Ja, on i jego była... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, on i jego była...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Ja, on i jego była...

Założyłam tu konto, ponieważ liczę na pomoc, poradę lub cokolwiek, co pomoże mi uporać się z moją sytuacją smile

Zacznę od tego, że od kilku miesięcy spotykam się z pewnym chłopakiem, jesteśmy razem. Poznaliśmy się przypadkowo i początkowo nasza relacja była na odległość, bo studiowałam w innym mieście, jednak robiłam wszystko, żebyśmy mogli spotykać się w każdy weekend, zresztą codziennie mieliśmy kontakt. Obecnie mieszkamy już w jednym mieście, bo skończyłam studia i wróciłam do rodziców, zresztą głównie ze względu na niego.

Moim największym problemem jest jednak sprawa z jego przeszłości, która poniekąd dotyczy także mnie. Wiadomo, że na początku znajomości nikt nie podchodził do tego poważnie, po prostu się spotykaliśmy, rozmawialiśmy ze sobą, a ja mając za sobą ciężkie doświadczenia z przeszłości w ogóle nie planowałam być z kimś, ani się zakochiwać, rozważałam nawet wyjazd za granicę. Gdy zaczęło się między nami robić "poważniej" i wszystko wskazywało na to, że będzie coś z tego więcej i po tym, gdy doszło między nami do seksu - wyznał mi, że ma niezamknięte sprawy. Przyznam, że byłam w szoku i poczułam się trochę wykorzystana. Jednak wtedy mi jeszcze nic nie obiecywał, dlatego postanowiłam zobaczyć, jak on to wszystko rozwiąże.

Niezamkniętą sprawą okazała się być koleżanka z roku, z którą się spotykał, sypiali ze sobą i ona liczyła na coś więcej. Ponoć między nimi nie było żadnej deklaracji, ale mimo wszystko poczułam się tak jakby bawił się zarówno moimi, jak i jej uczuciami.
Miesiąc temu porozmawiał z nią i wytłumaczył jej, że między nimi nic nie będzie, po czym ona się popłakała i to już mi dało do myślenia, że to nie była zwykła koleżanka... Z tego co wiem, nie podał jej wystarczających powodów i nie powiedział jej wprost, że zależy mu na mnie i dlatego ich znajomość musi być czysto koleżeńska. Dodam, że odkąd zaczął się spotykać ze mną, miał milion okazji, by z nią porozmawiać, ale wg niego - nie mógł tego zrobić, przy czym podał mi argumenty rodem z gimnazjum (np. odwrócą się od niego znajomi z roku...).

Wiem, że zależy mu na mnie, widujemy się codziennie, jego znajomi wiedzą o mnie i nikt nie wspomina nawet o tej dziewczynie. Ale co z tego, skoro ja cały czas rozmyślam o tej dziewczynie. Cały czas przypominają mi się jakieś momenty z czasów, gdy się spotykaliśmy i np. ona do niego pisała, chciała do niego wpaść, a on mi tłumaczył, że to koleżanka. Zastanawiam się, czy ze mną w weekend uprawiał seks, a potem w tygodniu z nią rozmawiał jak gdyby nigdy nic. Średnio raz, dwa razy w tygodniu go o to wypytuję, albo jestem złośliwa i mu ją wypominam, bo nie umiem sobie z tym poradzić. Nie umiem o tym zapomnieć, chociaż próbuję. Zostałam już raz bardzo oszukana i teraz wolałabym być ostrożna. Co prawda, on zapewnia mnie, że nigdy więcej nie będzie takiej sytuacji i wie, że popełnił błąd, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście w ogóle rozwiązałby tę sprawę, gdyby nie naciski z mojej strony... Co więcej, jeszcze do niedawna pisała do niego pod byle pretekstem i naprawdę obawiam się roku akademickiego i tego, że cała ta sytuacja wróci i ona zawsze będzie gdzieś w tle. Zresztą dla mnie to nic miłego, że codziennie będzie widywał na uczelni dziewczynę, z którą kiedyś sypiał i która teraz przez niego cierpi.

Podchodząc do tego czysto racjonalnie - mam ochotę to zakończyć, bo oboje się męczymy. Ale emocje biorą górę, zależy mi na nim i jest dla mnie naprawdę ważną osobą. Nie chciałabym go stracić, bo mimo wszystko naprawdę dobrze się rozumiemy i fajnie spędzamy czas.

Co powinnam zrobić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja, on i jego była...

Nierozwiazane sprawy to ma żonaty, dzieciaty i zakredytowany facet. Twój pan zwyczajnie naiwnej sobie szuka i lubi kłamać.  Zabieraj nogi za pas, przebolejesz i znajdziesz innego, a nie ładuj sie w taki pasztet emocjonalny...

3

Odp: Ja, on i jego była...
batszeba napisał/a:

Nierozwiazane sprawy to ma żonaty, dzieciaty i zakredytowany facet. Twój pan zwyczajnie naiwnej sobie szuka i lubi kłamać.  Zabieraj nogi za pas, przebolejesz i znajdziesz innego, a nie ładuj sie w taki pasztet emocjonalny...

