Też myślałam, ze zareaguje trochę inaczej, no ale nie dziwię się, w sumie moja wina że nie mówiłam otwarcie o nim... Szkoda tylko że nawet nie zapyta jaki jest itp, jedynie jakieś suche fakty i już nie wraca w ogóle do tego tematu.. Pewnie się martwi o mnie, ale kurcze chciałam przestać i w końcu zagrać w otwarte karty, żeby poznali i wiedzieli z kim się zadaję, a teraz mi głupio że jakoś stopniowo nie zaczęłam oswajać...
Co do chłopaka... Wiem, że pewnie źle mu było z tym i w sumie zrobiłam to z myślą o nim, bo zależało mu...
bakalia napisał/a:Myślę, że nie czujesz się pewnie w tym związku. Może jesteś z nim, bo "się napatoczył"?
Kurcze, ale czy można być kogoś pewnym po pół roku? Dopiero po czasie wychodzą różne rzeczy i z czasem poznajemy jak ktoś się zachowuje w różnych sytuacjach i ciężko od razu wyczuć czy to na pewno ta osoba. Przynajmniej u mnie tak teraz jest...
Ale z drugiej strony sama nie wiem, bo jest parę spraw które sprawiają że mam tyle wątpliwości. Może Wy mi doradzicie czy nie wydziwiam przypadkiem?
Bo chłopak jest kochany, troskilwy, czuły, romantyczny.
Czasem mam wrażenie że nie jest do końca odpowiedzialny. Od początku nie nalega jeśli chodzi o seks - wie, że nie robiłam tego jeszcze i zawsze mówi że poczeka. Ale zwykle podczas delikatnych pieszczot wyczuwam że stara się by doszło do czegoś więcej. Nie raz nawet zapyta czy chcę iść dalej a jak nie to stopuje, czule obejmie. Ostatnio doszło do mocniejszych pieszczot, ale zabolały mnie jego pieszczoty to przestaliśmy. Myślałam, że pogadamy trochę, bo to 1. nasza mocniejsza sytuacja. Ale od razu stwierdził że muszę zdecydować czy ma zostać na noc czy też nie, bo musi już isć bo nie chce obudzić rodziców (mieszka z rodzicami, była godzina ledwo po 23, ale w sumie jak z nimi mieszka to na ich warunkach, tylko że hmm.. ma prawie 30 lat). Zdębiałam i podziękowałam. Może był skrępowany nową sytuacją...
Następnego dnia spytałam się czy jak coś miał zabezpieczenie - odpowiedź, że nie, że jak już to liczyłby na swoją sprawność, bo jakoś tak nie sądził że ja się zdecyduje. Ale kurcze, od paru miesięcy ciągle daje znaki czy nie chciałabym iść dalej a nawet nie pomyśli o zabezpieczeniu?? W sumie na tym rozmowa się skończyła, bo nie pociągnął dalej tematu.
Od początku związku kilka razy dziennie mówi że kocha, czy to też nie jest zbyt pochopnie? Nie znał mnie do końca, a już mówi że kocha.. Chociaż każdy inaczej definiuje gotowość mówienia że kocha.
Ma także przyjaciółkę (znają się od kilkunastu lat, ma faceta, poznali się w młodym wieku i są razem do dziś - bez ślubu, dzieci..). Nie poznałam jej do dziś.. było kilka okazji by się umówić i spotkać, ale nie doszło do tego do dzisiaj. Jeździ do nich akurat gdy ja mam coś innego zaplanowanego. Nigdy nie mówi co mu napisała czy też co jej pisze gdy robi to przy mnie (od każdej innej osoby robi to sam z uśmiechem na twarzy). Czasem się boję że ma z nią większą więź emocjonalną ode mnie, i to ona jest powierniczką jego problemów a nie ja
Beze mnie nigdzie nie chce jeździć, nawet do rodziców gdy są na wakacjach, ale gdy Ona z facetem robi grilla to nie ma już skrupułów i nawet nie pyta, gdy wie że ja nie mogę. Intuicja mi mówi, że coś ich łączy, a raczej że Ona może by chciala czegoś więcej, ale swojego związku nie chce zepsuć to i nie idzie dalej. Ale to tylko moje domysły i może chore.... Kiedyś się go spytałam, to z ściszonym głosem uspokajał mnie i mówił że nic ich nie łączy, że na początku znajmości nawet był z nią przez tydzień w domu letniskowym (za zgodą jej faceta, który miał nagły wyjazd w czasie urlopu i nie miał problemu zostawić ich samych) i że do niczego nie doszło... Kiedyś nawet mówił, że jej facet zaprasza go, a tuż przed dostał sms'a od niej..
Jak teraz pomyślę to nawet nie wiem czy ma kontakt ze swoją byłą (nawet nie udało mi się dojść czemu się rozeszli, najpierw niby jej się odwidziało, potem że tak jakoś wyszło...), jak bardzo ma zażyły kontakt z przyjaciółką. Po prostu nie mówi mi o niczym. Nigdy nawet nie siedziałam przy jego laptopie, zawsze wyłączony a jak chcę poszukać czegoś bo potrzebuję to zawsze patrzy co robię...
W połowie trwania związku nagle ustawił nawet status na portalu społecznościowym, bo niby pisały do niego jakieś dziewczyny. To wcześniej mu nie przeszkadzało że pisały? Przecież nie możliwe że z dnia na dzień ot tak zaczęły.. Mówi że nie używa portalu, że gdyby mógł to by wykasował, ale widać że jednak nie...
Długo minęło zanim odebrałam go jako kogoś innego niż starszego faceta mającego zamiar tylko zbajerować, bo nie jestem ufna, może dlatego tak zwlekałam z tym u rodziców.
Ale wciąż mam co do niego wątpliwości. Czy one kiedyś znikną?