mój chłopak a moje oczekiwania względem niego... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

1 Ostatnio edytowany przez gladiola (2014-08-14 15:27:34)

Temat: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

od razu chciałam wyrazić prośbę o nie usuwanie tego wątku, tylko dlatego, że dotyczy chłopaka, o którym pisałam już kiedyś... Nowy problem to nowy wątek!

Od początku. Znamy się od ponad pół roku. Jako "para" jesteśmy tak od ok. 3 mc-y. Odkąd potwierdziliśmy miedzy sobą chęć bycia razem i spędzania wspólnie czasu dzieląc się bliskością (nie uprawialiśmy jeszcze seksu), czuję że nie jest tak jak bym chciała. Coraz wyraźniej dostrzegam jego wady, które zaczynają mnie bardzo irytować. Pozwolę wypisać je w punktach:

- jest skąpy, uważa, ze rzeczy materialne np. prezenty itd. nie powinny być dowodem uczuć, bo to są tylko rzeczy... (oczywiscie nie chodzi o to, że jestem interesowną materialistką, która żąda nie wiadomo czego, ale mały gest w postaci chociażby jednego marnego kwiatka chyba by nie zaszkodził, zresztą to normalne, że chłopak wręcz powinien okazać w ten sposób swoją sympatię, to pokazuje jego klasę:( Dodam, że jestem artystką i nie raz obdarowałam go swoimi pracami w tym specjalnie namalowanym dla niego obrazem...

- gdy rozstajemy się na jakiś czas, np. przez wyjazd, nigdy się nie odzywa. Nie dzwoni, nawet głupiego smsa nie napisze z pytaniem co słychać? jak się czujesz? tęsknię... Nigdy! Nawet gdy nie było mnie przez 3 tyg. nie odezwał się do mnie, dopiero gdy ja pierwsza to zrobiłam udało mi się z nim porozmawiać, a tak pewnie w ogóle sam by tego nie zrobił sad Poza tym gdy mnie nie było i gdy czasami próbowałam się z nim połączyć, wciąż miał wyłączony tel. Tłumaczył się później, że on nigdy tel. nie używał, że wieczorami zawsze wyciszał albo wyłączał, że dopiero gdy się poznaliśmy zaczął smsować i telefonować, a skoro mnie nie było, wolał na mnie poczekać by się spotkać, a nie pisać jakieś głupoty na odległość... 

- nie stara się już tak jak kiedyś, na początku. Może uznał, że już nie warto, bo skoro "ma" dziewczynę, to nie grozi mu jej wycofanie się? On jest typem chłopaka, który nie za bardzo wie jak się obchodzić z dziewczyną, nie jest zbyt opiekuńczy. Jetem jego pierwszą partnerką, bo wcześniej jakoś nie potrafił z żadną nawiązać nici porozumienia. Teraz się nie dziwię, że dziewczyny nie były nim zainteresowane... Przykre, ale prawdziwe...

Jego rodzice są bogaci, mają firmę, on też pracuje i zarabia sporo, a nawet żal mu jeździć ze mną samochodem, bo paliwo przecież kosztuje, żal mu kupić nawet kwiatka dla swojej dziewczyny, gdy miałam urodziny, dostałam od niego porannego buziaka i tyle... W ogóle o mnie nie dba, nie liczy się ze mną... Czy ja tak wiele wymagam? Nie tego oczekiwałam, nie tak to sobie wyobrażałam. Gdy ostatnio spadłam z roweru i poobijałam się zdzierając skórę, na miejscu wypadku zamówił mi taxi, za którą oczywiscie zapłaciłam ja, potem przyjechał do mnie i jakoś nie zajął się mną, tylko spytał czy wszystko ok i poszliśmy spać. Jeśli chodzi o czułość, typu przytulanie, całowanie to jest ok, ale zazwyczaj tylko w domu, publicznie nie jest zwolennikiem okazywania uczuć... Przez ostatni msc mieliśmy trudniejszą sytuację, powiedziałam mu o swoim wrodzonym zdrowotnym problemie, z którym przez jakiś czas trudno było mu się pogodzić. Jego stosunek przez to zmienił się do mnie, ale dopiero gdy się okazało, że problem jest do naprawienia i nie stwarza innych zagrożeń czy ograniczeń, nagle szybko wszystko wróciło do normy, tak jakby nie mógł zaakceptować mnie gdyby mimo wszystko było coś nie tak sad

W sumie to ja nawet nie wiem czy on do mnie coś czuje. Czy jest we zakochany, czy mnie kocha, czy może tylko lubi? Wiem, ze miłość, to poważne słowo, kiedyś wyznaliśmy ją sobie, ale gdy pojawił się powyższy problem, nagle się z tego wycofał, tłumacząc, ze to wszystko było za szybko... Najgorsze jest jednak jego milczenie, nie odzywanie się - gdy ostatnio wyjechał na spotkanie z kolegą i do rodziny, nawet się ze mną nie pożegnał, nie dał znać, że już jedzie albo coś w tym stylu. Nigdy tez nie mówi, że tęskni... Pierwotnie miałam jechać z nim, ale później zdecydował, że pojedzie sam... Mam tego powoli dość. Myślałam, że uda nam się zacieśnić jakąś głębszą więź, ale teraz sama nie wiem czy to ma sens, czy ja w ogóle tego chcę... Po co on się w ogóle ze mną spotyka? Mam mętlik w głowie, czy mu na mnie w ogóle zależy?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Jednym słowem wymyśliłaś sobie, że twój chlopak jest super, a teraz siedzisz i czekasz aż to "super" się w koncu w nim ujawni...
A tu zonk...

3

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
Iceni napisał/a:

Jednym słowem wymyśliłaś sobie, że twój chlopak jest super, a teraz siedzisz i czekasz aż to "super" się w koncu w nim ujawni...
A tu zonk...

nie wiem, może... Ale na początku wszystko było fajnie, częsty kontakt, zabieganie, staranie się... Dlaczego najpiękniej jest zawsze na początku? Gdy się odwzajemni czyjeś uczucie to potem wszystko staje w miejscu... sad Myślałam, że jest inny, te ideały, o których rozmawialiśmy, wydawał się być inny niż wszyscy, a teraz widzę w nim chłodnego, bardzo praktycznego i skąpego chłopaka, w ogóle nie interesującego się swoją dziewczyną i takiego, który ucieka przed poważnymi problemami...

4

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

No kobieto!... big_smile big_smile
Przecież gdyby na początku było do bani to byś się w nim nie zakochała!

Tak bywa. Jesteście razem 3 miesiace a czar już prysł. To najlepsza pora żeby podjąć decyzje - z kazdym dniem rozstanie bedzie bolalo bardziej...

5

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Nie zakochała, a zauroczyła i to w wyobrażeniach. Na początku widzi sie tylko to co chce sie widzieć, bo czuje sie podniecenie w kogos towarzystwie, jest przyjemnie i zyje sie myslami jak to będzie dalej (a pozniej wychodzi czy aby tak jest). Pamietam Twoj nick - wg mnie z tym gościem od początku cos nie tak było, dziwiłem się czemu próbujesz z nim coś rozkręcić. No ale nie dostrzegałaś, mimo ze nie byłaś wtedy zauroczona smile Co najwyzej chciałaś by coś wyszło, ale nie było między wami nic i tak probowalas, az doszło do czegoś. Za wytrwałość graty, ale tak naprawde to nadal chęć urobienia pod swój ideał, którym on nie będzie. Nie wiem też co oznacza, ze na początku sie starał. Ja tego w zadnym wpisie nie widzialem. Raczej to Ty byłaś zabiegającą, przejmującą się i odkrywającą go, bo w koncu cos "nie tak" z nim było. Trochę jakby do tego chłodu Cie ciągnęło, ale w koncu wykonczyło. I dobrze, bo gdyby był cwanym dominantem, to by Cie zmanipulował tak, że bys cierpiała duzo bardziej niz tkwiąc w niewiedzy, chłodzie i tym, ze jednak nie jest taki jakbys chciała. Mialabys wahania , ze raz kocha, raz sie w ogole nie stara i nie umiała odejsc. W tym przypadku jest łatwiej bo ten to taka niemota, ze ładnie mozna go wytłumaczyc, ze nie wie jak sie obchodzić z kobietami.

