Czy po latach związku nadal patrzycie na waszą druga połówkę tak jak na początku czy też może wa się przejadł widok jego/jej nagiego ciała??
Mi sie nie przejadl szczerze mowiac. Ale mojemu mezowi moj widok pewnie tak, bo ja czesto jestem nago.
A co to w ogóle znaczy "przejadł"? Że się już nie podoba, czy że nie reaguje się natychmiastowym podnieceniem jak tylko partner/ka się pojawi nago? Jak to pierwsze to mnie się nigdy nie zdarzyło, jak to drugie... to też w sumie nigdy się nie zdarzyło, bo nie podnieca mnie nagość sama w sobie, tylko raczej okoliczności.
4 2014-07-22 21:44:27 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-07-22 21:46:22)
A ja lubię wyrwać swoją żonę na seks jak za młodzieńczych lat... Podrywać, podrywać, kusić, macać, całować, miziać, by w końcu zatopić usta .... nooo... wiecie gdzie... plusk, plusk... Jak jest nago to mi się zawsze podoba.
PS. ale dawniej była gruba i wtedy niezbyt mi się podobała... więc -- można być starym ale nie grubym
Na mnie całkowita nagość działa tylko w łóżku i w kilku innych sytuacjach (np prysznic). Facet oglądający mecz, z oklapnietym fiutem na wierzchu, erotycznie nie wyglada. Chyba że miesiąc od poznania.
Cóż, na mnie działają określone części męskiego ciała i te zawsze działają u mojego faceta bez względu na staż związku. Ale nagość jako taka, po prostu golas kicający po domu... no nie, tak nigdy :-)
Byłem w kilku wieloletnich związkach i czas nic nie zmieniał
zawsze ten sam błysk w oku, przynajmniej z mojej strony
nigdy nie mogłem się napatrzeć
dla mnie kobieta mogłaby chodzić cały czas nago i by mi się nie przejadło ![]()
Na mnie po dwóch latach już nie działa w ogóle ![]()
Ciało to taka sama inwestycja jak dom czy samochód. Należy o nie dbać i szanować je. Co z tego, że jak jest nowe to jest super skoro po kilku latach szarej rzeczywistości wygląda jak ze szrotu. Dbanie o siebie jest też elementem szacunku wobec drugiej strony, która ma prawo oczekiwać takich starań.
Przejadł? To chyba normalne, że ciało zmienia się razem z wiekiem, niestety częściej na niekorzyść.
11 2014-07-23 11:01:59 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-23 11:03:11)
Przejesc, znudzic nie ale nie ma juz takiego silnego podniecenia jak w pierwszych latach, ze tylko kawalek ciala sie widzialo i juz czlowiek byl chetny na wszystko
moj mąz jest z tych co lubią byc blisko, cos jak Gary,tez mnie laskocze,łapie,przytula..
w ogole to my spimy nago, jesien, zima..lato,i pol nocy sie tulimy,zastanawiam sie czy to jest dobre na dluzsza mete i kiedy sie to mojemu mezowi znudzi, twierdzi, ze mu sie nie znudzi tylko kiedys okolicznosci to wykluczą typu dorastające dzieci..
no i ja o cialo dbam, aby bylo szczuple, gladkie i ponetne.
w ogole to my spimy nago, jesien, zima..lato,i pol nocy sie tulimy,zastanawiam sie czy to jest dobre na dluzsza mete
My tak nie możemy, bo dzieci małe i duże
Szkoda. Uważam, że to dobre na dłuższą metę. Nagość, seks, erotyka nie nudzą się jak dobre jedzenie.
i kiedy sie to mojemu mezowi znudzi, twierdzi, ze mu sie nie znudzi tylko kiedys okolicznosci to wykluczą typu dorastające dzieci..
Ma facet rację.
no i ja o cialo dbam, aby bylo szczuple, gladkie i ponetne.
Dbaj, dbaj. Nawet jak będziesz w wieku 50+. Wkurza mnie widok zaniedbanej żony i męża, który za jej plecami patrzy się na seksi laski. Natomiast cieszy widok 50+, którzy wyglądają jak nastolatki -- idą przytuleni, nie grubi, wysportowani, nie spaleni na solarium, ona w sukience nad kolano, z ładnymi nogami, z długimi włosami (nnoooo.. zafarbowanymi... wiem)... i wyglądają na szczęśliwych.
13 2014-07-23 11:27:50 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-07-23 11:28:12)
Przejesc, znudzic nie ale nie ma juz takiego silnego podniecenia jak w pierwszych latach, ze tylko kawalek ciala sie widzialo i juz czlowiek byl chetny na wszystko
moj mąz jest z tych co lubią byc blisko, cos jak Gary,tez mnie laskocze,łapie,przytula..
w ogole to my spimy nago, jesien, zima..lato,i pol nocy sie tulimy,zastanawiam sie czy to jest dobre na dluzsza mete i kiedy sie to mojemu mezowi znudzi, twierdzi, ze mu sie nie znudzi tylko kiedys okolicznosci to wykluczą typu dorastające dzieci..
no i ja o cialo dbam, aby bylo szczuple, gladkie i ponetne.