Prawda.

4

Odp: Ja, on i jego była...

Tak, rzeczywiście jest to emocjonalny pasztet - jak to określiłaś, zwłaszcza, że są to nasze początki i powinno to wyglądać zupełnie inaczej.
Tylko nie tak łatwo jest to zakończyć, skoro się zaangażowałam, pierwszy raz od długiego czasu? sad

5

Odp: Ja, on i jego była...
im_no_good napisał/a:

Tak, rzeczywiście jest to emocjonalny pasztet - jak to określiłaś, zwłaszcza, że są to nasze początki i powinno to wyglądać zupełnie inaczej.
Tylko nie tak łatwo jest to zakończyć, skoro się zaangażowałam, pierwszy raz od długiego czasu? sad

Im dłużej tym tym gorzej.

6

Odp: Ja, on i jego była...
im_no_good napisał/a:

Założyłam tu konto, ponieważ liczę na pomoc, poradę lub cokolwiek, co pomoże mi uporać się z moją sytuacją smile

Zacznę od tego, że od kilku miesięcy spotykam się z pewnym chłopakiem, jesteśmy razem. Poznaliśmy się przypadkowo i początkowo nasza relacja była na odległość, bo studiowałam w innym mieście, jednak robiłam wszystko, żebyśmy mogli spotykać się w każdy weekend, zresztą codziennie mieliśmy kontakt. Obecnie mieszkamy już w jednym mieście, bo skończyłam studia i wróciłam do rodziców, zresztą głównie ze względu na niego.

Moim największym problemem jest jednak sprawa z jego przeszłości, która poniekąd dotyczy także mnie. Wiadomo, że na początku znajomości nikt nie podchodził do tego poważnie, po prostu się spotykaliśmy, rozmawialiśmy ze sobą, a ja mając za sobą ciężkie doświadczenia z przeszłości w ogóle nie planowałam być z kimś, ani się zakochiwać, rozważałam nawet wyjazd za granicę. Gdy zaczęło się między nami robić "poważniej" i wszystko wskazywało na to, że będzie coś z tego więcej i po tym, gdy doszło między nami do seksu - wyznał mi, że ma niezamknięte sprawy. Przyznam, że byłam w szoku i poczułam się trochę wykorzystana. Jednak wtedy mi jeszcze nic nie obiecywał, dlatego postanowiłam zobaczyć, jak on to wszystko rozwiąże.

Niezamkniętą sprawą okazała się być koleżanka z roku, z którą się spotykał, sypiali ze sobą i ona liczyła na coś więcej. Ponoć między nimi nie było żadnej deklaracji, ale mimo wszystko poczułam się tak jakby bawił się zarówno moimi, jak i jej uczuciami.
Miesiąc temu porozmawiał z nią i wytłumaczył jej, że między nimi nic nie będzie, po czym ona się popłakała i to już mi dało do myślenia, że to nie była zwykła koleżanka... Z tego co wiem, nie podał jej wystarczających powodów i nie powiedział jej wprost, że zależy mu na mnie i dlatego ich znajomość musi być czysto koleżeńska. Dodam, że odkąd zaczął się spotykać ze mną, miał milion okazji, by z nią porozmawiać, ale wg niego - nie mógł tego zrobić, przy czym podał mi argumenty rodem z gimnazjum (np. odwrócą się od niego znajomi z roku...).

Wiem, że zależy mu na mnie, widujemy się codziennie, jego znajomi wiedzą o mnie i nikt nie wspomina nawet o tej dziewczynie. Ale co z tego, skoro ja cały czas rozmyślam o tej dziewczynie. Cały czas przypominają mi się jakieś momenty z czasów, gdy się spotykaliśmy i np. ona do niego pisała, chciała do niego wpaść, a on mi tłumaczył, że to koleżanka. Zastanawiam się, czy ze mną w weekend uprawiał seks, a potem w tygodniu z nią rozmawiał jak gdyby nigdy nic. Średnio raz, dwa razy w tygodniu go o to wypytuję, albo jestem złośliwa i mu ją wypominam, bo nie umiem sobie z tym poradzić. Nie umiem o tym zapomnieć, chociaż próbuję. Zostałam już raz bardzo oszukana i teraz wolałabym być ostrożna. Co prawda, on zapewnia mnie, że nigdy więcej nie będzie takiej sytuacji i wie, że popełnił błąd, ale zastanawiam się, czy rzeczywiście w ogóle rozwiązałby tę sprawę, gdyby nie naciski z mojej strony... Co więcej, jeszcze do niedawna pisała do niego pod byle pretekstem i naprawdę obawiam się roku akademickiego i tego, że cała ta sytuacja wróci i ona zawsze będzie gdzieś w tle. Zresztą dla mnie to nic miłego, że codziennie będzie widywał na uczelni dziewczynę, z którą kiedyś sypiał i która teraz przez niego cierpi.