6 Ostatnio edytowany przez gladiola (2014-09-04 16:51:02)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Proszę pomóżcie mi zrozumieć, to wszystko jest dla mnie dziwne...

Nie widziałam się z moim chłopakiem od trzech tygodni. Najpierw on wyjechał w samotną podroż, nie pożegnawszy się ze mną, potem wyjechałam ja w rodzinne strony. Podczas wyjazdu nie odezwał się do mnie ani razu - żadnego smsa, o rozmowie telefonicznej nie wspominając. Zero kontaktu. Gdy byłam w domu u rodziców zadzwonił do mnie po tygodniu, pytając co u mnie, gdzie jestem, że tęskni i chciałby się ze mną zobaczyć. Nie było mnie na miejscu, więc rozmowa się skończyła. Odezwał się później dopiero po czterech dniach - przysłał maila, opowiadając w nim o swojej przygodzie podczas wyjazdu, z którego wrócił. Przepraszał mnie za rzadkie odzywanie się, znów mówił, że tęskni i brakuje mu mnie. Nie odpisywałam kilka dni. Moje milczenie musiało go ruszyć, bo po kolejnych kilku dniach wysyłała smsy z pytaniem kiedy wrócę, że cały czas tęskni i prosił o wybaczenie, ponieważ jak już wcześniej wspominałam zranił mnie w pewnej sprawie. Nie ukrywam, że było mi miło z tego powodu, ale chciałam go jeszcze przetrzymać, właśnie za to, że mnie zawiódł. Odezwałam się do niego dopiero następnego dnia, pisząc smsa, że nie gniewam się na niego. Nie odpisał mi. Kolejnego dnia wieczorem napisałam jeszcze jednego sma z powiadomieniem, że jutro przyjeżdżam i, że tęż się za nim stęskniłam. Znów nie odpisał. Zdenerwowałam się. Co to za głupia gra? Najpierw pisze, potem milczy. Czy on się w ogóle ze mną liczy? W przypływie złości, nad ranem wysłałam mu maila, w którym wyraziłam co myślę i czuję, za to, że mnie tak olewa. Wspomniałam też o sprawie, która miała miejsce przez ostatnie dwa miesiące, i która była przyczyną mojego zawodu wobec niego. Było mi przykro. Napisałam, żeby się więcej nie odzywał, że jest niedojrzały, że nie dorósł do bycia z kimś.

W dniu, w którym wróciłam do siebie, po południu zaczął do mnie wydzwaniać. Nie odbierałam. Dostała od niego smsy z pytaniem "dlaczego?", "jest mi bardzo smutno", "czekałem na Ciebie", "Nie spodziewałam się". Mimo to nie odezwałam się do niego. Było mi przykro, bardzo przykro. Dopiero wieczorem złamałam się i napisałam mu kilka wiadomości, w których raz jeszcze wyraziłam swój zal jego dziwną, ignorancką postawą wobec mnie. Odpisał dopiero później, bo jak wspomniał miał wyłączony tel. Przepraszał mnie raz jeszcze i chciał się zobaczyć następnego dnia...

Następnego dnia, czyli wczoraj spotkałam się z nim na mieście. Oczywiście spóźnił się, bo jechał rowerem, ale uprzedził wcześniej, więc poczekałam. Rozmowa nie była miła i luźna. Wypomniałam mu raz jeszcze co mnie boli i pytałam dlaczego tak jest. Jak się okazało nasze argumenty były zupełnie inne, a ja miałam go już powoli dosyć. Oto jego argumenty na całą tę sytuację:

- dla niego smsy, rozmowy tel. są banalne i zbędne
- mówił, ze gdy wyjechał nie kontaktował się z nikim, nawet z rodzicami
- on woli się spotykać na żywo, bo dla niego liczy się prawdziwa obecność, tylko wtedy daje z siebie 100%
- że dla niego liczą się czyny, a nie słowa, że on taki już jest i nie potrzebuje być ze mną w kontakcie drogą telefoniczną
- po co ma pisać jakieś głupie smsy, skoro nie ma nic ciekawego do powiedzenia
- dla niego moje zarzuty są śmieszne, że mój mail był napisany pochopnie, pod wpływem emocji, i że podpadam w jakieś skrajności
- ma dużo pracy, nie ma wakacji tak jak ja i nie ma często czasu na takie błahostki jak smsy czy zwykły telefon 

Moje argumenty:

- gdy się nie widzimy zbyt długo, powinien odzywać się częściej, bo potrafi znikać na tydzień, a nawet dłużej i milczeć
- zranił mnie odsuwając się ode mnie, po tym jak mu powiedziałam, że mam pewny mały problem zdrowotny i czeka mnie zabieg
- nie rozmawia ze mną o problemach
- sam źle zinterpretował ten owy problem i wyobraził sobie coś zupełnie innego, co bardzo go poruszyło i zniechęciło do mnie, oczywiscie nie słusznie
- nie chodzi mi o kontakt codzienny, tylko o to, byśmy byli w kontakcie w czasie swoich wyjazdów, długiej nieobecności
- brak zaangażowania
- jego zachowanie jest dziwne, zawsze wydawało mi się, ze zakochany chłopak robi wszystko, by być w kontakcie z swoją dziewczyną

Oczywiście nie doszliśmy do porozumienia. Ja obrażona, on udręczony moimi "pretensjami". Pożegnawszy się niedługo, nie uściskałam go na pożegnanie, mimo ze chciał, powiedziałam tylko cześć. Zaraz i tak muszę wyjechać na zjazd studentów, więc znów mnie nie będzie tydzień. Powiedziałam mu na koniec, że dzięki temu, będzie miał czas tylko i wyłącznie dla siebie. Poszłam...

Byłam zawiedziona tym spotkaniem. Jeszcze dwa miesiące temu byliśmy oboje szczęśliwi, potem pojawiło sie głupie nieporozumienie i wszytko się zmieniło na gorsze, mimo, że były momenty czułe i już prawie takie jak kiedyś...

Dziś myślałam nad tym wszystkim. Mimo wszystko zależy mi na nim, jemu chyba też, nie okazuje mi uczuć słowami tylko gestami, spotkaniami. Widać taki już z niego człowiek. Nie jest wylewny, nie toleruje takich trywialnych rzeczy jak kwiaty, słodycze, prezenty. On patrzy na to z z zupełnie innej strony. Jest czasem chłodny, niedostępny, ale gdy przypomnę sobie go sprzed dwóch miesięcy... Potrafi być czuły i namiętny, przekonałam się o tym. Spędzaliśmy razem czas, rozmawialiśmy, spacerowaliśmy... Pomyślałam sobie, że gdyby nie mój mail, pewnie byłoby jak dawniej. Nagle zrozumiałam, ze on taki jest i chyba muszę się z tym pogodzić. Wysłałam do niego dwa smsy, w których wybaczyłam mu i przyjęłam przeprosiny, i po przemyśleniach przyznałam mu rację, że jak nie chce to nie będę zmuszała go do czegoś, co dla niego nie ma sensownej wartości. Odpowiedzi na razie nie otrzymałam, szczerze to nie liczę na nią szybko... Z jednej strony mówił, ze tęskni, że mu mnie brakuje, więc może rzeczywiście nie powinnam mieć żalu do niego o ten rzadki kontakt telefoniczny.