Myślę, że spanie nago, przytulanie się i częsty kontakt fizyczny podnosi adrenalinkę, nawet u par z dłuższym stażem. A dzieci no cóż...nagość jest normalna i nic się nie stanie, jak dziecko zobaczy kawałek piersi czy gołego tyłeczka.
14 2014-07-23 12:09:25 Ostatnio edytowany przez Judytkaaa (2014-07-23 12:12:40)
Ja ze swoim facetem jestesmy juz pare ladnych lat a widok jego nagiego ciala dziala na mnie tak samo jak wczesniej, nie wiem czy byloby tak samo gdyby mu np beben urosl, bo najbardziej chyba dziala na mnie jego plaski brzuszek...Jak dla mnie nie ma reguly, chociaz tak czy siak trzeba sie przynajmniej starac byc atrakcyjnym dla swojej polowki ;P
cały czas to samo podniecenie na widok partnera??
Tak bo on mnie naprawde bardzo pociaga fizycznie i zawsze pociagal...a czy ja jego nadal tak samo: nie mam pojecia...
MamaNalijki napisał/a:w ogole to my spimy nago, jesien, zima..lato,i pol nocy sie tulimy,zastanawiam sie czy to jest dobre na dluzsza mete
My tak nie możemy, bo dzieci małe i duże
Szkoda. Uważam, że to dobre na dłuższą metę. Nagość, seks, erotyka nie nudzą się jak dobre jedzenie.
i kiedy sie to mojemu mezowi znudzi, twierdzi, ze mu sie nie znudzi tylko kiedys okolicznosci to wykluczą typu dorastające dzieci..
Ma facet rację.
no i ja o cialo dbam, aby bylo szczuple, gladkie i ponetne.
Dbaj, dbaj. Nawet jak będziesz w wieku 50+. Wkurza mnie widok zaniedbanej żony i męża, który za jej plecami patrzy się na seksi laski. Natomiast cieszy widok 50+, którzy wyglądają jak nastolatki -- idą przytuleni, nie grubi, wysportowani, nie spaleni na solarium, ona w sukience nad kolano, z ładnymi nogami, z długimi włosami (nnoooo.. zafarbowanymi... wiem)... i wyglądają na szczęśliwych.
Mam nadzieje, ze sie seks nie nudzi i erotyka.Zobacze za kilka lat...
a dbać o siebie myslę zawsze warto, dla wlasnego samopoczucia i ogolnie.Lubie jak idę ulicą i nie jestem niezauwazalna tylko widzę meskie spojrzenia, mozna sobie troche humor poprawic w tej szarzyznie dnia codziennego.Juz wlasnego faceta nie licze, bo mysle, ze on troche do mojego widoku przywykł:)
co do dzieci to nie przeszkadzaloby mi moze gdyby zobaczyly kawałek nogi czy pupy tylko raczej jakas dwuznaczna sytuacja ale to wyjdzie w praniu,moze naucze je zeby nie wchodzic bez pukania ( marzenia:)
18 2014-07-23 15:38:45 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-07-23 15:40:23)
co do dzieci to nie przeszkadzaloby mi moze gdyby zobaczyly kawałek nogi czy pupy tylko raczej jakas dwuznaczna sytuacja ale to wyjdzie w praniu,moze naucze je zeby nie wchodzic bez pukania ( marzenia:)
Zamontujcie w drzwiach zamek i jak będzie małe co nieco, to po prostu przekręcajcie klucz ![]()
A co do znudzenia seksem...no way...jeśli o mnie chodzi to z wiekiem chęci rosną ![]()
19 2014-07-23 16:24:19 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-07-23 16:25:17)
Lubie jak idę ulicą i nie jestem niezauwazalna tylko widzę meskie spojrzenia, mozna sobie troche humor poprawic w tej szarzyznie dnia codziennego.Juz wlasnego faceta nie licze, bo mysle, ze on troche do mojego widoku przywykł:)
Zabrzmi okrutnie, ale o atrakcyjności naszej stanowi to jak widzą nas inni, obcy, a nie własny mąż lub żona. Żona jest atrakcyjna, jeśli podoba się innym facetom. To jest obiektywna prawda. A relacje z mężem są od tego zupełnie niezależne -- on może pożądać swojej żony, a może też być kompletnie aseksualny. Jeśli kobieta o tym zapomni, i opiera swoje morale wyłącznie na opinii męża, to może wpaść w niezły dołek psychiczny, jeśli ta konstrukcja się zachwieje... Ja lubię jak obcy faceci się gapią na moją żonę, ona też lubi i czasem nawet mi o tym powie... a czasem nie powie... wszystko jedno.
