Chora miłość czy wielka miłość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chora miłość czy wielka miłość?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 98 ]

1

Temat: Chora miłość czy wielka miłość?

Powiem wprost, jestem z facetem od prawie 3 lat. Po roku zaczął u mnie nocować, spędzaliśmy ze sobą każdy wieczór, przytulanie się, oglądanie filmów czy nawet wspólne wypicie piwka. Byliśmy jak kochankowie, ale także dobrzy przyjaciele, mówiliśmy sobie o wszystkim. Był moim pierwszym i ja jego też. Dla mnie to jest piękne, bo mamy tylko siebie i wiemy że nikt wcześniej nas nie "miał". Faceci jednak mają inne myślenie? Powiedział, że chciałby spróbować jak to jest z innymi, pokłóciliśmy się, ale potem było dobrze.
Niestety, na jakiejś imprezie zabawiał się z moją koleżanką.
Bardzo cierpiałam, ale w końcu wybaczyłam, bo wiedziałam że on jest dobrym człowiekiem i po prostu dał się ponieść. Przecież każdy popełnia błędy...
Rok od tego incydentu zaczęło się psuć, ja już nie miałam pełnego zaufania do niego. Jednak byliśmy ze sobą, bo przecież o miłość trzeba walczyć.. W końcu się poprawiło, jesteśmy ze sobą bardzo blisko, bliżej niż rodzina, przyjaciele.. On jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie, nikogo innego nie miałam i nie chcę mieć, bo wiem że nikt mi go nie zastąpi.
Miesiąc temu dowiedziałam się, że chciał pocałować moją znajomą na domówce, na której ja też byłam. Jednak ona go odepchnęła - był pijany. Dowiedziałam się przypadkiem, on do tego się nie przyznał, choć obiecał że będzie ze mną szczery nawet gdy będzie bardzo źle.
I znowu bardzo cierpiałam-tym razem podwójnie, bo złamał obietnicę, a ja znowu straciłam do niego zaufanie i boję się, że tym razem na dobre. Wybaczyłam mu, bo niby do niczego przecież nie doszło... Ale pewnie tylko dlatego, że ona nie była chętna? Tego nie wiem, ale przypuszczam że tylko dlatego.

Teraz jest jeszcze gorzej, ja jestem do niego tak przywiązana, że traktuję go jak brata lub kogoś z kim nie chcę tracić kontaktu i z kim chcę się spotykać... Śmieszne jest to, że on też bardzo to przeżywa i mówi, że mnie kocha, ale to on chce zerwać.
Mówi, że nie chce mnie już zranić i nie chce żebym znów przez niego cierpiała. Ja nie wiem co robić, nie ma minuty żebym o nim nie myślała, on jest moim całym światem, kocham go z całego serca i nie liczą się dla mnie inni faceci.
Z drugiej strony on chce mnie zostawić, bo wie że znów to powtórzy, chęć uprawiania seksu z kimś innym jest dla niego ważniejsza niż bycie z kimś kogo kocha :(
Jeszcze jesteśmy ze sobą, ale nasze dni dobiegają końca, bo tak nie można żyć.. A ja nawet nie umiem powiedzieć "dosyć", bo chcę go zatrzymać, chcę żeby on był ze mną i nie zdradzał mnie, nie wyobrażam sobie myśli, że ja jestem sama a on właśnie posuwa jakąś inną.. To jest okropne, nie mogę z tym żyć! Chciałabym żeby mi obiecał, że już nigdy mnie nie zdradzi, ale nawet on tego nie robi, bo się boi że znów postąpi tak samo.
Co zrobić? Chcę z nim być, chcę po prostu normalnego życia z kimś kogo kocham.. A on potrzebuje do szczęścia innych kobiet..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Skoro interesują Go inne kobiety,będąc z Tobą to tak najprawdopodobniej już zostanie.Cały czas będzie chciał ,,tylko,,pocałować aż w końcu dojdzie do czegoś wiecej niż ,,tylko,,pocałunki.Oj wierny to On nie będzie.

3

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Ale on chce być z innymi, chce poznać jak to jest, doświadczyć czego innego. Ty chcesz żyć w idealnym romantycznym świecie, w którym możecie być tylko we dwoje... Może ty nie potrzebujesz nowych doznań, ale on chce się wyszaleć i to jest normalne. Możesz to znosić i cierpieć jak męczennica w imię "miłości" a możesz też się z nim pożegnać, pocierpieć trochę a potem poznać inne smaki życia, doświadczyć czegoś, dorosnąć

4

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

To jest silniejsze od niego. Musisz sama zdecydować. Zostac z nim i przymykac oczy na jego wybryki albo zukac szczescia gdzie indziej.

5

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Nie wszyscy myślą tak samo, ją z moim narzeczonym byliśmy dla siebie pierwszymi, jesteśmy razem przeszło 4 lata, i mój nawet nie myśli o jakiś tam pocałunkach. Jeżeli twój myśli o innych już tak zostanie. Lepiej chyba będę he jak się rozstaniecię niż on ma Cię notorycznie zdradzać.

A tak po za tym, mówił czy mu czegoś brakuje albo coś.?

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Chłopak chce się wyszaleć. Może i Cię kocha na swój sposób, tyle, że jest niedojrzały w tym względzie i nie potrafi pohamować popędów.
Masz aktualnie dwie opcje:
1. Przekonać go jednak do zostania z Tobą, ale dla Ciebie będzie to koszmar, aż w końcu to i tak się rozwali, tylko będziesz jeszcze bardziej zmęczona psychicznie.
2. Dać mu odejść, rozstać się jak normalni ludzie. Niech szaleje, to jego wybór, Ty chcesz innego typu związku.

Wiem, że to bardzo, bardzo boli i chciałabyś mieć takiego chłopaka, jakim on był na początku. Ludzie się jednak zmieniają, czasami w krótkim czasie, i już nie ma w 100% tamtego chłopaka.

7

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Robisz badz juz zrobilas jedna zla dla siebie rzecz-uzaleznilas sie od niego. Pozwolilas na to, by on byl dla Ciebie bratem, siostra, kochanka, powietrzem i jedzeniem. Nie wiem na ile swiadomie weszlas w swiat, ktory bez niego traci sens dla Ciebie, ale powinnas to zmienic. Przetestowal gosc swoim zachowaniem jakie masz granice i zobaczyl, ze nie masz zadnych. Moze zatem robic wszystko bo Ty sie poplaczesz i wybaczysz. A moze to robic rowniez dlatego, bo pozwolilas mu byc calym swoim swiatem. I cokolwiek by nie zrobil, jakkolwiek nie zeszmacilby siebie lub Ciebie-nie mozesz bez niego zyc.
Naucz sie myslec i postepowac tak, jakby go juz mialo nie byc. Zyskasz tym przede wszyskim szacunek dla samej siebie i trzezwy oglad sytuacji.

8

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

daj mu odejść i się wyszaleć,
przy okazji i ty się wyszalejesz

9

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Nie dorabiaj do swojej sytuacji mitu wielkiej miłości, on odjedzie, a Ty następne lata będziesz pielęgnować ten mit z pękniętym serduchem.
Twoje uczucie nosi znamiona patologicznego, nie można tak się uzależnić od drugiej osoby, nie może być Twoim całym światem, po pierwsze z czysto praktycznego powodu, jak odejdzie stracisz wszystko, a po czymś takim ciężko się podnieść.
Chłopak jasno zakomunikował Ci, że ciekawość ciągnie go na boki, nic nowego, nic nie normalnego. Ciekawość bardzo ludzka sprawa. Coraz częściej ludzie, już nie tylko faceci, zanim zdecydują się na związek do grobowej deski, testują, próbują czy szaleją.
Być może chłopak coś do Ciebie czuję, do pierwszej miłości, do pierwszej osoby, z którą wylądowało się w łóżku z reguły czuje się jakiś tam sentyment.
Daj mu odejść, odzyskaj siebie, na jednym facecie się świat nie kończy. Na poczet następnych związków wyciągnij wnioski.

10

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

zadbaj o siebie, przyjaźnie, zainteresowania. Tak się niestety kończy jak się robi z jednej osoby centrum swojego życia. Masz jakieś koleżanki z którymi możesz spędzać czas? Masz jakieś pasje i zainteresowania którym możesz się poświęcić? Jak zajmiesz się takimi sprawami będzie ci łatwiej nie myśleć o nim cały czas, nie analizować, bo naprawdę nie warto.. Daj sobie czas, popłacz trochę, a potem pożyj własnym życiem a nie tym człowiekiem. Pamiętaj o tym że ważna jesteś TY i musisz o siebie dbać, nie poświęcaj się, nie umartwiaj, żyj.

11

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Przynajmniej jest szczery - ale tak  naprawdę  to co do niego czujesz to nie jest miłość .Jesteś od niego uzaleźniona.

Znajdz sobie dziewczyno jakąš pasje,wyjdz z koleźankami na miasto ,do kina - umów sie na randkę!!!.Jasne,bo z was źadna para.

12

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
zagubiona4994 napisał/a:

Nie wszyscy myślą tak samo, ją z moim narzeczonym byliśmy dla siebie pierwszymi, jesteśmy razem przeszło 4 lata, i mój nawet nie myśli o jakiś tam pocałunkach. Jeżeli twój myśli o innych już tak zostanie. Lepiej chyba będę he jak się rozstaniecię niż on ma Cię notorycznie zdradzać.

A tak po za tym, mówił czy mu czegoś brakuje albo coś.?

Najpierw zakomunikował mi, że chciałby seksu w trójkącie - czyli ze mną i z jakąś inną. Od tego wszystko się zaczęło.. Najgorzej jest jak on sobie wypije, wtedy ta chęć potęguje i on robi różne rzeczy, które mnie ranią...
Może to jest genetyczne? Jego ojciec też zostawił żonę i był z kilkoma kobietami, ma tróje dzieci z dwiema różnymi kobietami..