Podchodząc do tego czysto racjonalnie - mam ochotę to zakończyć, bo oboje się męczymy. Ale emocje biorą górę, zależy mi na nim i jest dla mnie naprawdę ważną osobą. Nie chciałabym go stracić, bo mimo wszystko naprawdę dobrze się rozumiemy i fajnie spędzamy czas.

Co powinnam zrobić?

Szczerze byłem w podobnej sytuacji i powiem tak póki co jest dobrze a gdy przyjdą gorsze dni on nie będzie z toba tylko z nią daj sobie spokój kłamstwo to jak zdrada facet bzyka was i go to bawi daj sobie spokój otwórz oczy spójrz na siebie i zrozum że w życiu warto próbować ale nie na niego

7

Odp: Ja, on i jego była...

Jestem w związku, w którym mamy poważne plany wobec siebie.

W dodatku jestem osobą po przejściach i lubię mieć wszystkie sprawy postawione jasno.
Generalnie chodzi o to, że na początku związku ustaliliśmy jakieś zasady i umówiliśmy się, że jeśli gdzieś razem wychodzimy, to razem też wracamy. Ja się tego trzymam i gdy np. on musi wstać rano, to ja wracam z nim wcześniej.

Natomiast wczoraj zdarzyła się taka sytuacja, że poszliśmy do jego znajomych. Sam zaproponował że ze względu na mnie wrócimy ok. 23. Niestety nie zdążył wypić 4 piwa i po tym jak mnie odprowadził na przystanek - wręcz wymusił na mnie, że chce do nich wrócić i dopić to piwo. Nie byłam zadowolona z tej sytuacji, zwłaszcza, że było tam towarzystwo mieszane. Poza tym umawiał się ze mną że pogadamy na facebooku, zajmiemy się naszą pewną sprawą po powrocie do domu. Chciałam iść na kompromis i powiedziałam mu, że możemy tam wrócić na pół godziny RAZEM, ale on nie chciał o tym słyszeć. Później mu powiedziałam tak jak on zawsze mówi mi - wolałabym żebyś nie szedł, umawialiśmy się na coś innego.
I tak poszedł.

Tydzień temu też się pokłóciliśmy o to, że gdy spotkaliśmy się z jego kolegami na piwa, zmienił wcześniejsze ustalenia i też chciał wrócić później . Wykrzyczał mi wtedy, że ma mnie dosyć, bo mu powiedział, że jak zobaczy kolegów to zmienia nasze plany.

Nie wiem, ale ja wszystko robię pod niego, nawet plan zajęć ustaliłam tak, żeby jak najszybciej wracać do domu. Przeszkadzały mu moje kontakty z kolegami, to już ich nie utrzymuję. Zresztą rzuciłam wszystko, żeby być z nim - dzienne studia, inne miasto, znajomych itd. A on mi mówi, że się poświęca, bo z jego kolegami widujemy się raz, dwa razy w tygodniu, a nie częściej i na ilu on imprezach nie był przeze mnie.

Słusznie mi przykro? sad

8 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-11-17 08:02:30)

Odp: Ja, on i jego była...
im_no_good napisał/a:

Nie wiem, ale ja wszystko robię pod niego, nawet plan zajęć ustaliłam tak, żeby jak najszybciej wracać do domu. Przeszkadzały mu moje kontakty z kolegami, to już ich nie utrzymuję. Zresztą rzuciłam wszystko, żeby być z nim - dzienne studia, inne miasto, znajomych itd. A on mi mówi, że się poświęca, bo z jego kolegami widujemy się raz, dwa razy w tygodniu, a nie częściej i na ilu on imprezach nie był przeze mnie.

Dzienne studia? Dlaczego? Jeśli ktokolwiek czuje, że się ''poświęca'', to nie jest to dobry objaw, i radzę jak najszybciej podjąć kroki ku temu, żeby się już nie ''poświęcać''. wink


Nie wiem, jak u was całościowo to wszystko wygląda, ale nie rozumiem, dlaczego miałby nie móc posiedzieć z tymi kolegami sam - co ci w tym przeszkadzało? Co innego, że mieliście zaplanowaną poważną rozmowę, ale po kilku piwach chyba i tak nie było sensu jej prowadzić.

Myślę, że masz prawo czuć się zawiedziona, bo zrobił inaczej niż się umawialiście, nie zważając na ciebie. Ale zasady w waszym związku wydają mi się za sztywne (czy robicie cokolwiek osobno?). Może warto byłoby je zmienić, bo o ile miały sens na początku, to teraz na przykład niepotrzebnie was ograniczają. Oczywiście, należą ci się też przeprosiny za to, że postąpił inaczej niż obiecał.


Jeśli widać, że on chciałby trochę więcej czasu spędzać bez ciebie, to ty po prostu zrób tak samo - zajmij się swoimi rzeczami lub spotkaj z koleżanką. Wszystko powinno po czasie wrócić do równowagi, jeśli nie jest to objaw głębszego problemu.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, on i jego była...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024