20 2014-07-23 16:48:28 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-07-23 16:51:34)
Gary tu masz rację,juz nie od dzis to zauwazylam.Chyba mozna to podciagnać ogolnie pod zasade, by nie uzalezniac swojego poczucia wartosci i atrakcyjnosci tylko od męza czy zony bo mozna sie niezle przejechać.
Poza tym nie wiem czy komplementujesz swoją zonę slownie czy raczej czynami ale kobiety tego potrzebują a czesto niestety od meżow ciezko to dostać.wychodzą oni z zalozenia ze przeciec skoro już są z tą zoną, to jest ona dla nich naj pod kazdym wzgledem a to tak nie dziala...slów niewypowiedzianych po prostu nie ma
niestety....i to tak nie działa: jestem z tobą, wiec na wszystkie twoje pytania i oczekiwania odpowiedz brzmi TAK
ja na szczescie mam od czasu do czasu ten błysk czy komplement,moze nie co dzien ale wtedy to bardziej doceniam
na szczescie gesty swiadczące o zainteresowaniu są czestsze niż słowa.
Gary tu masz rację,juz nie od dzis to zauwazylam.Chyba mozna to podciagnać ogolnie pod zasade, by nie uzalezniac swojego poczucia wartosci i atrakcyjnosci tylko od męza czy zony bo mozna sie niezle przejechać.
No dokładnie! Idealnie to ujęłaś.
Poza tym nie wiem czy komplementujesz swoją zonę slownie czy raczej czynami
Jedno i drugie. Ale nie jestem romantycznym mężem już... wypaliły się we mnie młodzieńcze ideały... Został podryw, seks. Na pewno ona ma pod tym względem dobrze, bo jak mi się coś podoba, to komplementuję bardzo wyraźnie, a jak mi się coś nie podoba, to milczę na ten temat.
Najdziwniejsze jest, że kobiety zauważają w sobie wady, których obcy ludzie, inni faceci, mąż zupełnie nie widzą. Natomiast nie zauważają wad, które są widoczne dla innych. I dlatego nie należy męża pytać i mówić o swoich kompleksach, bo można zwrócić mu uwagę na coś, czego on w ogóle nie widział... a to że jedna pierś jest inna niż druga, albo jakaś zmarszczka gdzieś tam, albo rozstęp, albo kształt cipki, albo pieprzyk.
ale kobiety tego potrzebują a czesto niestety od meżow ciezko to dostać.wychodzą oni z zalozenia ze przeciec skoro już są z tą zoną, to jest ona dla nich naj pod kazdym wzgledem a to tak nie dziala...slowo nieslyszane nigdy nie mają racji butu
Kawał: "Mężu! Dlaczego nie mówisz mi już, że mnie kochasz." "Bo już Ci to powiedziałem na ślubie i nic się nie zmieniło od tamtego czasu. Jak się coś zmieni, to Ci powiem."
na szczescie gesty swiadczące o zainteresowaniu są duzo czestsze.
No właśnie. Lepsze jest to co ktoś robi niż to co ktoś mówi.
Zabrzmi okrutnie, ale o atrakcyjności naszej stanowi to jak widzą nas inni, obcy, a nie własny mąż lub żona.
Ja mam nieco inne zdanie na ten temat; o atrakcyjności decyduje to, jak SAMI się postrzegamy. Uzależnianie poczucia swojej atrakcyjności od zdania innych może doprowadzić co najwyżej do nerwicy. Ale to tylko moje skromne zdanie, ja to w ogóle jestem fanką daleko posuniętej samodzielności w związku ![]()
Mnie się nie przejadło .Zresztą jak się ma starsze dzieci to się nie ma okazji za często latać nago po domu.
Oczywiście i ja, i mąż zmieniliśmy się, ale nagość nadal jest dla nas wzajemnie atrakcyjna. W długoletnim związku, kiedy to faza zakochania i różowych okularów dawno już za nami, jest inaczej, ale to nie znaczy, że gorzej. Obecnie do głosu dochodzą jeszcze inne, wartościowe czynniki, które dodatkowo podsycają atmosferę w sypialni (i rzecz jasna nie tylko w sypialni
). Ja o swoje ciało dbam najlepiej, jak potrafię, mam szczupłą, wysportowaną sylwetkę, dobrze się odżywiam, mąż twierdzi, że niejedna małolata mogłaby w tej konkurencji przegrać. Sama siebie akceptuję i dobrze czuję się we własnej skórze, być może też dlatego nie mam najmniejszego problemu z własną nagością, co już samo w sobie jest pociągające i przekłada się na postrzeganie przez partnera.
Z kolei dla mnie chyba ważniejsze są emocje, to one sprawiają, że mąż wciąż jest atrakcyjny, a jego ciało akceptuję w 100%. Nie wiem, jak byłoby, gdyby się zapuścił, ale na tę chwilę podoba mi się bardzo, może nawet bardziej niż kiedyś. Dodam, że nie jesteśmy w związku od lat kilku, ale kilkunastu. Zatem da się
.