Jeśli chodzi o zdradę czy opcję "poznał inną" to nie wchodzi to raczej w grę. Pytałam go czy jestem jego kołem zapasowym" to stanowczo zaprzeczył. Nie oszukiwałby mnie, nigdy mnie nie okłamał. Jestem jego pierwszą, wcześniej nie potrafił sobie znaleźć dziewczyny, żadna nie była nim zainteresowana... Nie wierzę, ze mogłoby być dziś inaczej...   

Szkoda, że tak jest, ale trudno, chyba muszę to zaakceptować. Na razie jednak postanowiłam wyciszyć się i nie odzywać przez jakiś czas. Niedługo wyjeżdżam, więc nie liczę na nic. Czytałam wątki o chłopakach, którzy nie lubią pisać i telefonować, ze oni już tak mają. Mój chłopak, odkąd zostaliśmy już parą, na spotkaniach zawsze był czuły, miły, ale też bez przesady. Wieczorami było goręcej wink ale i tak jeszcze z nim "tego" nie zrobiłam. Nie jestem żadną desperatką, ani kobietą-bluszczem, bo nie chodzi mi o spędzanie z nim czasu non stop, codziennie i zawsze razem. Chodzi tylko o pewne zasady dojrzałości i odpowiedzialności.   

Powiedzcie mi, o co chodzi, bo ja już jestem zmęczona...

7

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Dla mnie sprawa prosta. On jest taki, Ty taka, albo akceptujecie siebie albo nie.

8

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

gladiola, wydaje mi się, że tłumaczenie twojego chłopaka jest jakieś niespójne... pisanie smsów i rozmowy są banalne i niepotrzebne? nawet wtedy kiedy tęskni...? chłopak moze być mało wylewny i może rzeczywiście nie lubi pisać smsów, bo nie ma nic ciekawego do opowiedzenia, ale wtedy wystarczy nawet zwykłe codzienne "dzień dobry" czy "dobranoc". mój facet też twierdzi, że woli okazywać uczucia niż o nich gadać czy wypisywać ckliwe teksty, ale nawet jak sie nie widzimy tydzien czy dwa to parę razy dziennie wysyła mi same emoty " :* " i wiem wtedy, że o mnie mysli.
może skoro ty potrafiłaś wybaczyć swojemu facetowi i pogodziłaś sie z taką sytuacja, to moze on też będzie potrafił iść na jakiś kompromis. ustalcie, że jeśli zatęskni albo pomyśli o tobie to niech wysle ci chociaż całusa. nie musisz o nic pytać, on nie musi nic opowiadać, ale samo poczucie, że nie zapomina będzie dla ciebie ważne i przydatne.

9

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
thepass napisał/a:

Dla mnie sprawa prosta. On jest taki, Ty taka, albo akceptujecie siebie albo nie.

Chyba jestem w stanie go zaakceptować, jeśli taki jest... Nie sądziłam, że dla niego takie rzeczy się nie liczą, ale jeżeli on tego nie potrzebuje to chyba nie mam się czym martwić. A co do mnie - on nogdy wobec mnie nie miał żadnych oczekiwań, akceptował mnie taką jaką jestem, bez zmieniania i naciskania na coś... Teraz mi trochę głupio, ale chyba miałam prawo wyrazić co myślę... Mam nadzieję, ze się nie zbłaźniłam pisząc dziś do niego po tej wczorajszej rozmowie... W końcu zrozumiałam.

10

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Chyba za bardzo się starasz i za bardzo chcesz. Nie okazuje Ci uczuć słowami, o.k., tłumaczysz go, że okazuje gestami. Ale jakimi, skoro w poprzednim wpisie zwierzyłaś się nam, że "na miejscu wypadku zamówił mi taxi, za którą oczywiscie zapłaciłam ja, potem przyjechał do mnie i jakoś nie zajął się mną, tylko spytał czy wszystko ok i poszliśmy spać"? Gdzie te gesty?

Poza tym kij z tym, czy on lubi dzwonić i smsować, czy nie lubi - jeśli ukochana osoba prosi, żeby napisać do niej głupiego smsa, to się to robi, jeśli się wie, że można kogoś tym uszczęśliwić. A tak: prezenty nie, bo on nie lubi, smsy nie, bo on nie lubi, telefony nie, bo on nie lubi, kobietę po wypadku odwieźć do domu i zatroszczyć się o jej zdrowie też nie, bo on nie lubi, on nie chce, on nie potrzebuje. No co to ma być, gdzie w tym wszystkim jesteś TY?

11

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
prosiaczek77 napisał/a:

gladiola, wydaje mi się, że tłumaczenie twojego chłopaka jest jakieś niespójne... pisanie smsów i rozmowy są banalne i niepotrzebne? nawet wtedy kiedy tęskni...? chłopak moze być mało wylewny i może rzeczywiście nie lubi pisać smsów, bo nie ma nic ciekawego do opowiedzenia, ale wtedy wystarczy nawet zwykłe codzienne "dzień dobry" czy "dobranoc". mój facet też twierdzi, że woli okazywać uczucia niż o nich gadać czy wypisywać ckliwe teksty, ale nawet jak sie nie widzimy tydzien czy dwa to parę razy dziennie wysyła mi same emoty " :* " i wiem wtedy, że o mnie mysli.
może skoro ty potrafiłaś wybaczyć swojemu facetowi i pogodziłaś sie z taką sytuacja, to moze on też będzie potrafił iść na jakiś kompromis. ustalcie, że jeśli zatęskni albo pomyśli o tobie to niech wysle ci chociaż całusa. nie musisz o nic pytać, on nie musi nic opowiadać, ale samo poczucie, że nie zapomina będzie dla ciebie ważne i przydatne.

Chciałabym żeby on tez mnie zrozumiał, napisałam mu to dzisiaj, ale on raczej nie ustąpi, bo on tym nie będzie pamiętał.

12

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
BabaOsiadła napisał/a:

Chyba za bardzo się starasz i za bardzo chcesz. Nie okazuje Ci uczuć słowami, o.k., tłumaczysz go, że okazuje gestami. Ale jakimi, skoro w poprzednim wpisie zwierzyłaś się nam, że "na miejscu wypadku zamówił mi taxi, za którą oczywiscie zapłaciłam ja, potem przyjechał do mnie i jakoś nie zajął się mną, tylko spytał czy wszystko ok i poszliśmy spać"? Gdzie te gesty?

Poza tym kij z tym, czy on lubi dzwonić i smsować, czy nie lubi - jeśli ukochana osoba prosi, żeby napisać do niej głupiego smsa, to się to robi, jeśli się wie, że można kogoś tym uszczęśliwić. A tak: prezenty nie, bo on nie lubi, smsy nie, bo on nie lubi, telefony nie, bo on nie lubi, kobietę po wypadku odwieźć do domu i zatroszczyć się o jej zdrowie też nie, bo on nie lubi, on nie chce, on nie potrzebuje. No co to ma być, gdzie w tym wszystkim jesteś TY?

w sumie masz rację. Jego zachowanie w głębi serca mnie boli, ale mam wrażenie, że za każdym razem gdy mu coś wypomnę, on uzna mnie za pretensjonalną i obrażalską. Owszem staram się, bo chciałabym żeby było normalnie... Nie chcę też wyjść na "miłą dziewczynę" jak to została określona w pewnej książce kobieta zdesperowana... Nie latam za nim, nie błagam o bliskość, myślałam że będzie miedzy nami inaczej... Gdy jesteśmy oboje na miejscu, zawsze spotykamy się normalnie, gdy oczywiscie możemy i mamy czas. Problemem są wyjazdy i nie odzywanie się na odległość. Ale cóż, jestem ws tanie to znieść, skoro on tego nie chce...

