Z mężem sobie poradziłam na tyle, na ile można ale niech ktoś mi wytłumaczy jak to jest, że moja teściowa ma taki wpływ na mojego męża...kurcze no ludzie jak tylko przyjdzie z pracy i zanim dojdzie na górę do mnie to już zdąży go przekabacic i mówić jakie ma plany na dzisiaj i ten idzie i robi.Jak cokolwiek mówie to kłótnie są za każdym razem.Dzisiaj szykowałam się do kościała i miał zostać z dzieckiem.Ale przyszedł i mówi, ze musi jechać coś kupić dla ojców.Ręce mi opadły.I mówi-mama przyjdzie do dziecka na chwile a ja zaraz wracam Ty wyjdz wcześniej.No i kłótnia znów.Zapytałam czy kiedykolwiek teściowa zapytała czy mamy jakieś plany żeby to nie kolidowało.NIE.Powiedziała, że może zostać z dzieckiem
Ale mnie tego nie powie tylko jemu tak od oka żeby było.Staram sie nie podrzucać im dziecka no mają mnóstwo swojej pracy, ale jak chodzi właśnie o ich pracę to nic sie nie liczy nawet to, że my się kłócimy ciągle o to samo.Tylko podchodzi mojego męża i podgaduje.Nawet jak zostaje w wyjątkowych sytuacjach z moim dzieckiem to nie za darmo.Zawsze w jakiś sosób staram się odwdzięczyć i pomagac.pomimo, że mam czasami sporo swoich spraw to i takm jej pomagam.Ja już nie mam siły.Jak mogę dogadać sie z mężem?
Po ślubi postanowiliśmy, że zarówno jednym jik i drugim rodzicom w miarę możliwości bedziemy pomagać.Ok pomagamy ale głównie teściom bo tu mieszkamy.Ale uważam, że wszystko ma swoje granice.Co Wy o tym myślicie?Macie jakies rady?
Odwieczny problem na linii tesciowa-synowa.
Niestety nie mam z?otego srodka:)
tak się kończy mieszkanie u rodziców jednej strony czy drugiej, chcesz mieć normalne życie to zamieszkajcie sami, a teściowa Cie po prostu nie lubi
tak się kończy mieszkanie u rodziców jednej strony czy drugiej, chcesz mieć normalne życie to zamieszkajcie sami, a teściowa Cie po prostu nie lubi
Dlaczego jej nie lubi, skąd to wiadomo? Jest matką męża autorki i robi swoje, korzysta z faktu, że ma usłużnego syna - tak go wychowała.
Nie ma innego wyjścia jak zamieszkanie osobno i tyle.
jakby lubiła to by ciągle nie wymyślala nowych rzeczy żeby synuś zrobił a pozwoliła mu załatwiać swoje sprawy z rodziną
Wlasnie to jest kiepskie mieszkanie z mamusia partnera. Najlepsze wyjscie zamieszkać jak najdalej od mamuśki - teściowej. Ewentualnie pogadac ale tak szczerze z mężem i z tesciowa. Poki co bawicie sie w podchody.
Właśnie chodzi o to, że każda ,,szczera" rozmowa(pomimo mojego proszenia, aby się nie denerwował)kończy się kłótnią.Ogólnie mam bardzo dobry kontakt z teściową, ale jeżeli już mają natłok pracy i po cichaczu sie dogadują to ja się czuję jak piąte koło u wozu.KAŻDA rozmowa na temat rodziny męża kończy się tak samo.O wyprowadzce nie ma mowy nawet...zresztą zainwestowaliśmy dużo pieniędzy w wykończenie piętra...ajjjjjjjjjjjjjjj.już powoli tracę siły.
Masz rację Filip.Tak właśnie jest.Mąż został wychowany w dobrych relacjach z matką, no a ja cóż...nie jest to przyjemne uczucie.Po prostu czuję się odrzucona.Każda moja reakcja kończy się ,,atakiem" ze strony męża.Nie zabraniam mu pomagać, ale wszystko ma swoje granice.I jeżeli ja i moje dziecko jesteśmy stawiani na samym końcu to coś tu jest nie halo...
9 2014-07-07 09:01:49 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-07 09:05:02)
.Każda moja reakcja kończy się ,,atakiem" ze strony męża..
bo twój mąż nie lubi jak się nagaduje na jego matkę, po prostu jest to dla niego bardzo ważna kobieta w życiu, został tak wychowany, całe życie robił jak ona chce i teraz też tak robi.
nie narzekaj na jego matkę, nie walcz z nią,
Wyremontowane piętro olej. Najlepiej to wyprowadźcie się.
A póki mieszkacie razem to rób tak że jak teściowa powie że twój ma coś zrobić to ty w tym momencie powiedz że jesteś zmęczona i żeby to on poszedł do sklepu, zajął się dzieckiem czy innymi obowiązkami.
