Początkiem marca dostałem rozwód, jednak moja była żona złożyła apelacje, kompletnie nie wiem jakim cudem sąd ją przyjął gdyż została ona złożona po terminie, w każdym razie zastanawia mnie jedna rzecz, wyrok: wina obopólna, moja wina: mam nową kobietę, jej wina: awanturniczość, charakter trudny do współżycia, jej rodzina zeznawała na moją korzyść, nawet jej własna matka, nie chce jej tu oczerniać ale uwierzcie mi, ta kobieta doprowadziła mnie do depresji, i tylko dzięki mojej nowej kobiecie powoli z tego wychodzę... mam nadzieje, że nie zostanę tutaj zlinczowany... do sedna: powiedzcie mi czy sąd w tej sytuacji jakoś może zmienić wyrok? Mój mecenas mówi że to nie możliwe bo ona nie oczyści się tak jakby z zarzutów skoro jej cała rodzina zeznawała przeciwko niej, więc zastanawiam się po co ta apelacja - wiem, że ona chce się na mnie mścić- taki typ, ale dlaczego jej mecenaska odrazu jej nie powiedziała że to bez sensu? (czyżby kasa?)
Z tego co mi sie wydaje, nie jest o forum prawne. Odpowiedziałeś sobie w sumie sam na pytanie, choć prawnikiem nie jestem, jezeli cała jej rodzina zeznawała przeciwko niej, jakie ma szanse? Dodatkowo masz oparcie prawne w tym, ze jest na to nikłe lub zerowe prawdopodobieństwo.
Masz inna. jelsi przed rozwodem miales inna. To niestety moze Ona wygrac
Masz inna. jelsi przed rozwodem miales inna. To niestety moze Ona wygrac
Prawo i Porady przenieś tam Swój post .
Żona pewnie złożyła apelacje z racji rozwodu gdzie dwie strony są winne...skoro to ty byłeś winien ma szanse na zmiane wyroku.