13

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
PodPseudonimem napisał/a:

zadbaj o siebie, przyjaźnie, zainteresowania. Tak się niestety kończy jak się robi z jednej osoby centrum swojego życia. Masz jakieś koleżanki z którymi możesz spędzać czas? Masz jakieś pasje i zainteresowania którym możesz się poświęcić? Jak zajmiesz się takimi sprawami będzie ci łatwiej nie myśleć o nim cały czas, nie analizować, bo naprawdę nie warto.. Daj sobie czas, popłacz trochę, a potem pożyj własnym życiem a nie tym człowiekiem. Pamiętaj o tym że ważna jesteś TY i musisz o siebie dbać, nie poświęcaj się, nie umartwiaj, żyj.

Mogę się czymś zająć, zapomnieć na jakiś czas.. Najgorzej jest wieczorami, różne myśli, łzy i rozpacz. Nie mogę wiecznie spotykać się ze znajomymi bo każdy ma swój świat przecież. Zaniedbałam przyjaźnie na rzecz mojego chłopaka... Teraz zostanę sama bo z własnej głupoty oddałam mu całą siebie, wierzyłam że on zrobił to samo. sad A teraz żyjemy w jakimś patologicznym związku, bo on nie może się zdecydować czego w końcu chce, a ja nie mam siły, żeby to skończyć. Nie chcę żeby jakaś szmata miała go tak blisko... Ta myśl mnie wykańcza, nie przeżyję tego. Wiem, że to się skończy źle, on zapomni, a ja będę rozpaczać..
A co jeśli on zrobi kilka skoków w bok, a potem przyjdzie i przeprosi bo "przecież bardzo mocno mnie kocha"? A ja nie będę miała siły żeby go odtrącić? Wiem, że tak będzie i jestem tym wszystkim załamana..

14 Ostatnio edytowany przez Darkness (2014-07-08 20:48:55)

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Nie genetyczne a wychowanie wszystko jedno jeśli tego nie zaakceptujesz a wątpię byś zaakceptowała to zostanie tylko rozłąka sad
Bo ten typ raczej się nie zmieni co widać bo prostu tak mu jest dobrze. Powiedz mu ze w takim razie ty będziesz się spotykała z innymi facetami i że chcesz z nim oraz innym, ciekaw jestem jego miny big_smile

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
unique napisał/a:

Chora miłość czy wielka miłość?(...)

To w ogóle nie jest miłość, ani chora, ani wielka, ani żadna.

16

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Jestem w totalnej rozpaczy. Zostawił mnie.. wybaczałam jego zdrady choć przeżywałam koszmar, a teraz powiedział mi, że musimy zerwać, bo będę przez niego znowu cierpiała, ale nie chciałam w to wierzyć, bo on bardzo mnie kochał. Płakał gdy rozmawialiśmy o końcu naszego związku, nawet ponad tydzień temu płakał razem ze mną gdy mówił o rozstaniu.
Minął tydzień, a on się wcale nie odzywa.. Mimo, że każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem i byliśmy nierozłączni.. Ja dzwonię, piszę, ale on mówi że ma mam dać sobie spokój, że on już nie zmieni zdania.. Jak to możliwe? Jak on może tak się zachowywać skoro jeszcze tak niedawno mu na mnie zależało?? Odtrąca mnie, nie chce nawet rozmawiać przez telefon. Najgorsze jest to, że on mieszka blisko mnie, to mnie jeszcze bardziej boli, że on nie przyjdzie.. wie doskonale jak cierpię i że zawalił mi się świat, bo to on był całym moim światem..
jak on może teraz tak się zachowywać i traktować mnie jak kogoś obcego?? Przecież to jest niedorzeczne, żeby ktoś w oka mgnieniu zmienił swoje uczucia!
Gdzieś w środku go nienawidzę, za to że to ja zawsze cierpiałam dla niego, ale wierzyłam w naszą miłość, a on zrywa ze mną jakbym była już nikim w jego oczach. I sposób w który on mi odpisuje..  jakby mnie nienawidził ;( Ale nie ma minuty żebym o nim nie myślała, cały czas płaczę i już wszystko w środku mnie boli, straciłam sens życia i nie mogę zapomnieć.. Niech ktoś mi powie o co tu chodzi, bo ja jestem zrozpaczona jego zmianą i tym, że przychodzi mu to zerwanie z łatwością... Ja go tak kocham, że czasem oddychać nie mogę z żalu, nie mogę normalnie żyć..

17

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Wiem że to trudne, ale postaraj się nie pisać i nie dzwonić do niego. Pokaż mu że jesteś silna i masz swoje życie. Rozumiem że byliście razem sporo czasu, stał się dla Ciebie całym światem i jesteś od niego uzależniona, ale lepiej będzie Ci bez takiego faceta, który nie szanuje Cię, zdradza na prawo i lewo a Ty wszystko wybaczasz w imię "miłości". Ciekawość ciekawością, ale moim zdaniem gdy ludzie się tak naprawdę kochają to nie robią sobie takich rzeczy. Wiem, że teraz myślisz że nie dasz rady bez niego żyć, ale to nie prawda. Jesteś silną kobietą, zasługujesz na szacunek, prawdziwą miłość i szczerość. I pamiętaj- skoro ten był tak głupi że nie potrafił Cię docenić to na pewno znajdzie się taki mężczyzna, który z przyjemnością to zrobi i da Ci prawdziwe szczęście i prawdziwą miłość na jaką zasługujesz.

18

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
kanako napisał/a:

Wiem że to trudne, ale postaraj się nie pisać i nie dzwonić do niego. Pokaż mu że jesteś silna i masz swoje życie. Rozumiem że byliście razem sporo czasu, stał się dla Ciebie całym światem i jesteś od niego uzależniona, ale lepiej będzie Ci bez takiego faceta, który nie szanuje Cię, zdradza na prawo i lewo a Ty wszystko wybaczasz w imię "miłości". Ciekawość ciekawością, ale moim zdaniem gdy ludzie się tak naprawdę kochają to nie robią sobie takich rzeczy. Wiem, że teraz myślisz że nie dasz rady bez niego żyć, ale to nie prawda. Jesteś silną kobietą, zasługujesz na szacunek, prawdziwą miłość i szczerość. I pamiętaj- skoro ten był tak głupi że nie potrafił Cię docenić to na pewno znajdzie się taki mężczyzna, który z przyjemnością to zrobi i da Ci prawdziwe szczęście i prawdziwą miłość na jaką zasługujesz.

Dzięki za takie piękne słowa wsparcia... Ja staram się to wszystko sobie wmawiać, ale mój cały organizm nie może tego przetrawić. Choć to niby koniec to ja nie potrafię w to uwierzyć.. Może gdybym zasłużyła na to rozstanie to byłoby inaczej, ale przecież było cudownie, nie zrobiłam niczego złego.. Za dużo dałam z siebie, bo dałam wszystko, znajomi, koledzy - wszystko straciłam dla niego i naszej miłości. A teraz on odpłaca mi się taką obojętnością i złością. Napisał : Napisz jak ci to przejdzie. No kurde, jak może mi przejść miłość do niego? Boże jacy ludzie potrafią byc oschli i bezuczuciowi i to w oka mgnienia. Myślałam że znam go na 100%, a tak na prawdę to okazuje się, że w te kilka dni wiem o nim więcej niż przez te 3 lata.. Boję się, że mi to nigdy nie przejdzie i on będzie już w związku, a dla mnie tylko on będzie się liczył. To jest beznadziejne, ta cała miłość.. Żałuję, że pozwoliłam się omamić i bezgranicznie ufałam, bo teraz cierpię i ocieram się o samobójstwo.. Podczas gdy on świetnie się bawi i dla niego to "zamknięty temat" jak sam powiedział. Nasza wieloletnia miłość to już tylko zapomniany temat? Jak można w ogóle mówić coś takiego? Istnieliśmy tylko dla siebie, a on teraz to zamknął w małe pudełko i włożył do szuflady jako "nieważne"? Jak można być takim egoistą i jak on może spac teraz spokojnie beze mnie? Przez te 3 lata największą przerwą w spotykaniu były może 3dni. A teraz minął ponad tydzień i on z dnia na dzień jest coraz bardziej oschły i egoistyczny.. To jest nie fair, tak bardzo nie fair, że ja byłam w porządku i nigdy bym nie zdradziła, a teraz ja cierpię, nie on.. I to on ułoży sobie teraz życie a ja będę dalej w tym tkwić i walczyć o choć trochę "normalniejsze" życie.. To jest chore!

19 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-05 01:03:31)

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

No ale dobra - kto Ci kazał stracic to wszystko, rezygnowac z calego swojego zycia na rzecz jego? Jesli Ty go sluchalas jak swego pana - Ty masz problem. Jesli on nic nie poświęcił dla milosci, tylko Ty - masz problem, bo sama sie na to zgodzilas, na wkład 200%, by poczuć sie wykorzystaną. Nie przewidzialas konsekwencji, a on nic nie zmienił, nic nie stracił, zawsze żył z ludzmi i robił co chciał, a Ty robilas to czego on chciał. On zdradzał itp a Ty sie godziłaś, wiec kto miał problem ze sobą? Boli Cie to, ze mimo krzywd i tak go kochalas, a nawet nie zasluzylas sobie na dozgonna milosc. Mimo ze sama bylas dla niego 'dobra' (a raczej ugodowa, jak taka marionetka ktorej mozna robic co sie chce). Zle myslenie, zmieniasz to. Pozwalam mu sie prać i pozwalam by ze mnie szydził, a w zamian oczekuje milosci, bo jestem taka dobra? Pozwalam z siebie robic ofiare i mysle, ze to przyciaga. To tak nie działa. Kolejne potwierdzenie ze osoby z niska wartoscia nie powinny sie wiązać. Dla własnego dobra. Traca wlasne zycie, znajomych na rzecz kogos, uzalezniaja sie i tym samym wartosc jeszcze sie bardziej obniza. Cala wartosc tej osoby odbija sie w oczach partnera. Wszystko zalezy od tego czy dobrze robi, ma dobry dzien, czy jest, czy przyszedł. Jak odchodzi nastaje najgorsze i znowu trzeba odbudowywac wszystko, by znowu stracic w kolejnym zwiazku, gdzie sie uczepi do osoby ktora jest tak kontrolująca, dominująca, egoistyczna. Jak w ten sposob podporządkowywał to juz dawno trzeba było od niego wiać, no taka prawda. Nie czekac az on to zrobi.