Albo powiedz że macie plan teraz iść gdzieś z dzieckiem, a sama nie pójdziesz bo nie będziesz ganiać za dzieckiem bo nie masz siły.
Daj mu więcej w tym czasie obowiązków sugerując że ty teraz akurat nie możesz tego zrobić bo jesteś zmęczona
A przecież obiad sam się nie ugotuje,
nie posprząta się samo
itd itd
Albo w tym czasie wyjdź na zakupy czy coś porobić, a dziecko mu pod opiekę zostaw
Mój mąż jak ma pomóc teściowi na działce to pod jednym warunkiem
mamy małe dziecko
skoro ja siedzę od 6 do 16 z dzieckiem
to potem jak mój mąż chce pomóc na działce to musi załatwić żeby teściowa wzięła dziecko
bo ja nie będę z dzieckiem siedziała cały dzień bo nie mam na to tyle sił
tak to załatw
Uwierz mi, nawet jeżeli proszę o pomoc przy dziecku to zawsze jest cos co musi zrobić dla siebie.mój mąż twierdzi, że skoro zarabia na nasze utrzymanie to reszta należy do mnie.kurcze jesteśmy młodym małżeństwem, zaledwie3-letnim, a ja się w tym tak męcze,że szok.Bardzo kocham męża, ale w takich sytuacjach to nie znoszę go.Z teściową to nawet nie wchdzę w dyskusje.Unika mnie bo widzi co się dzieje między mną i mężem.Postanowiłam,że narazie sama z dzieckiem pojade do rodziiców na jakieś 2tygodnie, żeby sobie przemyślał to wszystko.Moi rodzice mimo wielu zajęć zawsze potrafili usiąść na chwilę pogadać, pośmiać się itd.a tutaj byle tylko robić.Mąż ma 2 braci i wcale mu nie przeszkadza to,że on najwięcej robi.Mówi-a co mnie oni obchodząA kiedy ja mówie-czemu mnie tak nie pomagasz?to się kończy słowami-ZNOWU ZACZYNA.w domu ja obsadzałam ostatnio gniazdko, naprawiałam dziecku spacerówkę. bo jak on zrobił to na odwal się.Ciężko było poszukać grubszej śruby.Więc wyszło tak, że wracając z zakupów śruba się wygięła i zaczęła się składać spacerówka.Wyobraźcie sobie dziesko w składającej sie spacerówce do tego jeszcze siatki z zakupami.Ja jestem osobą, która potrafi wykonywać mnstwo rzeczy typowo męskich, ale dzięki temu nie muszę się prosić zeby cokolwiek mi zrobil.
Zdecydowałas się mieszkać z teściami w ich domu, tak? Piszesz, że zrobiliście sobie tam piętro, ale to oni wam to piętro podarowali i to zawsze będzie część ich domu, nie twojego. Tak więc mieszkasz w domu teściowej i jeśli jest to twoja suwerenna decyzja, to musisz uszanować tam panujące obyczaje. W domu mojego męża też było pięterko przygotowane dla nas, ale nigdy nie zgodziłam sie tam mieszkać, dlatego nie umiem zrozumieć kobiet, które idą na takie układy, a wiedzą przecież, że kompromisy nie są ich mocną stroną. Ja nie jestem osobą kompromisowa i ugodową więc nie poszłam mieszkać do cudzego domu, bo wiedziałam, że nie dam rady. Jeśli ty czujesz sie tam źle, to sie wyprowadź.
Twoja teściowa sie nie zmieni, na to nie licz. Jest przyzwyczajona do pewnych rzeczy i póki będzie miała na to przyzwolenie, będzie korzystać i robić swoje. Z mężem nie rozmawiaj o jego matce, nie rób żadnych podchodów, bo to sie zawsze obróci przeciwko tobie.
Powiedz mu wprost - nie chcę żeby tak było dalej, nie chce mieszkać z twoja matką i jeśli sytuacja sie nie zmieni ja odchodzę. Pytanie tylko - czy ty jesteś gotowa na opuszczenie pięterka i na zaakceptowanie każdej decyzji męża?
Ja osobiście jestem wielka fanką teściowych. Relacja z moją nauczyła mnie bardzo pożytecznych rzeczy takich jak na przykład głośne i wyraźne mówienie słowa nie, oraz stawianie na swoim. Dziś teściowa jest jedną z najbliższych mi osób na świecie.
12 2014-07-07 12:03:26 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-07 12:15:08)
Uwierz mi, nawet jeżeli proszę o pomoc przy dziecku to zawsze jest cos co musi zrobić dla siebie..