13 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-04 17:31:12)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Możesz mieć oczekiwania jakie chcesz w każdym kierunku. Ty decydujesz czy zgadzasz sie "obnizyc prog wymagan". Takiego wybrałaś. Nie przecze, ze moglby cos zmienic pod Ciebie, bo to w koncu nic takiego, ale wcale nie musi. Tak jak nie musisz z kims takim byc, tak jak on nie musi nic zmieniać.

Tak czy siak dobrze wiemy, ze dla uczucia kobiety zrobią wszystko, więc nie zmieni sie tu nic. Pogada, pomarudzi i dalej bedzie "akceptować", prawda?;p

14

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Dokładnie tak jak pisze thepass - to Ty decydujesz, co i dlaczego jesteś w stanie znieść. Żeby tylko nie skończyło się tak, że po kolei będziesz rezygnować dla niego ze wszystkiego, co jest dla Ciebie ważne.

15

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Przede wszystkim to, że ktoś ma ochotę pobyć sam ze sobą nie jest oznaką niedojrzałości itp.
Po prostu niektórzy tak mają i koniec.
Co do esemesowego milczenia mam to samo- tekściki w stylu ''co u Ciebie'' itp. uważam za denne i mam ochootę puścić pawia jak takowe dostaję nawet od kogoś na kim mi zależy.
Ty masz cholernie roszczeniowy stosunek do tego chłopaka i wcześniej czy później on Ci podziękuje, bo to na dłuższą metę jest nie do wytrzymania.
I osobna kwestia: w takich grach:

gladiola napisał/a:

ale chciałam go jeszcze przetrzymać.

łatwo przelicytować.To jest rozrywka tylko dla tych, którym wcale nie zależy na drugiej stronie.

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

gladiola
Spotykasz się z facetem, dla którego nie jesteś ważna. Pytanie po co i co chcesz z tego mieć?
Facet ma swoje racje i ma prawo myśleć w ten sposób. Jeśli Ty chcesz kontynuować ten pseudozwiązek, z facetem, który  Cię olewa i nie liczy się z twoimi potrzebami, to twój wybór. Nie licz natomiast, iż mu się coś odmieni. Po jego zachowaniu widać, że jemu na Tobie nie zależy. Jak mu wygodnie to się spotka, a jak ma coś ciekawszego do roboty, to spadaj. Tracisz czas. Jeśli nie jesteś jakąś bardzo nieatrakcyjną osobą, która musi chwytać byle co, to ja bym Ci proponowała sobie odpuścić.

PS. Argumenty, że nie ma czasu smsa Ci napisać, żebyś miała radochę, są żałosne. Ja też nienawidzę smsów, ale czasem je piszę, bo wiem, iż ktoś się ucieszy, że o nim pamiętam. Nic nie kosztuje zrobić przyjemność drugiej osobie, no to chyba, że ktoś jest skrajnym egoistą skupionym na sobie, to faktycznie wtedy mu w niesmak, kiedy trzeba zrobić coś dla kogoś.

17 Ostatnio edytowany przez ananaasowa_ (2014-09-04 21:39:13)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Ja to ,że ktoś 'nie lubi pisać banalnych smsów' odbieram jakoś inaczej. Bo to,że on nie lubi to jedno, to,że nie wiedział co się z Tobą dzieje to drugie. Powinien się interesować czy jesteś cała, zdrowa, szczęśliwa, najedzona i wyspana. Nie mówię o pisaniu smsów bez przerwy, 24/7. Mówię o zainteresowaniu się losem drugiej osoby - w przypadku odległości musi to być sms/telefon/ewentualnie e-mail ,bo nie przyjdzie i nie sprawdzi.

Każdy z nas ma jakieś oczekiwania. Coś co może znieść , zaakceptować, coś co bezapelacyjnie ODPADA.
Ja na Twoim miejscu poczułabym się 'olewana ciepłym moczem' . Macie jakieś spiny, nieporozumienia a gość odpisuje po paru dniach mimo,że doskonale wie,że 'coś się dzieje'. I moim zdaniem to jest ignorowanie.

Jak już pisałam,można co nieco zaakceptować, 'podarować'.
Ale kiedyś był inny prawda? Czyli potrafi...
Związek to symbioza dwóch osób. I nie na tym to polega żeby samemu się kopać po tyłku 'dla dobra związku'.
To niezdrowe żeby coś w sobie tłumić, zakopywać głęboko,tylko dlatego,że sytuacja niefajna i chcesz żeby się poprawiło.

Ja uważam,że facet ma Cię gdzieś. Przepraszam,ale tak myślę. I tak bym się czuła będąc na Twoim miejscu. Po 3 miesiącach takie akcje? Przykre, nie zwiastujące happy end'u :C



EDIT:
Cytuję Ciebie z poprzedniego wątku:

gladiola napisał/a:

ktoś mi kiedyś powiedział, że nie można zmuszać się do czegoś co Ci nie odpowiada, w czym czujesz się źle, albo gdy przekonujesz się, że coś nie jest tak jak byś chciał, dlatego wtedy należy odpuścić, zostawić to za sobą. Podzielam to stwierdzenie.

18

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Ja to się zastanawiam, jak to ludzie kiedyś żyli w związkach, jak nie było telefonów komórkowych. I rozwodów mniej było...

19

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
antykobieta napisał/a:

Ja to się zastanawiam, jak to ludzie kiedyś żyli w związkach, jak nie było telefonów komórkowych. I rozwodów mniej było...

Komorek to jeszcze pol biedy, a maili czy facebookow?

20

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Początki w związku przysłaniają nam wady, otóż dlatego czas pokazuje czy zauroczenie przerodzi się w coś więcej smile widzisz wady ? To sobie sama odpowiedź co się stało smile

21

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

niestety ale prawda jest taka, że ja nie czuję się z nim szczęśliwa... On nic dla mnie nie robi, nic, nawet wysilić mu się nie chce... Przypominam sobie jak opowiadaliśmy sobie kiedyś o naszych nieodwzajemnionych zauroczeniach. Podobno przez 3 lata uganiał się za jakąś dziewczyną, która nic do niego nie czuła i nie chciała być z nim. On bardzo to przeżywał. Ciągle za nią latał, chodził na imprezy gdy tylko wiedział, ze ona tam będzie, ale nigdy nie umiał zdobyć się na odwagę, by o nią walczyć jak facet o swoją ukochaną... Napisał do niej nawet list, którego nie wysłał, ale w którym wyraził swoje uczucia do niej... Czasem mam wrażenie, że on nadal o niej myśli, w końcu ona bardzo mu się podobała. Mi mówił, ze to wszystko było dawno, że dziś uważa swoje zachowanie za śmieszne i niedojrzałe. Ale jak widać dla niej było gotów na tyle poświęceń, mimo ze ona miała go gdzieś, a ja? Ze mną przeżył pierwsze chwile uniesienia, pierwszy pocałunek, przytulanie, chodzenie za rękę... Z pewnością on nie czuje tego co czuł do niej. Chyba nie jestem jego miłością i może stąd takie zachowanie u niego wobec mnie... Czasem jest mi naprawdę ciężko, gdy zbiorę do kupy te wszystkie rzeczy... On chyba naparwdę na mnie nie zasługuje... sad

Po moich smsach odezwał się z propozycją spotkania przed moim wyjazdem. Zgodziłam się ale nie na długo, bo będę w tym dniu raczej zajęta. On mimo to nalegał chociaż na chwilę. Chce mnie gdzieś zabrać... Postanowiłam, że podczas tego spotkania będę do niego trochę zdystansowana - zero bliskiej czułości, będę jak koleżanka podczas naszych pierwszych spotkań. Niczego sobie nie będę wyobrażała, postanowiłam zwolnić i bardziej skupić się na sobie...

ach, dlaczego...

