Od ponad roku mam przemyślenia "natury egzystencjalnej" ![]()
Chodzi o to, że ja ciągle narzekam, użalam się nad sobą. Wmawiam sobie, że mi jest ciężko, bo w domu zawsze było ciężko, bo nie było pieniędzy, pełnej rodziny i że... ble, ble... . I jaka to ja jestem nieszczęśliwa, samotna...
A dziś taka myśl mnie naszła... owszem jestem samotna i nieszczęśliwa, ale nie przez to, że miałam taką a nie inną sytuację w życiu, natomiast problem leży w tym, że po prostu przyzwyczaiłam się do pierdzielonego narzekania. Co innego samotność, a co innego narzekanie!!!
Obie rzeczy mogą połączyć się ze sobą. Bo kto wytrzyma z ciągle narzekającą osobą? Ja sama ze sobą nie mogę wytrzymać i może dlatego jestem samotna ![]()
Skoro wydedukowałam, że to ja w głębi serca powinnam się zmienić, to nasuwa się pytanie...
Macie pomysł, od czego zacząć?
Narzekać jest łatwo - macie mistrzynię przed sobą
ale działać to już co innego!
Jutro o godzinie 5:45 powiem sobie: Dzień dobry! Na pewno będzie dobry, bo dziś nie będę narzekać (jak to zrobię to podzielę się po pracy tą wiadomością;) )
Boję się tylko tego, że mój zapał minie, bo u mnie z nim krucho ![]()
Chciałabym jeszcze powiedzieć coś o moim loginie
Kiedyś był taki film z Jim'em Carey'em - YES men. Główny bohater zawsze mówił NIE, był oschły, odmawiał ludziom i tak sobie żył - egzystował. Za namową jakieś znajomego decyduje się zgadzać na różne propozycje. Musi mówić ciągle TAK. Nie mówię, że to błyskotliwy film, ale każde TAK ciągnie za sobą szereg zabawnych sytuacji, dzięki którym facet zaczyna naprawdę żyć, zaczyna cieszyć się...
Pomyślałam sobie, że będę Yes - woman
I będę mówiła TAK
Jak koleżanka powie: idziemy na rower, na siłownię? Powiem TAAAAAK! ![]()
I teraz... Boże mama nadzieję, że coś z tego, co tu nabazgroliłam uda mi się wykonać ![]()
P.S. Nic tyko stworzyć grupę YES - MEN - jestem na tak ![]()
Ale pytanie nadal jest takie:
Macie pomysł, od czego zacząć?