Słuchaj nie możesz na to pozwalać
siedzisz z dzieckiem dopóki on nie przyjdzie z pracy
a po pracy on siedzi z dzieckiem
ty też musisz coś zrobić i tyle
koniec gadki
a tak w ogóle to znalazłabym sobie pracę na twoim miejscu
Moja mama zmarła niedługo po naszym ślubie i myślę, że po części chciałam w teściowej odnaleźć choćby iskierkę matczynego wsparcia.Teściowa jest dobrą kobietą i sie dogadujemy super dopóki właśnie mój mąż nie stanie pomiędzy i wybiera ich potrzeby.Nie moge po prostu pojąć, czemu tak robi?Ja zawsze jesgo stawiam na pierwszym miejscu.I macie rację, że wszystko co bym nie powiedziała obróci przeciwko mnie,a najlepszy to był kiedyś tekst męża-jak Ci tak przeszkadza, że im pomagam to pójde zaraz powiem mamie, że sobie nie życzysz i zobaczymy co wtedy zrobisz.Nawet nie wiecie jak ja się poczułam jakby ktos mnie trzasnął w twarz.Bo cały czas się łudzę, że być może bedzie za mną, ale coraz częściej daje dowody wręcz przeciwne.Wcześniej byliśmy bardzo szczęśliwi naprawde.Trochę przeszliśmy razem i bardzo dobrze nam się układało, a teraz to jest nie do porównania.To jest moja wina bo właśnie od początku nie postawiłam żadnych zasad i teraz mam.Ale co to za związek kiedy ja się staram żeby nasze relacie były fajne a on olewa to.
Po slubie to mązi zona powinni byc najwazniejsi..rodzicow trzeba szanowac, pomagac ale nie zdzierzylabym gdyby moj mąz stawila nade mną prosby swojej mamy, rzucal wszystko i szedl tam gdzie ona nakazuje kosztem naszych planow...
to jest bardzo czuly punkt, takie lawirowanie miedzy mezem a tesciową, bo jak naskoczysz na nią to maz sie obrazi a jak nie to ty sie zle czujesz...wiem jak to jest bo czasem tez bylam miedzy takim mlotem a kowadlem choc na szczescie moj maz juz dawno pepowine odciał...
szanuję to, ze tu mieszkam i nie ośmielam się nawet dyskutować na ten temat bo to nie jest moje mieszkanie i nigdy nie będzie.Nawet jak teściwa mówi, że daje mi do dyspozycji ogródek po ,,mojej"stronie to i tak między wierszami wtrąci-a to by tu pasowało a tu to...szanuję teściów i pomagam im w miarę moich możliwości.ale mam jeszcze tatę, który jest dla mnie ważnieszy od nich.kurcze jeszcze mamy wesele w tą sobotę, będę maiła mnóstwo pracy-szykowanie młodej i kilka kobiet do malowania i czasania, teściową no i siebie, na dodatek jeszce mąż i dziecko:), oczywiście już miesiąc wczesniej upprzedziłam męża że ma się opiekować dzieckiem zeby w ostatniej chwili nie wyskoczył z robotą jakąś, ale oczywiści dodał że gdyby coś to mama zostanie...
zazdroszczę Ci.chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, ale boję się, ze nie dam sobie rady anie chce żeby mały był sam.No ale w tej sytuacji to mam wielkie wątpliwości...
mieliśmy przepiękny ślub, po prostu wspaniały.ksiądz przemówił pięknymi słowami-najważniejszy jest Bóg, potem jest żona i mąż, dzieci, rodzice nie mają prawa sie wtrącać do dzieci.potem rodzeństwo itd...no ale nijak to się ma do rzeczywistości.
18 2014-07-07 12:46:06 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-07 12:49:29)
szanuję to, ze tu mieszkam i nie ośmielam się nawet dyskutować na ten temat bo to nie jest moje mieszkanie i nigdy nie będzie.Nawet jak teściwa mówi, że daje mi do dyspozycji ogródek po ,,mojej"stronie to i tak między wierszami wtrąci-a to by tu pasowało a tu to...szanuję teściów i pomagam im w miarę moich możliwości.ale mam jeszcze tatę, który jest dla mnie ważnieszy od nich.kurcze jeszcze mamy wesele w tą sobotę, będę maiła mnóstwo pracy-szykowanie młodej i kilka kobiet do malowania i czasania, teściową no i siebie, na dodatek jeszce mąż i dziecko:), oczywiście już miesiąc wczesniej upprzedziłam męża że ma się opiekować dzieckiem zeby w ostatniej chwili nie wyskoczył z robotą jakąś, ale oczywiści dodał że gdyby coś to mama zostanie...
powiedz mu że wolisz żeby to on został z dzieckiem, bo dziadkowie za bardzo rozpieszczają
dziecko bardziej słucha się ich niż nas
i nikt mi nie powie że jest inaczej, bo rozpieszczają i to bardzo
zakładam że u was jest tak samo
dlatego ja też wolę jak dziecko jest z nami, ale czasem daję małą do babci, ale to tylko czasem...
