witam, mam 30 lat, jestem zona alkoholika. Mąż w zeszłym roku był na leczeniu, nie pił 10 m-c, nagle 30 czerwca zaczoł znowu pic. Pracujemy oboje w Niemczech, ja juz nie wytrzymałam, 2 tyg. temu zjechalam sama do Polski, maz tez mial jechac, ale nic z tego. Nie kontaktuje sie ze mna, nie mam od nigo zadnych informacji, pił nadal, kiedys do niego zadzwonilam, powiedzial mi ze nie wie kiedy zjedzie. wczoraj sie dowiedzilam ze maz pare dni temu wyjechal z Niemiec, nie wrocił do domu, nie wiem gdzie jest, co sie z nim dzieje. Jestem juz u kresu wytrzymalosci, ne wiem co robic ![]()
Znaleźć sobie normalnego faceta.
zgadzam sie,rozumiem ze juz nie chce byc ze mna, le musi wrocic, musimy cos ustalic, zostawil mnie ze wszystkim, kredytem, rachunkami........
4 2014-08-13 20:25:54 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-13 20:28:10)
BO tak wygodniej...
Będziesz tak czekać na zmiłowanie boskie? Bo wiesz... SZKODA życia... tak szybko odchodzi. W przeszłość.
POSTAW sprawę na ostrzu noża? (może) ZANIM szkód będzie wiecej?
TYLKO Ty go znasz. Tylko Ty wiesz, ile JESZCZE możesz znieść.
Życzę sił i owocnych przemysleń
juz nie chce byc ze mna
Z całym szacunkiem, ale po czymś takim, to Ty nie powinnaś chcieć być z nim. Szanuj się, kobieto.
wydaje wam się że to jest łatwe???/przestać mysleć, olać i mieć gdzieś????Najwidoczniej nie każdy tak potrafi nie pomyslałyście?
osądzacie, krytykujecie...
może zanim skrytykujecie to postawcie się w sytuacji tej kobiety?
może autorka postu ma tak wysokie poczucie obowiązku że nie potrafi ot tak olać??
ONA1077 - a cóżeś Ty jej zaproponowała? Oprócz NAJŚWIĘTSZEGO oburzenia?
Trwanie?
Właśnie postawiliśmy się w sytuacji TEJ kobiety... DO CZEGO została sprowadzona!?
Chyba trzeba iść na policje i zgłosić zaginięcie?
A potem JUŻ nie zapewniać mu "alibi" na okoliczność NIEODPOWIEDZIALNOŚCI i BEZTROSKI?
Anhedonia... miałam na myśli fakt, że forumowiczki zabrały głos i jednoznacznie stwierdziły /olej drania, szanuj sie i td../
w zyciu nic nie jest dobre albo złe, nie jest czarne albo białe..
a może wystarczyło napisać własnie o policji? o tym że rozumiecie jej obawy, lęk i td..???
Pomimo alkoholizmu męża, wielu pewnie trudnych chwilach miała tez i dobre..
my kobiety w większości przypadków staramy się pamiętac te dobre...
może autorka nie wie nawet czy mąż zyje? czy nie dzieje sie mu krzywda? jaki by nie był to jest jej mąż>
nawet jeśli drań to może nalezy wyjaśnić co z nim i wtedy krótkie cięcie, rozwód, układanie sobie zycia już po swojemu a nie pod alkoholowe zwidy męża...
witam, mam 30 lat, jestem zona alkoholika. Mąż w zeszłym roku był na leczeniu, nie pił 10 m-c, nagle 30 czerwca zaczoł znowu pic. Pracujemy oboje w Niemczech, ja juz nie wytrzymałam, 2 tyg. temu zjechalam sama do Polski, maz tez mial jechac, ale nic z tego. Nie kontaktuje sie ze mna, nie mam od nigo zadnych informacji, pił nadal, kiedys do niego zadzwonilam, powiedzial mi ze nie wie kiedy zjedzie. wczoraj sie dowiedzilam ze maz pare dni temu wyjechal z Niemiec, nie wrocił do domu, nie wiem gdzie jest, co sie z nim dzieje. Jestem juz u kresu wytrzymalosci, ne wiem co robic
A dlaczego z nim nie wróciłaś ?
Anhedonia... miałam na myśli fakt, że forumowiczki zabrały głos i jednoznacznie stwierdziły /olej drania, szanuj sie i td../
w zyciu nic nie jest dobre albo złe, nie jest czarne albo białe..
a może wystarczyło napisać własnie o policji? o tym że rozumiecie jej obawy, lęk i td..???
Pomimo alkoholizmu męża, wielu pewnie trudnych chwilach miała tez i dobre..
my kobiety w większości przypadków staramy się pamiętac te dobre...
może autorka nie wie nawet czy mąż zyje? czy nie dzieje sie mu krzywda? jaki by nie był to jest jej mąż>
nawet jeśli drań to może nalezy wyjaśnić co z nim i wtedy krótkie cięcie, rozwód, układanie sobie zycia już po swojemu a nie pod alkoholowe zwidy męża...
Sorry, nie zwykłam użalać się nad takimi kobietami, jestem córką właśnie takiej kobiety i wiele ucierpiałam przez to, że nie chciała odejść od alkoholika.
Jedyne, co ona może zrobić dobrego, to odejść od męża dupka, zająć się sobą i ewentualnymi dziećmi.
Alkoholik jest jak wrzód na tyłku, będzie ciągnął dobrą energię, dopóki się go nie wytnie.
Najlepiej odejść od takiego człowieka, nie psuć sobie życia...