Z reszta mysle, ze kazdy tak robi po rozstaniu tylko jedni w mniej a w drudzy w mniej dosadny sposób. Szczegolnie jak jedna ze stron nagabuje. A Ty sie nie mozesz z bólem pogodzic, ze jak to mozliwe, jak on moze mnie nie kochać ? itp. Troche sie powyżywasz słownie, a i tak czujesz ze to najlepszy człowiek na swiecie. Bo to ze krzywdzi to co z tego, widocznie nie bylas wystarczajaco dobra, prawda? Wiec mial prawo. Z miloscia to ma niewiele wspolnego.

I chyba juz mozna jasno i klarownie odpowiedziec: chora milosc.

20

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

No ale dobra - kto Ci kazał stracic to wszystko, rezygnowac z calego swojego zycia na rzecz jego? Jesli Ty go sluchalas jak swego pana - Ty masz problem. Jesli on nic nie poświęcił dla milosci, tylko Ty - masz problem, bo sama sie na to zgodzilas, na wkład 200%, by poczuć sie wykorzystaną. Nie przewidzialas konsekwencji, a on nic nie zmienił, nic nie stracił, zawsze żył z ludzmi i robił co chciał, a Ty robilas to czego on chciał. On zdradzał itp a Ty sie godziłaś, wiec kto miał problem ze sobą? Boli Cie to, ze mimo krzywd i tak go kochalas, a nawet nie zasluzylas sobie na dozgonna milosc. Mimo ze sama bylas dla niego 'dobra' (a raczej ugodowa, jak taka marionetka ktorej mozna robic co sie chce). Zle myslenie, zmieniasz to. Pozwalam mu sie prać i pozwalam by ze mnie szydził, a w zamian oczekuje milosci, bo jestem taka dobra? Pozwalam z siebie robic ofiare i mysle, ze to przyciaga. To tak nie działa. Kolejne potwierdzenie ze osoby z niska wartoscia nie powinny sie wiązać. Dla własnego dobra. Traca wlasne zycie, znajomych na rzecz kogos, uzalezniaja sie i tym samym wartosc jeszcze sie bardziej obniza. Cala wartosc tej osoby odbija sie w oczach partnera. Wszystko zalezy od tego czy dobrze robi, ma dobry dzien, czy jest, czy przyszedł. Jak odchodzi nastaje najgorsze i znowu trzeba odbudowywac wszystko, by znowu stracic w kolejnym zwiazku, gdzie sie uczepi do osoby ktora jest tak kontrolująca, dominująca, egoistyczna. Jak w ten sposob podporządkowywał to juz dawno trzeba było od niego wiać, no taka prawda. Nie czekac az on to zrobi.

Hej hej, ja nie uważam że mam niskie poczucie wartości. Zanim go poznałam nie chciałam być z nikim na dłużej, to ja romansowałam, a potem urywałam kontakt, bo tak mi pasowało. Ale nigdy nic nie obiecywałam i nie pchałam się w żadne związki. On był jak grom z jasnego nieba, dotąd uważałam facetów za najgorsze świnie, że teraz nimi trzeba się bawić, bo nie ma żadnego uczciwego mężczyzny na ziemi. Nie wiem skąd było to myślenie, może słabe wzorce z domu - nie wiem.
On był bardziej.. no nie wiem, po prostu był szczery, czuły, nie był jak inni "twardziele" i umiał też okazać łzy. Opowiadał o swoich problemach rodzinnych, wiele przeszedł - rozwód rodziców, gdy był dzieckiem, próba samobójcza siostry i tak dalej. Na początku byłam z nim z takiej jakby litości, szkoda było mi takiego fajnego faceta, a widac było, że na prawdę się zakochał i za każdym razem, gdy mówiłam o rozstaniu, to on zabiegał, płakał, dzwonił, pisał i nawet narysował mój wizerunek, gdy mówiłam, że chyba do siebie nie pasujemy. Był po prostu jak z filmu, a ja w to w końcu uwierzyłam, uwierzyłam, że mam jako jedna na milion takie szczęście i mężczyznę, który prawdziwie kocha.
Po kilku miesiącach pokochałam go, ale to był mój gwóźdź to trumny, z czasem było coraz gorzej. On widział, że mnie zdobył więc powoli odpuszczał, aż w końcu, po 3 latach... zostawił.
Właśnie dlatego mu wybaczałam, bo on nieźle mi wpoił to, że tak bardzo kocha, nie wiem czy grał, czy po prostu myślał, że mnie kocha-nie mam pojęcia.
I nie mów mi że, ja jestem słaba i mam niskie poczucie wartości, bo uważam siebie za atrakcyjną, miłą i inteligentną dziewczynę. Tylko najbardziej boli to, że on mnie oszukał; że ja dałam się nabrać na jego wielką miłość. I tu masz rację, że myślałam że gdy będę dla niego dobra, to on to doceni i odwdzięczy się tym samym. A on poszedł w drugą stronę i za dobroć i wsparcie dał mi smutek, rozpacz i złamane serce. Mój książę z bajki zabił swojego rumaka, zostawił księżniczkę i pobiegł, by podrywać pobliskie wieśniaczki.
Tyle...

21 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-05 17:56:56)

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

To po co mowisz, ze potracilas wszystko? Dla mnie to obnizenie wartosci.
Poza tym... karma, jakby nie patrzeć na ten ostatni post i jak traktowalas ogolnie mezczyzn, a takze jego (a że był wytrwały, to tak, poświęcił się, mimo że litość do niego czułaś). Więc... typowo babskie, nie kobiece. Jakby nie ten post to myslalem, ze jestes inna, lepsza, aczkolwiek po prostu skrzywdzona, a teraz...
Troche to personalnie odebrałem ,fakt. Poromansowac, traktowac z gory jakby byli gorsi, nie ma fajnych mezczyzn, a ci co sa fajni to czuc do nich litosc. No i nagadac im "jestes za dobry, nie pasujemy do siebie", nie wiadomo po co. Troche jak specjalne testowanie i rzucanie kłód pod nogi, by facet dalej sie starał i rozkochiwał. Takie zachowania to nawet jak zbyt wysoka wartosc i dowod na to, ze nie nalezy sluchac kobiet, tak? To co mowia to zaden wyznacznik.

Nie obiecywalas bo to było proste. Nie poczulas nic, wiec co mialas obiecywac? A jak sie poczujesz to nagle zaczynaja sie obiecanki, a czy masz pewnosc? Naprawde nie masz. To byl Twoj 1 zwiazek uczuciowy?

22

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

To po co mowisz, ze potracilas wszystko? Dla mnie to obnizenie wartosci.
Poza tym... karma, jakby nie patrzeć na ten ostatni post i jak traktowalas ogolnie mezczyzn, a takze jego (a że był wytrwały, to tak, poświęcił się, mimo że litość do niego czułaś). Więc... typowo babskie, nie kobiece. Jakby nie ten post to myslalem, ze jestes inna, lepsza, aczkolwiek po prostu skrzywdzona, a teraz...

Chyba źle to interpretujesz. Zakochałam się i to mocno, więc normalne że cierpię i ta osoba była dla mnie wszystkim? Więc straciłam wszystko co było dla mnie ważne, bo faktycznie uzalezniłam się od niego po jakimś czasie i teraz jest strasznie i cierpię nieziemsko za swoją głupotę..
Zrozum, ja bawiłam się z kimś na imprezie, było fajnie, ale gdy ktoś chce numer telefonu to potem mówię że nie, bo nie potrzebuję tego. Nie chcę się w nic pakować, więc astalavista. Więc nie mów mi, że ja traktowałam źle facetów i karma do mnie wraca, bo ja nigdy nie obiecywałam NIC i traktowałam wszystkich facetów jak potencjalnych tylko znajomych na dyskotece.

23

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

Nie obiecywalas bo to było proste. Nie poczulas nic, wiec co mialas obiecywac? A jak sie poczujesz to nagle zaczynaja sie obiecanki, a czy masz pewnosc? Naprawde nie masz. To byl Twoj 1 zwiazek uczuciowy?

Tak. Pierwszy i byłam pewna, że ostatni. Są tacy, którzy obiecują i oszukują bo np. chcą tylko zaliczyć i tyle. On w ogóle przyznał się po 2 miesiącach bycia ze mną, że na początku chciał tylko iść do łóżka. Ja mu tego nie dałam jeszcze długo potem i dlatego on się zakochał. -Przynajmniej tak mówił. Nie mów, że jestem zła i miałeś mnie za kogoś lepszego, bo na prawdę nigdy nie chciałam nikogo skrzywdzić.
A to, że na początku chciałam się rozstać z nim i wtedy on cierpiał, to tylko dlatego, że wyjawił że chciał się tylko ze mną przespać. Więc miałam chyba prawo do zerwania i nie bawiłam się jego uczuciami nie?
A to, że kiedyś bawiłam się z facetami zwyczajnie na imprezach i nic potem, to chyba nie jest żadne krzywdzenie, że mówisz "że karma do mnie wraca" ?

