Pustka... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Pustka...

Witajcie

Czytam to forum od 2 tygodni ? pomaga?

Moja historia, choć podobna do innych, jest pokręcona i niezrozumiała już nawet dla mnie, więc nie będę pisała tu o szczegółach.

2 m-ce temu usłyszałam gorzkie słowa ?przestałem marzyć, nie kocham Cię już??
Okazało się, że ma inną ? znowu?
Bolało, boli i pewnie jeszcze będzie bolało?
Było poniżanie się, błaganie o przemyślenie powrotu (byliśmy razem ok. 10 lat z ponad roczną przerwą, choć nigdy na 100%), płacz, szukanie pomocy u specjalisty, potem żal, złość?
Wmawiam sobie, że tak będzie najlepiej dla mnie, dla niego, dla nas i dla świata ? trochę pomaga?
Zasiałam w sobie ziarnko nienawiści i chyba zaczynam się godzić z sytuacją, choć są lepsze i gorsze chwile (mam nadzieję, że niedługo będą lepsze i gorsze dni, potem tygodnie, miesiące?)

Nie mogę jednak znaleźć sobie miejsca, staram się uśmiechać, szukam sobie zajęć, choć nie pamiętam już nawet co lubiłam robić?
Dla niego poświęciłam to, co było dla mnie bardziej lub mniej ważne, jednak nie poświęciłam wszystkiego?
Znam teorię postępowania po rozstaniu, ale ciężko zamienić ją w praktykę?
Wiem, że to co czuję czują też inni będący w podobnej sytuacji, jednak to małe pocieszenie?
Wiem, że to minie, ale co zrobić TERAZ?

Czuję pustkę?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pustka...

Przestań sobie cokolwiek wmawiać. Przestań się uśmiechać, gdy nie jesteś radosna ani zadowolona. Przestań ukrywać w najgłębszych zakamarkach swe uczucia.

Co masz robić? To, na co w danej chwili masz ochotę. Jest Ci smutno, płacz. Jesteś wkurzona, krzycz, wrzeszcz (byle z dala od ludzi, bo będą zaniepokojeni). Jest Ci wesoło, śmiej się. Innymi słowy, miej kontakt ze swymi uczuciami, nie tylko z rozumem. Przypomnij sobie, co lubiłaś robić kiedyś albo znajdź rzeczy, które teraz sprawiają Ci przyjemność.

Odp: Pustka...

ja  lupiłem płetwy i pływam, kupiłem buty i pojadę w góry, zaczepiam ludzi na plaży i rozmawiam o zapiekankach i czy ciepła woda. Zacząłem sieodchudzać i z bólem schudłem 1 kg:) poza tym pustka i żal, staram siewypełnić czas. Mam nadziejęże będzie lepiej. Ha  - jak pomyslęo przeszłosći to już jest lepiej. Płacz chyba przyśpiesza pogodzenie siez bólem ale ja już nie mam łez, nic nie mam. Kontak z ludźmi to pomaga najbardziej - nawet ten wymuszony. Kiedyś żyłaś bez niego - pami,etasz? Przypomnij sobie. To możliwe.

4

Odp: Pustka...

Dziękuję za odzew:)

Wielokropek
Wmawiam sobie, że tak będzie lepiej, żeby nie popaść w kompletną otchłań rozpaczy i tęsknoty...nic w ten sposób nie zdziałam, a myślę, że tylko pogorszę swój stan. Łatwiej, myślę, jest się pogodzić z sytuacją, gdy widzi się negatywy a nie same pozytywy.
Uśmiecham się nie na przymus, płaczę gdy jest mi naprawdę źle i robię to nawet w pracy...jak najbardziej mam kontakt ze swoimi uczuciami, w przeciwnym razie nie pisałabym o pustce. Rozumu nie oddzielę od serca...gdy tak zrobiłam, skończyło się to źle.
Od "żegnaj" minęło już trochę czasu i tylko ja wiem ile łez wylałam, ile żalu i złości wykrzyczałam. Jest lepiej nie ukrywam, ale wciąż poruszam się jak we mgle. 

