Ano właśnie, pytanie jak w temacie. Co sądzicie o facecie, który zawsze musi mieć przy sobie komórkę. Wstaje w niedziele i od razu po nią sięga by nosić przy sobie, na wakacjach nieco mnie ale w podobnym stylu.
Wytłumaczenie faceta: ma firmę i stale dzwonią klienci, musi być pod telefonem bo jest właścicielem. Na pytanie o niedziele odpowiadał: przyzwyczajenie.
A teraz do kobiet:
1. co zrobiłybyście w takiej sytuacji?
2. czy macie swobodny dostęp do komórek swoich mężczyzn? czy z tego korzystacie jeśli tak?
Dla mnie wygląda to tak:
komórka (moja) sobie leży gdziekolwiek i choć sama uważam, że bez pytania nie należy w niej gmerać to nie mam nic do ukrycia więc jej nie strzegę jak oka w głowie. Sama, nawet jeśli mogłam, nigdy nie przejrzałam komórki eksa. To dla mnie jak naruszenie prywatności korespondencji. A może powinnam i teraz miałabym dowody 'czarno na białym' ;-)