24

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Minęło już 16 dni odkąd mnie zostawił.. Ja z każdym dniem gorzej to znoszę.. Wczoraj minął mnie jak jechał samochodem, a ja czekałam na autobus. Po tych 3 latach nawet nie był w stanie podwieźć mnie? Czuję się jakbym to ja coś mu zrobiła, a to przecież on mnie zostawił.
Nie poradzę sobie. -Jest gorzej niż myślałam.. Myślałam, że on zmięknie, że uzmysłowi sobie to, że mnie kocha. Przecież było nam razem dobrze, starałam się, żeby był szczęśliwy. A teraz on zachowuję się jakby mnie nie znał.. Byliśmy prawie jak małżeństwo - nierozłączni, a on tak łatwo potrafi mnie olać?
Mam tak, jeden dzień go nienawidzę, następnego dnia płaczę bo tak go kocham, kilka dni staram się być obojętna.. i tak w kółko.
W sobotę byłam w totalnej rozpaczy, chciałam popełnić samobójstwo. Dzwoniłam do niego, pisałam.. A on za każdym razem odrzucał.. 18 razy odrzucił, gdy dzwoniłam.. Domyśliłam się, że na pewno jest z inną, sobotni wieczór, a on nie ma czasu nawet chwilkę pogadać ze mną? Nie bał się, że mogę coś sobie zrobić? Gdyby nie przyszła do mnie mama słysząc mój płacz, to wątpię, że dziś bym tu cokolwiek pisała... Niech mi ktoś powie o co chodzi temu facetowi, bo ja nie wierzę, że on już mnie nie kocha.. On mnie kocha, nie mógłby udawać tego przez 3 lata.. Nie umiem tak żyć!
Dowiedziałam się, że pewna dziewczyna w której on kochał się zanim byliśmy razem, przyjechała do jego miejscowości na wakacje. (jeździ tu co roku, jest modelką). Teraz już wiem co on robi.. Ona jest piękna, on bardzo przystojny.. Zmienił się na lepsze przez te 3 lata.. Ale zostawił mnie po tylu latach razem i od razu poleciał na tą dziewczynę? Czy on jest normalny, czy po prostu uderzył się w głowę? Niech mi ktoś wytłumaczy jego zachowanie. Sam napisał jeszcze tydzień temu, że nie przestał mnie kochać.
Czy jak ktoś kocha, to zostawia drugą osobę i potrafi całkowicie ją olać? Na prawdę ??

25

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

18 razy odrzucił smile Rozumiem, ze utrata osoby jest trudnym przezyciem, no ale...
I dobrze napisane "byliście". Nadal od niego czegoś oczekujesz. Juz nic nie mozesz, nic. Nie ma was, nie ma jego i niestety, Ciebie tez nie ma.

26

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Wiem, że to śmieszne. Wiem, że się od niego uzależniłam, wierzyłam w bajki o wiecznej miłości. Dałam się omotać, byłam naiwna i głupia.
Żałuję, że te kilka dni temu odezwałam się do niego. Już nic z tym nie zrobię. Mówisz, że nie ma nas, w piątek spotkaliśmy się. Umówiliśmy się na piwo, on wyszedł z tą inicjatywą. Pogadaliśmy, bez ekscesów z mojej strony. Prawie się popłakał w pewnym momencie kiedy mieliśmy się pożegnać i iść każdy w swoją stronę. Dlatego dzień później była ta cała moja histeria, której żałuję. 
Dlatego pytam czy ten facet ma równo pod sufitem? Niby kocha, płacze itp. A potem cała fala ciszy i nienawiści z jego strony, nie rozumiem tego... Czyli miłość i chęć przygód, wolności stoją u niego na tym samym poziomie?

27

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
unique napisał/a:
PodPseudonimem napisał/a:

zadbaj o siebie, przyjaźnie, zainteresowania. Tak się niestety kończy jak się robi z jednej osoby centrum swojego życia. Masz jakieś koleżanki z którymi możesz spędzać czas? Masz jakieś pasje i zainteresowania którym możesz się poświęcić? Jak zajmiesz się takimi sprawami będzie ci łatwiej nie myśleć o nim cały czas, nie analizować, bo naprawdę nie warto.. Daj sobie czas, popłacz trochę, a potem pożyj własnym życiem a nie tym człowiekiem. Pamiętaj o tym że ważna jesteś TY i musisz o siebie dbać, nie poświęcaj się, nie umartwiaj, żyj.

Mogę się czymś zająć, zapomnieć na jakiś czas.. Najgorzej jest wieczorami, różne myśli, łzy i rozpacz. Nie mogę wiecznie spotykać się ze znajomymi bo każdy ma swój świat przecież. Zaniedbałam przyjaźnie na rzecz mojego chłopaka... Teraz zostanę sama bo z własnej głupoty oddałam mu całą siebie, wierzyłam że on zrobił to samo. sad A teraz żyjemy w jakimś patologicznym związku, bo on nie może się zdecydować czego w końcu chce, a ja nie mam siły, żeby to skończyć. Nie chcę żeby jakaś szmata miała go tak blisko... Ta myśl mnie wykańcza, nie przeżyję tego. Wiem, że to się skończy źle, on zapomni, a ja będę rozpaczać..
A co jeśli on zrobi kilka skoków w bok, a potem przyjdzie i przeprosi bo "przecież bardzo mocno mnie kocha"? A ja nie będę miała siły żeby go odtrącić? Wiem, że tak będzie i jestem tym wszystkim załamana..

To skoro to wszystko wiesz to nie jest jeszcze tak źle! Nie pozwól sobie na to.. mama mojej bliskiej  koleżanki właśnie miała takiego niezaspokojonego faceta i wybaczała jak się kajał wszelkie podrywy, oddała mu cały swój żywot,serce,duszę uzależniła swoje życie do tego stopnia że od kilku lat się tnie w łazience po każdym jego kolejnym wybryku, tnie żyletką całe swoje ciało z cierpienia i nie potrafi przestać tego robić już nawet nie czuje bólu przy tym, jej córka jest w rozpaczy bo boi się że kiedyś potnie się za głęboko, a wszelkie wizyty u psychiatrów i psychologów nie przyniosły efektu, a on jest z nią bo mu jest żal ją zostawić i boi się że jak to zrobi ona targnie się na swoje życie i on biedak nie będzie umiał z taką świadomością ułożyć sobie swojego, na takich typów nic nie działa. A facet ten również wydawałby się bardzo ciepły,miły,opiekuńczy i idealny ale ma wadę pociąg do innych kobiet nad którym nie panuje za grosz.

Twój facet nawet nie kłamie i jasno i wyraźnie mówi Ci że taki jest.. że potrzebuje seksu z innymi kobietami, że tego chce, myśli o tym, że jest to dla niego ważniejsze niż rzekoma miłość- wybacz ale dla Ciebie jest to miłość tylko i wyłącznie dla Ciebie

28

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

..........może czujesz  nieograniczoną potrzebę dawania całej siebie po to by tylko poczuć się aprobowaną....sama się nie szanujesz.... .......druga osoba nie respektuje praw pierwszej i nieustannie chce brać.......pasujecie do siebie jak ulał......jeśli  nie przestaniesz dawać w sensie wybaczać ...wierzyć w mrzonki o miłości...z czasem zatracisz własną tożsamość......ZOSTAW GO...

29

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
poly28 napisał/a:

To skoro to wszystko wiesz to nie jest jeszcze tak źle! Nie pozwól sobie na to.. mama mojej bliskiej  koleżanki właśnie miała takiego niezaspokojonego faceta i wybaczała jak się kajał wszelkie podrywy, oddała mu cały swój żywot,serce,duszę uzależniła swoje życie do tego stopnia że od kilku lat się tnie w łazience po każdym jego kolejnym wybryku, tnie żyletką całe swoje ciało z cierpienia i nie potrafi przestać tego robić już nawet nie czuje bólu przy tym, jej córka jest w rozpaczy bo boi się że kiedyś potnie się za głęboko, a wszelkie wizyty u psychiatrów i psychologów nie przyniosły efektu, a on jest z nią bo mu jest żal ją zostawić i boi się że jak to zrobi ona targnie się na swoje życie i on biedak nie będzie umiał z taką świadomością ułożyć sobie swojego, na takich typów nic nie działa. A facet ten również wydawałby się bardzo ciepły,miły,opiekuńczy i idealny ale ma wadę pociąg do innych kobiet nad którym nie panuje za grosz.

Twój facet nawet nie kłamie i jasno i wyraźnie mówi Ci że taki jest.. że potrzebuje seksu z innymi kobietami, że tego chce, myśli o tym, że jest to dla niego ważniejsze niż rzekoma miłość- wybacz ale dla Ciebie jest to miłość tylko i wyłącznie dla Ciebie

Nie wiedziałam, że człowiek potrafi być tak okrutny do szpiku kości.. Jak można tyle lat udawać dobrego i kochającego faceta, a teraz skończyć to ot tak. Ja nie wyobrażam sobie, żebym zostawiła kogoś w takiej sytuacji.. Może dlatego, że moja miłość wiązała się z wyrzeczeniami dla jego szczęścia i dobra, a on nie chce wyrzec się pociągu do innych kobiet. Przecież każdy mężczyzna myśli o atrakcyjnych kobietach, taki ich charakter. A przecież nie każdy zdradza i nie zostawia swojej kobiety dla innych.. Przecież to jest chore.
On się dobrze bawi, a ja głupia cierpię i cierpię.. Nie wiem czym sobie na to wszystko zasłużyłam.
Najgorsze jest to, że on tak blisko mieszka. Nawet nie mogę iść nad jezioro lub do koleżanki, bo boję się, że spotkam go po drodze z inną... Wtedy serce mi pęknie i nie wiem co będę w stanie zrobić.. Ja nie wiem kiedy dojdę do siebie, chyba już wcale.

30

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
alcybiades napisał/a:

..........może czujesz  nieograniczoną potrzebę dawania całej siebie po to by tylko poczuć się aprobowaną....sama się nie szanujesz.... .......druga osoba nie respektuje praw pierwszej i nieustannie chce brać.......pasujecie do siebie jak ulał......jeśli  nie przestaniesz dawać w sensie wybaczać ...wierzyć w mrzonki o miłości...z czasem zatracisz własną tożsamość......ZOSTAW GO...

Chyba napiszę to sobie na ścianie. Ale co z tego kiedy ja to wszystko rozumiem, ale serce dalej nie pozwala zapomnieć.. Nie pozwala być obojętną. Na prawdę go kocham, to nie jest żadne przyzwyczajenie..
Kilka tygodni już minęło, on traktuję mnie jak śmiecia, a ja dalej kocham, myślę, płaczę. Chciałabym się z tego wyleczyć, bo wiem, że nie był mnie wart, ale podświadomość bierze górę i tęsknota nie pozwala normalnie żyć..

