Mhm, nie wiem od czego zacząć, postaram się w jak największym skrócie. Od niedawna mam faceta i przyznam się, że zaniedbałam swoje przyjaciółki. Nigdy nie miałyśmy dla siebie nie wiem ile czasu (studiujemy na innych wydziałach, mieszkamy w innych miejscowościach), ale wiem - przegięłam. Miałam trochę swoich zajęć, pochorowałam się, ale fakt jest faktem - cały wolny czas poświęciłam facetowi. To nie jest absolutnie jego wina, tylko moja - bo sama tak chciałam, nie potrafiłam złapać równowagi. Teraz on ma dużo pracy, a ja sobie posiedzę samiuteńka przez cały tydzień. Żałuję, to był mój błąd. Ale obraziły się na ''amen". Co z tym zrobić? Czuję się trochę winna, ale prawda jest taka, że jakiś czas temu jedna z nich zachowała się tak samo - ciągle nie miała czasu, co prawda nie z powodu faceta, ale czy to, że powodem był facet jest naprawdę jakąś zbrodnią? Trochę mnie dziwi to, że one traktują jako zbrodnię nie fakt, że nie miałam czasu, ale fakt, że powodem był facet... Kompletnie nie wiem jak wrócić do tego co było kiedyś, a brakuje mi ich i tych babskich wyjść.
Trochę mnie dziwi to, że one traktują jako zbrodnię nie fakt, że nie miałam czasu, ale fakt, że powodem był facet...
Poczuły się po prostu odrzucone. Znacie się pewnie kupę czasu a tu nagle są zupełnie nieważne, bo pojawił się jakiś koleś na horyzoncie. Też bardzo nie lubię takich akcji. Tzn z jednej strony to rozumiem, bo jesteś młoda dziewczyna, hormony, motylki etc, z drugiej rozumiem je. ![]()
Ja bym im po prostu napisała szczere maile/listy/zadzwoniła ew, jak się da, poprosiła o spotkanie i PRZEPROSIŁA. One się czuły cały czas jak Ty teraz.
Bo facet nie powinien być żadnym powodem do zapominania o prawdziwych przyjaciółkach. One są, gdy facet jest, gdy go nie ma, gdy się zmienia i potem jest inny, sytuacja jak z siostrą. Wydaje mi się, że jest Ci przykro tylko dlatego, że Ci się nudzi i "siedzisz samiuteńka w domu". Tu nie chodzi o spotkania kilka razy w tygodniu czy wielogodzinne rozmowy przez tel, ale zwyczajne interesowanie się kimś kto jest dla nas ważny.
Powinny Ci wybaczyć, jeśli wyjdziesz z inicjatywą spotkania i przyznasz do "chwilowego zatracenia" ![]()
Ja się przyznałam!
Nie no, odbierałam od nich telefony, oddzwaniałam. Ale jedna sytuacja mnie przerosła - zadzwoniła do mnie o 1 w nocy... akurat brałam prysznic, poprosiłam faceta żeby odebrał, rozłączyła się. Odebrałam rano i były pretensje że nie oddzwoniłam od razu, bo przecież nie spałam, a ona nie spała do 4 (miała problem, wylali ją z pracy, ale nie jestem przecież jasnowidzem....). I od tego zdarzenia jest po prostu masakra... Fakt, kiedyś oddzwaniałam od razu, nigdy nie kazałam czekać. No ale byłam z facetem, była pierwsza w nocy... to raczej nie pora na rozmowę.
Kammiś, skoro normalnie nie dzwonicie do siebie na ploteczki o 1 w nocy, to nie sądzisz, że to samo w sobie było sygnałem, że może coś się stało i warto się zainteresować, co? Szczególnie, że gdyby faceta nie było, to byś oddzwoniła.
niestety tez bylam kiedys w takiej sytuacji. u mnie po prostu pomogl czas. poczekalam az kolezanka troche ochlonie i nie bedzie taka obrazona i zaproponowalam spotkanie. z inna to bylo odwrotnie to ona poczula ze fajnie znow byloby pogadac spotkac sie itd i to ona zadzwonila by sie umowic. moze Ty tez tak zrob albo szczerze przepros i powiedz ze chcesz odnowic relacje
Dzwonienie na ploteczki się zdarzało
z tym że moja wina - raczej wcześniej zgadywałyśmy się na to przez sms.
