Witajcie, mam pytanie.
Jestem studentką i w październiku zacznę nowy semestr. Do tej pory nie miałam chłopaka. Jestem bardzo introwertyczna i wycofana, nie przepadam za dyskotekami(a moje najlepsze koleżanki tylko to preferują), wyjście do kina, czy do baru z nimi zdecydowanie odpada. Chciałabym poznać kogoś fajnego(byle nie przez internet!!!) np. na uczelni, bo to miejsce, gdzie spotykam najwięcej chłopaków. Podoba mi się wielu z nich, jednak do tej pory żaden nie zwrócił na mnie uwagi. Może nie jestem najgorsza, brzydka też nie jestem(blondynka 177 cm, duże niebieskie oczy, nie za chuda, staram się o siebie dbać) ale ciężko mi uwierzyć, że spotkam kiedyś kolesia, który sie we mnie zakocha. Niska samoocena jednak ciągle daje popalić
I problem też mam w tym, że się za bardzo napalam, spinam i np. jakby miało dojść do rozmowy między mną, a obiektem moich westchnień to bym pewnie narobiła w gacie ze wstydu, zawsze tak jest i dlatego fatalna ze mnie podrywaczka
Nie umiem być w takiej sytuacji naturalna, bo myślę ciągle o tym, że facet mi się podoba i muszę wypaść jak najlepiej w jego oczach. A potem wszystko wychodzi jak wychodzi. Kiedyś umiałam rozmawiać z chłopakami naturalnie, na luzie, dużo się śmiałam i dlatego wielu z nich się mną interesowało, a ja ich zlewałam, bo nie podobali mi się aż tak
Teraz jest odwrotnie. Czuję się, jakby to była sytuacja bez wyjścia i ze jestem skazana na samotność. Macie dla mnie jakieś rady?