31

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

A kto powie, że kocha nie naprawdę? smile Albo cos czujesz, albo nic nie czujesz, ale nie określisz co to jest. Teraz spotęgowane to wszystko bólem ego, że Cie tak traktuje. Mam nadzieje, ze jednak nie bedziesz musiała sobie przypominać moich słów, kiedy tez zostawisz kogoś z powodu braku uczuć, a ten ktos bedzie za Tobą szalał. Co wtedy zrobisz takiemu komuś? Masaż? Przeprosisz co najwyzej i utniesz kontakt, a gorszych wyjściach nie wspominam smile Podswiadomosc tez zacznie walczyć po czasie, ale jesli on ma okazje sie tak przypominac to bedzie ciezko. Szczegolnie jak go powidujesz z innymi kobietami, a Ty nadal sama cierpiętnica, ktora nie moze sobie ulozyc zycia i nie ma nikogo w zamian/nowego uczucia, szczęścia itp.

32

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

A kto powie, że kocha nie naprawdę? smile Albo cos czujesz, albo nic nie czujesz, ale nie określisz co to jest. Teraz spotęgowane to wszystko bólem ego, że Cie tak traktuje. Mam nadzieje, ze jednak nie bedziesz musiała sobie przypominać moich słów, kiedy tez zostawisz kogoś z powodu braku uczuć, a ten ktos bedzie za Tobą szalał. Co wtedy zrobisz takiemu komuś? Masaż? Przeprosisz co najwyzej i utniesz kontakt, a gorszych wyjściach nie wspominam smile Podswiadomosc tez zacznie walczyć po czasie, ale jesli on ma okazje sie tak przypominac to bedzie ciezko.

Ból ego. Coś w tym jest.
Do ostatniego dnia ze mną był czuły, kochający, 'płaczący' gdy mówił o rozstaniu. A jednak okazało się, że będzie mu łatwiej niż myślał.. Zaraz będą 3 tygodnie jak 'nas' już nie ma, a ja dalej czuję jakby to stało się wczoraj i tęsknię tak samo za jego bliskością i spędzaniem miło czasu. Jestem zła na siebie, że byłam tak naiwna.

thepass napisał/a:

Szczegolnie jak go powidujesz z innymi kobietami, a Ty nadal sama cierpiętnica, ktora nie moze sobie ulozyc zycia i nie ma nikogo w zamian/nowego uczucia, szczęścia itp.

Nie wiem jak mogę zacząć sobie układać życie z kimś innym, skoro cały czas myślę tylko o jednym mężczyźnie. Także nieuniknionym jest, że on może już kogoś ma, a ja będę sama. Dopóki nie poradzę sobie z tym to nie ma sensu w ogóle zaczynać żadnych znajomości, poza tym nawet nie znam nikogo, kto mógłby zająć jego miejsce, on BYŁ moim ideałem.
Nie wiem.. nie mam pojęcia co się ze mną stanie. Jestem chyba chora psychicznie, że nadal o nim myślę po tym wszystkim.

33

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Nie chora, a uzależniona i skrzywdzona. Minie.
Każdy kto kocha nazywa kogoś ideałem, szczególnie jak odejdzie bez 'zgody'. No taka prawda... kolejna milosc to kolejny ideał, zobaczysz.

34

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Jest mi niedobrze.
Czuję się jakby osoba, której poświęciłam tyle lat życia i całą siebie splunęła mi prosto w twarz.
Byłam wczoraj na koncercie. Zobaczyłam go, dzwonił do mnie - nie odebrałam. Po chwili przyszedł do mnie i życząc mi "miłej imprezy" chciał dać mi piwo. Myślałam, że pęknie mi serce, przecież całkiem mnie olał ostatnio i teraz przychodzi sobie od tak? Pomyślałam, że chyba na rozum już mu zachodzi. Ale zachowałam spokój, oczywiście nie wzięłam nic od niego. Poszedł.
Po jakimś czasie stojąc przy samych barierkach przy scenie (było tam jakieś kilka tysięcy osób ogólnie) zauważyłam go znowu. Pił jak najęty, wyglądał okropnie-może dlatego że był naje*any. Wziął jakąś dziewczynę na barki i z nią tańczył (oczywiście ją znam, bo jakby kur*a inaczej). To jeszcze nic, zaczął ją macać, dosłownie wszędzie... fuj.. Przy tych wszystkich ludziach patrzących na nich... Całował ją po szyi, wkładał ręce pod bluzkę, tańcząc miał ruchy jakby ją rżnął, zachowywał się jak niewyżyty erotoman.. Wiem, że powinnam nie patrzeć w tamtą stronę, jednak to było silniejsze ode mnie.. Jednak to był mój facet przez tyle lat i minęło dopiero kilkanaście dni odkąd nie jesteśmy razem. Chyba diabeł go opętał, zachowywał się jak jakiś naćpany albo odurzony. Kiedy o tym myślę to chce mi się wymiotować, żal mi tego człowieka...
Jak on mógł się zmienić z czułego mężczyzny w takiego potwora? Nie podejrzewałam go o takie zachowywanie w miejscu publicznym. Widziałam że ktoś im zwrócił uwagę.
Szedł z nią za rękę, więc pewnie są ze sobą. Brak mi słów na to wszystko, ale najbardziej rozpiera mnie żal. Że ten człowiek stacza się na samo dno. Też mogłam tak się zachowywać, facetów nie brakowało, ale nie wyobrażam sobie tego.. Brzydzę się tym, w życiu nie pozwoliłabym na tyle facetowi nawet po kilku tygodniach spotykania. 
Czuję się rozczarowana, smutna, zła, ale mam nadzieję, że Bóg będzie go trzymał w opiece i nie da mu zrobić żadnej głupoty. Mimo wszystko, chociaż nie mam już do niego szacunku, brzydzę się nim i pewnie to co widziałam będzie mnie dręczyć niesamowicie jeszcze długo, to niech sobie ułoży życie.

35

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Dobrze, ze to sie stalo. Zrozumiesz, ze nie ma po kim rozpaczac.

36

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
Jacenty89 napisał/a:

Dobrze, ze to sie stalo. Zrozumiesz, ze nie ma po kim rozpaczac.

Sama już nie wiem cz dobrze. Ale serce by teraz tak nie bolało, że się wmanewrowałam w związek z totalnym oszustem ukrywającym swoją prawdziwą, odrażającą twarz przez kilka lat... Niektórzy ludzie to potwory, egoistyczne świnie zachowujące się jak psy, które się ruch**ą gdy tylko poczują chęć. Ten człowiek jest dla mnie już skończony pod względem jakiejkolwiek znajomości, ale to cholernie boli.. Cały czas mam przed oczyma to wszystko.. Niedawną ja byłam jego księżniczką, a teraz zastąpił mnie zwykłą ladacznicą...

37

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

wariuję... Może to tylko z powodu ww. bólu ego? Może jest tak ciężko, bo tak szybko wymienił mnie na kogoś innego? Że ja nie potrafię spojrzeć nawet na innego, bo myślę tylko o nim, a on bez skrupułów i cienia szacunku do mnie obrabia już następną... nie wiem, ale to jest chore i straszne uczucie. Chcę wymazać go z pamięci, zamknąć oczy i nie myśleć choćby na chwilę..

38

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

No tak jest, to ból ego smile Przeciez nie ciagnie Cie do niego, on jest obrzydliwy i imitacją mezczyzny smile
Kobiety w toksycznych związkach zazwyczaj wracają do tego co dobre, do miłych chwil i kompletnie nie patrzą co jest teraz. Bo to co teraz BOLI, a nie potrafią powiedzieć pas, koniec, zmieniam życie.

39

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

No tak jest, to ból ego smile Przeciez nie ciagnie Cie do niego, on jest obrzydliwy i imitacją mezczyzny smile
Kobiety w toksycznych związkach zazwyczaj wracają do tego co dobre, do miłych chwil i kompletnie nie patrzą co jest teraz. Bo to co teraz BOLI, a nie potrafią powiedzieć pas, koniec, zmieniam życie.

Wmawiam to sobie, wręcz wbijam sobie do głowy, że to koniec i dobrze, że z takim facetem nie byłoby przyszłości. Cieszę się, że tak się to skończyło, bo mogło być jeszcze gorzej. Mogłam mieć z nim już dzieci, mogliśmy być już po ślubie(!!) bo przecież to nie trwało pół roku, to trwało 3 lata i byliśmy ze sobą bardzo blisko, codziennie..
Boję się, że zmienię się w zimną, wyrachowaną sukę, która nie zaufa facetom już nigdy. Btw poznałam fajnego mężczyznę, przystojny, inteligentny, a co najważniejsze bardzo wrażliwy. Podobało mi się to, że nie patrzył na biust, ani na tyłek tylko cały czas w oczy. Nie próbował się zabawiać, ani dotykać tam, gdzie taki jak mój by nie oderwał nawet wzroku. Ale cóż, nie umówiłam się na spotkanie, byłam niedostępna.. Bo dla mnie, te kilka tygodni to za mało, by znowu spotykać się z kimś. A to co zobaczyłam dzień później całkowicie mnie przerosło... Ja nie chcę dać komuś numeru, chociaż nie ukrywam był czarującym człowiekiem. Natomiast dzień potem widzę jak Ex zabawia się w biały dzień, wokół tylu ludzi. Nie rozumiem tego. Nie utrzymywał z nią kontaktu wcześniej, bo byliśmy razem codziennie i zauważyłabym to. Więc poznał kogoś w te kilkanaście dni i od razu coś takiego? Nawet nie pomyśli, że ja tam jestem i to widzę?
Niech mi to wytłumaczy jakiś mężczyzna, bo ja nie pojmuję takiego toku myślenia, nie wiem co z nim jest nie tak, że nie ma już szacunku nawet do samego siebie.