Ja mogę wypowiedzieć się z tej drugiej strony.
Rzekoma przyjaciółka olała mnie po tym, kiedy to facet (z którym JA ją zapoznałam) dał jej na mnie szlaban. Nie mamy kontaktu do dziś, a za to co zrobiła szczerze jej nienawidzę. ![]()
Jeżeli to prawdziwa przyjaźń to warto walczyć. Warto mieć kogoś bliskiego, na kim możesz polegać w razie kłopotów z facetem.
Tu masz osoby, które znasz i którym ufasz, więc nie warto marnować czasu na szukanie nowych szczerych przyjaźni, skoro te masz na wyciągnięcie dłoni.
3 tygodnie to nie wielki zanik relacji... chce się po prostu pogodzić. źle się czuję z tym, że są na mnie obrażone. znamy się od 5 lat...
Ja mogę wypowiedzieć się z tej drugiej strony.
Rzekoma przyjaciółka olała mnie po tym, kiedy to facet (z którym JA ją zapoznałam) dał jej na mnie szlaban. Nie mamy kontaktu do dziś, a za to co zrobiła szczerze jej nienawidzę.Jeżeli to prawdziwa przyjaźń to warto walczyć. Warto mieć kogoś bliskiego, na kim możesz polegać w razie kłopotów z facetem.
Tu masz osoby, które znasz i którym ufasz, więc nie warto marnować czasu na szukanie nowych szczerych przyjaźni, skoro te masz na wyciągnięcie dłoni.
Nie no, szlabanu tu nie było... Wina spoczywa w pełni na mnie, ja sama chciałam spędzać z facetem każdą chwilę. Zauważyłam jak bardzo straciłam równowagę... Chociaż jak byłam chora (w sumie nadal trochę jestem, ale nie mam objawów) to on się mną "zajmował"....
to napisz ! nosz cholera , przeciez nikt sie nie obraża do konca zycia skoro się przyjaznicie od 5 lat
To ja również się wypowiem. Miałam wiele koleżanek, które twierdziły, że jestem ich przyjaciółką. Ja otwarcie mówiłam - że ja przyjaźni tu nie widzę. I miałam rację. Byłam im potrzebna - dopóki nie znalazły sobie faceta. Taka jest prawda.
Nie oczekiwałam spotkań codziennie itp. Jednak spotkanie chociażby 1 raz na 2 tygodnie, to chyba nie jest jakieś wielkie wyrzeczenie? Chociażby godzinka? Jeśli to byłaby naprawdę przyjaźń to interesowały by się tym co u mnie, czy pracuję czy kogoś znalazłam, jak w domu.. Jednak takich pytań nie było. Do czasu. Do czasu kiedy zostały bez niego. Kiedy u nich pojawiła się nuda.
Ja.. ja je odrzuciłam. Nie będę dla nikogo opcją na "nudę". Kiedyś przeczytałam takie słowa - nie potrafię ich zacytować, ale coś o przyjaźni damskiej. Było coś takiego, że przyjaźń poznasz po tym, że nie zostaniesz sama ze swoimi problemami nawet jeśli któraś z nich będzie miała faceta.
I to prawda. 90% z nas robi z faceta "bożka" - a potem płacze ( jak sie rozpadnie związek itp), że zostały całkowicie same. Zauważmy - że faceci rzadko miewają ten problem.
Pisałam z milion razy... dzwoniłam, foch.
Naiwna 92 - ale ja mam faceta, nie rozeszliśmy się. Więc to nie jest tak, że potrzebuję przyjaciółek, bo mnie facet rzucił...