jak powie że nie ma czasu to powiedz mu że ok, to poczekam aż przyjdziesz, ja się zajmę dzieckiem a potem was uczeszę
przy czesaniu całej rodzinki nie zapomnij najpierw uczesać siebie, dziecko, męża a na końcu reszta rodziny
tak by dla was czasu nie zabrakło
i po kłopocie ![]()
dokładnie znajdź sobie prace i wtedy on tez bd musial siedziec z dzieckiem
dostałam ofertę pracy:)całkiem niedawno.na miejscu blisko domu.ALE...teściowie mają gospodarstwo więc nie.Ja od razu powiedziałam, że dziecko nie będzie pod opieką babci bo ona ma swoje zajęcie.A co do rozpieszczania...u mnie jest wręcz przeciwnie.teściowa woli się napraciować niż z dzieckiem siedzieć.dziwne co?moje dziecko jest bardzo grzeczne.sam sobie wymśla zabawy i ładnie się bawi.także widzicie dziwny ten mój przypadek:)ale dziękuje Wam bardzo za rady:)i za to, że mogłam się wyżalić:)
Pracy w sobotę to mam na cały dzień, na szczęscie i to poza domem.Własnie takie wypady pomagają mi się zragenerować.
22 2014-07-07 13:37:45 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-07-07 13:38:28)
dziecko daj do żłobka, idź do pracy a wtedy opieką po pracy nad dzieckiem będziecie się już po połowie dzielić
bo i on i ty jesteście po pracy zmęczeni
i twój mąż nie będzie miał czasu na żadne inne obowiązki od mamy
Weź ją na babską rozmowę , powiedz jej że czujesz się nieszczęśliwa, że jesteś zazdrosna że mama ma ciągle jakieś aluzje do męża, że Ty nie możesz nic zaplanować, że to jest dla Ciebie bardzo ważne, bo jesteś zmęczona dzieckiem, chcesz odpocząć też i jakoś zorganizować sobie czas. Nie kłóć się...potem, spytaj czy możesz mamę przytulić i zrób to. Nie gwarantuje że to pomoże, ale jakoś może rozświetli jej w głowie, że jest ci ciężko i potrzebujesz wsparcia.
O jej bardzo dziękuję za te słowa.Dodały mi bardzo otuchy:)Dziękuję:)
Wczoraj zakończyłam dzień pełna nadziei po tym jak z mężem w końcu bez kłótni porozmawialiśmy poważnie, ale dziasij k...wa z powrotem.Pojechałam męzowi kupić kapelusz bo pracyje na słońcu.Wróciłam z dzieckiem i proszę teściową, aby została z dzieckiem bo muszę zawieźć męzowi ten kapelusz.A ona się uśmiecha i mówi, że też była w tym sklepie kupiła kapelusz i już zawiozła mojemu mężowi.Ale nie martw się to on weźmie sobie ten, który kupiłaś a ten co ja kupiłam to dostanie jego brat.ja już nerwowo nie wytrzymuje.Nie lubie się kłócić, ale jak za dużo się we mnie nazbiera to wybuchnę i będzie bardzo niemiło.Od kilku dni tak mi szarpią nerwy,że już nie mogę wytrzymać.Jezszcze na dodatek jedzenie im robi i zawozi.
Strasznie się irytujesz i chcesz na siłe przekreslić wieloletnią relację łącząca męża z matką. Tego nie da się zmienić z dnia na dzień. Zrozum to jest jego matka - może warto zmienic podejście i nie rywalizować na siłe? Przecież przed ślubem widziałaś co ich łaczy. Jeżeli bedziesz dalej tak postępować, sama odstawiasz sie do naroznika jako złośnica.
Owszem przyznaję, nakręcam się może i bez sensu.Chiałabym być osobą, która oleje to, naprawdę.Postaram się olać i tyle.
dostałam ofertę pracy:)całkiem niedawno.na miejscu blisko domu.ALE...teściowie mają gospodarstwo więc nie.Ja od razu powiedziałam, że dziecko nie będzie pod opieką babci bo ona ma swoje zajęcie.A co do rozpieszczania...u mnie jest wręcz przeciwnie.teściowa woli się napraciować niż z dzieckiem siedzieć.dziwne co?moje dziecko jest bardzo grzeczne.sam sobie wymśla zabawy i ładnie się bawi.także widzicie dziwny ten mój przypadek:)ale dziękuje Wam bardzo za rady:)i za to, że mogłam się wyżalić:)
a nie obok kogos kto zajalaby się dzieckiem, opiekunki dobrej? może innej mamy z dzieckiem jakiejś koleżanki nawet?