22

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
Szarlotkanagorąco napisał/a:

gladiola
Spotykasz się z facetem, dla którego nie jesteś ważna. Pytanie po co i co chcesz z tego mieć?
Facet ma swoje racje i ma prawo myśleć w ten sposób. Jeśli Ty chcesz kontynuować ten pseudozwiązek, z facetem, który  Cię olewa i nie liczy się z twoimi potrzebami, to twój wybór. Nie licz natomiast, iż mu się coś odmieni. Po jego zachowaniu widać, że jemu na Tobie nie zależy. Jak mu wygodnie to się spotka, a jak ma coś ciekawszego do roboty, to spadaj. Tracisz czas.

Zgadzam się w całej rozciągłości. Związek tak nie wygląda. Nie zdarzają się takie rzeczy, że jedna strona wyjeżdża i nie odzywa się całymi dniami, czy tygodniami. Nie wspomnę o wyjazdach bez uprzedzenia, czy pożegnania. Nie chodzi o to by wisieć na telefonie przez 20 godzin na dobę, ale też nie urywa się kontaktu. Nie dzieje się tak, gdyż jest się najzwyczajniej w świecie zainteresowanym tym co robiła w tym czasie druga osoba, co u niej, jak się miewa - tęskni się. Ja nie wierzę, że gdyby faktycznie mu zależało to zachowywałby się podobnie. Wysłanie smsa ze średnio bogatą treścią zajmuje jakieś 3 minuty. Tu nie chodzi o opisywanie co jadło się na obiad, ani tego że otarty na szlaku paluszek boli, ale o zwykłe utrzymywanie kontaktu. Komunikat - interesuję się co u Ciebie, piszę również co ze mną, bo jesteś dla mnie ważna. Moim zdaniem nie ma tu miejsca na usprawiedliwienia, że "on tak ma". Tak to działa, że najpierw żeby nie wyjść na osobę zaborczą, czy nachalną, przymyka się oczy na takie zachowania, a potem stają się one codziennością. Co prowadzi ostatecznie tylko do frustracji.

23

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Ano właśnie, cienka linia miedzy zaborczością, a zainteresowaniem od tak. Tyle, że on pokazuje głośno, że mu w ogóle tego nie potrzeba.

24 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-09-07 03:33:32)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
BabaOsiadła napisał/a:

Chyba za bardzo się starasz i za bardzo chcesz. Nie okazuje Ci uczuć słowami, o.k., tłumaczysz go, że okazuje gestami. Ale jakimi, skoro w poprzednim wpisie zwierzyłaś się nam, że "na miejscu wypadku zamówił mi taxi, za którą oczywiscie zapłaciłam ja, potem przyjechał do mnie i jakoś nie zajął się mną, tylko spytał czy wszystko ok i poszliśmy spać"? Gdzie te gesty?

Poza tym kij z tym, czy on lubi dzwonić i smsować, czy nie lubi - jeśli ukochana osoba prosi, żeby napisać do niej głupiego smsa, to się to robi, jeśli się wie, że można kogoś tym uszczęśliwić. A tak: prezenty nie, bo on nie lubi, smsy nie, bo on nie lubi, telefony nie, bo on nie lubi, kobietę po wypadku odwieźć do domu i zatroszczyć się o jej zdrowie też nie, bo on nie lubi, on nie chce, on nie potrzebuje. No co to ma być, gdzie w tym wszystkim jesteś TY?

Otóż to. Jak chcesz autorko, to Twoje życie i Twoja sprawa co umiesz zaakceptować. Ja bym tego nie zaakceptowała, dla mnie takie zachowanie to niedojrzałość. Można nie lubić pisać smsów czy cokolwiek, ale jak się kocha, to potrafi się iść chociaż na kompromis. A on no właśnie ani tego nie zrobi, ani tamtego, bo dla niego to głupie. A to co czujesz widać ma gdzieś, tylko masz się jego zdaniem dostosować. Jak chcesz, ale po prostu ja wiem, że byłoby mi szkoda czasu na kogoś takiego. No i to nie jest tak, że Ty "to musisz zaakceptować" jak chyba napisałaś. To jest Twój wybór, nie przymus. Jak chcesz to akceptuj, spoko. Jednak, jeśli nie chcesz to nie ma żadnego musu i związek to nie jest bycie z kimś za karę, więc naprawdę przemyśl dokładnie czy Ci to odpowiada.

pitagoras, nie trzeba pisać tekścików co u Ciebie itp. Jednak, jak jest się w związku to nie jest chyba wielkim wysiłkiem czasem napisać lub zadzwonić a nie np nie odzywać się 3 tygodnie... Tym bardziej, gdy się wie, że dla drugiej strony to ważne. Nie chodzi o ciągłe pisanie. Poza tym, pomijając to, bo to jeszcze by można znieść może, jakby to było tylko to (tzn ja bym nie zniosła, ale ktoś inny jeszcze może, zależy od charakteru), ale dla mnie już niefajne jest, że on na wszystko na nie. Kobieta mówi też, że czasem chciałaby coś dostać, a on, że głupie inne rzeczy też nie. A związek to jednak kompromisy, więc jak on na wszystko na nie i mając gdzieś jej uczucia, nie chce chociaż spróbować, to gdzie tu dojrzałość? Ona raczej ciągle nie wymaga, wręcz przeciwnie obniża swoje wymagania dla niego, moim zdaniem niepotrzebnie. Niue krytykuję za to już, że tak nie pisze do niej tyle czasu (choć dla mnie by to było nie do przyjęcia), ale za całokształt.

No i wiecie, kiedyś nie było komórek, ok. No, ale teraz są, chłopak ma. Nikt nie każe mu pisać cały dzień smsów, nie popadajmy na pewno w skrajności. No, ale skoro chłopak ma komórkę, to jakby mu zależało to moim zdaniem trochę częściej zainteresowałby się czy u dziewczyny wszystko ok. A ona pisała, że potrafił nawet 3 tygodnie zero. Pomijając to, to byłby raczej bardziej skłonny z nią iść na kompromis, a nie od razu nie zrobię tego czy tamtego. Zwłaszcza, że to dopiero 3 miesiące, czas, gdzie człowiek tym bardziej, jeśli mu zależy, to to okazuje.