14 2014-07-22 21:35:58 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-07-22 21:37:54)
niestety tez bylam kiedys w takiej sytuacji. u mnie po prostu pomogl czas. poczekalam az kolezanka troche ochlonie i nie bedzie taka obrazona i zaproponowalam spotkanie. z inna to bylo odwrotnie to ona poczula ze fajnie znow byloby pogadac spotkac sie itd i to ona zadzwonila by sie umowic. moze Ty tez tak zrob albo szczerze przepros i powiedz ze chcesz odnowic relacje
Z przeczekiwaniem radzę uważać. U mnie wszelkie próby wzięcia mnie na przeczekanie działaja jak płachta na byka i co najwyżej pogarszają sytuację, bo po drodze zdążę się pogodzić, że kogoś nie ma.
3 tygodnie to nie wielki zanik relacji...
Zależy, jakie to 3 tygodnie.
U mnie też przyjaciółka sobie postanowiła zrobić mniej więcej 2-3 tygodniowy urlop od wszystkiego w tym ode mnie i nie zrobiło to dobrze naszej relacji, bo bardzo, bardzo źle to rozegrała.
Ja ogólnie uważam, że można się nie odzywać i kilka miesięcy, ale wszelkie dystansowania się od kogoś, odsuwanie, zajmowanie sobą trzeba robić z dużym taktem i wyczuciem. Niektórzy potrafią to instynktownie, a inni... cóż. Są tacy, którym wychodzi dokładnie przeciwnie i wtedy się robi z małej chmury duży deszcz.
Ogólnie myślę, że podstawowa sprawa to:
a) zrozumieć, że zrobiłaś źle
b) co zrobiłaś źle
c) przeprosić
d) postarać się, żeby uwierzyły, że się postarasz więcej tak nie zrobić.
I to prawda. 90% z nas robi z faceta "bożka" - a potem płacze ( jak sie rozpadnie związek itp), że zostały całkowicie same. Zauważmy - że faceci rzadko miewają ten problem.
A znasz faceta, co olał kumpli jak mieli problem, bo tak zwariował na punkcie nowej dziewczyny? ;-)
Faceci mają chyba jakąś większą podzielność uwagi. jak są w pracy - zajmują się pracą, jak się uczą - to się uczą, jak są z kumplami - zajmują się kumplami, jak są z dziewczyną - zajmują się dziewczyną.
Kobietom jest trudniej.
Kammiś, no ale nie ma że boli. Albo się to ogarnie, albo trzeba z czegoś zrezygnować. Nie można kogoś ranić i mówić "znoś to, bo ja nie umiem inaczej" albo "nie złość się, bo nie chciałam źle, tylko tak jakoś wyszło, że cię olałam". ;-)
Sama mam faceta i nigdy nie odmówiłam pomocy bliskiej koleżance. Mam stały kontakt. Fakt ostatnio mało sie widujemy choć mieszkamy blisko siebie - raptem parę km. Ale cóż kazda ma swoje życie. Ja swojego faceta ona swojego oraz inne obowiązki. Kontakt na fb, sms czasem rozmowa.
Jeśli ktoś dzwoni o 1 w nocy to chyba nie dlatego żeby sobie pogadać, poplotkować tylko musialo sie cos stać.
Ja wiem, że źle zrobiłam. Wcześniej nie miałam tego problemu. Wiem, cały czas poświęciłam na faceta i myślenie o nim... ale pierwszy raz czuję że to może być "to". Aczkolwiek mnie to nie usprawiedliwia, żałuję i chcę to odkręcić
Facet mi mówi, żeby zaprosiła je na grilla do niego w sobotę w taki sposób, żeby nie mogły się wykręcić. Zastanawiam się, czy to dobry pomysł - nie mam za bardzo wyczucia w kontaktach międzyludzkich
Więc o radę Was proszę ![]()
Dobry pomysł, ale Ty będziesz ze swoim facetem a te maja facetow ? A nie lepiej na pogawedke babska ?
Dobry pomysł, ale Ty będziesz ze swoim facetem a te maja facetow ? A nie lepiej na pogawedke babska ?
jedna ma, jedna nie.
Lepiej żebyście sie same spotkały. Bez chłopów.
Daj się spotkać bez facetów chociaż raz, czy ciągle i zawsze trzeba być razem? Ja rozumiem, że fajnie jest spotkać się razem w większym gronie , ale skoro międdzy tobą i przyjaciółkami jest coś nie tak , to ja bym wolała spotkać się tylko w babskim gronie.