40 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-17 19:01:51)

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Moze nigdy nie miał szacunku, tylko nie widziałeś tego. Ba, nie mogłaś widziec bo jakbys zobaczyła to juz dawno byłby koniec. A Ty mozesz z tym 'nowym' sprobowac, byle nie dawac nadziei, bo głupio byłoby potraktowac go jako plasterek, a teraz to nieuniknione.
Z reszta o jakim my szacunku mowimy, jak jest alkohol, impreza, macanki i dostępne kobiety, które tak lubią. Każdy jakos tam odreagowuje. Moze sie wolny poczuł i chciał zobaczyc czy ma dalej "to coś" smile W koncu co ma robic? Siedziec w domu i sie użalać, ze skonczył zwiazek?

41

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

Moze nigdy nie miał szacunku, tylko nie widziałeś tego. Ba, nie mogłaś widziec bo jakbys zobaczyła to juz dawno byłby koniec. A Ty mozesz z tym 'nowym' sprobowac, byle nie dawac nadziei, bo głupio byłoby potraktowac go jako plasterek, a teraz to nieuniknione.
Z reszta o jakim my szacunku mowimy, jak jest alkohol, impreza, macanki i dostępne kobiety, które tak lubią. Każdy jakos tam odreagowuje. Moze sie wolny poczuł i chciał zobaczyc czy ma dalej "to coś" smile W koncu co ma robic? Siedziec w domu i sie użalać, ze skonczył zwiazek?

Nie, no lepiej uprawiać grę wstępną na koncercie pośród tłumu ludzi? Na prawdę, Ty też masz takie myślenie, że on robi dobrze, bo nie siedzi w domu i się nie zamartwia? Okej, niech robi co chce, ale niech takie rzeczy zachowa dla siebie, gdy są sami. Ja z nim byłam tyle, a dałabym w pysk gdyby tak mnie obmacywał wśród ludzi, jednak jakieś granice są i trzeba mieć szacunek do własnej prywatności.
Szybko się pocieszył, bo jest atrakcyjny, a w dzisiejszych czasach są dziwki, a nie kobiety (chodzi mi o większość).
Szkoda mi czasu zmarnowanego na Niego i na tą moją "miłość". No tak, w wieku 17 lat nie warto rozpoczynać poważnego związku, teraz to wiem chociaż i tak błędów nie naprawię. Szkoda mi tego, że nie mogło być po prostu dobrze. Wiele jest udanych związków nawet, jeśli są pierwszymi. A ja nie dość że już pogodziłam się z rozstaniem, zaczęłam chodzić na imprezy, to teraz dostałam od niego kopniaka ze zdwojoną siłą. Wtedy bolało, że go już nie ma, a teraz boli że tak szybko zapomniał i nie ma żadnych granic moralnych ani uczuciowych. To jest człowiek chory.. Tak jak jego ojciec który miał wiele kobiet i wiele dzieci, tak on idzie w te same ślady? Mimo przekonywań, że "ja nigdy taki nie będę..." Boże, dlaczego mnie to spotkało.

42

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Często niestety idziemy w slady rodzicow, jesli jest to ślad nienaznaczony dobrocią i szczęściem, mimo że logicznie chcemy na odwrót.
Ja tam nie mowie, ze on robi dobrze, bo to jest jego szacunek, jego uczucia. Ja z nim związany nie jestem i nie byłem, więc nie grzeje mnie co on wyprawia. Znalazł swoj swego, a ze na Twoich oczach...
Niewazne czy pierwszy zwiazek, czy "poważny" od razu. Wszystko zalezy na kogo sie trafi i kim sie jest też samemu(samą). Moze i niektorzy trafiają od razu na to co chcą w zyciu mieć i tego sie trzymają. Ja sie nie wypowiadam, bo u mnie sie cele nie zmieniają i od zawsze były takie same, a jednak brakuje tego elementu układanki którym jest kobieta o takich poglądach. Jedynie swiadomosc wzrosła kim są ludzie, co mogą dać, czego nie mogą, co wymagają. Takie i duzo gorsze rzeczy sie widziało, więc nie robi na mnie to wrażenia, ale Ty jesteś z nim jeszcze jakoś związana, wiec zrozumiałe. Dla mnie to jest normalne, ze nie siedzi w domu i nie zamartwia, bo gdyby tak robił tzn ze mu zależy na tym zwiazku i bardzo cierpi przez swoją decyzje. A jak ktos cierpi to unika bólu i chce coś zmienić.

43

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Czyli on unika bólu i dlatego tak się poniża? W sumie, może tylko w moich oczach się poniża, a dla człowieka o takich priorytetach jak on jest to coś wielkiego...
No tak, on się nie poniża, bo to facet - to jest godne podziwu, że ma takie "wzięcie", lecz gdybym ja tak robiła, to bym się poniżała. Tak to chyba jest w oczach mężczyzn?
Ja też staram się nie siedzieć w domu, ale to co wczoraj zobaczyłam, zobaczyłam człowieka, który z anioła zmienił się w diabła... Z kochającego, oddanego i czułego człowieka zmienił się w patologicznego, chorego erotomana, któremu nie przeszkadza nawet wielki tłum ludzi, który to widzi i Ja, której wcześniej życzył miłej imprezy i dawał piwo jakbym była jakąś alkoholiczką.

A jakie Twoja kobieta powinna mieć poglądy? Może powiedz coś o sobie w końcu.

44

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
unique napisał/a:

Czyli on unika bólu i dlatego tak się poniża? W sumie, może tylko w moich oczach się poniża, a dla człowieka o takich priorytetach jak on jest to coś wielkiego...
No tak, on się nie poniża, bo to facet - to jest godne podziwu, że ma takie "wzięcie", lecz gdybym ja tak robiła, to bym się poniżała. Tak to chyba jest w oczach mężczyzn?
Ja też staram się nie siedzieć w domu, ale to co wczoraj zobaczyłam, zobaczyłam człowieka, który z anioła zmienił się w diabła... Z kochającego, oddanego i czułego człowieka zmienił się w patologicznego, chorego erotomana, któremu nie przeszkadza nawet wielki tłum ludzi, który to widzi i Ja, której wcześniej życzył miłej imprezy i dawał piwo jakbym była jakąś alkoholiczką.

A jakie Twoja kobieta powinna mieć poglądy? Może powiedz coś o sobie w końcu.

Czekamy....

A może to podpucha i to wywiad Putina wink

45

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Masz duzo czasu. Chcąc choc na chwile zapomnieć o nim mozesz sobie poczytac moje posty, to dowiesz sie jaki jestem. Teraz bym musiał sie powtarzać, a i nie jest to prywatna rozmowa.
Ty jakbys sie zachowała jak on to traktowałbym Ciebie jak tamtą jego kobiete. Swój na swego ,mnie to nie obchodzi. Na równi, ale z dala.
Mysle, ze on sie nie zmienił. Nie ma mozliwosci takiej, by ktos na momencie sie zmienił. Czesto po rozstaniach tak ludzie widzą. Dopiero był kims innym, teraz sie tak bawi, szaleje, nic go nie obchodzi? A ja tak cierpie, nie moge tego co on itp Miłość jest ślepa, tak mawiają. Dlatego zeby zachowac rozsądek mysle, ze i opinia znajomych (dobrych, zaufanych oczywiscie) bedzie wazna, ale tez jakies chłodne zapiski. Kobiety prowadzą pamiętniki i niekoniecznie zapisujac wszystko co dobre. Robisz sobie bilans, przypominasz złe zachowania, szanse na przyszłość z takimi zachowaniami, planami, co was tak naprawde łączy i bedzie łączyc itp czasem czytasz sama siebie i widzisz, ze albo sama jestes głupia i nie wiesz co piszesz, albo te emocje przesłaniają logiczne myslenie jednak. I albo drzesz taką kartke, albo podejmujesz decyzje. Jak masz za duzo czasu to tak mozna w takie cos sie bawic, a jak ktos miloscia sie uzaleznia od kogos tak bardzo to pozniej chyba tylko to pozostaje. 90% zycia skupione na relacji, zamiast na wszystkim innym, a relacja dodatkiem.

46

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

Masz duzo czasu. Chcąc choc na chwile zapomnieć o nim mozesz sobie poczytac moje posty, to dowiesz sie jaki jestem. Teraz bym musiał sie powtarzać, a i nie jest to prywatna rozmowa.
Ty jakbys sie zachowała jak on to traktowałbym Ciebie jak tamtą jego kobiete. Swój na swego ,mnie to nie obchodzi. Na równi, ale z dala.
Mysle, ze on sie nie zmienił. Nie ma mozliwosci takiej, by ktos na momencie sie zmienił. Czesto po rozstaniach tak ludzie widzą. Dopiero był kims innym, teraz sie tak bawi, szaleje, nic go nie obchodzi? A ja tak cierpie, nie moge tego co on itp Miłość jest ślepa, tak mawiają. Dlatego zeby zachowac rozsądek mysle, ze i opinia znajomych (dobrych, zaufanych oczywiscie) bedzie wazna, ale tez jakies chłodne zapiski. Kobiety prowadzą pamiętniki i niekoniecznie zapisujac wszystko co dobre. Robisz sobie bilans, przypominasz złe zachowania, szanse na przyszłość z takimi zachowaniami, planami, co was tak naprawde łączy i bedzie łączyc itp czasem czytasz sama siebie i widzisz, ze albo sama jestes głupia i nie wiesz co piszesz, albo te emocje przesłaniają logiczne myslenie jednak. I albo drzesz taką kartke, albo podejmujesz decyzje. Jak masz za duzo czasu to tak mozna w takie cos sie bawic, a jak ktos miloscia sie uzaleznia od kogos tak bardzo to pozniej chyba tylko to pozostaje. 90% zycia skupione na relacji, zamiast na wszystkim innym, a relacja dodatkiem.