25

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Minęło trochę czasu i znów mam problem. Było między nami dobrze, ba! nawet bardzo dobrze. Byłam szczęśliwa przez ostatni miesiąc, bo były spotkania, czułość, wspólne spędzanie czasu itd. Dziś w nocy wszystko się posypało. Przez ostatni tydzień znów poczułam się zaniedbywana i traktowana trochę przedmiotowo. Tzn. zaczęło mi przeszkadzać że spotykamy się praktycznie tylko w weekendy, mimo iż mieszkamy w tym samym mieście. On ciągle gada o pracy, zmęczeniu itd. Poza tym mówił, że zawsze czeka na weekend bo wtedy moze przy mnie odpocząć i miło spędzić czas z dala od tygodniowych obowiązków. Ja wolałabym jednak widywać się troszkę częściej, oprócz weekendów, choć dwa dni w tygodniu, np. jakiś spacer, wyjście do kina czy na wystawy. Poza tym kwestia dzwonienia czy smsmów pozostała bez zmian czyli cisza przez prawie cały tydzień... Ostatnio miałam ciężkie dni, okres, zdenerwowanie, irytacja. Nie mogłam wytrzymać jego obecności pewnego dnia, po prostu mnie drażnił. zachowałam się wobec niego obojętnie i żalem, o wszystko co mi do tej pory w nim przeszkadzało. Wczoraj znów się spotkaliśmy. Było kino, spacer, potem u mnie w domu... Nie miałam za bardzo nastroju, wciąż nie potrafię pogodzić się z pewnymi rzeczami, z tym jaki jest w kwestii kontaktu (i wcale nie przesadzam, bo milczenie przez kilka dni to chyba nie jest normalne). ja już dawno przestałam do niego dzwonić i wysyłać smsy, bo na odpowiedź zwykle czekam do następnego dnia, więc darowałam sobie... Wczoraj gdy spaliśmy, wzięłam jego telefon. Nie chodziło mi o szpiegowanie, tylko ogólne chciałam zobaczyć jego telefon, bo on ma nowszy ode mnie i była ciekawa aplikacji itp. Weszłam przypadkiem w aplikację hangouts gdzie były zarejestrowane rozmowy z czatów jego ze znajomymi. W jednej z nich przeczytałam, że był na jakichś urodzinach, o których mi nie powiedział i wspomniał swojej koleżance, że będzie leżał na kocu z P. w otoczeniu blasku gwiazd. "P" to oczywiscie jego dawna znajoma, w której się kochał, ale z którą nigdy nie był z w związku, bo ona go odtrąciła. Było to kilka lat temu, a on niby sobie tylko tak żartuje zawsze przed znajomymi. Byłam załamana, jak to przeczytałam. Popłakałam się, wyznałam że mu nie ufam, że nie rozumiem, dlaczego wciąż rozpamiętuje kogoś kto miał go gdzieś... Poczułam się oszukana, tym bardziej że  jego znajomi nie wiedzą że on teraz jest ze mną, a przy nich wciąż wspomina tamtą. Boli mnie to. Zrobiłam mu wyrzuty, on się tłumaczył i oczywiscie mówił, ze nie rozumie o co mi chodzi , bo on nic złego nie zrobił. W dodatku poruszyłam temat jego uczuć do mnie i on nie potrafił mi jednoznacznie powiedzieć, ze mnie kocha, że z jego strony to miłość. Dla niego miłość do wielkie słowo, ze miłość może być po kilku latach związku i przywiązania, a teraz on czuje do mnie sympatię, przyjaźń... Mówiła mu, ze go kocham, on do tej pory odpowiadał "ja ciebie też", ale w głębi serca, wiedziałam, że jest to nieszczere. Rano kazałam mu sobie pójść, mimo że nie potrafiłam się z nim rozstać, on oczywiscie przekonywał, zapewniał że nic przede mną nie ukrywa, ze to wszystko o tamtej dziewczynie, to tylko żarty i wspomnienia swojej naiwności, ale ja w to nie wierzę. On chyba nadal coś do niej czuje, skoro snuje takie aluzje o sobie i o niej. Jestem zdruzgotana. On oczywiście uważa, ze histeryzuję, i specjalnie robi ze mnie wariatkę, bo według niego moje wybuchowe reakcje na takie rzeczy są dziwne. Akurat mama okres i wszystko w tym czasie przeżywam ze zdwojoną siłą.  Czuję się zagubiona. Nie ufam mu już chyba. mam wrażenie, że nie jest dla niego ważna i nie jestem jego miłością tak jak tamta, stąd to całe zachowanie, o którym pisałam wcześniej, czyli ta powściągliwość itd... Po co on w ogóle ze mną jest?

26

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

1. Panikujesz, przesadzasz, wymagasz zbyt wiele w pewnych kwestiach
2. Odwrocimy kota ogonem. Po co Ty z nim jesteś, jeśli to Tobie tyle rzeczy nie pasuje? Nie jemu. Wychodzi, że to tez nie milosc.

27 Ostatnio edytowany przez gladiola (2014-10-11 18:44:47)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
thepass napisał/a:

1. Panikujesz, przesadzasz, wymagasz zbyt wiele w pewnych kwestiach
2. Odwrocimy kota ogonem. Po co Ty z nim jesteś, jeśli to Tobie tyle rzeczy nie pasuje? Nie jemu. Wychodzi, że to tez nie milosc.

Ale to nie pierwszy raz gdy wspomina o tamtej. Już raz przeczytałam, że cieszył sie ze znów miał okazję ją zobaczyć. Podejrzewam, że wśród swoich znajomych nadal o niej gada. Za każdym razem jest uśmiech przy wypowiedzi na jej temat. Dla mnie to ni jest normalne, non stop snuć, wymyślać jakieś upojne aluzje o jakieś dawnej znajomej, w której był zakochany kilka lat temu. Po co to robi? A uczucia do mnie? On mnie nawet nie kocha... A Ty mi wypominasz, że przesadzam...

28

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Ja też bym nie kochał po takim czasie znajomości. Nie znaczy to, że relacja nie byłaby rokująca.
Nie odpowiadasz na pytania...
A po co to robi? No ok, niedojrzała gnida z niego tongue I co z tego? I tak go kochasz i... no wlasnie co? Bedziesz sie męczyć dalej aż u niego zaskoczy i zobaczy w Tobie cały świat? Nawet nie wiadomo czy jesteś na to gotowa, czy kiedykolwiek byłaś.

29

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Daruj go sobie jestescie i tak krotko wiec szybiej ci minie, dla mnie to nienormalne zeby nie widziec sie tygodniami i nie odzywac sie do siebie, ty masz swoje widzenie zwiazku wiec znajdz faceta ktory bedzie odpowiedni dla ciebie bo ten sie nie zmieni.

30 Ostatnio edytowany przez Patrycja781 (2014-10-11 20:42:49)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Czytając ten wątek naszła mnie taka cholernie dziwna myśl:czy królewna Śnieżka czy też Kopciuszek jak już spotkały swojego księcia,wyszły (przy uciesze poddanych)za mąż ,to żyły długo i szczęśliwie?I teraz konkluzja :poznaliście się,spotykaliście się jako znajomi i w końcu nastał TEN DZIEŃ że wyznaliście sobie miłość(czytaj:ślub królewny z księciem)Nasuwa się pytanie:Żyjecie ,ale czy długo i szczęśliwie...?
Nie widzę tego związku.On wspomina byłą a Ty masz żal o wiele rzeczy.
Mój mąż też nie przepada za publicznym okazywaniem uczuć,prawie wcale nie kupuje mi kwiatów i prezentów(twierdzi że prezent sama wybiorę lepiej)nie przepada za rozmowami przez telefon i sms-owaniem.Chodziliśmy ze sobą 10 lat z czego dwa ostatnie mieszkaliśmy razem,pobraliśmy się 8 lat temu.Jesteśmy razem 18 lat ,i mimo tych kilku"kwiatków"mężowych zachowań(czy też niezachowań)wiem że mnie kocha.Co prawda miłość z latami zmienia "oblicze"staje się inna niż na początku,ale chemia pozostaje...
Wybacz Moja Droga ale u Was nie widzę tej specyficznej chemii jaka jest obecna u ludzi "świeżo"zakochanych...