Lepiej żebyście sie same spotkały. Bez chłopów.
Szczerze? trochę się boję tak dwie na jedną... no ale jak mus to mus. facet zaproponował, bo widzi że się boję - zresztą ja ogólnie bojaźliwa panikara jestem ![]()
Nie sądzę, żeby dobrym pomysłem w tej chwili było proponowanie im spotkania z Twoim facetem. Przecież obraziły się o to, że je olewasz przez niego. Myślę, że takie coś mogło by je tylko bardziej nabuzować.
Skoro tak "tracisz głowę" w obecności faceta, to jesteś pewna, że znowu nie olałabyś ich na tym grillu?
Takie sprawy trzeba na osobności obgadać. Naważyłaś sobie piwa, to teraz je wypij. Trochę się powkurzają ,ale przecież nie przekreślą przez taką sprawę 5-ciu lat przyjaźni...
Temat rzeka powiedziałabym. Kobiety mają to do siebie, że w momencie gdy pojawia się partner to odrzucają przyjaciółki. Dzieje się tak powoli ale sukcesywnie. W momencie jednak kiedy facet znika albo nie ma czasu nagle pozostaje nuda i okazuje się że koleżanki poukładały sobie życie a Ty o tym nawet nie wiedziałaś. Nas było 3. Jedna z nas najpierw miała chłopaka... Raz, drugi, trzeci nie miała czasu na spotkania. Uzależniałyśmy je od tego czy ona akurat ma wolne. Ale potem przestałyśmy. Spotykałyśmy się same. W końcu wyszła za mąż. Owszem byłyśmy na ślubie, ale potem zaczęło już być tylko gorzej. Teraz ma pretensje że nie wie co się u nas dzieje... Hmm.. Tylko że nigdy nie ma czasu na spotkanie a mieszka ode mnie 600 metrów? Nigdy nie ma czasu nawet na spacer. A druga przyjaciółka która mieszka 15 km dalej ma go zawsze. Kiedy wpadłam w depresję i po moich smsach zorientowała się że coś jest nie halo to po 20 minutach pukała do moich drzwi. Teraz ja mam chłopaka. Czy coś się zmieniło w naszych relacjach? Nie, absolutnie nic. Wychodzimy do kina raz w miesiącu, spotykamy się na lodach, dzwonimy do siebie, piszemy na gadu do 2 nad ranem. Potrafię znaleźć dla niej czas. Jak nie jednego weekendu to następnego, jak nie w weekend to w tygodniu. Mimo że studiowałyśmy w dwóch obcych miastach, mimo że ja studiowałam zaocznie a ona dziennie. Da się? Da się. Wszystko zależy od tego jakie uczucia się ma do drugiej osoby. Kocham mojego chłopaka ale kocham też przyjaciółkę. Jeżeli chcesz kontaktu tylko wtedy kiedy Ci się nudzi to to nie przyjaźń tylko potrzeba zajęcia czasu. Jeśli Ci zależy na kontaktach to walcz póki się nie zgodzą na spotkanie i nie będzie po staremu, ale jak masz potem znów je "zostawić" to chyba jedynie zostaje odpuszczenie sobie.
Witaj Autorko ![]()
A moim zdaniem ... to Prawdziwa Przyjaciółka rozumie każdą sytuację. Mamy swoje przyjaciółki od lat przedszkolnych, szkolnych itd. Przychodzą zmiany w życiu , zmiana miejsca zamieszkania , zmiana statusu życiowego itd. Tutaj potrzeba zdrowego podejścia do każdej sytuacji jaka się pojawia na drodze życiowej. Egoistyczne myślenie ... koleżanka /przyjaciółka straciła pracę , ty o tym nie wiedziałaś , ale to nie znaczy że masz ją gdzieś. Masz faceta więc wiadomo co jakiś czas się z nim spotykasz a to na pewno wiedziała ta Przyjaciółka więc nie powinna być zdziwiona tylko pomyśleć że ok poczekam na nią i wtedy porozmawiam o swoim problemie , będzie mi lżej....
Za kilka lat , może być odwrotnie ,ona będzie ze swoim facetem a ty będziesz potrzebowała rozmowy bo coś tam się wydarzyło... Życie niesie nam wiele niespodzianek , ale nie powinniśmy myśleć tylko w jedną stronę....
