Założyłam tu konto, ponieważ liczę na pomoc, poradę lub cokolwiek, co pomoże mi uporać się z moją sytuacją ![]()
Zacznę od tego, że od kilku miesięcy spotykam się z pewnym chłopakiem, jesteśmy razem. Poznaliśmy się przypadkowo i początkowo nasza relacja była na odległość, bo studiowałam w innym mieście, jednak robiłam wszystko, żebyśmy mogli spotykać się w każdy weekend, zresztą codziennie mieliśmy kontakt. Obecnie mieszkamy już w jednym mieście, bo skończyłam studia i wróciłam do rodziców, zresztą głównie ze względu na niego.
Moim największym problemem jest jednak sprawa z jego przeszłości, która poniekąd dotyczy także mnie. Wiadomo, że na początku znajomości nikt nie podchodził do tego poważnie, po prostu się spotykaliśmy, rozmawialiśmy ze sobą, a ja mając za sobą ciężkie doświadczenia z przeszłości w ogóle nie planowałam być z kimś, ani się zakochiwać, rozważałam nawet wyjazd za granicę. Gdy zaczęło się między nami robić "poważniej" i wszystko wskazywało na to, że będzie coś z tego więcej i po tym, gdy doszło między nami do seksu - wyznał mi, że ma niezamknięte sprawy. Przyznam, że byłam w szoku i poczułam się trochę wykorzystana. Jednak wtedy mi jeszcze nic nie obiecywał, dlatego postanowiłam zobaczyć, jak on to wszystko rozwiąże.
Niezamkniętą sprawą okazała się być koleżanka z roku, z którą się spotykał, sypiali ze sobą i ona liczyła na coś więcej. Ponoć między nimi nie było żadnej deklaracji, ale mimo wszystko poczułam się tak jakby bawił się zarówno moimi, jak i jej uczuciami.
Miesiąc temu porozmawiał z nią i wytłumaczył jej, że między nimi nic nie będzie, po czym ona się popłakała i to już mi dało do myślenia, że to nie była zwykła koleżanka... Z tego co wiem, nie podał jej wystarczających powodów i nie powiedział jej wprost, że zależy mu na mnie i dlatego ich znajomość musi być czysto koleżeńska. Dodam, że odkąd zaczął się spotykać ze mną, miał milion okazji, by z nią porozmawiać, ale wg niego - nie mógł tego zrobić, przy czym podał mi argumenty rodem z gimnazjum (np. odwrócą się od niego znajomi z roku...).
Wiem, że zależy mu na mnie, widujemy się codziennie, jego znajomi wiedzą o mnie i nikt nie wspomina nawet o tej dziewczynie. Ale co z tego, skoro ja cały czas rozmyślam o tej dziewczynie. Cały czas przypominają mi się jakieś momenty z czasów, gdy się spotykaliśmy i np. ona do niego pisała, chciała do niego wpaść, a on mi tłumaczył, że to koleżanka. Zastanawiam się, czy ze mną w weekend uprawiał seks, a potem w tygodniu z nią rozmawiał jak gdyby nigdy nic. Średnio raz, dwa razy w tygodniu go o to wypytuję, albo jestem złośliwa i mu ją wypominam, bo nie umiem sobie z tym poradzić. Nie umiem o tym zapomnieć, chociaż próbuję. Zostałam już raz bardzo oszukana i teraz wolałabym być ostrożna. Co prawda, on zapewnia mnie, że nigdy więcej nie będzie takiej sytuacji i wie, że popełnił błąd, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście w ogóle rozwiązałby tę sprawę, gdyby nie naciski z mojej strony... Co więcej, jeszcze do niedawna pisała do niego pod byle pretekstem i naprawdę obawiam się roku akademickiego i tego, że cała ta sytuacja wróci i ona zawsze będzie gdzieś w tle. Zresztą dla mnie to nic miłego, że codziennie będzie widywał na uczelni dziewczynę, z którą kiedyś sypiał i która teraz przez niego cierpi.
Podchodząc do tego czysto racjonalnie - mam ochotę to zakończyć, bo oboje się męczymy. Ale emocje biorą górę, zależy mi na nim i jest dla mnie naprawdę ważną osobą. Nie chciałabym go stracić, bo mimo wszystko naprawdę dobrze się rozumiemy i fajnie spędzamy czas.
Co powinnam zrobić?