PS.Z mężem żyje mi się bardzo dobrze,lepiej trafić nie mogłam .Wspierał mnie w chorobie ,zaakceptował to że nie będziemy mieć dzieci"lepsza żywa i zdrowa żona niż brak dzieci".Dodajemy sobie otuchy w biedzie i kłopotach.Wiem że jest pierwszą osobą której mogę bezgranicznie zaufać.
To dal tych którzy wątpią czy mój związek może byc szczęśliwy.

31

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Jest mi bardzo ciężko. Miotam się i miotam... Mimo że pogodziliśmy się, to ja nie potrafię ufać mu już w kwestii uczuć do mnie... Jest mi tak bardzo źle, smutek rozrywa mnie od środka... Wciąż nie daje mi spokoju kwestia tych wypowiedzi o tamtej dziewczynie. On chyba sam nie chce tego przyznać, ale to ona była/jest miłością jego życia. Facet, który cieszyłby się szczęściem z obecną partnerką i nie rozpamiętywał by tak często czegoś co było kilka lat temu w dodatku z kimś, kto był tylko na chwilę i nie na poważnie... On chyba nie może się pogodzić z tym, ze tamta go nie chciała... Gdyby tak nie było, to nie pisał by o niej w kategoriach sentymentalnych, z uśmiechami itp. Nawet gdy zapewnia mnie, ze nic do niej nie czuje, że to przeszłość, że to była dawna naiwność, to ja nie potrafię mu uwierzyć, za tym wszystkim coś niestety musi kryć... Po ostatniej kłótni pogodziliśmy się, rozmawialiśmy normalnie, przytuliliśmy się, ale ja chyba muszę się do niego dyskretnie zdystansować... Myśli o tamtej dziewczynie i o jego wspomnieniach o niej nie dają mi spokoju... Ja nie wywieram na nim takiego wrażenia jak ona. Być może ta jego niespełniona, nieodwzajemniona miłość lub bardziej wyobrażenie o tym wydaje się dla niego bardziej atrakcyjna przez waśnie tę niedostępność, nieosiągalność... Nie ma tego o czym w głębi serca marzy i to go tak ciągnie do wspomnień... Nie umiem sobie z tym poradzić. Błagam co mi radzicie, wszyscy mówicie, że to nie ma sensu, każdy źle nam wróży, nawet moja mama, której zwierzam się ze wszystkich tych rozterek... Co ma robić??? sad

32

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Coś w tym musi być, jak wszyscy widzą to samo.

33 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-10-13 00:43:12)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Dziewczyno, ten koleś ma Cię w 4 literach. Obudź się.
Te wymówki... żałosny jest.

Po prostu chce kogoś mieć - z rozsądku, ale nic ponad to.

A Ciebie chyba trzyma przy nim strach przed tym, że w razie gdybyś zerwała to on nawet by tego specjalnie nie odczuł i miałabyś wtedy jasną sytuację, ale taka konfrontacja z rzeczywistościa jest bolesna.
Nie jest tak?

34

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
Elle88 napisał/a:

Dziewczyno, ten koleś ma Cię w 4 literach. Obudź się.
Te wymówki... żałosny jest.

Po prostu chce kogoś mieć - z rozsądku, ale nic ponad to.

A Ciebie chyba trzyma przy nim strach przed tym, że w razie gdybyś zerwała to on nawet by tego specjalnie nie odczuł i miałabyś wtedy jasną sytuację, ale taka konfrontacja z rzeczywistościa jest bolesna.
Nie jest tak?

Dokładnie sad

35

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Pisałem od początku, że z tego chłopaka albo niemota jest - i nie będzie umiał spełnić Twoich oczekiwań, albo nie podobasz mu się jak należy - pamiętam jaki problem był żeby miał Cie w ogóle pocałować. Dlatego tak to jest jak sie wchodzi w nierokujące znajomości. Może nauka?

36

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Musisz się odważyć.
Potraktuj to jako kolejny 'level', taki krok, który musisz wykonać żeby móc sobie coraz bardziej ufać, bo w tej chwili nie ufasz swoim odczuciom, a one mówią prawdę i powiedziały wszystko - my tylko potwierdziliśmy (zgodnie zresztą).

Im szybciej to zakończysz, tym mniej poturbowana z tego wyjdziesz, a już jest kiepsko.
Nie masz nic do stracenia - dosłownie, ani nic do zyskania - jeśli nie zerwiesz.

Możesz to zrobić na 2 sposoby:
1. Czekać aż jego zachowanie doprowadzi Cię do na skraj wytrzymałości i wtedy pod wpływem emocji zerwać
2. Wyznaczyć sobie w miarę bliski termin i zrobić to z rozmysłem i "na zimno"

Ta pierwsza opcja niesie ryzyko wyrzutów sumienia po fakcie: "Czy aby nie postąpiłam pochopnie..Może przesadziłam?" I wpadasz znów w pułapkę autodestrukcyjnego myślenia.
Także rozsądniej jest jeszcze kilka razy przeczytać ten wątek i zebrać się w sobie.. Dasz radę smile
Pamiętaj - nie Ty jedna zostałaś postawiona w takiej sytuacji.

37

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

To takie trudne, mimo wszystko... strach przed samotnością gdybym to zakończyła dobija mnie... Nie wiem jak długo to zniosę...

Thepass - teraz żałuję, że tak na siłę chciałam wejść z nim w głębszą relację, powinnam być bardziej niedostępna, tak by najpierw go wybadać...

38 Ostatnio edytowany przez gladiola (2014-10-13 01:07:32)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
Elle88 napisał/a:

Musisz się odważyć.
Potraktuj to jako kolejny 'level', taki krok, który musisz wykonać żeby móc sobie coraz bardziej ufać, bo w tej chwili nie ufasz swoim odczuciom, a one mówią prawdę i powiedziały wszystko - my tylko potwierdziliśmy (zgodnie zresztą).

Im szybciej to zakończysz, tym mniej poturbowana z tego wyjdziesz, a już jest kiepsko.
Nie masz nic do stracenia - dosłownie, ani nic do zyskania - jeśli nie zerwiesz.

Możesz to zrobić na 2 sposoby:
1. Czekać aż jego zachowanie doprowadzi Cię do na skraj wytrzymałości i wtedy pod wpływem emocji zerwać
2. Wyznaczyć sobie w miarę bliski termin i zrobić to z rozmysłem i "na zimno"

Ta pierwsza opcja niesie ryzyko wyrzutów sumienia po fakcie: "Czy aby nie postąpiłam pochopnie..Może przesadziłam?" I wpadasz znów w pułapkę autodestrukcyjnego myślenia.
Także rozsądniej jest jeszcze kilka razy przeczytać ten wątek i zebrać się w sobie.. Dasz radę smile
Pamiętaj - nie Ty jedna zostałaś postawiona w takiej sytuacji.

Próbowałam już to zakończyć w 1 sposób jaki opisałaś. I za każdym razem było tak ja mówisz - strach, wyrzuty sumienia itp. Potem szybko próbowałam to ratować, przeinaczać swoje słowa i argumenty, które za tym przemawiały i doprowadzałam w ten sposób do pojednania. Bywały też naprawdę cudowne chwile, ostatni miesiąc chociażby... Mama radzi mi bym traktowała go na luzie, nie zaangażowała się, nie prosiła się o nic, po prostu była z boku i nie angażowała się w to wszystko aż tak emocjonalnie przyjmując postawę taką jak on... Oczywiście najlepszym rozwiązaniem wydaje sie być zerwanie, ale ja nie potrafię się na to zdobyć, bo zaraz czuję pustkę... Poza tym on jest prawiczkiem, ja dziewicą, nie współżyliśmy jescze ze sobą, ale jak o tym pomyślę, to dochodzę do wniosku, że on nie jest wart mojej czystości...