Piotr
Dobrze robisz realizując swoje cele, zajmując czas, bo to na pewno pomaga choć przez chwilę nie myśleć. Też obieram sobie jakiś cel (np. tenis), ale ciągle coś robię nie tak i nie realizuję tego - może jeszcze jest dla mnie za wcześnie, nie wiem...
Czy pamiętam życie bez niego? Nie zastanawiałam się nad tym, w tej chwili nie pamiętam, ale jest to dobra rada i z pewnością z niej skorzystam:)
Szukam siebie na nowo, pewnie zacznę wychodzić do ludzi, ale jeszcze nie teraz, mam jakiś lęk...może lęk ponownego odrzucenia (i nie mówię tu o nowej miłości, bo na to jest dużo za wcześnie, jeśli w ogóle...).

5

Odp: Pustka...

ja moje rozstanie z narzeczonym po 5latach przeszlam bardzo ciężko.
przez miesiac albo nawet ponad pilam codzinnie wino jak tylko wrocilam z pracy i szybko zasypialam żeby nic nie czuć.
wstawalam rano szlam do pracy, wracalam, pilam, plakalam i znowu szybko szlam spac...
pewnie dnia rano sie obudziłam i tak zwyczajnie pomyslalam- co ja kur* robie ? !
i to dziwne ale przeplakalam sobie tak ten miesiac i w jednym dniu nagle wszystko odeszlo smile

pozniej zxaczelam zyc na nowo, czyli robilam co lubie, wyjscia ze znjaimymi, bieganie, poznawanie nowych ludzi smile i żyło sie już lepiej smile

ale swoje musialam przeplakać i wycierpieć

6

Odp: Pustka...

Bo na tym to polega. Na pożegnaniu się ze swymi marzeniami, nadziejami związanymi z tym konkretnym człowiekiem. Nie na wmawianiu sobie, że będzie lepiej.

Odp: Pustka...
Agnieszk@ napisał/a:

Czuję pustkę?

Trafnie nazwałaś swój wątek...
Tak się teraz czujesz.

Agnieszk@ napisał/a:

Wiem, że to minie, ale co zrobić TERAZ?

Może to dziwnie zabrzmi, ale póki co, staraj się pielęgnować tę pustkę, a z pewnością:

Agnieszk@ napisał/a:

Zasiałam w sobie ziarnko nienawiści ?

nie zasiewaj tam żadnych ziaren nienawiści, bo z tego wyrastają  trudne do wykorzenienia chwasty, z którymi bardzo uporczywie się potem walczy. Pozostaw to miejsce w sercu puste lecz żyzne, bo za jakiś czas sama lub ktoś, kto spotka Cię na swej drodze, zechce obsiać tę pustkę miłością...

8

Odp: Pustka...

Dobrze Cię rozumiem, ponieważ przeżywałem/przeżywam to samo. Ciężko uciec od myślenia o tym, od wspomnień. Świadomość, że ktoś nas porzucił dla kogoś innego, automatycznie nasuwa pytania: Czy ja mu nie starczałam? Czy przestałam się mu podobać? W czym jest ona ode mnie lepsza? Itd. Człowiek najpierw szuka winy w sobie i zbija sobie tym samoocenę. Po jakimś czasie dochodzimy do wniosku, że to tak na prawdę jego wina. "To on stracił on zranił" Po tym następuje chęć pokazania naszej wartości. Ogólnie mówiąc bierzemy się za siebie, siłownia, rozwój osobisty te sprawy. Tylko należy zauważyć, że każdy z tych etapów niesie za sobą porcję negatywnych uczuć. Smutek, żal, rozpacz wynikająca z porzucenia czy złość, gniew gdy chcemy pokazać ile jesteśmy warci. W kończu stwierdzamy, że wszystkie te etapy musimy po prostu przeżyć. I nie ma na to złotego środka. Po tych wszystkich sesjach smutku i płaczu,  wspomnienie pięknych chwil z tą osobą nie przynosi już rozpaczy, a uśmiech, że mogliśmy coś takiego przeżyć. Dochodzimy do wniosku, że to jednak  nas coś nauczyło. Ba a może nawet staliśmy się lepszymi ludźmi. Życzę Ci tego i pozdrawiam big_smile

9

Odp: Pustka...