A ja bym chciał dopisać, jeśli pozwolisz wink że rzeczywiście wszystko inne jest ważne i ja jestem ważny, ale kiedy jestem sam. W momencie kiedy jestem z osobą którą kocham ja przestaje istnieć , ja szukam w sobie co najlepsze by to oddać tej osobie, jeśli to prawdziwa miłość. Ale ona przestała istnieć, bo za bardzo kochamy swoje ja, lecz kiedy przestajemy kochać swoje ja to przestajemy istnieć, chyba i to jest tragizm naszego życia. dobrej nocki i powodzenia w szukaniu odpowiedzi

47 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-17 20:47:48)

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Wspólne "ja" nie musi zabierać tego osobnego. To jest brane w kategoriach błędu właściwie. Związek najlepszy to wg mnie związek, ktory ma 4 swiaty. Mój, jej, nasz i ten po rozstaniu. Jest takie powiedzonko: by zdobyc kobiete, musisz byc gotowy ją stracić. I działa to też w drugą strone, bo gdy sie nie uzależnisz to i relacja jest płynniejsza sama w sobie,ale jej utrata też nie jest wielką i długotrwałą rozpaczą, łatwiej sie pozbierać. Niektorym łatwo powiedziec, bo fakt faktem jedni na start dostają silniejszą psychike, a drudzy muszą ją 'trenowac'. Kwestia sukcesu w zyciu tez buduje psychike, jesli cos osiagamy sami, ciezka pracą. Dlatego np porażki w samym zwiazku, z ktorych wychodzi sie zwycięsko, budują ten zwiazek. I wtedy sie mysli, kurcze, wtedy dalismy rade, to czemu teraz mamy nie dać? Wtedy tyle osiagnalem, to czemu dzis nie moge? Tylko łatwo w tym wszystkim sie zgubić, a mysli drugiego człowieka nie skontrolujemy, więc ten osobny swiat jest duzo wazniejszy niz ten wspólny. Tak wychodzi przynajmniej z tego mojego myslenia. Czy to sa dobre wnioski? Kiedy sie słyszy, ze kobieta chce byc całym swiatem dla mezczyzny, zeby swiata poza nią nie widział, by czuła sie POTRZEBNA? I nagle jest potrzebna, nagle jest kims najwazniejszym i jednak tego nie chce. To jest wszystko związane z tymi światami jednak i jednak traktowaniem osoby w związku jako kogoś ważnego, ale nie najważniejszego. Chocby chciało sie inaczej to jest to niemożliwe dla ludzkiej psychiki, by było i szczesliwe i komfortowe na dłuższą mete. Chyba ze znajdą wreszcie preparat na wieczna milosc danych 2 osob, przy zalozaniu ze model zwiazku 2 osobowy bedzie nadal 'standardem'.

48

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Zaczynam myśleć, że ten mój, moje kochanie po prostu przestało istnieć. Nie ma już tego człowieka i nie będzie. Została pustka, którą trzeba z czasem wypełniać.. Mogę wypełniać to imprezami, alkoholem i nowymi relacjami - tak jak on to czyni.. W sumie to wydaje się to o wiele prostsze i niż siedzenie w domu i rozpaczanie, ale chyba trzeba to wycierpieć, zostawić, olać.. Wtedy można próbować dalej odnaleźć kogoś odpowiedniego. Nie wiem co on sobie myśli, czy faktycznie jest szczęśliwy i na to czekał.. już nic nie wiem o nim, wydaje mi się teraz obcym człowiekiem. Zawsze go rozumiałam, znam wszystkie jego marzenia, problemy, słabości. Zaczęłam jakoś ogarniać to wszystko i on śmie dzwonić do mnie, ja nie odbierałam, a i tak mnie znalazł proponując jakieś piwo. Jakbym była znajomością z przed lat, z dalekiej przeszłości... Nie umiem zrozumieć tego jak diametralnie przestajesz być osobą z dawnych lat i zmieniasz się w potwora, bezuczuciowego i obojętnego na osobę, dla której jesteś wszystkim. On ma nie po kolei w głowie, tak mówią owi bliscy znajomi. -Bo ma. Nie można tak traktować kogoś, kto niemal chwilę temu był dla kogoś całym światem. Czekam na cud, na odzew od Boga, który pokaże mi co mam teraz robić i powie jak odnaleźć szczęście. Chcę tylko zapomnieć, wymazać te kadry z horroru, który oglądałam na żywo dzień temu. Chciałam go uszanować, zachować jakieś resztki bliskości i przyjaźni dla niego. Ale nie udało się, już go dla mnie nie ma. Koniec. Zostaje tylko żal i smutek po tym co było i już nie ma.

49

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Zwrot akcji. Wczoraj był pod moim domem, nie wiem po co z resztą. Dziś pisze jaki jest nieszczęśliwy beze mnie i że chce się spotkać.
Nie ogarniam.

50 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-08-18 23:21:46)

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Cieszysz sie ze wrocil? Twoja kupka testosteronu? Przyjmij go z otwartymi ramionami, pewnie nic nie zaliczyl i przyszedl do ciebie.Przeciez to jest rozbuchany chlopczyk, ktory chce sobie pozaliczac. Jestes kolejna kobieta, ktora chce kogos zmieniac na sile a to tak nie dziala, zwlaszcza na jurnych chlopcow. Zajmij sie soba, posiadanie faceta to nie jest najwazniejszy cel w zyciu kobiety sa jeszcze rzeczy typu przyjaciele, hobby, praca a facet pojawi sie sam taki, ktory nam odpowiada. Nie mozna stawiac wszystkiego na jedna karte. Zapomnij o nim, jeszcze niejedna wielka milosc przed toba smile Zapamietaj sobie raz na zawsze- ten kto zdradzil raz- zdradzi znowu.

51

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Z reszta, dopiero sie nim brzydziłaś. Jeśli wrócisz to pomysl czy wyznajesz jakiekolwiek zasady, chocby wobec samej siebie. Czy w ogole cos sie liczy poza emocjami w Twoim zyciu.

52

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Cieszę się, że w sobotę widziałam jak on się zachowuje. Jak niewyżyty ćpun w burdelu.
Inaczej może bym się z nim spotkała, myśląc jak to on tak samo jak ja cierpiał i siedział w domu... Durna baba ze mnie.

Nie mam zamiaru się z nim spotykać, nie odpisuję. Napisałam mu tylko co o nim myślę, że czuję do niego wstręt i jest już dla mnie obcym człowiekiem po tym co widziałam.
Ja właśnie myślę, że pozaliczał sobie. Ta panienka, którą ogarniał wtedy, nie była za mocno oporna i prawie przy tych ludziach się bzyknęli, więc co się działo potem w samochodzie lepiej nie myśleć.
Ale może doszedł do wniosku, że to mu na dłuższą metę szczęścia nie daje? Nie wiem, nie będę w to wnikać.
Nie rozumiem tego. Jakbym kogoś rzuciła, to po 3 tygodniach bym się już wcale nie odzywała.

53

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Facet moze liczyc jeszcze na bzykanko smile Poza tym... sprzeczna jestes. Na poczatku pamietam jak pisałaś, że gdybys rzuciła to nie w taki sposob, ze koniec kontaktu i wycieranie kims podłogi. A w ogole to nigdy bys nie rzuciła i sie odkochała, no way;p

54

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

Facet moze liczyc jeszcze na bzykanko smile Poza tym... sprzeczna jestes. Na poczatku pamietam jak pisałaś, że gdybys rzuciła to nie w taki sposob, ze koniec kontaktu i wycieranie kims podłogi. A w ogole to nigdy bys nie rzuciła i sie odkochała, no way;p

Weź mi tak nie pisz, bo mi niedobrze na samą myśl. ;p
No tak, ale on już skończył ten kontakt i wytarł mną podłogę.
A teraz od nowa zaczyna jakbym tylko na niego czekała. Chyba myślał, że powiem "Cześć kochanie, tak długo czekałam.. Może loda Ci zrobić na powitanie?" 
Nie przestałam go kochać. Ale jak mówisz, tym razem zadziałają zasady i mój szacunek do samej siebie, a nie emocje.

55

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Wow. Szczena z podłogi.

56

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Z dnia na dzień tracę siłę. On codziennie pisze, rano i wieczorem. Niby takie nic, ale jednak przypomina o sobie i gdzieś pali się jeszcze ta iskra wiary na "happy end". Nie powinnam tak myśleć i sama się tego boję.
Myślę nad tym jak dobrze było, sama jego obecność była wielkim szczęściem. Codziennie biję się z myślami i toczę walkę z moim sercem.
Oddałabym wiele, żeby móc go znowu przytulić. Po tym co zrobił, jak wiele krzywdy mi uczynił.
Powinnam walnąć się w łeb .

57

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Dlatego nie dziw sie, ze kobiety kochają tych ktorzy je biją, wyzywają, opluwają, zdradzają. Nie dziw sie. Juz sama widzisz, ze nie umiesz rajconalnie kochać tylko zawsze pomimo czegoś;p I zamiast uciac kontakt, nawet zablokowac to czekasz na zmiany. Typowa kobieta? Liczyłem na cos pozytywniejszego.

58

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

Dlatego nie dziw sie, ze kobiety kochają tych ktorzy je biją, wyzywają, opluwają, zdradzają. Nie dziw sie. Juz sama widzisz, ze nie umiesz rajconalnie kochać tylko zawsze pomimo czegoś;p I zamiast uciac kontakt, nawet zablokowac to czekasz na zmiany. Typowa kobieta? Liczyłem na cos pozytywniejszego.

A co ja poradzę na to że kocham? Przecież ja tym nie "steruję". Mi samej to bardzo przeszkadza i próbuję z tym walczyć. Może mi się w końcu uda, przecież nie odzywam się do niego, nie proszę o spotkanie, nie daję się wciągnąć w te jego gierki.
Przykro mi, że jestem "typową kobietą", ale robię wszystko, żeby wyrzucić go z serca i zamknąć ten rozdział, a nawet zabić go gwoździami. Najgorsze jest to, że nawet jak wyjdę do koleżanki, na autobus, do sklepu i gdziekolwiek to muszę przechodzić obok jego domu. Ostatnio go widziałam, stał i patrzył na mnie jakby chciał przybiec i mnie przytulić, spojrzałam na kilka sekund, ale jego wyraz twarzy był straszliwie smutny.
Gdybym go nie spotykała to wszystko byłoby prostsze. Chora sytuacja.