39

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Tak jest. Wartościowa dziewczyna z Ciebie, zasługujesz na więcej.
Co do rozwiązania tej sytuacji i rady bycia niedostępną, nie angażującą się... co to za związek bez zaangażowania? Chyba że jako dobra droga do zerwania, powolnego ,ale zerwania.

40

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
thepass napisał/a:

Tak jest. Wartościowa dziewczyna z Ciebie, zasługujesz na więcej.
Co do rozwiązania tej sytuacji i rady bycia niedostępną, nie angażującą się... co to za związek bez zaangażowania? Chyba że jako dobra droga do zerwania, powolnego ,ale zerwania.

Moja mama miała na myśli by nie traktować tego poważnie, bo spotkam jeszcze kogoś kto będzie na mnie zasługiwał. Ona tez spisała to na straty jak tylko zaczęłam narzekać... Dziękuję Ci za miłe słowa.  To mój pierwszy "chłopak", z którym miała okazję przeżyć takie rzeczy jak pocałunek itd. Być może świat się na nim nie kończy, ale mimo to jest w tym wszystkim coś co jak sobie wspomnę i powrócę do samego początku, to nie pozwala mi się odciąć... Skomplikowane to wszystko...

41

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

To tylko sentyment do pierwszych doświadczeń damsko-męskich plus żal za wyobrażeniami o związku, które nie mogły się spełnić.
Nic nowego pod słońcem, zwykle tak wygląda większość pierwszych doświadczeń na tym polu- niewypały wink

Poczucie pustki będzie mijało w miarę jak będziesz nabierać dystansu do tej sytuacji - zobaczysz wyraźnie co to było i dlaczego nie mogło się udać i przestaniesz się obwiniać.
Ja nie widzę tu Twojej winy.

42

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
Elle88 napisał/a:

To tylko sentyment do pierwszych doświadczeń damsko-męskich plus żal za wyobrażeniami o związku, które nie mogły się spełnić.
Nic nowego pod słońcem, zwykle tak wygląda większość pierwszych doświadczeń na tym polu- niewypały wink

Poczucie pustki będzie mijało w miarę jak będziesz nabierać dystansu do tej sytuacji - zobaczysz wyraźnie co to było i dlaczego nie mogło się udać i przestaniesz się obwiniać.
Ja nie widzę tu Twojej winy.

Więc jak zerwać, by przeżyć to jak najmniej boleśnie? Dystansować się powoli, z dnia na dzień?

43

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Możesz spróbować się dystansować, ale na dobrą sprawę robisz to prawie od początku tej znajomości i nic z tego nie wynikło wink

Musisz przede wszystkim być przekonana do tego wewnętrznie. Nie bać się, a teraz się boisz.
Musisz zrozumieć, że tu nie chodzi o tego chłopaka konkretnie - nawet go nie kochasz, tylko strach, że bez niego będzie gorzej niż samej, a w praktyce przecież i tak cały czas jesteś OBOK niego, czyli sama.
Na dobra sprawę to żaden związek i nie ma czego zrywać, chodzi o urwanie kontaktu i trzymanie się tego.

44 Ostatnio edytowany przez gladiola (2014-10-13 01:52:01)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...
Elle88 napisał/a:

Możesz spróbować się dystansować, ale na dobrą sprawę robisz to prawie od początku tej znajomości i nic z tego nie wynikło wink

Musisz przede wszystkim być przekonana do tego wewnętrznie. Nie bać się, a teraz się boisz.
Musisz zrozumieć, że tu nie chodzi o tego chłopaka konkretnie - nawet go nie kochasz, tylko strach, że bez niego będzie gorzej niż samej, a w praktyce przecież i tak cały czas jesteś OBOK niego, czyli sama.
Na dobra sprawę to żaden związek i nie ma czego zrywać, chodzi o urwanie kontaktu i trzymanie się tego.

No tak... Zawsze jednak gdy nawet o tym pomyślę i staram się zdeterminować by odważyć się na ten krok, to wciąż mam poczucie żalu i pustki, że nikt już do mnie wieczorem nie przyjdzie, że nie będzie pocałunku, przytulenia, bo nawet jeśli tak wiele mi w nim nie pasuje, to brakować mi będzie po prostu obecności drugiej osoby, bliskości drugiego ciała, dotyku, pieszczot i to mnie tak przeraża...

45

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Lepszy rydz niż nic?
Jeśli chcesz sie poczuj lepiej sama ze sobą, mieć wyższą wartość dla samej siebie, to nie mozesz sie godzić na ochłapy. I tak wiesz, że żyjesz wyobrażeniem i tak, więc nie dajesz sobie szansy by podciągnąć sie do góry.

46 Ostatnio edytowany przez gladiola (2014-11-16 21:08:33)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

...

47 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-16 18:46:05)

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Typowa emocjonalna kobieta, której "miłość" musi zaniżać stopniowo wartość. Licz na zmiany, bo nie potrafisz zerwać. Są emocje, jest zabawa. Czego chcieć więcej?
Prawda jest taka, że przy innym byś nie była cierpiętnicą i by nie było tylu negatywnych emocji. Tyle, że innego nie chcesz, zagięłaś parol na tego i bedziesz próbowała. Ciesz się, że nie jest to 20 letni staż z dziecmi i zobowiązaniami, kiedy spadasz psychicznie w sam dół - ale remember - to tylko Twoja decyzja i nikt sie rozczulał nie będzie, a juz na pewno nie on. Pogadasz, pogadasz, wymienisz mnóstwo wad, spięć, przykrości, niedopasowania - a i tak w to brniesz. Kto by traktował to poważnie?

48

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Tak to jest, jak się leci na sam hajs, fejm czy atrakcyjność fizyczną. Nic, tylko pogratulować dziewczynie,że daje się tak traktować. Ale nie jesteś jedyna- pełno jest takich kobiet i zazwyczaj takie sytuacje mnie śmieszą. Zresztą nie zarzucam Ci też że poleciałaś na sam hajs,po prostu jakieś głupie myślenie,że lepiej mieć kogokolwiek za wszelką cenę,bo to takie modne teraz mieć kogoś. Kogokolwiek-co, że lamusa, który traktuje Cię jak przedmiot-ważne że MASZ KOGOŚ. Taak,to jest to. Takie to trendy teraz. No to masz.

49

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Ojapie..le, tyle czasu mineło a dziewczyna dalej stoi w tym samym miejscu.
Pitu pitu, niby tyle rzeczy ci nie pasuje, pierdu -srajdu, a siedzisz w tym dalej i tylko jojczysz, jak bezwolna kukła.


Nie zawracaj głowy kobito.
Pomyślności i daj znać kiedy wesele wink

50

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Rzeczy materialne nie są wg niego dowodem miłości? Ok. Ale zadzwonienie, czy wysłanie smsa też, widać, nie. Więc co jest?

Czy on w jakikolwiek sposób okazuje, że mu zależy? Dba o Ciebie, obiad ugotuje, czy kupi ulubiony magazyn?

Szczerze mówiąc, nie podoba mi się jego zachowanie. Kwiatek można zerwać, jak mu szkoda kasy. Sms wysłać to 2 minuty, a jemu się nie chce nawet tego poświęcić? hmm

51

Odp: mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Po co wykopujecie tak stare tematy? yikes

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » mój chłopak a moje oczekiwania względem niego...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024