Witam!
Chciałam się podzielić swoim problemem, gdyż mam wrażenie że jestem egoistką.
Są wakacje. Jestem w związku od pół roku z mężczyzną starszym ode mnie. Ja studentka, on posiadający stałą pracę.
Jak to wakacje, mój M. wziął część urlopu i chce gdzieś wyjechać. Problem w tym, że mnie nie stać na jakiekolwiek wyjazdy. Nie pracuję, pieniądze biorę od rodziców. Mieszkam w innym mieście niż studiuję, a M. mieszka w moim mieście akademickim. Tęsknię za rodziną, więc próbuję część czasu pobyć tu a część tu w czasie wakacji, ale jak wiadomo aby być przy M. żyję z pieniędzy rodziców, o które mi głupio prosić gdyż gdybym była u siebie w domu to nie musieliby mi ich dawać. Znalazłam pracę, żeby nie siedzieć na 4. literach w innym mieście na koszt rodziców. Ale zacznie się ona dopiero od kolejnego miesiąca, a mój M. chce bym z nim pojechała parę dni na wakacje.
Mówię, że mnie nie stać, ale on się upiera że to on mnie zaprasza więc nawet gdyby to nie ma problemu. Ale problem w tym że ja nie umiem pojechać za jego pieniądze
źle bym się czuła gdyby po niespełna pół roku bycia chłopak stawiał mi cały wakacyjny wyjazd. Nie umiem tego zmienić. Gdybyśmy byli dłużej razem to pewnie bym się zgodziła. Chciałabym zarobić teraz, odłożyć i za swoje pieniądze móc z nim gdzieś wyjechać na parę dni w to samo miejsce choćby w październiku, a nawet wrzesniu. Ale mam wrażenie że mój M. nie rozumie tego. Bo potem pogoda nie ta, a nie wie czy to czy tamto.. A może to ja nie rozumiem? Może ograniczam swoim zachowaniem nasz związek i odbieram przyjemność?
M. mówi że chciałby to zrobić dla Nas, że po wyjeździe mogę nawet pojechać do domu jak tęsknię.
Mam wrażenie że robię mu przykrość. Ale czy z drugiej strony mam zrobić coś z czym mogę się źle czuć?
Nie wiem co robić ![]()