Nie przejmuj się tylko w wolnym dla was czasie zróbcie wypad na lody, czy nawet na kawusie i ciacho...szczerze pogadajcie ... a fochy na bok, przecież ne jesteście dziećmi.
Pozdrawiam i głowa do góry. ![]()
Chodzi o to, że ja oddzwoniłam o 8 rano....
Z jedną się pogodziłam
Z drugą (tą, która straciła pracę) jest ciężej... nie odbiera telefonów.
Chodzi o to, że ja oddzwoniłam o 8 rano....
Z jedną się pogodziłamZ drugą (tą, która straciła pracę) jest ciężej... nie odbiera telefonów.
No to weź tą drugą, tyłek w troki, kupi wino, lody, czekoladki i jedź do niej, stańcie przed jej drzwiami i powiedz, że nie odejdziesz dopóki Cię nie wpuści i nie pogadać szczerze od serca. Takie telefoniki i pisania, to sobie można w gimnazjum uskuteczniać.
kammiś napisał/a:Chodzi o to, że ja oddzwoniłam o 8 rano....
Z jedną się pogodziłamZ drugą (tą, która straciła pracę) jest ciężej... nie odbiera telefonów.
No to weź tą drugą, tyłek w troki, kupi wino, lody, czekoladki i jedź do niej, stańcie przed jej drzwiami i powiedz, że nie odejdziesz dopóki Cię nie wpuści i nie pogadać szczerze od serca. Takie telefoniki i pisania, to sobie można w gimnazjum uskuteczniać.
Wolałabym nie, bo nie mieszka sama. Generalnie nigdy nie nachodzę ludzi bez ich woli i wiedzy, tego nie robię nawet własnemu facetowi. Zawsze wypada się "zapowiedzieć".
Teo napisał/a:kammiś napisał/a:Chodzi o to, że ja oddzwoniłam o 8 rano....
Z jedną się pogodziłamZ drugą (tą, która straciła pracę) jest ciężej... nie odbiera telefonów.
No to weź tą drugą, tyłek w troki, kupi wino, lody, czekoladki i jedź do niej, stańcie przed jej drzwiami i powiedz, że nie odejdziesz dopóki Cię nie wpuści i nie pogadać szczerze od serca. Takie telefoniki i pisania, to sobie można w gimnazjum uskuteczniać.
Wolałabym nie, bo nie mieszka sama. Generalnie nigdy nie nachodzę ludzi bez ich woli i wiedzy, tego nie robię nawet własnemu facetowi. Zawsze wypada się "zapowiedzieć".
"Jak ktoś chce, znajdzie sposób. Jak ktoś nie chce, znajdzie powód".
w końcu odbierze telefon
daj jej trochę czasu, jest bardziej uparta. nie męcz ją telefonoami, zadzwoń raz na kilka dni lub napisz sms-a.
kammiś napisał/a:Chodzi o to, że ja oddzwoniłam o 8 rano....
Z jedną się pogodziłamZ drugą (tą, która straciła pracę) jest ciężej... nie odbiera telefonów.
No to weź tą drugą, tyłek w troki, kupi wino, lody, czekoladki i jedź do niej, stańcie przed jej drzwiami i powiedz, że nie odejdziesz dopóki Cię nie wpuści i nie pogadać szczerze od serca. Takie telefoniki i pisania, to sobie można w gimnazjum uskuteczniać.
Dokładnie tak.
Czekanie i pisanie smsa raz na kilka dni... Cóż, w moim przypadku dałoby odwrotny efekt. Jak się poczuję totalnie olana, to żeby wybaczyć i żeby było jak dawniej, muszę znowu uwierzyć, że temu komuś zależy a nie ma mnie w 4 literach, bierze na przeczekanie, aż mi samo przejdzie.
To jak z ranami - maleńkie skaleczenie można olać, poczekać i samo się zagoi, bo jest maleńkie. A wielka rana, jak ją zaniedbać i zostawić, to się nie zagoi, tylko jeszcze bardziej rozpaskudzi. Z ranami na psychice jest zwykle identycznie.