59

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Sterujesz w jakims stopniu, na poziomie logicznym np ucinajac kontakt jak najmocniej sie da, odwracajac wzrok, czy przypominajac sobie złe cechy, czy sposob potraktowania Ciebie. Pozniej to sie przechodzi w podswiadomosc i nastepuje wyleczenie. No ale tak, latwo sie mowi.
Juz pomijając tą sytuacje. Zawsze mnie ciekawi, ze jedni mezczyzni robią co im sie rzewnie podoba, popelniaja mase błędów, a kobiety i tak za nimi tęsknią, zakochane po uszy, a drudzy stoją na uszach i nic. No ale to chyba kwestia posiadania 'tego czegoś'. Jak oni maja nie obrastać w piórka, stawac sie narcyzami, jesli upokarza sie kobiete, a ona dalej sie tuli?

60

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Przeczytałam wszystko i mam łzy w oczach...
Tak trudno Ci coś doradzić, bo Ty sama nie wiesz teraz, czego chcesz...
Kochasz go, mimo tego, że Cię mocno zranił i pewnie bzykał laski.

Wiadomo, że ludziom różne rzeczy się wybacza, ale czy oby na pewno takie jak jego skoki w bok?
Skąd wiesz, czy po zejściu się znowu nie zechce mu się kolejnych wrażeń?
Jesteście młodzi, a on jest niewyżyty seksualnie.

Nie rób niczego pochopnie.
Nikt Ci tu nie powie jak masz żyć i co masz zrobić, musisz sama zdecydować.

Przemyśl sobie, czy z tego związku będzie chleb...

...ale jeśli już będziesz chciała wrócić do tego tępaka, który mądrą i piękną kobietę porzucił dla kilku wrażeń,
to przynajmniej ustal kilka zasad, nie dawaj całej siebie...

Miłość jest ślepa, jestem pewna, że gdybyś miała radzić komuś, co ma zrobić kobieta w takiej sytuacji,
na pewno zniesmaczona napisałabyś " zostaw tego buraka, znajdziesz takiego, który Cię doceni."

Nie żyj teraz wspomnieniami, miłością, podejmij decyzje, by TOBIE BYŁO DOBRZE nie na dziś, by lepsze samopoczucie było,
pomyśl o sobie przyszłościowo, czy z tym idiotą (sorry) zbudujesz coś wielkiego.

Ja Cię mocno całuję i naprawdę bardzo mi Cię szkoda, bo wiem jak rozłąki bolą...
3mam za Ciebie kciuki! :*

61

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
thepass napisał/a:

Sterujesz w jakims stopniu, na poziomie logicznym np ucinajac kontakt jak najmocniej sie da, odwracajac wzrok, czy przypominajac sobie złe cechy, czy sposob potraktowania Ciebie. Pozniej to sie przechodzi w podswiadomosc i nastepuje wyleczenie. No ale tak, latwo sie mowi.
Juz pomijając tą sytuacje. Zawsze mnie ciekawi, ze jedni mezczyzni robią co im sie rzewnie podoba, popelniaja mase błędów, a kobiety i tak za nimi tęsknią, zakochane po uszy, a drudzy stoją na uszach i nic. No ale to chyba kwestia posiadania 'tego czegoś'. Jak oni maja nie obrastać w piórka, stawac sie narcyzami, jesli upokarza sie kobiete, a ona dalej sie tuli?

Pisałam, że byłam obojętna, starałam się nie odpisywać mu, ani nie "wychodzić mu na przeciw" w sensie, żeby go nigdzie nie spotykać. Nawet do Kościoła chodzę na inną godzinę niż kiedyś.
To raczej nie chodzi o to, że jedni nie robią nic, a kobiety ich kochają, a drudzy stają na głowie i nic z tego nie mają. On na początku też stawał na głowie, był dziko romantyczny, kochał, prosił, błagał, przychodził... Tu chodzi o to, że go pokochałam i teraz nawet ktoś, kto byłby 100 razy fajniejszy, nie zastąpi mi go... Sama się sobie dziwię i wiem, że jestem naiwna i głupia. Powinnam go olać całkowicie, znienawidzić i myśleć właśnie o tych złych rzeczach. Ale ja jeszcze ten miesiąc temu byłam kompletnie uzależniona od niego. Prawie 3 lata bez żadnej (nawet kilkudniowej) przerwy. - Ale żyję, jakoś tam egzystuję.
Takie kobiety jak ja powinny chyba wymrzeć.

62

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
natkap napisał/a:

Przeczytałam wszystko i mam łzy w oczach...
Tak trudno Ci coś doradzić, bo Ty sama nie wiesz teraz, czego chcesz...
Kochasz go, mimo tego, że Cię mocno zranił i pewnie bzykał laski.

Wiadomo, że ludziom różne rzeczy się wybacza, ale czy oby na pewno takie jak jego skoki w bok?
Skąd wiesz, czy po zejściu się znowu nie zechce mu się kolejnych wrażeń?
Jesteście młodzi, a on jest niewyżyty seksualnie.

Nie rób niczego pochopnie.
Nikt Ci tu nie powie jak masz żyć i co masz zrobić, musisz sama zdecydować.

Przemyśl sobie, czy z tego związku będzie chleb...

...ale jeśli już będziesz chciała wrócić do tego tępaka, który mądrą i piękną kobietę porzucił dla kilku wrażeń,
to przynajmniej ustal kilka zasad, nie dawaj całej siebie...

Miłość jest ślepa, jestem pewna, że gdybyś miała radzić komuś, co ma zrobić kobieta w takiej sytuacji,
na pewno zniesmaczona napisałabyś " zostaw tego buraka, znajdziesz takiego, który Cię doceni."

Nie żyj teraz wspomnieniami, miłością, podejmij decyzje, by TOBIE BYŁO DOBRZE nie na dziś, by lepsze samopoczucie było,
pomyśl o sobie przyszłościowo, czy z tym idiotą (sorry) zbudujesz coś wielkiego.

Ja Cię mocno całuję i naprawdę bardzo mi Cię szkoda, bo wiem jak rozłąki bolą...
3mam za Ciebie kciuki! :*

Powiem szczerze, że Twój komentarz najbardziej do mnie przemówił... Też tak staram się myśleć o mojej przyszłości i tłumaczę sobie, że tak jest lepiej. Lepiej bez niego. Poznam kogoś wartościowego, komu będę mogła zaufać i będę szczęśliwa. Ale potem wracają te myśli, że jednak chciałabym być z 'nim', bo bym sie TERAZ przytuliła, byłoby fajnie, czułabym się dobrze. A przecież liczy się przyszłość, nie kilka dni/tygodni/miesięcy, które dadzą mi radość na chwilę.
Mam nadzieję, ze przez ten ostatni miesiąc samotności trochę dorosłam, zrozumiałam kilka rzeczy i tak na prawdę było mi to potrzebne. Teraz będzie tylko lepiej. Wierzę w to.
Dziękuję za mądre słowa i wsparcie, którego teraz tak bardzo mi potrzeba. :*

63

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?
unique napisał/a:

Takie kobiety jak ja powinny chyba wymrzeć.

Nie zgodze sie. Musza tylko trafic na mnie smile Tzn na kogos odpowiedniego, o to mi chodzi.

64 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-08-25 20:18:04)

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Musisz postępować jak moja Ex. Ona zawsze powtarzała: "Ja potrafię odejść od faceta". W końcu się zawzięła i powiedziała zero kontaktu:

- usunęła mój numer telefonu
- zablokowała mój numer telefonu
- nie odbierała
- nie odpisywała na sms
- nie odpisywała na wiadomość na FB
- przestała obserwować mój profil na FB

Wiem, że na początku było jej ciężko, bo mnie mega kochała. Ale doszła do wniosku, że to jedyna metoda, aby o mnie zapomnieć i konsekwentnie to robi. Weź z niej przykład.

I tak już trzy tygodnie wytrzymuje. Nawet po pijaku się nie odezwie big_smile co wcześniej się zdarzało. A wcześniej nie była zdecydowana i przez dwa miesiące mieliśmy kontakt codziennie...

65

Odp: Chora miłość czy wielka miłość?

Każda kobieta, która ciągle kocha mężczyznę twierdzi, że nie chce innego.
Z miłością jak z uzależnieniem, czasem trudno z niej się wyleczyć.

Podejmij decyzję spokojnie i daj nam znać, ale nie myśl o nim, o tym, jak będzie słabo bez niego, pomyśl tylko o sobie,
by nikt Cię nie ranił.

Wiem, że najgorszy jest ten strach, jak sobie poradzisz bez chłopaka, czy się zakochasz po raz drugi,
jak to będzie zamknąć ten rozdział, a otworzyć nowy...
"Strach tnie głębiej niż miecze."

...ale nie zapominaj, że Twój chłopak kocha Cię na swój sposób, a potrafił spróbować czegoś nowego,
zostawiając Ciebie.

Teraz Ci jest najciężej, bo jesteś jakby na odwyku, ale pobądź między znajomymi, idź się wybaw.
Co Ci szkodzi?
Sprawdź chociaż, czy odczuwasz jego brak jak się bawisz bez niego, jak wychodzisz z kimś, a nie z nim.
Porozmawiaj z kolegą, inni też są mili, troskliwi, chcą dla Ciebie dobrze.

Nie żałuj swoich decyzji, przemyśl wszystko na spokojnie.

No na pewno wydoroślałaś przez jego akcje i przez ten wolny czas, ale nie zapominaj tej lekcji.
Sporo przeszłaś sama bez niego patrząc jak się zachowuje...
Uwierz, że jesteś w stanie żyć bez niego, jeśli tylko już wytrzymałaś.
Jesteś silna !!!!!!  KIERUJ SAMA TĄ SPRAWĄ - to on zjebał, nie Ty.:)

Posty [ 1 do 65 z 98 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chora miłość czy wielka miłość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024