Moi rodzice zmarli parę lat temu w ogromnych bólach i cierpieniu. Bardzo ich kochałam, byłam z Nimi związana jak niewiele dzieci związanych jest ze swoimi rodzicami. Przeżyłam to bardzo, po Nich została ogromna pustka, ale gdy odchodzili nie było mi tak ciężko jak jest teraz. A wtedy sądziłam, że to już najgorsza rzecz w życiu jaka może mnie spotkać...
Przeżyłam wiele przykrych sytuacji w swoim życiu i zawsze uważałam siebie za bardzo silną kobietę radzącą sobie z przeciwnościami losu, pomagającą też innym w trudnych sytuacjach życiowych, a teraz? Teraz nie jestem tą osobą, którą znałam wcześniej?boję się siebie, boję się swoich myśli i odczuć. Sądziłam, że z wiekiem rzeczy trudne stają się łatwiejsze do zrozumienia i przebrnięcia?jakże człowiek może się pomylić?

Chciałabym nie widzieć go już nigdy, przenigdy, ale wiem, że to może okazać się niemożliwe. Mieszkamy i pracujemy w tym samym mieście a w dodatku zdarza się, że z racji naszych zawodów musimy się spotkać.

Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia...
Nie wiem, czy w przypadku rozstań jest to naturalne, ale od pewnego czasu, wbrew własnej woli, układają mi się w głowie zdania do niego. Tak się zastanawiam, czy powinnam je wszystkie zebrać w całość, przelać na papier i mu je wysłać? Czy może napisać to, co leży mi na sercu i spalić? Zaznaczam, że prym wiodą tu żale i złość?jeśli ktoś miał podobnie to proszę o radę co zrobić.

No cóż, trzeba wziąć się choć trochę w garść i zrobić coś innego niż siedzenie na kanapie?jest piękna pogoda więc pójdę do parku, może tam nie spotka mnie nic przykrego:)

10

Odp: Pustka...
Agnieszk@ napisał/a:

Nie wiem, czy w przypadku rozstań jest to naturalne, ale od pewnego czasu, wbrew własnej woli, układają mi się w głowie zdania do niego. Tak się zastanawiam, czy powinnam je wszystkie zebrać w całość, przelać na papier i mu je wysłać? Czy może napisać to, co leży mi na sercu i spalić? Zaznaczam, że prym wiodą tu żale i złość?jeśli ktoś miał podobnie to proszę o radę co zrobić.

Można powiedzieć, że miałem coś podobnego. Gdy jeszcze walczyłem o byłą, napisałem jej taki "wiersz od serca" gdzie wypisałem wszystko co czułem. Później gdy definitywnie się żegnaliśmy, napisałem jej bardzo długiego maila, gdzie również napisałem ile mam do niej żalu itd. ale była/jest zbyt głupia żeby cokolwiek zrozumieć, a może zbyt niedojrzała. Wydaje mi się, że nie powinnaś trzymać wszystkiego w sobie. Jeśli chcesz, wyślij mu to na pewno Ci nie zaszkodzi.

11 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2014-07-22 19:58:58)

Odp: Pustka...
Agnieszk@ napisał/a:

Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia...
Nie wiem, czy w przypadku rozstań jest to naturalne, ale od pewnego czasu, wbrew własnej woli, układają mi się w głowie zdania do niego. Tak się zastanawiam, czy powinnam je wszystkie zebrać w całość, przelać na papier i mu je wysłać? Czy może napisać to, co leży mi na sercu i spalić? Zaznaczam, że prym wiodą tu żale i złość?jeśli ktoś miał podobnie to proszę o radę co zrobić.

Ze mną było tak, że po trudnym doświadczeniu jakim było rozstanie wiele lat temu, kompulsywnie przelewałam na papier wszystko to, co nosiłam w sobie, a było tego sporo... Posunęłam się nawet do tego, że zaczęłam "wydzielać z siebie" wiersze... (pożal się Boże, oczywiście - przy których "rymy częstochowskie" to majstersztyk na miarę Dantego) 
W taki sposób kontynuowałam "dialog" z Nim, a właściwie ze swoim poranionym i osamotnionym sercem.