Przeczekać to warto tylko i wyłącznie jak ktoś jest w wielkich nerwach, krzyczy, płacze itd, bo wtedy to wiadomo - niewiele się wyjaśni. Ale jak już się uspokoi, to warto działać.
Dobra, jade do niej dzisiaj wieczorem. nie ma sensu czekac.
Jak poszło?
Niby pogodzone, ale jeszcze widać, że jest trochę nie w sosie. Nie gada nam się tak na luzie jak zawsze.
Faceci mają chyba jakąś większą podzielność uwagi. jak są w pracy - zajmują się pracą, jak się uczą - to się uczą, jak są z kumplami - zajmują się kumplami, jak są z dziewczyną - zajmują się dziewczyną.
Kobietom jest trudniej.
Przyznam, że tego nie rozumiem. Co znaczy trudniej? Kobietom facet zasłania cały świat? Bo chyba tak należy to rozumieć.
Jakkolwiek rzeczywiście spotykałam takie przypadki, to zupełnie nie jest to dla mnie akceptowalne.
Przyjaciół nie powinno się odstawiać na boczny tor, bo znalazł się facet.
W tej konkretnej sytuacji - przyjaciele sobie wiele potrafią wybaczyć.
Ale czy będzie tak samo...
Jesteś na okresie próbnym innymi słowy. Jak znów jej nie zawiedziesz samo z czasem minie.
kammiś napisał/a:Faceci mają chyba jakąś większą podzielność uwagi. jak są w pracy - zajmują się pracą, jak się uczą - to się uczą, jak są z kumplami - zajmują się kumplami, jak są z dziewczyną - zajmują się dziewczyną.
Kobietom jest trudniej.Przyznam, że tego nie rozumiem. Co znaczy trudniej? Kobietom facet zasłania cały świat? Bo chyba tak należy to rozumieć.
Jakkolwiek rzeczywiście spotykałam takie przypadki, to zupełnie nie jest to dla mnie akceptowalne.
Przyjaciół nie powinno się odstawiać na boczny tor, bo znalazł się facet.W tej konkretnej sytuacji - przyjaciele sobie wiele potrafią wybaczyć.
Ale czy będzie tak samo...
Nie chodzi o faceta... chodzi o pewną... podzielność uwagi.
Np. mam ważny egzamin - myślę właściwie tylko o nim. problemy ze zdrowiem - cały czas się martwię. nawał pracy - myślę o pracy itd.
faceci jakoś to rozgraniczają.
luc napisał/a:kammiś napisał/a:Faceci mają chyba jakąś większą podzielność uwagi. jak są w pracy - zajmują się pracą, jak się uczą - to się uczą, jak są z kumplami - zajmują się kumplami, jak są z dziewczyną - zajmują się dziewczyną.
Kobietom jest trudniej.Przyznam, że tego nie rozumiem. Co znaczy trudniej? Kobietom facet zasłania cały świat? Bo chyba tak należy to rozumieć.
Jakkolwiek rzeczywiście spotykałam takie przypadki, to zupełnie nie jest to dla mnie akceptowalne.
Przyjaciół nie powinno się odstawiać na boczny tor, bo znalazł się facet.W tej konkretnej sytuacji - przyjaciele sobie wiele potrafią wybaczyć.
Ale czy będzie tak samo...Nie chodzi o faceta... chodzi o pewną... podzielność uwagi.
Np. mam ważny egzamin - myślę właściwie tylko o nim. problemy ze zdrowiem - cały czas się martwię. nawał pracy - myślę o pracy itd.
faceci jakoś to rozgraniczają.
To nie jest "podzielność uwagi", bo właśnie fakt, że faceci jej zwykle nie mają, sprawia, że oni mogą się skupić tylko na jednej rzeczy i tylko ją robią. Kobiety skupiają się na jednej rzeczy, ale mogą myśleć o innej i planować w między czasie coś innego. Wszystko to ma swoje plusy i minusy.
Nie ma co zaniedbywać przyjaciółek dla faceta. Faceci co jakiś czas się zmieniają niestety, a prawdziwe przyjaciółki to skarb ![]()