzo na tle innych, niekoniecznie w sposób pozytywny. Gdybym miała 21 lat i byłaby to moja trzecia randka w życiu, to by pewnie mnie to nie dotknęło w żaden sposób.
A kto kogoś zmusza, żeby na te "randki z internetu" chodzić hurtowo? Przez internet nie można jakoś precyzyjniej wybierać sobie obiektów zainteresowania? Ja też na paru byłam i wiem, że się da jak się chce. No ale jak się woli 2 wiadomości, zaproszenie, to nic dziwnego, że 95% to niewypały.
Swoją drogą jak ktoś uważa, że to w porządku, to czemu by na starcie przy takiej internetowej randce nie zaznaczyć "Ale każdy płaci za siebie, bo wiesz, ja takich randek mam 20 w miesiącu i mnie nie stać na to, żeby stale płacić rachunki."?
"Ale każdy płaci za siebie, bo wiesz, ja takich randek mam 20 w miesiącu i mnie nie stać na to, żeby stale płacić rachunki."?
To by było very romantic Vian. ![]()
Jednak nie można odmówić Ci braku praktycyzmu.