Teraz jestem znowu w okresie porozstaniowym i ciężko to znoszę. Tym razem parę miesięcy po naszym ostatnim spotkaniu napisałam list. Dzięki wpisom kilku mądrych osób z tego forum, dyskutujących o problematyce trudnych relacji między kobietami a mężczyznami, o których z zainteresowaniem czytałam, zrozumiałam, że karmienie się nienawiścią, żalem, obwinianiem i złością nie prowadzi do żadnych rozwiązań, a jedynie pogłębia rozpacz i beznadzieję. Dlatego w liście starałam się o to, by podziękować mu za to, co było ważne, piękne i dobre między nami i przeprosić za to, co z mojej strony być może w istotny sposób przyczyniło się do tego, iż nie jesteśmy dziś razem. Bo o powodach rozstania, wzajemnych pretensjach, niespełnieniach, konfliktach próbowaliśmy rozmawiać wcześniej osobiście z różnym skutkiem. Dlatego list miał być rodzajem pożegnania, takiego ostatniego słowa, a ja nie chciałam aby było ono wulgarne, aroganckie czy pełne jadu. 
Dostałam nawet odpowiedź. Póki co, nie umiem jej jeszcze czytać bez silnych emocji. Wrócę do niej, jak już całkowicie wyzdrowieję.

Powodzenia Agnieszko!

12

Odp: Pustka...

aurora
też czytam wpisy na forum i naprawdę to mi pomaga. Patrzę teraz na to wszystko z trochę innej perspektywy. Nie robię nic pochopnie, choć należę do osób, które szybko działają i podejmują decyzje. Parę dni temu, kierując się radami z forum, napisałam nawet kilka słów, że dziękuję, że przepraszam, że życzę szczęścia, ale nie wysłałam ich, bo to chyba jeszcze nie ten czas. Spróbuję zebrać te wszystkie negatywne myśli i wyrzucić je z siebie ostatni raz na papier...może to coś da, może przestaną mi już tak krążyć po głowie.

Czemu to musi być takie trudne, czemu nie można zasnąć i obudzić się bez tych paskudnych myśli o nim, bez bólu, bez żalu...niech to już w końcu minie!

13

Odp: Pustka...
Agnieszk@ napisał/a:

aurora

Czemu to musi być takie trudne, czemu nie można zasnąć i obudzić się bez tych paskudnych myśli o nim, bez bólu, bez żalu...niech to już w końcu minie!

Agnieszko,

Takich pytań po rozstaniu ja akurat sobie nie stawiałam, ale należą one do tej kategorii, na które ani Ty sama, ani żaden człowiek na świecie nie da Ci wyczerpuących odpowiedzi. Jedni będą Twoją sytuację porównywać do rozpędzonego pociągu, który aby się zatrzymać potrzebuje długiej drogi hamowania, drudzy będą starali się tłumaczyć to silnymi reakcjami chemicznymi mózgu doświadczonego bolesnym rozstaniem, jeszcze inni filozoficznie stwierdzą, że to widać nie było to i czeka Cię w życiu coś lepszego. I że to dobrze, iż stało się to  teraz, a nie za kolejnych 10 lat z dwójką, trójką dzieci...

Ale mało to wszystko pomaga, prawda?

Życie jest tajemnicą i oto przed Tobą jedna z nich...  Ufam, że wszystko w życiu ma sens, nawet jeśli się tego nie pojmuje. A może właśnie im mniej się go pojmuje, tym bardziej się ten sens odsłania? To, co jest ważne teraz, to to, abyś sama nie upadlała się takimi złymi myślami, odruchami, bo to bardzo przeszkadza w zdrowieniu.

Odwagi, Agnieszko!

14

Odp: Pustka...

Mi się wydaje, że jeszcze będziemy szczęśliwe. Mnie też zostawił narzeczony po co prawda krótkim związku bo rocznym ale zdążył się oświadczyć. Pod naciskiem rodziny. Nie był na tyle silny aby się przeciwstawić im. Wybrał ich a nie mnie. A mieliśmy takie plany. Mieszkanie, ślub. Ale wg mamy i siostry "to nie jest odpowiednia partnerka dla Ciebie".

Boli strasznie bo go kocham, dopiero mija 5 dzień pustki i ciszy, dobija mnie to strasznie. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny... podobno

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024