Mam faceta ponad rok i fakt nie mogę powiedzieć, że jestem nieszczęśliwa, ale też nie zawsze mogę powiedzieć że jestem szczęśliwa. Mam momenty że wydaje mi się że związek i szczęście to nie dla mnie. Że nie chce być szczęśliwa bo to wszystko i tak zaraz szlag trafi. Po paru niewinnych (stwierdziłam to po paru miesiącach) sytuacjach przestałam mu w pewnym stopniu ufać i choć bardzo się staram nie potrafię zaufać mu tak jak kiedyś. Najbardziej drażni mnie to że szukam pretekstu żeby się pokłócić i wszystko mu wygarnąć, te wszystkie sytuacje. I za każdym razem kiedy mu już wypomnę, po paru godzinach zaczynam się z siebie śmiać i myślę 'ile można wracać do przeszłości i to do takich głupot, przecież on mnie kocha, udowodnił to nie raz'. Nie wiem co mam robić, chciałabym być inna, lepsza, zaufać. Bardzo go kocham. Może moje zachowanie wynika z tego że boję się być sama? Co robić?
1 2014-08-07 15:11:16 Ostatnio edytowany przez SiebieMiDaj (2014-08-07 15:12:01)
Jak bym czytała o DDA!
Mam tak samo - gdy czuję się naprawdę dobrze to wystarczy jedna myśl i wszystko diabli biorą.
Duźa trudnošć miałam z wyraźaniem gniewu i złoścí - trawiłam wszysto w sobie co powodowało tylko narastanie problemów.
Czasem jednak warto wsłuchać się w swój wewnętrzny głos - zaufanie w związku,szacunek to fundamenty udanego związku.
Gdybym przeczytała tylko ten post powiedziałabym, że masz problemy ze sobą i powinnaś może porozmawiać z psychologiem.
Ale w innym temacie piszesz o swoim chłopaku, i taki perfekcyjny to on nie jest, wcale się nie dziwię, że czasami się go czepiasz.
Uważam, że powinniście szczerze porozmawiać i - uwaga! - przestać wypominać przeszłość.
Też tak miałam u siebie w związku, też czepiałam się o wszystko, wypominała też praktycznie wszystko (nie mówię oczywiście, że wszystkie moje kłótnie były bezpodstawne, ale jednak były... z mojej inicjatywy). Ostatecznie facet nie wytrzymał i podziękował mi za związek.
Poszłam do psychologa i dowiedziałam się bardzo fajnej rzeczy.
"Szczęście człowieka jest wewnątrzpochodne, tzn, że to jak się czujemy, czy jesteśmy szczęśliwi czy nie wynika tylko i wyłączeni z naszego wnętrza, jak podchodzimy do danej sytuacji". Myślę, że jest w tym dużo prawdy, czasami trzeba inaczej podejść do tematu, nie denerwować się, nie kłócić, bo prędziej czy później tej drugiej osobie to się znudzi i się pożegna z nami, a przeciez nie o to chodzi w budowaniu relacji.
Może faktycznie też się wybierz do psychologa, niech Ci wytłumaczy pare rzeczy
Gdybym przeczytała tylko ten post powiedziałabym, że masz problemy ze sobą i powinnaś może porozmawiać z psychologiem.
Ale w innym temacie piszesz o swoim chłopaku, i taki perfekcyjny to on nie jest, wcale się nie dziwię, że czasami się go czepiasz.
Uważam, że powinniście szczerze porozmawiać i - uwaga! - przestać wypominać przeszłość.
Masz rację, nie jest idealny ale kto jest?
Wiem, że wina jest tak jego jak i moja, może w większym stopniu jego bo swoim zachowaniem prowokuje mnie do pewnego zachowania.
Wiem, że nie powinnam wypominać mu jego błędów z przeszłości co chwilę, uczę się tego i mam wrażenie że idzie mi co raz lepiej.
Chciałam się tylko poradzić czy to bardzo źle że tak się ze mną dzieje?
Też tak miałam u siebie w związku, też czepiałam się o wszystko, wypominała też praktycznie wszystko (nie mówię oczywiście, że wszystkie moje kłótnie były bezpodstawne, ale jednak były... z mojej inicjatywy). Ostatecznie facet nie wytrzymał i podziękował mi za związek.
Poszłam do psychologa i dowiedziałam się bardzo fajnej rzeczy.
"Szczęście człowieka jest wewnątrzpochodne, tzn, że to jak się czujemy, czy jesteśmy szczęśliwi czy nie wynika tylko i wyłączeni z naszego wnętrza, jak podchodzimy do danej sytuacji". Myślę, że jest w tym dużo prawdy, czasami trzeba inaczej podejść do tematu, nie denerwować się, nie kłócić, bo prędziej czy później tej drugiej osobie to się znudzi i się pożegna z nami, a przeciez nie o to chodzi w budowaniu relacji.Może faktycznie też się wybierz do psychologa, niech Ci wytłumaczy pare rzeczy
O psychologu myślę od kilku miesięcy i myślę że to dobry pomysł, wiem że moje zachowanie wynika też z moich doświadczeń, mojego braku pewności siebie no i w pewnym stopniu z jego prowokacji. Chcę sobie z tym poradzić bo wiem że takim zachowaniem prędzej czy później zniszczę ten związek.
A wiem że my naprawdę możemy być szczęśliwi bo w wielu sprawach się dogadujemy, jest nam ze sobą dobrze, no ale wiadomo w każdym związku są jakieś problemy, z którymi ja jak widać nie radzę sobie.
Chciałam się tylko poradzić czy to bardzo źle że tak się ze mną dzieje?
Źle. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Zaprzestań tak robić.
Ja mam w związku coś podobnego, ponieważ na początku nam się nie układało tylko dopiero teraz wyszło na prostą i umiemy się doskonale dogadać. Czasem w złości niestety potrafię wypominac mojemu chłopakowi to co kiedyś zrobił, jak się zachowywał. Ale on też tak ma że kiedy jest zdenerwowany przypomni mi coś co zdarzyło się dawno temu. Oboje pracujemy nad tym, powiedział mi że zamiast starac się to wymyślamy problemy z przeszłości które powinny być dawno zapomniane.
Ile mialas wczesniej zwiazkow przed nim?pzdr.